Lobby

   Omówię dziś kilka aspektów okropności światopoglądu religijnego, o którym przeciętny wierzący czy to ateista nie ma pojęcia, a który ma wpływ na naszą codzienność. Ale winienem powiedzieć, że ma znacznie większy wpływ na codzienność i życie innych. Zarówno zwierząt jak i ludzi.

Dziś ciąg dalszy o agresji do jakiej jesteśmy warunkowani i w jakiej się nas utrzymuje gdyż inaczej większość lobby nie miałaby z nas pożytku.
I pamiętajcie czytając, że to nie artykuł o weganizmie czy diecie jako takiej lecz o agresji. O tym dlaczego jesteśmy wciąż tak nieudatni mimo stawiania kolejnych tysięcy kościołów, krzyży i modłów. Świat przecież nie zmienia się od tysięcy lat mimo tego, prawda? Zawsze ktoś kogoś napada czy to pięścią, butem czy bombowcem lub karabinem.
Co dziwne, bo pewien bóg pozwolił przybić do deski swego pożyczonego syna aby zbawić nas od czegoś, czego nie zrobiliśmy. Była to tak wielka i piękna nowina, że do dziś głosi się ją nam najgłośniej ze wszystkich opowieści. Śmierć chłopca jako lekarstwo na nasze skurwysyństwo.

Czemu więc wciąż jesteśmy skurwysynami?

I ten najwyższy twór naszej imaginacji zrobił to dla samego siebie, bo przecież tylko on może nam przebaczyć. Absurd i idiotyzm tej tezy jest tak ważny, że nawet my dziś, z umysłem mogącym wynieść nas w kosmos, uważamy, że to zajebisty pomysł. Tak zajebisty, że klęczymy przed mordercą własnego dziecka i wiecznie mu kurwa dziękujemy.
Pomysł, który miał sprawić, że świat będzie lepszy bo ktoś odkupił niby jakieś nasze zbrodnie. Ale coś nie wyszło bo świat jest znacznie gorszy niż był mimo coraz większego -siłą rzeczy- rozwoju intelektualnego i wynalazków, które zgoła winny ściągać z nas powinność wielu barbarzyńskich czynów. Jak na przykład w zakresie ochrony przed zimnem. Mamy tekstylia więc dlaczego wciąż zabijamy zwierzęta na futra? A zabijamy. Hurtowo. I śmiemy nazywać się cywilizowanymi.

Zatem dlaczego? Odpowiada za to jedno słowo; agresja.Pamiętajcie o tym, że agresja to nie tylko wojna. Agresja to stan, który sprawia, że głęboko katolicki polityk wiąże psa do zaczepu samochodu i ciągnie go tak po drodze, zadając mu okrutną śmierć. Agresja to też stan, gdy jakiś kapłan molestuje dziecko psychicznie, wmawiając mu, że opętał je demon, a on musi swoimi łapskami wyłuskać go z jej dziewczęcych otworów. Agresja to też ten stan, gdy potwór z Kalkuty, którym była Matka Teresa przechodzi obojętnie nad gnijącym od odleżyn człowiekiem, mówiąc do wolontariuszy, że skoro on cierpi to dlatego, że bóg tak chciał. Cóż za wspaniały bóg. Chce abyśmy cierpieli. Cóż za wspaniała święta. Setki milionów dolarów na koncie, a nie było nawet prześcieradeł. Zastrzyki robiono tą samą igłą przemywając ją pod wodą. Nie wydano ani dolara na leki przeciwbólowe. Ludzkie rzeźnie nazwane domami opieki. I gdyby nie wolontariusze, dochodziłoby tam do scen jak z obozów koncentracyjnych. To wszystko to agresja.

Dziś odkrywamy w Kanadzie, na terenach kościołów kolejne jej ciała. Cicha, zamknięta za murami świętych, boskich domów, ludzka agresja. Uświęcona przywilejem białego kapłana i światopoglądu chrześcijańskiego.
Zacznijmy zatem. Naszkicuję wam drogę. Drogę, która winna nas zawstydzić gdy mając tak olbrzymi zasób usprawnień życia oraz naszego dzisiejszego umysłu, jawimy sią na tle pradawnych ludów jako nowotwór.

Najpierw coś o Esseńczykach, pewnym pradawnym rodzie. Pliniusz nazywa Esseńczyków "gens aeterna" czyli "wiecznym gatunkiem" Hipolit, powiedział o nich, że według ich nauki o wierze są najstarszym narodem Ziemi. Byli weganami.
Najlepiej znał Esseńczyków Józef Flawiusz, który w młodości spędził trzy lata pod nadzorem pewnego starca imieniem Banos. Pisał on: "Sposób ich życia podobny jest do tego, jakiego Pitagoras nauczał Hellenów. Wspólnota majątkowa, bezżeństwo, powstrzymywanie się od mięsa i krwawych ofiar były im właściwe"

Późniejsi Esseńczycy jawią się jako wrogowie powstającego nowego, ale wciąż krwawego, bo przecież opartego na Starym Testamencie kultu chrześcijańskiego. Ówcześni Esseńczycy, ofiarnictwo określili jako podstawowe zło religii, a zniesienie jego jako główne zadanie. Miejsca Biblii, które podają przepisy ofiar, uznali za późniejsze fałszerstwa, czcili świątynię, ale nie wchodzili do niej ze względu na składane tam ofiary i uznali wszelkie pożywienie zwierzęce za bezbożne i sprzeczne z naturą.
Tak opisuje ich Epifaniusz.

Czy wiecie, że Chrześcijaństwo w swym pierwszym socjalnym kształcie było praktyczno-socjalnym ruchem na rzecz biednych niż doktryną, w którą się później przekształcił. A raczej, w którą później przekształci ją pewien nienawistny człowiek; Szaweł, który nazwał się Pawłem. To on stworzył znane nam dziś chrześcijaństwo.
Ebionicy, którzy praktykowali ten ruch oparty na wierze, uznawali pożywienie zwierzęce za bezbożne i przeciwne naturze. Świadczy o tym Epifaniusz oraz Klemens z Aleksandrii w homiliach.
W słynnym Liście Pliniusza do Trafiana donosi się, że pierwsi chrześcijanie nie jedli nic, co było do życia zrodzone, lecz tylko - cibum innoxium - niewinne potrawy.

Propaganda zaczęła się dawno, dawno temu. Wielkie fałszerstwa aby agresywne postępowanie wobec zwierząt, a zatem i brak umiaru wrzucić do wielkiej księgi niejakiego boga.

Dr W. Winach, pisze o liście twórcy chrześcijaństwa, Pawła: "Wiemy więc obecnie dokładnie, że pierwszy list do Tymoteusza jest sfałszowany. Fałsz zdradza się sam na końcu. Przestrzega przed sektą gnostyków, których za czasów Pawła jeszcze nie było. Jest to interesujące, że ten sfałszowany list jest jedynym pismem Nowego Testamentu, w którym poleca się jedzenie mięsa i picie sfermentowanych napojów. Wolno więc przypuszczać, że tego fałszerstwa mogli dokonać tylko niewstrzemięźliwi chrześcijańskiego zboru i miało na celu tylko osłonić niewstrzemięźliwych autorytetem apostoła Pawła"

Wstrzemięźliwość to bardzo ważne słowo. Umiar. Czy mamy go? Czy mają go wielcy, gorliwi chrześcijanie? Przecież gdy wmówisz umiejącemu tworzyć broń gatunkowi, że jest drapieżnikiem i dodasz do tego nakaz boskiej supremacji -że wszystko należy do nas i wszystko co żyje ma się nas bać i lękać - to świat stać musi się jedną wielką rzeźnią. Brak umiaru na szczycie łańcucha pokarmowego to śmierć dla wszystkiego co żyje.

Powoli rysuje nam się początek ciosania nas na modłę tego kim mieliśmy się stać. I staliśmy. Później ukażę wam jak ten fałsz jest głośny również współcześnie. I absurdalny.
Jest też ciekawe, że buddyści posługują się właśnie tym listem, aby wykazać mniejszą wartość chrześcijaństwa w porównaniu z ich religią. Można byłoby oczekiwać, że obowiązkiem Kościoła chrześcijańskiego byłoby ogłosić oficjalnie to fałszerstwo i przyznać się do tego i określić ten list w naszych wydaniach Nowego Testamentu jako sfałszowany. Ale Kościół tego nie robi. Nie dość tego. Robi znacznie gorzej.

O walce, jaka toczyła się między tymi dwoma poglądami między ludźmi wiary w tamtym czasie zachowały się przeliczne świadectwa. Wystarczy podać jednak jeden przykład. Liczba tych, którzy powstrzymywali się od spożycia mięsa, jeszcze w 400 lat po Chrystusie, była tak duża, że na zebraniu w Ankra postanowiono, że duchowni, którzy żyć chcą pożywieniem roślinnym, muszą skosztować mięsa i to pod karą usunięcia z urzędu!
Przy czym ojcowie Kościoła, którzy przez tenże Kościół uznani zostali za świętych, byli surowymi, często fanatycznymi wrogami spożywania mięsa.

Klemens z Aleksandrii żył w latach 150-220 naszej ery i uchodził za twórcę aleksandryjskiej szkoły teologicznej. We wszystkich swoich pismach występuje on przeciwko nieumiarkowaniu i przeciw jedzącym mięso: "Niektórzy ludzie żyją, aby jeść jak nierozumne zwierzęta, których życiem jest tylko żołądek i nic więcej. Gdyż ani jedzenie nie jest naszą sprawą, ani zadowolenie - celem. Dlatego należy dokonać wyboru w pożywieniu, musi ono być proste i nie podniecające, tak jak dla prostych i nie zepsutych dzieci ma służyć utrzymaniu przy życiu a nie zbytkowi. Powinniśmy się wystrzegać takich środków spożycia, które fałszują nasz głód i pobudzają nas do jedzenia bez głodu. I z artykułów spożywczych należy wybierać te, które bez użycia ognia można spożywać, gdyż są zawsze gotowe i są najprostsze."

