dziesiąty marca

zatruto mi mózg ludzkim życiem

Piję kawę; wydaje się, że już nic mi więcej nie potrzeba. Tą samą kawę, jaką piłem dziesięć lat temu i jaką ukradkiem upijałem będąc dzieckiem.
Piję już innymi ustami. Nawet nie rzecz w tym, że dojrzalszymi; Innymi, niedrżącymi. Zagubiłem sens swej podróży. Siedzę w biurze i jestem zwierzęciem kapitalizmu. Bracia Grimm odeszli w zapomnienie, magia Merlina już na mnie nie działa. Powrót do fascynującej literatury z przeszłości okazuje się jałowy. Słowa inaczej smakują, wrażliwość nabrała innej formy, sercem targa inna emocja.
Ludzi niszczą czasy, które nastają, tak jak wymierające gatunki gdy cywilizacja się rozrasta. Kończy się dla nas miejsce...tylko niekiedy słowa tych wyjątkowych ludzi przypominają o tym, że istnieje coś poza betonem i hałasem codzienności.

"Próbowałam odnaleźć Twoją połówkę. Ale trzeba być bardzo silnym człowiekiem by przekonywać Cię do istnienia serc. Zdaje się, że uciekłeś od świata, w którym się urodziłeś, bo nie znajdujesz tu siebie..."

Zdaje się, że wolałem tamte usta pijące kawę; drżące, rzeźbiące twarz i wypisujące na niej tą kontorsję, która jest piętnem jakie niektórzy noszą. Kształtuje nas rzeczywistość ale tak naprawdę ona tylko unaocznia drogi; my wybieramy którędy iść. Czy zamykać się w jaskini z wiedzą filozofów czy pić wino pod blokiem. Poić mózg i przez to udręczać młodą duszę, czy poić krew używkami. Nikt nie jest święty. Aby stać się człowiekiem należy wyciągnąć wnioski i wybrać drogę. Nie jest prawdą, że jeśli ktoś ma paskudne życie i jego Bóg tylko się przygląda, to On też musi być paskudny i napędzać ciąg dalszy wydarzeń kręgu zła. Natura wyposażyła nas w mózg; od nas zależy co zrobimy z tym prezentem. Człowiek z natury jest dobry, ale dobroć to zdolność którą trzeba pielęgnować. Większość rodzi się i rośnie bardzo blisko ziemi. Zatracają mózgi i dusze tak jak ryba musząca żyć w ciemności zatraca wzrok.

"...swoim młotem rozbijałeś marzenia. nie wierzyłeś w anioły...Pamiętaj jednak, może w dniu swoich urodzin, że siła mija bezpowrotnie, a walka zawsze ma swój koniec..."

Człowiek wyrasta ze swojego charakteru. Nie lubię siebie teraz; nie mogę znieść siebie jako ogniwa w łańcuchu ludzkiego zoo; głos Pani Czubówny, gdy jako dziecko chłonąłem filmy przyrodnicze. Tony Halik w niedzielę, Puzo, Dostojewski, Roth, Bułhakow, Bukowski...jak to wszystko wówczas smakowało. List pisany mamie z wojska. Pisany w pokoju dowódcy warty, listopadowym, zimnym wówczas popołudniem. w lesie, gdzieś tam w lesie; i nie rzecz w tym, kiedy miał dojść; rzecz w uczuciach podczas jego pisania.
Teraz wysyła się sms, nawet nie można tęsknić i myśleć. Internet który każdego owładnął i zmienił zachowania interpersonalne. telewizja co chwilę wyświetla durne tańce z gwiazdami, tańce z "dupami", tańce z czymkolwiek. I cyrkowe show z a la gwiazdami. atakują kiedy tylko włączy się TV. ktoś powie, wyrzuć TV, nie oglądaj to twój wybór ale dlaczego mam wyrzucać TV jeśli płacę abonament i czasem mam ochotę obejrzeć "kocham kino" dlaczego nie mogę odnaleźć programu lansującego wartości, tylko w kółko jestem atakowany jakimś żenującym "show". ok, wygraliście ilością debilizmu- wyłączam pudełko obok którego stoi choinka...tak,tak, wciąż mam choinkę.

"...Życzę Ci potęgi miłości, wielkości człowieka, nie Boga i otaczającej dobroci, bo nią trudno się znudzić. Nigdzie dobroć nie mówi do nas piękniej i dobitniej niż w cichym świecie małych rzeczy. To wydaje się dziwne, jednakże jest łatwe do zrozumienia. Głos dobroci mówi zawsze cicho. I tylko w ciszy można dobrze zrozumieć ciche głosy."

