Bezsenność

Cyniczni we dnie

"Chcielibyśmy być jak skała, jak stal albo jak dąb. A my - z gliny. W niej tu i ówdzie kawałek szlachetnego marmuru, nierdzewnej stali.
Obiecujemy i zapominamy. Jesteśmy pewni i wątpimy. Angażujemy się i odstępujemy. Podziwiamy i gardzimy. Grzeszymy i żałujemy.
Chcielibyśmy, by bliźni nasi byli jak te posągi ze spiżu, z marmuru albo z betonu. A oni tacy ja my: z gliny. Tylko trochę w nich szlachetnego kruszcu.
I przyrzekają, a potem nie dotrzymują. I są wierni, a potem odchodzą. I kochają, a potem zdradzają. I są cyniczni we dnie, a płaczą po nocach.
Upadają, i znowu się podnoszą."

Mieczysław Maliński "Żyj"

......................

......................

   Po nocach upadam i znowu się podnoszę.
Ponoć zasypiamy gdyż inaczej nasze mózgi zwyczajnie przegrzałyby się.
Ciało w zmęczeniu w końcu zwyczajnie upada i zasypia, a mózg się nie wyłącza sam, można go spalić.
Nie będę droczył się z medykami, w końcu to ich działka, zacząłem jednak martwić się zwyczajnie o głowę.

Przechadzam się gabinetami biurowymi wypełnionymi klientami firmy. Niektórym podaję dłoń, stojącym dalej kiwam głową na przywitanie, znam wszystkich i osobiście zaprosiłem ich na kolację wigilijną, na zamknięcie trudnego roku.
Wkraczam nieco poirytowany do kolejnego gabinetu, w ułamek sekundy mimo tłumu spostrzegam obcą, męska twarz, wyraz tej twarzy mówi mi wystarczająco.
- A gdzie jest Ania i Kornelia - rzucam zbyt głośno na całą salę, z za stłoczonych ciał wyłaniają się dwie piękne dziewczyny.
Znamy się od lat, zmierzają w moim kierunku, męska obca twarz pokrywa się złością gdy one odwracają się do niej plecami i odchodzą.
- Tutaj jesteśmy - uśmiecha się Ania, przystaje przede mną, ludzie na nas patrzą, a ona jak nigdy dotąd, najzwyczajniej w świecie, całuje mnie tak, że później przez kilka godzin północ myli mi się z południem, poziom z pionem, góra z dołem.
Patrzą na nas ludzie ale uśmiechają się tak jakby gdzieś w środku kibicowali temu facetowi, którego całuje dziewczyna dla jakiej niektórzy kierowcy wjeżdżają na trawniki. Ich spojrzeniowy aplauz sprawił, że podczas tej chwili czułem dumę. To się jeszcze nie zdarzało aby czuć dumę podczas pocałunku, bywało, że odczuwałem chęć ucieczki, czasem poszukiwałem jakiegoś hasła do krzyżówki, niekiedy przypominałem sobie, że nie wykonałem ważnego telefonu. Ale duma?
Zatrzymałem wzrok na obcym facecie, łypiącym na mnie z nienawiścią. Ania oderwała swe usta od moich warg, ludzie wrócili do własnych spraw, a ja podszedłem do obcego.
- Będziesz teraz prężył klatę po tym jak Je zobaczyłeś czy weźmiesz się kurwa do roboty?
Był obcy więc musiał wykonywać tu jakąś usługę, a jako facet mógł robić tutaj tylko jedno, obsługiwać catering. Nic nie powiedział tylko na mnie patrzył z niechęcią. Po chwili jednak nabrał rezonu, coś mu zaświtało, przeniósł wzrok ze mnie na Kornelię, piękną czarnulę. Odwróciłem się w tym samym momencie, a tuż przed moją twarzą znalazła się głowa Kornelii, Poczułem jej zapach, przechyliła delikatnie głowę, poczułem pierwszy raz w życiu smak jej ust.
Ludzie trochę zgłupieli, ja zgłupiałem trochę bardziej, ale najbardziej idiotyczny wyraz twarzy miał obcy facet.
- Nie można mu było powiedzieć aby zwyczajnie się odpierdolił - musiałem przerwać tę iddylę aby się nie zatracić. Wrócić na ziemię.
- Za dużo słów - uśmiechnęła się z bardzo bliska, wciąż trzymając dłoń na mym ramieniu- A to wszystko załatwia.
- Aha - wyjąkałem przełykając ślinę - Mój mózg też załatwia. I przynajmniej dwa jeszcze inne organy. A wydawać by się mogło, że to sympatia.
- Bo jest to sympatia.
- Gdybyśmy zostali przy jednej z Was - mówiłem cicho z delikatnym wyrzutem lecz jak zawsze z cynizmem - Mógłbym pomyśleć, że to coś znaczy.
- Znaczy- wtrąciła Ania wpatrując się we mnie swymi uśmiechniętymi oczyma.

