Bez hamulców

W społeczeństwie toleruje się pedałów, a nie mizantropów.

Okazuje się, że facet wkładający w tyłek innego faceta kutasa jest mniej szkodliwy od faceta szydzącego z ludzi i wytykającego głupiemu jego głupotę.

   Jest w tym trochę logiki i prawidłowości; rzeczywiście ciota nawet jeśli jest grożna dla prawdziwego faceta - nazywając faceta prawdziwym mówię o takim jakim zaprogramowała go biologia, czyli takim co goni za samicą, czyli za stworzeniem które nie tyle co ma cipkę lecz zwyczajnie może wydać potomka. Bo celem życia jest prokreacja, nie Bóg, nie bogactwo, nie sperma na ustach faceta, nie parcie na szkło - więc nawet jeśli taki pedał jest grożny dla prawdziwego faceta i dla mózgów dzieci, nie jest to stworzenie grożne dla kobiet. Kobiety kochają gejów, a już z pewnością bardziej niż szydzących z nich facetów.

Dla kobiet w nowoczesnym społeczeństwie - rzecz jasna dla większości ale nie wszystkich - inteligencja faceta jest efektem ubocznym matki natury. Oczywiscie, że musi on zarabiać kasę ale może być do tego tylko cwaniakiem życiowym. Na szczęście chodzą po naszej planecie panie, które lubią męskie mózgi. Reszta z nich poddaje się nie tylko trendowi czyli bezmyślnej tolerancji lecz i jest w tym zwyczajnie pragmatyczna; idealnym jest układ bliskości pedała, który z wiadomych przyczyn nie bedzie chciał jej przelecieć, a jest w końcu istotą męską. Taki pedał to jak najlepsza przyjaciółka. Zastępuje tą żeńską i nadrabia jeszcze faktem, że ma jabłko adama. Ależ nie zabrał go adamowi, ani nie dała mu go ewa. Dostał od natury razem z kutasem.

   Tak więc dla menażerii tych którym cieżko się bronić; bronić nie przed kutasem lecz przed mózgiem, człowiek opryskliwy jest nieporównywalnie mniej lubiany niż skrzywiony biologicznie czyli inwalida, czyli gej. Przed pedalskim kutasem nie ma co się bronić, nawet nie trzeba bić po łapkach ale przed atakującym mózgiem trzeba mieć narzędzie do obrony. To takie narzędzie, które ma wielkie predyspozycje ale trzeba je trenować, rozwijać, a nie zakończyć ewolucje na uświadomieniu sobie faktu, że światem rządzi sex i kasa. Oczywiście, że rządzi ale po środku jest masa innych rzeczy, które czynią z nas jednostki wartościowe i dają przyjemność z życia. Nie, wcale nie chodzi o orgazm i o buty za osiem stów.

   Tutaj celowo zacytuję pewnego kretyna mającego własnego bloga, a piszącego notkę o wdzięcznym temacie "czym różni się prostak od człowieka inteligentnego obrażającego innych"

