Melancholia Sarenki

A na trzy dni przed wiosną, była niepogoda. Przyszła tego dnia, kiedy na wszystko brakowało czasu; nawet się porządnie nie zdążyłem obudzić, jak proza zapukała do drzwi. Przyszła razem z niepogodą. Często te dwie damy chodzą parami. I do cholery poranna kawa nie smakowała. Kolejna kobieta powiadamia lokonicznie przy znajomych (bo kobieta to śliczne stworzenie wyzbyte taktu) że Filip się popsuł (Filip to ja-facet bardzo taktowny).Tak to się kończy i prawdopodobnie tak to się zaczyna.Jasne, że mam wiele niedoskonałości, ale za to mam jedną zaletę; jestem inteligentny. To wszystko. Mógłbym być dla swojej kobiety Don Kichotem, ale nie mam zszarganej psychiki. Potrafiłbym zrobić z siebie matadora - hiszapńskiego macho, tylko ja nie zabijam zwierząt wycieńczonych do granic sił. Nawet zostać zdołałbym Joanna D'arc, człowiekiem w żelaznej masce, albo Dartagnianem-mógłbym gdybym wierzył w bohaterstwo francuzów. Cóż, nie wierzę i chyba nie musze podawać dowodów. Powie mi moja dziewczyna; chłopie bądż kimś wreszcie, bądż jak rycerz na białym koniu; romantyczny, a ja na to jaki cholera romantyzm drzemał w kolesiu zapakowanym do blaszanej puszki, smierdzacym średniowieczem i jego koniu(biednym stworzeniu dżwigającym 150 kg konserwowego mięcha. Na dodatek koń musi być biały- na co sędziwy indiański wojownik wybucha śmiechem-bo biały koń to śmierć dla wojownika. I moja kobieta jak już nie może przyczepić mi metki bohatera (nie ważne, że służyłem krajowi w plutonie dywersyjno-rozpoznawczym, nieważne, że wychowałem się na ulicy i przeżyłem, nieważne, że dawałem kasę biednym i bezdomnym, i nieważne, że dostawałem wpiernicz od czterech przerośniętych kolesi, bo nie mogłem patrzeć spokojnie jak szydzą z biednego chłopaka) mówi do mnie więc moja kobieta, której na mnie zależy i która mnie kocha-bardzo-, że się popsułem, bo nie jestem jak Tom Cruise z ostatniego Samuraja!!!A ja na to co??? A i owszem nie jestem bo nie mam 160 cm wzrostu!!!!!I tak to się zawsze kończy. Nie stajemy się mężczyznami o których śnią kobiety, mimo, że bardzo,bardzo takich chcą z nas zrobić. A kobiety snią coraz więcej, bo kino robi coraz wiecej filmów o ładnych mężczyznach, którzy w białej koszuli i ślicznym garniturze skaczą ze spadochronem nad puszczą i po tygodniu walcząc ze wszystkimi rosyjskimi agentami docierają do stolicy jakiegoś egzotycznego państwa-a tam? A tam koszula wciąż jest biała. Sory; ale ja nawet podczas jedzenia obiadu plamię sobie koszulę sosem i nigdy, ale to nigdy się z tym nie uporam...


 

Ponad miłość nie ma nic. Z ciemności wyłonił się Chaos; brzemię i nic więcej, mieszanina niezgodnych nasion, skłóconych żywiołów. Z Chaosu zrodziła się Gaja- ziemia. Naradza się również Tartar- najgłębsza ciemność. I zradza się Eros- najpiękniejszy z nieśmiertelnych Bogów, owa Miłość, jako potęga kosmiczna zdolna łączyć sporne żywioły. Eros jest najwcześniejszym dzieckiem. Miłość wchodzi na świat wraz z jego stworzeniem. Nikt z nas tego nie wymyślił, nikt z nas nie powołuje jej do życia. To potęga kosmosu, jaka po narodzinach Ereba i Nocy; dwoistej ciemności, łączy ich w parę i dopiero z ich miłości powstaje Eter i Dzień.Tam gdzie coś się rodzi przychodzi Eros i nic mu się nie może oprzeć. Przez niego Gaja stała się małżonką swego syna Uranosa, a póżniej kolejnego ze swych dzieci.Prawdziwa miłość to nikt z krwi i kości. To nasze uczucie do naszego wizerunku o niej. To wartość mistyczna, pogoń za bogiem, jakimkolwiek. Tęsknota do swych wyobrażeń.
Miłość jest liryczna; nie ma innej. Poza nią jest tylko zwierzęce pożądanie. Naprawdę kochać można tylko wówczas, kiedy nie można skonsumować. Reszta to maszynka w mózgu, burza hormonów, dziecko biologii, ciałożernego potwora, który nie wielbi, ale konsumuje, pozostawiając obraz swojego zachwytu w zakamarku duszy nie kalając go potem, śliną i nie wymieniając z nim płynów. Portret pozostaje tak piękny i mistyczny tylko dzięki temu właśnie, iż nic go nie może skazić, obślinić, zabrudzić i tknąć.
Nie jestem sportowcem, więc odkąd przerobiono miłość na sport, mam gdzieś ten sport. Mogę się kochać z kobietą, która rozumie, co to jest czułość, namiętność i jeszcze kilka rzeczy bliskich temu, ale nikt mnie nie zmusi żebym się z innymi facetami ścigał udowadnianiem, który jest wytrzymalszy, dłuższy, sprawniejszy, tylko dlatego, że wiecznie niezaspokojone panienki tak chcą. A propos: Kobiety są wspaniałe i krzywdzą Cię z dziecięcą beztroską, tyle, że dzieciom można wybaczyć.

Melancholia zimowych wieczorów polega na tym, że świat wydaje się wówczas potężniejszy i bardziej obcy; zimny i ciemny i przeraża jak głusza w kniei nocą; cóż mają powiedzieć sarenki?

Zaloguj się