Poza światem

Gdzieś gdzie wiem gdzie, znalazłem i to:

"Sen
„A może chcesz ją uratować co? – podniósł się i ściągnął swoją sfatygowaną kurtkę. Nie słysząc mego głosu, uniósł głowę i wpatrzył się w moje oczy. Ponownie wścibski uśmiech zagościł na jego twarzy – Poważnie? Ratować młodą kozicę, pachnącą jeszcze mlekiem i kwiatami z łąki, z ciałem jędrnym, jak wcześnie zerwana brzoskwinia, z ustami wciąż nie grzesznymi i wstydliwymi oczyma? Ratować ludzkie cudo? ” kiedyś od niego.” (…) Na końcu ginę, ale pochyla się nade mną mała dziewczynka. Nie kobieta. Kobieta zakrzywia miłość. To zawsze musi być dziewczynka. Dziewczynka albo inna istota, która nie może sama się obronić. Istota, która może tylko patrzeć i płakać. A Ty musisz wówczas spojrzeć i zrobić wszystko, aby to cudo przeżyło. MĘSTWO ISTNIEJE DLA BEZBRONNOŚCI I NIEWINNOŚCI” („MagniWorld”).
To było meritum wszystkiego, co przeżyłam. Jego już nie ma. Wojownik odszedł. Umarł. Zostałam sama, ale utwierdziłam się w swoich myślach. I w przekonaniu, że mogę zostać dziewczynką w ciele kobiety. On taką chciał mnie widzieć i taką zapamiętał, on zawsze w taką wierzył. A tego obrazu nie zmaże już żadna myśl.
Bo ja… bo On wie, Wojownik wiedział i wie, że nigdy nie będę tańczyć tańca diabła, by wygrać duszę… Nigdy.
Dziś wspominam to, czego się nauczyłam. Dziś chcę wspominać… bo to owoc, który dojrzewa latami…
Za parę chwil zatopię się w kolejnej podróży, a potem w kolejnej… Wiem, że te kolejne przyniosą następne zmiany. Wiem, że to, co zostawiam za sobą, trudne, łatwe, przykre i uśmiechnięte miało sens… I w końcu wiem, że ocaliłam siebie… Pomimo śmierci Wojownika. Stałam się prawdziwym Elfem. Nic złego stać się już nie może."

Muszę znowu nauczyć się być sobą.

...i też tam:

