filip się popsuł

a ja i tak w fotelu usiąść wolę

Kolejna kobieta powiadamia lakonicznie przy znajomych (bo kobieta to śliczne stworzenie wyzbyte taktu) że Filip się popsuł (Filip to ja-facet bardzo taktowny).

Tak to się kończy i prawdopodobnie tak to się zaczyna.

Jasne, że mam wiele niedoskonałości, ale za to mam jedną zaletę; jestem inteligentny. To wszystko. Mógłbym być dla swojej kobiety Don Kichotem, ale nie mam zszarganej psychiki. Potrafiłbym zrobić z siebie matadora - hiszpańskiego maczo, tylko ja nie zabijam zwierząt wycieńczonych do granic sił. Nawet zostać zdołałbym Joanna D'arc, człowiekiem w żelaznej masce, albo Dartagnianem - mógłbym gdybym wierzył w bohaterstwo francuzów. Cóż, nie wierzę i chyba nie muszę wymieniać powodów.

Powie mi moja dziewczyna; chłopie bądź kimś wreszcie, bądź jak rycerz na białym koniu; romantyczny, a ja na to jaki cholera romantyzm drzemał w kolesiu zapakowanym do blaszanej puszki, śmierdzącym średniowieczem i jego koniu(biednym stworzeniu dźwigającym 150 kg konserwowego mięcha. Na dodatek koń musi być biały - na co sędziwy indiański wojownik wybucha śmiechem, bo biały koń to śmierć dla wojownika. I moja kobieta jak już nie może przyczepić mi metki bohatera (nie ważne, że służyłem krajowi w plutonie dywersyjno-rozpoznawczym, nieważne, że wychowałem się na ulicy i przeżyłem, nieważne, że dawałem kasę biednym i bezdomnym, i nieważne, że dostawałem wpiernicz od czterech przerośniętych kolesi, bo nie mogłem patrzeć spokojnie jak szydzą z biednego chłopaka) mówi do mnie więc moja kobieta, której na mnie zależy i która mnie kocha - bardzo - że się popsułem, bo nie jestem jak Tom Cruise z ostatniego Samuraja! A ja na to co? A i owszem nie jestem bo nie mam 160 cm wzrostu!

I tak to się zawsze kończy. Nie stajemy się mężczyznami o których śnią kobiety, mimo, że bardzo, bardzo takich chcą z nas zrobić. A kobiety śnią coraz więcej, bo kino robi coraz więcej filmów o ładnych mężczyznach, którzy w białej koszuli i ślicznym garniturze skaczą ze spadochronem nad puszczą i po tygodniu walcząc ze wszystkimi rosyjskimi agentami docierają do stolicy jakiegoś egzotycznego państwa, a tam... a tam koszula wciąż jest biała. Sory; ale ja nawet podczas jedzenia obiadu plamię sobie koszulę sosem i nigdy, ale to nigdy się z tym nie uporam...

Osiem na dziesięć kobiet jest "szalonych"
I obnoszą się z tym jak z najlepszą cechą charakteru. Nie podkreślają, że są kobiece, namiętne, seksowne, pachnące, mądre, oczytane, błyskotliwe, przebojowe, rezolutne...Są szalone i tym się szczycą. Podejmuję wyzwanie i pytam:
- Dlaczego jesteś szalona? Zjeżdżasz na nartach czarnym szlakiem po oblodzonym stoku z pełną dynamiką?
- Mam szalone pomysły- mówi rozabudka.
- To znaczy, że jesteś pomysłowa - kwituję.
- Ale to szalone pomysły - zauważa mądrze.
- Aha...i realizujesz je - kiwa głową - a jaki ostatnio szalony pomysł zrealizowałaś?
- Byłam z psiapsółką na dyskotece, flirtowałyśmy z facetami i bawiłyśmy się do białego rana bez odpoczynku, a na drugi dzień poszłyśmy na imprezę do nowo poznanych chłopaków, napiłyśmy się i poszłyśmy zostawiając ich napalonych - tłumaczy jednym tchem.
- Aha- wzruszam od niechcenia głową - a co ma powiedzieć facet skaczący nocą na spadochronie nad zbiornikiem wodnym gdzie do brzegu jest pięć mil? Czy to równie niebezpieczne jak zachęcanie facetów i picie alkoholu? a może to on jest po prostu głupiutką gąską, a Ty twardzielem w spódnicy.
Obraziła się.
Kto utwierdził te dziewczyny, że szaleństwo jest lepsze od rozsądku? Że wszędobylskość i rozpasanie jest ważniejsza od umiaru? To bardzo kiepska reklama dziewczynki, bo facet chce kobiety zrównoważonej i myślę, że taka szalona jaskółeczka powinna przejść szybki kurs sprzedawania hamburgera w mcdonaldzie, może wówczas będziesz wiedziała jak zareklamować siebie choćby, jako taki ohydny posiłek. I będą was szalone owieczki kosztować tylko tacy co pożywiają się fast foodami; obleśne, cwaniaczkowate grubasy, albo karki, którym poprzez branie sterydów żaden posiłek nie zaszkodzi w figurze.

 
   Ponad miłość nie ma nic. Z ciemności wyłonił się Chaos; brzemię i nic więcej, mieszanina niezgodnych nasion, skłóconych żywiołów. Z Chaosu zrodziła się Gaja- ziemia. Naradza się również Tartar- najgłębsza ciemność. I zradza się Eros- najpiękniejszy z nieśmiertelnych Bogów, owa Miłość, jako potęga kosmiczna zdolna łączyć sporne żywioły. Eros jest najwcześniejszym dzieckiem. Miłość wchodzi na świat wraz z jego stworzeniem. Nikt z nas tego nie wymyślił, nikt z nas nie powołuje jej do życia. To potęga kosmosu, jaka po narodzinach Ereba i Nocy; dwoistej ciemności, łączy ich w parę i dopiero z ich miłości powstaje Eter i Dzień. Tam gdzie coś się rodzi przychodzi Eros i nic mu się nie może oprzeć. Przez niego Gaja stała się małżonką swego syna Uranosa, a później kolejnego ze swych dzieci. Prawdziwa miłość to nikt z krwi i kości. To nasze uczucie do naszego wizerunku o niej. To wartość mistyczna, pogoń za bogiem, jakimkolwiek. Tęsknota do swych wyobrażeń.
Miłość jest liryczna; nie ma innej. Poza nią jest tylko zwierzęce pożądanie. Naprawdę kochać można tylko wówczas, kiedy nie można skonsumować. Reszta to maszynka w mózgu, burza hormonów, dziecko biologii, ciałożernego potwora, który nie wielbi, ale konsumuje, pozostawiając obraz swojego zachwytu w zakamarku duszy nie kalając go potem, śliną i nie wymieniając z nim płynów. Portret pozostaje tak piękny i mistyczny tylko dzięki temu właśnie, iż nic go nie może skazić, obślinić, zabrudzić i tknąć.
Nie jestem sportowcem, więc odkąd przerobiono miłość na sport, mam gdzieś ten sport. Mogę się kochać z kobietą, która rozumie, co to jest czułość, namiętność i jeszcze kilka rzeczy bliskich temu, ale nikt mnie nie zmusi żebym się z innymi facetami ścigał udowadnianiem, który jest wytrzymalszy, dłuższy, sprawniejszy, tylko dlatego, że wiecznie niezaspokojone panienki tak chcą. A propos: Kobiety są wspaniałe i krzywdzą Cię z dziecięcą beztroską, tyle, że dzieciom można wybaczyć.

Zaloguj się