Dziennikarka vs Magni

polemika

W  świecie internetowym można pić piwo i nadepnąć na kogoś i rozmawiać. Nie trzeba już być w kawiarni aby obcy mogli z nami powymieniać słowa. Oczywiście, że jest to nieporównywalne; kawiarnia, wzrok, zapach, tramwaj mknący za oknem.

Odezwała się na jednym z portali nie znając moich słów:

Ona:

Zastanawiam sie gdzie konczy sie Twoja pewność...na zimnym, cynicznym i przerośniętym ego czy na "facecie z plama z zupy na koszuli" (vide:czlowieczenstwo)
swoja droga wyjątkowo urocza dygresja, bije z tego jakas lagodnosc...o dziwo
odczuwam lekki dysonans poznawczy, chyba musze to przemyslec...
wielka niewiadoma...

Ja:
 

Żeby od razu tak z przerośniętym ego podczas pierwszej rozmowy.

Ona:

Chcesz to nazwac rozmową? to raczej dwa monohromatyczne monologii ludzi, ludzi, ktorzy o sobie maja zerowe pojecie...to "cos" co funkcjonuje na zasadzie kompletnego domyslu, stereotypu i wyobrazenia (ktore zazwyczaj niekompatybilne z rzeczywistoscia daje falszywy obraz czegokolwiek co chcialoby sie ujarzmic definicja)...przyznaje sie do slabosci niewiedzy...przyznaje sie do bolu zamkniecia i odizolowania od szeroko pojetej otwartosci na innosc...do kaganca stereotypizacji...
mam nadzieje, ze jestes ludzki, namacalny...tak niezdefiniowalnie nieoczywisty i nieidealny...że po ludzku oddychasz, krwawisz, myslisz a przede wszystkim czujesz...ze nie jestes idealny, że nie jestes z marmuru...ale nie marmuru Wajdy...nie jestes z marmuru bo masz tkanke...że można uderzajac głowa przebic sie przez Twoje trzewia....?
ale nie bezmyslnie...uczuciowo...empatycznie...ludzko...

 

Ja:

Czy aż tyle wyrazów obcych trzeba używać w krótkim dialogu? Bo w moim monologu mówiłabyś językiem dziewczęcym, nie jesteśmy na warsztatach filozofii i terminów. Bo jednak to dialog, rozmowa. Wymiana myśli. Wajdy nie lubię, człowiek z marmuru jest tylko fajnym tytułem. Żyję, często krawawię ciepłą krwią, biegam , choruję nawet
 

 

Ona:

Wybacz ten przerost formy nad trescia...mam swoje powody...jestem dziennikarka ;/ z wyksztalcenia. Treść zaspakajać ma głód wyrazu...słowa to narzedzie, ktorym mam się posługiwać, sensy mają oddawać myśli i czucie...wiem, że to odstrasza...szczegolnie na poziomie komunikacji podstawowej...poczatkowej...
przerazajace...
też nie przepadam za Wajda, operuje jednak pewnym zasobem skojarzeń i wybacz tą nonszalancję popisu slownego . Dobrze, że chorujesz...wiem przynajmniej, że żyjesz.

Ja:

Nieżle sobie schlebiasz tym niby popisem słownym. Oratorstwo jest fajne ale jako dzienikarz powinnas używac języka zrozumiałego. Słowa obce są też fajne ale nie w kazdym zdaniu. Nie wiesz kim ja jestem więc nie czuj aż takiej wyższości. Dziennikarz nie znaczy filozof ani erystyk.

