Gleba

sezonowa zabawka...niestety

Ola

- urocza zabawka sezonowa... niestety.

F.

- Tak Ola, ale całoroczne zabawki się psują niestety. Mózgi im różnie chodzą, oczekiwania, jak to Szekspir pisał,"jest jak zegar,cały czas żle chodzi, żle godzinę znaczy" ;-)

Ola

- Lalka się nie psuje, może co najwyżej się zabrudzić, zgubić warkocza albo poplamić sukienkę, ołowiany żołnierzyk podobnie - nie poddaje się biegowi czasu ;-) cóż - kwestia wyboru.

F.

- Więc jak gubi warkoczyk, nogi sie wykrzywiają okazuje się,że zwyczajnie się psuje. Motocyklem jak zaliczę glębę to wiem przynajmniej, że z mojej własnej winy.

Ola

- Tylko nogi Barbie mogą się powykrzywiać - nieproporcjonalne do reszty sylwetki, lalki szmacianki nigdy nie umierają... a Ty Filipuś lepiej już niczego nie zaliczaj ;)... wtedy i winy nie będzie.

F.

- Tak, ja kiedyś też wierzyłem w legendy. W plotki już mniej. a prawdopodobnie jestem jednym z porzadniejszych facetów jakich znasz. Ludzie gadają, a ja...cóż jak widać w domu przy kawie lub winie stukając w litery.

Ola

- Tak, ja kiedyś też wierzyłam w historie miłosne. W fatalne zauroczenia już mniej, a prawdopodobnie jestem jedną z tych porządniejszych kobiet, jakie znasz.
Ludzie komplikują, a ja cóż... jak widać droczę się z Tobą... po nocach ;) Ożywiasz się wtedy na chwilę - słownie, nie tylko wrażeniowo na motocyklu i smakowo - winem i kawą. Od nadmiaru tych ostatnich, Twoje serce mogłoby za szybko zacząć bić ;) A Ty przecież nie lubujesz się w takich emocjach ;)

Zaloguj się