Szalony penis na wolności

Firma konkubenta, zakaz konkurencji, oraz praktyki u przewoźników, czyli jak Matka Boża prowadzi interes kochanka na Ziemi. No i masa niekontrolowanych, biegających na wolności, szalonych penisów.
Zatem jak prowadzić dyskusję z irracjonalizmem.

Rzecz jasna na argumenty się nie da. Nawet nie próbujcie.

Według ludzkiego mózgu, irracjonalizm staje się prawdą, gdy użyjesz słów "naoczni świadkowie" Tak oto dowiadujemy się, że bóg istnieje, bo płonie ognisko.
A z dzisiejszego przypadku - bo jest to relacja państwowej telewizji w 2022 roku - wiemy, że pewna kobieta ma realny wpływ na ludzie działania, losy bitew, itd.
Udowodnij, że jest inaczej? No udowodnij.

Telewizor, głosem lemingów, którzy wciąż w XXI wieku kierują się wiarą, zamiast obserwacją i wiedzą, mówi: "Według wielu świadków, w czasie najbardziej zagorzałych walk, dwa razy Matka Boża ukazała się nad polem bitwy. Wzięci do niewoli jeńcy rosyjscy, mówili o widzeniu postaci, która broniła im dostępu do Warszawy, wywołując popłoch w szeregach bolszewickiej armii. "

Zgadzam się. To bronienie wstępu bolszewikom do Warszawy, tak weszło jej w nawyk, że broniła go też w 1944 roku, podczas Powstania Warszawskiego. Rosjanie przyglądali się ponad miesiąc jak Niemcy dokonują rzezi ludzi.
Za to, 18 sierpnia, 44-tego roku, pojawia się w Warszawie oddział SS, który zasłynął z wyjątkowego okrucieństwa w mordowaniu i gwałtach. Dokonali rzezi Woli. Przyszli razem z konkubentem Matki Boskiej, czyli z bogiem. Skąd to wiem? Każdy miał takie oświadczenie na pasie: "Got mit uns", czyli "bóg jest z nami"

Nawet już nie potrzebuję naocznych świadków. Ale i tak byli tacy, którzy widzieli Matkę Boską razem z SS-manami. Tam gdzie bóg, tam i matka jego dziecka. Nie powinno nas to dziwić.
Przyglądała się jak dzieci są gwałcone i torturowane. Nie przeszkadzało to jej. Poznała się z tymi mężczyznami, 5 lat wcześniej, gdy ojciec jej syna, pobłogosławił zbrojną napaść na Polskę, mówiąc, że "obdarzył ludzkość równym dostępem do dóbr" Tak orzekła na konferencji prasowej ziemska instytucja tego ojca, czyli Kościół katolicki. Zatem firma, przez którą prowadzi on na Ziemi swój interes.

Niektórzy świadkowie widzieli też Matkę Bożą w międzyczasie wojny. Na bocznicach kolejowych, gdzie pomagała ładować ludzi do taborów, jadących do obozów śmierci. Praktyki w tym zakresie odbywała już przed wojną.
Udowodnij, że jest inaczej? No udowodnij.

Nie dość tego. Jest to na tyle jej ulubiona czynność, że w lipcu 2022 roku, zorganizowała wycieczkę autobusową do Chorwacji, w której zginęli ludzie.

Ale zajmę się tym przez pryzmat organizatora, nie ofiar. Nie będę jak księża, gdy dwa lata temu podczas pielgrzymki zmarł człowiek, a oni okrzyknęli to najwspanialszą śmiercią, jaką wierzący może sobie wyobrazić. Bo podczas pielgrzymki. Była to dla nich piękna śmierć. Ale nie ma co się dziwić. Ustaliliśmy już, że chrześcijaństwo to zombizm i wampiryzm. Kult trupa, ożywianie trupów, zjadanie ciał trupa i picie jego krwi. Kult zwłok, jak i części tych zwłok. Wysysanie i handel krwią swych świętych, kult łachmanów z trupów. Ołtarze z kośćmi ich świętych – przynajmniej dwóch, w tym co najmniej jedna z ciała męczennika. Według samych księży, tylko na takim ołtarzu można odprawiać msze.

To religia obrzydliwego kanibalizmu. To po prostu choroba mózgu, mająca nas w tym mentalnym kanibalizmie utrzymywać.

Wracając jednak do pielgrzymki. Według orzeczeń księży, bóg nagle, bez ostrzeżenia wezwał do siebie tego człowieka, aż tak bardzo go potrzebował. Kto wie, może bogu pękła rura w mieszkaniu, a on był hydraulikiem. A potrzeba dzieci, za ojcem nigdy nie jest przecież ważniejsza niż boska. Czy też współmałżonka. Z irracjonalizmem nie da się dyskutować.


Teraz pielgrzymka do Chorwacji.