"Niektóre kobiety trwają przez całe życie w podwójnym związku, zarówno trudnym do ukrycia, jak i do zerwania. Jednemu brak tylko kontraktu ślubnego, drugiemu - tylko miłości."
Jean de La Bruyere

- Cieszę się więc, że mnie potrzebujecie - pocałowała mnie ostatni raz i robiąc krok w tył, zrównała się z Anią; obie wyglądały jak z bajki.
Jak czasem mnie odwiedzały i wychodziły ciekawiła mnie jedna myśl. Ile pożogi muszą siać na ulicy gdy idą razem przez miasto  - I, że ja jestem jak mnie potrzebujecie - Chciałem dodać w tym zdaniu coś jeszcze ale pomyślałem, że to bez znaczenia. Ludzie są egoistami, nie można winić nas za naszą naturę.
Fajnie było się w nich trochę podkochiwać ale teraz przegięły. Zakochać się to zupełnie co innego.
Miałem właściwie coś powiedzieć kiedy się ocknąłem.

Spojrzałem w ciemność, serce mi dudniło, podniosłem telefon, była druga w nocy.
To jakiś koszmar - pomyślałem, a smak tych warg, realność tego psychicznego odczucia pocałunków, sytuacji, dreszczu targała mną przez kolejne dwie godziny, aż zdołałem zasnąć na chwilę.
Od pięciu dni zażywam pewien suplement diety dla sportowców i wszystko byłoby świetnie gdyby nie jeden feler; silny ekstrakt guarany oraz ester tyrozyny czyniły z człowieka robota. Gdy przez pierwsze dwa dni brałem po dwie tabletki zdołałem zasnąć około drugiej w nocy, budziłem się przed czwartą. Mój mózg pracował lepiej niż w dzień, wstawałem co chwilę i zapisywałem jakieś zdanie, nawet nie umiałem nadążyć za myślami. Ograniczyłem dawkę środka do jednego dziennie, udawało mi się przespać od północy do piątej rano, wstawałem wypoczęty. Kojarzyłem na jakimś dziwnym pułapie. W nocy w pół śnie człowiek funkcjonuje na inny falach, już dawno przekonałem się, że mój mózg jest błyskotliwszy niż w dzień.
Jako nastolatek gdy pracowałem w wakacje w barze na noc i wracałem rano do domu autobusem, padając ze zmęczenia, w tym pół śnie kreowałem najbłyskotliwsze myśli, których nie umiałem złapać w dzień.
Podoba mi się to rzecz jasna ale dudnienie serca całą noc i przegrzewający się mózg, dreszcz o poranku nie prowadzą we właściwym kierunku.
Wstałem mając w wizji jutrzejszą kolację wigilijną z klientami, na której Ania i Kornelia mają mi pomagać jako Hostessy.
Przetarłem dłońmi oczy, jedynie one zdradzały potworne wycieńczenie.
Zacząłem szukać myślami czegoś co spowolni mój mózg.
Milion myśli zamienić w jedną prymitywną.
Błogosławieni głupcy.

.................

.................

"Człowiek chce być świętym i chce być diabłem, a za każdym razem, gdy zamknie oczy, widzi siebie w bardzo udanej postaci, widzi siebie, jakim nigdy być nie może... Ponieważ nie zawsze można zamknąć oczy, rodzi się najprawdziwsza troska, ból serca, ból świata."

Joseph Conrad "Lord Jim"

 

Zaloguj się