10-ty marca

Gen zwany nieobliczalność

Powinienem powiedzieć to co rok temu; że piję kawę i nic więcej mi nie potrzeba. Jak postać z grubej powieści, która przez kilkaset stron snuje się tymi samymi ulicami. I nie wiedzieć czemu tam zawsze jest syf i smutek. Tak jakby nie można było pójść za miasto na łąkę.
Powinienem tak powiedzieć ale to nieprawda.
Miałem dzisiaj sen, że dziewczyna tonęła w błocie, a ja nie wskoczyłem. Racjonalnie nie mogłem jej pomóc i stojąc na krawędzi olbrzymiego basenu czarnej mazi, zwyczajnie zdałem sobie z tego sprawę. Ale czy rozsądek ma prawo pozbawiać człowieka determinacji i tego co szalone. Co jeśli zmienimy się tak, że nie staniemy naprzeciw zła aby je pokonać. Co jeśli chcemy być szczęśliwi, zdrowi i żyć długo.
Nie rozumiałem tego, że nie wskoczyłem; niegdyś wskakiwałem, nie myśląc, tylko reagując, a teraz patrzyłem z liną w dłoni. Czy aby czasem nie staję się człowiekiem? Okazuje się, że to dosyć bolesne.
 

Człowieczeństwo

  Każda nierozważna decyzja, nieukładne postępowanie, każdy gniew i każda determinacja. Każdy krok po grząskiej ziemi uczył zwinności i umiejętności patrzenia. Czy zmieniłbym coś z przeszłości gdybym mógł? Tak. Czy zamieniłbym troski, wyobcowanie i całą resztę mroku na śmiech i szczęście? Nie.
Najznakomitszym czynem jaki można dokonać to wyjść z mroku o własnych siłach. I będąc w mroku być kimś kto wymienia marzenia innym; pozostać wciąż człowiekiem.
Idealną historią małego chłopca który staje się mężczyzną, byłaby długa podróż przez dzikie, leśne ostępy. Obcy, ciemny las, wszędzie czają się przerażające stworzenia. Uczysz się poruszać cicho, powoli, rozpoznawać ślady, zapachy.
W świecie prymitywnym głuchy brzęk łamanej gałązki może sprowadzić śmierć.
W świecie cywilizowanym chłopaki jeżdżą furami z muzyką rozbrzmiewającą na całą ulicę. Nie usłyszą nawet jak karetka najedzie im na zderzak.
Przystosowanie do określonego świata czyni nas tym kim jesteśmy. Mała dziewczynka w różowej pościeli zasypia inaczej niż ta, która z kąta modli się o nie przyjście ojca, jaki ją molestuje.
Chłopiec bity wojskowym pasem z daleka słyszy kaszel pijanego starego wracającego do domu. Inny dostaje na urodziny najnowszy komputer.
Środowisko naturalne mutuje nasze zmysły. Mało kiedy zdajemy sobie sprawę jak bardzo jesteśmy różni, jak bardzo mamy inne pragnienia, jak bardzo słyszymy bądź jesteśmy głusi.
Mogłoby się wydawać, że w życiu człowieka liczą się cnoty boskie; wiara, nadzieja i miłość.
Mogłoby gdyby świat pisany był ręka potężnego grafomana typu Paulo Coelho ale tak nie jest. Bóg się mylił, a marne umysły przyjęły to bez krytycyzmu.
Wiara wcale nie powinna być istotna. Człowiek nie może kierować się wiarą gdyż jest wówczas narzędziem.
"plądrować będą tych co ich plądrowali, będą brać zdobycz na tych, którzy na nich brali zdobycz." Hasła świętych wojen to najistotniejszy rozdział wszelkich ksiąg religijnych. I tak jak w tym wypadku przewidywał to Ezechiel tak i nawoływał do zabijania w imię Boga Mahomet. Według niego udział w wojnie powinien stać się świętym obowiązkiem wiernego. Zabijanie w imię Allacha jest zgodne z wiarą Islamu. Jak i dla chrześcijan; średniowieczne palenie na stosie dziewczynek było kierowaniem się wiarą, dla krucjat, niszczenie miast czynione było w imię wiary.
Nie chcę takiej cnoty, która ubezwłasnowolnia własną etykę. Wiara ogłupia i pozbawia własnej duszy, bez znaczenia który Bóg jest jej adresatem.
Z nadzieją jest inaczej. Trudno aby była cnotą gdyż jest zwyczajnie pierwiastkiem determinującym walkę. Cała sztuka polega na tym aby nie mając nadziei nie zbaczać z drogi. Niegdyś wojownicy kpili, że nadzieja i szczęście potrzebne są słabym. Pandora nie na darmo pozostawiła na dnie beczki ową Elpis- nadzieję, którą przyniosła do ludzi wraz z chorobami i nieszczęściami.
I wreszcie miłość. Uśmiecham się kiedy wymieniam ją jako cnotę boską, a raczej na myśl dlaczego Bóg chce aby była cnotą. Ale pomijając mój wszechobecny oportunizm muszę zgodzić się, że to najsilniejsze uczucie jakiego może doświadczyć człowiek. Potrafi odebrać wszystko jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmienić silnego w skruszonego; ta nieszczęśliwa oczywiście. I potrafi nadać sens i bezmiar temu co niezwykłe.
Miłość nigdy nie chodzi sama, ani nawet parami. Z nią przychodzi mnóstwo innych uczuć. To jak karnawał. Euforia umysłu, szał serca. Nie ma różnych miłości, są różni ludzie i tylko od nas zależy jak ją odczujemy i jak ją przeżyjemy.
Jednak miłość nie jest cnotą, jest zdolnością. Nie tylko naszą zdolnością. Człowiek nie ma monopolu na miłość. Nie wierzysz? Spójrz w oczy psa gdy wchodzisz do domu, a on przynosi Ci kapcia jakiego szukałeś od dwóch dni.
Miłość jest najmocniejszym z uczuć. Co jest trochę groteskowe gdyż Eros jest wciąż dzieckiem. Mały, rozbrykany Bóg z łukiem; wścibski snajper.
Jednak to piękne i uczucie jest równie bolesne i równie mocne. Nic nie zadaje takiego bólu jak skrzywdzona miłość; a ona przynosi jeszcze jedno potężne uczucie. Tęsknotę.

Bóg nie miał racji tak jak i każdy grafoman chwalący cnoty boskie. Każdy głupiec może wierzyć będąc niezłym skurwielem, morderca też może mieć nadzieję uniknięcia kary, a nawet pedofil może pałać uczuciem miłości. To nie cnoty. To reakcje naszych umysłów. Oprócz wiary, którą nie należy zaprzątać sobie głowy.
Istnieją lepsze drogi wskazujące jak być człowiekiem. To cnoty kardynalne: roztropność , wstrzemięźliwość , sprawiedliwość ,męstwo.
Z tym, że Platon jako roztropność definiował mądrość. Cnotą duszy rozumnej jest mądrość.
Człowiek winien być mądry, wstrzemięźliwy, sprawiedliwy i odznaczać się męstwem.
 

Zaloguj się