Egoistki

 

   Przychodzą do mnie wtedy kiedy są zmęczone.
Tylko wtedy kiedy są słabe i zgubione.
Chciałem być oziębłym sukinsynem, a stałem się lekarzem dusz.
To nic dobrego w czasach społecznego zintegrowania. Nic dobrego bo nigdy nie przychodzą wtedy gdy są szczęśliwe i mają urodziny, organizują inne imprezy do zabawy.
Wtedy mnie nie potrzebują. Nigdy, żadna mnie wtedy nie potrzebuje.
Ich nie potrzebowanie mnie też niczego nie zmienia. I tak jestem wciąż sam, gdzieś na skraju lasu i nawet nikt o mnie nie pamięta. Wciąż jednak jestem taki sam, nie czyni mnie to smutniejszym ani bardziej samotnym.
Ludzie są egoistami ale ja o nich pamiętam gdy przychodzą. Jestem lekarzem dusz ale one mnie nie uleczą, nie mogą. Albo też i ja tego nie chcę. Mniejsza z tym.
   Tak więc one przychodzą wówczas gdy są zmęczone. A ja jestem wciąż w tym samym miejscu dla nich, niczym jakiś pielgrzym na szlaku każdej z nich w tawernie bez Boga ale z ogniem.
I odwiedzają tą tawernę nader chętnie ale tylko wtedy gdy pada. Nigdy nie wchodzą gdy nie muszą się przed czymś schronić.
Ludzie są egoistami ale ja o tym wiem i niczego to nie zmienia. Nie zamykam przed nimi drzwi mojej samotni.

To bez sensu bo ja też jestem egoistą i dlatego pozwalam grzać się im przy cieple mego ogniska.
 

Zaloguj się