Moralność w praktyce.

 

Potocznie przyjęło się, że religia chrześcijańska, która stworzyła cywilizacją łacińską jest konstruktem najwyższym i pozytywnym. Społecznie wskazuje się wierzących chrześcijan jako wartościowszych i moralnych.
To oczywiście nie przypadek. Cała armia kapłanów religijnych utrwala ten fałsz z ambon od wieków. A gdy przy okazji stworzysz system, w którym zakazuje się książek, czy nawet się je pali, to ambona okazuje się jedynym źródłem jakiejkolwiek informacji. Tym bardziej gdy jest zasymilowana z administracją państwa, w którym w dodatku odpowiedzialność za kształcenie biorą zakony i księża. Polska dla przykładu była takim konstruktem. Do niemal końca XVIII wieku rolę wychowawców pełnił zakon Jezuitów, a gdy został przez papieża zlikwidowany, funkcję tę przejęli proboszczowie, czy też nawet niepiśmienni organiści. Cała wiedza o świecie i społeczeństwie płynęła z ambony i z ust funkcjonariusza Kościoła katolickiego. Zatem zrozumiałym jest, dlaczego jesteśmy ciemniakami i potomkami kołtuniarzy i warchołów.

Dodać muszę, iż już jedenaście lat po ustanowieniu chrześcijaństwa religią narodową, zatem w 391 roku w Aleksandrii, w największej na Ziemi bibliotece, w której przechowywano około 700 000 starożytnych zwojów, katolicy palą „niechrześcijańskie" pisma i księgi. Tak zmazane zostają myśli filozofów, relacje kronikarzy czy inne wspaniałe dzieła, jeśli przeczą one "prawdzie" chrześcijańskiej, czyli wielkiemu fałszerstwu, aby dostosować świat do swojej zabobonnej, nie mającej nic wspólnego z wiedzą i prawdą, idei.
Tak zaczyna się naprawdę przygoda z chrześcijaństwem. Od zniszczenia wszystkiego, co podważyłoby ten urojony, zabobonny kłam. Od zniszczenia światłej myśli filozofów, poetów, pisarzy, osiągnieć medycyny, astronomii, przyrodoznawstwa i wpędzenia świata w mrok niesamowitego przesądu. A przesąd może kwitnąć tylko w tym środowisku, które nie ma wystarczającej wiedzy o tym jak działa świat.

Chrześcijaństwo na wstępie cofnęło cywilizację o ponad dwieście lat, a zatrzymało rozwój na przeszło piętnaście wieków.
Zatem wszystkie pisma starsze niż cztery tysiące lat zostają unicestwione, aby wciskać ludziom, że ziemia ma maksymalnie 4394 lata (przyjmując datę 391 roku). I jest płaskim centrum wszechświata, z uczepionymi do sklepienia gwiazdami. Astronom grecki Arystarch z Samos już w II wieku przed naszą erą, odkrył, że to ziemia krąży wokół Słońca. Kościół katolicki zaakceptował ten fakt dopiero w XX wieku. I tylko dlatego, iż zdobycze nauki nie pozostawiały najmniejszych wątpliwości, nawet wśród idiotów. Czy liczba wierzących zmalała w tym momencie, gdy zawalił się konstrukt biblijnego świata i wszechświata? Nic z tych rzeczy.

W 2021 roku, w Tybecie zostają odkryte pisma sprzed 17 000 lat, dowodzące jasno, że „prawda" biblijna to jedynie wierutna bzdura. Zresztą tą bzdurę ujawniają już kości dinozaurów, w które wierzący rzecz jasna nie wierzą. Oni wierzą w nigdy nie widzianego boga, ale nie wierzą w kości, które mogą zobaczyć i dotknąć. Wyjątkowo ciężki rodzaj zaburzenia.

Ale dziś tak naprawdę nie o tym. Chociaż to właściwy wstęp. Dziś o wybujałej wyjątkowości chrześcijan. W związku z tym często usłyszeć można, że religia ma też znaczący, pozytywny wpływ personalny. Ona po prostu jest stanem psychicznym pomagającym ludziom i ten aspekt ma umocnić jej konieczność. Ten argument często pada, gdy obalisz wszystkie inne. To swoista deska ratunkowa.
Wobec tego pozwolę sobie najbardziej lakonicznie, obalić obie tezy. Z przyjemnością zrobiłbym to wnikliwie, nie musząc wybierać z historii znaczących wydarzeń, ale ludzie mają kłopot z czytaniem, tym bardziej gdy z powodu wdrukowanego przekonania, podchodzą do tematu sceptycznie.

 

1. Aspekt pierwszy. Chrześcijaństwo jako religia wyższa, właściwa, wartościująca wierzących? Moralna, miłosierna i uduchowiona?

- W zasadzie IV wiek, czyli wiek ustanowienia chrześcijaństwa religią narodową, to początek okresu mordowania pogan i plądrowania ich świątyń przez chrześcijan. Zaczynają się pierwsze morderstwa międzywyznaniowe. Prym wiedzie rzecz jasna odłam katolicki.

- W VI wieku na mocy cesarskiego dekretu, wszyscy poganie (zatem każdy kto nie był chrześcijaninem czy żydem) zostali uznani za ludzi bez majątku i praw. Dekret ten dawał prawo bezkarnego grabienia ich i mordowania.

- 966 rok to początek siłowego wprowadzania chrześcijaństwa w Polsce. Niszczone są wszelkie oznaki rodzimej wiary. Do końca osiemnastego wieku proces ten zakończył się wyparciem ze świadomości społecznej całej słowiańskiej kultury. Liczne powstania pogańskich Słowian przeciw nowej okupacji są krwawo tłumione. A zwykli ludzie zmuszani są do posłuszeństwa biciem, wybijaniem zębów za choćby zwykłe nie przestrzeganie postu. Więzieniem czy śmiercią w torturach. Ideą metodyki szerzenia tej religii, stają się słowa jezuity José de Anchieta, który twierdził, że "Miecz i żelazny pręt to najlepsi kaznodzieje". Tego masowego mordercę Indian, papież Wojtyła uczynił świętym, podając jako wzór dla misjonarzy. Jaka doktryna, takie wzorce i moralność.

- W 1001 roku rozpoczęło się oblężenie Cezarei. Miasto zostało wzięte szturmem przez krzyżowców 17 maja. Dowódcy pozwolili plądrować bez żadnych ograniczeń. Doszło do aktów tak przerażających, że oburzyły one nawet wodzów wyprawy.
W Wielkim Meczecie schroniło się wielu mieszkańców, którzy błagali o litość. Wycięto ich w pień, zarówno mężczyzn, jak i kobiety. W całym mieście uratowała się tylko garstka dziewcząt i dzieci, a także główny sędzia oraz dowódca garnizonu.

