Coś dobrego

Pozbądż się złudzeń-stwórca nie ma żadnych długów

Uczyniłem, abyście się odnaleźli, z tą tęsknotą, którą tylko Ja widzę i którą tylko Ja ukoję, kiedy tylko ujrzę wasze łzy.

Czasem kiedy mam przypływ tkliwości zmuszam samego siebie, aby naczerpać z szali łaski i zrobić coś dobrego; coś bezgranicznie dobrego...

 

 

 

 



 

Coś dobrego

.„Ha, wszystko zniosę! Musi być w mych piersiach
Gołębie serce, musi nie być żółci,
Zdolnej goryczą, krzywdy me zaprawić,
Albo od dawna już bym kruków stada
Tego nędznika utuczył resztkami.
Krwawy, bezwstydny podlcze, bez sumienia,
Zdradny, nierządny, wyrodny nędzarzu!”

W. Szekspir: Hamlet

Przyjmę ją całą, z moją tęsknotą, i każde cierpienie mi zadane wybaczę. Jej dotyk ukołysze mą wściekłość i ból, a dłonie pomogą dźwigać nasz los, tak głupi i okrutny, fatum zwichniętego Boga, co patrzy stamtąd, a nigdy nie wyciąga dłoni. Jeśli nie pomagasz, powiadam Ci- jeśli nie pomagasz to odstąp od nas i pójdź własną drogą, bowiem tak jak i Ja nie czynię ci szkody, tak i ty wyzbądź się gniewu i pozostaw nas w pokoju.
Szukam jej wzroku Panie, co wart jest tysiąca modlitw i nie znajduję nic ponad to, co miałoby wartość mistyczną równie piękną jak jej spojrzenie.

„Mogłaś pogwałcić owoc zakazany
I święty! Jakiż fałsz przeklęty Wroga,
Którego nie znam jeszcze, musiał zwieść cię,
A mnie wraz z tobą zniszczył, bowiem z tobą
Umrzeć chcę. Jakże bez ciebie żyć mogę?”

J. Milton: Raj utracony

Jeśli mnie przyjąć nie chcesz, oddaj to co moje z duszy wyrwałaś; a jeśli zwodzisz mnie po bezdrożasz ukaż tęczę, bowiem deszcz już zniosłem. Uczysz cierpliwości, me serce łapczywe, albo przy pomocy zapomnienia chcesz zabić to co w nas żyło, kiedy wędrowaliśmy przez park.
Zakwitło piękne kwiecie, które zbrukaliśmy po trudach nikłej próby, jako zbrodniarze i nikczemnicy postępują. I albo jesteśmy ignorantami, niedowidzącymi pokwitania wspaniałości, albo tez głupcami ślepymi zarazem jak i tchórzliwymi.

Spowite zielenią wszystko było.
Tam, gdzie enklawa jest boskości:
W gęstwinie roślin coś się skryło,
Dając Jej i mi, ogrom radości.

Ziemia święta naszych wędrówek.
Gdzieś tam, gdzieś tam, w upalnie dnie.
Szlak ślimaków i maszerujących mrówek,
A Ona wciąż miłości mówi – nie!

Wspominam szczęście i ostatnią sprzeczkę;
Moje myśli i drzewa tak bałamutne.
Ona rzuciwszy kamień w rzeczkę,
Leczyła spojrzeniem me oblicze smutne.

Tkwiłem przy najgorszym myślami,
I Ona tak piękna jak kwiat lotosu.
Oboje idąc przez życie marzeniami,
Uwikłaliśmy siebie w ciernie losu.

Jak los tobie, tak Ty czyń losowi-
Pisał geniusz komediodramatu.
Na przekór zrób podłemu kupidynowi-
Nie oddając swego serca katu.

Pozwól mi się odnaleźć, a kiedy uczynię krok ku tobie, bądź tam jako czuwająca nad dystansem, i bądź też przy mnie jako kochająca bez opamiętania. Gdybyśmy tchórzami się poczęli jakże łatwo byłoby uciec, a jeśli głupców matka mogłaby z nas spłodzić, jak mało byśmy rozumieli. Dlaczego więc natura wydała na świat dzieci takie jak my, które ni zignorować nie mogą, ani zapomnieć bez utraty części własnej duszy. Pozostaje nam okłamywać siebie samych i ubierać w szaty stagnacji, tak jakby przeczekanie miało prowadzić do zwycięstwa.
Skąd owa zmora okrutna, gdzie tęsknota się rodzi, ta chimera co zżera spokój, aby poprzez tortury zmusić do goryczy i zadumy. Potwór o paszczy bezlitosnej, jakiego ni snem, ni gonitwą marzycielskich uniesień nie można uśpić. Nie pozostaje nam nic innego jak wziąć wroga w objęcia, bowiem pokonać nie jest możliwością.
I gdybym Faustem miał się stać, a ów magii mistrz, Mefisto, zdolny elokwent i wszechmocny łotr, chciałby pomóc i rzekłby...


„Niebo już w gwiazdach zapłonęło;
teraz usłyszysz arcydzieło
moralistyczną serenadkę
to oczaruje twą dzierlatkę.”

