gwiazdy i gwiazdeczki

reasumując już coś nabazgranego

reasumując już coś nabazgranego

   Są ludzie, których uprzejmość gorsza jest od bezczelności.

   Dziewczyny pokazujące majtki innym chłopczykom dla kilku cyfrowych zdjęć zawsze mało mnie interesowały.  Ależ lubię majtki takich dziewczyn ale tylko jeśli ja wiem jakiego są koloru.

Jedynie moja natura zoologa, niby naukowca pchała mnie w drążenie tematu. Zawsze lubiłem obserwować kociaki bawiace się na podwórku i wnikać w prawidłowości ich natury.

   Nie interesowała mnie też masa innych, które przeszły proces wyrywania fajnych dziewczynek z ich fajnej dziewczęcości i zamieniania je w zuchwałe, wyuzdanie sziksy.

Taki proces przechodzi niemal każda, która obrasta w piórka z powodu tego, że kolesie z aparatami czynią z nich fotomodelki, a wieczorem chwalą się kumplom przy piwie albumami majtek obcych dziewczynek.

To nic złego dla faceta, a nawet czyni go bohaterem wśród własnego żenującego, niby artystycznego stada. Gorzej dla dziewczynki; obdzierana jest z intymności i zakrzywiana jest jej wartość poprzez ślepe ślinienie się samców.

Nie powinnyście się mieć za takie wyjątkowe bo samiec na widok fajnych cycków zawsze będzie się ślinił, tak to zaprogramowała biologia, a że internet to jedno wielkie bajoro, wybierają się chłopcy z wędkami na połów tam gdzie pływają ławice sardynek; a sardynki wyginają się w zmysłowych pozach wniebowzięte zainteresowaniem wędkarzy.

Te ryby są takie durne.

I nawet nie chcą być złowione, nawet nie szukają swego haczyka, chcą aby podziwiano ich urok.
Kłopot jednak w tym, że urok to wdzięk czyli nie tylko fajny cycek, kształtna dupcia, i wydęte usta; to bardziej sposób bycia, powab, czar.
   I z fajnych dziewczynek wyrastają zarozumiałe kotlety; to taki gatunek, który cierpi na syndrom wampa. Musi być zawsze na scenie. Nie zawsze jest to złe ale patrząc jak te gwiazdy używają literek, uważam z przekonaniem, że nadają się tylko do klepania mięsa.

   To wina internetu i techniki. Dzięki technice i internetowi dziewczyny mogą pokazywać swoje wdzięki publicznie. Nawet jeśli twarz ma kompletnie średnią, pokazanie tyłka i cycków sprawia, że samcza, internetowa populacja śpiewa peony.
I dziewczyna zaczyna się zachowywać później jak gwiazda. Napaleni faceci przerobili jej wartość. Nie ważna jest jakość tych facetów, liczy się ilość komplementów. One często zachwycone sobą nie widzą, że to nijaki koleś w spoconym podkoszulku ze wzrokiem pełnym spermy zamiast łez.

Ale przecież faceci nie płaczą więc skąd niby łzy; oczywiście, że przy nich faceci nie płaczą, no chyba, że ze śmiechu. Ostrzegam jednak z zoologicznego punktu widzenia, iż kpiarski śmiech faceta nie powstrzyma go przed zaaplikowaniem takiej dziewczynce swego największego komplementu.

Tych facetów nie obchodzi, że jest durna, nie chcą z nią chodzić więc mają gdzieś urok twarzy, sam widok mięsa przyciąga drapieżnika. Prawią więc takim komplementy ,a one wznoszą się na piedestał.

Później nie pogadasz z taką, jest gwiazdą; a na ulicy nawet się za nią nie obejrzysz. Dlaczego? Dlatego, że nie ma w sobie nic oprócz tych cycków i kawałka dupy którą lansuje po sesji, jaką chętnie zrobi jej każdy facet z aparatem cyfrowym.

Aparat cyfrowy pstryknie zdjęcie nawet koczkodanowi.
Prawie wszystkie mają takie sesje, wyginają się, prężą najczęściej w opuszczonych budynkach, ruinach gdzieś w lesie, bo przecież ten świetny fotograf nie ma nawet studia. Więc spędza te dziewuchy na odludzia. One mają takie wtedy zadarte noski; twarz pełna dumy. Nic w tym złego jeśli tylko zachowują do tego dystans. Posiadanie sesji nie może odbierać rozumku nawet jeśli jest on malutki.


Później te dziewczynki będą miały poważny problem, bo po każdym dniu pełnym komplementów w internecie, przyjdzie taki dzień kiedy będą musiały z pięknego świata samych superlatyw stanąć naprzeciw mężczyzny w formacie trójwymiarowym. I okaże się, że przecież skoro ona jest taka "niezwykła, seksowna, boska, zniewalająca, zmysłowa, etc" to jak to jest, że ten facet nie przyjechał na białym koniu i nie ma na imię Ken.

P.S.

Ładne, zmanierowane dziewczyny są gorsze od świeczki; tamte przyciągają ćmy ewentualnie inne robale, ale te pierwsze przyciągają coś co jest gorsze nawet od żuka gnojarka, skretyniałego faceta. "niezłe foty, ładne światło i modelka, tak jakby chodziło o światło, cudowna dziewczyna i on z denmark" podczas gdy choćby półinteligentny ktoś wie, iż po polsku to jest Dania, Nowy Jork, Londyn, a nie London, New York i ch...j wie co jeszcze.

Szkoda, że macie w mózgach to co żuk gnojarek targa całe życie po wertepach. Sprawdżcie co, chociaż sama nazwa wskazuje, a póżniej rozważcie z czego bierze się owy "gnój".

Zaloguj się