- W 1099 roku ma miejsce masakra przez chrześcijan ludności w Jerozolimie. Kronikarz Rajmund D'Aguilers pisał: "Na ulicach leżały sterty głów, rąk i stóp. Jedni zginęli od strzał lub zrzucono ich z wież; inni torturowani przez kilka dni zostali w końcu żywcem spaleni. To był prawdziwy, zdumiewający wyrok Boga nakazujący, aby miejsce to wypełnione było krwią niewiernych"


- 1109 rok to kolejna bitwa o Jerozolimę. Oto relacja naocznego świadka: "Wkrótce wszyscy obrońcy uciekli z murów poprzez miasto, a nasi ścigali ich, pędzili ich przed sobą, zabijając, wyrzynając, aż do świątyni Salomona, gdzie doszło do takiej rzezi, iż nasi brnęli po kostki we krwi. Niebawem krzyżowcy rozbiegli się po całym mieście, przywłaszczając sobie złoto, srebro, konie i muły; plądrowali pełne bogactw domy. Potem zaś, szczęśliwi, płacząc z radości, poszli nasi oddać cześć grobowi naszego Zbawiciela. Pozostali przy życiu Saracenii wywlekali zmarłych z miasta i złożyli ich na stosach, których wysokość dorównywała wysokości domów. Nikt przedtem nie słyszał i nie widział podobnej rzezi wśród pogan".

- 1147 rok. Wyprawa krzyżowa na Słowian (krucjata połabska). Krucjata kończy się fiaskiem, ale zapoczątkowuje proces, którego efektem staje się eksterminacja i starcie z map tych narodów słowiańskich, które nie poddały się chrystianizacji. To niezwykle krwawy i bestialski proces napędzany moralnością chrześcijańskich funkcjonariuszy.

- Ciekawe w kwestii moralności jest pewne zdarzenie z tamtego okresu. W 1187 roku Jerozolimę zdobywa sułtan Saladyn. Sułtan ów, według opinii funkcjonariuszy Kościelnych uosabiał jedną z siedmiu głów bestii Apokalipsy. W rzeczywistości był szlachetnym wojownikiem, którego cnót próżno by szukać wśród tych, którzy mienili się rycerzami Chrystusa. Kiedy z broniącej się jeszcze przed jego oddziałami Jerozolimy przyszedł do Saladyna dowódca garnizonu, Balian, przypomniał Balianowi masakrę, jakiej dopuścili się chrześcijanie w tym mieście w 1099 roku. Jednak Saladyn znany był z wspaniałomyślności. Ustalona zatem warunki kapitulacji chrześcijan. Zamiast proponowanych z początku stawek: mężczyzna za dziesięć dinarów, kobieta za pięć, a dziecko za jednego dinara - wiedząc, że w mieście przebywa około dwudziestu tysięcy chrześcijan z czego większość to ludzie ubodzy, których nie stać na zapłacenie takiego okupu - zgodził się za kwotę stu tysięcy dinarów uwolnić wszystkich. Jednak Balian wiedział, że nie zdoła zebrać i takiej kwoty. Uzgodniono więc, że za trzydzieści tysięcy dinarów zostanie uwolnionych siedem tysięcy mieszkańców. Na rozkaz Baliana garnizon złożył broń i Saladyn wkroczył do Jerozolimy. Arabscy zwycięzcy zachowywali się przyzwoicie i po ludzku. O ile przed osiemdziesięciu laty Frankowie brodzili we krwi swych ofiar, muzułmanie nie plądrowali ani nikomu nie uczynili krzywdy. Za to ci, co mienili się wyznawcami Chrystusa, który głosił błogosławieństwo ubogim, okazali teraz swe prawdziwe oblicze. Wprawdzie Balian opróżnił całkowicie skarbiec królewski, ale niełatwo przyszło mu skłonić szpitalników i templariuszy do wyrzeczenia się zgromadzonych przez nich bogactw, zaś zachowanie się patriarchy Jerozolimy i jego kapituły zasługuje na specjalną uwagę. Patriarcha ów wywołał wręcz prawdziwe zgorszenie u Arabów. Wprawdzie zapłacił za siebie dziesięć dinarów, ale opuścił miasto, uginając się pod ciężarem złota, ze sznurem wozów wyładowanych dywanami i zastawą stołową. Dzięki resztkom donacji cesarza Henryka II uzyskało wolność siedem tysięcy ludzi, ale gdyby zakony rycerskie i Kościół okazały się mniej skąpe, można byłoby oszczędzić niewoli jeszcze wielu tysiącom.

Koszty krucjat w kategoriach straconego życia i zmarnowanego wysiłku były nieobliczalne. Ponad dwieście lat przelewania krwi w imieniu urojenia, nie nauczyło rycerzy Chrystusa niczego. Dali temu dowód w Aleksandrii w 1365 roku. Tu nie oszczędzono nikogo. Nie mniejsze piekło niż muzułmanie przeszli aleksandryjscy chrześcijanie i żydzi. Z rąk chrześcijan gorliwie ściskających krzyż i krzyczących imię boga. Wdzierano się do domostw, a mieszkańców, którzy nie oddali natychmiast swego mienia, zabijano na miejscu całymi rodzinami. Około pięciu tysięcy jeńców - zarówno chrześcijan, jak i żydów, i muzułmanów - przeznaczono na sprzedaż w niewolę. W mieście panował odór ludzkich trupów i zwierzęcego ścierwa. Masakra w Aleksandrii raz jeszcze ukazała prawdziwy finał wypraw krzyżowych, które stawiały sobie za cel odzyskanie Ziemi Świętej. Z "miłosiernym" bogiem na ustach.

Wyprawy krzyżowe w XII wieku nie cieszą się już popularnością. Tendencja do jednoczenia się wszystkich chrześcijan przybrała szlachetną nazwę ekumenizmu. Nie znaczy to jednak, że chrześcijaństwo zmienia swoje krwiożercze oblicze. Nowym hobby chrześcijaństwa staje się inkwizycja.

- 1204 roku zaczęła działać „Święta Inkwizycja". Ma swoje uzasadnienie ideowe. Oczywiście chrześcijańskie. Święty Augustyn z Hippony – w liście do Bonifiacjusza pisał: „Istnieje prześladowanie niesprawiedliwe, którego dopuszczają się bezbożni wobec Kościoła Chrystusowego. Istnieje prześladowanie sprawiedliwe, to, którego dokonuje Kościół Chrystusowy wobec bezbożnych. Kościół prześladuje z miłości, a bezbożni z okrucieństwa".
Według Augustyna, źródłem tych przekonań są ewangelie, dokładnie Łukasza, rozdział 14: „Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony". Na uwagę zasługuje słowo "ZMUSZAJ"

Inkwizycja kierowała się ewangelią. Biskup Hostiensis w XIII wieku pisał: „Zasłużona kara dla heretyków to śmierć w ogniu, co potwierdzają słowa Pana w Ewangelii świętego Jana, rozdział 15, wers 6: „Ten kto we mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie i zbiera się ją i wrzuca do ognia i płonie".

