równowaga

od niechcenia

- Co z Tobą kolego?

- Nic nadzwyczajnego.

- Nie ma Cię już na Naszej Klasie.

- Nic nadzwyczajnego.

- Jakieś nowe postanowienia?

- Ja zawsze uważałem, że lepiej być samotnym, niż mieć złe towarzystwo. Zwyczajnie na tym portalu poziom równowagi cycków do mózgu mnie zaczął przerażać.

- Nie lubisz cycków?

- Nie to abym ich nie lubił. Problem w tym, że wszystkim tym wypacykowanym dziewczynkom, które je mają wydaje się, że mózg mają równie proporcjonalny do rozmiaru pokazywanego biustu.

- Wolisz duże cycki i małe mózgi?

- Wolę duże cycki i duże mózgi, a nie duże cycki i przerost formy.

- To dobre miejsce dla faceta. Tysiące młodziutkich, powyginanych kocic. Jak wyżerka na łowach.

- Nie mam czasu na odpowiadanie dziewczynie, że dyskusja to nie awantura. Ona najzwyczajniej widocznie, jak nie jest pieprzona przez faceta to uważa, że jakakolwiek wymiana różnych poglądów jest zbyteczna. Że albo miłość albo awantura. Albo dziewczyny o nicku "barbie" czy one naprawdę myślą, że to komplement? Odpowiadam takiej jednej na jej pytanie czy aby jej zdjęcia mi się nie podobają. Ja na to, że są fajne tylko jakoś tak wyginanie tyłka do ochroniarzy na baletach dosyć żenujące jest. Ona z uśmiechem pewnie, że takie jaja sobie robią z koleżankami, ja więc pytam czy jest z Wrocławia czy pochodzi z małej miejscowości. Ona ucieszona, że z Wrocławia. Szkoda, mówię bo wówczas mógłbym Ci powiedzieć, że widocznie zachłysnęłaś się dyskotekami trafiając na studia do miasta. To taki częsty proces wyrywania fajnych dziewczynek z ich fajnej dziewczęcości i zamienianie je w zuchwałe, wyuzdanie siksy. Ale to nie jest dobrze. Więc nawet nie zauważa, że moja teoria się nie sprawdza, tylko mówi, że co ma robić jak nie ma drugiej połówki. Chodzi tam z nudów. Ja jak jakiś zdziwiony chłopiec zapytuję - a książki?

- Haha, to Ty dopiero kosmita jesteś. One pragną robić sobie zdjęcia wygięte na rurkach, pragną jak faceci na nie patrzą. To nie jest kwestia nudy w domu lecz zwyczajnego kurewskiego charakteru.

- To nie do końca tak. To znaczy i owszem, że są takie co zamykają się z obcym w kiblu ale jest też taki gatunek, który cierpi na syndrom wampa. Musi być na scenie, nie koniecznie robiąc lody. Może i nie jest to złe ale patrząc jak te gwiazdy używają literek, uważam z przekonaniem, że do książki należy zaglądnąć. To wina internetu i techniki. Dzięki technice i internetowi dziewczyny mogą pokazywać swoje wdzięki publicznie. Nawet jeśli twarz ma kompletnie średnią, pokazanie tyłka i cycków sprawia, że samcza, internetowa populacja śpiewa peony. Jasne, że to świadczy o tym, ze faceci są durniejsi albo raczej nie durniejsi tylko zwyczajnie z tego korzystają. I dziewczyna zaczyna się zachowywać później jak gwiazda. Przerobili jej wartość. Ich nie obchodzi, że jest durna, nie chcą z nią chodzić więc mają gdzieś twarz, której nie pokazuje albo pokazuje jakąś umalowaną, pociągnięta w photo shopie. Prawią jej komplementy setkami, ona wznosi się na piedestał. Później nie pogadasz z taką, jest gwiazdą. A na ulicy nawet się za nią nie obejrzysz. Dlaczego? dlatego, że nie ma w sobie nic oprócz tych cycków i kawałka dupy którą lansuje na naszej klasie. A już śmiechem napawają mnie niby modelki. Każda z nich ma sesję, wyginają się, prężą najczęściej w opuszczonych budynkach, ruinach gdzieś w lesie, bo przecież ten zajebisty fotograf nie ma nawet studia. Więc spędza te małolaty na odludzia. One mają takie wtedy zadarte noski; twarz pełna dumy a spod nieudolnie obciągniętej koszulki wystaje tłusty, spasiony na hamburgerach brzuch. Ale mienią się fotomodelkami. To ciężka praca dla dziewczyn które naprawdę staraj się nimi być; ale one nie jedzą pierogów, jak inni zamawiają pizzę na sobotni wieczór one potrafią się wyrzec, a te? nie dość, ze mają metr sześćdziesiąt dwa i tłusty brzuch to po takiej sesji wydaje im się, ze mogą rozdawać karty.

- Jesteś okrutny. Niech się bawią, co w tym złego. Korzystamy na tym. im więcej cwaniaków z aparatami, tym więcej lasek z wielkimi dekoltami na necie.

- Nic w tym złego jeśli zachowują one do tego dystans. Posiadanie sesji nie może odbierać rozumku nawet jeśli jest on malutki. Później one będą miały problem, bo po każdym dniu pełnym komplementów na portalu społecznościowym przyjdzie taki dzień kiedy będą musiały z pięknego świata samych superlatyw stanąć naprzeciw mężczyzny w formacie trójwymiarowym. I okaże się, że przecież skoro ona jest taka "niezwykła, seksowna, boska, zniewalająca, zmysłowa, etc" to jak to, że ten facet nie przyjechał na białym koniu i nie ma na imię Ken.