Goethe: Faust


...splunąłbym do stóp naciągacza, bowiem inną jest rzeczą posiadać, a inną iść razem.
Bądźcie przy mnie jako Bogowie, ale sadźcie mnie jako ludzie; nie pomocy i łaski potrzebuję, ale waszych łez, bo płacz Boga pozwoli mi wierzyć, że jestem coś wart.
Tak samo jak i jej pomocy i łaski nie szukam, lecz jej wzroku. Zatrzymaj się i spójrz jak daleko odeszliśmy od tamtych dni.
Czasami znajduję w sobie siłę, jednak ta siła wynika z bólu, a ból jest dzieckiem braku ciebie.
I mógłbym się spodziewać wszystkiego; wyrzutów sumienia, wściekłości, zemsty zbrukanej krwią stojących mi na drodze, a dostałem potomstwo tak szlachetne i wyzbyte gniewu. Tak jakby każda przeciwność, powodowała, iż stawałem prosto, bez strachu, ze spojrzeniem pewnym, naprzeciw tego co wybiegnie z za rogu, by mnie pożreć. I im groźniejszy przeciwnik, tym większy to wywoływało we mnie spokój. Opanowanie zimne jak stal.
A idę za tobą gdyż pielgrzymem jestem. Wiele królestw ziemi zwiedziłem, w wielu przybytkach uczucia jam gościł. Idę, Hekatę, ścigając, co magom patronuje: daj boginko księżyca, czar ostatni, co uwolni ją od uroku złego, a mnie uczyni szczęśliwym. Nawet szczęścia za żonę pojąć nie chcę, aby tylko ona- ta co ją ścigam jak oszalały- podała swą dłoń i dalej pójść ze mną tylko chciała.
I wierzę czasem w możność zwyciężenia kupidyna przeszłości, posłańca idioty złośliwego, a kiedy myśl ta cieszyć mnie zaczyna, przychodzi, któryś z Was i zrzuca smutku okowy:

„Śpij nędzny głupcze, bezwstydny, ciekawy!
Za coś lepszego wziąłem cię; co robić?
Widzisz, że szkodzi gorliwości zbytek.-
Rąk nie załamuj, uspokój się, usiądź,
Bo chcę ci złamać serce, a potrafię,
Jeśli jak inne z gliny ulepione,
Przyzwyczajeniem grzesznym nie stwardniało,
I nie zamknięte wszelkiemu uczuciu.”

W. Szekspir: Hamlet

Podły jesteś, więc łam serce, a ja pod tobą się nie ugnę. Jestem tu jako młody Bóg co umiera stojąc i bez łez, a Wy nie oczekujcie ode mnie uniżenia, gdyż wojownikiem jestem przeciw Wam, bowiem to Wy wyzwaliście mnie na pojedynek.
I albo Tartuffami jesteście, owymi świętoszkami Moliera, symbolem obłudy religijnej, co prześcigają się w zmuszeniu mnie do karku ugięcia, albo nieudacznikami, co z gliny lepiąc szmirę stworzyli.
Jak Zeus Pandorę zesłał, tak Wy nie chcąc w tyle pozostać, Ją mi podsunęliście, wiedząc, iż poruszy mą duszę wdziękiem rozumu i uroku powabem. Mało tego- powiadam wam- mało, łotry lubieżne, co dając owoc, jeść zabraniacie.


„A więc kim jesteś Ty?
Tej siły cząstką drobną-
Co zawsze złego chce
I zawsze sprawia dobro?”
Goethe: Faust

Tak więc ofiarą zemsty waszej się zdałem. Niczym serce proroczego Boga, jakim wicher potrząsa, przebite grotem kupidyna, mszczącego się za lekceważenie. I czyż oboje mamy, poprzez waszą igraszkę przypomnieć los Apolla i Dafne?
Jeśli na próbę mnie wystawiacie, porzućcie wszelkie trudy sprzeniewierzenia; z kamienia jestem, a im dotkliwiej mnie doświadczacie tym więcej serca w kamień się zmienia.

„chciał więcej mówić, ale przerażona
Już w dal pierzchnęła, jego zostawiając
Z nie dokończoną mową. Także wtedy
Była prześliczna: wiatr obnażał ciało,
Rozwiana szata łopotała za nią,
W lotnym się tchnieniu strumieniły włosy,
W ucieczce wzmogła się piękność...”
Owidiusz: Przemiany.

Wy, to stwarzacie Cheruba z granitu, co siła i honor ostoją są jego. Uczcie się, mówię, wam od Buddy niepokonanego wroga brać w objęcia, albo od Merlina zapomnienia czaru.
Pojedynki staczając, kunszt mój doskonalicie, a kiedy czcić was przestanę to nie z braku wiary, lecz z nienawiści do okrutników. Gniewnych pomijam, a gniewnych Bogów opuszczam.
Nie ja jako człowiek, ale Wy jako Bogowie przekonać mnie do siebie musicie. Nie Wy we mnie, lecz ja w Was winieniem wierzyć- tak więc powiedzcie mi, kto w staraniach ostać powinien?

„kto naturę przejrzał wprzód,
ten uwierzy, ujrzy cud.”
Goethe „Faust”

----------------------------------------------------------------------------

----------------------------------------------------------------------------

„Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie,
a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały!”
Księga Mądrości Syracha R .2,w 4

całośc:

http://www.magni.webity.eu/pisarstwo/literatura/opowiec59bc-ktora-mozna-tylko-opowiedziec/

 


 

Zaloguj się