złodzieje planet

Nie kradnijcie nam planet kłamliwe bydlaki!

 

"W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byście to chcieli teraz dowodami obalić?"
Fryderyk Nietzshe

 

325 r. - Sobór nicejski. Jezus z Betlejem ma zastąpić dotychczas czczonego Mitrę. Wniebowzięcie Mitry w okresie równonocy wiosennej staje się chrześcijańskim świętem Wielkanocy. Boże Narodzenie natomiast czyli przesunięcie narodzin Jezusa (6 stycznia) by wyprzeć z rynku konkurencyjnego Mitrę na 25 grudnia (narodziny Mitry).

Narcyzm chrześcijan powoduje we mnie już tylko śmiech.
Pominę fakt, iż ich wiara czyni z nich najważniejsze istoty we wszechświecie., wobec którego na szczęście człowiek jest zerem, niczym.
Niestety ten sam narcyzm sprawił, że chrześcijanin uznał się za koronę stworzenia na ziemi i ją zdegenerował w imieniu supremacji.
O tym jednak pisałem już dziesiątki razy.

Dziś chcę zwrócić uwagę na inny rodzaj narcyzmu chrześcijan. Ciężkostrawny w tych dniach gdyż podawany z pompą przez wiadomości jak i wszelkie portale, które mylą prawe z lewym tylko po to aby związać cały wszechświat z ich urojeniem.

Otóż nastała koniunkcja pewnych planet, którą to sobie oczywiście chrzescijanie w swej arogancji zawłaszczyli. To nic wyjątkowego bo oni zawłaszczali wszystko.
Jezusa, jako boga słońca czyli Mitrę, chrzest, teofagię czyli eucharystię i wiele, wiele innych. Jak i 25 grudnia jako święto, które nie było ich. Było pogańskie, a ich mityczny jezus urodził się przecież 6 stycznia. Jednak nie byli w stanie wyprzeć ze świadomości dwóch najważniejszych wydarzeń dla każdej cywilizacji czyli dla ludzkości.
Otóż przesilenia wiosennego i zimowego.
Więc w obu wcisnęli tego swego jezuska zapchajdziurę mimo, że daty wcale nie były zbieżne.
Tak oto jezus chrystus mitycznie narodzonmy 6 stycznia, urodził się 24 grudnia.

Irytujące jest to, że zawłaszczacie sobie dziś naturalne zjawisko jakim jest nietypowa koniunkcja planet mająca miejsce raz na około 800 lat.
Tak jakby w ogóle cały wszechświat i planety sprzyjały urojeniu ułomnego gatunku na małej planecie ziemia.

Jeśli spojrzysz w niebo przez teleskop to zrozumiesz, że boga, który wchodził w jeden gatunek zwierząt nie posiadający zdolności mowy aby przemówić do innego gatunku, posiadającego zdolność mowy po prostu nie ma. (przypowieść biblijna z Księgi Liczb, rozdzial 22)

I być nie może. To skrajny wręcz absurd i zwyczajny idiotyzm. To po prostu nie jest do przyjęcia.

Wszechświat ma 13,8 miliarda lat. Ziemia około 4,2 miliarda lat.
Gatunek ludzki datowany jest na 200 tysięcy lat.
Bóg jahwe ukazuje się w ognisku pewnemu mordercy na pustynii jakieś 3800 lat temu czyli 196,200 lat po tym jak już istnieje gatunek ludzki. Do tego czasu dokuczają mu drapieżniki, choroby, śmierć noworodków częstsza niż ich przeżycie. W zasadzie człowiek dożywal jakoś 30 roku życia; cudem.

Aż nagle po tych 196, 200 lat bóg stwierdza, że się nami zajmie, po tym jak jego dzieło stworzenia (wszak jest stwórcą wszechrzeczy) trwa już 13, 8 miliarda lat, a padół dla naszych stóp ulepił ponad 4 miliardy lat temu.
Czy on spał? Czy tak długo myślał? Czy przyglądał się jak jego dzieło truchleje w jaskini i ze znanym sobie zamiłowaniem do sadyzmu czerpał z tego przyjemność.

Jest zatem niedopuszczalne dla choćby zasadniczego wręcz myślenia, że w tak nieograniczonym wszechświecie jego boski konstruktor zajmuje się tym aby nakazać zabić czlowieka za zbieranie drewna w szabat na malutkiej planecie w malutkim układzie gwiezdnym, we wcale nie największej galaktyce; jednej z miliardów.

