Bezorężni prorocy nie zwyciężają

Położ palce na moich wargach a zrozumiesz bogactwo milczenia

Położ palce na moich wargach a zrozumiesz bogactwo milczenia

 Ucałuj moje czoło. I nie żałuj mnie. Wypiłem ostatniego drinka, smakował mi ostatni owoc. Ostatnia kobieta miała roześmiany wzrok. Więc kiedy zechcesz mnie osądzić i wymodlić dla mnie nienawiść, proś tylko dla siebie.
Uwierz w banał; życie nie oszczędza nikogo. Unikaj bydlaków. Starannie omijaj głupców. Nie jest to łatwe, bowiem życie przypomina wernisaż pełen eleganckich gości, którzy tym głośniej cmokają, im mniej rozumieją. Wszyscy popełniamy błędy- zakochujemy się w tenorach lub sopranistkach, chociaż tenorzy są równie głupi jak kłótliwe kobiety, gdyż wysokie tony uszkadzają im mózg.


Połóż palce na moich wargach a zrozumiesz bogactwo milczenia. Cisza jest główną poezją, świętem między ludźmi. Dlatego nie unikaj milczków i melancholików- unikaj raczej wesołków i kłamców. Chyba, że lubisz tańczyć przez życie. Wówczas będziesz tańczyć, płakać i kląć. I miotać się bez końca.


"Największa boleść - to boleść w milczeniu"
Joachim du Bellay


Kobieta i mężczyzna rymują się w każdym języku za pomocą narządów płciowych, reszta jest prozą niekompatybilnych kaprysów i nieskończonych urojeń. Prawdziwa cisza to brzmienie melodyjne, bowiem klucz do prawdziwej poezji to melodia słyszalna jak grzmot dzwonów. Każda prawdziwa poezja jak i prawdziwa cisza jest melodią. Gdy nią nie jest- jest paplaniną i gwarem. Zgrzytając siekaczami, kontestujesz bieżącą trywialność, miast trzymać zęby na smyczy i cichutko kontemplować niezwykłość.
Przyłóż dłoń do mojej skroni , twardej jak grecki marmur. Czemu nie marzyć o złudzeniu, które możesz smakować przykrywając się kołdrą- o dozgonnej miłości jednej istoty ludzkiej. Jak być dozgonnie kochanym? Cała sztuka polega na tym, by ukochany człowiek nigdy nie zorientował się, że jesteś inną figurą niż ta, którą udajesz.

Żyjemy dzięki milczącemu porozumieniu, aby sobie nie mówić prawdy, żyjemy więc obłudą.

Żyjemy dzięki milczącemu porozumieniu, aby sobie nie mówić prawdy, żyjemy więc obłudą.

  

   Zakryj dłonią moje powieki. Nikt nie musi mi ich zamykać, gdy umrę. Skonam niezbyt późno. Śmierć nie powinna nas trwożyć- to tylko sen bez snów. Twierdzą, że tam jest ciemne morze. Plotą. Tam jest jasność bez światła, czas bez zegara, halucynacja bez zmysłów. Czy jest tam Bóg? Z pewnością, ale na razie Go nie widziałem. Być może, dlatego, że to teren bardzo duży i trudno trafić do wszystkich zakamarków.
Kiedy go spotkam, chyba nie zapytam go o nic, nawet o cierpienie maluchów na oddziale onkologicznym, tylko powtórzę mu jakiś klawy dowcip, coś pieprznego w eleganckim stylu, żeby sprawdzić czy pan Bóg ma poczucie humoru. Problem w tym, że ja nigdy nie zapamiętuję dowcipów.
Czy jestem tym widmem, jakim zdaję się być, dlatego, ze częściej spotykałem diabła na ulicach świata, niż Boga. A przecież nie dałem się.
Żeby stać naprzeciw każdego demona trzeba być mocarzem. Nie dziwię się, że wszyscy unikają otchłani i najciemniejszych ostępów. A czy mocarz ma prawo usiąść oparty o konar i zamknąć oczy w oczekiwaniu, że podejdzie Ona i przytknie palec do jego skroni.
W miłości najgorsze jest to, że jest ona niewystarczalna. Czasem wojownik musi opuścić topór, Thor musi oprzeć młot o kępkę darni. Broń musi spocząć na wypalonej ziemi. Czasem trzeba przestać ją targać i przestać walczyć. Ale nie można nigdy, ale to nigdy przestać być gotowym. Ktoś wszak musi ludzkość ratować. Musicie wiedzieć, ze istnieje siła, która przy najgorszym odda za Was krew. Inaczej nie wyszlibyście z nory. Natura doskonale rozdziela role drapieżników i gryzoni. A Bóg tchnie weń dusze.
Nie można kupić czyjegoś serca; to serce trzeba doścignąć, krusząc bariery.
Będąc mocarzem musisz mieć gdzie wracać. To może być człowiek, kamień, las, miasto, rodzina. Wiersz lub ołtarz. Ścieżka w parku lub wspomnienie jednej chwili w życiu. Opoka niczym matka dla dziecka, kiedy może ono przybiec z drugiego pokoju i przytulić się, wciskając głowę między fałdy jej spódnicy.
Zawsze widzę jedną chwilę w nocnym parku, kiedy moje oczy patrzą obok niej, utkwione w ciemności, zagubione jak najdalej można sięgnąć mrokiem duszy. Jestem, obok ale ja jestem tam...Bo stajesz czasem do bitew, których nie możesz wygrać. Dobijasz demona, krwawisz, zimne czoło opływa kroplami determinacji...Wyciąłeś właśnie serce najbardziej krwiożerczej bestii, gdy podchodzi Ona i zabiera Ci miecz. Bierze serce bestii i wtula we własne ramiona.
Są bitwy, których nie można wygrać. To są te same bitwy, do których nie powinno się stawać. A jednak...