Fakt, że Maryja, do której jechali aby z nią pogadać, nie ochroniła ich, pominę. I tak wyjdzie, że to sprawka szatana. Ma ona oczywiście nadzwyczajne zdolności sprawcze, bo przecież gdyby nie miała, miliony ludzi nie jeździłoby po świecie, prosząc ją co chwilę o coś. No, chyba, że ktoś ich na to nabiera, aby kasować za organizację takiej turystyki. Że ktoś żeruje na ich naiwności. Zaskakujące jest to, że miliony ludzi wciąż prosi, wierząc w to, że to działa, a świat wciąż jest abstrakcyjnie zły. Więc skoro ją proszą, a to działa, to wniosek może być tylko jeden. Oni są przyczyną takiego stanu świata. To ich życzeniowość.

Organizator – zresztą, wybranek boga, brat Józef na swojej stronie – ubratajozefa.pl - daje wyraz swemu zidioceniu. To jakiś chory psychicznie człowiek, który nawet w tym, że musi skorzystać z toalety, upatruje siłę sprawczą boga i jego troskę. Napisał między innymi coś takiego: „Nie wiedziałem jak zorganizować ludzi, ale sami się zebrali, zadzwonili i powiedzieli: Jest nas 50 osób, wynajmuj autokar, załatw pensjonat i jedziemy. To było wyzwanie, ale z bożą pomocą się udało. Nie było łatwo. Szatan przeszkadzał, mieszał, walka trwała, lecz Maryja przychodziła i przychodzi zawsze z pomocą. Zrozumiałem, że to Matka Boża jest organizatorem wyjazdów, a ja jestem narzędziem w Jej Matczynych dłoniach. To jest dla mnie pewne, że to jej dzieło".

Dobrze. Wiemy już, że to matka boża zorganizowała też ten wyjazd. Ale i tak jest parę problemów. Osobiście nie dziwię się, że matka boża dała radę zorganizować taki wyjazd. Ma ona bardzo, bardzo duże doświadczenie w organizowaniu wszelkich wycieczek. Na przykład podczas Holokaustu, organizowała znacznie większe transporty ludzi. Musiała zorganizować całe tabory kolejowe, które nieustannie transportowały ludzi na wycieczki do Oświęcimia, Majdanku, Treblinki, Auschwitz i wielu, wielu innych miejsc.

Jeśli wejdzie się w zakładkę „Moja historia" na stronie brata Józka, to jest słodko. Tak słodko, że aż słodko. Dowiaduję się, że nie miał on swego czasu za co pojechać na pielgrzymkę, aż niespodziewanie pojawiła się osoba, która mu to zafundowała. Według niego to bóg pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Bo bóg zajął się najważniejszą kwestią na planecie ziemia, jak podróż pewnego Józka do Chorwacji. Święty Mikołaj uszczęśliwiający dzieci prezentami istnieje. Umierające z głodu każdej doby dzieci, czy dręczone w przemocy mogą poczekać.

Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać poziom narcyzmu wierzących. Bóg mnie kocha, właśnie na mnie patrzy i interesują go moje potrzeby. Nie, nie cierpię. Nie umieram na oddziale onkologicznym, ja chcę po prostu pojechać do Chorwacji. Niesamowite. Kliniczny wręcz przypadek narcyzmu.
Ale tutaj nie o tym.

Wiadomo, że jak jest dobrze, to jest dobrze. Gorzej gdy pojawiają się pewne problemy. Wówczas sprawdza się kwestie formalne. Okazuje się, że biuro podróży, które organizowało tę pielgrzymkę, działało bez wymaganego prawnie wpisu do rejestru organizatorów turystyki. W przypadku braku takiego wpisu, jest problem z ubezpieczeniem. Co jest dosyć ważne w przypadku zagranicznych podróży. Komitywa z magiczną matką boską jak widać, ani nie wystarcza w kwestiach formalnych, ani nie zapewnia bezpieczeństwa.

Jednak brat Józef, ma na to wyjście. Oświadcza, że to nie on organizował wycieczkę, lecz zakonnica. Miło, jak jest miło, ale nawet gdy jesteś „słodko pierdzącym" samozwańczym wybrankiem boga, to i tak w sytuacji kryzysowej, szukasz kozła ofiarnego. Możesz dużo mówić o cnotach, ideałach, bliźnim, miłości, ale gdy odpowiedzialność patrzy na ciebie surowym wzrokiem, to wychodzi jak mały jesteś. Zwalasz winę na innych. No ale i tak szacunek dla Józka, bo mógł wsypać przecież mateczkę Maryjkę. Wszak orzekał na piśmie „Matka Boża jest organizatorem wyjazdów, a ja jestem narzędziem w Jej Matczynych dłoniach"