W dodatku ten niezwykły konstruktor stwarza wszechświat, który zdominowany jest przez dwa pierwiastki; najlżejsze i najprostsze- wodór oraz hel jakie stanowią 98% materii wszechświata.
Nas natomiast stwarza w zasadzie z węgla i uzaleznia od tlenu, czyli dwóch pierwiastków których razem z żelazem i resztą pierwiastków jest mniej niż 2%

Można z właściwą dla chrześcijan arogancją stwierdzić, iż to dlatego, że bóg uczynił człowieka szlachetnym (szkoda, że nie można wywnioskować tego po czynach ludzkich)

Mnie bardziej ciekawi to przeolbrzymie martotrawstwo przestrzeni i zasobów skoro bóg mimo tego ogromu wszechświata jasno stwierdza, że jest bogiem tylko wybranego narodu Izraela (tak, Polacy katolicy, tak własnie stwierdza w wielu miejscach waszej świętej księgi), a do którego najbardziej roszczą sobie prawo chrześcijanie jako Ci dla których śmierć na krzyżu lokalnego terrorysty była boskim dziełem dzieciobójstwa.

Ponadto sam konstrukt naszego świata (jako dzieła genialnego konstruktora) i jego kondycja świadczy o nim gorzej niż jakikolwiek ateista mógłby wypowiedzieć. I o jego wyznawcy.

Bo gdyby to jak skonstruowany jest świat rzeczywiście wymyślił jakiś bóg, który jako istota najwyższa, najbardziej moralna, przykładna, godną szacunku i wielbienia właśnie tak by chciał. Gdyby ten świat taki jaki jest, w którym jedno w męczarniach zjada drugie, a najbardziej rozwinięty technologicznie gatunek czyni zbędny sadyzm i odnajduje w tym przyjemność, okazał się rzeczywiście dziełem wielkiego kreatora to oznaczaloby tylko, że bóg jest nieskończoną nikczemnością i nie ma dla nas ratunku.

Nie jest możliwym aby istota zdolna kreować wszechświat była tak niskich standardów moralnych. To zwyczajnie nie ma sensu i nie jest zgodne z wolą tworzenia. I uniwesralną kosmiczną etyką.

W dodatku ta istota tworzy miliardy galaktyk, gwiazd i planet ale najbardziej ją wkurza to, że na planecie ziemia ludzie się onanizują.

Kreowanie sobie tak marnego boga jest niegodne myśli i imaginacji ludzkiej.

Chrześcijaństwo jest zatem najwyższym narcyzmem; konstruktor nieograniczonego wszechświata interesuje się najbardziej nami. Oprócz tego, interesuje się najczęściej mną, który wierzy. Nie wiesz o tym, że bóg mnie kocha? Moje bolące zęby już nie bolą. Kiedy już straciliśmy resztkę nadziei wygraliśmy na loterii.

Biorąc pod uwagę, że ten bóg nie zdziałał nic w życiu innych ludzi. Biorąc pod uwagę cierpienie, które zostało nałożone na jakieś bezbronne dziecko, biorąc pod uwagę umierajacych każdej doby z niedoli, głodu, chorób czy przemocy ponad 8 tysięcy dzieci, ten rodzaj wiary jest po prostu ohydny. Bóg ocalił moje życie w wypadku, co prawda lekarze operowali mnie kilka godzin ale dzięki bogu żyję. Drugi uczestnik wypadku zmarł, gdzieś tam na świecie w tym czasie umarło z głodu kilkaset dzieci, a w innym rejonie przeszło tsunami i zabiło kilka tysięcy. Ale ja cudem ocalalem. I sprawił to bóg; stwórca ogromnego wszechświata. Spojrzał akurat na mnie, na jednego z miliardów ludzi, na malutkiej planecie ziemia, w małym układzie słonecznym wcale w nie największej galaktyce.

Aby wyjśc naprzeciw tej kosmicznej buty i arogancji sprowadza się owego boga do mikroskali. Przez wieki można było skutecznie kłamać gdyż ludzkość nie posiadała wiedzy o wszechświecie. Można było więc napisać bardzo bzdurną księgę, nazywac ją świętą i kazać ludziom wierzyć bezkrytycznie w jej treść.

Zrozumieć można ludzi nie wiedzących nic o świecie i wszechświecie. Natomiast nawet chcąc być tolerancyjnym to za cholerę nie można pojąc tej ignorancji i głupoty dziś.

