czerwcowy poniedziałek

podróż do domu

Czy wierzycie w Boga? - zapytałem kiedy samolot musiał zawrócić ledwo po starcie

(wszyscy)

- A Ja nie - rzekłem monotonnie gdy robili się bladzi. A może kurwa spadniemy.
- Czy któryś z was widział Boga? - patrzę i nie widzę nic ponad strach - (nikt)
- A Ja widziałem...stał na rogu ulicy, gdzie bandziory mordowali dziewczynkę...i patrzył. -
i kolejna stracona godzina w jakimś tam życiu spędzona w podróży.
- A gdzie byłeś Ty wtedy?- syknął jeden z nich odwracając wzrok od okna.
- Na tym samym rogu- wymówiłem łamiącym się głosem - byłem na tym samym rogu.
- I co kurwa. Co zrobiłeś Ty?- ściskał nerwowo pakunek podręczny na wysokości 7 tysięcy metrów. zerknąłem jak jedna ze stewardes puka do kabiny pilotów.
- Krwawiłem - wymówiłem cicho - nie mogłem wyciągnąć z żeber 12 centymetrowego noża.
czekałem a on wciąż nie chciał spaść.

Co za kurewska maszyna

Zaloguj się