Ja bym się na jego miejscu trzymał tej linii obrony. Przecież żyjemy w Polsce. Jak uprzesz się przy takim twierdzeniu, to opresja bezrozumności religijnej, jaka panuje w tym kraju, musi uznać prawdziwość tej tezy. Przecież nawet w telewizorze o tym mówią. My jesteśmy jakąś Ugandą. Więc zaufajcie mi, że jej nie oskarżą.
Józek jednak się wystraszył i zwalił winę na zakonnicę. Wrobienie w odpowiedzialność szefowej gangu, jest ryzykowne, gdy należysz do gangu. W końcu jak skończysz służbę na ziemi i udasz się na wieczny urlop, w tak zwanym Kurestwie Niebieskim – przepraszam, Królestwie oczywiście - to zamieszkasz ze swoimi przełożonymi na wieki. To może być problem, dla kogoś kto na nich donosi. Raczej, na pewno wyślą cię do karceru na wieczne cierpienie. Zatem mimo oświadczeń na piśmie, winna jest zakonnica, bo to ona organizowała. Czy brat Józef zmienił więc treść na stronie z nieszczerej na szczerą? Przyznał publicznie, że wyjazdy organizuje on, w tym przypadku zakonnica, a nie Maryja, jak oznajmił na stronie. Kogoś obchodzi jednak rzetelność poza mną? Nikogo. Parafianie i tak nie umieją dodawać dwa do dwóch.

Oczywiście zaraz pojawią się inni winni. Rzecz jasna, główną postacią dla wierzących, do wycierania sobie mordy i ściągania odpowiedzialności jest szatan. To on wziął – nie dobrowolnie rzecz jasna – winę na siebie za pedofilię księży katolickich. Orzekli publicznie w 2019 roku, że to nie ksiądz wkładający penisa w ciało dziecka jest temu winien. Lecz właśnie szatan. To zadziwiające, że osobnik, który miał wpływ na zaledwie 10 śmierci w Biblii i który nie chciał żadnego zwierzęcia na ofiarę, jest winien zła tych księży. A bóg, który zgładził niemal 2 i pół miliona ludzi oraz niezliczoną ilość zwierząt, które też żądał na ofiarę, chce dla księży dobrze. Cóż, skurwysyny, trzymają ze skurwysynami.

Jak to szło panowie zbrodniarze? „Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu" (List do Rzymian, rozdział 7).

Nie możecie sie więc dziwić, że każdy kapłan jest po prostu skurwysynem. Umysłem służą prawu bożemu, ciałem zaś prawu grzechu. W ich członkach mieszka tylko zło.

To inwalidztwo, w świetle, którego sami siebie stawiają wyznawcy, kontynuuje się i współcześnie. Biskup Tadeusz Pieronek, popełnił oświadczenie w sprawie pedofili w Kościele. „żadna siła nie powstrzyma człowieka od tego, żeby korzystać z możliwości jakie daje człowiekowi wolna wola i do czego pchają go namiętności"

Zadziwiające. Czemu ja nie jestem bydlakiem? Jak to jest możliwe, że ani nie gwałcę, ani nie poluję na słabszych, ani nie wyzyskuję innych. Jak to jest możliwe, że swoje namiętności trzymam w ryzach. Jak to jest możliwe, że moje palce na klawiaturze trafiają w każdą literę, którą wybiera mój umysł. Jak to jest możliwe, że ręce i umysł kształtują te same słowa. A wieć moje członki i umysł chcą tego samego. ja to potrafię, oni nie. A może to kwestia właśnie w namiętnościach? Może to kwestia w człowieczeństwie lub nadczłowieczeństwie, skoro według Biblii nie da rady nie czynić zła, a według księży, nie da rady powstrzymać się od namiętności. Skoro orędownicy religijnej moralności tak prawią i przyjmiecie, że mają rację – bo przecież przyjmujecie - to widocznie jestem nadczłowiekiem, że potrafię panować nad emocjami i kontrolować swoje ciało. A może tak naprawdę chodzi o jedną, prostą kwestię. O intencje. Po prostu o intencje. jeżeli nie chcesz czynić zła, to go nie czynisz. Jeżeli czynisz zło, to dlatego, że tego chcesz.

