Pierwsza lekcja religii, która winna być ostatnią.

Materiał w formie audio: https://open.spotify.com/episode/0hgc3gM36xQrqZOhlwls1R

Oto pierwsza lekcja religii, która powinna być też lekcją ostatnią. Jeśli nie jest i tą ostatnią, to znaczy, że mamy olbrzymi problem intelektualny i moralny.

Ten materiał w szczególności dedykowany jest najmłodszym. Naturalnie tym najmłodszym, którzy są już w odpowiednim wieku aby świadomie móc kształtować swoją opiniotwórczość.
To będzie stosunkowo lakonicznie zdefiniowany koncept religijny na pułapie czysto etycznym, czyli tym, który winien być najistotniejszy i pierwszy z kolei. Powinniśmy uświadomić sobie wreszcie, że jeśli jakaś idea nie spełnia wymogów etycznych, nie powinna nabierać żadnej rangi. A każdy dobry człowiek musi być wobec niej wrogi.

 

Pomyśl, że jesteś wszechmocnym konstruktorem. Wszechmocnym, czyli takim, który projektując jakiś ekosystem ma całkowity wpływ na to, jak on będzie działał. Identycznie ma się sprawa z koronnym tworem. Ty decydujesz jak będzie wyglądał, jakie właściwości posiadał, co jadł i na co chorował.

Stwarzając zatem człowieka, który nie ma sierści i nie ma futra może on czuć się dobrze i przeżyć tylko w przysłowiowej szklarni. Stąd ogród eden. Swoista izolatka. Stwarzając człowieka, który nie ma pazurów i kłów, może on jeść jedynie rośliny. Dajesz też mu odpowiedni do tego trójchromatyczny wzrok aby mógł rozpoznawać, które owoce są już dojrzałe.

Projektujesz go do tego aby żył w określonym klimacie i aby odpowiadała mu określona temperatura. Tak naprawdę nie znosi zimna i nie jest w stanie przeżyć w zimnie jeśli się nie odzieje – i co zaskakujące w skórę innych istot. Dlaczego zatem nie stworzysz swej koronie odpowiedniego systemu jako całości? Dlaczego świat jako twoja kreacja nie jest w całości przyjazna twojej końcowej kreacji? Dlaczego, gdy człowiek opuści szklarnię i pójdzie zbyt daleko, to umrze z zimna czy głodu? I, co tu znamienite. Nie przeżyje o ile nie zacznie zabijać zwierząt. Tylko je może zjeść będąc na terenach jałowych. Tylko ich skóra może zapewnić mu bezpieczeństwo przed klimatem.

Zatem zadać musisz sobie jedno pytanie; dlaczego stwarzasz koronną istotę predestynując ją w konstrukcie do bycia mordercą? Przy czym biologicznie nie uczyniłeś jej drapieżnikiem. Dowodzi temu ludzkie ciało, a i najważniejszy jego organ. Mózg. Mózg ludzki potrzebuje jednego pokarmu aby się rozwijał; cukrów prostych, zatem owoców. Mięso go nie nakarmi. Nie da mu absolutnie żadnej, ale to żadnej wartości odżywczej.

Jeśli ktoś ma tego typu zamysł, że tworzy koronę stworzenia, która nie jest przystosowana do życia poza szklarnią - którą od tej chwili nazwiemy ogrodem Eden - to musi mieć w tym cel. Albo powód.
Zatem albo jest zgoła okrutny (stwórca wszechrzeczy) Albo zgoła nie jest stwórcą wszechrzeczy lecz kimś kto przybył z innej części kosmosu w określony ekosystem i wybrał właściwe miejsce na zróżnicowanej planecie na wyhodowanie z embrionu człowieka. I umieścił go w izolatce, bo tylko w niej mógł on przeżyć bez futra i jako roślinożerca.

Dla dobra jednak dyskusji musimy przyjąć formę biblijną, zatem rozpatrywać boga wszechmogącego. Wszak to ten koncept jest powszechny, a nie koncept kosmicznych turystów. A cała sprawa interesuje nas w tym materiale jedynie od strony etyki.

