Allah Akabar

Nie może być tak, że pod egidą religii szantażuje się cały świat/ są jak rozwydrzone bachory, którym rodzic zabiera zabawkę; tupią, rzucają się i wrzeszczą kierowani tym wczesnym instynktem aby wymusić emocjonalnym szantażem. Jaki inteligentny człowiek na pół godzinny film satyryczny daje odpowiedź zabijaniem, bombami i białą gorączką? odpowiem Ci, żaden. Tacy są, prymitywni. Nie możemy ulegać szantażowi religijnemu. Nie możemy robić to co wykrzyczą aby ich ułaskawić bo ktoś obraził ich Mahometa. Niech idą po rozum do głowy, krytycyzm i sztukę oratorską aby mogli intelektem udzielić odpowiedzi na satyry, zarzuty i inne prawdy. Nie zrobią tego, bo nie są do tego zdolni. I niech nikt nie mówi, że ich sprowokowaliśmy. Do czego? do zabijania niewinnych.

Nie ma żadnych moich. Nie wierzę w narodowość, religię, fanklub Georga Michaela, feministki i klub dzierlatek. Nie mam Boga, polityki ani planów. Nie wierzę w nic. Nie modlę się do papieża i nie piszczę na koncertach lady gagi.
Jestem odrębną jednostką. Liczą się tylko moje wartości. Moja pogoń za złem i nie będzie rysował mi tego zła facet, który podczas upału na pustyni urządzał sobie rzeż obozową na rozkaz Jahwe nie poddając tego rozkazu osądowi własnego sumienia. To znaczy, że nie jest odrębną jednostką lecz marnym narzędziem. Nie będzie mi rysował też tego zła facet jaki dał się powiesić na krzyżu.
Nie będzie mi autorytetem ktoś, kto nawet nie wiedział o istnieniu niedźwiedzia polarnego.
Świat przeszedł ponad dwa tysiące lat od czasów naradzania się największej i najgłupszej religii, niemal dwa tysiące od powstania równie idiotycznych odłamów tej religii i nikt nawet nie zauważył, że czasy sensu wojen plemiennych, zapierdalania z namiotami, oblegania miast się skończyły.
Ale dewoci nadal żyją tą filozofią, filozofią jeśli mającą sens, to mającą go tysiące lat temu. Po co więc nam mózgi, skoro nie chcemy ewoluować i z nich korzystać. Świat stał się miejscem globalnym.
Spierdalającego Mojżesza z tysiącami ludźmi odnajdzie satelita w mniej niż minutę, a w ciągu reszty godziny bombowiec tych co mieli mózg, a nie darli się w pokłonach przez tysiąclecia bez rozwoju, nadleci i ześle im z nieba mannę.
Po tej mannie nie będzie jednak czego karmić na wieki wieków, amen.
Dajmy spokój z demagogią. Niech idealizmem żyją krzykacze, co to nigdy nie chodzili po paskudnej dzielnicy nocą. Co się stanie jak zło ujarzmi świat? Bóg nas obroni? Gdzie jest Bóg w takim razie teraz? Nikt nas nie obroni. Przeciw złu trzeba spuszczać takie psy. Sfory wilków muszą strzec snu naszych niewinnych dzieci i wymyślających dyrdymały idealistów. Potwora nie powstrzyma chcąca go ugłaskać dłoń. Wyrwie ją razem z ramieniem. Potwora powstrzyma tylko siła.

W pogardzie mam całe życie krzykaczy, jakichś tam anarchistów, umysłowych durni, których karmi ideologia tak naiwna jak wiara w dobro zwyciężające zło.
Popełniają oni dwa błędy. Pierwszy to ten, że natura ludzka jest zła i należy być ciężko uzbrojonym aby dać temu opór. Wiadomym jest, że dla triumfu zła wystarczy aby dobrzy ludzie nic nie robili. Drugim to fakt, że istnieje pewien procent wojowników, którzy chcą walczyć i nikt nie ma prawa ich oceniać tym bardziej rozkrzyczane małpiszony i tym bardziej gdy tamci walczą o ich spokojny sen.
Panuje ostatnio trend „efektu motyla”, oczywiście zapoczątkowany filmem bo przecież przed tym te wszystkie dziewczynki i chłopcy lansujący różne ideologie nie zachwycali się efektem motyla bo nie wiedzieli o istnieniu takiego zjawiska. Efektem motyla tłumaczy się teraz niemal wszystko i skoro jest to na topie, to wyidealizowane społeczeństwo musi rozumieć, że efekt motyla to efekt pojedynczego ekstremisty ukrytego w górach, na końcu świata, którego poczynania powodują wybuch kilkusetkilogramowej bomby na dworcu metra w innej części świata. I to jest odpowiedź na krzyki o wyjściu z biednego kraju, uciskanej ludności. Ale ciężko znać prawdę będąc półgłówkiem i krzycząc frazesy.
I docenić, że nie jest łatwym i bezpiecznym ścigać ukryte zło po jamach, jaskiniach, górach, w śniegu, upale i włazić za nim w ciemność aby wytargać brocząc we własnej krwi, tracąc rozum.