Już tak dawno temu twierdzi się również, że ciało dzieci przez wstrzemięźliwą dietę rośnie prawidłowo i tym samym "duch", który przenika wzrastające ciało, nie będzie zahamowany nadmiernymi potrawami i powstrzymywany w swobodnym rozwoju.
Takie idee przyświecały - w porównaniu do nas- prymitywnym przecież ludziom. Którzy nie wynaleźli przecież szklarni z jakich dziś możemy korzystać.

Nawet w wieku wielkiego zmierzchu antyku i wielkiej przemiany światła w ciemność, kołatała się w upadku filozoficzna myśl będąca schedą mnichów. Bazyli Wielki, ojciec Kościoła, arcybiskup Cezarei i patriarcha wschodnich mnichów, który urodził się w 329 roku, a który na starość wycofał się w samotność, pisał "Ciało, które obciążone zostaje potrawami mięsnymi, nękane jest chorobami, umiarkowany tryb życia czyni je zdrowsze i silniejsze i ucina korzenie zła. Opary potraw mięsnych zaciemniają światła ducha. Obojętne jakiego rodzaju potrawami mięsnymi napełniony zostaje żołądek, powoduje to nieczyste ruchy, dusza zostaje zagłuszona pod ciężarem pożywienia, traci panowanie i zdolność myślenia. Tak długo jak się żyje umiarkowanie, mnoży się szczęście domu, zwierzęta będą znajdować się w bezpieczeństwie, nie będzie przelewana krew, zwierzęta nie będą zabijane. Kuchenne noże będą bezużyteczne, stół będzie pokryty owocami, które daje natura i można się tym zadowolić."
Ale to nie jego filozofia tworzy dzisiejszą myśl Kościoła. Właśnie dlatego, że głosił coś przeciw czemu do dziś występuje zaciekle cała ta religia, a w zasadzie wszystkie trzy religie monoteistyczne.

Pamiętacie to dziwne słowo "umiar"?

Mnisi, wśród których przebywali między innymi tak zwani wielcy Kościoła, jak Jan Chryzostom, żyli w ten sposób. "Nie płyną tu strumienie krwi, mięso nie jest tu ćwiartowane, smaczne potrawy i ciężka głowa jest tym mnichom nie znana. Nie czuje się tu okropnych zapachów potraw mięsnych czy nieprzyjemne wonie kuchni i nie słychać hałasów ani wrzawy. Spożywa się tylko chleb, który zdobywany jest własną pracą i wodę, której dostarcza czyste źródło. Wy jednakże dążycie drogą wieków i zwyczajem tygrysów, ale je natura skazała na spożywanie mięsa, podczas gdy nas stwórca wyposażył w rozum i zmysł sprawiedliwości. A mimo to staliśmy się gorsi niż dzikie zwierzęta!"

Hieronim (urodzony w 331 roku w Dalmacji, studiował i żył w Rzymie) rzekł: "Spożywanie mięsa zwierzęcego było zakazane aż do Potopu. Od Potopu, jednakże otrzymujemy nerwy i śmierdzący stos mięsa do jedzenia, tak jak buntującemu się ludowi na pustyni rzucono przepiórki"

Można zapytać, dlaczego chrześcijanie, dla których świętą księgą jest biblia z naciskiem na Nowy Testament, nie przestrzegają jego zaleceń. W liście do Rzymian apostoł oznajmia (rozdział 14, wers 21) "Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina" Według wczesnych kapłanów Kościoła katolickiego używanie wina zaczęło się ze spożywaniem mięsa, po Potopie. Dlaczego zatem najbardziej gorliwi, wrzeszczący o swoje panoszenie się katolicy spoglądają groźnie popijając winem kęsy golonki? A kapłani religijni jak i prawicowe portale kpią z wegan? Wspominam o tym, abyście zrozumieli różnicę. Weganie nie zmuszają innych do swojego zachowania głosząc im męki i piekło. Ale z satysfakcją robi to religia, nakazując innym jak mają żyć, bo inaczej ich zabiją (robili to przez naście wieków) czy też werbalnie wysyłają do piekła. To terroryzm. I tym jest religia.
Zatem przejdźmy teraz do współczesnego wrzasku, o którym napisałem wyżej. I fałszowania nam rzeczywistości wrogimi hasłami.

Cywilizacja łacińska, a więc szeroko rozumiany nasz światopogląd zbudowany jest na fundamencie religijnym. I to religii, która była jedynie kontynuacją bardzo krwawego kultu boga biblijnego, dla którego zarzynano zwierzęta hurtowo wręcz. W naszej cywilizacji wielbimy boga, który wielbił śwąd spalonych ciał, zamiast misy owoców. I mimo Nowego Testamentu, nic się w zasadzie nie zmieniło, gdyż wciąż nadrzędną doktryną jest skłonność tego boga. A wiec i skłonnośc człowieka. Przecież to człowiek prymitywny stworzył teego boga więc jak moglibyśmy oczekiwać wzniosłej myśli i humanizmu? potworny bóg jest lustrem potwornego człowieka. Boski synek przybity do deski niczego w tej kwestii nie zmienił ani zmieniać nie chciał. Sam powiedział, że wszystko co zapisane w prawie nie może być zmienione dopóki nie zostanie wypełnione. 

Zatem skoro wielki potwór biblijny ogłasza już na samym początku, że wszystkie zwierzęta są uczynione dla nas i mamy sobie czynić ziemię poddaną w tak okrutny sposób, iż mają się one nas bać to w jaki sposób świat miałby być bezkrawwy i nieprzemocowy? Sam najwyższy dał nam nam nie tyle co przywolenie ale i nakaz prześladowania bezbronnych stworzeń, a my z chęcią go wypełniamy sprawiając, że świat jest miejscem intencjonalnej, niewyobrażalnej wręcz przemocy. Gdyby ból i skowyt strachu dochodziły w kosmos, to najbliższa inteligentna cywilizacja (nie, ludzie nie są inteligentną cywilizacją) traktowała by nas tak samo jak my traktujemy dziś największych dyktatorów.

Orzeczenie boga - aby czasem nie zatarło się w przyszłości - zostanie podtrzymane doktrynami instytucji Kościelnej. XII wieku, niejaki święty w tej religii, Tomasz z Akwinu (twórca drugiej doktryny katolickiej) głosił, że zwierzęta nie mają życia po śmierci ani wrodzonych praw, oraz że "przez nieodwołalny nakaz Stwórcy ich życie i śmierć należą do nas".To prowadzi do tworzenia cywilizacji, w której bez mrugnięcia okiem zdajemy wyrachowane cierpienie zwierzętom aby wyłagodzić nasze zmarszczki czy też mordowanie ich w wyrafinowany sposób nazywamy nasza rozrywką. Trzymanie na łańcuchu przez ich całe życie w naszym chorym umyśle jawi się nam jako pomoc wobec nich i dobro. Kto mógł nas tak oszukać? Pogląd światopoglądowy, że nie mają duszy, zatem nie czują bólu, a ich cierpienie jest bez znaczenia. I utrwalanie tego poglądu bardzo mocno do dziś jak widać.

Nie jest zatem niczym zadziwiającym, że wciąż, nawet w XXI wieku czyli w dobie rozwiniętej nauki przyrodniczej, nawet osoby publiczne jak politycy głoszą, że zwierzęta są jak komputer, w którym zachodzą jakieś tam procesy ale zupełnie nic nie czują. A myśliwy kapłan głosi, że ich śmierć jest bez znaczenia. Za tym stoi doktryna chrześcijańska i instytucja Kościoła katolickiego podtrzymująca ten koncept. Mamy byc prymitywni i agresywni, a zwierzęta są środkiem do naszej satysfakcji na każdym pułapie. A przecież wystarczy jedynie przyjrzeć się jakiemuś zwierzęciu aby zrozumieć, ze jest ono zbudowane dokładnie jak my. Buduje je biologia, fizyczność, a nie urojenie. Czują strach, smutek, radość, ból. Dlaczego zatem wykonawcy doktryny tego nie widzą? Bo przyjęli już brudną prawdę z ust kapłanów, a fakty przecież nigdy nie były im potrzebne. Zresztą fakty stoją w opozycji do zabobonu i systemu religijnego. Zatem je wypieramy. A gdy zaakceptujemy narrację religii i jej brudną "prawdę" to nie chcemy niczego badać. Stajemy się wykonawcami czyjejś woli. Woli bardzo odległych, prymitywnych ludzi jako woli bardzo starego, prymitywnego boga.

To obrzydliwe barbarzyństwo i w zasadzie nieustający prymitywizm trwa przez wieki, a my nie chcemy tego zmieniać. Podoba nam się rola korony stworzenia, którą lansują jedynie religie. Zatem wielbimy religie. Tylko przecież bóg mógł nam powiedzieć, że jesteśmy wyjątkowi i wspaniali i możemy żyć wiecznie. Filozofia i etyka nam mówi, że jesteśmy tylko potworami, zatem kto chciałby słuchać etyki. W etyce odpowiadamy bezpośednio za swoje czyny. I nie obiecuje ona życia wiecznego w raju gdy poprosimy urojenie o wybaczenie. W religii cokolwiek zrobimy, mamy boga, który nam przebaczy. To jego rola. Zresztą ten bóg jest dla nas tak wspaniały, że pozwolił przybić do deski swojego syna aby zmyć naszą pierworodną winę, którą może zmyć jedynie on. Więc wystarczy do tego po prostu jego chciejstwo. Dlaczego zatem kradnie pewnej kobiecie dziecko i pozwala je zabić za grzechy innych, których do tej pory topił, gnębił, mordował? Czy to jest nornalne?