"(stan snu) Usłyszałam dźwięk telefonu – dzwonił Wojownik.
- Dlaczego jesteś smutna? – zapytał.
- Jestem smutna, bo nie jestem wesoła – odpowiedziałam.
- Moja mała Wojowniczka – usłyszałam w jego głosie delikatny uśmiech. Moja krew. A czego oczekujesz dziś Aluś?
- Spokoju, odpoczynku, remedium. Nie wiem, nie potrafię już wiedzieć.
- Mała, posłuchaj mnie. Nie mogę przyjechać. Wiesz, że nie mogę. Ale zrozumiałem niedawno, że traktujemy siebie, człowieka jak istotę chronioną. A my nie jesteśmy gatunkiem chronionym. I nie możemy siebie tak traktować. Ktoś na świecie musi likwidować złych ludzi. Po prostu. Likwidować, zabijać, eliminować ze społeczeństwa. Naturalna selekcja jest najlepsza.
- Przestań znowu o tym. Nie karm mnie tyle swoją nadludzką wiedzą. Dlatego wybrałeś ciemność i piekło? Piekło jest dla bohaterów? Ciągle w to wierzysz?
- Wciąż tupiesz, jak mała dziewczynka. Uwielbiałem to, jesteś jedyną kobietą na świecie, której to pasuje i u której mogę to znieść. Definiowałaś mnie, mój mózg, moje tendencje i zawsze mówiłaś tak, że słowa te wywoływały dreszcz na plecach. Ale dziś to ja chcę Cię nauczyć… nauczyć Cię bronić. Chcę dać Ci coś od siebie. Jednak gdybym tylko umiał czarować, wyczarowałbym Ci szczęście, a nie uczył walczyć.
- Dlatego zostań już lepiej Wojownikiem. Czarodzieje kłamią.
- Co czujesz teraz? Co czujesz, jak szukasz na to wszystko odpowiedzi?
- Nie szukam odpowiedzi. Bo to prowadzi do obłędu. Czasem nie musimy szukać odpowiedzi. Wystarczy, by była pasja w szukaniu, wtedy pojawi się magia odnajdywania. Ale chciałabym….
- Wiem Mała. Wiem… wciąż wiele pamiętasz z tego, czego Cię uczyłem. Wyzwalaj się dalej dzięki przeszkodom. Definiuj rzeczy, zjawiska, które dla ludzi są istną fantastyką. Po prostu wstań i idź i wciąż idź. Pewnego dnia na ziemi znajdziesz remedium. Schylisz się i weźmiesz je w dłoń. I nie zażyjesz. Bo taka właśnie jesteś – nigdy nie będziesz nisko rosła przy ziemi, więc co mi chcesz udowodnić? Na złość odejść, abym zapłakał? Człowiek jest czymś, co pokonanym być powinno.
- Jestem więc człowiekiem – odpowiedziałam.
- Nie. Ty nie jesteś człowiekiem. Zwyczajnie jesteś niezwyczajna. Masz moce Elfa. Błądzisz gdzieś w ekstremach, i na dodatek jesteś sama. Pchasz głaz przed sobą i nie możesz odpocząć. Ale proszę dbaj o siebie Aluś, na ile potrafisz. Zadzwonię za jakiś czas.
Na przecięciu światła i wspomnień, zapożyczonych słów i snów śnionych na nowo, na styku ciszy i łez dwie odmienne osobowości jednak się spotkały. Tyle, że miłość jest zawsze wspomnieniem miłości. Pragnienie jest zapomnianym pragnieniem. Spotkanie dwóch równoległych historii jest zawsze przypadkiem. To podwójny mat.
Obudziłam się w jasnym pokoju. Obok stał mój ulubiony kubek z herbatą malinową i kwiaty w wazonie. Oni stali przy mnie.
- Nie było kali, Twoich ulubionych. Ale kupiliśmy inne. Obudziłaś się z długiego snu. Odpoczywaj. Dziś już tylko odpoczywaj.
Nie umiałam się z tym do końca pogodzić, niemniej zamknęłam ponownie oczy.
Najważniejsze spotkania spotykają się w duszy, na długo przed tym nim spotkają się ciała. To wszystko jednak nie zmienia faktu, że chciałabym i muszę przypomnieć sobie, jak się kocha, jak spalić się w ogniu minionych namiętności, przeżyć jeszcze raz radości i udręki, wzloty i upadki, by w końcu dostrzec tajemniczą nić, która łączy wszystkie moje spotkania. Wtedy i język nauczy się mówić językiem ciała i ciało nauczy się mówić językiem duszy. Wtedy niczym ptak będę mogła odlatywać i wracać, kochać i podziwiać do śmierci, tym, co będzie mnie wzruszać stanie się moja i czyjaś wolność, ciekawość świata i energia wspólnych skrzydeł. ” Bo najbardziej przerażające jest cierpienie w samotności. Kiedy się boisz i nikt nie może Ci pomóc. A dookoła tyle życia – normalni, uśmiechnięci ludzie, a Ty jak dzikie zwierzę wychylasz głowę, aby nikt nie ujrzał przypadkiem Twoich załzawionych i tak odważnych oczu. Bo jesteś dumny i wiesz, że przeżyjesz. Tacy, jak Ty nie umierają. Nigdy. Zło czai się za rogiem. Na każdego z nas. Bez względu na iloraz inteligencji czy status społeczny. Jesteśmy płomieniem, który gaśnie po podmuchu. A później rozpala się kolejny płomień. Ale już inny. I on też może zgasnąć… trzeba skupić się na tym, aby istniały płomienie, które nie gaszą innych.”

Podoba mi się, podoba mi się, że słowo ma moc.

Zaloguj się