Modły

Czy świat wygląda tak jak wygląda bo ludzie się modlą i właśnie o to się modlą? Jeżeli wierni dla których autorytetem są kapłani, między innymi mówiący o tym, że kobieta przychodząca do kościoła w miniówce powinna spotkać anioła śmierci, a homoseksualiści zgodnie ze starym testamentem powinni być kamienowani się modlą, to o co sie modlą?

O to aby ta kobieta spotkła anioła śmierci, czy o to aby ten homoseksualista cierpiał w piekle?

Jeżeli mam sąsiadkę katoliczkę, która co niedzielę słucha głośno mszę, wypisuje imiona trzech króli na drzwiach i wypełnia wszelką symbolikę znamionująca na gorliwość religijną, to o co ona może się modlić? Jeżeli ta sąsiadka wyskakuje z kijem na mojego spokojnego psa, wzywa na mnie straż miejską z powodu psa, donosi na mnie na policję gdyż nie podoba jej się jak parkuję samochodem przed budynkiem, to czy ona chce dla mnie dobrze? Donosi do urzędów gdy postawię garaż nie wymagający zezwolenia bez zezwolenia, to czy ona miłuje mnie jako bliżniego? Jeżeli ta sąsiadka chce dla mnie żle gdyż wszelkie te działania są tego dowodem, to jakie ma fantazje w modłach? W namacalnym życiu robi wszystko aby nałożono na mnie mandat, aby uprzykrzono mi życie w imieniu władzy, aby być może ta władza po prostu zamknęła mnie w więzieniu. Pomijając machanie kijem na niczemu winne zwierzę. Gdyby nie moja obecność, bez problemu zaczęłaby je bić. Wobec tego jeżeli jej rzeczywiste działania są takie, to co dopiero modlitwy. O co zatem modli się ta osoba? O co może się modlić taka osoba?

O to aby trafił do więzienia? Z satysfakcją już opowiadała gdy długo nie byłem w domu, że siedzę w więzieniu. Aby zdechł mi pies? Abym dostał kolegium finansowe gdyż to sprawi jej satysfakcję? I może przez to pozbędę się auta lub niekiedy aut, które tak kolą ją w oczy? I zdechnie mi z głodu pies jak i każde stworzenie które dokarmiam w okolicy? Bo będę w więzieniu albo zbyt biedny aby pomagać. To jest ta niby wyższa moralność wierzącego? To jest jej celem?

Więc o co ona może sie modlić? O dobro na świecie? Zdecydowanie nie, ta osoba ani nie jest dobra ani nie zachowuje się dobrze. Nie zachowuje się nawet przyzwoicie. Więc o co się modli? O to aby taki człowiek jak ja smażył się w piekle? Przecież taki poganin i bezbożnik powinien smażyć się w piekle według wierzącego. Tak mówi jej cala religia, więc modlenie się o to jest uczynkiem właściwego chrześcijanina. Powinnością. (Księga Izajasza 60): „Bo naród i królestwo, które by ci nie służyły, wyginą i poganie zostaną całkiem wygładzeni" To tylko jeden z setki prześladowczych cytatów biblijnych. To tylko jeden aspekt ich fantazji. Ich pragnień.

Jeżeli pomnożymy teraz ten przypadek razy społeczność, to mamy miliony tego typu ludzi, którzy się bardzo mocno modlą. I myślicie, że o co oni się modlą? Zatem wniosek jaki w tej kwestii podjąłem jest dla mnie bezsprzeczny. To jest rzecz oczywista.

Modlitwy ludzi wierzących powinny być traktowane jako intencjonalne akty terroru. I wpisane w kodeks karny nakładający na nie radykalne restrykcje.

 

Post Scriptum.

Wiecie, że moja aparycja jest mocniejsza od mocy sprawczej boga? Strażnicy przyjeżdzajacy odnośnie skarg na mojego chodzącego bez smyczy psa, nigdy nie dali mi mandatu. Nawet gdy mówilem im wprost, że mimo przepisu, psa na smycz nie wezmę. Nie po to mieszkam na obrzeżach miasta. To już jest przeszłość. Teraz mieszkam na zamknętej posesji na wsi, więc sąsiadki katoliczki już mnie nie terroryzują. Nie dotyka mnie ich miłowanie bliżniego. Cóż, najwyrażniej nie jestem im bliżnim. I nie zagraża moim zwierzętem ich "dobro" z kijem w dłoni. I mimo, że ta uprzejmie donosząca i życząca żle pani, bardzo o to się starła, nie dano mi mandatu. A skoro tak bardzo się starała to i bez wątpienia tak bardzo się i o to modiła. Bo o co mogła sie modlić? O dobro na świcie? Nie żartujmy sobie, ona nie wie co to dobro. Dobry człowiek, nie gania niewinnego zwierzęcia z kijem. 

Czy więc świat tak wygląda bo właściwi chrześcijanie i muzułmanie o to właśnie sie modlą aby innym- pogańskim, rodzimowiernym, ateistycznym, było żle? I aby oczywiście, zwierzętom było żle. Wiemy jak religie owe traktują życie zwierząt.

Bezduszni chrześcijanie, nienawidzący wszystkiego co nie jest chrześcijańskie i co nie zgadza się z wolą bożą, dla których amoralność jest normą, a prześladowania rozrywką, nie mogą modlić się o dobro, harmonię i pokój na świecie. Co do tego nie mam żadnych złudzeń.

 

Epikur niegdyś pisał:

Jeśli bóg chce zwalczyć zło ale jest niezdolny? Więc nie jest wszechmogący.

Jeśli jest zdolny lecz nie chce? Wówczas nie jest dobry.

Jeśli oba, może i chce? To dlaczego istnieje zło.

Jeśli nie może i nie chce? To dlaczego nazywać go bogiem.

 

Więc parafrazując Epikura

Skoro chrześcijanie się modlą o dobro, a jest zło to bóg istnieje?

Skoro bóg istnieje, a jest zło, to czy chrześcijanie modlą się o dobro?

Skoro bóg istnieje, chrześcijanie modlą się o dobro, a jest zło to czy bóg jest dobry?

Skoro na świecie króluje zło, to dlatego, że bóg ma moc sprawczą, a modły chrześcijan są wysłuchiwane?

 

 

Privacy preferences
__cookiemgr_infotext__

Privacy declaration

Show details
Our webpage stores data on your device (cookies and browser's storages) to identify your session and achieve basic platform functionality, browsing experience and security.
__cookietype_func__

Zaloguj się