Metodyka tortur oraz produkcja machin w celu zadawania wyrafinowanego cierpienia była na rzecz Kościoła katolickiego najbardziej rozwinięta. To groteskowe, ale to jedyna jego technologia. Narzędzia do zadawania niewyobrażalnego bólu. Czyli ci, którzy głosili ową wyższość i dobrą nowinę, poświęcili mnóstwo czasu i zasobów, aby opracować skuteczniejsze metody tortur. Tak więc z gorliwością dokładali wielkich starań, by zadawać jak największy ból ludziom, którzy po prostu nie zgadzali się z ich doktryną. Bądź nie uznali po prostu racji kapłana.

Wolter obliczył, że w Europie z powodu inkwizycji zostało wymordowanych, często w męczarniach ponad 9 (dziewięć) milionów ludzi. Kiedyś usłyszałem od pewnego katolika, że inkwizycja pochłonęła tylko jedną ofiarę. Niebywałe to, jeśli wiemy, że choćby sam jeden inkwizytor, Torquemada, osobiście posłał w Hiszpanii dziesięć tysięcy dwieście dwadzieścia osób na stos oraz dziewięćdziesiąt siedem tysięcy trzysta siedemdziesiąt jeden osób na galery.

- 1212 rok to międzyczas kolejnych krucjat, czyli zbrojnych wypraw, aby łupić bogaty wschód. Jednak rzecz nie ma się o krucjatach, ale warto wspomnieć wątek rzadko wskazywany. Otóż szerzenie chrześcijańskiej idei wśród dzieci, że tylko niewinne dzieci mogą dokonać wyzwolenia grobu Chrystusa początkuje żywiołowe krucjaty dziecięce. Tak oto z miast portowych Italii małoletni „krzyżowcy" przewożeni są przez chrześcijan wprost na saraceńskie targi niewolników. Kościół katolicki i funkcjonariusze władzy przymykający na to oko dorabiają się majątków na sprzedaży dzieci Europejskich. Oto kolejna odsłona moralności chrześcijańskiej u samego nawet źródła.

- W 1568 roku, trybunał inkwizycji wydaje nakaz śmierci na trzy miliony Niderlandczyków. Papież Grzegorz XIII dokonuje rzezi protestantów.

- w 1572 roku we Francji, w masakrze znanej pod nazwą Dnia Świętego Bartłomieja zamordowano 10 000 protestantów. Papież Grzegorz XIII napisał potem do króla Francji Karola IX: "Cieszymy się razem z tobą, że z Boską pomocą uwolniłeś świat od tych podłych heretyków".

- w 1584 roku Papież Grzegorz XIII w buli "In coena Domini" zrównuje protestantów (chrześcijan) z piratami i zbrodniarzami, zezwalając katolikom na ich mordowanie. To samo dzieje się w Polsce wiek później po Unii Brzeskiej, gdy katolicyzm stał się jedynym dopuszczalnym wyznaniem w Polsce. Katolicy mogą bezkarnie mordować prawosławnych Polaków.
- 1648 rok. Na fali katolickiego antysemityzmu, wymordowano w Polsce ok 200 000 Żydów. Rękami Polaków.

- W 1689 roku na rynku w Warszawie Kościół katolicki pali Polskiego filozofia, Kazimeirza Łyszczyńskiego. Pali go za ateizm. A ówcześni mu poeci umiarkowanie katoliccy, jak Potocki, prawią o jego śmierci „Gorzej grzeszy od diabła, kto przez to zapiera Boga na niebie; słusznie trzeba takich palić"

- Dopiero w 1917 roku heretycy mogą odetchnąć z ulgą. Po prawie 700 latach nowy "Codex Juris Canonici" znosi tortury! Duży wpływ na decyzję miało powstanie komunizmu w Rosji, którego Kościół się przestraszył.

 

Jednak musimy się teraz cofnąć. W 1492 roku chrześcijanie docierają do nowego lądu. Odkrywają Amerykę.

- W 1517 roku komisja „uczonych" mnichów z zakonu świętego Hieronima miała stwierdzić, czy Indianie są w stanie żyć na poziomie wieśniaków z Kastylii. Odpowiedź wynikająca okazała się negatywna. Zdaniem mnichów lepiej dla Indian, by zostali niewolnikami niż „zwierzętami na wolności". Jako argumenty podawano niesubordynację Indian (określaną mianem występku) Owe występki to między innymi, odmawianie pracy bez wynagrodzenia, nie oddawania za darmo własności, a także nieodtrącanie współplemieńców, którym chrześcijanie odcięli uszy.

-  Konkwista, tak naprawdę zaczęła się już w czasach Kolumba. Jego druga ekspedycja (1493 rok) przejawiała już wszystkie cechy konkwisty. Zbrojny podbój połączony z natychmiastowym osadnictwem, przymusowym nawracaniem oraz zniewalaniem rodzimej ludności. W imieniu boga, złota i papieża.
Skala okrucieństwa, mordu, gwałtu i przerażającego upośledzenia moralnego, do którego doszło już w pierwszym stuleciu konkwisty, nie ma żadnego wytłumaczenia. Zwykła chciwość i ambicja to za mało, aby to wyjaśnić. U podstawy leżała mentalność chrześcijańska. Czynienia sobie ziemi poddanej w przeświadczeniu o swej wyjątkowości. Przecież bóg biblijny prowadził swych wybranków nakazując wybijać wszystkich na ich drodze. A cała biblia aż kipi nienawiścią wobec pogan i nakazem zabijania ich.
W Ameryce moralność chrześcijańska nabrała nowego wymiaru; sadyzmu przekraczającego skalę zrozumienia, i przemocy na skalę wręcz kosmiczną. Olbrzymia odległość od centrum starego świata, struktury prawnej w nim panującej – wątpliwej, ale jednak - sprawiła, że chrześcijanie pozbyli się wszelkich oporów. Tak jak większość żołnierzy pozbywa się oporów na wojnie, nawet jeśli przed nią troskliwie całują swoje córki i szepczą do żony tkliwe słówka. Nagle stają się bestiami, gwałcącymi dzieci w wieku swych córek, wbijającymi je na pal, torturującymi. Przynależność do któregoś z Kościołów chrześcijańskich nie zmienia tu niczego na lepsze. Nie są w stanie nie być złymi pomimo powtarzania klęcząc frazesów o dobrze i miłości. O miłowaniu innych.