Bóg więc tworzy człowieka jako koronne dzieło. Tworzy go roślinożernego. „Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre." Księga Rodzaju, rozdział 1. Oraz „a przecież pokarmem twym są płody roli", Księga Rodzaju, rozdział 3

Zatem wszędzie na ziemi powinna być żyzna gleba, powinny cały czas kwitnąć owoce czy wszelkie rośliny na każdym skrawku ziemi. Bóg jednak tego nie zrozbił. Ponadto zaprojektował świat – intencjonalnie, czyli po prostu wymyślił po czym uczynił - który nie jest przyjazny dla człowieka. I w którym jedno ze stworzeń goni drugie aby je zjeść w męczarniach. Często ofiarą drapieżników zresztą padał (i wciąż pada) i sam człowiek. Wczesny człowiek był w zasadzie bezbronny. Czy to był powód trzymania go w izolacji? Wraz z wybranymi gatunkami zwierząt, które są roślinożerne czyli, które nie zagrażają człowiekowi? A poza szklarnią jest ziąb i drapieżniki? Ale po co? Na tę chwilę, mniejsza z tym.

Biblia gdy wymienia zwierzęta we wczesnym akcie stworzenia mówi o nieszkodliwych zwierzętach tylko. O roślinożernych. „I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu" Ksiega Rodzaju, rozdział 2. To one zamieszkują ogród. Wspomina w swym pierwszym rozdziale o potworach wodnych ale możemy równie dobrze uznać, że chodzi o wieloryby.

Bóg stwierdził, że jest to dobry pomysł aby zaprojektować świat w którym jedno goni drugie aby je zjeść w męczarniach. I jeżeli przyjrzymy się w jaki sposób zwierzęta się wzajemnie pożerają, to dojść można tylko do jedynego wniosku. To jest po prostu horror. Kreacja najwyższego konstruktora to po prostu horror.

W tym miejscu można też zadać sobie pytanie. Co trzeba mieć w głowie aby w ten sposób to wymyślić, aby stwierdzić, że to jest właśnie dobry i właściwy pomysł i tak to zrealizować. Myślę, że odpowiedź nie jest trudna, no chyba, że mamy olbrzymi problem intelektualny. I etyczny.

W tak postawionym zagadnieniu możemy zapomnieć o wszelkich świętych księgach czy też o wszelkiej teologicznej retoryce. Mamy doskonałą odpowiedź na to dlaczego koncept boga jest idiotyczny. I dlaczego koncept boga z gruntu wskazuje na to, że i my jesteśmy idiotami. Bo jeśli klękamy przed tego typu osobowością, uznając ją za autorytet, to jest wiele ale wiele z nami nie tak. Najdelikatniej rzecz ujmując.

Uznając takiego boga jako najdoskonalszą formę imaginacji, dowodzimy tylko temu, że nam to po prostu nie przeszkadza. Skoro to nam nie przeszkadza, to jest z nami wiele, wiele nie tak.

Bóg mógł w każdy inny sposób. Mógł dowolnie, bo jest wszechmocny. A zrobił dokładnie, dokładnie tak. Przy czym jego koronne stworzenie, które biologicznie zostało przez niego stworzone do jedzenia roślin, stało się – wbrew jego konceptowi- padlinożercą. O tym, że ludzie mieli być roślinożerni mówi księga rodzaju na samym początku. Zanim bóg wyrzucił ludzi z ogrodu, ludzie mieli spożywać rośliny. Biologicznie jesteśmy roślinożerni i to jest fakt naukowy. Zatem jesteśmy po prostu roślinożerni z zamysłu mitu i z zamysłu biologii. W takim razie co się stało, że jesteśmy najokrutniejszym padlinożercą na tej planecie, który pożera ciała zwierząt w sposób bezmyślny i bez umiaru?

I zmierzamy do kulminacji. Uznajemy to za słuszne.

   W pewnym momencie stworzyliśmy sobie pewną księgą, którą nazwaliśmy święta aby podtrzymać nasz brak umiaru, obżarstwo i agresję. Wcisnęliśmy sobie tą książką przekonanie, że bóg nakazał czynić sobie ziemię poddaną, a zwierzęta mają się nas bać. Jaki bóg czyni ekosystem, który jest krwawy, sadystyczny i który jest horrorem? Jaki bóg w pewnym momencie mówi nam, że mamy być aż tak okropni wobec innego jego tworu iż ma się on nas bać? Jaki bóg kreuje świat, w którym jedno w strachu ucieka przed drugim? Odpowiedź jest nad wyraz klarowna. Czy etycznym jest klękać przed kimś takim i uznawać go za najwyższy autorytet? Odpowiedż również jest nad wyraz klarowna.

To jest program dla dzieci. To znaczy, dla wszystkich ale w szczególności dla dzieci. Oczywiście mowa o tych dzieciach, które nie są zdeprawowane agresją i nieczułością. Nie są ciąganie przez swych agresywnych rodziców na krwawe polowania aby podsycać w nich wolę panowania nad zwierzętami. I agresję.