"rozmawiałem z nim
Lecz nie brałem wszystkiego do serca
(nauczony smutnym doświadczeniem
iż ludzie mówią pewne fakty o sobie
z błaganiem w oczach
by im zaprzeczyć)
Więc kiedy mówił co myśli
zastanawiałem się
ile w tym przekory

Znał swoje możliwości
Ograniczenia
Umiał widzieć jasno i prosto
Wiele spraw dla mnie
ciemnych i zagmatwanych
wyzbyty złudzeń udowadniał
iż słowa znaczą to
co znaczą"

   Niektórzy tylko odnajdują punkt refleksji po którym zaczynają traktować minione etapy swego życia z pobłażliwym , a nawet lekko ironicznym uśmiechem, jakbyś patrzył na film. Jak na prostackie przedstawienie angielskiej sensacji. tak u mnie było, wędrówka ulicami, gang starszych żuli pragnących okazać siłę rozpędzałem serią ciosów i kopniaków, a kiedy spotykałem łąkę, zrzucałem kurtkę i siadałem na kępie trawy i byłem znów daleko; i znów jak chłopiec w brudnej podkoszulce. Ty razem znów brudziła ją krew.
Oprócz kawału opowiedzianego Jemu, zapytałbym czy smak krwi czyni z człowieka inną istotę. A może tęsknota, zdeterminowane noce w samotności, wycie do księżyca za czymś czego nie spotyka się na ziemi.
Obawiam się, ze przestajemy być istotami magicznymi. Śpiący mózg zamienia się w chaotyczny teatr nonsensownych przygód, pełen gróźb, upiorów i strachów albo w burdelowy plener, który w menu przewiduje normalnemu samcowi trwożliwe dziewice, tajemnicze nimfy, demoniczne hetery, cycaste syreny, krwiożercze amazonki, wszechmocne wróżek, płonące heretyczki, uwięzione królewny, szczebiocące rusałki, wyświechtane lolity. Niestety takim samym repertuarem epatuje dzisiaj telewizja, degradując sny, zwycięsko zawłaszczając ich ekskluzywną rolę lubieżnego panoptikum spod znaku Morfeusza, Hypnosa I Lilith.
"kobiety są jak góry. Im mocniej je kochasz, tym większa pewność, ze kiedyś strącą Cię w przepaść. Serce kobiety ma krótką pamięć. Tę amnezję determinuje biologia, a nie można kląć biologii. (...) byle umiał wytworzyć magię co wprawia w wibrację hormony i rozbudza głodne futerkowe zwierzątko, które on nakarmi swym kutasem tak solidnie, iż rano od słodkiego bólu, dziewczyna myli krem do golenia z pastą do zębów"
Wydaje mi się, że Bóg zawsze wiedział, że moja świątynia jest domkiem z kart. I mógł oznajmić mi to tylko w jeden sposób- burząc ją.
Wydaje mi się też, że jako dziecko kochałem, jako młodzieniec nienawidziłem, jako mężczyzna pochowałem swego ojca. Na kartach "twierdzy" Saint- exupery'ego jest piękne zdanie "To on nauczył mnie patrzeć śmierci prosto w twarz, bo sam nie spuszczał wzroku nigdy. Mój ojciec był z rodu orłów"
ale, ale...na ten temat nie jestem jeszcze gotowy. Trzeba przejść czasem długą drogę aby umieć przebaczyć.
Był ucieleśnieniem autorytetu i jasnej, czystej inteligencji. nauczył mnie, ze trzeba być stanowczym i że nie wolno usiłować przechytrzyć drugiego człowieka. twierdził, że godłem mężczyzny jest honor, który jako jedyną ziemską wartość można zabrać do grobu; a powinnością mężczyzny - lojalność, wierność danemu słowu. należał do tych ludzi, którzy mają odwagę gdy los zetknie ich ze skurwysynem, zakomunikować mu co o nim myślą. Nie ulegał nikomu i nigdy się nie płaszczył przed nikim-był jednym spośród tych rzadkich wystających gwoździ, których żaden młot nie umie zrównać z ziemią.
O takich dinozaurach pisała- nie bez złości- Andrea Hurton w "Erotyce perfum" "najgorsi są panowie z tym osobliwym surowym zapachem czystego samca. Pachną schludnością, emanując jedynie woń mydła, potu i spermy. Łatwo ich rozpoznać jako wrogów perfum"
Niby już wiem po czym została mi tendencja do zakopywania się nocą w lesie i czerpania z tego satysfakcji zamiast wchodzenia do sephory.
Złości mnie czasem gdy kobieta chce ocenić mężczyznę. wszelako kobieta nie jest właściwym sędzią, by sądzić mężczyznę ponieważ widzi w nim trywialną stronę jego egzystencji, nie rozumiejąc bogactwa mitologii, kreowanej przez zalety jego charakteru tak obce jaźni kobiecej.


