odemnie widać niebo przekrzywione

Musicie mi wybaczyć.

W miejscu dość i tak mrocznym zgasiłem ostatni płomień i zapadła ciemność. Nie, nie przez przypadek.

Światła ponownie nie zapalę bo nie mam iskry.

Musicie spojrzeć na mnie z daleka. Jeśli kogoś dotknąłem to nie dlatego, że chciałem. Dotykałem ścian po omacku, a tu jest tylko ciemność.

Ciężko stąpać a co dopiero widzieć.


Czy wyjdę nie mając czym zapalić światła?

Otóż nie.

Czy wejdzie ktoś ze światłem i mnie wyciągnie?...zdecydowanie nie.


 

Za chwilę oczy moje przyzwyczają się do ciemności...i za chwilę to ja będę tym który wyjdzie z mroku

 

Zaloguj się