Ten materiał w ciągu kilku minut rozprawi się z całą tezą teologiczną, całym mitem jak i całą słusznością tezy religijnej. Oraz z całym autorytetem boga. I to jest pierwszy pułap i tak naprawdę najważniejszy, bo etyczny. Ten pułap w zasadzie zaczyna i kończy całe zagadnienie religii. Wszystko co następne nie powinno mieć już żadnego znaczenia.

Jeżeli kiedykolwiek spotkacie się z kimś kto zarzuca wam gorszość przez to, że nie uznajecie jakiegoś boga -a spotkacie się z tym prędzej czy później o ile już się nie spotkaliście - to wystarczy, że poruszycie jedynie ten pułap. I ten pułap dowodzi, że nie uznając boga jesteście po prostu daleko dalej etycznie i moralnie od wyznawców tego boga.

Aspekt ten jest aspektem zupełnie podstawowym. Jeżeli go poruszymy, to zbędne są dywagacje teologiczne czy w ogóle wiary jako takiej. Jakakolwiek święta księga, jakiekolwiek dekrety, psalmy czy frazesy przestają mieć znaczenie. Zamieniają się w nic nie warta bujdę. I to jest pierwszy krok od strony etycznej, po którym nie są już potrzebne dalsze kroki. Tym gorzej dla religii, gdyż to sam jej początek, który w zasadzie z nią kończy.

   Teraz wyobraź sobie zdjęcie. Wyobraź sobie człowieka tulącego się do psa, dwóch psów, kota, dwóch kotów. Bez znaczenia. Ja na ten przykład każdego poranka budzę się w łóżku z kotem i dwoma psami. To jest pewien ekosystem. Tylko, że to jest ekosystem w moim mikro świecie. W moim ogrodzie Eden, w którym nie ma krwi i w którym zwierzęta nie czują strachu. Zatem wyobraź sobie, że wielkie oświadczenie boga jako konstruktora świata, w którym jedno zjada drugie, w moim ogrodzie obraca się w nic nie wartą historyjkę. 

W mojej szklarni różne gatunki zwierząt nie zjadają się wzajem. Tulą się do siebie i szukają ze sobą kontaktu. Żyją w pełnej ze sobą symbiozie. W kwestii karmienia bez krwi, rzecz jasna potrzebna jest pewna technologia. Dajmy na to, technologia opracowania suchego pokarmu. Ale przecież bóg jest wszechmogący. Mógł stworzyć taki suchy pokarm już kiedyś aby zwierzęta nie musiały gonić i zabijać by zjeść. A tak naprawdę wystarczyło aby zaprojektować ekosystem w ten sposób, aby wszystkie zwierzęta były roślinożerne. I wówczas jedno nie zjada drugiego. Przecież świat jest zamysłem i konstruktem najwyższej i najdoskonalszej istoty, tak?

Mam też takie zdjęcie na którym siedzi na jednym łóżku pies, który powinien zjadać kota, obok jest kot jaki winien bać się psa, a przy nich jest ptak, który powinien być zjadany przez kota. I wszyscy oni razem powinni bać się mnie. Gdyż tak wygląda konstrukt boski i wielkie boskie oświadczenie w księdze zwanej świętą, że mam czynić sobie ziemię poddaną, a ziemia będzie przeklęta z mojego powodu, a zwierzęta mają się mnie bać i lękać. Mój ogród nie ma nic wspólnego z ziemią poddaną. Wszyscy tu jesteśmy wolni i beztroscy. Nikt w moim ogrodzie się mnie nie boi i nie lęka.

„Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko." (Księga rodzaju, rozdział 9)

I na tym pułapie już sprzeniewierzamy się bogu. I jest to wynik tylko jednego. I to niczego nie skomplikowanego. Jesteśmy od niego po prostu wyżsi i wykształciliśmy w sobie coś o czym on nie ma pojęcia, nie wspominają też o tym ewangelie i czego nie zna również jego rzekomy syn. Czułość.