Złapałem się na tym, że nie mogłem kupić książki. Kilkanaście lat temu uznałem powieść "dyplom z pożądania" Philipa Rotha za jedną z najlepszym książek. Szukałem w księgarniach nie znalazłem przez wiele lat, aż wreszcie udało mi się kupić internetowo. pełen pasji i niecierpliwości sięgam po nią, otwieram, ten dreszcz emocji, że wrócę do odczuć, jakie kreowały mnie za młodu. czytam, nic w niej nie ma. nawet nie wydaje mi się dobra. Wehikuł czasu nie działa. Zatruto mózg ludzkim życiem. Pinokio nie mógł stać się chłopcem. Pinokio musiał być postacią z bajki inaczej nie byłoby opowieści. Szekspir musiał uśmiercać swoich bohaterów romansów. Nie mógł pisać o braku pieniędzy pod koniec miesiąca. Jeśli żyjesz i masz się dobrze jesteś nikim; kiedy patrzę w lustro i wiem, że mam się dobrze jeszcze bardziej siebie nie lubię.
Staram się szukać bodźców aby reanimować tą leczącą się duszę. Sięgnąłem łapczywie po Woody Alena; trochę mnie wyciągnął ze strzelanin aktorów nieumiejących trzymać nawet broni. Nie to abym nie lubił męskiego kina akcji. Mam tylko pretensje do tego, że ja niosąc kota do weterynarza mam poharataną rękę, a Oni w wodzie z krokodylami walczą i nawet naskórka nie zedrą. Więc albo ja jestem kompletną sierotą albo Oni robią ze mnie kompletnego debila. No i ostatni "motór" w kocham kino. Super. Literatura mi nie idzie, tak naprawdę już nawet nie umiem pisać. kiedyś słowa wylewały się same, myśl kreowała inną myśl, a teraz niczym zardzewiała machina, próbująca wykonać ciężką pracę. Dlaczego przestajemy być dziećmi, dlaczego przestajemy być sobą...ale przecież nie można żyć cały czas w bólu, z którego powstają myśli. Czas się zmienia, życie się zmienia, odchodzą bodźce, inaczej patrzymy, inaczej postrzegamy. Rzeczywistość nas wchłania. Codzienność wyrywa nasze wnętrzności, mutując na modłę jedynie zdolnej do przetrwania w ludzkim zoo istoty; zwierzęcia kapitalizmu.
...trzeba się ratować...jakoś...koniecznie
 

- Chłopczyku, zbliża się wieczór.
- Widzę dziewczynko.- ton miał ją zniechęcić ale nie zniechęcił.
- Chcesz zjeść ze mną śniadanie?
- Nie mogę.
- Masz jakiś powód?
- Mam aż dwa.
- Ptaszek Ci nie staje?
- To jest ten trzeci.
- A te dwa?
- Boję się tłocznych miejsc i nie lubię gumy. Ty też masz dwa.
- Co?
- Masz dwa dobre wyjścia. Możesz wyjść na ulicę i zaproponować śniadanie któremuś z przechodniów, im wszystkim ptaszek fruwa. Albo możesz zmówić paciorek i przespać pierwszą samotną noc w tym roku, dziewczynko.
Uśmiechnęła się krzywo:
- Szczęśliwa musi być ta lala dzięki której oszczędzasz na gumie.
- Ta jedyna, z którą chciałem to robić bez przerwy.
- Dała Ci kopa?
- Aha.
- Kochani dają kochającym kopa. nikt nie ucieknie od tego. taka jest zasada. gdyby to ona kochała cię na zabój, twój but walnąłby ją w tyłek. I wtedy miałaby dwa wyjścia. zostać kurwą prywatną lub kurwą publiczną. dwucipkową lub jednocipkową chłopczyku.
- Nie rozumiem...
- Nie rozróżniasz?
- Zawsze byłem kiepski z zoologii.
- Te tak zwane przyzwoite, które łapią frajera do ślubu, do potomstwa i do rodzinnego szczęścia, mają dwie cipki. Pierwszą dla męża, drugą dla kochanka. Domową dla wierności małżeńskiej zaprzysiężonej u ołtarza, eksportową dla puszczania się na boku. A my kurwy mamy tylko jedną.
- Nadrabiacie za to waszą pszczelą pracowitością bez której świat zdechłby z nudów.

