Załamka

Znajomy o podobnych wartościach udostępnił jeden z moich wpisów u siebie.
Nie mam czasu czytać za bardzo tego, a tym bardziej wdawać sie w dyskusję objaśniającą, że nie jestem wielbłądem.
Okazuje się, że może nie wielbłądem ale jestem fundamentalistą, złym człowiekiem oraz kimś kto popełnia błąd logiczny, że atakuje religię zakladając własną. Beczka jeśli nie beka śmiechu. 

Nie będę tu prowadził dyskusji o merytoryce bo nie da się o niej rozmawiać z ludźmi którzy nawet jeśli chcą głosić się (bo to trendy) agnostykami czy innymi wolnomyślicielami to i tak są tak wystraszeni boga, że potajemnie w głowie przed nim truchleją.


Nie będę też wyjaśniał dlaczego twierdzę, zgodnie z Edwardem Gibbonem (i wieloma innymi historykami i filozofami), który nie miał wątpliwości co spowodowało upadek antyku; całe zło zaczęło się pod koniec panowania Marka Aureliusza, a główną przyczyną był upadek starorzymskich cnót spowodowany szerzeniem się chrześcijaństwa.
Ale aby zrozumieć takie rzeczy trzeba poczytać nieco więcej niż z pierwszych stron z google.
I zrozumieć, iż twierdzenie, że do tego przyczyniły się najazdy barbarzyńców nie jest twierdzeniem wystarczajacym bo to skutek degradacji moralnej imperium. Przyczyną liczniejszych i śmielszych najazdów barbarzyńców był upadek moralności i degeneracja armii, ekonomii, etc spowodowany właśnie nowym kultem.

Mniejsza z tym. Jak ktoś nie umie wiązać przyczyn ze skutkami to dlatego, że nie umie.

Abyście zrozumieli warto wspomnieć, że Imperium Rzymskie było godnym największego podziwu dziełem sztuki ale było ledwie początkiem. Jego budowa była obliczona na tysiąclecia. Organizacja ta była dostatecznie mocna, by wytrzymać marnych cesarzy: przypadkowość osób lecz nie była dostatecznie mocna, by oprzeć się najbardziej zepsutemu rodzajowi zepsucia, by oprzeć się chrześcijanom.

Za sprawą skrytego robactwa, które pośród nocy, mgły i dwuznaczności wkradało się we wszystkie jednostki i z każdej wysysało powagę wobec rzeczy prawdziwych, w ogóle instynkt realności, za sprawą tchórzliwej, niewieściej i słodkiej bandy ta ogromna budowa stawała się coraz bardziej obca duszom.


Krętactwo bigotów, potajemność konwentykli, posępne pojęcia, takie jak piekło, jak ofiarowanie niewinnego, przede wszystkim zaś powolnie rozniecany ogień zemsty, zemsty czandalów ; to zapanowało nad Rzymem, ten sam rodzaj religii, którego pierwotnej formie wydawał walkę już Epikur.

Epikur zwalczał nie pogaństwo, lecz „chrześcijaństwo", to znaczy zepsucie dusz przez pojęcie grzechu, przez pojęcie kary i przez pojęcie nieśmiertelności. Zwalczał on podziemne kulty, całe ukryte chrześcijaństwo. I Epikur byłby zwyciężył, każdy zacny duch w Cesarstwie Rzymskim był epikurejczykiem: wtedy pojawił się Paweł. Paweł, ten żyd. Odgadł on, w jaki sposób z pomocą niewielkiego sekciarskiego ruchu chrześcijan na poboczach judaizmu można rozniecić „pożar świata", w jaki sposób z pomocą symbolu „boga na krzyżu" można skupić w ogromną moc wszystko, co nizinne, co potajemnie buntownicze, całe dziedzictwo anarchistycznych intryg w Cesarstwie.