W dodatku, swój ogród w symbiozie i bez strachu, kreuję bez wszechmocy. Projektuję swój mikroświat bez wszechmocy. Problem tylko tego mikroświata jest taki, że on działa jedynie gdy jest ogrodzony. Gdy jest izolatką. Nasz ogród, w którym jedno nie boi się drugiego, a zwierzęta czują się błogo i bezpiecznie, a ty nie martwisz się o ich bezpieczeństwo działa wtedy gdy jest ogrodzony. I to jest problem tego świata. Ale przecież ten świat jest wspaniałym zamysłem wielkiego konstruktora. Tak wspaniałym, że gdy jakieś bezbronne stworzenie, na którym ci zależy biega po tym świecie poza ogrodem jaki dozorujesz, to istnieje co najmniej pięćdziesiąt procent szansy, że nikt go nie nakarmi nawet gdy prosząco będzie się łasić albo ktoś je skrzywdzi czy zabije. Czy zatem, ktoś kogo uważamy za boga, również to wiedział i chronił swój twór w izolacji przed zewnętrznym zagrożeniem? Ogród Eden oraz posiadanie strażników w postaci Cherubów, wprost nam wskazują na dozorowaną strefę izolacji. Zatem nie mamy do czynienia z bogiem, a tą wczesną opiekę i ten wczesny zamysł tych twórców, sami realizujemy tworząc tak nasze przydomowe ogrody. Natomiast jeśli wciąż upierasz się przy tym, że to akt wszechmocnego boga jako stwórcy wszechrzeczy, to zadaj sobie kilka pytań.

Czemu wielki konstruktor tworzy świat, w którym wolno biegające, niewinne stworzenia się boją? Boją się w dodatku tego, który jest koroną stworzenia? Czemu dobro w świecie działa niemal tylko w skali mikro? Wtedy gdy jest ogrodzone i dozorowane przez nielicznych? Gdy jest odizolowane przed ingerencją większości? I czemu bez wszechmocy potrafiłem to po prostu przeprojektować i zupełnie inaczej zrealizować?

Wszyscy, którzy kreujemy swój mikroświat do symbiozy, jesteśmy lepsi od najwyższego konstruktora. Od wzorca moralnego całej masy wierzących. Ale jak to jest możliwe? Jak jest możliwe, że można jako człowiek, jako istota która nie posiada żadnej zdolności wszech czynienia, przeprojektować, to co bóg sobie założył. Jak jest możliwe, że siebie wzajemnie nie gonią i nie zjadają? Jak jest możliwe, że się nie boją? Jak jest możliwe, że są wobec siebie czułe? Różne gatunki?

Jest możliwe jak widać, ale tylko wówczas gdy ten, który ma wpływ i potrafi kreować jest dobry. Taki świat czyniony jest ręką dobra. Nic ponad to. 

Bóg jednak chciał zupełnie inaczej. Co widać. Na tym pułapie z powodu dobra, z powodu czułości, z powodu chęci nie krzywdzenia. Nie wywoływania strachu, nie wprowadzania agresji. Na tym pułapie z tych prostych powodów -z powodów etycznych – przewyższyłem boga. Jego zamysł i konstrukt. Jednak nie jest to tak naprawdę powód do dumy, gdyż nie trudno prześcignąć krwiożerczego, psychopatycznego potwora. Niemal wszystko będzie od niego wyższe. On posiadając wszechmoc zaprojektował okrutny, spływający hektolitrami krwi i pełen bólu świat. A ja bez wszechmocy, w sposób mikroskali przeprojektowałem ten świat czyniąc zupełnie odwrotnie niż on chciał. I zupełnie odwrotnie niż chcą rzesze jego wyznawców.

 

   Pewien czas temu psa jednego z moich znajomych coś dopadło. Był osowiały, smutny, cierpiący. Psiak trafił pod kroplówkę. Przyczyną było pewne żyjątko. Nazwaliśmy to żyjątko kleszczem. Jest ich niezliczona ilość na świecie. Żyją one pasożytniczo, żerując na ciałach innych stworzeń. W zasadzie można stwierdzić, że nie mają żadnej funkcji w przyrodzie, a jedynie co robią to wywołują ból, choroby i często śmierć. Wśród zwierząt i ludzi.
Pasożytów w przyrodzie jest mnóstwo. Żerują one na ciałach, sprawiając, że te ciała albo są zjadane - często od wewnątrz - albo wysysana jest z nich krew. To jest niesamowite. Pomyślcie o tym, że żyjemy w świecie, w którym jedno ze stworzeń zjada drugie od wewnątrz bądź wysysa z niego krew. Wysysa jego życie. Po prostu je wysysa. No i nie jest to przypadek. Jest to część bardzo misternego projektu. Projektu najwyższej istoty o nieograniczonych możliwościach. Projekt rzecz jasna powstał w wyniku zamysłu. W wyniku chęci dokładnie tego co zostało stworzone. Po czym kreator skwitował to orzeczeniem: „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre." (Księga Rodzaju, rozdział 1)

I większość ludzi z pełną odpowiedzialnością mówi, że jest to wspaniała kreacja najwyższej istoty, która jest niedoścignionym autorytetem. Zaiste. Wspaniała.

