nie pokój lecz miecz

kochamy hormonami...

kochamy hormonami...

Cios przyszedł nagle. Syk cięciwy i strzała przecina jedną z dwóch nitek, za pomocą których trzymam się życia. Prządki byłyby dumne. Kloto uwiła tą nić, Lachezis ją odmierzyła, Atropos przecięła. Każda oprócz pierwszej nawaliła.
Z całą determinacja jaką byłem w stanie wykrzesać z siebie usiłowałem związać tą nić na powrót. Złapałem nawet oba końce, ale nic się nie zmieniło...


Kiedy byłem mały wierzyłem w Jezusa. W moim kościele wisiał, namalowany na ścianie i przez całą mszę, czytałem w kółko cytat widniejący przy nim. Był to łaciński tekst, więc niczego nie rozumiałem. Później zacząłem dostrzegać ludzi. Modlili się. Wszyscy modlili się głośno i gorliwie, ale ja widziałem też coś innego. Stojący zerkali na siedzących z zawiścią i gniewem. Widziałem zło w ich oczach. Gdyby spojrzenie raziło chorobą, siedzący padaliby na dżumę.
Zastanawiałem się, czy On to widzi, więc podniosłem wzrok. Nawet nie drgnął. Uświadomiłem sobie, że on nigdy nie patrzy; że jego oczy zwrócone są ku ziemi. Myślę, że to z powodu wstydu. Albo winy. Ludzie powiedzą, że to jego ból nie pozwala na uniesienie głowy, ale ja wierzę w to, że syn Boga powinien umierać inaczej; z podniesioną głową.

...zabijamy adrenaliną...

Przestałem tam chodzić. Skoro On nie chciał spojrzeć na człowieka, który do niego przyszedł, nie było warto poświęcać mu czasu.
Miałem go jednak w sercu. Podobał mi się facet, który chodzi po ziemi i uzdrawia ludzi. No i ten numer ze zmartwychwstaniem. Czysta magia. Miałem mu za złe tylko tego, że zbierał po mordzie i nie oddawał. Mimo wszystko podobał mi się. Brat samarytanin. Wolny od chuci i agresji. Gość z innej planety. No bo jak wyjaśnić suwerenność od hormonów? Czysta biologia, kochamy hormonami. Zabijamy adrenaliną.
Mówię ci; facet z innej planety, ale bez charakteru. Wiesz- Geronimo walczył ze wszystkimi białymi w Ameryce i pięcio tysięczną kawalerią. Zginąłby w jeden dzień mając temperament Jezusa. Mógł myśleć, że ma Boga przy sobie, ale to nie uchroniłoby kobiet i dzieci jego narodu. I gdyby tak zrobił, także wstydziłby się podnieść wzrok.
Można być idealistą, ale nadstawianie drugiego policzka nie chroni przed atakującym.
I powiedz...dlaczego twoi bliscy mają umrzeć z powodu twej wiary?
Tłumaczysz, że Jezus jest po prostu dobry? Czy to dlatego nie oddaje? A jeśli ci na to odpowiem, że ten sam Jezus rzekł w te słowa: „Nie sadźcie, żem przyszedł pokój czynić na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową.” (ewangelia wg. Św Mateusza)
To nie są słowa dobroci, ani słowa dobrego człowieka.
Przestałem go lubić, ponieważ okazał się okrutnikiem i hipokrytą. Najpierw powiada: „Każdy kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi.” A później obiecuje poróżnić te same rodzeństwo. A kiedy jego przyjaciel i uczeń, Piotr na słowa, Chrystusa, iż będzie zabity rzekł: „Panie niech Cię Bóg broni. Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie.” – On, jego nauczyciel warknął doń gniewnie: „Zejdź mi z oczu szatanie. Jesteś mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki.”- i może rzeczywiście myślał nie słusznie, ale czy komuś takiemu jak Chrystus wypada się tak oburzać na swych najwierniejszych? Ponoć był nauczycielem dobroci, a taka pedagogika jaką stosował zmusza do pójścia w innym kierunku. Nie sądź, bo sam będziesz sądzony, powiada Jezus, a właśnie to zrobił. Przykro mi, ale nie mogę obrać tego kursu. Im więcej zła mnie dotyka tym więcej dobra daję z siebie. Chcę być dobry, a gniew mieszka w piersi głupców.
Dlaczego z założenia, nie znając mnie, czy ciebie i każdego człowieka światłego potępia naszą mądrość i nas samych? „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą...Biada wam uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości.” (Ewangelia wg. Św. Mateusza)

Niby czym zasłużyłem sobie, aby mógł mnie nazwać obłudnikiem? Jestem prawy i sprawiedliwy. Pomagam pająkom przejść przez ulice. Wyciągam pomocną dłoń, nie oczekując niczego. Żyję nie czyniąc nikomu zła i nie gardzę mądrością, którą potępia. Księga mądrości uczy nas: „Nieszczęsny bowiem kto mądrością gardzi i karnością.”
To dlatego Ojciec i syn tak bardzo nienawidzą kobiet? Bo sięgnęły po owoce, które dają wiedzę?
Nie zamykam nikomu bram nieba. Nie mam takiej mocy. Posiadam jedynie moc chodzenia właściwymi ścieżkami. Jestem dobry i taki pozostanę. Nie zwrócę się przeciwko bratu, czy osoby, którą kocham. Nie wyzwę przyjaciela, który stara się mnie pocieszyć. Nie będę żałował, że jeszcze się nie pali tam, gdzie chcę aby się paliło- „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę żeby on już zapłonął...czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu.; troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu.” (ewangelia wg, św. Łukasza)
Pragnę, abyśmy byli wolni od każdego jednego Boga. Aby jedyną rzeczą jaka mogłaby nas rozdzielić była śmierć, a nie wiara. Pragnę, aby dwie spotykające się osoby w jakiejś części świata, mogły sobie powiedzieć- jesteśmy dobrymi ludźmi. Dalej możemy pójść razem- a nie, że mój Bóg jest lepszy od twojego.
W czym lepszy? W mordowaniu, czy w ilości składanych obietnic? A jeśli rzeczywiście w czymś lepszy, to co to zmienia?
 

Zaloguj się