Cała praca antycznego świata na darmo: brak mi słów, by wyrazić swe uczucie wobec czegoś tak potwornego. Cóż po Grekach? Cóż po Rzymianach? Wszystkie przesłanki uczonej kultury, wszystkie metody naukowe już istniały, ustaliła się już wielka, niezrównana sztuka dobrego czytania, ta przesłanka przekazu kultury, jedności nauki; na najlepszej drodze było przyrodoznawstwo, powiązane z matematyką i mechaniką. To wszystko już istniało. Już przed ponad dwoma tysiącleciami. A także dobry, subtelny takt i smak. Przy czym nie jako tresura mózgu! Nie jako kultura o chamskich manierach! Lecz jako ciało, jako gest, jako instynkt. Jednym słowem, jako rzeczywistość.
I wszystko to na marne.

Przez noc stało się to jedynie wspomnieniem.

Grecy! Rzymianie! Dostojność instynktu, smak, metodyczność badań, geniusz organizacyjny i administracyjny, wola ludzkiej przyszłości; i wszystko zasypane przez noc nie w wyniku jakiegoś zdarzenia naturalnego.

Nie rozdeptane przez Germanów czy innych ciężkostopych. Lecz zhańbione przez podstępnego, potajemnego, niewidzialnego, anemicznego wampira.

Nie pokonane; wyssane. Skryta żądza zemsty, małostkowa zawiść stała się panem! Wszystko, co mizerne, co samo w sobie cierpiące, co nawiedzane przez liche uczucia, cały do getta podobny świat dusz za jednym razem wzięły górę.

I sprawił to Jezus terrorysta. Sprawił to jego urągający godności ludzkiej kult "3 «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. (św. Mateusz, rozdział 5)

Chrześcijaństwo pozbawiło nas plonu kultury antycznej, a w późniejszym czasie także plonu kultury Arabskiej. Cudowny świat kultury hiszpańskich Maurów, pokrewny nam u swych podstaw, przemawiający do zmysłów i smaku został zdeptany. Krzyżowcy zwalczali później coś, przed czym leżeć w prochu bardziej by im przystało - kulturę, wobec której nawet dziewiętnasty wiek zapewne wydałby się sobie nader ubogim, nader „późnym".
Oczywiście, chcieli łupić. Wschód był bogaty. Przywódcy chrześcijaństwa w imieniu boga wszechmogącego ruszyli w swych chrystianizacjach i krucjatach aby pognębić cały znany świat.

 

   Mówienie, że filozofowie greccy tworzyli chrześcijaństwo to niedorzeczności. Chrześcijaństwo i owszem bazuje na filozofii greckiej ale zaadoptowanej do niego przez szalbierza Pawła. Po pierwsze gdy mowa o unicestwieniu myśli Greckiej przez chrześcijaństwo mamy na myśli antyk, a nie późny antyk, który dekretami już cesarzy chrześcijańskich mieszał się z filozoficzną propagandą religii przez tak zwanych filozofów (nadużyciem jest ich tak nazywać).

Jednak to nie jest artykuł wyjaśniający każde zagadnienie dlatego, że już pisałem o tym wiele razy. Powtarzał się nie będę.
Gdy spotykasz się z argumentem typu, że w inkwizycji jest tylko jedna ofiara udowodniona z winy kościoła katolickiego, to lepiej pokiwać z poblażaniem głową, odwrócić się i odejść do ludzi, którzy posługują się rozumem, a nie dostosowują faktów do swojego światopoglądu.

Wolter obliczył, że w imię wiary chrześcijańskij w średniowieczu na terenie Europy 9 468 800 (ponad dziewięć milionów) ludzi straciło życie za sprawą chrześcijan. Większość z nich to ofiary inkwizycji.

 

Przywykłem już do tego, że ateizm to bardzo wroga i nieprzychylna idea dla niemal większości.

Bycie ateistą wymaga ogromnej woli.

To jak stanie pośród atakujących cię zewsząd bezmyślnych zombie. Pokonasz argumentami jednego, dwóch, trzech, kolejnych ale będą następni. Nie rozumiejący tych samych argumentów bądź tworzący sobie własną wersję historii. Przyjmujący z calą pewnością wskrzeszanie zmarłych i wpędzanie duchów w świnie przez jezusa ale nie wierzący w  fakty historyczne lub wynik rozumowania.

Cieżko być człowiekiem poslugującym sie moralnością i rozumem wśród ludzi, których rozum został zrujnowany przez religię.
Zrujnowany.