„Czy za kilkadziesiąt lat ludzkość będzie oglądać krwiste połacie mięsa wyłącznie na obrazach mistrzów martwej natury? Całkiem możliwe. O ile nie zostaną powstrzymani sfanatyzowani wyznawcy weganizmu – skrajnie lewicowej ideologii – niedługo znajdziemy się naprawdę w całkiem innej rzeczywistości. Wegańscy działacze wcale nie ukrywają, że ich celem jest destrukcja świata, w którym żyjemy. Obserwujemy więc istną eksplozję produktów wegańskich. W Anglii bezmięsną dietę i styl życia lansują politycy i celebryci. Informację, że Olga Tokarczuk podczas uroczystej kolacji po wręczeniu Nagrody Nobla zażyczyła sobie wegetariańskie dania przyjęto jako oczywistość. Noblistka przecież głosi, że za 50 lat będziemy się wstydzili, że jedliśmy mięso. Skąd taka radykalna teza? Z niewiary. Z odrzucenia chrześcijaństwa. Tam, gdzie wykreśla się boga jako stwórcę człowieka na jego obraz i podobieństwo, wchodzą fałszywe myślenie i pseudo religie, takie jak weganizm. Ideolodzy wegetarianizmu i weganizmu pracują nad zniesieniem granicy między człowiekiem i zwierzęciem. Uczłowieczają zwierzęta, a ludzi traktują jak zwierzęta. Przywołam drastyczny przykład takiej podwójnej moralności. III Rzesza, wkrótce po objęciu władzy przez Hitlera (wegetarianin) 24 listopada 1933 roku, uchwala pierwszą w Europie ustawę o ochronie zwierząt. Zbrodniarze wysyłający miliony ludzi na śmierć w komorach gazowych roztkliwiali się nad zwierzętami" – pisze katolicka publicystka Małgorzata Rutkowska. Tytuł artykułu brzmi „Wege, czyli świat na opak"

Bardzo proszę abyście bardzo uważnie przeczytali powyższy cytat. To artykuł z roku 2020 opublikowany na łamach popularnej gazety.

Powiedzmy więc sobie wprost, że to chrześcijaństwo jest światem na opak. To, jak uwarunkowaliśmy się kulturowo, jest na opak. Jednak to jest dobry pretekst, abyśmy dostrzegli jak podłą metodą posługują się wierzący, aby deprecjonować każdą chęć dobra.
To będzie zaskakujące, ale największa walka przeciw odruchom dobra, choćby w kwestii diety, nie płynie z lobby hodowlanego czy spożywczego, lecz z lobby religijnego. Okazuje się, że człowiek niechcący zjadać zwierząt, jest jak Hitler i ma niecny plan destrukcji świata. Nowy wróg religii to świadomość diety i dobro wobec zwierząt.
Wyjaśnijmy sobie parę rzeczy. Otóż Hitler nie był wegetarianinem, jak kłamie autorka artykułu. Ba, Hitler nie tylko nie był wegetarianinem, ale był chrześcijaninem! Czy wobec tego mogę posłużyć się obrzydliwą retoryką autorki? I napisać w toku jej argumentu, że zbrodniarze wysyłający miliony ludzi na śmierć byli chrześcijanami?

Hitlera zresztą popierał cały Kościół katolicki, w tym i Polscy kapłani, między innymi Wyszyński, który w roku 2021 został świętym.

Zrewidujmy więc fakty. Ralph Meyer w swojej książce pt. „The Hitler Diet" pisze, że Goebbelsowska propaganda przedstawiająca Hitlera jako łagodnego wegetarianina ogłupiła nawet wielu czołowych przywódców i biografów: „Te brednie są wciąż powtarzane, by zdyskredytować wegetarianizm i obrońców praw zwierząt. Jak wielu ludzi zostało zniechęconych przez samo tylko napomknięcie o tym, ponieważ oni brzydzą się czymkolwiek, co mogłoby mieć związek z Hitlerem".
Hitler lubił psy, zwłaszcza owczarki niemieckie - kontrolował je i dominował nad nimi. I się nad nimi znęcał w okrutny sposób. Konsumował produkty zwierzęce i próbował unikać mięsa, by uspokoić swój „nerwowy żołądek". Jeśli chodzi o współczucie i łagodność, były to uczucia znienawidzone przez Hitlera. Całkowicie gardził wegetariańską filozofią niestosowania przemocy i szydził z Gandhiego. Gdy Hitler doszedł do władzy, zdelegalizował wszystkie towarzystwa wegetariańskie w Niemczech, aresztował ich przywódców i wstrzymał publikowanie głównego czasopisma wegetariańskiego wydawanego we Frankfurcie. W czasie wojny nazistowskie Niemcy zdelegalizowały wszystkie organizacje wegetariańskie na okupowanych terytoriach, mimo iż dieta wegetariańska pomagała łagodzić braki żywnościowe.

Nie będę jednak zanudzał Hitlerem. Istotnym jest, abyśmy zrozumieli, jakim kłamstwem posługują się dzisiejsi publicyści i politycy, aby ukazać wegan we wrogim świetle. I to niestety staje się prawdą w myśl goebbelsowskiej propagandy, iż kłamstwo powtarzane kilka razy staje się prawdą, a autorytetu ma mu nadać powołanie się na chrześcijaństwo i wskazanie wegan jako jemu wrogich. Nadzwyczaj istotnym jest również moc z jaką dziś ludzie walczą o nieczułe traktowanie zwierząt. Tworzą środowisko, w którym to brutalność jest właściwa i zgodna z naszą tradycją chrześcijańską – jakże zakorzenioną w społeczeństwie – a czułość ma być syndromem, który określany jest jako syndrom „bambiego". (opiszę go za chwilę)
To bardzo ważne, abyśmy zrozumieli, że religii zostawić nie można w spokoju, gdy ktoś powie, że jeśli jej nie chcecie, to po prostu nie chodźcie do kościoła. Od samego początku swego istnienia chrześcijaństwo nie pozostawało jedynie w kościele. Chrześcijaństwo rzutuje na każdy aspekt naszego życia, dlatego każdy ma prawo otwarcie mu się przeciwstawiać.
Natomiast powiedzmy sobie wprost, że dobro wobec zwierząt nie jest jakimś deprecjonującym człowieka zaburzeniem mającym czynić go odrealnionym i infantylnym, lecz jest efektem świadomości i chęci nieczynienia zła. BRAKU AGRESJI!
I zwykłego dobra.

Światopogląd konsumpcyjny oraz ten lansowany między innymi przez wyżej cytowany artykuł, sprowadzają człowieka jedynie do roli konsumenta. Po drodze pojawiają się podobne artykuły, szkalujące wegan i wegetarian oraz ludzi troskliwych wobec zwierząt. Obarcza się ich owym syndromem „bambiego" Co nie zaskakujące chętnie publikuje się te artykuły na portalach mocno prawicowych, a więc i skrajnie katolickich. Te wszystkie teksty mają jeden wydźwięk, sprowadzając człowieka do odwiecznej roli oprawcy. Roli prymitywa, który przez swe skłonności do przemocy i sadyzm eksploatował zwierzęta. I który, przez brak umiaru, zaczął je eksploatować na skalę hurtową czyniąc im holocaust. W dodatku uznając wywoływanie w nich strachu, bólu i zdawanie śmierci za coś uprawnionego w człowieku, a i za coś koniecznego. To obrzydliwa bzdura, kłam i podłość. Wniosek więc nasuwa się sam i w zasadzie jest łatwy do sformułowania. Jednak, jak widać, komuś bardzo mocno zależy, abyśmy nie chcieli traktować życia zwierząt jako cennego. Wówczas nie można byłoby na tym zarabiać jako na zaspokajaniu pazerności, ferowaniu rozrywki, sprzedawaniu magicznych afrodyzjaków w postaci proszków z rogów zwierząt, smalców z kotów i psów, innych suplementów z ich krwi, części ciał. No i byśmy mieli wieczny ból głowy spowodowany kacem moralnym. A tak nie mamy, bo przecież taka nasza natura i tak być powinno. Do tego właśnie stworzył wszechmogący bóg taką dwunożną wspaniałość. Nie moglibyśmy zarabiać na ich skórze zamienionej w szale ze zwłok czy kurtki. Sadyści nie mogliby zarabiać na innych sadystach, oferując im festiwal zadręczania zwierząt w torturach jak w Chinach, do których udają się zwyrodnialcy z całego świata wypełniając swoje atawistyczne pobudki, które to – według niezliczonej ilości artykułów – są właściwe, a my, którzy się na to chcemy oburzyć, cierpimy na zaburzenie.

Nie chcę, aby stawiać mnie na równi z sadystami zadającymi wyrachowany ból albo z degeneratami, jak np. myśliwi, którzy dla zaspokojenia swej dozy rozrywki zabijają zwierzęta. Którzy również urządzają dewizowe, krwawe polowania, czyli sprzedają rozrywkę polegającą na pielęgnowaniu sadyzmu. Lub ludzie religijni, którzy zarzynają zwierzę w cierpieniu przez niemal godzinę, aby złożyć ofiarę swemu urojeniu. Fakt, że człowiek XXI-wieczny się na to godzi, świadczy o naszym gatunku tragicznie. Fakt, że dla człowieka ważniejszym jest stojący dobrze penis zamiast życia nosorożca, świadczy o nas najgorzej. Jeśli więc dziś właściwy człowiek to właśnie ten, który to robi i ma to robić, to najwyraźniej jestem nadczłowiekiem, a ci „właściwi" są dla mnie pośmiewiskiem i wstydem bolesnym, bo tymże jesteście dla nadczłowieka; pośmiewiskiem i wstydem.

 

Afisz współczesnego plakatu społecznego przedstawia dziewczynkę z watą cukrową, a slogan głosi „jadam mięsko, pijam mleko, lubię cukier, używam zabawkowych pistoletów – jestem katolikiem". Zatem dziecko jedz mięsko, pij mleko i zjadaj cukier. Bądź niezdrowa i wiecznie potrzebująca lekarstw. Tego chcą lobby hodowlane i farmaceutyczne, czyli największe obok religijnego. Jak widać na jednym afiszu, wszystkie trzy są w to zamieszane. Odtąd będziesz tylko eksploatowana na kilka różnych sposobów. Do końca twego życia.

