Jesteśmy Putinami

   Niektórzy twierdzą, że przemoc mamy wpisaną w genach, ale to nie jest prawda. Przemoc wpisuje w nas religia czy inne pomniejsze przekonania, które od małego robią wszystko, aby zarazić nas skłonnością do przemocy i utrzymać nas w jak najbardziej prymitywnym stanie. Bo takich nas potrzebują. Gdy pozwolą nam się rozwinąć, to naturalną konsekwencją będzie odejście od tego stanu, od tej idei. Wyrośniemy z niej, więc w jej interesie nie leży zgoda na naszą ewolucję, lecz powstrzymanie jej za wszelką cenę. W każdym innym przypadku jesteśmy dla tej idei niepożyteczni. Kiedy ją przerośniemy, to nie tylko ta idea nie skorzysta z mocy naszych mięśni i głosu naszej nienawiści, lecz staniemy się jej wrogami. Zaczniemy ją zwalczać. Dlatego wola boga, więc i ludzka powinność, jest już ustalona. Przez tysiące religii i bogów. W każdej z nich człowiek jest uprawomocniony do najgorszego zła wobec bezbronnych. Żadna z nich nie mówi „bądź obrońcą", a każda z nich albo pozwala być oprawcą albo nakazuje.

I nie możesz chcieć tego zmieniać!


Profesor psychologii, Paul Bloom w swych badaniach doszedł do wniosku, że "Dzieci przychodzą na świat z zaskakująco bogatym posagiem moralnym. Ewolucja wyposażyła je w empatię, elementarne rozumienie sprawiedliwości i równości."
Dołączając do tego tezę, Fransa de Waala z książki "Małpy i filozofowie", że "Postawa moralna była z nami od początku. Gdy działamy moralnie, podejmujemy decyzje oparte na instynktach społecznych, które są starsze niż nasz gatunek" wniosek rysuje nam się nad wyraz klarownie.
Nadmienić musimy w kontekście ostatniego cytatu, iż przez instynkty społeczne, rozumiemy po prostu instynkty stadne. To one są wcześniejsze niż nasz gatunek. Koniecznym jest też powiedzieć, że jako ludzie winniśmy uczyć się od zwierząt zachowań stadnych czy od owadów zachowań społecznych. Za wyjątkiem skrajnych przypadków ze świata zwierząt to one są przykładem jak postępować. Zadziwiające, że nie ten gatunek, który ma sią za jedyny inteligentny.


Wojna.
To duże słowo ale źle używane. Powinniśmy używać słowa "agresja". Wojna to słowo odwracające uwagę od psychiki ludzkiej. To tak wielkie i poniekąd zagmatwane słowo, że skupia nas ono na pewnym drastycznym akcie, w który jesteśmy uwikłani, a który żyje własnym życiem. A tak nie jest. Wojna zaczyna się wtedy gdy jeden człowiek decyduje się napaść na drugiego. Wojna jest wtedy kiedy jakiś człowiek daje upust swojej agresji.
Zatem zdać musimy sobie sprawę, że dla zwierząt wojna trwa każdego dnia. My nazywamy to sportem lub tradycją.
Patrząc z perspektywy czasu oraz z perspektywy badań i wiedzy dojść można do zatrważającego wniosku.
Pewien nasz przodek, niezbyt filozoficzne, dwunożne "coś", napadał inne dwunożne "coś" z powodu samicy czy być może lepszego schronienia. W zasadzie jedynym celem jego agresji było dążenie do bezpośredniego komfortu i korzyści. Znajdował zatem większy drąg i napadał z nim podobnego sobie. Odpowiada za to jedno słowo. Nie, nie samica, czy schronienie. Cel absolutnie nie ma tu żadnego znaczenia. I niczego nie usprawiedliwia. Odpowiada za to tylko i wyłącznie charakter czyli agresja.


