wrota

Wszyscy kłamią. House byłby wniebowzięty niektórymi postaciami tutaj. Ktoś inny mógłby jednak zastanawiać się, czemu wciąż nie usuwam tych wpisów. Otóż, nie mam sobie nic do zarzucenia, a jako zoolog nie tyle co chcę badać zachowania ludzkie ile je również ukazywać.
Mniejsza z tym. Jest bardzo póżno, a ja trochę się spiłem. Przyszedł On i patrzę na niego.
- Chyba czas się rozpędzić- wspominam przedwczorajsze wyprawy motocykolowe.
- Rozpędzić? I gdzie pojedziesz?
Milczę chwilę, nie zastanawiam się. Zwyczajnie milczę.
- Do piekła. Prosto do piekła.

Umiem tylko opowiadać historie. Cała reszta to mistyfikacja. Nie ma i nigdy nie istniał Filip. Jestem tylko postaciami, a teraz jakąś tam beznamiętną postacią, która każdego dnia traci wszystko co zdobyła dnia poprzedniego. Prawie z własnej wini, ale to prawie robi olbrzymią różnicę.

- Są dwie prawdy, Filip na świecie  - mówi ponownie.
- Ok. Może być ciekawie...- kręci mi się w głowie ale nie mogę iść zasnąć. Tam za dużo demonów. Śmieję się trochę w sobie ze zwichniętego Boga - Jakie to prawdy?
- ... Musisz uciekać - teraz moją twarz rozświetla uśmiech. Prawdziwy uśmiech, nawet nie szyderczy, z frazesu Boga.
Opuszczam głowę, gdzieś tam wiruje pokój, jaskinia pokrywa się ciemnością, powieki stają się ciężkie.
- Dzięki... Ulepiłeś sobie Adasia. Trochę innego od tamtego...aby wszyscy grzeszyli.

Zaloguj się