Ten morderczy obłęd i wściekły, nieliczący się ze środkami podbój miały swoje uzasadnienie religijne: chrystianizację „odkrytego" ludu. Siłą przeformowywano Indian i zabierano im ich własność. Przejmowano ziemię. Odczytując z dokumentów takie akty jako w imieniu „Korony i Kościoła"

Konkwista, czyli chrześcijański podbój Ameryk była istną gehenną. Szacuje się nawet, że zabito (chrześcijanie, z chrześcijańskimi frazesami na ustach) niemal 70 milionów ludzi. 70 milionów!!! Z 80 milionów ostało się zaledwie 10.

To czyny chrześcijan. Czyli ludzi, o których mówimy wciąż, że są moralniejsi i wartościowsi. Uduchowieni. Wyżsi, Lepsi. To problem chrześcijańskiej mentalności. Ich intencji i moralności. Możemy już spokojnie stwierdzić, iż owa opresyjna mentalność, z jaką Europejczycy podbili Amerykę, nie tyczy się jedynie ludzkiej epoki renesansu, lecz kosmicznej epoki Ryb. Czyli od narodzin Chrystusa i nastania chrześcijaństwa. Wyrosła na mentalności wybranego ludu boga biblijnego, który w drodze do Palestyny wybijał wszystkich na swej drodze. Nakaz boga brzmi jasno: „Skoro ci je Pan, Bóg twój, odda w ręce – wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza. Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci dał Pan, Bóg twój. Tak postąpisz ze wszystkimi miastami daleko od ciebie położonymi, niebędącymi własnością pobliskich narodów. Tylko w miastach należących do narodów, które ci daje Pan, twój Bóg, jako dziedzictwo, niczego nie zostawisz przy życiu" (Księga Powtórzonego Prawa, rozdział 20).

Późniejszy osławiony dziki zachód i Stany Zjednoczone powstały na zniewoleniu przez białych noszących przy sobie biblię i posługujących się nią na każdym kroku, innych ludzi. Porywali ludzi z innego kontynentu, wywozili, gwałcili, torturowali, zabijali, zamęczali, wykorzystywali do wszelkich celów jakie tylko ich zwichrowany umysł sobie uroił. Z bogiem na ustach i słowami ewangelii budowali swój dobrobyt kosztem niewolniczej pracy innych ludzi. I ich życia.
Resztki rdzennych amerykanów, którzy nie chcieli się poddać białemu, boskiemu najeźdźcy ci przedstawiciele "miłosiernej" religii chcieli zagłodzić. Biali chrześcijanie więc próbując zagłodzić rdzennych amerykanów zabili większość z 60 milionów bizonów. Tak po prostu; dokonali gehenny na niczemu winnych zwierzętach, aby inni ludzie umarli z głodu. W niedzielę oczywiście tłumnie słuchali słów kapłanów w kościołach, a przy siodłach mieli biblię.

Problem tej mentalności pojawił się dużo wcześniej. Oto bóg wybrał sobie plemię, aby rozpocząć podbój Palestyny. Wcześniej zniszczył Egipt. I w zasadzie setki miast. Mentalność europejska to ciąg dalszy mentalności Izraela. Pomijając geografię musimy powiedzieć sobie wprost, że to po prostu mentalność religijna. Można zestawić zatem epokę renesansu i zestawić to przez pryzmat perspektywy wieków od nastania chrześcijaństwa. I mamy tak oto niemal cały czas epoki Ryb jako istne ziemskie inferno poczynione ludzką intencją. Więc możemy już dziś spokojnie stwierdzić, iż owa opresyjna mentalność - z jaką Europejczycy podbili Amerykę - nie tyczy się jedynie ludzkiej epoki renesansu, lecz kosmicznej epoki Ryb.
Podporządkowywanie sobie ludzi to zatem typowa mentalność idei Ryb "ja wierzę", a skoro ja wierzę to Ty musisz uwierzyć, a jak nie uwierzysz to zginiesz. I pamiętaj, że mój bóg postawił mnie wyżej i pozwolił brać Ciebie w niewolę. I zabijać z 27 powodów, gdy zechcę. Bóg tak chce, a my jesteśmy wykonawcami jego woli.

Moralność chrześcijańska za nieposłuszeństwo karała śmiercią, torturowała jak w inkwizycji. Podbijała nowe rynki, jak konkwista i organizowała zbrojne napady, jak krucjaty. I mnóstwo, mnóstwo innych działalności.

W dawnym państwie niemieckim duchowni bywali ministrami, podskarbimi, dowódcami królewskich wojsk. Za czasów cesarza Ottona II Kościół wystawił dwukrotnie więcej rycerzy niż wszyscy książęta świeccy. Nie było też takiej diecezji, w której choćby jeden z biskupów nie toczyłby długoletniej wojny lokalnej. Często nie oszczędzali ani kobiet, ani dziewcząt, zabijali starców i dzieci. Wykłuwali wrogom oczy, tak jak to uczynił w 1368 roku opat klasztoru w Reichenau z każdym obywatelem Konstancji, który wpadł mu w ręce. Posyłali na tamten świat wszystkich jeńców, jak tego w 1379 roku dopuścił się biskup Osnabrück Dietrich. Zmuszali powstańców do błagania na klęczkach o litość, a potem jednak kazali ich masowo zabijać, tak jak to uczynił w roku 1415 biskup Liège, Johann von Wittelsbach. „Z kleszym stanem bywało tak, iż gdy słyszano o czymś złym czy o jakiejś wojnie i pytano, kto by owo sprawił, to pokazywało się, że biskup, klecha".

Przez całe wieki kler propagował świętą wojnę, do której Urban II jeszcze w roku 1095 nakłaniał zbrodniarzy i rozbójników. Papież zapewniał odpuszczenie grzechów, obfity łup, i królestwo niebieskie, krzycząc „to nakazuje Chrystus!" I wyruszyli z krzyżami na odzieniu i na sztandarach. Już nad Renem i nad Dunajem wymordowali tysiące Żydów. Potem dopuszczali się gwałtów i mordów na chrześcijańskich Węgrach. Torturując dla zabawy dzieci. Zabijali, bo, jak pisze arcybiskup Wilhelm z Tyru, postanowili grabić zawsze i wszędzie, „każdego mieszkańca miasta".

Wojna totalna to idea Kościoła katolickiego od średniowiecza po faszystowskie krucjaty w Abisynii, Hiszpanii, Chorwacji, Rosji. Aż po masowe mordowanie w Wietnamie z udziałem kardynała Spellmana.