Nikt nie powie tej dziewczynce, że aby jej rosnący umysł działał należycie, potrzebuje tylko jednej wartości odżywczej. Glukozy, czyli cukrów prostych. Owoców. Nikt nie powie jej, że natura stworzyła ją roślinożerną. To jest fakt naukowy, z którym nie można już dyskutować. Ale chyba nikomu nie chodzi o jej umysł. U dziewczynek liczy się jedynie ciało. To wynika aż zbyt klarownie z całej doktryny wszystkich trzech religii monoteistycznych jak i innych religii, które sprowadzają dzieci płci żeńskiej do roli towaru, z którym wnosi się posag. Gdy nie ma posagu, córka jest bezwartościowa społecznie, gdyż nie można przekupić mężczyzny, aby się z nią ożenił. To zresztą działało też w średniowiecznej Europie, czyli cywilizacji łacińskiej, o którą tak bardzo się dziś walczy w Polsce, aby zachować jej „wartości" Tego typu postępowanie jest również wynikiem religii i tradycji, zatem, urojenia i głupoty. Ludzki świat przepełniony jest znamienitą obrzydliwością. Pamiętajcie o tym podczas utrwalania w sobie przekonania, że skoro coś było to tak być musi i że skoro człowiek to wymyślił to przecież musi być to słuszne z jakiegoś powodu bądź właściwe.

Zbudowaliśmy świat na opak i mało co jest w naszej cywilizacji tak naprawdę właściwe i aby to zrozumieć, wystarczy się przyjrzeć.

Zamykając powyższy temat chcę wykończyć ostatecznie jeszcze temat Hitlera, tak chętnie wykorzystywanego jako morderczy nurt ateistyczny i wegański przez katolików. Zatem musimy to zrobić, raz na zawsze, mimo, że to nie ten temat.

- 20 października 1939, papież Pius XII popiera hitlerowską napaść na Polskę. Uznał ją za "walkę interesów o sprawiedliwy podział bogactw, którymi bóg obdarzył ludzkość"

- Papież w 1939 roku w liście do hierarchii kościelnej USA dopatruje się przyczyny "dzisiejszych nieszczęść" nie w faszyzmie, lecz między innymi w krótkich spódnicach pań. To jego problem, a Hitlera popiera.

- W 1945 rok ten sam papież w orędziu wigilijnym staje w obronie głównych oskarżonych o zbrodnie przeciwko ludzkości. Kuria rzymska interweniuje w sprawie ułaskawienia 200 zbrodniarzy hitlerowskich, w tym m.in. katów polskiego narodu, Franka i Greisera. To niewielki epizod w szeroko zakrojonej akcji ratowania hitlerowców przed odpowiedzialnością karną.

- 27 lutego 2022 roku, papież nie potępia napaści Rosji na Ukrainę. Skoro nie potępia to znaczy, że pochwala. Modli się o rosyjskich żołnierzy. Nie wspomina nic o Ukraińcach.

- Hitler był ochrzczony i wychowany w szkole katolickiej i do śmierci został gorliwym chrześcijaninem. W 1943 roku w rozmowie z generałem Engelem, powiedział: "Byłem i zawsze będę katolikiem"

- jego ziomek z drugiej strony, równie perfidny i agresywny to Stalin. Wychowany przez Jezuitów, tych, którzy niszczyli Polskę przez kilka wieków. Putin też jest dzieckiem ideologii chrześcijańskiej.

- 27 października 1928 roku, Hitler oświadcza "Nie tolerujemy w naszych szeregach nikogo, kto zwalcza idee chrześcijaństwa"

- Przemawiając w Berlinie w roku 1933, Adolf Hitler powiedział: „Jesteśmy głęboko przekonani, że ludzie chcą i potrzebują wiary. Dlatego właśnie podjęliśmy walkę z ruchem ateistycznym i nie są to tylko puste deklaracje — wyplenimy go z korzeniami"

- W raporcie Martina Bormana spisanym 2 października 1940 roku Hitler daje upusty swojej prześladowczej ideologii, która go stworzyła "Polakom nie będzie wolno podnieść się na wyższy stopień, ponieważ staliby się natychmiast komunistami. Dlatego jest rzeczą zupełnie właściwą ażeby Polska zachowała swój katolicyzm. polscy księża będą dostawali od nas żywność, będą natomiast w zamian prowadzili swe owieczki w kierunku wyznaczonym przez nas. Księża będą przez nas opłacani i będą wygłaszać kazania według naszych życzeń. Księża powinni trzymać Polaków w głupocie i ciemnocie, co całkowicie odpowiada naszym interesom. Podniesienie Polaków na wyższy stopień intelektualny równałoby się utracie siły roboczej, której potrzebujemy"

- w 2021 roku świętym w religii chrześcijańskiej zostaje Wyszyński. Tak zwany prymas tysiąclecia. Człowiek, który przyjaźnił się z nazistami. Polak, który popierał hitlerowską napaść na Polskę!

Mówił on w kontekście hitlerowskich zbrodniarzy, broniąc ich: „miarą dla miłosierdzia bożego jest nie tyle świętość i chwała jego przyjaciół ile zbawienie największych łotrów. Dopiero widok zbawionych zbrodniarzy, których cały świat znienawidził, a których Bóg jeszcze uratował otworzy nam oczy na potęgę boga."

To zniewolenie, za którym zawsze ale to ZAWSZE! stoi Kościół katolicki trwa od X wieków. Zawsze Kościół gnębił nas, niewolił czy rozbierał rękami to Niemiec, to Rosji.
Do dziś nic się nie zmieniło.

   Dobrze. Oto kolejny współczesny kłam lobby religijnego.

Na portalu Świat Rolnika, w roku 2020 został popełniony artykuł według którego myślistwo czyli zabijanie zwierząt dla rozrywki jest tym co wypełnia człowieka i być powinno, a niechęć do odbierania życia jest zaburzeniem. Idźmy jednak dalej w treść artykułu czyli tekstu, który chęć dręczenia i sadyzm uznaje za właściwe, a niechęć za zaburzenie. I namawia mnie do tego abym takim chciał być i takim pozostał bo według niego niechęć do krzywdzenia zwierząt jest zaburzeniem.
Zgadniecie co za tym stoi? Nie, nie łakomstwo chociaż brak umiaru jak już wam wyłożyłem mocno związany jest z doktryną religijną. Tak, to religia za tym stoi; w tym przypadku wciąż chrześcijańska.

- „Syndrom Bambiego, bambinizm, to nic innego jak infantylne podejście do świata zwierząt, zrównanie ich z ludźmi, a w praktyce wywyższenie ponad ludzi. Syndromowi Bambiego obok przesadnej i infantylnej postawy wobec zwierząt towarzyszy niechęć do ludzi, którzy w odróżnieniu od wyidealizowanych zwierząt, kojarzeni są z zawodem, zdradą, złością i brzydotą."

   Nie ma czegoś takiego jak infantylne podejście do zwierząt. Jest jedynie humanitarne bądź nie. Czyli dobro bądź agresja. Nie widzę również powodu aby nie zrównać zwierząt z ludźmi. Nie widzę również powodu aby nie gardzić człowiekiem. Ba- ku temu widzę mnóstwo powodów.

Za tym aby deprecjonować zwierzęta głównie stoi religia w tym chrześcijańska. Na dziś dzień lobbująca na rzecz przemysłu mięsnego i futrzanego, a wyrosła ze starego testamentu, który pełen był składania zwierząt na ofiary. Która uznaje, że zwierzęta nie mają duszy więc ich cierpienie jest bez znaczenia, a chrześcijański kapłan myśliwy oznajmia, iż zabijanie zwierząt to nie grzech. Czyż wielka batalia o zakaz hodowli futerkowych w 2021 roku w Polsce nie pokazała nam kto najbardziej walczy o ten proceder? Każdy jeden kapłan religijny, mający się za przewodnika duchowego i cała partia bez wyjątku - konfederacja- która jest ultrakatolicka, a jej przewodniczący wita się słowami "szczęść boże" No i dostojnik Rydzyk, zaśmiewający się wręcz z cenienia życia zwierząt. Tak jak zresztą degenerat konfederacki na prezydenta, Bossak. Same skurwysyny ale z bogiem na ustach.

Te wszystkie współczesne okropności potwierdzają działania na pułapie administracji gdy na ten przykład ortodoksyjni katolicy i prawicowi politycy, jak minister Szyszko, który wycinał Puszczę Białowieską, i jego następca minister Kowalczyk, który chciał wybić wszystkie dziki, powołują się na cytat z Pisma Świętego: „i czyńcie sobie ziemię poddaną".

Ponadto niechęć do ludzi przy okazji ceniąc życie zwierząt nie jest niczym ani dziwnym ani niewłaściwym. Dlaczego? Bo człowiek i tylko człowiek potrafi spaść niżej od zwierzęcia. Z prostego powodu. Zwierzęta zabijają gdyż taka jest ich natura i z koniecznych potrzeb. Człowiek natomiast ma się za gatunek wyższy i w religii za koronę stworzenia w dodatku mówiąc o sobie jako o dobrym ale przy tym w myśli ideałów religijnych i warunkowań kulturowych zabija zwierzęta zupełnie bez potrzeby.
Stawianie siebie jako jedynie uprawnionego do tak zwanej świętości życia czyni z nas nic ponad prymitywnych egoistów.
Wobec tego wracając do myśli przewodniej; nie widzę powodu abym miał nie deprecjonować człowieka jako gatunku dysponującego potężnym narzędziem jakim jest umiejący kreować umysł oraz mającego poczucie tego co moralne, a który dysponując tymi zaletami stawia się w roli oprawcy, sadysty i mordercy niewinnych stworzeń. Taki człowiek sam siebie swoimi czynami stawia niżej od zwierzęcia. I z takim człowiekiem nic mnie nie łączy za wyjątkiem cech fizycznych.

Ponadto realnie to dziś ludzie oraz chęć prześladowania mnie w myśl religijnej nietolerancji (w roku 2020 nadzwyczajnie jest to widoczne w Polsce), narzucanie mi ich wierzeń i przekonań jest dla mnie zagrożeniem, a nie zwierzęta. Nawet w Afryce pełnej dzikich zwierząt okazuje się, że w XXI wieku największym zagrożeniem dla dzieci jest chrześcijaństwo, a nie zwierzęta. W myśl przepisu starotestamentowego "nie pozwolisz żyć czarownicy" prześladuje się tam, torturuje i zabija dzieci. I robi to ponoć myślący człowiek w imieniu jakiegoś najwyższego bóstwa. Człowiek dysponujący umiejętnością oceny moralnej jak i nie zobligowany żadnymi wynikającymi z konieczności przesłankami. Mentalnie więc dzieli nas tysiące lat ewolucji świadomościowej, a skoro to zaniżacie to nie mam zamiaru akceptować waszych uprzedzeń i bestialskich skłonności i równać w dół.