Tak więc pismo święte nam mówi, że ziemia jest płaska (Jan w apokalipsie oznajmia, iż na czterech narożnikach ziemi stali aniołowie)

Okazuje się, że te kwestie to nie wymysł jakiegoś tam apostoła. Sam bóg niby konstruuje to w ten sposób- sprzeczny z prawdą.

6 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich! 7 Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, 8 Bóg nazwał to sklepienie niebem. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi.

Można byłoby zakończyć już na tym calą tą religię wpisując ją w ramy idiotyzmu. Nie ma wód nad sklepieniem niebieskim i nigdy nie było. Już pierwsze zdania owej starożytnej księgi nie tylko kłamią ale stoją w sprzeczności z faktami.

14 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; 15 aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak. 16 Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. 17 I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; 18 aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre.

Bóg znowu sie myli, święta Biblia znowu się myli. Słońce i księżyc świecą nie tylko nad ziemią ale świecą daleko poza nią w całym układzie słonecznym. I nie są przyczepione do sklepienia. Oczywiście wówczas kłamcy spisujący te rzeczy nie mogli o tym wiedzieć. Jednak przecież bóg powinien wiedzieć. Czyć bóg nie powinien być mądrzejszy niż dzisiejszy teleskop?

Więc albo nie jest to wiedza od boga jak głoszą powszechnie orędownicy religii, tylko wymysły jako efekt braku wiedzy o kosmosie, albo bóg jest idiotą.

Biorąc pod uwagę biblię, nie było dinozaurów. Nie moglo być. Ba, nie może być nawet Rigwendy spisanej 9 tysięcy lat temu. Ani oczywiście homo sapiensa datowanego średnio na 200 tysięcy lat.

Religia nam ogłasza wyliczeniami ludzi wierzących, że:

- Żydowscy akademicy ustalili, że stworzenie miało miejsce w roku 3760 przed naszą erą. Oczywiście pomylili się. Sama zabawa Mojżesza z bogiem na pustynii, czyli pierwsze prawodactwo i holocaust na okolicznych ludach to jakoś 3800 lat p.n.e

- Luminarze kościoła grecko –katolickiego wyliczyli datę na 5508 p.n.e. Też się pomylili.

- Arcybiskup James Asher sugerował, że niebo i ziemia zostały stworzone w roku 4004 p.n.e
Jeden z jego uczniów sprecyzował tą datę i ustalił, że ziemia została w niedzielę, 21 października 4004 roku p.n.e o 9 rano.
I to jest najbardziej precyzyjne wyliczenie bazując na piśmie świętym i apokryfach.

Tak więc ludzie wierzący wasza ziemia ma na dziś dzień (2020 rok) 6024 lata. I to słońce krąży wokół płaskiej ziemi, a nad niebem jest woda. Samo słońce natomiast krąży po sklepieniu przyczepionym do ziemi. Jak i księżyc.

To jest prawda w ideologii religijnej, którą sprzedają wam kapłani jacy są dla was psychologami, przewodnikami moralnymi i ksztaltują wasz światopogląd sprzedajac boga, który nie widzial nawet ziemi z góry, a jest ponoć stwórcą wszechświata, w którym każde ciało niebieskie jest okrągle. Płaska ziemia jest wyjątkiem zatem jak i z tego co widać ludzkość również.

Ludzie wierzący są koroną arogancji i buty ale nie zmienia to faktu, że zarówno wasz kapłan jak i wasz bóg są głupsi od lornetki, a wasze pismo święte to gniot bardziej absdurdalny od Harego Potera, którego z rozkoszą palicie gdyż przeszkadza wam wszystko.

Więc mamy czas miliardow lat wszechświata i marnego bożka który skumplował się ze zdegenerowanym Mojżeszem jakieś 3800 lat temu, a pózniej pozwolił ukatrupić swego syna za coś co zrobiłem niby ja podczas gdy jeszcze nawet nie żylem. Więc wmyśl tej ułomnej religii narodziłem się winny.

Najpierw jednak zrodził go w sposób niezrozumialy dla nikogo ale biorąc pod uwagę to, że dzisiejsi księża uważają dzieci poczete in vitro nie za ludzi lecz produkt to stwierdzam, że wasz jezus jest również takim samym produktem.
Wszak nie został poczyniony w sposób naturalny, w wyniku aktu seksualnego.

