Współczujące zwierze

W życiu wystarcza często jedna błędna decyzja, aby Greckie Prządki swymi pięknymi, wiotkimi dłońmi wiły, odmierzały i przecinały nić.

Ktoś powiedział dnia wczorajszego, że człowiek nie rodzi się przypadkowo. Nie zgadzam się; wystarczy, że wyjdę, zachleję się i zapylę kwiatuszek i już mamy przypadkowe życie. Zresztą, gdyby nad tym wszystkim była wyższa przyczynowość to nie byłoby ludobójców na świecie. Jeśli nie istnieje życie przypadkowe, a bieg nadaje mu dobry Bóg to jak może dobry Bóg stworzyć tyranów. Mniejsza z tym. Wierzę, że istnieje coś mistycznego ale to nie ten Bóg. Ten Bóg, kimkolwiek miałby być jest wytworem ideologii. Nic nie spaja tak oręża jak wspólna krucjata w imię jedynego Boga. Nic nie utrzymuje narodu w jedności równie mocno jak wielkie świątynie z motłochem w środku. Nic nie nadaje tak wiele absurdalnego strachu jak wyimaginowane piekło ze smołą w kotłach.

Tej mojej części duszy, która jest poetycka, najbardziej wyśnioną formą boskości jest bądź mitologia grecka bądź nordycka. Ileż prawdziwości i emocji jest w Bogach, Tytanach, Herosach i ludziach wieku starożytnego. Potwory z mitologii zawsze są wynikiem jakiegoś zdarzenia. Jest przyczynowość i jest skutek. Meduza została nią z konkretnego powodu, a nie, że teraz wilk mówi ludzkim językiem i bardzo uparł się na mięso już nie pierwszej świeżości.
Jeśli ktoś zadałby mi lakoniczne pytanie czy wierzę w postacie mitologiczne odpowiem równie lakonicznie, że tak. Na to składa się cała moja wiedza, cała moja dusza i cała moja wiara.
Jeśli zagłębimy się w religię mitologiczną znajdziemy tam wszystko co mamy na co dzień; Miłość, nienawiść, emocje i to wszystko ukazywane w czystej formie, a nie jak bywa z Bogami wielkich religii; jak ktoś zdrowieje, to ręka Boga, jak umiera wyznawca, to ręka szatana. Bóg jest dobry ale chce ofiar z córek, Bóg jest dobry ale zabija tysiące na pustyni. Miał pretekst, ulali ze złota posąg cielca. No tak, Jahwe to dali Ci pretekst aby ich wyrżnąć. Wkurwiasz się bardziej niż Twoje marne dzieło; Ja w samochodzie każdego ranka.
Gdybym miał być wyznawcą chrześcijaństwa i być konsekwentnym, musiałbym godzić się na uśmiercanie własnych dzieci za to, że zbiły kamieniem witraż w kościele.
Chrześcijaństwo to pijany, nielogiczny absurd, Islam również, Judaizm, etc. Każda religia gloryfikująca jedynego Boga jest kompletnie idiotyczna. Zostały one zresztą wymyślone ze wspólnego tygla na potrzeby konkretnych ludów. Każda z religii wywodzi się ze źródeł mitologicznych. Mało, kto ze Chrześcijan wie o „Odach Salomona” i o tym, że mitologia żyje wspólnie z wielką religią, którą ślepo, bez wiedzy przyjmują, wierząc w Boga jedynego, a deprecjonując mitologię. Przecież głupim jest według was wiara w Zeusa, Tytanów, Minotaura, Heraklesa i wielu innych. To jakieś bajki ale nawet nie wiecie, że te bajki dały podwaliny waszej wielkiej, zarozumiałej religii.

Jednak poszedłem w niewłaściwym kierunku; dość już mowy o nijakiej religii, nie zgadzam się, że każde życie powołuje Bóg, czasem jest ono wynikiem brutalnego gwałtu na polnej drodze. Ktoś powie, ale właśnie tak chciał Bóg, ja powiem, że współczuję, więc ludzkości takiego Boga.