Gdy przyjrzymy się ostatniej wojnie światowej, zrozumiemy, że to moralność mocno chrześcijańska ją rozpętała. Moralność człowieka wychowywanego w szkole katolickiej i będącego gorliwym chrześcijaninem. W 1943 roku w rozmowie z generałem Engelem, Hitler powiedział: "Byłem i zawsze będę katolikiem" Był gorliwy w tej religii do tego stopnia, iż uznał on mordowanie żydów, za wypełnianie woli boga. To szaleństwo i wiarę w słuszność swoich przekonań i czynów podparł Kościół katolicki.

- 27 października 1928 roku, Hitler oświadcza "Nie tolerujemy w naszych szeregach nikogo, kto zwalcza idee chrześcijaństwa"

- Przemawiając w Berlinie w roku 1933, Adolf Hitler powiedział: „Jesteśmy głęboko przekonani, że ludzie chcą i potrzebują wiary. Dlatego właśnie podjęliśmy walkę z ruchem ateistycznym i nie są to tylko puste deklaracje — wyplenimy go z korzeniami"

- 20 października 1939, papież Pius XII popiera hitlerowską napaść na Polskę. Uznał ją za "walkę interesów o sprawiedliwy podział bogactw, którymi bóg obdarzył ludzkość"

- W raporcie Martina Bormana spisanym 2 października 1940 roku Hitler daje upusty swojej prześladowczej ideologii, która go stworzyła "Polakom nie będzie wolno podnieść się na wyższy stopień, ponieważ staliby się natychmiast komunistami. Dlatego jest rzeczą zupełnie właściwą, ażeby Polska zachowała swój katolicyzm. polscy księża będą dostawali od nas żywność, będą natomiast w zamian prowadzili swe owieczki w kierunku wyznaczonym przez nas. Księża będą przez nas opłacani i będą wygłaszać kazania według naszych życzeń. Księża powinni trzymać Polaków w głupocie i ciemnocie, co całkowicie odpowiada naszym interesom. Podniesienie Polaków na wyższy stopień intelektualny równałoby się utracie siły roboczej, której potrzebujemy"

- W 1945 roku, papież w orędziu wigilijnym staje w obronie głównych oskarżonych o zbrodnie przeciwko ludzkości. Kuria rzymska interweniuje w sprawie ułaskawienia 200 zbrodniarzy hitlerowskich, w tym m.in. katów polskiego narodu, Franka i Greisera. To niewielki epizod w szeroko zakrojonej akcji ratowania hitlerowców przed odpowiedzialnością karną.

- Ziomek Hitlera ze wschodniej strony, równie perfidny i agresywny to Stalin. Wychowany przez Jezuitów, tych, którzy niszczyli Polskę przez kilka wieków. Dzisiejszy despota, Putin też jest dzieckiem ideologii chrześcijańskiej. Niesamowicie zasymilowanym z Kościołem prawosławnym.


Jak widać jakaś tam wybujała chrześcijańska wyższość nie działała w praktyce. W dniu zresztą początku wojny, na Polskę razem z Hitlerem napadł katolicki ksiądz, Tiso i jego faszystowsko-katolicka Słowacja. Tak, był taki ustrój. Ten ksiądz wysłał wszystkich słowackich żydów do Auschwitz na śmierć. Skazany przez trybunał, broniony był do dnia ostatniego przez duchownych i cały Kościół katolicki. Taka to moralność. Chrześcijańska. Zbrodniarze i ich obrońcy.

Coś się zmieniło? Mawia się często, że dziś jest lepiej, a postrzeganie wiary jest inne. Że chrześcijaństwo przeprosiło za błędy i okrucieństwo. Ale przecież ewangelie nie zmieniły się ani jednym słowem. W Kościele wciąż istnieje trybunał inkwizycyjny. Nie zmienił on swojego postępowania w wyniku chęci, lecz pod wpływem rozwijającego się świata. To zasługa cywilizacji, że Kościół katolicki wciąż nie morduje, tak jak Islam dziś. To nie intencja Kościoła, lecz tak zwanego „ducha czasu", któremu Kościół się bardzo przeciwstawia, po to właśnie, aby nie tracić supremacji. Gdy nie ma prawa, tylko teokratyczne rządy, to można wszystko. Gdy mówi się o prawach człowieka i wolności, pole działania ogranicza się do sprzedawania odpustów. A to nie tak intratny zysk jak w przypadku wywiezienia z Ameryk złota, przejmowania majątków podczas inkwizycji. Bo tym ona była. Swoistym skokiem na kasę. Można było przejąć każdy majątek, wystarczyło oskarżyć kogokolwiek o herezję.

Idealnym przykładem o co chodziło była historia templariuszy. Na początku XIV wieku król Francji, Filip IV Piękny, zapragnął zagarnąć majątek tych rycerzy. Inkwizycja stała się jego bronią. Oskarżył templariuszy o herezję. Oskarżenia Filipa IV, nieprawdziwe w każdym calu, w dobie szału religijnego wzięły górę. W 1307 roku Filip IV skonfiskował dobra zakonu. Potem rozpoczął się proces oskarżycielski połączony z torturami, zakończony wyrokiem skazującym na śmierć przez spalenie na stosie. Około czterdziestu żołnierzy zginęło podczas tortur w Paryżu przed osławionym symbolem terroru katolickiego jakim jest katedra Notre Dame.

Nawet i w okresie nowożytnym ofiary oskarżeń o herezję poddawano bezlitosnym torturom. W podziemnych lochach przywiązywano kobiety do drewnianych krzyży, przykuwano je od zewnątrz do murów, narażano je na ataki szczurów, na wszelką pogodę. Te i tak były szczęściarami. Mogły przecież zostać ofiarą bestialskiej, perwersyjnej zabawy kapłanów z przeróżnymi przedmiotami, które wkładali im do wszelkich otworów, a których zadaniem było rozrywanie ich od wewnątrz.Znęcano się nawet nad dziećmi. Były one na łańcuchach wywieszane z wież na zewnątrz, głodzone, pozwalano, by zamarzły, a potem smażono je na ogniu. Jedno z haseł towarzyszących rozprawianiu się z czarownicami brzmiało: „Będziesz torturowana, dopóki twoje ciało nie zacznie przepuszczać promieni słonecznych".

Arcybiskup Trewiru, Jan, zlikwidował w 1585 roku tyle czarownic, że w dwóch wioskach ocalały tylko dwie kobiety. „Niechybnie zginie całe miasto" — skarży się w połowie XVII wieku pewien ksiądz z Bonn, gdzie pod naciskiem arcybiskupa Kolonii, bawarskiego księcia krwi Ferdynanda palono nawet trzyletnie dzieci za rzekome obcowanie z diabłami.