Część stada pracuje na polepszenie warunków. Bierze w opiekę bezbronne samice, żywi je, organizuje schronienie, pracuje na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa potomstwu i całego stada. Jego wysiłek skupiony jest na kreowaniu i budowaniu. Jedyna polaryzacja jaka wówczas zachodzi to ta, że sąsiednie stado ludzkie ma lepsze domostwo czy ogrodzenie. I więcej pokarmu w wyniku swej pracowitości. I tu rodzi się pewien problem. Ludzka małpa może zrobić dwie rzeczy; podpatrzyć i próbować zbudować to samo i być może lepiej. Lub napaść i zagarnąć. Kreatywny i etyczny umysł zechce być lepszym i zbudować coś podobnego, usprawniając to. Ale mówimy tu o inteligencji, a ją trzeba rozwinąć.
Zawsze prześmiewczo mawiam, że to wina mięsa. Ludzki mózg nie potrzebuje mięsa. Potrzebuje jedynie glukozy, czyli cukrów prostych, zatem owoców. Jedynie ich. Tylko to rozwinie ludzki mózg.
Po drugiej stronie pojawia się dwunożny małpolud, który umie dźwigać większy drąg i skuteczniej nim wymachiwać. Ale to tak naprawdę jest bez znaczenia. Znaczenie ma tylko jeden aspekt; agresja. Widać, że wpierdala zbyt dużo mięsa gdyż ma skłonność do agresji. Swąd mięsa zaburza działanie umysłu. Myśli stają się niejasne. Nawet do tak prostego wniosku doszli już Esseńczycy kilka tysięcy lat temu. I nie tylko oni.
Agresywny małpolud patrzy z zazdrością na sąsiednie stado, a że jego umysł pozostał na etapie sprawiania sobie dobrze, a nie kreowania to ulegnie on pewnemu łatwemu zachowaniu, które nie wymaga mozolnej pracy. Agresji.
Zatem napadnie, zabije i przejmie dobra sąsiadów. Ich samice, ich dzieci będą wyręczać go od pracy, a schronienia i ogrodzenia pozostaną tak dobre jakie zdobył walką. Nie ulepszy ich. To nie ten typ. Agresja nie pomaga niczego stworzyć i ulepszyć. Broni skuteczniejszej nie stwarza agresja lecz ludzie, którzy są dalekowzroczni czy praktyczni. Ten, który stwarza broń, nie musi być tym, który chętnie z niej korzysta.
Tak te dzieje się toczą.


Inteligencja i kreatywność obok agresji. Inteligencja poprawia zdobycze agresji lub sama je tworzy, z czego korzysta agresja. I dochodzimy przez tysiące lat do etapu, w którym nie zabijamy podobnego sobie z powodu samicy czy schronienia lecz z jeszcze tysięcy innych powodów. Stworzyliśmy tak wiele zbędnych struktur, które nazywamy wartościami, jak narodowość, religia, etc., że mamy kolejne tysiące powodów aby kogoś napaść.
Wielka Rzesza, Wielka Rosja, Wielka Polska. Brzmi nadobnie? Nie. Brzmi po prostu agresywnie. Dziś dzień nad wyraz to widać. Fantazja o Wielkiej Rosji to trupy sąsiadów.


W wieku odkrywania kosmosu, po roku, w którym zrobiony ludzką ręką obiekt wylądował na innej planecie i tak dajemy dowód temu, że jesteśmy tymi samymi dwunożnymi małpoludami, które drągiem zabijały sąsiadów. Wiemy dużo więcej, technologia pomaga nam niemal w każdej dziedzinie życia, piszemy piękne poematy o miłości i dobrze, modlimy się do bogów, a okazuje się w ostatecznym rozrachunku, że tak naprawdę jesteśmy gorsi od dwunożnego małpoluda z drągiem. Znacznie, znacznie gorsi. Wpakowaliśmy w siebie tak dużo mających różnić nas idei, które programują w nas niechęć do innych, że więcej się chyba nie da. O dziwo lepszy smartfon czy samochód wcale nie rozwija naszej inteligencji.