Ona:

Przepraszam czy Ty poczułes jakąś dysproporcję intelektualna? staralam sie nie stwarzać dystansu...widocznie mi nie wyszlo
To, że nie będe dobra dziennikarka może sie okazać okrutną prawdą...Masz racje...nie wiem czy nie bede zbyt odrealniona...ale kazdy znajduje swoja nisze...lubie zabawe slowem...kwestia wyczucia kiedy mozna ja stosowac...
oczywiscie sugerujesz moja mialkosc jako oratora, erystyka i filozofa...co do oratora i erystyka sie zgodze...z filozofia bylabym ostrożna...
erystyka zajmuja sie politycy...a nie dziennikarze
przynajmniej teoretycznie 

Ja:

Erystyka to sztuka prowadzenia sporów i nie jest domeną polityków tak jak oratorstwo nie jest domeną dziennikarzy lecz pisarzy. Prosiłem ale widzę, że naprawdę uważasz się za mądrzejsza. Dysproporcja intelektualna jest dobra, ale muszę Cię rozczarować...kunszt słowa polega na tym aby używać go z polotem i składnie. Przeplatanie zdań wyrazami obcymi tego nie dowodzi.
Bo uwierz mi, że skoro mnie to zirytowalo ( a obawiam się, że kunszt słowa mam lepiej opanowany od dziennikarki) to nie ma w tym nic ładnego.
Właśnie, nie pomyliłem się w tym co napisałem.

Ona:

Tu sie nie zgodze...zreszta umiejetnosc poszanowania odmiennego zdania tez wydaje sie sztuka...
wielu dziennikarzy pisze...to bliskie dziedziny.oddziela je cienka linia...tak jak Ciebie od zadętego bufona, a mnie wszechwiedzacej niepokornej kontestatorki przekonanej o swojej nieprzecietnosci (wiem bzdura, poczucie wyjatkowosci jest wyjatkowo subiektywne...ale to kwestia swiadomosci, ja ja posiadam, i smieje sie z tego jak bardzo wpadlismy w konwencje "powagi"
jesli tego nie widzisz i traktujesz to smiertelnie powaznie nie ma co wymieniac dalej zlosliwosci...


 

Ja:

Dobrze...zacznijmy...

Ja nie wymieniam złośliwości, zaczynam mówić Twoim językiem, pełnym ironicznej wyzszości. Mi imponuje znajomość słów obcych bo je rozumiem  i rozumiem co piszesz, tylko groteskowo brzmią słowa "kaganca stereotypizacji". Może to fajne jak się pisze do gazetki ktorą czytaja pseudointelektualistki nad kuchnią, chcące coś nowego zakrzyknąć na imprezie. Ale oratorsko to brzmi do dupy i śmiesznie. Ładniej napisać " wyrwać z sideł przekonań" nic wielkiego ale jednak język ładniejszy.
Rozumiem,że jak ktoś Ci powie, że wbrew pozorom jest mądrzejszy to musi być nadętym bufonem? więc jakim Ty bufonem musisz się czuć skoro każdy lepszy to wlaśnie on.
Megalomanię masz wielką, zbyt wielką, a to znaczy, że wcale na nią nie zasłuzyłaś.
A wiesz co jest doksonałą sztuką komunikacji? Prowadzić rozmowę, a nie popisywać się znajomością słów, nie skladnią bo składnie masz kiepską. oceniam, jasne przecież nie wiesz kim jestem. Broń i błoto, jakimż muszę być jaskiniowcem, przecież ten facet nie może mieć mózgu, a już nie większgo niż wyedukowana dziennikarka. Czytałem wielu dziennikarzy, czasem nie można nawet skończyć ich tekstów takie są ciężkie i żałosne. Czy widzialaś w jakiejś dobrej powieści na jednej stronie 20 wyrazów obcych? nie, a wiesz dlaczego? Bo to nie jest ładne i nie oznacza inteligencji.

Ona:

 Zdecydownie za czesto uzywasz slowa "ladne" ladne to semantycznie prawie jak "fajne" ...co to wlasciwie znaczy?...nie wiem skad ten poglad o ironicznej wyzszosci?...podeszlam do Ciebie jak czlowiek do czlowieka...starajac sie nie uprzedac, nie demonizowac, nie wrzucac w stereotyp...a jesli przemknal mi przez mysl, lojalnie Ci o tym zakomunikowalam...zarzucasz mi groteskowosc, pseudointelektualizm...szanuje Twoje zdanie, nawet nie masz pojecia jak bardzo...bardzo lubie krytyke, a Ty ja w jakis sposob uzasadniles, nie raz sama wysuwalam taka argumentacja...Ty jednak przyjales postawe krytyka...z zalozenia niestety...rozumiem, ze nie podoba Ci sie jezyk, ale skad tyle agresji? w ani jednym zdaniu nie staralam sie Cie zaatakowac, ponizyc, zmiazdzyc slownie...to jakis nonsens...skad tyle podejrzliwosci?
uznalam Cie za kogos z kim ta konwersacja w ogole ma sens...malo z kim na tym portalu wymienilam wiecej niz dwa maile...ale im wiecej agresji i niecheci tym bardziej ograniczony dialog...szkoda...widze, ze trafila kosa na kamien
pelna uznania...K.

