Gra

  „Jestem najlepszą ciała twego cząstką.
Z moich się objęć nie wydzieraj, błagam.”
Wiliam Szekspir. „Komedia Omyłek


- Goniłaś mnie w święta? Mój telefon milczał.
- A miałeś włączony?
- Podejrzewasz mnie o bycie odludkiem?
- Podejrzewam o bycie kosmitą.
- Istnieją wierzenia, że jestem diabłem.
- Nieee. Musiałeś spaść z nieba...to znaczy z wysoka. Masz uszkodzony mózg.
- To dlatego mnie unikasz?
- Nie mogę się z tobą zobaczyć... Myślałam o tym pół nocy. Boję się, że jak tylko Cię zobaczę to wszystko wróci... ostatnio w święta jak ujrzałam gdy wchodzisz, myślałam, że spadnę z krzesła. Wydawało mi się, że już przeszło, że będzie normalnie ale...nie da się opisać tego.
- Wystarczy użyć odpowiednich słów.
- Miałam wszystko poukładane. Życie, związek, byłam szczęśliwa, pewna swoich uczuć, przekonań wartości...pojawiłeś się i mój świat się zawalił. Nie Twoja wina, ja zwyczajnie odkryłam, że siebie nie znam...ale nie mówmy już o tym. Nie pozbędziemy się tego jeśli będziemy o tym mówić.
- Byłem wczoraj w kinie i ja zwykle siedziałem na skraju z nogą na schodach i był moment z muzyką, bo to dobrze zrobiony film na luzie,; patrzyłem wzdłuż tych schodów i wyobraziłem sobie, że idziesz do góry. Jesteś ubrana tak jak po mnie przyjechałaś kiedyś na chwilę. Na czarno w wysokich butach, taka jaką Cię zapamiętałem. Później kupiłem na stacji piwo i pojechałem na cmentarz i posiedziałem trochę ze starym. Nie był najlepszym ojcem ale nie chciałem wracać do domu. A może to właśnie jemu zawdzięczam swoje człowieczeństwo i wartości. Był wystającym gwoździem...ale pisałem już kiedyś o tym. Zmarzłem jak cholera ale pogadałem z nim trochę...Ja widziałem Cię na tych schodach, jednak nie doszłaś do mnie.
- Jesteś kosmitą...ale skoro już tutaj wylądowałeś to zacznij od małych rzeczy, nie trzeba od razu wstrząsać światem. Kawa z kimś znajomym byłaby dobrym pomysłem.
- A Ty myślisz, że co ja właśnie staram się zrobić.

„Zacząłem więc ulegać zwątpieniu z powodu wszystkich trudów, jakie
podjąłem pod słońcem.”
Stary Testament. Księga Koheleta, r. 2, wers 20

Zaloguj się