"Pieniędzmi. Prostak jest zbyt głupi, aby mieć pieniądze, a człowiek inteligentny jest zbyt mądry, aby ich nie mieć (jeżeli uważa się za inteligentnego, a nie ma pieniędzy to znaczy, to mija się z prawdą, bo jeszcze nie zauważył, że we wszystkim chodzi tylko o pieniądze).
Zacznijmy od prostaka. Tym mianem określa się często człowieka ze wsi, mimo, że pomiędzy miastem, a wsią różnicy w ludziach nie ma. Jest tylko w pieniądzach ... jak zawsze ;/. Moim zdaniem prostaka można porównać do wandala. P. jest osobą obrażającą ludzi czy niszczącą wszelakie mienie (nieswoje oczywiście) bezinteresownie. Tak jakby ot tak dla hecy. Obsikuje przystanki, pisze "HWDP" na murach. Może być uważany (nie wiem czy rzadko czy często) wśród kobiet za macho ze względu na swoje zdecydowanie, pogardę do ludzi i jakiś przedmiot będący przedłużeniem ... no wiecie czego. -Prostakiem może być tylko osoba wchodząca do toalety z trójkątem, ponieważ kobiety czasami zachowują się, owszem jak prostak, ale tylko kilka razy w miesiącu i tylko z wiadomych przyczyn.- Na drodze prostak jest łatwy do odróżnienia. Jeździ przeważnie starym BMW, starym Mercedesem, starym Audi, slalomem i nie stosuje się do przepisów. Jest wulgarny we wszystkim co robi. Kradnie ołówki, długopisy, popielniczki i inne drobne rzeczy. Potrafi nawet ukraść jakąś rzecz i sprzedać ją kilka, albo kilkanaście razy taniej od ceny zapłaconej przez właściciela.
Kim jest człowiek inteligentny obrażający ludzi? W skrócie: prostakiem z kasą. Nie obraża ludzi na ulicy i nie niszczy mienia tylko dlatego, że nie chodzi, a jeździ i nie lubi przybywać w miejscach publicznych. Porusza się nowym BMW, albo nowym Audi, albo nowym Passatem, koniecznie w kolorze czarnym. Często jest poważnym człowiekiem i robi wszystko, aby ludzie uważali go za "celebrity". Nie kradnie ołówków, długopisów, popielniczek, a wręcz przeciwnie. Rozdaje je obwieszczając o tym światu, mimo, że "jałmużna" w wysokości 50 groszy nie jest powalająca.
W ramach "sprostowania", a raczej wyprzedzenia możliwych wpisów. Z tego tekstu wcale nie wynika, że człowiek biedny => prostak, a przeciwnie prostak => człowiek biedny. Nie każdy biedny człowiek jest prostakiem i nie każdy bogacz obraża innych. To tyle, więcej w tym temacie mi nie przychodzi do głowy.


 Więc oczywiście nie mogłem przejść obojętnie:

 Skoro do głowy nie przychodzi ci nic więcej to znaczy, że w kilkudziesięciu zdaniach się wystrzelałeś. Bo wiesz, znajomość alfabetu o ile daje umiejętność klecenia słów, a te zdolność tworzenia zdań, o tyle nie wystarcza ona do myślenia. Coś tam przez całe życie sobie myślałeś i przyszedł dzień, aż wymyśliłeś. Co gorsza głośno o tym powiedziałeś, a już lepiej dla ciebie abyś zostawił to w swojej głowie, do której już nic w tym temacie ci nie przychodzi. Więc podsunę tylko dwie zasadnicze kwestie abyś zmieścił. Gdybym się rozwinął mógłbyś paść na febrę. W twoim wywodzie można udowodnić conajmniej dziesieć razy, że jesteś idiotą. Notka jest żenująca pełna błędów logicznych ale nie wdając się z toba w dyskusję bo w zasadzie nie ma o czym dyskutować powiem tylko: po pierwsze inteligencja daje przewagę nad miernotą co poprzez zachowania i tendencje ludzkie zwyczajnie człowiek inteligentny wykorzystuje. Jeżeli spotykasz człowieka inteligentnego i zuchwałego poprzez temperament to masz przerąbane dlatego, że nie zniesie on głupoty i na nią zareaguje. Tak jak dzieje się to dokładnie teraz. Możesz sobie mieć to za obsikanie muru - ty murem, a ja na niego oczywiście leję- co często nie dzieje sie z prostactwa lecz z potrzeby. To tak, jakbyś nie wiedzial. Pies na ten przykład leje na mur aby zanzaczyć teren; potrzeba. Człowiek na niego leje bo chce się wylać; potrzeba. Mądry o odpowiednim charakterze musi wytknąć głupiemu jego głupotę między innymi z potrzeby. Z potrzeby ukazania jego głupotu vide pokazania tego innym aby czasem nie plagiatowali. Dla triumfu debilizmu wystarczy aby mądrzy ludzie niczego nie robili. Tego chcesz w swej notce. Wtedy bylbyś zajebisty. Mniejsza z tym. Ludzie inteligentni do niczego się nie nadają jeśli nie reagują na debilizm. A jak postrzega reakcję niekorzystną dla niego debil? Jako prostactwo. Po drugie uswiadomienie sobie, że na świecie liczy się kasa nie oznacza tego, że należy za nią gonić. Czyli według twego myślenia -dowód prostactwa- jesli jesteś biedny nie możesz być inteligentny bo nie zrozumiałeś że liczy się kasa. Gratuluję. Jesteś półgłówkiem. Jedno nie ma nic wspólnego z drugim.