Mniejsza jednak z tym, ja dziś chciałem o gwiazdach.

Ni cholery oczywiście owa koniunkcja planet nie pasuje do wydarzeń narodzenia chrystusa ale to nie przeszkadza chrześcijanom kraść tego pięknego, naturalnego, kosmicznego zjawiska dla siebie i swego bożka. I kolejny raz klamać i wymyslać.
Tak jakby to wszystko było oznakami boga dla nas.

Tylko popierdoliła wam się propaganda, a w zasadzie popierdoliły wam się planety z gwiazdami i lewe z prawym. To znaczy wschód z zachodem.
Otóż chrześcijanie przypominam skromnie, iż gwiazde betlejemską wskazującą gdzie ma się narodzić wasz chrystus jest obiekt na wschodzie. NA WACHODZIE!
"A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię." (ewengelia Mateusza, rozdział 2)
Nie wiem czy się orientujecie złodzieje planet dla swojej religii ale owa koniunkcja planet usytuowana jest na południowym zachodzie.
I wskazuje obiekt jaki uważacie za gwiazde betlejemską na zachód.

Dzisiejsza i ta rzadka koniunkcja planet nie ma nic wspólnego z gwiazdą betlejemską.

Natomiast na wschodzie w kierunku południowym ( w zależności od pory nocy) w okresie zimowym możemy obserwować pas oriona. Jest to najważniejszy dla ludzkiej cywilizacji gwiazdozbiór. Trzy gwiazdy z niego tworzą linię prostą opadająca w dół w kierunku wschodnim. Ta linia wskazuje najjaśniejsza gwiazdę naszego nieba, Syriusza. Jest to własnie gwiazda na wschodzie, a trzy gwiazdy oriona to są trzej królowie.

To Syriusz jest gwiazdą betlejemską. Wasz narcyzm i dostosowywanie świata do własnego poglądu, ba nie tylko świata ale i wszechświata sprawia, że nie tylko się mylicie w kwestiach fundamentalnych ale i kłamiecie!

Motyw ten jest stary jak ludzkość. Jest starszy niż wynika wiek świata z waszej biblii.
Narodzinom Horusa towarzyszyły solarne bóstwa które podążały za gwiazdą Syriusza przynosząc dary - Narodzinom Jezusa towarzyszyło trzech mędrców, którzy podążali za "gwiazdą na wschodzie" niosąc dary.
Gdy Mitra się narodził dziwnym trafem zajaśniała gwiazda w jego miejscu urodzenia i przyszło trzech mędrców, którzy przynieśli mu złoto, mirrę i kadzidlo.

Więc ponówmy pewne fakty.
Znacie historię człowieka, którego narodziny przyjęto na 25 grudnia (urodzony 6 stycznia), z dziewicy, jego narodziny zwiastowała gwiazda na wschodzie, czynił cuda, umarł na krzyżu i zmartwychwstał?

Jasne, że znacie. Powinniście ją znać. Ale wasza postać, o której myślicie jest tyko plagiatem. Bo tak narodził się Horus, aż trzy tysiące lat przed Chrystusem.

- urodzil się 25 grudnia -jako syn dziewicy -jego narodziny zwiastowała gwiazda jaśniejąca na wschodzie -niemowlę zostało powitanie przez trzech króli -nauczał już jako dwunastolatek -w wieku lat trzydziestu przyjał chrzest -miał dwunastu uczniów z którymi wędrował -czynił cuda, uzdrawiał i chodził po wodzie -występował pod różnymi imionami takimi jak "prawda", "światłość" "syn boży", "baranek boży" - w wyniku zdrady został ukrzyżowany -zmartwychwstał po trzech dniach

Motywy te pojawiają się w wielu kultrurach na całym świecie, a mity opisujące życie bogów mają taką sama generalną strukturę.

Attis (1200 rok p.n.e) -syn dziewicy, urodzony 25 grudnia, ukrzyżowany, zmartwychwstał po 3 dniach.

Krishna (900 rok p.n.e), syn dziewicy, narodziny zapowiedziała gwiazda na wschodzie, czynił cuda i miał uczniów, zmartwychwstał.

Dionizos (500 rok p.n.e); zrodzony z dziewicy 25 grudnia, czynił cuda, przemianiał wodę w wino, nazywany królem nad królami, początkiem i końcem, synem bożym, zmartwychwstał.