Jak widać ta religia to idealny system zmycia z siebie odpowiedzialności. To nie my lecz zło, z którym nie dajemy sobie rady. Szatan lub wolna wola i namiętności nie do powstrzymania. Nasze członki chcą wiecznie czegoś innego, niż chce nasz umysł. Znakomicie, skoro  więc mowa o członkach i to szatan gwałci dziecko, to gdy przyłapiemy księdza na gorącym uczynku, to winniśmy uciąć penisa, który w to dziecko jest wpychany, przez szatana. Zresztą jest to członek bez kontroli, poza kontrolą. Skoro to szatan, to penis jest szatana. A skoro to penis poza kontrolą, czyli szalony penis, no to trzeba go jakoś powstrzymać. Uwaga dzieci! Po parafi biega jeden, należący do księdza, bezkontrolny, czyli szalony penis. Proszę udać się do schronu. A skoro to szatan, no to penis jesz szatana. A skoro członek wyrwał sie spod kontroli, no to kurde, trzeba coś z nim zrobić. Twoim umysłem nie będziemy się zajmować, zostawimy go. Moglibyśmy mieć zresztą problem ze znalezieniem. Szkoda czasu. On chce tego co chce bóg. Ale twój członek według twojego oswiadczenia i faktu, chce zupełnie czegoś innego. No to należy go, co zrobić? Upierdolić. No i szatan jest tak zły. Tak zły, że całe zło na ziemi, jest jego winą, to bez zastanowienia się, należy tego penisa uciąć. Że co, księciu? Że nieeeee? Ale dlaczego nie? Przecież to szatan, jego penis. Nie jego, twój? No przecież to on to robi, nie ty. Ah, czyli to jednak twój penis, nie jego. No to może stary jednak weżmiesz go na smycz, a jak jest taki wściekły to i założysz mu kaganiec, jakąś kolczatkę. To jakiś wściekły pitbul jest. Jak Tomee Le Jones w ściganym. Jak ty żeś go wytresował. Przecież nie wyhodował. Wy nie hodujecie, wy tresujecie. Księża! Tresujcie swoje penisy lepiej. Niech nie biegają po mieście bez kontroli. Bez smyczy. Bez kagańca. 

Jestem wielkim wrogiem kolczatek czy kagańców zakładanych zwierzętom. To po prostu brak wychowania. To wynik bezdusznej tresury. Niestety efekt tego wymusza właśnie narzędzia fizycznej opresji na biedne, skrzywdzone zwierzę. Dokładnie tak jak z penisami księży, z tą tylko różnicą, że one nie są biednymi zwierzakami, bitymi ludzką ręką, czasem tylko głaskanymi łagodną dłonią. Biedne stworzenia, nad którymi znęca się kapłan, bijąc je, a póżniej dajac dziecku do głaskania i całowania. Biedny gubi się. Tu agresja, tu czułość. Tu bicie, tu głaskanie. Można oszaleć. Zwierzę, przepraszam, penis niemal dostaje schizofrenii, zwłaszcza gdy najczęściej jego akt, jest aktem agresji. Unosi główkę do góry, patrzy na swego pana. Merda ogonkiem aby przypodobać się mu. Pan wygląda jak bezmózg, z oczami zatopionymi w rozkoszy. Wygląda jakby fantazjował. Jakby stracił kontrolę nad penisem. Chyba mój pan marzy, myśli sobie penis. I nawet gdyby chciał być łagodny i tkliwy i kochać, czy rozkochać, to pan wytresował go na bestię, która zrywa się ze smyczy i atakuje. Przecież nikt nie wychował go. Nie umie żyć, bez rzucania się w przemocy na ofiary. Jak szczujesz go na wszystko i tresujesz, to każdy penis staje się wściekły. Wystarczy tylko zdjąć kaganiec. A gdy pogryzie dziecko, powiedzieć, że ty przecież go nie kontrolujesz, bo się nie da, taka to bestia. Potwierdza to twoja święta księga, papież Polak i każdy w zasadzie ksiądz. 

Przypomnę: „żadna siła nie powstrzyma człowieka od tego, żeby korzystać z możliwości jakie daje człowiekowi wolna wola i do czego pchają go namiętności" oraz  "W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu" No i fakt, że to dziecko zostanie pogryzione przez wściekłego pitbula, to jego wina. Arcybiskup Michalik tak mówł przecież "Dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka" 

Dzieci! Nie lgnijcie do wśkiełych pitbulów. Jak je rozpoznać? Prosto. Po kagańcu, przepraszam, koloratce. Wściekłego, niekontrolowanego penisa, rozpoznacie po koloratce.

Pamiętajcie, że chrześcijaństwo jest religią idealną dla amoralnych i złych ludzi. Dla bydlaków i bandytów. Gwarantuje zmycie win. Wystarczy wypowiedzieć kilka magicznych słów, zjeść boga, ukrytego w ciastku i zabulić czarodziejowi.
"Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone." (Ewangelia Marka, rozdział 3)To oczywiste, dlaczego motłoch wybiera ten system. Pozwala on każdemu degeneratowi i tak dostąpić nagrody. Jest to system uniewinnienia z każdej okropności.

"Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia." (Ewangelia Łukasza, rozdział 14) Tym bardziej warto być skurwysynem. W niebie takich wolą.

Privacy preferences
__cookiemgr_infotext__

Privacy declaration

Show details
Our webpage stores data on your device (cookies and browser's storages) to identify your session and achieve basic platform functionality, browsing experience and security.
__cookietype_func__

Zaloguj się