Aby artykuł nie był zbyt obszerny podam tylko dwa skrajne przykłady z dwóch płaszczyzn.
Okazuje się, że przez naście wieków największy system światopoglądowy jaki miał wpływ na świat -czyli religia chrześcijańska - prześladował, mordował, niewolił innych ludzi i zwierzęta z powodu pewnego lokalnego mitu, pewnej dawnej kultury o pewnym chłopcu, który w swym urojeniu nazywał się królem i synem pewnego psychopatycznego boga.
Wędrowaliśmy z imieniem tego bezużytecznego darmozjada przez wieki aby z jego imieniem na ustach i z symbolem jego śmierci zadawać tę śmierć, wszędzie tam, gdzie biały człowiek postawił nogę.
I tworzyć najbardziej opresyjne i faszystowskie systemy w imieniu tak zwanego "prawa bożego" według którego, kobieta nie ma żadnych prawa, a każdy człowiek, który nie jest biały jest dzikusem, któremu można uczynić każde zło jakie się zechce. I niewolić aby pracował na nasz dobrobyt czy dostarczał nam rozkoszy. Bez znaczenia czy to kilkuletnie dziecko czy dorosły.
Rozrywka jaką praktykował wyznawca tego poglądu - uświęconego do dziś- to wyciąganie płodów z żyjących kobiet, rozrywanie ich rękami i rzucanie na pożarcie zwierzętom. Obdzieranie żywcem ze skóry na oczach rodzin. I zainwestowanie w technologię produkcji wymyślnych machin, które miały jeden cel; zadawanie jak największego bólu przez jak najdłuższy czas.
Zatem agresywny dzikus z jaskini przeobraził się w uświęconego systemem religijnym potwora. Na pułapie instynktu wiedział, że postępuje niegodziwie i źle ale dostał pewien system, który go z tego zła ułaskawia. Nazwano to pięknie, rozgrzeszeniem. Zresztą, powiedziano mu, że prześladowanie w imieniu boga to prześladowanie słuszne. Ile musiał mieć więcej powodów do bycia agresywnym? Może jeszcze tylko nagrodę; komfortowe życie w raju. To też załatwiała religia.


"Istnieje prześladowanie niesprawiedliwe, którego dopuszczają się bezbożni wobec Kościoła Chrystusowego. Istnieje prześladowanie sprawiedliwe, to, którego dokonuje Kościół Chrystusowy wobec bezbożnych. Kościół prześladuje z miłości, a bezbożni z okrucieństwa" (święty Augustyn z Hippony) Na podstawie takich dekretów świętych chrześcijańskiego światopoglądu narodziło się usprawiedliwienie dla Inkwizycji.

Konkluzja? Jest prosta. Uznanym za najbardziej wartościowym systemem społecznym i światopoglądowym dziś jest religia, która dokonała trzech niewyobrażalnych rzezi w świecie:

- konkwisty, w której z mniejszych bądź większych męczarniach dokonali zagłady niemal 70 milionów ludzi. I już nawet w dość późnym XIX wieku aby pokonać garstkę północnoamerykańskich Indian, z którymi nie mogli sobie poradzić, a którym ukradli ziemię i zniszczyli ich domy, biały człowiek z wielkimi ideałami na ustach i imieniem bożyszcza wytępił 60 milionów bizonów aby tylko ich zagłodzić. Nieśli intencjonalną, wyrachowaną śmierć wszystkiemu co stanęło na ich drodze. A w niedzielę klękali przed bożyszczem prosząc o dobro dla siebie i miejsce w raju.

- Inkwizycji aby móc obierać majątki w Europie i zabijać każdego, kto tylko spojrzał na nich nieprzychylnie. Tak zabito, często w męczarniach ponad 9 milionów ludzi.

- I krucjaty czyli rabunkowe najazdy na bogaty wschód, dając "łaskę bożą" wszelkim zwyrolom jeśli pójdą oni zabijać za Kościół.

 
Jesteśmy bezmyślnymi, agresywnymi potworami. I nie ma co się obrażać. Światopoglądowo tym jesteśmy. A wielkie religie monoteistyczne dozorują z wielką gorliwością abyśmy się tylko nie zmieniali.

 


   Drugi aspekt też ma związek ze światopoglądem, a zatem i religią. Światopogląd sam w sobie nie musi być niczym złym, nawet jeśli nie jest właściwy. Ponieważ możemy z niego wyjść, wyrosnąć; ewoluować. Problem pojawia się wówczas gdy światopogląd zasymilowany jest z religią.
Religia ma pewną, bardzo poważną wadę. Oparta jest na przestrzeganiu dawno zdefiniowanego prawa. I karze za jego łamanie. Niegdyś karze śmierci. Szczęśliwie jeśli nie w torturach. Dziś również to się odbywa. Na szczęście nie już w Europie, ale tak naprawdę nie jest to powód do westchnięcia z ulgą i wybielania tej religii. Samo chrześcijaństwo ma aż w 27 miejscach nakaz zabicia. Nakaz najwyższy, bo boski.
Zatem w światopoglądzie na fundamencie religii (łacińskim) nie możemy ewoluować. I nie dość tego. My dzisiejsi, musimy być tacy jakiego chcieli nas prymitywne pastuchu zabijające za dostęp do wody czy gwałcące hurtowo małe dzieci (Mojżesz, który spisał dekalog od boga, czy inni wielcy religii judeo-chrześcijańskiej)
Ponieważ dziś większość umie czytać to wyznawcy tego światopoglądu deprecjonują boga stwórcę i Stary Testament który o nim opowiada, gdyż zwyczajnie okazało się, że jest to psychopatyczny potwór. Naprawdę nie jest trudno dojść do takiego wniosku.

