Ahab

Jonasz

Jonasz

Wierzę w kosmiczne więzi, ale ja już tak mam, że szukam magii, która zwyczajnie nie istnieje.

Że walczę z wiatrakami i jak Ahab ścigam tego swojego białego wieloryba.

Wczoraj widziałem czaplę z jastrzębiem nad jedną rzeką; nad tą samą nad którą z nim rozmawiałem. Nie powiedział nic nowego ale często te same słowa dają inne odpowiedzi w danym czasie.

- Dorwiesz swego Moby Dicka - mówi kiedy staram się wypatrzyć buszujące w trzcinie ptaki - Być może już to zrobiłeś ale po co?
- A po co Ahab ścigał go jak oszalały?
- Przecież wiesz. - przysiada na wysuszonym słońcem wale.
Czapla spoziera na nas leniwie z konara, a jastrząb na gałęzi spogląda w dal.
- Nie o pogoń szalonego człowieka się rozchodzi lecz walkę między uczuciami a rozsądkiem, między przeznaczeniem, a wolą i pragnieniami.
- Ale nie wyrusza się w pogoń aby nie dogonić.
- Czyżby? - uśmiecha się pobłażliwie -  a ile razy goniłeś jastrzębia na polu wiedząc, że zaraz poszybuje w górę? A dlaczego dziewczę wybiega za hasającą kuną, nawet nie mając pojęcia po co? Gonitwa za zającem…ileż w tym sensu i logiki.
- Więc czasem gonimy wiedząc, że nie złapiemy?
- Czasem gonimy aby nie dogonić
- Czasem chcemy dogonić
- Dogoniłeś…i po co.
- Aby móc…musieć patrzyć jak odpływa w dal.

„Wśród niepowodzeń bądź śmiały, stań mężnie
w szranki, a zatem z rozwagą tym większą gdy wiatr
przyjazny nazbyt, pomnij zwinąć wydęte żagle.”
Horacy

- więc odniosłeś sukces.
- …czyżby…

Zaloguj się