Piesek niestety umarł przez tego kleszcza. Po prostu umarł. Małe żyjątko sprawiło, że zachorował i umarł. Mój znajomy nie praktykował ale był chrześcijaninem. Zapytał w pewnym momencie, dlaczego spotkało to jego i jego psa. Odparłem mu, aby podziękował za to bogu, o którym dosyć często wspominał. Przez jakiś czas o tym nie rozmawialiśmy, aż do któregoś z kolei spotkania. Podczas mówienia o niczym, w pewnym momencie orzekł, że ktoś bardzo zepsuł ten świat.

Musimy zatem rozumieć, że jeżeli ktoś bliski nam cierpi, to musimy wiedzieć, że to dlatego, iż bóg tak chciał. Tak to wymyślił i zrealizował. Stworzył zwierzęta, które wstrzykują larwy w inne zwierzęta i je spożywają od środka, podczas gdy one wciąż żyją. Istny horror. Tym jest właśnie życie na tej planecie dla większości stworzeń.

Wiele stworzeń zjadanych od środka czy rozpuszczanych przez enzymy trawienne innych stworzeń, oczywiście umiera. Ale to śmierć poprzedzona niewyobrażalnym cierpieniem. Pomyśl, że twoje ciało rozpuszcza się od środka i zamienia w galaretkę. Zostaniesz wyssany jak sok z pojemnika. I pomyśl, że tak to ktoś skonstruował. Bo tak chciał. A mógł jakkolwiek inaczej. Skonstruował to wynoszony pod niebiosa bóg. Bóg jest stwórcą wszechrzeczy.

A teraz wyobraź sobie, że jesteś chory/a na białaczkę albo na jakąkolwiek inną chorobę, która sprawia, że cierpisz do tego stopnia, iż nie chcesz już żyć. I umierasz. Lub ktoś z bliskich. I wyobraź sobie, że chorujesz dlatego, że to bóg tak to stworzył. To jest części wielkiego konstruktu, wielkiego konstruktora. Mógł oczywiście zupełnie inaczej. Ale skoro stworzył właśnie tak, to chyba nie chciał inaczej. Chciał po prostu obarczyć nas bólem. Bólem często przewlekłym. Tak naprawdę zrobił to z powodu złości i chęci ukarania nas za niesubordynację.

"Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą (...)Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść - przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia"(Księga Rodzaju, rozdział 3)

Mógł stworzyć świat bez chorób? No mógł. Ale nie zrobił tego. Mógł stworzyć świat bez agresji? Mógł. Ale nie zrobił tego. Mógł stworzyć świat, w którym jedno nie zjada drugiego? Mógł. Ale nie zrobił tego.

   Powiedzą wam, że to nieprawda. Powiedzą, że bóg w swoim zamyśle stworzył świat, w którym wszyscy jedli rośliny. Coś w tym jest, bo to poniekąd prawda. Ale jest pewien kłopot. Świat roślinożerny był zamysłem boga, który był powiewem wiatru. Kogoś kto zawsze ukazywał się z powiewem wiatru. I to był jego zamysł. Bardzo wczesny. Wspomniany w zaledwie kilku akapitach na samym początku olbrzymiej księgi. Biologicznie mu wówczas wyszło, ale już wtedy miał problem z poddaństwem. Kilka razy wręcz powtórzył, że ziemia będzie ludziom poddana. Dlaczego nie stworzyć świata bez poddaństwa? Czy to naprawdę jest wynik najwyższej kreacji? Poddaństwo?

Następnie okazało się, że człowiek zrobił coś czego bóg nie chciał aby zrobił. Zjadł owoc. Można sobie zadać pytanie dlaczego bóg zasadził drzewo z zakazanym owocem. Można sobie zadać pytanie, że skoro jest wszechwiedzący, to dlaczego nie wiedział, że człowiek jednak zje ten owoc? Musiał wiedzieć, że tworząc drzewo i tworząc człowieka, człowiek ten owoc zerwie. Zatem jeśli jest wszechwiedzący to musimy dojść do wniosku, że to wiedział. Że wiedział, iż owoc zostanie zerwany. A skoro jest wszechmocny, to dlaczego nie stworzył człowieka odpowiednio? Lojalnego? Odpowiedzialnego? Skoro wymagał od niego lojalności to czemu nie stworzył go z tymi cechami?

Według teologów, według biblii i według całego konceptu religijnego zło przyszło na świat nie dlatego, że bóg tak chciał tylko dlatego, że człowiek sprzeniewierzył się bogu pewną małą niesubordynacją. I bóg go wygnał z ogrodu. Wyrzucił z izolacji.