„Nieskończona cisza prowadzi do smutku i przynosi obraz śmierci. Niezbędna jest wówczas pomoc roześmianej wyobraźni”
Jean Jacques Rousseau


   Dlaczego jest wiele kobiet według których prawdziwy mężczyzna jest jak James Bond- po nurkowaniu bez czepka wychodzi na brzeg morza z nienagannym przedziałkiem sztywnej fryzury, a po ciężkiej bójce w błocie ma nieskazitelne kanty spodni i koszulę śnieżnobiałą. I dlaczego chronią się one w sztuczny raj, serwowany przez grafomanów i producentów oper mydlanych ujawniając bezbrzeżną wrażliwość. a mityczni Herosi to byli dupki, a nawet według nich "dupkowie".
A tak się stało cudownym zrządzeniem losu drogie one, że zanim pojawiły się kioski ruchu i romansidła w nich, żył już Tristan i Izolda.
Ahhh...szukałem i nigdzie Cię nie ma:
Czerwoni Khmerowie poobcinali wszystkie zaszczepione przeciw chorobom rączki obozowych maluchów. Zwykłą siekierą, jak skrzydełka drobiu tasakiem. Wyrywali malca rodzicom, kładli rączkę na pniak i ciach! wokół masztu piętrzyła się piramidka tych dziecięcych kończyn, a ja zdrętwiałem- nie mogłem się ruszyć i nawet nie mogłem płakać. Później odchyliłem głowę ku niebu i spojrzałem bogu prosto w oczy. Wieczorem piłem sam. Moi towarzysze również tankowali całą noc.

„Gdy miecz błyszczący wyostrzę
i sąd podejmie ma ręka.(...)"
Księga Powtórzonego Prawa 32:41-42


 

