Idiota zlośliwy

poniedziałek po latach

poniedziałek po latach

Największy geniusz literatury przewidział wszystko: " świat jest spektaklem idioty złośliwego". Wszelka wiara w bogów, przyczynowość, przeznaczenie, fatum, czy czuwająca nad nami opatrzność to jakaś groteska. Jak układanie puzzli, których i tak obrazek widzimy.
Wiliam Szekspir był kosmitą, gatunkiem o wiek błyskotliwszym. Założę się, że przybył tutaj aby upokorzyć homo sapiens przed nim samym.
Zdobyłem perski miecz; metrowy, toporny kawał stali, idealnie leży w dłoni, mam Oliviera Shanti/ native american. Piękne pieśni z motywami Indiańskimi; i wino. Przenoszę się w kosmos. Gdyby ktoś utrwalił tą chwilę byłby przegląd epok. Ja na łóżku z laptopem, z nagim torsem, tatuaże Indian, miecz w prawej dłoni z ostrzem opartym na barku, wino w lewej. Zamykam oczy, już wiem jak kontrolować nerurony. Jak odnajdować punkt w mózgu odpowiedzialny za najlepsze uczucie pod słońcem. Nie umiem go zdefiniować. Może Wiliam by potrafił, ale ja jestem daleki od mistrza. Kiedyś ale jeszcze nie teraz.

" weź mnie ze sobą!
- Chcesz lecieć z nami do....?
- Chcę być z Tobą...- odparła nie puszczając mojej ręki
- Dlaczego akurat ze mną?
- Bo przy Tobie przestanę się bać! Weźmiesz mnie ze sobą?" W.Ł


Czuję niesamowitą siłę ale czuję jednocześnie, że się poddaję; że chcę się poddać.
Życie jest spektaklem idioty złośliwego. Kiedyś ujrzę oczy niektórych, jacy zamknęli mnie w klatce z dzikimi zwierzętami. Nie jestem według nich człowiekiem. A i owszem czasem mnie uwielbiają ale puścić mnie na wolność to jak postawić krzyż nad Jerozolimą.
Kiedy ściskam tą zimną stal, słowa Crisa Rea wypełniają moje myśli:

"nie mogę spać tej nocy,
nie mogę się nawet zdrzemnąć,
z wizytą przyszły moje grzechy,
spójrz jak tam razem siedzą.

Siedzą pod moim oknem,
i za progiem mych drzwi,
a ja dobrze wiem czemu
nie dają spokoju mi."


Kilkanaście lat może zamienić się w chwilę. Kiedy spotykasz pierwszą dziewczynę, która patrzy na Ciebie marzycielsko. Później wyciąga dłoń i trzyma Cię za nią. Za chwilę tuli i całuje namiętnie. W tym momencie nie masz już serca. Podają je do obiadu diabłu. Zżera je z uśmiechem ale Ty jeszcze o tym wiedzieć nie możesz. Wierzysz w człowieczeństwo, nieprzemijalność, wieczną miłość. Z tych trzech specyfików istnieje tylko człowieczeństwo ale nie zawsze chcesz być człowiekiem. Lubimy się zapominać.
Pamiętasz jak to jest po raz pierwszy stanąć na krawędzi i delikatnie podskoczyć...a później spadać w szalonym amoku. Miłość nie czyni cudów, miłość zmienia nasze umysły i niszczy serca.
Każdy kochał po raz pierwszy, wielu kochało po raz dziesiąty i jeszcze wielu jeszcze mocniej. Pierwsza miłość rzadko jest najlepsza. Owszem, piękna i znamienna ale ma to do siebie, że pierwsze miłości nigdy nie żyją długo.
Byłem łobuzem; codziennie stawiałem zdrowie i życie na szali, dzielnica tonęła w syfie, czasem trzeba było ścierać się z kozakami na wiejskiej dyskotece gdzie robiłem za wykidajło. Istny kosmos, gdyby człowiek miał chociaż trochę rozsądku kazałby się właścicielowi puknąć w głowę. No i kilka innych demonów.
Takie jak Ona pojawiają się w pewnym momencie. Wyrastają spod ziemi.
I głaszczą Twojego małego wilczura. Oczywiście, że kochają pieski, a chwilę później kochają ich właścicieli. Jednak odkrywanie dzikich obszarów, pierwsza wędrówka przez puszczę, podróż na biegun musi wiązać się z brakiem zwycięstwa.
Później dostajesz w łeb siekierą. Nie masz nic, a ona wyrzuca jeszcze Twoje bijące serce do kubła na śmieci. Nie odnajdziesz go szybko. Po jakimś czasie potkniesz się o nie na bruku, podniesiesz i pozszywasz. Mężczyźni mają gorzej. Ich serca biją mocniej, a Ci którzy robią wszystko z pasją mają przechlapane. Ich serca się nie zrastają.

"widocznie popełniłem coś parszywego
w jakimś mrocznym dniu przed laty..."
Chris Rea.


Urosłeś, psiaka niestety już nie ma. Pogrzebałeś go z przebitym mózgiem od bólu. Bo jak kochasz to na zabój. Masz nowe blizny, te same oczy ale inaczej patrzące, Twoje dłonie są bardziej sine, kilka powyłamywanych kości, zagojone rany, parę zmarszczek wokół ust. Serce z żelaza, dusza w sejfie z cyrografem. Śmiech Boga w ciemności. Dostajesz list; to Ona, dziewczyna sprzed dwunastu lat. Idiota złośliwy ma dla Ciebie rolę w spektaklu. To całkiem niezła rola o czym przekonasz się kiedy wypijesz z nią kawę...a później idiota złośliwy pocałuje Cię pierwszymi ustami które kochałeś. I już jesteś najczarniejszą postacią spektaklu.
Dziewczynka ukazuje właśnie jak jej życie legło w gruzach, a ja zrozumiałem jakim jestem szczęściarzem. Nie mam nic co mógłbym stracić. Wszystko już utraciłem, a jestem w tym samym punkcie w którym byłem dwanaście lat temu. A zawołała mnie mimo, że nie widzieliśmy się od lat. A Bracia Grimm podnoszę kciuk w geście, że wszystko jest jak należy, jak w bajkach. Bo życie to spektakl.- mówią.- Idioty złośliwego.- wtóruje Wiliam z uśmiechem.
Już prawie widzę jak mój skretyniały Bóg dodaje - "trzymaj się mocno, droga będzie wyboista".
I ok, tylko czemu ja nigdy nie wysiadam tylko patrzę sobie cynicznie i pędzę z nimi na złamanie karku.

Zaloguj się