Jeżeli sobie wyobrazimy ekosystem, w którym człowiek i zwierzęta są roślinożerne, a będzie to ekosystem odizolowany i dozorowany – ogród Eden – to nic złego stać się nie może. Natomiast kiedy otworzymy ten ekosystem i wygnamy człowieka, a zwierzęta z niego wyjdą to człowiek idzie na tereny nieżyzne, nie sprzyjające mu ani klimatycznie ani pokarmowo. Gdy znajdzie się na obszarze zimnym, na którym nie ma akurat roślin, to zacznie zjadać swoich braci i zabierać im skórę. Bóg sam go tego nauczy: „Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich" (Księga Rodzaju, rozdział 3)

Mógłbym zadać w tym miejscu pytanie dlaczego bóg uśmierca żywe stworzenie i zabiera mu skórę aby nas odziać? Dlaczego bóg nie może dać nam tkaniny? Czy to za wcześnie aby bóg wynalazł goretex czy kurtkę puchową? Czy to za wcześnie aby bóg zrobił ubranie z owczej wełny? I nikt nie musi przy tym ginąć. Dla boga nigdy nie może być zbyt wcześnie. Jest przecież wszechmocny. Zatem dlaczego? Jeśli jesteś racjonalny/a to jest oczywistym dlaczego. Bo po prostu nie ma tego, który umiałby stworzyć goretex. Nie ma boga.

Jeśli jesteś wierzący/a to dlatego, że zwyczajnie tego chciał. Nie znajduję innej odpowiedzi. Skoro jest wszechmogący, a robi właśnie tak, to dlatego, że tego właśnie chce. I mamy tu olbrzymi problem etyczny.

Według konceptu religijnego, zwierzęta i ludzie są dziełem jednego stwórcy. Zatem są braćmi. Ale bóg mówiąc od samego początku o poddaństwie przeznaczał człowieka do tego, co się stało. Do tego, że obdziera zwierzęta ze skóry i je zjada. I sam obdarł ze skóry jednego z braci, aby odziać drugiego. Komu potrzebny taki bóg? Czy aby na pewno jest to ktoś z kim chciałbym się kumplować?

Zatem w pewnym momencie obrońcy tego konceptu, powiedzą, że to przez człowieka są choroby i śmierć. Przy czym jeśli zastanowicie się nad tym aspektem, to po pierwsze; wszechwiedzący bóg powinien o tym wiedzieć, że jego dzieło nie będzie lojalne i będzie grzeszne. A skoro to wiedział, to znaczy, że tak to zaplanował. Zmienia się jedynie retoryka. Świat nie jest zły bo ja tak chciałem, tylko jest zły bo wy zjedliście owoc. Stwarzając pokusę i czyniąc zakaz, a wiedząc wszystko, zmanipulował sytuację tak aby on wyszedł na dobrego. To dziecinne wręcz, ale jak widać działa.

Bóg musiał wiedzieć, że tak się stanie. Mógł temu zapobiec. Przecież gdyby chciał zapobiec to by to zrobił. Jest wszechmogący. Gdyby chciał zatem wiecznej szczęśliwości wszystkich istot w raju to żadne ze stworzeń nie sprzeniewierzyłoby się bogu. Ale pamiętajmy, że bóg zdradził się kilka razy tym czego chciał. A chciał aby człowiek panował nad zwierzętami. Nie mógłby tego wypełnić w sielskim ogrodzie, gdzie wszyscy żywili się roślinami i w którym nie było drapieżników. Bóg zdradził się zamysłem. Należało jedynie wywołać skandal aby go zrealizować i przerwać izolację.

Bóg nie wychował swoich dzieci. Albo po prostu zaprojektował je do tego żeby nie były lojalne. Aby mieć powód wyrzucenia ich z ogrodu, poza którym staną się tymi panującymi. I to panującym w sposób przemocowy i krwawy. Wychodząc z ogrodu i chcąc zawędrować zbyt daleko aby panować nad ziemią, nie mogli obejść się bez obdzierania zwierząt ze skóry i zjadania ich.

