Aluś

   Poszukiwanie diamentów, wszelkich szlachetnych kamieni odbywa się za pomocą sita nurzanego w płynących rzekach. Trzeba przecedzić tony pyłu, skały i płynącego brudu aby móc w końcu zatrzymać wzrok na bryłce złota; owym nugecie, jak zwali go Indianie aby póżniej w gorączce jego pożądania wymrzeć pod natłokiem białego, spragnionego plemienia.

   Poszukiwacz skarbów ze mnie beznadziejny. Świecidełek nie lubię, a mój mózg nie podąża za chemicznym wzorem złota.

Czasem jednak nawet wśród takich ludzi zdarza się odnalezienie czegoś wartościowego. Idziesz sobie i ot, na kępce darni, na rozstaju dróg siedzi dziewczę. Nie zaprzyjażniasz się z ludżmi ale to dziewczę tak siedzi i nigdzie się nie spieszy.

Jest jak mój kot sprzed laty. Na dworze minus piętnaście, wysiadam z auta, on podchodzi pod nogi, mały, czarny kłębek zagubienia. Robi za mną sus, otwieram drzwi klatki schodowej, patrzę na niego przytrzymując drzwi jak wchodzi. Podążam schodami, on za mną. Otwieram drzwi mieszkania, on ociera głowę o ścianę, a zanim wejdę, on już jest w środku.

Nawet się nie boi, chce tylko aby mu było ciepło, aby coś zjadł, aby gdzieś miał swoje miejsce na świecie.

Chwilę póżniej spał z dwa dni. Został, a wczoraj kiedy byłem zmęczony i położyłem się przed nocą, on znając mnie i wiedząc, że nie jest to naturalny rytm mego postępowania, wszedł mi powoli na plecy i lizał mnie po głowie. I nie byłem sam pośród martwych postaci w mojej jaskini. Wieczna samotność i wyobcowanie zmieniają człowieka w dzikiego stwora ale lizanie po głowie wywołuje delikatny uśmiech w kącikach ust. A takie postępowanie czarnego stwora, symbolu niezależności, kaprysów, dzikości jest przejawem czegoś wartościowego. Bogini Bast byłaby zaskoczona.

   Niekiedy zatrzymujesz się przy siedzącej na rozstaju dróg dziewczynce i siadasz obok. Nie patrzycie na siebie, nie mówicie nic, tłumy ludzi przechodzą obojętnie, mało kto umie dostrzec samotność w sposobie w jaki ludzie trzymają dłonie przy twarzy. 

Mróżysz ślepia, bo słońce wpada w nie natarczywie, sięgasz po żdżbło trawy, wkładasz do ust, ona łypie na Ciebie, z pomiędzy palców. Udajesz, że tego nie widzisz, zamykasz oczy i unosisz głowę do nieba, ona wykorzystuje ta chwilę gdy nie patrzysz i myśląc, że nie wiesz co w tej chwili zrobi, zrywa żdżbło trawy i wkłada je do ust.

Oluś

"Filipuś,

Żyjesz po tym ostatnim upojeniu alkoholowym i wizycie w piekle ;-) ?
ehh... coraz częściej stajesz u jego wrót
wypisują różne diablice, więc nieustannie musisz stawać z nimi w boje
wygrywasz, ale nawet lekka walka męczy

nie wiem Kochany, co Ty tam masz za układy, ale wierzę jeszcze ciągle w Ciebie
zawsze będę wierzyła
niech już będzie sobie ta naiwność we mnie względem Twojej osoby
taką naiwność możesz mi wybaczyć

zaczynam dziennikarski fach
jak napiszę coś mądrego, to Ci podeślę
i od razu uprzedzam, że pewne konstrukcje zdaniowe, słowa, analizy będę czynić dzięki mojej największej inspiracji słownej, jaką jesteś Ty
jak już spotkałam Ciebie, to może i również po to, żeby czerpać z Twojego języka ;-) (jakkolwiek by to zabrzmiało ;-)

Ty Filipuś się marnujesz w tym Twoim słowie, mogliby Cię czytać do porannej kawy i przed snem, ale Ty lubisz się marnować...

co do mnie, marnuję się psychicznie, po tym, co ostatnio bardzo mocno, moja dusza nadal słabo funkcjonuje, ale ciało i umysł musi, stąd nowy projekt w życiu
ale nie chcę mówić o sobie, wiesz, że żyć mi jest trudno, co niczego nie zmieni, bo Ty nie jesteś dobrym przyjacielem (choć zdarza się, że Ciebie tak nazywam), jednak to nie to (choćby w kontekście języka też nie, musi coś zostać i z cielesnych uniesień ;-). Mniejsza z tym (jedna z wybranych konstrukcji zdaniowych). Obojgu ta zależność była widocznie potrzebna i ujawniała się w różnych sytuacjach, ujawnia się i w tym momencie.

Spotkamy się jeszcze i tak po drugiej stronie, ja będę prosić swojego Boga, żeby wypuścił mnie z wizytą do Ciebie (po tym oczywiście, jak Ty mu zwyczajnie zwiejesz ;-), a Ty będziesz prosił diabła, żeby mnie nie zdemoralizował, jak już zastukam do tych piekielnych wrót.

Ktokolwiek by pierwszy odszedł, pamiętaj i strzeż, a ja dojrzę prawdziwego Ciebie i zaufam do końca.

Aluś"

Nawet jeśli nie gnasz za złotem i nie poszukujesz skarbów, spotykasz często ludzkie diamenty.

Zakładasz ich na swoja duszę jak biżuterię. Ja nazywam Je Elfami.
 

  

Zaloguj się