Jak utrwala się w chrześcijańskich kronikach, wszędzie „sprzątano" i „usuwano brud", pozbywając się owych kobiet. „Jako że ze starymi nieomal się uporaliśmy i zostały one na nasze polecenie pozbawione życia, teraz zabierzemy się do młodych" informuje Jerzy z Darmstadt w roku 1582.  W ogień wrzucano stuletnie kobiety, roczne dzieci, kalekich i ślepych, śmiertelnie chorych, kobiety ciężarne, całe klasy szkolne, nawet duchownych i zakonnice.

Zaraza wśród bydła, w archidiecezji salzburskiej, doprowadziła w 1678 roku do śmierci dziewięćdziesięciu siedmiu kobiet na stosie.  Biskup Bambergu, Fuchs von Dornheim, wymordował około roku 1630 blisko sześćset osób płci obojga, które oskarżono o czary. Jego kuzyn, arcypasterz Würzburga, Adolf von Ehrenberg, posłał na stos około tysiąca dwustu czarownic i magów, po czym zarządził odprawianie mszy świętych za ich dusze. 

Szkody czynione w poszczególnych krajach były większe niż na skutek wojen. A każdy, kto próbował się przeciwstawić temu szaleństwu, sam stawał się ofiarą. Można posłużyć się nomenkklaturą nazistowską, że stawał się "opałem. Przecież w archidiecezji bamberskiej i w diecezji wrocławskiej istniały już piece krematoryjne dla czarownic.

Po uśmierceniu tych nieszczęśników, Kościół katolicki rzecz jasna zagrabiał ich mienie. Jeden z mogunckich dziekanów zarządził spalenie ponad trzystu osób z dwóch wsi po to tylko, by móc przyłączyć ich ziemie do swoich. Najszybszy i najłatwiejszy sposób wzbogacenia się - jak mawiano - to palenie czarownic. 

Oto moralność chrześcijańska. Torturowanie i zabijanie ludzi dla korzyści. I oni jeszcze mają czelnośc powiedzieć, że przepraszają. I zachowac przy tym istnienie trybunału inkwizycyjnego. Ale po co? Poza tym, tak jakby przeprosiny cokolwiek zmieniały. Złoto zrabowane przez Kościół katolicki i na jego zamówienie wciąż leży w skarbcach Watykanu. A znana nam cywilizacja łacińska stworzona jest siłowo na modłę właśnie tego Kościoła. Łatwo więc przepraszać z pozycji mocarstwa finansowego, bez ponoszenia konsekwencji.

Ale to i tak nic nie znaczy. W 2022 roku wybucha wojna w Europie. Bardzo mocno zasymilowany z prawosławną cerkwią, chrześcijański dyktator napada na Ukrainę. Czy jego chrześcijańska moralność coś zmienia? Czy jego wiara go wartościuje? Jak widać nie. Wojnę tę zresztą popiera i wspiera Kościół katolicki i Cyryl, patriarcha Rosyjski. Oba te kościoły chrześcijańskie podpisały w 2013 roku pewien pakt. I to są jego efekty. Efekty moralności chrześcijańskiej, która ma uczynić z nich kogoś lepszego, wyższego, uduchowionego. Tak się przecież mówi.

Przez ostatnie ponad 1500 lat, co nie było katolickie, musiało zniknąć i tak samo działo się jeszcze w XX wieku w klerykalno-faszystowskiej Hiszpanii oraz w Chorwacji. Masowy terror - mający swoje uzasadnienie w katolicyzmie, był cechą charakterystyczną i wspólną tak samo dla Falangi Hiszpańskiej, Ustaszy czy Słowackiej Partii Ludowej. Wyeliminowanie całych grup społecznych było jednym z ideowych celów chrześcijan - drogą do budowania państwa katolickiego, czystego od wszelkich przejawów odmienności politycznej, wyznaniowej czy etnicznej.

W ostatnim stuleciu możemy przyjrzeć się na wielu przykładach jak wygląda taki katolicko-faszystowski konstrukt. Konstrukt, w którym katolicy przejmowali władzę jak Chorwacja pod rządami Pavelicia. Węgry pod rządami Szálasiego, Hiszpania władana przez Franco, Włochy rządzone przez Mussoliniego czy Słowacja pod wodzą Tiso. Wszystkie te państwa były totalitarne. Katolicyzm potępia demokrację, za jedyne akceptowalne systemy uznając monarchię i dyktaturę. Potępia również wolność słowa i wolność wyznania. Dla nieprzychylnych przewiduje karę śmierci. Wedle nauk Kościoła Katolickiego, każdy akt okrucieństwa wobec ludzi o innych poglądach, jest działaniem słusznym. Święty katolicki - Tomasz z Akwinu, nakazuje karać śmiercią heretyków, by nie rozprzestrzeniali heretyckiej myśli. Inny katolicki święty jak Bernard z Clairvaux, naucza, że mordowanie niewiernych jest dla katolika powinnością.

W Chorwacji, Hiszpanii, Portugalii i Austrii w celu więzienia i eliminacji osób wobec których katolicyzm był represyjny, tworzono obozy koncentracyjne. Na przykład: Jasenovac, Stara Gradiška, Ciglana, Castuera, Formentera, Miranda de Ebro, Tarrafal, Wöllersdorf, Kaisersteinbruch. Słowacja i Węgry wysyłały swoje ofiary do obozów nazistowskich. Jak wspominałem już, katolicki ksiądz Tiso, posłał tam wszystkich Słowackich żydów.

Powszechna była mowa nienawiści jak dziś w Polsce, coraz radykalnej katolicko. Na przykład w Chorwacji, franciszkanin Dionizije Juričev uświadamiał, że zabijanie siedmioletnich dzieci nie jest złe. Na łamach pism publicznych w maju, 1941 roku, można było przeczytać: "Są granice miłości. Ruch wyzwolenia świata od Żydów to ruch prowadzący do odnowy godności człowieka. Stoi za nim wszechwiedzący i wszechmocny Bóg".

Hiszpański generał Gonzalo Queipo de Llano postulował, żeby wymieszać mięso i krew "komunistów" i użyć ich jako zaprawy przy budowie kościołów. Biskup Kartaginy, Miguel de los Santos Díaz Gómara, mówił: "Błogosławione niech będą armaty, jeśli w lejach, które otwierają, zakwitną słowa Ewangelii". Kardynał Isidro w liście pasterskim z 24 listopada 1936 roku, określa przemoc dyktatury Franco jako "prawdziwą krucjatę o religię katolicką".