Ponadto, jedno nie pasuje do drugiego. Ten bardzo wczesny bóg jest po prostu powiewem wiatru. To nie jest bóg tak naprawdę biblijny. Jeśli się temu przyjrzycie to dostrzeżecie to. To jest ktoś, kto zawsze pojawiał sie z powiewem wiatru. Lub pojawiał sie w czymś co wywoływało ten powiew. Czy to opis tajemniczych urządzeń i zjawisk ujęty w Księdze Ezecheila? Bóg pierwotny to tajemnicza istota, których zresztą było więcej. Kilka razy już w pierwszych rozdziałach użyta jest fraza „my". Po akcie niesubordynacji, bóg wręcz mówi "Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło" (Księga Rodzaju, rozdział 3)

To byli jacyś stwórcy, którzy być może mieli dobry plan. Pamiętajcie, że stwórca nie musi być bogiem. Człowiek też umei stworzyć życie w laboratorium ale nie jest bogiem. Oni mieli plan stworzyć ekosystem w którym jedno nie zjada drugiego. Wszyscy są roślinożerni i nie ma chorób. Swoista izolatka na planecie, na której panuje chaos życia. Swoisty ogród zoologiczny. Ale z takim ekosystemem ludzie musieliby mieć umiar i być dobrzy. Musieliby też z rozwagą się mnożyć aby nie zdominować ekosystemu bo to oznaczało jego zagładę. Ale bóg tego nie chciał. Chciał świata panującego i poddanego.

Zatem już chwilę później z logiki narracji wychodzi, że to człowiek stworzył boga. Człowiek nie miał umiaru, chciał panować, chciał uczt, mięsiwa i skór. Zabicie błąkającego się zwierzęcia aby je zjeść było łatwiejsze niż upraw

y. A zbieractwo na wielu rejonach nie wystarczało. Musiał zatem wyjść z ogrodu dozorowanego ku dobru. Być może fraza „panował" użyta przez boga czyli stwórców była po prostu przestrogą i konsekwencją charakteru człowieka. I tak zaledwie chwilę później - już chwilę później w kontekście tekstu biblijnego, a znacznie później w kontekście świata, gdy opuszczamy ogród pojawia się zupełnie inny bóg.

Nagle się dowiadujemy, że jak wypuściliśmy zwierzęta z ogrodu i wygnaliśmy ludzi z niego oraz go zamknęliśmy aby udaremnić powrót, to ten dobry twór boga – o którym on tak sam powiedział - okazał się tak paskudny, że trzeba go utopić. I nie tylko tego złego człowieka ale i niczemu winne zwierzęta. „Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: «Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem" (Księga Rodzaju, rozdział 6)

Wcześniej nawet brat zabija brata ponieważ bóg wyraził wdzięczność za ofiary ze zwierząt. Wolał zabijanie zwierząt jako podziękę dla niego, niż dary z plonów. To spowodowało zazdrość i pierwsze bratobójstwo. Jednak to nie w tym, że ludzie zarzynali zwierzęta dla boga, upatrywał bóg ich zło.

Bóg postanawia utopić świat gdyż ludzie mu się już nie podobają. Nie wiem dlaczego przy okazji topi wszystkie zwierzęta za wyjątkiem dwóch sztuk z każdego gatunku. Więc topi miliardy zwierząt. Niczemu winnych przecież. Globalny holocaust. To jest coś co wymyśla bóg, mimo, że jest wszechmocny. Więc może inaczej. Może na przykład sprowadzić po prostu chorobę na ludzi aby ich wytępić. Bo przecież w nich celuje. Ale widocznie powódź robi większe wrażenie. Albo po prostu jest głupszy od dzisiejszego wirusologa i tego nie umie.

Bóg chce zacząć świat od nowa z wybraną rodziną.

Zatem sugeruje pewnemu gościowi zbudowanie wielkiej łódki. Po czym topi cały świat. Wykonał swój w pełni przemyślany plan, wszechmocnej istoty.

W pierwszych chwilach po tym jak wody opadły, gdy ocalona rodzina wychodzi z łódki, zaczynają od nowa. I wiecie jak wygląda to nowe? To lepsze? Ta ocalona, a zatem wybrana przez boga rodzina, chwyta niektóre zwierzęta i szlachtuje je w podzięce bogu. Mniejsza nawet z tym, że czyni to cały akt ocalenia gatunków bezsensownym. Co zaskakujące, bo bóg dwa razy zaznaczył, że należy je zabrać do arki aby nie wyginęły. Zatem czemu nie rozliczył tych morderców? Może dlatego, że sam ich wybrał i jako wszechwiedzący wiedział dlaczego ich wybiera.

I ta nowa ludzkość spala na ołtarzu zabite zwierzęta, aby podziękować mu za holocaust. I to jest nowy początek. Lepszy.

I wiecie co robi bóg? Uznaje to za tak świetny pomysł, że w podzięce obiecał im przymierze. Palone ciała zwierząt w ogniu tak mu się spodobały, iż nazwał to miłą wonią. „Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: «Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości" (księga rodzaju, rozdział 8) Przepraszam "bogu", a kto to tak stworzył?