Takiego człowieka zawsze będą stawiał niżej od zwierząt i w myśl Nietzchowskiego nadczłowieka, będzie on dla mnie małpą ludzką czyli pośmiewiskiem i wstydem bolesnym jak i dla nich dziś jest małpa; pośmiewiskiem i wstydem bolesnym.

-„Syndrom Bambiego "Pierwszy raz opisano syndrom Bambiego w latach siedemdziesiątych XX wieku. Odnosi się on do infantylnej postawy człowieka wobec przyrody, czyli do idealizacji. Jednocześnie osoby z syndromem Bambiego twierdzą, że wszystko, co robi człowiek, jest złe i prowadzi do destrukcji"

   Nie trzeba być geniuszem, aby dziś czyli w roku 2020 wiedzieć, że człowiek zdegenerował planetę. Czy z jakiegoś dziwnego powodu aby nie deprecjonować przy okazji owej ludzkiej korony stworzenia mam milczeć lub kłamać? Mogę też zapytać, czy stan dzisiejszej planety to wynik działalności zwierząt, czy tylko jednego gatunku?

Abyśmy to zrozumieli musimy opowiedzieć sobie więcej o systemach w jakich funkcjonujemy. Czyli o egoizmie i arogancji wynikającymi z religii oraz o uwarunkowaniu kulturowym wynikającym z prymitywizmu i skłonności ludzkiej do sadyzmów i podłości, które to religie najgorliwiej pielęgnują.

Każda religia zależna jest od treści ludzkiej, którą ten człowiek sporządza, przeinacza i dostosowuje do swoich potrzeb. Ponieważ człowiek jest skłonny do arogancji i braku umiaru musi przestać być przyzwoity i zaczyna czerpać z tego co go otacza. Nie w zakresie współistnienia lecz supremacji. Słowo klucz to "agresja" Zwłaszcza gdy jego religia mówi wprost, że jest wyjątkowy i jest koroną stworzenia.

Cały czas można obserwować jak lobby religijne walczy ze wszelkim przejawiamy chęci zmiany naszego podejścia jak i świadomości. Ma być jak było kiedyś, bo tak przecież chce bóg, a zmiana nawet diety jest przeciw boskiemu planowi. Religijne warunkowanie kulturowe zepsuło rozum nawet najpotężniejszych duchowo natur, ucząc odczuwać naczelne wartości duchowe jako grzeszne, jako błędne, jako pokuszenie. Dlatego właśnie świat wygląda tak jak wygląda mimo, że miał być lepszy bo wszechmocny bóg poświecił własnego syna dla nas. A może właśnie to jest lepszość tego świata dla nas, czyli świat będącym jednym wielkim regionem łowieckim.

Wróćmy więc do stwierdzenia, iż owi cierpiący na zaburzenie bambiego winią człowieka za destrukcję planety. Ale dlaczego nie, skoro przyjmując nawet ostatnie pół wieku z powodu działalności ludzkiej wyginęło ponad 60% gatunków zwierząt, a większość zwierząt dziś hoduje się dla pazerności ludzkiej lub rozrywki myśliwskiej. To są fakty więc musimy doskonale rozumieć, że zniszczyliśmy świat przez tą właśnie dominującą skłonność; brak umiaru.
I musimy mieć choć minimum przyzwoitości aby temu nie zaprzeczać.

Czy to wystarczy aby wyciągnąć wniosek bazując na naszej działalności i faktach zamiast upierać się ślepo, że jesteśmy wspaniali, gdyż jesteśmy człowiekiem? Czy możemy ocenić nas przez siebie samych na podstawie tego co czynimy? Czy mamy milczeć gdyż zostaniemy obarczeni wymyślonym na potrzeby piętnowania poszanowania życia zwierząt, zaburzeniem. I to wyprodukowanym na podstawie bajek dla dzieci.

Innymi słowy; ludzkie ścierwa czy mogę być z wami szczery i nazywać rzeczy po imieniu? Jeśli mordujecie zwierzęta dla rozrywki to znaczy, że jesteście najniżej w ewolucji. Niżej od zwierząt bez znaczenia czy umiecie przeczytać szmatławiec. I wasz bóg wcale was nie wartościuje.

Mimo tej degradacji wciąż szukamy sobie usprawiedliwienia do braku umiaru. Wszak burger za 20 zł nie służy do żywienia biednych lecz służy do karmienia pazerności, a argument za karmieniem ludzkości to żaden argument. Dlaczego? Bo ludzkość nie posiadła prawa moralnego aby sprawiać sobie dobrobyt kosztem innych stworzeń. Ponadto kaloryczność roślin zużyta do produkcji mięsa jest dużo wyższa niż kaloryczność mięsa którą ono daje. Kaloryczność energii zużytej do produkcji pestycydów aby wytworzyć pokarm dla zwierząt hodowlanych wraz z hodowlami degeneruje stan planety. Tego typu ergonomia jest bezsensowna.

Światopoglądowo jesteśmy pazernymi mięsożercami, ciałożercami, a religijnie jesteśmy koroną stworzenia.
Ponieważ religia deprecjonuje życie zwierząt to po drodze jej z lobby hodowlanym. A, że religia czyli słowo boga i kapłana jest najważniejszym co może przyjąć wyznawca czyli motłoch to religia opłacana przez przeróżne lobby utrzymuje nas w krwiożerczości. Dlatego kapłani religijni są orędownikami bestialstwa wobec zwierząt. Bo kapłan religijny jest amoralny i czerpie z tego zyski, a że kapłan dla wiernego ma zawsze rację to i chętnie o tym mówi. Życie zwierząt jest tanie w utrzymaniu, a niesamowicie dochodowe w sprzedaży ich ciał. I to jest część współczesnej ofiary kapłana. Zresztą grubas musi się nawpierdalać. Znacie Stary Testament? W obszernych akapitach stoi tam jasno jakie zwierzę masz oddawać kapłanowi na ofiarę. Tak, to w Biblii jest cała księga poświęcona gustowi kulinarnemu waszego pana, kapłana. Tak istotna to księga. najwspanialsza kurwa w dziejach.

Ofiara Biblijna. Niegdyś zwierzę na ołtarzu, dziś ciało zwierzęcia zamienione na pieniądz jako łapówka hodowców i przemysłu futrzarskiego. Dlatego słyszymy tego typu absurdy płynące od orędowników religii, że weganizm jest zły i antychrześcijański. Mówią to po to aby wierzący byli mięsożerni i aby nie przyszło im do głowy chcieć być lepszymi i mieć umiar. Znów to magiczne słowo: UMIAR.

Dlatego też lobby religijne choćby w Polsce ma swój udział w obozach zagłady dla zwierząt jak fermy futrzarskie. Zakazane w zeszłym roku dopiero.

-„Nazwa syndromu pochodzi od filmu Disneya z 1942 roku, o wymownej fabule idealnego Bambiego i strasznych ludzi. Jelonek Bambi beztrosko spędza każdy dzień. Pierwsze spotkanie z ludźmi kończy się śmiercią jego matki. To skrótowy opis disneyowskiej bajki. Syndrom Bambiego niszczy dzieciństwo."

   Czyli wskazanie charakteru człowieka jako mordercy zwierząt (to jest fakt) w bajce według autora tekstu jest niszczeniem dzieciństwa dziecka. Nie pozwalamy mu czuć troski, współczucia i sympatii do niewinnego zwierzęcia. Musimy mu wskazać, że człowiek ma być - bo ktoś sobie ubzdurał, że musi być - bestialski wobec zwierząt. I okazuje się, że według was nie może być inaczej. Podczas gdy dziecko powinno wiedzieć, że nie tylko może być inaczej ale i powinno być inaczej. I powinniśmy edukować je w kierunku symbiozy ze światem, a nie w kierunku bezmyślnego panowania nad nim i czynienia sobie z udręki wobec zwierząt rozrywki. Wszak nie trzeba być geniuszem aby wiedzieć, że dobro i łagodność są wyższe niż prześladowanie i agresja.

Niestety nie w cywilizacji katolickiej, w której prześladowanie i agresja wypełniły karty historii aż nadto.
Zresztą dziecko nie warunkowane kulturowo do bestialstwa i znieczulenia, naturalnie samo z siebie odczuwa symbiozę ze zwierzętami gdyż na poziomie instynktu jest na równi z nimi. Dlatego dzieci i ludzie wrażliwi, a raczej Ci, którzy nie zostali wytresowani do sadyzmu i znieczuleni, czują smutek i ronią łzę gdy niewinne stworzenia cierpią.
I ta cecha właśnie czyni nas ludzkim, a nie bezmyślne zabijanie. To czyni nas najbardziej zdziczałym i bezmyślnym zwierzęciem.

Jeśli sprowadzamy ludzkie jestestwo do bycia koniecznym oprawcą świata zwierząt i wmawiamy dzieciom, że taka jest natura to nie tylko kłamiemy ale nie pozwalamy nam się rozwinąć. W ten sposób będziemy całe wieki w jaskini z dzidą, a fermy i lasy będą spływały hektolitrami niewinnej krwi wypełniając ludzką krwiożerczość.
Ludzkie trwanie w bestialstwie i prymitywizmie, o które biją się religie i warunkowanie kulturowe.
Trzeba zrozumieć, że to utrzymywanie dzieci w przekonaniu do naszego bestialstwa sprawia im krzywdę tak samo jak wpajanie w nie religii. I to jest utrzymywaniem nas w agresji!

I to są zaburzenia. Wszak religia jest zaburzeniem poznawczym, tak samo jak zaburzeniem jest sadyzm. Oprócz tego jest on również złem. Jak i religia.

- „Wyidealizowany świat zwierząt, zawsze dobrych zwierząt, których nie można zabijać, które nie zabijają się same, to fikcja, którą pogłębia obraz człowieka, często złego myśliwego, który kojarzony jest jedynie z negatywnymi emocjami."