Nie zmienia to jednak wiele bo wmusza się w nas uznanie autorytetu sprzed dwóch tysięcy lat. Pewnego niezbyt rozgarniętego narcyza, którego żenujące pieprzenie na poziomie ułomnego dziecka wmawia się mi, jako nadobne nauki. Pojawia się jednak pewien problem; ja dziś etycznie i intelektualnie jestem o milion lat świetlnych od ich bożyszcza. Dlaczego więc mam zaniżyć swój poziom aby sprostać ich oczekiwaniom i być właściwym dla ich idei? Nie mogę ewoluować. Mam równać w dół.
Więc światopogląd zasymilowany z religią ma nadrzędny cel, a zatem i potężną wadę; nie możesz się zmieniać, nie możesz ewoluować. Nie możesz wiedzieć więcej. Masz być taki jakim chcą jacyś dawni oni abyś był.
I tu rodzi się kłopot bo gdy przyjrzę się dawnym im. Gdy przyjrzę się ich czynom i słowom na przestrzeni wieków - a i dziś - to absolutnie nie chcę być jak oni. Ba, jestem przeciw nim całym sercem.
Idea, która kształtowała cywilizacje łacińską, a więc chrześcijański światopogląd (a tak naprawdę mowa o wszystkich trzech religiach monoteistycznych, które są ostoją zdegenerowania i okrucieństwa)
zrobiła z człowieka zdolnego do symbiozy i wychodzenia ponad siebie, a zatem rozwoju - czego pełna była antyczna filozofia- okrutnego potwora, uprawnionego do każdego zła wobec bezbronnych i niewinnych stworzeń. I nie można było tego krytykować gdyż Kościół katolicki uciszał każdego śmiercią, po tym jak nazwał go bluźniercą. Przecież bóg kazał zabijać bluźnierców.

Cywilizacja łacińska zbudowana jest na idei chrześcijańskiej, której bóg już na samym początku nakazuje nam „Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie" Księga Rodzaju, rozdział 9.
I gdyby to zostało jedynie na łamach absurdalnej i obrzydliwej Biblii to pół biedy. Ale stało się wielkim boskim uprawomocnieniem nas w agresji wobec zwierząt. Czyli w zasadzie wobec bezbronnych i niewinnych. Słabszych.
Wciąż oburzacie się atakiem silnego na słabego na wschodzie? Ale robicie to każdego dnia lub wyrażacie na to zgodę.
Kapłani tej religii nawet dziś ogłaszają, że zwierzęta nie mają duszy, zatem nie czują bólu, a ich śmierć jest bez znaczenia. I nawet w roku dalekich podróży planetarnych niczym echo, propagują tą skrajną nędzę mentalną politycy, czyli ludzie mający decydować o standardzie państwa. Ogłaszają oni nikczemności, które aż trudno pojąc inteligentnemu umysłowi. Polityk konfederacji mówi "zwierzęta to tylko maszyny zrobione z mięsa i że nie czują bólu gdyż nie mieszka w nich żaden wewnętrzny obserwator, który mogłyby ten ból odczuwać. Zwierzęta to tylko maszyny jak komputer zdolne do pewnych obserwacji ale bezduszne. Nikogo tam w środku nie ma w zwierzęciu i nie musimy się tym naprawdę przejmować"
Czy to jest ktokolwiek, kto w ogóle kiedykolwiek przyglądnął się temu jak działa świat? No, nie. On nie wie jak działa świat bo przyjął wiarę w brudną "prawdę' sprzedaną przez degeneratów. Przyjął narrację światopoglądu religijnego. Nie musi się przyglądać i badać, wystarczy, że jest posłusznym odbiorcą słowa bożego, a że jest to słowo degenerata, powielane przez degeneratów to jak widać nikomu to nie przeszkadza. Jak można, w XXI wieku stwierdzić, że zwierzę to maszyna, która nic nie czuje.
Czy ty, kiedykolwiek spojrzałeś w oczy zwierzęcia skurwysynu?