Ja:

Ładnie czy semantycznie czy nie znaczy właśnie fajnie, w tym , że zawiera w sobie wartość estetyczną.
To nie agresja chociaż może tak brzmieć. Widzisz jak slowa potrafią wyglądać. Jesteś inteligentna tylko niepotrzebnie chcesz coś na siłę, to nie jest wyraz inteligencji. Inteligencja przejawia się polotem; widzisz, jest wieczór, ja przy piwie, otwieram maila i mam jakieś chińskie słowa w każdym zdaniu. ja je rozumiem, to znaczy rozumiem co oznaczają ale zdanie ma to do siebie, że musi brzmieć. gdybym chciał uskuteczniać pseudointelektualne (zwróć uwagę na to w jakim kontekście używam tego słowa) rozmowy to wlazłbym na portal sfrustrowanych okularników ktorzy dyskutuja między sobą co było pierwsze, jajko czy kura.
I drapią się ołowkami po uszach jak greccy mędrcy. I to są pseudointelektualne rozmowy bo oni to robią na pokaz. A dyplom nie czyni filozofa. Za to inteligencja zobowiązuje do polotu.
Zauważylem w twoim wywodzie slowa poniżyć i zmiażdzyć. ciekawe, chcesz spróbować? jakiś artykuł? do jakiejś gazetki? a jakiej? A czemu z nimi tylko dwa maile?

 Ona:

Tutaj nie można prowadzic polemiki na poziomie...niestety.
Nie wiem czy to wynika z lenistwa, niedbalstwa, malego zasobu slow czy braku czasu, ale nikt do tej pory nie zainteresowal mmie intelektualnie na tyle, ze chciec napisac wiecej niz jedno zdanie, lub napisac cokolwiek.
Widzisz, fajnie alias ladnie jak sam zauwazyles zawiera wartosciowanie estetyczne...owszem, ale slowa maja (jak sam zauwazyles) niesc tresc, a nie byc tylko sama forma (przeintelektualizowana papka jaka mi zarzuciles).
Mam nadzieje, ze to nie jest forma agresji tylko masz taki styl wyrazania opinii (ktore szanuje).
Moze jest w tym troche prawdy, ze na sile wymuszam z siebie tresci, ktore chcialabym zeby brzmialy madrzej niz znacza...jest w tym jakas mysl...byc moze trafna. Jestes calkiem niezlym obserwatorem, niestety mam swiadomosc wadliwosci swoich wypowiedzi i oceniam je czasem jako przerost formy nad trescia...tzw formalizm (vide: Rejs- mam nadz. ze ogladales )
Masz racje, ze konwencje tego portalu, pozna pora, butelka wina i drink z zubrowka(w moim wypadku), a piwo w Twoim wypadku powinny generowac formy luzne, swobodne, zrozumiale...swieta racja...widzisz, ale chyba sie Ciebie przestraszylam i zagluszylam strach (i zarazem ekscytacje) forma przeintelektualizowanej "gadki" zeby moc sie w razie czego czym zaslonic...czasem chyba uzywam tego jako broni przeciwko nieznanemu...nie wiem czy mnie rozumiesz...jestem szczera...tak po prostu...jest pozny wieczor, siedzimy oboje przed ekranami komputerow i spieramy sie o cos co tak naprawde jest tylko forma...reszte odczytujemy miedzyslowami...i cale szczescie.
cudownosc komunikacji niewerbalnej ratuje w takich sytuacjach z opresji...jak dobrze jest sie szczerze usmiechnac i zamknac usta jednym spojrzeniem...
K.

Zaloguj się