„bohaterstwo polega na wytrzymaniu jeszcze chwilę dłużej:
Kaukascy górale. 

Zagrażają nam ludzie, którzy dosłownie traktują metaforyczne opowiadania. Religia pojmowana dosłownie czyni z nich tylko dzikie bydło. Tak wygląda brak umiejętności wyobrażenia, pojmowania mitów i ich metafor a święte księgi są metaforyczne. Mottem okrutnych historii nie jest krew i trup lecz ukryta prawda.

Dzisiejsza sytuacja, czyli zamieszki po satyrycznym filmie, jest idealna aby uciszyć idealistów, twierdzących, że islam walczy tylko z najeżdżcą.

Walka z najężdżcą jest walką dumną i słuszną. Ale ich walka nie jest walką z najeżdżcą. To my Poalcy walczyliśmy całe wieki z najeżdżcami i potrafimy rozróżnić walkę o wolność od krucjaty.

Cały świat islamski oszalał pod wpływem kiepskiej jakości intelektualnej filmu i w imię tej wściekłości zabijają, podkładają bomby i żądają wydania pod ich sąd, który skończy się ucięciem głowy, reżysera. Szantażują resztę świata, a nie nie pozwolę sobie na bycie szantażowanym.

To wymarzony przykład aby wreszcie zrozumieć czym jest islamski szał. Jest nieokiełznaną wściekłością. Nie walczą z okupantem, bowiem wiele krajów w których zawrzało nie ma żadnego okupanta. Są jak wynudzeni pseudokibole po narkotykach, szukają zaczepek pod byle pretekstem mając się za lepszych.

Narokotykach, które sami wytwarzają i dlatego nie chcą stabilizacji w swych krajach. To olbrzymie bogactwo. Po drugie zmiana w ich kulturze odbierze lokalnym nepotystom możliwość czerpania nieokiełznanej rozkoszy. Czyż dla podstarzałego faceta nie jest rozkosznym móc mieć młódki posłuszne i móc się ich pozbywać w dowolny sposób? Kobieta jest przedmiotem, a mała dziewczynka jest przedmiotem lepszej jakości.

Wystarczy, że powiedzą, iż Allah chce aby siedmioletni chłopiec stanął na środku targu i wysadził się w powietrze i wszystko jest w porządku. Zabijają nawet nie własnymi rękami, na to są za sprytni i zbyt tchórzliwi.

Zresztą szkoda ich perwersyjnego życia gdy Allah nie patrzy. Niech giną głupsi i ncizemu winni, zindoktrynowani przez nich na narzędzia mordu w imię jakiegoś tam Boga, który jeśli istnieje to już dawno się od nich odwrócił zdając sobie sprawę z faktu, iż ewolucia intelektualna w jego plemieniu zatrzymała się niemal 2000 lat temu. A w tym czasie nawet małpa ewulowała.

Zasadniczy Fakt:

Pierwsza radykalna reakcja na satyryczny film miała miejsce w Libii, kraju nie okupowanym, w którym nie ma żadnych obcych sił. W kraju, który własnoręcznie wyzwolił się spod tyranii kadafiego, a wktórym teraz panuje anarchia i się pogłębia, czyli stan najlepszy dla islamu. Oni uwielbiają być jak owce na pastwisku bez psów pasterskich.

I tam zabito niewinnych ludzi w imię czego? W imię kary za obraze Mahometa, którą poczynił konkretny człowiek. Więc czy jest to należne zadośćuczynienie, a jeśli nalezne to czy na właściwych osobach? A podkładanie bomb w miejscach publicznych jest walką z okupantem jakimkolwiek? Zabijanie ludzi nie mających nic wspólnego z walką przeciw nim bądż w ogóle nie myślących o nich jest czym?

Są za głupi i za słabi aby znależć swój cel i prezycyjnie w niego uderzyć. Bo jeśli mają już wymierzyć karę za konkretny czyn niech wejdą do gry i grają uczciwie. Wówczas zobaczymy na ile zda się ich "Allah Akabar".

Wówczas wykrzyczę im w twarz imię mojego Boga ale on nie zabierze ich w miejsce siedemdziesięciu dwóch nałożnic.

Zabierze ich w miejsce siedemdziesięciu dwóch tortur.

Zaloguj się