I dochodzimy do absolutnego sedna. Jesteśmy gatunkiem, który stworzył z pełną świadomością takie miejsca na ziemi jak rzeźnie. Mamy inteligencję, piszemy piękne poematy, modlimy się do bogów, a obok nas w budynkach spływają morza krwi poprzedzone niebywałym strachem i proszącym głosem miliardów istnień o nie zabijanie. Ale my mlaskamy nad stołem, mając się za dobrych. Ba- za tak dobrych, że chcemy żyć wiecznie w bardzo fajnym dla nas miejscu.
Po co mielibyście żyć wiecznie w takim stanie mentalnym?
Antyczny Sokrates czyli człowiek sprzed ponad 2300 lat był mentalnie wyżej od nas. Jasno powiedział, że nie mamy prawa mówić o dobrze i miłości podczas gdy mamy martwe stworzenia na talerzu. I taka jest prawda. Przestańmy śpiewać już o swojej wspaniałości. Jesteśmy jedynie uświęconymi mordercami, nic ponad to.


Agresja.

To jest właściwe słowo nawet gdy wyobrazisz sobie naukowca, który zapisuje reakcje sadystycznie dręczonego w laboratorium zwierzęcia. Etyka wręcz krzyczy, że jeżeli nauka nie może obejść się bez torturowania zwierząt, to powinniśmy obejść się bez nauki ale my wpoiliśmy sobie w nawyk pewien głupi frazes. Że cel uświęca środki. Każdy zatem kto tak mówi, powinien sam stać się owym środkiem w swoim celu. Zadaj ból i śmierć samemu sobie bo tylko do tego masz moralne prawo. Inaczej jest to agresja czy krzywdzisz zwierzę czy człowieka.
Agresja pewnej osoby sprawiła, że jeden naród napadł na drugi. Nazywamy to wojną. Ale czy w tym okresie wielkiej trwogi bo bliskiej wojny nabieramy perspektywy do siebie? Czy ktokolwiek z nas chce się zmienić? Czy ktokolwiek z nas podczas obserwowania jednego brutalnego aktu siły na drugiego, dochodzi do wniosków, że każdego dnia albo robi to samo wobec bezbronnych i niewinnych stworzeń albo siedzi cicho aprobując to?
Czy ktokolwiek chciałby się zmienić i być lepszym?

Czy ktokolwiek chciałby aby zburzono ostatnią rzeźnię, nie oklaskiwano wypacykowanych skurwysynów wbijających szpikulce w byki, a panienki zrezygnowały z futer? Czy ktokolwiek zechce aby przestać nazywać sportem agresywne postępowanie wobec zwierząt? Gonimy i zabijamy je hołdując naszej agresji ale nazwaliśmy to sportem. Kiedyś był to prymitywizm ale dziś otrzymał miano, a to miano go sankcjonuje. Jest ludzką rozrywką.

Czyż w naszej kulturze nie jest tak, że każde bestialstwo wpisane w tradycje jest nie tylko tolerowane ale i nie do ruszenia? Dlaczego zatem mając się za inteligentnych i humanitarnych nie kreujemy prawa, które zmieni świat i zabroni amoralnym skurwysynom czynić sadyzm i śmierć?

Rozumiecie o czym piszę?
Hitler, Tiso, Stalin czy Putin to dzieci naszego światopoglądu. I bez znaczenia czy nazwiesz go prawicowym, komunistycznym, katolickim, prawosławnym czy faszystowskim.

To dzieci światopoglądu systemów, które zabraniają nam się zmieniać. Które stoją w opozycji do zmian i ewolucji. Tym są wszystkie systemy totalitarne, a zatem religijne. I co zabrzmi kuriozalnie; przed takimi systemami klękamy. Zostaliśmy tak fałszywie uwarunkowani kulturowo, że nie potrafimy ocenić tego co dobre, a co nie.
Jeśli przyjrzycie się historii ludzkości to zrozumiecie, że wszystkie ludzkie systemy mimo różnych nazw mają jeden wspólny mianownik; prymitywnego mentalnie człowieka. Zatem i agresywnego. I to się nie zmieni, dopóki nie porzucimy tego odwiecznego warunkowania kulturowego przez prymitywne systemy religijne. Dopóki nie odrzucimy starej kotwicy i nie przewartościujemy wszystkiego -absolutnie wszystkiego - na nowo.
Każdy z nas wie, że wojna i zabijanie jest złe. Ale nie zmieniamy się. W każdym roku na planecie ziemia gdzieś trwa jakaś wojna. Nie zmieniamy się. Jesteśmy agresywni i naprawdę nic z tym nie robimy, nawet gdy telewizor wyświetla tkliwe sceny z wojny.