P.S.

   Kretynie, między ludżmi na wsi, a w mieście różnica jest wielka i nie w pieniądzach ale o tym nie wiesz tak jak pewnie nie wiesz o kulturach innych ludów, tradycji, przekonaniach, religiach.
Po drugie jeżdżę kilkuletnim audi a8 o pojemności 4.2 litra co według ciebie robi ze mnie prostaka z kasą czy bez? I czy pojemnością przedłużam sobie kutasa? A kolesie jeżdżący służbowymi toyotami yaris o pojemności 1.0 mają długie przyrodzenia czy krótkie?
To zagadka logiczna, pomyśl nad nią ale moja rada jest taka abyś poszedł zarabiać jakąś kasę, wtedy przestaniesz być prostakiem i nie będziesz jęczał, że prostak z kasą daje ci ołowek za pięcdziesiąt groszy. Będziesz mógł sobie kupić własny za złotówkę.


Wracając do kwestii pierwotnej - prawdą jest, że przez większą rzeszę społeczeństwa jestem mniej chciany na świecie niż pedał. W zasadzie dla innych facetów również, jak na ten przykład dla naszego geniusza powyżej; gejowi może on przywalić po prostu w mordę albo uciec, a przedemną musi się jakoś bronić. Ignorowanie to też obrona, jeśli nie masz działa to nie stajesz do walki. Wymazujesz konflikt z historii.

Jednak obserwując i będąc często strofowany za brak tolerancji tak własnie zastanawiam się jaką inni mają tolerancję; okazuje się, że tolerujemy gejów, a nawet możliwość adopcji przez nich dzieci, tolerujemy też żony maltretowane przez mężów mówiąc, że to nie nasza sprawa przecież, katowane zwierzęta, masę innych rzeczy czyniących z człowieka produkt miernej jakości ale nie tolerujemy wytykania błędów, opryskliwości, zwracania uwagi.

Dla cioty jęczącej w telewizji, bo ktoś zabrania mu maszerować z innymi ciotami po ulicach każda nowoczesna jednostka musi żywić tolerancję. Jeśli tak nie jest zwyczajnie zarzucają mu ograniczenia umysłowe i zacofanie. Bo okazuje się, że nowoczesność musi charakteryzować się tolerancją, a efekt ten jest zasługą cywilizacji czyli zwyczajnie nie katowania takiego i nie wbijania na pal.

Z drugiej strony starożytny rzym walił co popadnie, a nawet twierdził, że męskie pośladki są jędrniejsze więc woli facetów. Konkluzja taka, że gejostwo nie jest niczym nowoczesnym a nawet i tolerancja nie jest niczym nowoczesnym. Kto przejmowałby się średniowieczem, normalny cżłowiek nie może brać przykładu ze średniowiecza.

Pozostaje jednak pewna poważna i bardzo prosta kwestia. Jeżeli chcemy doceniać starożytny rzym i akceptować jego poczynania jako ludzkie i prawidłowe, to połapmy parę lwów, hien, tygrysów, budują nam stadiony, zapędzimy tam codziennie po kilkadziesiąt osób. Obejrzymy widowisko jak kociaki ganiają dwunożnych nieszczęśników po murawie. Ktoś powie, że w każdej cywilizacji są rzeczy złe i dobre.

Zgadzam się, w tej obie omówione były złe.

