Taniec na rurze

 „Jeżeli zechcesz, inne wyłożę ci teraz słowo
Składnie i umiejętnie, a ty przechowaj je w sercu.
Jak z jednego są szczepu bogowie i śmiertelni ludzie.”
„Prace i Dnie” Hezjod

________________________________________________


   Zdarza się często, że dziewczynka musi założyć szpilki i wskoczyć na rurę.
I nie po to aby trzymać się jej kurczowo przed jakimś tragicznym upadkiem lecz zwyczajnie po to aby drgać w jakimś spazmatycznym akcie (jej się wydaje, że ekstazy) a mi to wygląda na delikatny paralityzm.
Odrętwienie kończyny.
Nie każdy nadaje się do tańczenia na rurze, Ja na ten przykład nie nadaję się w ogóle. Z dziewczynkami jest inaczej; im wydaje się, że posiadanie cycków destynuje do każdego rodzaju tańca, w jakimkolwiek miejscu. A to nie jest prawda.
 

   Zacytuję celowo tutaj samego siebie :
Jestem mizantropem, dzikusem, megalomanem, pustelnikiem, jednostką aspołeczną aby nie powiedzieć socjopatyczną.
Jestem okropny ale mogę być jeszcze gorszy. Gardzę ludźmi , a w szczególności półgłówkami i wymalowanymi dupami. Uważam, że mózg jest ważniejszy od cycków, a bystre spojrzenie od źle zrobionego makijażu.


Niby każdy tak uważa ale jednak dziewczyny lubią jak te cycki są trochę ważne. Oczywiście, że są, za ich pomocą faceci tracą głowy, zdradzają żony, dziewczyny, kupują im drogie perfumy, fundują wakacje, robią z siebie kretynów. Ależ oczywiście, ze jesteśmy kretynami, robimy z siebie po prostu większych kretynów.
Ja na ten przykład jestem największym kretynem; bo walczę z Waszym rodem wiedząc, że nic nie zyskam. Gdybym Was komplementował, mógłbym przebierać w kolejce tych przychylnych, miłujących. Ale która mająca choć trochę oleju w głowie przyzna się, że ten szowinista (?), cham, mizantrop, etc, etc w ogóle w najmniejszym nawet stopniu ją pociąga.
Otóż - i tutaj dochodzimy do meritum mego wywodu, a jak się to którejś z tańczących na rurze nie podoba to naprawdę mnie to nie obejdzie, taki ze mnie skurwiel- otóż lepiej pozostać w cieniu przy barze, niż wyjść i na siłę ruszać dupskiem.
Nad jednym takim podrygiem przeszedłem obojętnie, ale pojawiła się druga adnotacja w tym stylu jaki to jestem zwyczajny i szary, ginący w całej masie pulchnych, obwieszonych łańcuchami, wylakierowanych średniaków plagiatujących gwiazdy z pięknego hoolywod. Pragnę tylko ją wyśmiać.
I wyśmieję, a mogę zrobić jeszcze więcej. Opowiedzieć prawdziwą historię i stracić tańczącą paralitkę z tej pieprzonej rury.
I nie chodzi mi o moje ego lecz o pozbawienie was jakiegokolwiek zakłamania i pisania bzdur na pokaz. To tak jakbym patrzył na audi R8, mówiąc, że to szajs, a jeździł nim przy każdej okazji z uśmiechem na ustach.
Może i ze mnie szajs tylko w takim razie nie rzucajcie mi "tęsknych spojrzeń".
Wchodzi dziewczyna i między innymi wyciąga konkluzje "w takim razie, co najwyżej jego literatura jest ponad stado. Z tym się zgodzę"
Patrzę i myślę sobie, że co najwyżej moja słowa się różnią od milionów innych samców. Hm, wiec tak gryzę ołówek i myślę sobie czy ona też sypia z resztą skoro nie ma żadnej różnicy? Nic więcej mówić nie trzeba.
Później kolejna w toku wypowiedzi: "... najzwyklejszy mężczyzna, a gdybyście spotkały go na ulicy zapewne przeszłybyście obojętnie..." Odezwało się we mnie coś takiego małego ale jednak. Miałem propozycję aby owa błyskotliwa obserwatorka powiedziała kim jest wiec ja wówczas opowiem dokładnie jak bardzo przeszła obok mnie obojętnie. Ale nie powiedziała tego. Nie będę wnikał w dalsze Wasze tańce na rurze bo czasem zwyczajnie musicie wejść i pokazać że umiecie tańczyć zapominając trochę , że to nie o taki taniec chodzi. Jeśli chcecie abym poczuł się nijaki, jeśli chcecie sprowadzić mnie to parteru, wkomponować w tłum to przykro mi ale nie uda się to wam. Bo jeśli kobieta pragnąca bliskości ze mną pisze, że jestem jak inni, to raczej nie ja mam problem lecz ona. Bo jeśli niczym się nie wyróżniam to skąd ona w ogóle tutaj. Większość osób tutaj nigdy mnie nie widziało na żywo. Uczulam, a piszecie jakbyście ze mną obcowały. A jeśli mnie widziały i tutaj wchodzą to uwierzcie mi, że nie przeszły obok mnie obojętnie. Zwyczajnie błędnie walczycie ze smokiem którego nie ma. Wyciągacie durne wnioski komponując moje zdjęcia z moją literaturą. Jest ostra ale nie szkaluje kobiety jako płci lecz konkretne przypadki. Podziwiam kobiety i znam naprawdę wartościowe i cudowne. W każdym calu cudowniejsze od męskiego gatunku. Nie walczcie z nieistniejącym sztormem. Tylko się zmęczycie. Wystarczy to ująć jako perypetie jednego faceta, ot takie tam często komediowe przypadki.
Lubię grację, mądrość; lubię klasę umysłu z powabem ciała. Ale jak staracie się wcisnąć to w kilkunastocentymetrowe szpile i robić szpagat przy rurze bo zbiera mnie na wymioty. Tak siedzę wówczas i patrzę pobłażliwie zastanawiając się "po co" Po co szkalujecie bez żadnej logiki i konsekwencji.


...stoi chłopiec przed audi r8, obok dwaj kumple, oni mówią, co podoba Ci się, a on wzrusza ramionami z durną miną. Taki sobie, odpowiada obojętnie, jakby jeździł od dawna podobnymi, wiedząc przed sobą samym, ze całe życie marzył o silniku v8, tłukąc się szesnastozaworowymi dieslami. Zupełnie średni, mówi patrząc jak oni znikają za rogiem budynku. Zerka czy aby nikt go nie obserwuje i kładzie dłoń na delikatnie zakrzywionej linii dachu. Sunie w kierunku srogiego tyłu, na szklaną osłonę, czuję pod dłonią moc silnika, który jeszcze się nie zbudził. Patrzy z utęsknieniem na kierownicę, pedał gazu , zegary wyskalowane do ponad trzystu kilometrów na godzinę.
- Boże- wyjękuje- Czemu nie jest mój.
p.s.
Tak, dałem wam niezły powód abyście tańczyły mocniej w tym spazmie paralityzmu.
I skwitowałem się, nikomu nie jestem nic winien. Potrafię kochać człowieka i tulić zwierzaka, nadstawić karku za obcego chłopca przeciw kilku zbirom i masę innych bardziej ludzkich rzeczy niż wam się wydaje.
Walka wasza z moim "człowieczeństwem" jest z góry skazana na przegraną.
Z prostego powodu. Zawsze mogę użyć mózgu.
 

Zaloguj się