I nie zmienimy się, nawet gdy sąsiednia wojna się skończy. Bo w tych systemach jakie nas napisały, jakie nas wykształciły, a tak naprawdę zaprogramowały, jesteśmy - bo mamy tacy być! - agresywni.
Zarówno chrześcijaństwo jak i cywilizacja łacińska, czy to konfucjanizm lub też inne systemy mają jedną wspólną cechę; człowieka, który bez względu na system robi wszystko aby sprawić sobie dobrze.
Zabijamy dla rozrywki. Łowienie zwierząt na haczyk wbity im do buzi nazywamy hobby. Sadystyczne zadręczanie w śmiechu psów, nazywamy festiwalem. Zjeżdża się tam menażeria skurwysynów z całego świata. Zadręczamy lepsze od siebie stworzenia i mamy czelność nazywać się dobrymi. Religijne uboje zwierząt czyli sadyzm psychopatów z powodu urojenia dozwalane są nawet w krajach Europejskich. W Polsce do zeszłego roku.
Stworzyliśmy obozy cierpienia i zagłady dla niewinnych stworzeń. Rolnictwo udowadnia nam, że nie mamy pojęcia jak działa gleba. My tak naprawdę chuja wiemy, a chciwość nasza sprawia, że nie chcemy wiedzieć bo postępowanie zgodne z wiedzą zmniejszy nasze zyski.

Zamieniamy żyzną ziemię w pustynię i nawozimy coraz większą ilością chemikaliów aby cokolwiek tam wyrosło. Przeznaczamy niesamowite ilości wody i kaloryczności paszy aby nakarmić nią więzione do zabicia zwierzęta, by pozwolić nam się nażreć niewłaściwym dla nas pokarmem. Abyśmy wiecznie chorowali i potrzebowali lekarstw. Podczas gdy uprawy zboża, zamiast roślin na paszę dla zwierząt hodowanych, wykarmiłyby całą populację. I uczyniłyby człowieka zdrowszym. Z tą tylko różnicą, że pan człowiek nie mógłby obżerać się nafaszerowanym przyprawami mięsem. Mięso samo w sobie nie pachnie ani nie smakuje. To sposób jego przetworzenia i przyprawy nadają mu smak. Za to pachnie i smakuje misa owoców czy warzyw.
Nie zmienimy się bo jesteśmy agresywnym jaskiniowcem dbającym jedynie o swój nos. Mamy chwilę nostalgii i wielki poryw działania aby pomóc bo obok wojna. Nie potrzeba do tego porywu religii. Prawość, czy dobre serce są godne szacunku, a brutalność, wyzyskiwanie, gwałt, znęcanie się nad słabszymi; godne pogardy. To jest oczywiste i nie potrzeba żadnych uzasadnień pozaludzkich. Żadnych wybujałych, patetycznych stwierdzeń religijnych ani innych.
Czy wiecie, że agresja Hitlera na Polskę była uzasadniona przez Kościół Katolicki? A czy wiecie, że agresja Putina na Ukrainę podparta jest przez Kościół prawosławny? Wiecie, że papież Kościoła katolickiego nie potępił Putina do dziś? Że delegaci papiescy tuż przed wojną wizytowali Rosję i ugadywali się w sprawie tej agresji?

Wiecie, że wszelkie dziś głosy, nawet księży zawiedzionych postawą Watykanu, różnych redaktorów katolickich czy parafian nie cytują żadnego słowa z Ewangelii? Wiecie, że Ewangelia nie ma na ten temat nic do powiedzenia.
Wiecie, że oni wszyscy nagle stali się po prostu ateistami i używają takich słów jak moralność, intuicja dzięki której mogą ocenić kto zły, a kto dobry. Wielki głosiciel moralności (za takiego się ma przecież) jak Kościół katolicki nagle nie umie powiedzieć kto jest w tym konflikcie agresorem. Kto na kogo napadł. Cała religia stała się bezużyteczna nawet dla wierzących gdy posługują się zwyczajną społeczną, stadną moralnością. I zdolnością naszego gatunku do empatii już od dziecka. Niestety zaburzaną przez dorosłych. Przecież to dopiero oni pakują w dzieci i siebie jakąś ideę. Czy to religię, ustrój, narodowość, odrębność rasową czy gatunkową.