Starożytność gdy te lwy tak sobie zjadały najczęściej wyznawców nowo powstałej religi, była wiekiem rozpasania, choćby z tego względu, iż nie regulował jednolitych wartości jakiś Bóg lecz przerózne wartości wielu Bogów. Jeden miał wielkiego kutasa, inny był alkoholikiem, jeszcze inny pedałem, kolejny cudzołoźnikiem. Z takimi Bogami możemy robić wszystko.

Absurdalnie, później było gorzej na rzecz jednego Boga. Po pierwsze dlatego, że nowa religia zniszczyła całą filozofię hellenistyczną, po drugie dlatego, że wiara ta stala się masowym opium, a po trzecie, że była złożona w ofierze gniewnemu Bogu. A po czwarte kościół był narzędziem sprawowania władzy,a władzę sprawuje się zdobywając respekt czyli szacunek wypracowany na strachu. Jak straszyć owieczki? Paląc je publicznie, smród i skwierczenie przypalanego ciała koduje w mózgu posłuszność baranią.

Tak więc przeszliśmy od gejów do baranów, wydawać by się mogło całe wieki ale to tylko złudzenie. Jak widać, jestem publicznym homofobem, zakazałbym lizania się na ulicach i trzymania za rękę. Pieprzę wartości jakiegokolwiek z kościołów, Hołduję wartości stworzenia. Istotą życia jest prokreacja. Taki gej mi powie, to nieprawda, bo chodzi o to, o tamto i jeszcze o coś innego. Że ich jest coraz więcej, ze trzeba pomóc aby wyszli z ukrycia, że to normalne. Więc jeśli tak jest to pytam teraz jaka jest odpowiedż gdyby natura zaprogrmowała człowieka jako homoseksualistę? Nie ma co się zastanawiać, dwóch adamów zjedliby padlinożercy zaczynając od zwartych między sobą dłoni.

Nie byłoby tematu tolerancji.

Racjonalnie, dlaczego nie chcę aby tolerancja się rozwijała? Kiedy oczywistym będzie małżeństwo dwóch facetów i kiedy będą oni wychowywali dzieci, one zaprogramowane zostaną "nijako" z tendencją do obciągania.

Ta tendencja zmieszana z okresem gdy faceci zamiast uczyć się sztuki pomyślunku, grają od malego w gry komputerowe, mają telefony komórkowe, skutery, quady, auta; czyli mało uczą się o życiu, nie muszą dużo myśleć, biegać, chodzić, sprawia, że męskość staje się materiałem marnym. Marnym fizycznie i psychicznie. Natomiast coraz bardziej wyzwalające się spod kilkunastowiecznego ucisku kobiety, dzięki błyskotliwym, manipulującym czasopismom, krwiożerczemu instynktowi (kobieta jest bardziej krwiożercza od faceta i udowodnił już dawno temu to choćby Szekspir), coraz większym pieniądzom, które pożytkują dużo lepiej od facetów choćby mniej wydając na alkohol, te kobiety zamienią się w nieuchwytnego drapieżnika, podczas gdy ci faceci zabiją w sobie gen determinacji, zuchwałości i walki. I co będzie? Taki dorastający chłopak zamiast użerać się z silną kobietą, gonić ją i dotrzymywać jej kroku, znajdzie sobie innego chłopca i będą się pocieszać bo przecież te baby takie straszne. A orgazm dla nich to orgazm, dwóch szczęsliwych tatusiów nie może sie mylić.

Osobiście hołduję wartościom damsko - męskim opróćz tego, że biologicznie zwyczajnie kręcą mnie tylko kobiety. No i wiewiórki ale już o tym mówiłem. Jak znajdę jeszcze jakiegoś kumpla którego podniecają wiewiórki to wysyłam pismo o pozwolenie na zorganizowanie wiecu przez ulice wrocławia. Jak władze odmówią to idę z tym do telewizji; mam prawo być zboczony. Nie, to nie jest przecież choroba.

- To dewiacja, choroba psychiczna, zaburzenie.- powie jakiś mądrala.

- Co takiego?

- Słabość do wiewiórek.

- Dlaczego?

- Bo to zwierze.