   Chciałbym tylko zwrócić uwagę na fakt, że zarówno autor tekstu jak i wszyscy tak myślący jedynie co robią to idealizują świat ludzki. Nagle wymyślili sobie, że życie ludzkie będzie święte.
Natomiast kojarzenie z negatywnymi emocjami oprawcy zwierząt, myśliwego, który zabija zwierzęta dla rozrywki lub bez potrzeby nie jest niczym nadzwyczajnym. Należy nazywać rzeczy po imieniu.

Chyba nikt się nie spodziewa, że świadomy człowiek będzie bił brawo patrząc jak pastwicie się, jak w dzikich polowaniach wywołujecie niesamowite przerażenie u zwierząt, nasyłacie na nie wściekle psy (wytresowane do agresji przez najbardziej agresywny gatunek) aby je rozrywały i sami zabijacie dorosłe z całą rodziną małych ciesząc się przy tym do kamery.
Wasze postępowanie jest podle i złe. Odnajdowanie w tym przyjemności jest właśnie zaburzeniem psychicznym; jesteście więc obrzydliwością niegodną myśli ludzkiej.

Zacytuję tutaj Rogera Moore gdyż będzie to wystarczający wyraz tego czym jesteście "polowanie dla sportu jest chorobą, perwersją i niebezpieczeństwem. Powinno zostać za takie uznane. Ludzie czerpiący przyjemność z polowania i zabijania bezbronnych zwierząt mogą cierpieć wyłącznie na zaburzenie psychiczne. W świecie z nieograniczonymi możliwościami rozrywki obrzydliwością jest to, że ktoś może wybrać dreszczyk emocji wynikający z zabijania tych, które nie proszą o nic, poza możliwością przeżycia"

Artykuł sączy jad dalej
-"Od dziecka wielu osobom towarzyszy słodki i uroczy obraz przyrody, który przedstawiany jest w filmach animowanych, głównie w tych stworzonych przez wytwórnię Walta Disneya. Przykładowo, wielkie oczy i cienkie nóżki to cechy charakterystyczne jelonka, marchewka zaś to nieodłączny atrybut zajączka. Można więc uznać, że przyroda jest często infantylizowana, a zwierzęta ulegają personifikacji. Osoby, które cierpią na syndrom Bambiego, postrzegają przyrodę w sposób dziecinny i w znacznym stopniu wyidealizowany, czego konsekwencją jest brak rzeczywistego i obiektywnego spojrzenia na świat. W przypadku dzieci, taki punkt widzenia jest często związany z oglądanymi seriami filmowymi i czytanymi książkami. Wiele filmów opowiada historię zwierząt, którym nadano pewne ludzkie cechy. Takie produkcje w znacznym stopniu opierają się na stereotypach i popularnych motywach"

   Odnajdowanie w zwierzętach cech ludzkich jak i u ludzi cech zwierząt wynika z prostego faktu; żyjemy obok siebie i jesteśmy wynikiem i częścią tej samej natury. Tego samego świata.

Nie widzę absolutnie niczego złego i negatywnego w tym, że przypisujemy zwierzętom cechy ludzkie. Żyję wśród zwierząt od dzieciństwa i częściej znajduję u nich cechy zarezerwowane przez was jako ludzkie niż wśród większości ludzi.
Powiem nawet więcej; wyłączając dzikie drapieżniki, do których jak widać chce aspirować wasz człowiek -podczas gdy z natury nie jest drapieżnikiem- czyli bezmyślnie zabijać, zwierzęta są po prostu od nas lepsze.
Zresztą jesteśmy gorsi nawet od drapieżników, które zabijają dla pokarmu, podczas gdy my zabijamy również dla rytuałów religijnych oraz rozrywki.

To nas stawia niżej od dzikiego drapieżnika. Nie wspomnę więc o możliwości dorównania zwierzętom wychowanym w symbiozie, które postępowaniem a zarazem przezwyciężeniem prymitywnej natury prześcigają często człowieka.

-"Przykładem może być chciwy lis lub przestraszona trusia. Maluchy wiele czasu spędzają na czytaniu książek, oglądaniu bajek oraz filmów, w których to zwierzęta grają główne role. Z tego powodu już w okresie dzieciństwa pojawia się pewien obraz rzeczywistości, który jest utrwalany przez różnego rodzaju produkcje. Dzieci otrzymują więc następującą informację: zwierzęta są zawsze sympatycznymi stworzeniami, przyjaźnie nastawionymi do świata i człowieka. To ludzie są uznawani za największe zagrożenie, a nie natura"

   Jak najbardziej należy wiedzę o tym, że to ludzie są zagrożeniem utrwalać. Należy mówić prawdę o człowieku, a nie idealizować go. Prawdę, która wynika z naszych czynów w historii zarówno wobec innych ludzi jak i zwierząt. Tylko to da dziecku odpowiednią perspektywę i aspirację do wyjścia z tego koła zła. Z tej krwiożerczości, o którą wciąż w XXI wieku się walczy jako o coś właściwego.

Dzisiejszego dnia nie zagrażają dzieciom w domach dzikie drapieżniki w postaci zwierząt. Nie widzę więc powodu aby kreować u dzieci obraz polujących na nie potworów. Natomiast widzę potrzebę aby uczulać je na potworności ludzkie bo tym dzieciom zagrażają ludzie, a nie zwierzęta. I prawdopodobnie całe ich życie zagrożeniem dla nich będą właśnie ludzie, a nie zwierzęta.
Wobec tego znając historię i choćby fakty poczynań chrześcijan czyli tych najbardziej lobbujących dziś w Polsce przeciw weganom, wegetarianom i organizacjom pro zwierzęcym - koniecznym jest stwierdzić iż największym zagrożeniem dla drugiego człowieka jest człowiek. I to człowiek religijny czyli niezdolny do ewolucji. A największym zagrożeniem dla dzieci najczęściej jest kapłan chrześcijański. I to są fakty.

To właśnie religia chrześcijańska tak mocno lobbująca prymitywizm wobec zwierząt dokonała największej zbrodni na ludziach w dziejach. Wiedza ta więc pozwala mi traktować człowieka jako największe zagrożenia, a i niezbędna jest aby przekazywać ją i utrwalać w dzieciach, którym należy wskazać kto (człowiek) i jakie doktryny (religie) są najbardziej niebezpieczne i skłonne do prześladowań innych.

Można też zapytać, czy Polskie godło przedstawiające orła jest przejawem infantylizmu czy też błędnego identyfikowania się z tym co reprezentuje sobą ten ptak. Można też zapytać czy wszelkie nazwy od sprzętu bojowego po nazwy jednostek specjalnych, drużyn sportowych, pojazdów, statków, samolotów, etc., mające nazwy zwierząt również są przejawem jakiegoś zaburzenia.

-„Syndrom Bambiego to domena ideologicznych wegetarian. Do takich należał m.in. znany były już poseł, Krzysztof Czabański, który uważał, że zwierząt nie należy zjadać, ale jedynie kochać. To także domena wielu organizacji pro zwierzęcych, które otwierają "sanktuaria" dla zwierząt otoczonych psychologami, fryzjerami, dietetykami i mieszkającymi w małych apartamentach w miastach (w tym są to coraz częściej takie zwierzęta jak kury czy świnie)."

   Wskazanie nam na syndrom bambiego jawi się wprost jak lament sadysty chcącego zdeprecjonować ludzi, którzy przezwyciężyli swój prymitywizm i potrafili wyjść ponad siebie, odrzucając przy tym ideologizmy religijne jako te, które najmocniej utrwalają w nas pogardę do świata przyrody.

Co do ideologii to chętnie ujawnię waszą obłudę. Czy świat nas otaczający jest chrześcijański? Jest. Czy człowiek poluje na zwierzęta będąc jednocześnie właściwym chrześcijaninem? Tak Czy do takiego stanu rzeczy przyczynia się treść starego i nowego testamentu oraz wykładnia kościoła katolickiego? Owszem. Skrajne sytuacje to choćby dekrety papieskie, jak z XIII wieku stwierdzające, że koty są stworzeniami szatańskimi. Taki oto dekret sprawił, że ludzie wybijali koty w olbrzymiej nienawiści i sadystycznie je dręczyli. To deprecjonowanie zwierząt działa po dziś dzień, nawet u szczytów władzy krajów świeckich; Czy z taką ideologią możemy być kimś lepszym niż oprawcą?

Prawicowe portale w roku 2020 nawołują do przyjęcia ustawy pozwalającej zabierać już 10 letnie dzieci na krwawe polowania. W jakim celu? To chyba oczywiste. W celu wpajania w dzieci agresji.

Religia zaczyna się od urojenia i pogłębia w ludziach te właśnie urojenia. Sprawiając, że mimo upływu czasu, rozwoju technologii i świadomości ogólnej, uważamy, że śmierć jakiegoś zwierzęcia poprawi nasz los. Co gorsza też uważamy, że jakaś najwyższa istota, która jest za nasz los odpowiedzialna chce właśnie tej śmierci. Więc skoro uznajemy to za dobry i słuszny pomysł, to wiara w taką istotę - z założenia wyższą od nas, co jest groteskowe skoro chce ofiar i krwi - stawia nas najniżej w ewolucji. Chrześcijaństwo to taka właśnie ideologia; bez etyki i sumienia. Skoro zabijanie zwierząt to nie grzech to zadawajmy ból i cierpienie. Pławmy się w czynieniu holocaustu wobec niewinnych.

Jeśli nie odejdziemy od tej degenerującej ducha ludzkiego i humanizm doktryny zła, świat nie będzie lepszy. Pogardzamy tym co na nas patrzy i chce się do nas tulić. Albo tylko żyć spokojnie w pobliżu. Wielbimy to, czego nawet nie możemy zobaczyć, a co z teorii od początku nam złorzeczy, prześladuje i wmawia winę oczekując posłusznego akceptowania kary. To czyni ludzkość obrzydliwą.