Mitra (1200 rok p.n.e) syn dziewicy, urodzony 25 grudnia, miał dwunastu uczniów i czynił cuda, zmartwychwstał po trzech dniach, nazywany prawdą i światłością.

Na całym świecie w różnych epokach czczono bogów reprezentujacych te same cechy (wszystkich przed chrystusem)
Aż prosi sie zapytać, dlaczego tak było.

Skąd się wzięła dziewica, 25 grudnia, zmartwychwstanie trzy dni po śmierci i dwunastu uczniów.

Odpowiedzmy sobie na to pytanie omawiając dalej chrystusa czyli ostatnie ze słonecznych bóstw.
Jezus Chrystus urodził się (tak przyjęto) 25 grudnia -jako syn dziewicy -jego narodziny zwiastowała gwiazda jaśniejąca na wschodzie -niemowlę zostało powitanie przez trzech króli -nauczał już jako dwunastolatek -w wieku lat trzydziestu przyjał chrzest -miał dwunastu uczniów z którymi wędrował -czynił cuda, uzdrawiał, chodził po wodzie i wskrzeszał zmarłych -występował pod różnymi imionami takimi jak "prawda", "światłość" "syn boży", "baranek boży" - w wyniku zdrady został ukrzyżowany -zmartwychwstał po trzech dniach

Gwiazda na wschodzie to Syriusz, który 24 grudnia ustawia się w linii z trzema gwiazdami w pasie oriona. Nazywano je trzema królami. Trzej królowie i Syriusz wskazują miejsce gdzie 25 grudnia wzejdzie słońce.

Dlatego też w micie trzej królowie podążają za gwiazdą na wschód do miejsca, w którym wschodzi, a zatem rodzi się słońce.

Dziewica Maria to gwiazdozbiór Panny " po łacinie "virgo" czyli dziewica. Często określa się ją też mianem domu chleba i przedstawia jako kobietę z kłosem zboża. Nazwa Bethlehem (Betlejem) w dosłownym tłumaczeniu, oznacza "dom chleba" i odnosi się do gwiazdozbioru panny, czegoś co jest na niebie nie na ziemi.

Około 25 grudnia następuje jeszcze jedno zjawisko; przesilenie zimowe. Po przesileniu letnim dni są coraz krótsze i chłodniejsze. Słońce widziane z półkuli północnej wydaje się zmniejszać i niknąć.

Doskonale widać to 22 grudnia. Wtedy słońce osiąga najniższy punkt na nieboskłonie. Następnie pozornie zatrzymuje się na trzy dni. Zawisa tak niedaleko "krzyża południa", gwiazdozbioru, a 25 grudnia rusza o 1 stopień dziennie na północ zapowiadając dłuższe i cieplejsze dni.

Stąd tradycja głosząca, że słońce umarło na krzyżu by po trzech dniach zmartwychwstać lub narodzić się ponownie.

Dlatego właśnie w żywocie jezusa i innych bóst słonecznych pojawiają się ukrzyżowanie, śmierć i zmartwychwstanie.

Wskrzeszenie słońca jednak świętowano dopiero w równonoc wiosenną czyli w wielkanoc. Dopiero wtedy słońce pokonuje ciemność. Dni stają się dłuższe niż noc, a na świecie pojawiają się oznaki wiosny.

Apostołowie to najbardziej oczywiste odwołanie astrologiczne. Zodiak ma 12 astrologicznych znaków, a jezus czyli słońce podróżuje wokół nich.

Musimy też wiedzieć, że krzyż zodiakalny stanowił pogański symbol. Ten krzyż nie byl symbolem chrześcijaństwa lecz nim został.

Dlatego początkowo jezusa przedstawiano z głową na krzyżu czyli słońce w środku krzyża zodiakalnego.

Wiec raz jeszcze powtórzę. Wasza gwiazda, a raczej nie wasza tylko Mitry, Horusa i innych jest po drugiej stronie. Jak staniecie tępaki to od koniunkcji planet na lewo.
W zasadzie ten kawałek nieba dowodzi na to, że wasz jezus jets mitem solarnym.
A kradzenie planet na rzecz swej religii dowodzi waszego obrzydliwego narcyzmu.

1.https://www.poganin.eu/antyteizm/czlowiek-z-dzbanem

2. https://www.poganin.eu/antyteizm/skradziony-dzie

3. https://www.poganin.eu/antyteizm/jezus-chrystus-czyli-mitra

4. https://www.poganin.eu/antyteizm/zbezczescic-przodkow

Zaloguj się