Opierdalacz

List zgubiony w tłumie

List zgubiony w tłumie

"Filip, czy Ty czasem ponownie nie robisz tak aby wszyscy Cię znienawidzili?

Jesteś jak klimat zwrotnikowy, trzeba się liczyć z każdą pogodą cyklicznie - chłodne prądy, burze pyłowe, monsuny, gwałtowne burze i ulewy. Oczywiście, że słońce i spokój również. Nadchodzą też jednak okresy kiedy pęka ziemia i nadciąga tsunami. W czym nienawiść świata jest lepsza od jego życzliwości? Ścieranie ludzi w proch nie jest powodowane chęcią zabawy przez Ciebie. Nie masz takich tendencji, to wiem z pewnością. To tkwi znacznie głębiej, ma mocniejsze przesłanki, powody, cele. Gdzieś u Ciebie przeczytałam, że niektórzy zawsze żeglują pod wiatr. Chciałabym kiedyś dowiedzieć się co kieruje takimi ludźmi, co kieruje Tobą. Bo przecież jak spojrzy się na Ciebie jak wyglądasz, jak się wysławiasz, jak kojarzysz, jakie masz wartości, gdy spojrzy się na Ciebie to widzi się mężczyznę nad wyraz inteligentnego, któremu równie idealnie pasuje błoto na rękach, spodniach jak i garnitur, który równie dobrze wygląda z bronią w ręku jak i z książką. Więc co kieruje kimś takim, który gdyby był bardziej cywilizowany mógłby przecież osiągnąć niemal wszystko -piękna kobieta już, spokój, szczęście, rodzina, wigilia przy zaludnionym stole, wielu życzliwych znajomych. Co powoduje mężczyzną, którego mogliby uwielbiać inni, który byłby duszą towarzystwa, uśmiechniętym, tak wiecznie młodym duchem człowiekiem, co powoduje, że on robi tak wiele aby tak nie było? Aby był wredny, oschły, wyobcowany, "ZŁY", tak "zły" wobec ludzi. Twoja Ola ładnie to ujęła w "uśpionym" w dziale myśl i emocja. Co Tobą kieruje bo nawet jeśli musiałeś walczyć kiedyś z życiem, walczyć aby żyć, bać się jako dziecko, to przecież nie jesteś już dzieckiem. Stoisz i jest w Tobie olbrzymia duma. Gdy ujrzałam Cię pierwszy raz na żywo, skojarzyłam, że to Ty jak przechodziłeś przez ulicę. Byłeś taki posągowy, całkowicie obcy wobec tego co otacza. Ludzie zarzucający Ci brak uśmiechu kompletnie się mylą tak jak i ja się myliłam. Widząc Twoją twarz w codzienności nikomu nie potrzeba na niej uśmiechu. Wyrosłeś, osiągnąłeś sukces zawodowy o jakim większość z Twoich znajomych nawet tych z dobrych domów, robiących po dwa fakultety może pomarzyć. Nie musisz już walczyć więc czemu wciąż? Mógłbyś mieć tak wiele nadobnych rzeczy gdybyś tylko nie był tak wyobcowany. I wiesz o tym, a jednak działasz tylko w odwrotnym kierunku. Martwię się o Ciebie czasem, nie o to czy sobie poradzisz bo przecież poradzisz. Martwię się, że jest coś wielkiego co pcha Cię w tym kierunku. Jakiemu człowiekowi nie zależy na sympatii innych? Jaki człowiek woli wzbudzać na twarzach innych ludzi grymas wściekłości niż uśmiechu? Gdybyś był "dobry" dziewczyny podkochiwałyby się w Tobie do szaleństwa. Wystarczyłby krótki sms aby mieć pełen dom koleżanek w samotne święta, które wychwyciłam z dyskusji z Jessicą. I Ty przecież o tym wszystkim wiesz ale najwyraźniej masz to gdzieś. Koleżanka mi się żaliła, że nie rozumie Ciebie po tym jak była z Tobą w kinie i jadła z Tobą obiad, że nie rozumie jak możesz nie kreować kontaktu, nie pisać, a później gdy ona trochę używa zbyt ironicznych słów wobec Ciebie, Ty zwyczajnie ją wywalasz z życia. Dziewczyna nie wie o co chodzi, mężczyźni pragną kontaktu z nią, jest ładna, bystra również. I się gubi. Nie zrozum mnie źle, nie piszę w jej imieniu, ja nawet chyba jej nie lubię bardziej wnikam w powody Twojego postępowania. Myślę, że największą Twoją cechą, a jednocześnie wadą jest duma. Nie byłeś w stanie nawet za cenę obcowania z atrakcyjną kobietą, a może nawet czegoś więcej, na dłużej, nie byłeś w stanie tańczyć tak jak inni przy niej, tak jak ona gra. Pamiętam co powiedziałeś mi wówczas gdy Cię o to zapytałam, napisałeś w mailu:

"Ładna z niej dziewczyna i ma fajne cycki ale ja nie wariuję dla wszędobylskich, znarkotyzowanych wiecznym komplementowaniem przez facetów rekinek sekretarskich. Fankę serialu biurowego jeszcze bym przeżył ale pianistki nie zdzierżę. Ja nie tańczę wcale, nawet do tanga. Przyzwyczaili ją, że każdy zapierdala za króliczkiem, a ona może i kumała, że nie każdy facet jest myśliwym, jednak była święcie przekonana, że za takim króliczkiem to powinien zapierdalać nawet cukiernik. A ja zwyczajnie nie umiem zapierdalać, wszystko robię na odpierdol"

Pamiętam, że śmiałam się przez dwa tygodnie jak to czytałam albo jak na nią patrzyłam. Ja wiem, że nie muszę Cię lubić ale szanuję Cię jak ostatniego takiego człowieka na ziemi. Przytoczyłam tą anegdotę aby ukazać tym, którzy mogą Cię nie znać, że często Cię mylą chcąc zarzucić bawienie się dziewczynami lub wykorzystywanie tej strony do podrywania ich.
Zobacz, chciałam rzucić tylko słowo a wyszła z tego całkiem mnoga ilość słów. To z obserwacji jak widzę, że co chwilę kurczy się ilość znajomych na portalu społecznościowym jakich wpisów dokonujesz nawet znajomym potrafiąc nie zostawić na nich suchej nitki, jak ukazujesz relacje w dziale "wciąż pozostajemy tylko ludźmi" Być może też jest jakaś tęsknota do myśli jakby to było gdybyś chciał być "dobry".
Później jednak uderza mnie myśl jak z filmu "Bękarty wojny" gdy angielski kapitan mówi do Aldo Apacha o ich kompanie, niemcu ostrzącym sobie nóż z miną jaką często widywałam u Ciebie. Mówi do niego o ile dobrze pamiętam "ten twój niemiec nie jest zbyt rozmowny", na co Aldo odpowiada mu "taki Ci jest potrzebny? rozmowny?"
Myślę, że w tym zawiera się wiele, bo po co nam kolejny dobry, życzliwy, usłużny, posłuszny, kolejny nijaki mężczyzna. Czyż nie mamy takich wielu wychwalających nas nawet jak damy zdjęcie palca u stopy? Prześcigają się w komplementach, wymyślają nowe przymiotniki, całują, cmokają, pozdrawiają. A właścicielka profilu zrobiła kawał bo palec należał do jej czternastoletniej siostry. Więc jeśli tak wygląda teraz ten męski ród, ten męski sposób na pokazanie swego zainteresowania, pokazanie siebie, że się istnieje to tylko może być dobrze, że jesteś taki jaki jesteś, że jesteś jednak "zły". Na początku się na Ciebie oburzałam, później Cię ujrzałam, a następnie starałam rozumieć. Można bardzo łatwo się z Tobą zgodzić w kwestii "męskiej i damskiej" na portalu społecznościowym na którym obrażałeś ludzi, można łatwo się zgodzić gdy zrobi się parę testów, kawałów. To wyśmienita zabawa zresztą i jest w tym jakieś takie dziwne uczucie gdy pokazujesz małpie, która myśli, że jest człowiekiem, iż jest jednak małpą. Tylko ona tego nie rozumie więc niby sens krucjaty stracony. W chwilę potem pojęłam, że w krucjaty nie wyruszało się aby szerzyć swoją wiarę lecz aby tępić. Ostatni Twój wpis fajnie to pokazuje, a co gorsza pokazuje też aprobatę dla debilizmu bo ktoś jest czyimś znajomym. Czy znajomość gwarantuje każde alibi? A gdzie charakter człowieka aby powiedzieć nawet bliskiej osobie, że zrobiła błąd. Jak każdy będzie dostawał komplementy, a reszta będzie udawała, że nie widzi niczego żenującego to wkrótce żenada będzie normą. Zrozumiałam Cię i nawet cieszę się bo mi również zaczyna sprawiać satysfakcję gnębienie idiotów mających się za fajnych ludzi.
Rozpisałam się Filip ale już kończę, miałam ochotę Ci o tym powiedzieć o tym, że masz rację ale nie chciej znów aby wszyscy Cię nienawidzili, parę osób mógłbyś lubić i sprawiać aby one lubiły Ciebie...wciąż."

Zaloguj się