Pogódźmy się najpierw z tym aby chcieć być człowiekiem, a dopiero później twórzmy sobie bogów godnych duszy i światłej myśli ludzkiej. Jeśli nie opuścimy pułapu urojenia i zabobonu w służbie potwornemu, starodawnemu bogu będziemy na wieki tylko tym czym jesteśmy od wieków; zgubą świata, dręczycielem życia. Niepohamowaną, żarłoczną i sadystyczną bestią.
Rozumna, a drapieżna mentalnie istota czyni jedynie śmierć i ból. To jest uniwersalna zasada. A uniwersalna prawidłowość etyki mówi, iż życie to wartość najwyższa gdyż jeśli traci swą wartość przestaje być życiem bo stwarza się ideowo środowisko do odbierania go.

Ideowa pogarda wobec życia sprawia tylko unicestwienie go czyli przeciwdziała idei życia. Unicestwia ją. Wobec tego życie jest swoistym plusem. Odbieranie życia jest minusem, jest odbieraniem samej idei życia. Kto zatem odbiera życie, czyni minus. Jest zgodnie z kosmiczna zasada etyki, nieetyczny.

Nie potrzeba mi ani doktryn, ani wzorców aby odróżnić dobro od zła i chcieć tego pierwszego. Jeśli człowiek zrozumie, że życie jest wartością dla każdego ze stworzeń to zrozumie, że odbieranie go jest odbieraniem wartości. Jest nieetyczne.
Nie powinno być we wszechświecie gatunku, który uznaje za nieetyczne odbieranie życia swoim przedstawicielom, a jednocześnie odbiera je innym gatunkom, wmawiając sobie, że to jest etyczne. A my takim gatunkiem jesteśmy i robimy wszystko aby takim pozostać.

Etyka jest uniwersalna. Bo chodzi przecież o istnienie. Żadne ze stworzeń nie chce śmierci więc zadając ją mu, odbierasz mu jego wartość.

-"Oderwanie od rzeczywistości i postrzeganie przyrody w sposób infantylny najczęściej dotyka te osoby, które na co dzień nie obcują z naturą, a więc mieszkają w większych miastach. Syndrom Bambiego może okazać się niebezpieczny, zwłaszcza w momencie spotkania brutalnego zwierzęcia, np. niedźwiedzia, w trakcie wakacyjnej wyprawy do lasu. W takiej sytuacji szybko okazuje się, że wcale nie nie mamy do czynienia ze słodkim misiem, który lubi miód i mówi „ludzkim głosem". W rzeczywistości takie zwierzę jest bezlitosne i traktuje człowieka jak ofiarę, potencjalne pożywienie"

   Odróżnienie drapieżnika mogącego mi zagrozić od szczeniaczka nie jest wynikiem zaburzenia lecz edukacji i wiedzy. Więc inteligencji. Rozumiem zatem dlaczego autorka artykułu (Gaba Koptyko) kładzie nacisk na to zagrożenie.
Argument ten jest tak głupi, że aż śmieszny. Należy według autorki wnioskować iż jedynie niechęć i agresja wobec zwierząt może nas uchronić przed zjedzeniem przez rekina. Czyli każdemu psu "burek".

Równie dobrze mogę w myśl tej wypowiedzi orzec iż skoro może was spotkać śmierć ze strony zbrodniarza (zdecydowanie bardziej prawdopodobna) to do każdego człowieka musicie strzelać. To jedyny wniosek z tego stwierdzenia.
Czy posunę się za daleko jeśli stwierdzę, bazując na wiedzy wynikającej z faktów historycznych i treści biblii, iż według tej myśli każdego chrześcijanina powinienem chcieć wtrącić do lochu aby nie zagrażał innym ludziom?

Niestety według autorki ludzki mózg nie ogarnia wielu zmiennych, różnic, czy sytuacji, więc musi nienawidzić zwierząt aby kiedyś w skrajnej sytuacji (dziś spotkanie wolnożyjącego drapieżnika to skrajna sytuacja) nie chcieć tulić się do niedźwiedzia. Okazuje się według autorki, że jesteśmy kretynami i nie umiemy odróżnić rekina od płotki. I za tym stoi niechęć mordowania zwierząt.

Przy czym religia chrześcijańska która tworzy tego typu światopogląd i najmocniej występuje przeciw ludziom chcącym być dobrymi dla zwierząt w pewnym momencie mówi nam i naszym dzieciom, że w jeden dzień w roku nasze zwierzęta mówią ludzkim głosem. Ale to nie jest złe; złe są bajki Disneya.
Natomiast ja wychowany na baśniach i bajkach pełnych zwierząt cudem nie wskoczyłem w zoo do krokodyla.

-"Syndrom Bambiego ma także konsekwencje społeczne, związane przede wszystkim z brakiem zrozumienia praw rządzących światem i naturą. Takie osoby mogą mieć problemy z porozumieniem się z innymi ludźmi, zwłaszcza podczas rozmów dotyczących zwierząt, przyrody, a nawet ekologii. Warto także dodać, że syndrom Bambiego wynika z braku odpowiedniej wiedzy przyrodniczej, dlatego takie osoby mogą być postrzegane jako niewystarczająco wyedukowane, nieznające się na różnych sprawach. Kolejną konsekwencją infantylizmu ludzi dorosłych są korzyści wytwórni filmowych oraz agencji reklamowych. Produkt przedstawiający słodkie i ładne stworzonko sprzedaje się zdecydowanie lepiej niż brutalne i nieprzyjazne, dzikie zwierzę"

   Niestety ale niechęć do mordowania zwierząt wynika właśnie z wiedzy przyrodniczej, wiedzy o człowieku i przede wszystkim ze świadomości o świecie. Musimy już dziś wiedzieć bez wątpliwości, że człowiek ani nie jest drapieżnikiem ani gatunkowo nie jest mięsożercą. Dzisiejsze sprawozdania naukowe, a nawet proste wnioski płynące z naszego zachowania wskazują wprost, że natura nie uczyniła z nas mięsożerców. I to jest fakt.

Nawet jeśli się z tym nie zgadzacie to i tak nie ma to większego znaczenia dla ukazania obrzydliwości artykułu nazywającego niechęć do zabijania zwierząt zaburzeniem. Dlatego, że nie jesteśmy drapieżnikiem więc nie zachodzi w nas konieczność z natury do takich zachowań; a autorka artykułu jak i całe lobby wskazuje nam, iż jest to właściwe i w zasadzie nieodzowne co jest bzdurą i okropieństwem. Odpowiedzią na to znowu jest to magiczne słowo "agresja"

Niechęć do agresji wobec zwierząt jest też wynikiem wyjścia poza tą niewiedzę, którą lansujecie wy, lobbując znieczulenie wobec cierpienia zwierząt abyście mogli je bez oburzenia innych obdzierać ze skóry czy wybijać w rozrywce myśliwskiej lub torturować w laboratoriach.

Bo cierpienie zwierząt dziś jest zupełnie zbędne ale za to niezwykle dochodowe. Trywializując więc mogę wprost napisać, że dla kasy jesteście ludzkim ścierwem i uznajecie to za właściwe.

Dlatego dla zysków jest wielka walka o to aby utrzymywać człowieka na pułapie prymitywnym, w którym akceptuje agresję wobec zwierząt i zamydla się mu oczy aby uznawał to za konieczny wynik konstruktu świata. Którego nie można zmienić (mimo, że konstrukt świata taki nie jest ale wystarczy, że firmuje go religia i już dla was jest to ostateczna "prawda") bo przecież to część boskiego planu, którego nie można zmieniać.

Czyli dajemy nowe lodówki do przechowywania niezliczonej ilości ciał zwierząt ale mentalnie mamy być na poziomie człowieka walczącego z dzidą o przetrwanie, który widząc ognisko robił "woow".
Problem w tym, że wasza postawa jest wynikiem braku wiedzy o świecie i człowieku oraz jest utrzymywaniem nas w prymitywizmie.

Niechęć wobec mordowania zwierząt wynika również ze zwyczajnej chęci bycia lepszym. I jakkolwiek zechcecie to przy sobie zestawić to właśnie niechęć do krzywdzenia niewinnych stworzeń jest humanitarna i jest cechą człowieka rozumnego i wyższego niż głupek z jaskini, który w kierunku wszystkiego co się zbliżyło kierował włócznie.
Natomiast chęć do pławienia się w tej swoistej rozkoszy dręczenia, zabijania, niewolenia, wykorzystywania zwierząt jest deformą ludzkiego gatunku i obrzydliwością. Jesteście prymitywni i krwiożerczy.

Więc gdy głosicie, że w swojej wierze, którą cechuje takie lobbowanie, jesteście rozumni i posiadacie duszę to zwyczajnie błaznujecie. Nie macie pojęcia o rozumowaniu. Zawsze zresztą walczyliście z każdą światłą myślą jak i nie macie pojęcia o duszy. Chcecie sobie ją zawłaszczyć ale nie jesteście w stanie jej wykształcić. I w żadnym momencie zarówno swych nauk jak i działań z historii nie dajecie dowodu na rozum i na duszę. Nie wypełniacie idei żadnego z nich.

-„Bambinizm u pseudoekologów. Bambinizm to postawa charakteryzująca się infantylizacją podejścia do kwestii związanych z szeroko pojętym środowiskiem. Zjawisko to wykorzystywane jest przez organizacje pseudoekologiczne do indoktrynowania najmłodszych. Według socjologów bambinizm dotyka głównie mieszkańców dużych miast i wynika z ich oddalenia od przyrody oraz braku wiedzy na temat jej funkcjonowania".

   Ludzie żyjący w symbiozie ze światem zwierząt i nie chcący ich zabijać dla rozrywki mają pełne prawo gardzić tymi, którzy twierdzą, że należy być wobec zwierząt agresywnym i morderczym. Nie widzę powodu abym miał nie gardzić mordercami i sadystami.

Chcę również zwrócić uwagę, że to nie wzbudzanie współczucia i sympatii jak i szacunku do zwierząt jest zagrożeniem dla dzieci lecz indoktrynowanie ich w zabobonach i prześladowczych religiach, którą jest między innymi chrześcijaństwo jako ideologicznie nawołujące do prześladowania zwierząt. I ludzi.

-"Syndrom Bambiego nie jest bardzo niebezpieczny, jednak należy pamiętać, że infantylizm i idealizowanie przyrody mogą prowadzić do zaburzonych postaw i zachowań nie tylko u dzieci, lecz także u osób dorosłych".