Udowadniacie to na każdym kroku nie umiejąc nawet określić, że człowiek piszący o faktach historycznych oraz objaśniający teksty ze świętej księgi wierzących (co do której nie mam wątpliwości, że nie znają jej wierzący w liczbie 999 na 1000) nie jest zły.

A jeśli któryś teraz podnosi w euforii rękę, że czytał to jest jeszcze gorzej.

Wierzącego nie znającego biblii można uznać za ignoranta i partacza.

Natomiast znajacego biblię i wciąż wierzącego należy uznać, za czlowieka aprobującego zło czynione wobec innych w imię boga. Należy uznać za zero moralne. Za etyczne gówno.


Nazwą cię złym, fundamentalistą i orędownikiem nowej religii, a Ty tylko głosisz wyższość myślenia nad przyjmowaniem twierdzeń prymitywnych proroków czy apostołów oraz dobro wobec innych stworzeń.


Ale jesteś zły, bo mówisz o ich religii. Mówisz prawdę ale dla nich oczywiście są to kłamstwa i oszczerstwa. To takie oczywiste.


Jesteś zły bo wyjaśniasz, że mówienie dzieciom, że pójdą do piekła jest z pewnością wbrew wszelkim zasadom i niegodziwe. To znaczy jest złem. I tak mówią ludzie wierzący.
Ateiści nic podobnego nie robią. Wszystko co mówimy im my, to, to żeby same myślały. Poznały fakty.
Nie mówimy, że to jest ich jedyna droga bo jak na nią nie wejdą to będą płonęły w piekielnym ogniu. Nie mówimy im gdy mają dziesięć lat, że bóg i jezus jest ważniejszy od mamy i taty.

Nie mówimy im, że człowiek twierdzący "kto kocha ojca lub matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż mnie nie jest mnie godzien" (Mateusz, rozdział 10, wers 37) jest wspaniałą postacią, której należy oddać całe jestestwo i w jej imieniu zabijać gdy trzeba.

Ja mówię tylko, że ten kto wypowiada takie słowa jak powyżej, nie jest mnie godzien. I mawiam też, że nie jest godzien i Was dzieci, ktorym się wmawia wyższość takiego kogoś nad waszymi bliskimi (https://www.poganin.eu/antyteizm/potomek-gwalciciela)

 

Więc jesteś zły bo wyjaśniasz, że chrześcijaństwo to obrzydliwa idea. Aby komuś wybaczyć trzeba mieć kozła ofiarnego. Torturowany i zabity syn bo nie ma innego sposobu przebaczenia. Nie ma wybaczenia bez ukarania i przelania krwi.

To przerażająca, starożytna idea. W tym szczególnym przypadku dotyczyła grzechu pierworodnego, popełnionego przez adama, który co teraz wiemy, nigdy nie istniał. No i ten niedorzeczny pomysł, że jezus został uśmiercony w ofierze. Uśmiercono go jak kozła ofiarnego za śmierć nieistniejącego przodka.

 Bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (oraz morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Ci z nas, którzy od najwcześniejszego dzieciństwa się z nim stykają, nie dostrzegają tego horroru. Dopiero błogosławiona niewiedza stwarza odpowiednią perspektywę. Richard Dawkins

 

My tylko staramy się zniwelować spustoszenie wynikajace z tej okropnej indoktrynacji i sporowokować do kierowania się wiedzą i zrozumieniem. A jednak to co mówią ateiści i naukowcy martwi poważnie wielu ludzi.

A to co mówią to jedna z piękniejszych idei w dziejach. Jak może to kogoś martwić. Jak wiedza o rzeczywistym funkcjonowaniu wszechświata może kogoś martwić. To wstręt, że tak jest.
Zamiast mieć poczucie zagrożenia siebie lub religii odkryciami nauki, trzeba zdać sobie sprawę, że powinniśmy dopasować swoje przekonania do rzeczywistych faktów, a nie odwrotnie.