Grecka Kloto uwiła nić, Lachezis ją odmierzyła, a Atropos przecięła. Samoloty czasem spadają przez jedną błędną decyzję.
Przyłapałem się w ten patetyczny dla polaków wekend na tym, że coś ze mną jest nie tak.
Program pierwszy starający się powstrzymać łzy facet przemawia jąkając się, program drugi, warszawiacy kładą znicze i zbierają się w tłumie, program trzeci, wspomnienia Pani redaktor ze załzawionymi oczami, program kolejny, wybielanie, przepraszanie, etc. A ja co? Wkurwiam się i wychodzę na motocykl, śmieję się w błocie i jestem szczęśliwy tym, że się zmęczyłem.
Wracam, a tam wciąż płaczą. Myślę, ok. śmierć ale czemu od razu zbiorowiska i płacz. Większość z nas nie znała tych ludzi, nie piła z nimi kawy, nie chodziła do nich na urodziny. Patrzę na naród, naród płacze, patrzę w lustro, nic. Nawet nie odczuwam smutku. Nie potrafię odczuć empatii. Przystaję i myślę sobie, że coś wielkiego jest ze mną nie tak. Że cały naród płacze, tysiące ludzi, a ja się wkurzam tylko na to, że cały czas mowa o prezydencie, a przecież w samolocie zginęło wielu innych ludzi. Od razu uruchamia się we mnie ta kalkulacyjna, logiczna część, chłodna, precyzyjna, że naród i dziennikarze deprecjonują śmierć innych, nawet nie polityków ale pilotów, stewardes. Jak się dziś czuje matka jednej ze stewardes, gdzie wszędzie mowa o Panu prezydencie i „wspaniałej” pierwszej damie? Nie godzę się na to; życie ludzki w tym samolocie było równe, a jeśli żaden dziennikarz nie umie nad tym zapanować to znaczy, że są oni do niczego.
Samoloty spadają ale aby zupełnie obcy człowiek płakał za obcego człowieka? A co z psem zabijanym młotkiem na ulicy wśród tłumu gapiów? Nie chcę takiej ludzkości. Nie chcę pragnienia sensacji, pragnienia wspólnego żalu, który jednoczy baranów i sprawia, że wydają się lepsi. Nie chcę modłów do Boga, podczas gdy wciąż samotne dzieciaki gwałcone przez księży przeżywają swój strach. Ale wybaczcie im dzieci, bo cały naród skupiony jest na wspólnym żalu. Trzeba przez dwadzieścia cztery godziny na dobę pokazywać tłum, kondukt i kłamstwa ludzi o innych ludziach. A co z Oficerami pomordowanymi siedemdziesiąt lat temu? Teraz już nikt o nich nie pamięta? Przykro mi Panowie, staliście się cieniem samolotu, który spadł. Polska ma nową tragedię, bliższą sercom polaków, bo namacalną. Za rok, w waszą rocznicę przekonacie się, że nie jest już to wasza rocznica lecz rocznica Pana prezydenta i osób towarzyszących. Przykro mi z powodu waszego „osoby towarzyszące” ,że za rok pozostaniecie w cieniu „wielkiego” człowieka.
Więc stoję przed lustrem i nic nie czuję ale kiedy chcą powiedzieć o małpie ludzkiej katującej młotkiem psa, nie mogę tego słuchaj, słabnę, oczy poszywa ciemność, smutek zalewa mnie całego, a ciało drży w spazmie gniewu. Nie umiem radzić sobie z bólem słabych istot, niewinnych, których powinny strzec istoty mające ku temu predyspozycje; czyli człowiek silny i mądry. Wtedy chciałbym tylko zabijać. Silni i mądrzy ludzie muszą wykorzystywać swą siłę do poskramiania małp ludzkich, a mądrość ich musi skupiać się na tym aby opiekować się światem, jego każdą częścią.
W życiu trzeba walczyć z barbarzyństwem a nie modlić się aby było lepiej. Modlitwy oprócz sumptu na utrzymanie mieszkań, samochodów, rozpasanego życia kapłanów nic nie dają.
Troska o każdą istotę słabszą to jak troska o rodzinę. Jeśli nie umiesz troszczyć się o psa, którego sprawiłeś córce na mikołaja, ale który znudził się jej, a Ty go wiążesz do słupa nad rzeką przy minus dwudziestu w nocy to znaczy, że nie zasługujesz na nic innego jak takie samo porzucenie. O mądrości człowieka świadczy jego wrażliwość.