   Nie. To zaburzenie poznawcze czyli religia prowadzi do kalectwa intelektualnego i skłonności do prześladowania zarówno zwierząt jak i ludzi.

- „Dzieciom należy prezentować więc prawdziwe treści o świecie, czyli np. filmy przyrodnicze i unikać fałszywego obrazu wyidealizowanej natury, zwłaszcza, kiedy towarzyszy mu nienawiść do świata ludzi, rolników, myśliwych, mięsożerców itd."

   Dzieci należy uczyć, że obdzieranie innych istot ze skóry jest złe i nieetyczne.
Należy je uczyć, że strzelanie dla rozrywki do zwierząt jest złe i nieetyczne.
Należy je uczyć, że agresja i chęć przemocy wobec zwierząt jest zła i nieetyczna.
Należy je uczyć aby następne pokolenia mogły wykształcić w sobie humanizm, a nie pielęgnować wciąż prymitywizm i bestialstwo do jakiego nakłaniacie ludzi takimi artykułami.

Tak więc dobro wobec zwierząt nie jest jakimś deprecjonującym człowieka zaburzeniem mającym czynić go odrealnionym i infantylnym lecz jest efektem świadomości i chęci nie czynienia zła. Nie wstydźcie się tego i nie dajcie sobie wmówić, że czułość i odczuwanie to infantylne podejście do świata, które jakiś idiota zdefiniował jako zaburzenie.
Światopogląd konsumpcyjny oraz ten lansowany między innymi przez artykuł czyli pastwienia się nad zwierzętami sprowadzając człowieka do odwiecznej roli oprawcy jest wynikiem postępowania płytkiego i prymitywnego człowieka, który przez swe skłonności do przemocy i sadyzm eksploatował zwierzęta.

I który przez brak umiaru zaczął je eksploatować na skalę hurtową czyniąc im holocaust.
W dodatku uznając wywoływanie w nich strachu, bólu i zdawanie śmierci za coś uprawnionego w człowieku, a i z brzmienia powyższego artykułu i innych za coś koniecznego. To obrzydliwa bzdura, kłam i podłość.
Wniosek więc nasuwa się sam i w zasadzie jest łatwy do powzięcia. Jednak jak widać komuś bardzo mocno zależy abyśmy nie chcieli traktować życia zwierząt jako cennego.

Nie chcę aby stawiać mnie na równi z sadystami zadającymi wyrachowany ból albo z degeneratami, którzy dla zaspokojenia swej dozy rozrywki zabijają zwierzęta jak myśliwi. Którzy również urządzają dewizowe, krwawe polowania czyli sprzedają rozrywkę polegającą na pielęgnowaniu sadyzmu.

Lub religijne zjeby jacy zarzynają zwierzę w cierpieniu przez niemal godzinę aby złożyć ofiarę swemu urojeniu.
Fakt, że człowiek XXI wieczny się na to godzi świadczy o naszym gatunku tragicznie. Fakt, że dla człowieka ważniejszym jest stojący dobrze kutas zamiast życia nosorożca świadczy o nas najgorzej.
Jeśli więc dziś właściwy człowiek to właśnie ten, który to robi i ma to robić to najwyraźniej jestem nadczłowiekiem, a wy jesteście dla mnie pośmiewiskiem i wstydem bolesnym bo tymże jesteście dla nadczłowieka czym małpa dla człowieka; pośmiewiskiem i wstydem bolesnym.

Wy nie jesteście już tylko zaburzeni ale jesteście chorzy, a waszą obrzydliwością jest to, że chcecie aby cały świat zachorował na waszą chorobę. I nie pozwalacie innym wyzdrowieć.
Takimi artykułami natomiast i lansowaniem tego typu postawy przyczyniacie się do podsycania w ludziach prymitywnych i brutalnych stanów do bezbronnych stworzeń, a to z pewnością nie czyni z człowieka kogoś lepszego, kogoś kim winien być ze względu na zdolność oceny moralnej jak i posiadany umysł. I rozwój.
Pragnąc tego o co występujecie takimi artykułami, dążycie tylko do tego aby człowiek wciąż był twórcą cierpienia. Bo tym jest gdy nie zechce się zmienić. Twórcą cierpienia.

 

   Oto dlaczego wciąż mimo umiejętności pisania tkliwych, poetyckich dzieł, napadamy na siebie i wszczynamy wojny. Agresja. Podsycana do dziś przez światopogląd religijny. Jak pisałem w poprzednim artykule. Wszyscy dla kogoś jesteśmy Putinem.

Pamiętacie treść artykułu o świecie na opak, w którym autorka kpi z Olgi Tokarczuk? Pamiętacie atak na Noblistkę? Atak prawicowych czyli katolickich lobby? Ale dlaczego atakować noblistkę? Za co? Za to, że na przyjęciu był koktail owocowy do picia zamiast krwi? (celowe przerysowanie) O co więc do cholery chodzi z tą nienawiścią do laureatki literackiego Nobla. Co ona zrobiła chrześcijanom, że tak ją znienawidzili i obrażali?

Nic. Po prostu w swej mowie mówiła o umiarze i czułości. Nie może spodobać się to światopoglądowi religijnemu opartemu na agresji, którego rolą jest utrzymanie nas w niej.

Sami się zastanówcie nad tym:

„Do tego właśnie służy mi czułość – czułość jest bowiem sztuką uosabiania, współodczuwania, a więc nieustannego odnajdowania podobieństw. Tworzenie opowieści jest niekończącym się ożywianiem, nadawaniem istnienia tym wszystkim okruchom świata, jakimi są ludzkie doświadczenia, przeżyte sytuacje, wspomnienia. Czułość personalizuje to wszystko, do czego się odnosi, pozwala dać temu głos, dać przestrzeń i czas do zaistnienia, i ekspresji. To czułość sprawia, że imbryk zaczyna mówić. Czułość jest tą najskromniejszą odmianą miłości.

To ten jej rodzaj, który nie pojawia się w pismach ani w ewangeliach, nikt na nią nie przysięga, nikt się nie powołuje. Nie ma swoich emblematów ani symboli, nie prowadzi do zbrodni ani zazdrości.

Pojawia się tam, gdzie z uwagą i skupieniem zaglądamy w drugi byt, w to, co nie jest „ja".

Czułość jest spontaniczna i bezinteresowna, wykracza daleko poza empatyczne współodczuwanie. Jest raczej świadomym, choć może trochę melancholijnym, współdzieleniem losu. Czułość jest głębokim przejęciem się drugim bytem, jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu.
Czułość dostrzega między nami więzi, podobieństwa i tożsamości. Jest tym trybem patrzenia, które ukazuje świat jako żywy, żyjący, powiązany ze sobą, współpracujący, i od siebie współzależny.

Literatura jest właśnie zbudowana na czułości wobec każdego innego od nas bytu. To jest podstawowy psychologiczny mechanizm powieści. Dzięki temu cudownemu narzędziu, najbardziej wyrafinowanemu sposobowi ludzkiej komunikacji, nasze doświadczenie podróżuje poprzez czas i trafia do tych, którzy się jeszcze nie urodzili, a którzy kiedyś sięgną po to, co napisaliśmy, co opowiedzieliśmy o nas samych i o naszym świecie.

Kryzys klimatyczny i polityczny, w którym dzisiaj próbujemy się odnaleźć i któremu pragniemy się przeciwstawić, ratując świat, nie wziął się znikąd. Często zapominamy, że nie jest to jakieś fatum i zrządzenie losu, ale rezultat bardzo konkretnych posunięć i decyzji ekonomicznych, społecznych i światopoglądowych (w tym religijnych). Chciwość, brak szacunku do natury, egoizm, brak wyobraźni, niekończące się współzawodnictwo, brak odpowiedzialności sprowadziły świat do statusu przedmiotu, który można ciąć na kawałki, używać i niszczyć."

Olga Tokarczuk

 

Ależ to piękne. Ale problem w tym, że lansuje coś czego religia nie jest w stanie wytworzyć. I czemu jest wroga. Czułość.
Biblia często używa sformułowania "dzikie bestie" wobec zwierząt. Na dziś dzień gdy obserwuję człowieka i cofam się aby spojrzeć na jego drogę i czyny wiem już bez wątpienia, że na ziemi jest tylko jedna dzika bestia. Właśnie człowiek. Dlaczego tak jest? Dlaczego tacy jesteśmy? Bo prymitywne doktryny utrzymują nas w tym stanie dzikości. Nie pozwalają nam się rozwinąć. Nie pozwalają nam nawet się rozejrzeć.

Agresja. Pamiętajcie o tym, a zrozumiecie dlaczego mimo bogów, modłów i kościołów, wciąż na siebie dziś napadamy. I to się nie zmieni dopóki nie wykształcimy w sobie kogoś zupełnie innego. Człowiek jest czymś co trzeba przezwyciężyć.
Musimy wyjść z tej poczwary i stać się lepszym stworzeniem. Inaczej nic się nie zmieni. Absolutnie nic, mimo miliardów modłów.

Pora przestać się modlić i się po prostu zmienić.
Znaleźć w sobie dobro i umiar, zatem zabić agresję.
Przerzucić odpowiedzialność za swe czyny tam gdzie być powinna- na siebie, a nie na bogów czy zbawicieli.
Rozumiecie dlaczego religie to tak straszne systemy? Dają nam kogoś kto odkupi nasze okrucieństwo. To system, w którym możemy być skurwysynami bo i tak przyjmując odpowiedni rytuał religijny, trafimy do nieba aby żyć wiecznie. Oczywiście jako skurwysyny. Przecież nic się w nas nie zmieniło za wyjątkiem umarcia.

Wiecie kto nie prosi o rozgrzeszenie? Ten, który nie czyni zła.
Tylko zwyrodniałe życie potrzebuje zakazów moralnych. Religia chrześcijańska ma ich aż 613. Wie dobrze do kogo jest adresowana.
Dobry człowiek nie potrzebuje żadnego dekalogu.

Privacy preferences
__cookiemgr_infotext__

Privacy declaration

Show details
Our webpage stores data on your device (cookies and browser's storages) to identify your session and achieve basic platform functionality, browsing experience and security.
__cookietype_func__

Zaloguj się