sukces jest zawsze dzieckiem zuchwałości

sukces jest zawsze dzieckiem zuchwałości

   Ugłaszcz moją skroń i nie żałuj mnie. Smakowałem ostatnie jabłko, posłałem horyzontowi ostatnie spojrzenie. Miałaś wtedy melancholijny wzrok, a ja miałem wtedy odwagę by zrzucić oręż. Oparłem się i zamknąłem oczy. Musiałem znaleźć tą jedną chwilę aby później móc żyć wiecznie. Wtedy byłem bezpieczny i przez ułamek czasu szczęśliwy.
Gładzisz moją skroń i jest w tym coś tak wielkiego, że nawet zło nie podchodzi pod tą magię. ale ono czai się..a dotyk zostanie tylko w pamięci.
"przytuliłem go i szepnąłem mu w ucho:
-ja właśnie dorośleję, więc mi nie przeszkadzaj! od kilku dni moja dusza należy do diabła. Bóg nie ma u mnie żadnych szans, czło-wie-ku!"
-Liberalizm dwudziestego wieku pozwolił nam zorientować się, ze świat jest pełen lesbijek, homoseksualistów, masochistów, sadystów, biseksualistów, transwestytów, sodomii, a zdrowi heteroseksualiści, czyli normalna kurwa i normalny ogier to pogardzana i dyskryminowana mniejszość.
Powiedziałem pewnej onej kiedy pragnęła mnie zaciągnąć do gejowskiej knajpy tłumacząc , że to jedyne miejsce gdzie jej nie wyrywają. A co ze mną. opieram się o samochód z tak precyzyjnie wbitym spojrzeniem w jej ślepia, iż wie, że musi przestać mnie szarpać. idzie dwóch dżentelmenów gruchających niby dwa gołąbki.
- wynocha!- ucinam miżdżące się spojrzenia.
-ojej!...Ma Pan coś przeciwko naszej obecności proszę Pana? -pyta młodszy z gejów
-Skąd. cieszę się, że panowie nas zaszczycili. dzięki temu mogę się przekonać, ze ewolucja wciąż trwa, czego dowodem są niepożądane mutacje gatunku. ja już drodzy panowie jestem przez tą oto tutaj pięknotkę skazany na wymarcie, ponieważ mam zaniedbane paznokcie. i nie ważne, że tarzałem się do późnej nocy w błocie odkopując jeepa z bagna. Pachnące potem i spermą dinozaury muszę odejść, tylko kto wam kurwa załatwi taki drugi kamień rozjebujący się o ziemię. Won!
-ten pan nas nie lubi, kochanie- poinformował starszy swojego partnera.
Człapie bydlak z plakietką. człapie wprost na mnie. jestem mniejszy chyba o metr, stoję oparty, rozleniwiony, Ona, piękne stworzenie...on brzydki ale wypachniony.
-czemu kurwo strofujesz moich gości.
chyba mówi do mnie chociaż nie znał mojej matki. Chyba o jedno słowo za daleko. prostuję się, przygotowuje łapy do złapania mnie za koszulkę polo. lubię ją, zaciska zęby, łapię jego prawy nadgarstek, aby przytrzymać, obracam się w lewo stając bokiem, cale ramie przelatuje nad jego ręką i uderza w pachwinę łokciową jego lewej ręki. po czym delikatna kontra i rozwalam jego pachnący nosek.
podchodzi dwóch następnych ale pojawił się kumpel, capnął dwa krawaty i mówi:
- nie powinniście go znać 10 lat temu zanim złagodniał. Won!
I zasadził po kopniaku nie będąc przekonanym czy im się nie podobało.
piękność patrzy na mnie, oddycha szybko, ja opieram się na powrót o samochód, kumpel zapala fajkę.
-ale z Ciebie skurwiel.- mówi piękność.
-jestem mniejszy. - poprawiam koszulkę- przestraszyłem się.
wychodzą dziewczyny w czapeczkach jakie noszą stewardesy. machają do mojej piękności. jedna ma spódnicę krótszą niż pośladki. Kumpel rzuca mi zabawne spojrzenie
- No to będziesz stary dzisiaj latał- śmieje się zaciągając za wszystkie czasy.
Piękność przeczesuje swoją blond czuprynę, dłonią.
-czasem patrzę jak się zamyślasz i nie ma Ciebie zupełnie...jesteś tutaj choć jesteś gdzieś indziej, nie tutaj. wtedy sobie myślę; on jest jakiś dziwny, śpiący, czy on jest prawdziwy? powiedz- jesteś prawdziwy?
- a nie wypaplasz nikomu?
- nikomu
- jestem Marsjaninem. Przychodzę tu incognito.
- tak myślałam. Że nie jesteś zupełnie prawdziwy. wracaj na Marsa. Pa!
Obróciła się i poszła.
Chciałabyś wrócić na Wenus-pomyślałem- ale nie możesz znaleźć dobrego przewodnika. biedactwo. tego jednego dla którego warto golić nogi.
...I nie ma wiecznych miłości. Każda, choćby najgorętsza, kończy się prędzej czy później. To tak, jak w żarciku, kiedy mówisz, że masz dla kogoś dobrą i złą wiadomość. Dobra to taka, ze według uczonych, istoty ludzkie są genetycznie zaprogramowane do zakochiwania się. A zła jest taka, że program nie przewiduje trwałości uczuć.


 

Zaloguj się