   Zaczęła mi się podobać; była wyzbyta złudzeń tak szczerze, jak tylko można wobec samej siebie. pracowitość prostytutek nie ruguje ich miraży. Prawie każda długo śni na jawie swoją absurdalną baśń. gdzieś w głębi tli się niezgaszony żar szczerej namiętności dziewic pragnących zdeflorowania bajkowego, czystego ołtarza miłości, cudownego jak wniebowstąpienie- sen o młodym księciu dosiadającego białego rumaka. trzeba paru ciężkich lat aby ten miraż został zastąpiony przez definitywny smutek. taki smutek dokucza wszystkim starzejącym się kobietom, wyrasta właśnie bowiem z czasu, czas który przepływa nie dając marzeniom plonu, budzi rodzaj zwierzęcego odrętwienia, i kiedyś serce kamienieje bezpowrotnie. U tych rozsądnych kamienieje dużo wcześniej niż u marzycielek zatwardziałych. Siedząca przy moim stoliku była dziewczyną inteligentną. Dla niej już nie było ratunku.

- Co Ci postawić?
- Wódkę. Z lodem, wódkę.
- Ile bierzesz?
- Za co?
- przecież nie za opowiadanie kawałów, dziewczynko. kawały sam umiem opowiadać.
- tamto też sam umiesz robić. Ale nie rób tego przy mnie. Raczej opowiedz jakiś kawał. W tym pewnie jesteś lepszy.
- Może być o niedźwiedziu?
- Wolę o pszczołach. tyle o nich mówiłeś.
- Znam tylko o niedźwiedziu.
- Więc to ty jesteś ten gość co wymyślił misia Jogi i myszkę Miki.
- To wymyśla mój kumpel. A teraz ty wymyśl cenę za swoją myszkę, dziewczynko.
- 300 za godzinę.
- Jesteś droga
- Jestem dobra. Rozkraczyć nogi każda potrafi, ale zrobić chłopaku tak aby poleciał do nieba...płacisz zresztą nie tylko za to. Mam jeden fakultet, znam dwa języki obce, mogę rozmawiać nawet o literaturze.
- Przez tydzień lub miesiąc?
- Chcesz się ze mną żenić?
- Pod warunkiem, że istotnie jesteś znawczynią literatury. kto napisał Moby Dicka?
- Tolkien
- Nie jesteś. Tolkien napisał "Harrego Potera".
- Sam jesteś kiepski. Potera napisała jakaś baba. Chyba Orzeszkowa.
- Nie, Ona to "Nad Niemnem"
- Nie wiem gdzie pisała. O tym nie mówili w telewizji.
- W telewizji kłamią. jak widać.
- Czego Ty chcesz?
- Chcę lekarstwa i zbawienia dla mojego kumpla.
- Tego co ożenił misia Jogi z Miki?
- Nie, dla innego.
- Masz wielu chorych kumpli?
- Tylko jeden wymaga agresywnego leczenia.
- Mówiłeś też o zbawianiu.
- Na jedno wychodzi.
- A co ja mam do tego?
- Musisz uwieść go z bożą pomocą, a później uświadomić z diabelską.
- Cyganić frajera? To każda baba potrafi bez studiów aktorskich, rodzimy się z talentem do kiwania i ogłupiania facetów.
- Więc poradzisz sobie.
- Jasne. a Ty wymyśl parę cyfr żebym wiedziała jakie honorarium za moją literacką wiedzę zainkasuję.
- Podwójna stawka. Ale ma polatać.
- Jasne. skoczymy na górę? Darmo, w ramach literackiego honorarium za bajeczkę dla twojego kolesia, chłopczyku?
- Nie sypiam z dziewczynami przyjaciół.

   Słowa te są dzieckiem rozpaczy i wściekłości. czas nie chce się zatrzymać, a ja wciąż szukam tego czego szukałem rok temu, dziesięć lat i dwadzieścia- bezskutecznie.
- Co z tym misiem chłopczyku?
- Z Jogi?
- Z kawałem. Kawałem o niedźwiedziu. Nie opowiedziałeś.
- Nie umiem.
- Ale mówić umiesz.
- Chodzi Miś po lesie, wkurwiony do czerwoności, to kopnie w drzewo, to zdzieli jeża, to jebnie łosiowi. Chodzi tak w mrozach zimy i mówi; po co ja kurwa tą kawę piłem we wrześniu.
Niezłomny żywot bez kompromisów ze złem prowadzi do obłędu lub do potwornego osamotnienia.

 

 

Zaloguj się