- Defetystyczna wersja barbie.

- Ale słuszna. Wiesz, że jestem dobry obserwatorem, często ludzie nie rozumieli czemu jestem na różnych portalach i czemu najczęściej prowokuję, Ja zwyczajniej obserwowałem zachowania ludzkie, sprawdzałem co i jakie słowa mogą uczynić. Jak bardzo można kogoś posiąść, zgwałcić mu mózg, obezwładnić słowami. Nie prowokowałem jednak dla zabawy lecz dla wiedzy. Niestety obok tego co moje czyli wiedzy pozostają smutne wnioski. Internet psuje dziewczyny. Faceci mnie nie interesują więc mam to gdzieś. Internet zmienia lolitki w wyuzdane kurwiszonki, a wstydliwe dziewczynki w zuchwałe nastolatki.

- Więc dlatego to: "Ja wiem, że aparaty cyfrowe w media markcie są tanie i kupuje je pełno idiotów, a później ogłaszają się w kwestii robienia artystycznych zdjęć, a panienki są podniecone bo skoro koleś pstryka im fotki to znaczy, że muszą być one zajebiste. Ja wiem, że po dwóch sesjach te dziewczynki mają już takie piórka, że ciężko się z nimi nawet porozumieć ale dziewczyny/ litości. Aparat cyfrowy pstryknie zdjęcie nawet koczkodanowi w zoo/ nie róbcie z siebie gwiazd dla vipów( dziwnie ukochane słowo przez liczną rzeszę panienek, wystarczy go użyć a panienka już rzęsami trzepocze) i artystek estrady. Nie ma powodu aby wam odbijało, lustra nie kłamią." było Twoim najdłuższym opisem. A większość myślała, że masz problemy emocjonalne. A Ty zwyczajnie prowokując jednocześnie oznajmiałeś im smutną prawdę.

- Niektóre pisały, że muszę mieć kompleksy skoro tak się ich czepiam na co zwyczajnie pobłażliwie patrzyłem. Nienawidziły gdy chwaląc się swoją galerią sesjową na naszej klasie ja nie uznawałem ich atrakcyjności tylko pokpiwałem. Więc aby zachować resztki honoru wpadały na pomysł, że mogę pomarzyć sobie o takiej dziewczynce, na co uśmiechając się do monitora nawet nie mówiłem, ze obcowałem z piękniejszymi o niebo, magicznymi, z oczyma pełnymi pasji i mądrości i ze wstydem w kącikach ust kobietami. Kobietami do których one nigdy nie będą mogły się nawet porównywać. I nigdy nie rozumiały, że jestem uczciwy i nader prosty w swych osądach i w swoim światopoglądzie. Bo co złego jest w tym, że uważam iż modelka musi mieć te sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu, a fotomodelka nie może żreć hamburgerów bezkarnie. Co złego jest w tym, że jak ktoś nazywa samochód, autem sportowym to musi by on szybki, a nie mieć zwyczajnie obły kształt.

- Ostatnio spotkałem laskę, która pisze, ze uwielbia auta sportowe, a jej ulubioną marką jest hyunday sport coupe. Nie wnikam, ze pewnie dlatego, że to jedyne auto jakim jeździ ona lub jej chłopak ale ciągnę temat. Mówię, skarbie co ma wspólnego hyunday sport coupe ze sportem? Ona mi, że wygląda pięknie i ma dwie rury z tyłu. ja jej, żabko on ma więcej wspólnego z transportem drogowym niż ze sportem. Do setki przyspiesza w 9,4 sekundy podczas gdy większość suvów jest szybszych. Obraziła się, chyba nie wiedziała o co chodzi w autach z mocą i niutonometrami.

- Właśnie. Musi być równowaga. Nie każde auto może być autem sportowym, i nie każda dziewczyna może być foto czy modelką. Jednak i tak najbardziej podoba mi się zjawisko masy lukrowej. Często jak natrafisz na jakąś modelkę na naszej klasie, odnajdziesz również w jej lub galerii jej koleżanki zdjęcie grupowe. Przyjrzyj się : od pięciu do ośmiu kocic, wymalowanych jak szop pracz, z wyuzdanymi minami lub powłóczystymi spojrzeniami, o których one nie mają zielonego pojęcia jak sprawić aby były seksowne. I wówczas poczytaj opisy. Mają się za najlepsze na świecie, zapominając, że wystawiają tylko dupy przed napalonymi facetami, którzy zwyczajnie za nie płacą. Nie powiem już nic o aktach robionych na toaletach, gdzie zwyczajnie, klasycznie brzydka dziewczyna umalowana niezdarnie, z oczyma jak francuska narkomanka, z zaniedbanymi włosami wykrzywia się w paroksyzmie czegoś na kształt, no sam cholera nie wiem czego. Bo niby ma to być zalotne, spodziewam się , że zmysłowe. a jeśli nie ma to być zalotne, domniemając po zmrużonych powiekach i rozchylonych ustach to sam cholera nie wiem co to za mina. Może ona na coś cierpi, może ją boleć brzuch ale jeśli tak to widocznie ona nie wie jak udać ból. I powiedz mi tylko gdzie jest wartość estetyczna takiego obrazu?

- Racja. A propos płacenia. Idę ostatnio do księdza i mu mówię, że mszę chcę kupić. On na mnie łypie i tłumaczy, ze mszy się nie kupuje, tylko zamawia. Ja na to, więc zamawiam, kazał mi zapłacić. Co jest grane.

Zaloguj się