To my tworzymy własnych potworów bo sami nimi jesteśmy.
Hitler, Tiso, Stalin, Putin i inni to my. Tyle, że z władzą. A my jesteśmy agresywni. Gdyby dać przynajmniej połowie otaczających mnie ludzi władzę, jestem pewien, że toczyłbym z nimi wojnę.
To, że napadamy na siebie wciąż, to jasny dowód, że nie jesteśmy nikim innym ponad lepiej uczesanego barbarzyńcę. I z tą prawdą musimy się zmierzyć.

Jesteśmy szympansami z trochę większym mózgiem. Lubimy się najebać i zabijać.
Prawda, że gdy minie lament o wojnie, wrócimy do tego? Ile pieniędzy wydacie na alkohol, a ile na pomoc biednym ludziom bądź zwierzętom? Skorom jesteśmy tak wspaniali to dlaczego zabija się zwierzęta z powodu zamykanych schronisk gdy nie ma na ich utrzymanie? Piwo cenniejsze? Kolejny krzyż na rozdrożu?
No tak. Cenniejsze. Jak widać.

Gdy skończy się wojna, z powodu której staliście się tacy tkliwi, przestaniecie dręczyć niewinne?
Zmienicie krwawe hobby czy sport na inną rozrywkę? Nie zrobicie tego. Dla mnie zatem -nawet jeśli pomagacie zaatakowanym i czujecie się przy tym zajebiście- jesteście tylko agresorami.
Agresja wobec zwierzęcia czy człowieka jest tym samym. Dokładnie tym samym. Atakujesz żywą istotę, która ma pełne prawo do życia. Jeśli mu je odbierasz jesteś Putinem tyle, że bez władzy. To znaczy masz władzę ludzkiej supremacji. Zatem możesz zgodnie z prawem krzywdzić, pastwić się i zabijać. Szkoda, że to prawo ustalone jest egoistycznie. Przez tylko jeden gatunek, który postawił się w roli uprzywilejowanej wobec innych gatunków.
Rozwój technologiczny pomógł ci je skuteczniej zabijać, dając odpowiednią broń. Inaczej siedziałbyś w jaskini, gryząc paznokcie, z frustracji, że jesteś tak nieudatną, grubą świnią, iż nie dogonisz nawet zająca. W świecie zwierząt jesteśmy najmniej udanym fizycznie stworzeniem. Kompensuje to nasz umysł, który ma wspaniałe zdolności ale pewną wadę; agresję.
Pamiętajmy o tym, że musimy się zmieniać. Rozwijać, ewoluować.
Jeśli człowiek jest tym co obserwujemy od wieków i dziś to czas uczyć się nadczłowieka.
Jeśli przerażają was wojny to czas wykształcić istotę, które nie będzie ich wszczynać. Która po prostu nie będzie agresywna. A to zaczyna się na każdym pułapie. Nie tylko ludzkim.

Czas porzucić odwieczne warunkowanie kulturowe i przewartościować każdy aspekt, bo świat, który stworzyliśmy jest błędem i jedną, wielką ferią zła będącego naszą intencją i tworem.
W największej dla nas księdze, będącej wzorcem moralnym dla naszego światopoglądu, bóg orzekł, że mamy być tak źli wobec niewinnych, że wszystko ma się nas bać i lękać.
Zatem możecie być dumni wykonawcy pradawnej woli czy to bogów czy innych prymitywów. Wypełniliście wolę swego boga.
Wszystko się was boi i lęka.