W Hiszpanii, po upadku republiki, Kościół Katolicki otrzymywał od państwa liczne przywileje. Przekazywano mu wydawnictwa i szkoły. Znoszono wolność słowa, wolność wyznania i wolność zgromadzeń. Zdelegalizowano małżeństwa cywilne i rozwody. Pozamykano niekatolickie kościoły. Nauka religii katolickiej w szkołach i płacenie podatków na rzecz prywatnych katolickich szkół stały się obowiązkowe. Wprowadzono kary za homoseksualizm i rozpowszechnianie środków antykoncepcyjnych. Rodzinom podejrzanym o niekatolickie poglądy, odbierano dzieci - które następnie sprzedawano do bogatych rodzin katolickich. Choć obozy koncentracyjne w Hiszpanii nie były typowymi obozami śmierci, to ludzie również ginęli tam w dużych ilościach np. przez wykańczającą pracę. W Chorwacji organizowano masowe mordy i brutalne egzekucje poprzedzone nierzadko torturami - np. obdzierano ludzi żywcem ze skóry, fragmentowano przy pomocy pił i siekier, wyłupywano oczy, odcinano języki i nosy, kobietom obcinano piersi, nabijano dzieci na pale. Bywało, że tego rodzaju mordów dokonywali sami zakonnicy franciszkańscy.

To robiono stosunkowo niedawno, gdyby znów jakiś katolik stwierdził, że zbrodnie Kościoła i w imieniu chrześcijaństwa to dawny okres inkwizycyjny i że dziś jest jakieś nowe postrzeganie wiary. Nie ma. Zmieniła się jedynie metodyka Kościoła katolickiego i katolików, gdyż cywilizacja prawa jaką znamy nie toleruje zbyt dobrze dyktatur. Natomiast retoryka funkcjonariuszy chrześcijańskich począwszy od papieża, przez patriarchów, do lokalnego księdza w niczym się nie zmieniła. Jest faszystowska i prześladowcza tak jak zawsze, gdyż taka jest idea chrześcijaństwa. Zmuszanie do wiary, prześladowanie pogan, walka z bluźniercami. Nienawiść do wszelkich innych jest fundamentem tej religii, a frazesy Chrystusa o miłowaniu bliźniego to tylko paplanina marketingowa. Wystarczy przeczytać Nowy Testament, aby wiedzieć, że ten marny mesjasz przynosił taki sam faszyzm jak jego niby boski ojciec. A jego apostołowie zabijali ludzi za nieoddawanie im wszystkich pieniędzy ze sprzedaży swego majątku. I wraz z Chrystusem grozili śmiercią tym, którzy nie ugościli ich w domu ze swojego mienia. Im i zresztą całemu miastu. Ale o tym pisałem w swojej książce oraz rozprawiam się w innych artykułach.

Jeśli przyjrzycie się światu od momentu powstania chrześcijaństwa, do dziś, włącznie z tą ostatnią makabryczną wojną to zrozumiecie, że religia niczego nie polepsza. Z nikogo nie czyni lepszego człowieka. Niczego nie zmienia na lepsze.
Od chwili, gdy za sprawą Konstantyna Chrześcijaństwo stało się religią panującą, przez kolejne XV wieków Kościół katolicki prześladował wszystkich bez wyjątku. W ten sposób eksterminował całe narody. Całkowita zagłada dotknęła między innymi Prusów i Jaćwingów. O katolickim rozprawianiu się z protestantami i wycinania płodów żyjącym kobietom i rzucania ich na pożarcie zwierzętom nie ma już chyba sensu mówić. Trzeba to zrozumieć. Tamci źle reprezentują boga, a katolicy jako dyktatorzy już uznali się za bliższych bogu i ważniejsi. Najważniejsi. Zatem bijąc się w pierś przed trupem na krzyżu, rozrywają piersi innym ludziom. Ich hołd to hołd wobec zombie, a wszelkie życie niszczą. Gdzie tu jest wyższość? Po co komu taki bóg?

Reasumując. Wojny religijne to dziesiątki milionów ofiar, jeśli nie setki. Na ten przykład podczas katolicko-protestanckiej wojny trzydziestoletniej (1618–1546) na wielu obszarach Europy wyginęło ponad połowa populacji! Prześladowania Żydów, którzy od czasów Konstantyna na mocy kolejnych edyktów papieskich byli eksterminowani, traktowani jak niewolnicy i podludzie, okradani z majątków, pozbawiani potomstwa. W ciągu XV wieków około 10 milionów ofiar.

Eksterminacja Indian. Po odkryciu Ameryki uznani przez kościół katolicki jako istoty bez duszy, a więc nie ludzie. W wyniku
planowego wyniszczenia całych narodów (aby zrobić miejsce dla białej rasy) chrześcijańscy konkwistadorzy i misjonarze wymordowali ponad 70 milionów Indian. To największy holokaust w dziejach ludzkości. Istna gehenna ludów.
Poparcie niewolnictwa. Kościół katolicki nie tylko popierał niewolnictwo, ale też czerpał zyski z niewolniczej pracy. Bulla papieża Mikołaja V (styczeń 1455 r.) stwierdza, że niewolnictwo jest rzeczą właściwą i miłą bogu zgodnie z tym co mówi biblia. To właśnie ten konkretny aspekt (poparcie doktrynowe dla niewolnictwa) sprawił, że Konstantyn uczynił chrześcijaństwo religią narodową.)

Wspieranie faszyzmu i dyktatur: wszelkie prawicowe dyktatury były miłe papiestwu. Tym milsze, im dyktatura była silniejsza. Salazar, Franco, Hitler, Mussolini. Wszyscy ci krwawi dyktatorzy mogli liczyć na względy Watykanu. Papież Polaczek nie ukrywał swoich sympatii do ludobójcy z Chile, Augusta Pinocheta.

Wykorzystywanie seksualne dzieci. W USA, gdzie wybuchła afera, co 20 ksiądz katolicki wykorzystywał seksualnie małych chłopców i dziewczynki. Przyjmuje się, że skala zjawiska molestowania seksualnego przez kler dotyczy nawet 5 milionów dzieci. Do tego dochodzi gehenna dzieci w Kanadzie, czyli torturowanie ich w placówkach szkół katolickich. Bezkarne gwałty i morderstwa. Tortury.

Konflikt w Rwandzie, który rozpętali kapłani chrześcijańscy, między innymi Polscy biskupi jak zdechły już degenerat hoser. Ponad milion ofiar w ciągu kilku miesięcy. Każdego dnia maczetami ćwiartowano około 10 tysięcy ludzi. Niemowląt, kobiet. Kapłani zamykali ich w kościołach i wzywali oprawców w spychaczach, aby rozjeżdżali te drewniane kościoły z ludźmi w środku. To największy nowożytny holocaust wyprodukowany przez Kościół katolicki.
Jak widać klękanie, niesienie krzyża, wymawianie imienia boga, modły i chrześcijańskie frazesy nie zmieniają ludzi w dobrych. Wręcz przeciwnie. Zmieniają ich w czyste, irracjonalne zło, które demagogią chce zwać się dobrem. Ale o tym jest już inna opowieść.