- Biologicznie czy mentalnie?

- Nie ma różnicy.

- Biologicznie to zwierze tak jak i my, mentalnie w kwestii zaspokajania chuci bez najmniejszego znaczenia.

- Człowieku jesteś chory. Pociąg do wiewiórki?

- A co z nią jest nie tak opróćz tego, że jest za niska?

- Jest zwierzęciem.

- Jak my. I mam na myśli wiewiórzycę, czyli samicę.

- To choroba.

- Więc gejostwo jest większą chorobą.

- gejostwo nie jest chorobą, ci ludzie czują, kochają.

- Ja też czuję i kocham.

- To nie to samo.

- Nie to samo. Moje skrzywienie jest mniejszej kategorii.

- Jakiej? Człowieku to zoofilia.

- To tylko słowo, podobają mi się wiewiórki czemu nie mogę ich pragnąć?

- Nie możesz bo to inny gatunek, nie jest człowiekiem.

- Nie jest człowiekiem ale jest samiczką. Życie zaprogramowało członka samcowi aby mógł penetrować pochwę samicy. Ja mam członka, ona ma pochwę w czym problem?

- Kurwa!. To sodomia, parzenie się dwóch gatunków jest sodomią.

- A parzenie się dwóch osobników jednego gatunku z czego żaden nie ma pochwy jest czym?

- Homoseksualizmem. Akceptowalnym zjawiskiem

- Akceptowalnym przez kogo?

- Przez ludzi, społeczeństwo.

- A w starożytności powszechnie akceptowalne było parzenie się ze zwierzętami.

- To było prymitywne, ludzie byli prymitywni.

- W tym samym czasie gdy urządzali orgietki z chłopcami. Ale rozumiem, że to już nie było prymitywne.

- Ten sam gatunek.

- Jak pies z psem.

- Właśnie, co nie budzi żadnego szoku.

- Bo to psy, pies nie umie uciszyć pożądania i nie umie się onanizować, musi znależć inny obiekt. Jakikolwiek. A człowiek umie, a raczej powinien umieć poradzić sobie z pożądaniem lub zaspokoić je w sposób nie urągający jego godności.

- I radzi. zwiazuje się z osobą, której to odpowiada. W przypadku geja z gejem.

- Nie radzi lepiej od psa. Bo inny facet to inny pies. Rżnie go bo sperma zalała mu mózg. Gdyby nie dupa i usta musiałby go walić w nogę. Jak kundel na podwórku. A ja u swojej wiewiórki mam pochwę. Czyli miejsce przeznaczenia kutasa.

- Ale nie Twojego kutasa tylko wiewióra.

- Doskonale powiedziane.

- Właśnie.

- Więc dlatego nie biegam po parku i nie wciskam tym wiewióreczkom swojej chuci pod ogon.

- Bo to byłaby choroba. Cipka wiewiórki nie jest miejscem przeznaczonym dla kutasa człowieka.

- A jakie miejsce u faceta jest miejscem przeznaczonym dla kutasa człowieka?

- ...uhmm....to nie to samo.

- Facet nie ma takiego miejsca, a jeśli udostępnia inne miejsca to jest najzwyczajniej chory, chory na chorobę gorszą od raka bo z rakiem można być wciąż kimś kto nada nowe życie. A pedał nie nada nowego życia, nawet hiv, dżuma, czy rak nie wywołały większych szkód jakie kiedyś wywoła homoseksualizm poprzez propagowanie go.

- A czy z wiewiórą wydasz potomstwo?

- A czy ja walczę o prawa związków ludzi i wiewiórek wykorzystując trend do bycia cool?

Tak to jest mój strach, a raczej nie mój ale strach o moich potomków, ktorzy w moim mniemaniu powinni kontynuować właściwą linię genetyczną, a będą musieli aby mieć cholernie nerwowy palec na spuście albo żyć w świecie spedalonych samców.

Patrzę właśnie, że zacząłem o tolerancji, a skończyłem na apokalipsie ludzkiej. 

Zaloguj się