Tym jesteśmy. Zatem nie dziwmy się wojną. Wszyscy niemal jesteśmy Putinami. I nie zmienimy tego jeśli nie pogrzebiemy systemów religijnych, które są dozorcą największego zła i faszyzmu. Mają one w doktrynie niewolenie oraz prześladowanie.
Marginalną już informacją będzie, że niszczycielskie kreatury ludzkie z ostatniego wieku takie jak Hitler, Stalin, Tiso, Franco i Putin i wielu innych, to dzieci religii. Wszyscy wychowywani w duchu wiary chrześcijańskiej. Najbardziej prześladowczym i morderczym systemie w dziejach. I niebywale silnym, gdyż samo przyzwolenia, a nawet nakaz tej agresji daje bóg czyli najwyższa istota, która może nas osądzić i wtrącić do piekła. Zatem trzeba być mu posłusznym aby nie cierpieć.
Zapewne większość chrześcijan tego nie wie ale ich religia systemowo popiera niewolnictwo oraz nakazuje prześladować i zabijać pogan czyli wszystkich tych, którzy nie są chrześcijanami.
A bóg nakazywał swoim wybrankom w marszu do ziemi, którą im obiecał wybijać wszystkich.
„Skoro ci je Pan, Bóg twój, odda w ręce – wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza. Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci dał Pan, Bóg twój. Tak postąpisz ze wszystkimi miastami daleko od ciebie położonymi, niebędącymi własnością pobliskich narodów. Tylko w miastach należących do narodów, które ci daje Pan, twój Bóg, jako dziedzictwo, niczego nie zostawisz przy życiu" (Księga Powtórzonego Prawa, rozdział 20).

Oto drogowskaz moralny wciąż dzisiejszego światopoglądu. Potwór przed którym wciąż klęczymy i zmuszamy do klęczenia nasze dzieci.
Więc jak może być inaczej skoro najwyższa istota do jakiej się modlimy jest zwyczajnym skurwysynem? Nie może.
Mamy jedno wyjście. Pogrzebać potwora. I wszystkich mu podobnych. To jest pierwszy krok.

 


Posłowie.
Proszę wyobrazić sobie muchówkę. Albo innego, podobnego owada.
Łapie ona żywe stworzenie i wstrzykuje jaja w jego ciało. Następnie larwy z tych jaj zaczynają konsumować to stworzenie od środka. Ono jeszcze żyje, można by rzec w miarę normalnie. Ale zaczyna być zjadane od wewnątrz. Na żywca. Jego życie przemienia się w istny koszmar. Jest to konwencja jak z najgorszego horroru.
Proszę sobie wyobrazić, że leżysz i w twoim ciele rosną larwy, które cię zjadają. Kawałek po kawałku. Coraz więcej, coraz więcej i coraz więcej. Ból przeobraża się w szaleństwo. Twoje życie polega tylko na tym, że wciąż żyjąc stałeś się pakunkiem pokarmu. Powoli konsumowanym.

Chcesz umrzeć ale nie możesz. Wszystko co teraz czujesz to ból. Niesamowity ból. Zjadanie od środka. Każda chwila staje się wiecznością. Stałeś się stworzeniem zjadanym od środka przez inne stworzenie.
A teraz proszę sobie wyobrazić, że to część pewnego planu. Jest to celowa kreacja. Kreacja najbardziej wszechstronnej, wszechmocnej i najdoskonalszej istoty. Istoty, którą nazwano bogiem. I to on to tak wymyślił. To on to tak zaplanował. To on to tak zrealizował. I powiedział nawet w pewnym momencie, że to co uczynił jest dobre.
Powiedział tak o świecie, w którym jedno goni drugie aby je zjeść, a najczęściej w niesamowitych cierpieniach. Wręcz niewyobrażalnych.

Zatem, jest pewien niedogodny dla mnie aspekt, z którym nie może pogodzić się moja etyka i poczucie dobra.
Jeżeli ktoś to tak stwarza i robi to celowo, a przecież jest wszechmocny. Może stworzyć jakkolwiek, a stwarza właśnie tak. Zatem tego chce. Więc jeśli tak to stwarza, to jest dla mnie najgorszą kreaturą. To potwór z horroru.
Więc sam rozumiesz, że hołdowanie takiemu potworowi i oddawanie mu czci, jest niebywałą nikczemnością.


Poczynię więc lakoniczną konkluzję, bo widzę niesmak na twojej twarzy.
Jeżeli ten świat jest czyimś dziełem, to ten ktoś jest jebanym psychopatą.

Privacy preferences
__cookiemgr_infotext__

Privacy declaration

Show details
Our webpage stores data on your device (cookies and browser's storages) to identify your session and achieve basic platform functionality, browsing experience and security.
__cookietype_func__

Zaloguj się