 

2. Aspekt personalny natomiast jest prosty. Na orzeczenie, iż religia pomaga na poziomie osobistym, psychicznym, możemy jedynie ze smutną ironią powiedzieć, że w takim razie każdy narkoman czy alkoholik winien być traktowany na równi. Przecież chodzi o jego osobiste samopoczucie – co najbardziej groteskowe - oderwane od rzeczywistości jak religia. Zatem skoro to czyjeś samopoczucie ma być najwyższą wartością, to zalegalizujmy jako cywilizacja marihuanę, kokainę, heroinę, grzyby halucynogenne, dopalacze, a psychotropy sprzedawajmy w biedronce.
To, że coś co sobie uroimy nie świadczy o tym, że jest to słuszne. To, że robimy coś, aby poczuć się lepiej – jak rytuał w religii czy zapalenie jointa nie znaczy, że tak należy.

Musimy rozumieć, że religia jest używką. Taką samą jak narkotyki. I zabrzmi to absurdalnie ale wszystkie narkotyki razem wzięte nie zabiły nawet jednej setnej ludzi co religia.

I nie moją sprawą jest czy ktoś zażywa narkotyki i co robi ze swoim życiem. Pod warunkiem, że nie ma to wpływu na nikogo innego. Zamknij się w domu i klękaj bijąc się w pierś przed wiszącym nad zlewem krzyżem. Ale nie wynoś go do przestrzeni publicznej i nie mów innym jak żyć z powodu swojego urojenia. Jeśli ćpasz, bo ci z tym dobrze, to rób to. To twoje ciało i umysł. Ale nikogo przy tym nie krzywdź. Nie rozpowiadaj, że kokaina nakazała ci czynić sobie ziemię poddaną, a wobec zwierząt masz być tak zły, że mają się one ciebie bać. Bo to już nie jest twoja wiara, urojenie i komfort psychiczny, lecz terroryzm i przemoc. 

Jak nie masz zasobów to jedyną metodą jest modlitwa i czarowanie rzeczywistości. One nic nie kosztują. Dlatego książa uwielbiają się modlić. Nie zużywają na to zasobów, a sprawiają wrażenie jakby coś robili dla innych. W końcu się o nich modlą. Ale modły nikomu nigdy nie pomogły. Budują jedynie urojenie i pogłębiają oderwanie człowieka od rzeczywistości tak aby zaczął żyć złudzeniami i nadzieją. To jedyna i bardzo zgubna rola modłów.

Nigdy też nie pomógł nikomu przez wieki ani bóg, ani Jezus Chrystus, ani Matka Boska. Wojny i ofiary są codziennie, nieustannie od wieków. Mimo modłów. A może właśnie o to się chrześcijanie modlą? Wszak wyjaśniałoby to wiele. Pora skończyć z odrywaniem człowieka od rzeczywistości i przenoszeniem jego skupienia na czary. Pora rozwijać mentalność ludzką aby człowiek się po prostu zmienił Aby wykształcił w sobie dobro, brak skłonności do agresji i humanizm. Nic ponad to. Wówczas nie będzie wojen.

Wiecie jaka jest największa cecha religii, która jednocześnie jest jej największym nośnikiem? Religia nie wymaga żadnych kompetencji. Absolutnie żadnych. Dlatego zrzesza miliardy. Nie musisz ani nic umieć, ani nic wiedzieć.
Kapłani powiedzą ci co masz myśleć i co robić. Wystarczy abyś władał mową, nawet kiedy umiesz tylko bełkotać aby odmówić modlitwę. Jedyny - co ważne- bezkosztowy środek zaradczy religii na wszelkie problemy. Modlitwa.
Zatem zauważcie, że w środowisku braku umiejętności myślenia i środków, które są niezbędne do kreowania i rozwoju, najlepiej sprawdza się religia.
Mówi ci ona, że jesteś kimś, nawet gdy jesteś głupi i nic nie wytworzysz. Można byłoby pokusić się o stwierdzenie, że to pomocna właściwość religii. Jasne, o ile pomocnym jest urojenie, którym żyjemy. Ale ono nie zmieni jakości naszego życia. Jakość życia zmieni rzeczywiste działanie, a nie bełkot na klęczkach jako zaklinanie rzeczywistości.

Nie zapominajcie mówić tego wierzącym gdy zarzucą wam słuszność religii z powodu ilości jej wyznawców. Często to robią. Powiedzcie wówczas po prostu, że dlatego, że religia nie wymaga żadnej kompetencji. Żadnej!

Kończąc zatem, jeszcze tylko parę akapitów co do używek. Jeśli już musicie to wybierzcie piwo zamiast religii. Nie zabija się przynajmniej za nie picie piwa, czy za preferowanie ich innego rodzaju. Nikt nie zmusza do jego picia, nie mówi ono z kim masz spać. Nigdy nie paliło na stosie, nie nakazuje prześladować i zabijać. Jednak zakazuje się picia piwa nieletnim, które jednoczesnie zmusza się do religii. A to przecież religia zabiła niewyobrażalną ilość ludzi, nie piwo.

Ewangelia niskich czyni niskimi. I to jest cała odpowiedż na to, dlaczego chrześcijaństwo jest najbardziej prześladowczą doktryną w dziejach, a Kosciół katolicki jest najbardziej zbrodniczą organizacją w historii.

 

"Religia spełnia bardzo proste zadanie. Jako system ma za zadanie wartościować tych, którzy tej wartości nie mają. Będąc człowiekiem oddanym religii nie nabierasz automatycznie żadnej wartości. Nie stajesz się nagle lepszym człowiekiem. To ona wartościuje cię ugruntowaną społecznie, a z gruntu fałszywą reputacją, a ty nagle stajesz się nietykalny moralnie, gdyż tknięcie Ciebie będzie swoistą obrazą uczuć religijnych. No i nie wypada, bo przecież przez wieki nam wmawiano, że wierzący w jakiś dziwny sposób jest wyższy, łagodniejszy, lepszy. To wszystko to fałsz i ozdoba dla pospolitości i popeliny. To cała religia. Jej wyższość jest wypracowanym mozolnie efektem ułożenia świata na opak." - cytat z mojej książki "Prawda Nas Wyzwoli"

 

 

Privacy preferences
__cookiemgr_infotext__

Privacy declaration

Show details
Our webpage stores data on your device (cookies and browser's storages) to identify your session and achieve basic platform functionality, browsing experience and security.
__cookietype_func__

Zaloguj się