Pan poczuł miłą woń.

Zatem jeżeli wam powiedzą, że bóg chciał stworzyć świat dobrze ale w wyniku działań ludzkich jest on zły to pamiętajcie o tym, że nowy początek po potopie zaczyna się od zabijania zwierząt w podzięce bogu. Bogu, który najwyraźniej jest drapieżnikiem gdyż miłą wonią dla niego są trupy stworzeń, a nie misa owoców.

Komu ładnie pachnieć mogą flaki i palona skóra i sierść? Kto woli to od zapachu siana? Owoców? Warzyw? Potwór. Tylko potwór. To jest przecież oczywiste. Zły smok z naszych bajek.

   W religii punktem wyjścia dla ciebie jest ktoś z dawien, dawna. I ten sam ktoś jest również twoim dążeniem. Ale przewyższenie go jest już bluźnierstwem. Nie bez powodu karanym w tej religii śmiercią.

Gdy pozwalam na rozwój, to punktem wyjścia jestem ja, a dążenie powinno mnie przerosnąć. Nic we mnie nie powinno być takie jak wczoraj. Dlaczego nie chcieć być coraz lepszym? Mądrzejszym? Wyższym? Co złego jest w przewyższeniu siebie z dawna. W przewyższaniu siebie z wczoraj? Dlaczego w religii jest to grzeszne i zabronione?

W doktrynie nie możesz. Masz być dokładnie taki jakiego chcą cię bardzo dawni ludzie. I obcy dla ciebie ludzie. Przez pryzmat tego jakim chce cię jakiś bóg. Ale to bardzo stary bóg, który swoją księgę zakończył na tym, że ziemia jest płaska. Bóg zatem jest głupszy od teleskopu. Czy aby z pewnością jest to stan, który chcesz podzielać? I w którym chcesz tkwić? I czy aby na pewno zgadzasz się z dozorcami tej religii, że rozwój osobisty człowieka jest wrogi bogu?

Prymas Polski, Polak mówi, że „przez wojnę w Ukrainie bóg chce nam coś powiedzieć" Mamy 2022 rok, a gdy patrzę na tego człowieka, wypowiadającego te właśnie słowa, to zupełnie jakbym widział Mojżesza stojącego pod wulkanem, który grzmi. On też mówił, że to mówi bóg.

Nie widzę różnicy między nimi. Posługują się tą samą demagogią. Niemal 3500 lat siłą rzeczy rozwoju, a my wciąż uznajemy autorytet paplającego głupoty kmiota. A najlepszą formą komunikacji wszechmogącego boga nie jest dziś najbardziej medialny instagram, facebook, twiter czy tik tok lecz rzeź ludzi i ich cierpienie. Po co nam zatem zdolność mowy, skoro bóg przemawia do nas śmiercią ludzi?

Dlaczego klęczymy przed kimś kto komunikuje nam swój nastrój wojnami? Dlaczego skoro bóg chce nam coś powiedzieć, nie przyjdzie do nas i nie wystąpi w którejś z wielkich stacji telewizyjnych? Dlaczego uznajemy autorytet ludzi, którzy podczas epidemii Covid mówili, że to kara boga za małżeństwa homoseksualne? Czy najwyższy twór naszej imaginacji naprawdę nie umie sie porozumiewać, a tylko niszczy i zabija wywołując w nas strach i ból? Czy to naprawdę jest szczyt naszego marzenia i naszych wyobrażeń? Jeśli tak, to mamy olbrzymi problem intelektualny i etyczny.

 

Jednak to już inny temat, na inną opowieść.

Reasumując. Żyjemy w świecie, który spływa hektolitrami krwi i w którym jedno w bólu zjada drugie. Przy czym wyznawcy kilku religii - uznający się za lepszych i uduchowionych - zgadzają się z tym, że jest to wspaniała kreacja najwyższego konstruktora. Tak wspaniała, że mamy przed nim klęczeć w podzięce.
Musiałby być kretynem i nie mieć żadnych oczekiwań aby dziękować za konstrukt, który jest horrorem.

Omówiłem aspekt zaledwie samego początku. Nie jest w stanie on wybronić się etycznie. I oto dlaczego musimy rozumieć, że krzyż szpeci. Szpeci pejzaż i wystrój. I człowieka. I nie bójcie się o tym głośno mówić.

 

Privacy preferences
__cookiemgr_infotext__

Privacy declaration

Show details
Our webpage stores data on your device (cookies and browser's storages) to identify your session and achieve basic platform functionality, browsing experience and security.
__cookietype_func__

Zaloguj się