Kiedyś dawno temu pewien ktoś w dosyć ważnej sprawie zapytał mnie czy potrafiłbym każdego dnia rozrywać żyjącego małego królika gołymi rękami. Pytam dlaczego miałbym to robić. Ten ktoś, na to, że służby specjalne tak robią. Rosjanie szkolą tak agentów, taki trening. Mówię więc, że to głupie. Ten ktoś mówi, że to trenuje zimną krew. Ja na to, że po co trenować coś co okazuje się tylko w jednej, konkretnej sytuacji i nigdy może nie nadejść, a dzięki nie trenowaniu tego przeżywa jeden królik dziennie. Ten ktoś zamilkł jakby chwile deliberował nad tym, ale przekonany, że Rosyjskie służby specjalne są jednymi z najlepszych na świecie i poprzez to ugruntowany w swej wierze w słuszność postępowania, stwierdził, że to niezbędny krok, że jeśli nie umiałbym tego robić, nie mam, co szukać tutaj. Mówię więc mu, że to świadczy tylko o głupocie ludzi. Że to jak trenowanie zabijania kogoś z drużyny lub dowództwa bo przecież kiedyś może nadarzyć się sytuacja, że trzeba będzie użyć zimnej krwi. Że rozrywanie niczemu winnego stworzenia na strzępy jest przejawem debilizmu zwichrowanych mózgów, że trzeba rozróżnić gotowość do drastycznych czynów od dokonywania zbędnego okrucieństwa. Ten ktoś, na to, że to taka robota, że albo się nadaję albo nie, a ja wówczas z nieuleczalną kpiną patrzę na niego: rozumiem, że w wywiadzie morduje się groźne, krwiożercze bestie jakimi są króliki. Rozumiem, że trzeba codziennie trenować na rozrywaniu takiego ciała aby umieć w groźnej, niespodziewanej sytuacji, gdy stanie się na polu walki, lub zostanie zaskoczonym przez taką bestię podczas snu, że trzeba umieć wtedy go zabić. Rozumiem, że to często zdarza się a agenturze i świecie, bo dotychczas myślałem, że one wpierdalają tylko kapustę, a okazuje się, że są najgroźniejszym przeciwnikiem człowieka. Kazał mi wyjść, kretyn. Każdy kto wymyśla takie zachowania jest kretynem i każdy kto je kopiuje też jest kretynem i to bez charakteru. Świat jest pełen kretynów.
Człowiek jest najgorszą formą istnienia i będzie dopóki nie odnajdziemy w sobie odruchów naturalnej troski o każdą istotę słabszą.
Więc jednak mam uczucia, płaczę nad krzywdzonym zwierzakiem, nie musze płakać i udzielać się w krajowej żałobie wobec ludzi jakich nie znałem.
Za tym też kryje się coś innego co jest we mnie; aby poświęcać energię na tworzenie lepszego świata. Już dawno pisałem, że po co roztrząsać problem, czy uznać jakieś zdarzenie za ludobójstwo czy zbrodnię. Ok., to było, jest to smutne ale było to ponad pół wieku temu. Wciąż nie umiemy sobie poradzić z tym co zdarzyło się tak dawno. Uczcijmy to, postawmy pomnik, mamy wojsko aby czciło corocznie te miejsca ale nie wydawajmy już milionów złotych będąc biednym krajem na benzynę, zakwaterowanie, bilety, etc, delegacji, podczas gdy porzucone przez matki pijaczki i ojców zwyrodnialców dzieciaki siedzą w zimnym budynku i nie mają co jeść. Ja wiem, że zacnym jest wielka wspólna tragedia, bo wtedy jesteśmy tacy bliscy sobie i stajemy się dobrzy ale taka jedna wspólna tragedia zagłusza wycie z bólu innych.
Skupmy się na przyszłości, wydawajmy pieniądze na tworzenie, a nie zupełnie zbędne imprezy, czci. Ukradli jeden pierdolony napis sprzed ponad pół wieku, a w telewizji nie mówiono o niczym innym przez parę dni. Policja wydała setki tysięcy złotych na łapówki dla informatorów, działania operacyjne, a złodzieje samochodów, gwałciciele, zwyrodnialcy łażą pod naszymi oknami.
Nie zgadzam się z tym, nie zgadzam się z publicznym smutkiem na pokaz, nie zgadzam się z wybielaniem ludzi, nie zgadzam się z deprecjonowaniem śmierci innych i nie zgadzam się z marnotrawieniem funduszy, z których zaledwie ułamek poprawiłby życie wielu ludzi cierpiących głód. Ale nimi nikt się nie przejmuje, oni nie mają telewizorów, a prąd dawno im odłączyli więc po co im pomagać skoro nie mogą oglądać kampanii wyborczej i właściwie głosować. W dniu dzisiejszym żaden z ludzi nie jest wcale lepszy niż trzy dni temu.

Wasze łzy was uszlachetniają ale już za parę dni będziecie znów wiązać psa do słupa w lesie, tak jakby nie można go było zawieźć do schroniska bo w domu już się znudził, a wasz wzrok wygląda na taki tępy w jego błyskotliwych ślepiach i to was przeraża.

Zaloguj się