Nie mamy jasnych odpowiedzi. My nie próbujemy takich udzielać, mówimy to co prawdopodobne, a to, że uczymy się i coraz bardziej zbliżamy do odpowiedzi na zasadnicze pytania powinno cieszyć wszystkich. Ludzie nie powinni bać sie nauki.
Bez tego umieralibyśmy z powodu zgniłych zębów przed trzydziestym rokiem życia, a żaćmienie słońca powodowałoby wciąż rytualne ofiary.

 

Czy to sprawia, że czuję się zmęczony? Nie. To sprawia tylko przeświadczenie, że nie mogę się zatrzymywać w głoszeniu kontragrumentów za powszechnie gloryfikowanym teizmem.

   

Zawsze trzymam się pewnej świadomości w takich chwilach.

Jeżeli będziecie pamiętali, że w okół nas wyrzucane na śmieci są zwierzęta, przejeżdżane celowo z nagrywaniem tego, że większość uznaje swój głód wystarczającym powodem do sadyzmu, a dobry sport to strzelanie do zwierząt, że większość aprobuje eksperymenty na zwierzętach dla dobra ludzkości i tak dalej, to muszę pamiętać, że to nie są przybysze z kosmosu.

Tego nie robią tajemniczy, drapieżni przybysze z kosmosu. To robią ludzie. Wszystkie te drastyczne, obrzydliwe rzeczy czynione bezbronnym stworzeniem bez powodu w naszej przestzreni, o których wszyscy wiemy i z każdym dniem dowiadujemy się o kolejnych, czynią ludzie do okoła nas.


To robią ludzie których widujemy na ulicy, którzy są tutaj naszymi znajomymi (o których nie mamy świadomości), którzy są w okół. Statystycznie jest ich powiedzmy 7 na 10. I to są oni. 
To są ci którzy zaszczują cię tylko dlatego, że pokażesz im jacy są mali moralnie nawet mając swego jakiegoś bożka, w imię którego świetnym pomysłem i nobilitacją jest cheć wypatroszenia przez ojca swojego syna na ołtarzu.
Lub uśmiechanie się w opdowiedzi na fakt praktyki rytualnej zabijającej na ofiarę dla jahwe bezmyślnie zwierząt.

A ja jako ateista mówię tylko głośno, że to słabe, niegodziwe i złe.
Ale to ja jestem zły, a oni godni i etyczni.

I nawet nie mają pojęcia, że piszę o ich doktrynie posługując się informacjami z ich swiętej księgi. Nic ponad to.
A o postępowaniu wyznawców ich doktryny również z historii czyli z zaistniałych już faktów.

Ale on ciąż uznają wyższość zabobonu i wizji nad wynikiem interpretacji ich własnych tekstów oraz czynów z historii.

Kontrast uproszczony do granic waszego zrozumienia? Bogata kapliczka czyli posąg jezuska osłonięty ladną architekturą z daszkiem aby nie padało versus umierający z wychłodzenia szczeniak, któremu żałujemy koca. Bo lepiej oddać na ołtarz dla pana pieniądze niż marnotrawić na koc lub pokarm. Trywialne? Cóż, być może ale jakże proste i prawdziwe.

 

 Oczywiście byłoby wręcz nieuczciwością atakować tak łatwy cel. Hipotezy Boga nie powinno się
podpierać (ani obalać) za pomocą najpaskudniejszej chyba inkarnacji tej istoty, czyli Jahwe, ani też jego dość mdłego przeciwieństwa, czyli chrześcijańskiego „słodkiego Jezuska. Zresztą ta ciapowata persona więcej ma w sobie z wyobrażeń swoich wiktoriańskich wyznawców niż z samego Chrystusa. Richard Dawkins

 

Więc na prośbę Richarda nie zaatakuję tak łatwego celu. Poznając poczynania boga z biblii nie ulega wątpliwości, że jest on zajadłą, kapryśną, okrutną, podstępną, ludobójczą, homofobiczną, mizoginiczną, rasistowską, mściwą i pełną przemocy niegodną ludzkiej duszy kreaturą.

Przytoczę jedną z rozmów, która stoczyłem z człowiekiem jaki zupełnie bez emocji w głosie skwitował "przecież to tylko pies" gdy rozmowa była o mordowaniu psów z powodu festiwalu- który nie był remedium na ludzki głód lecz był zwykłym spektaklem ludzkiego sadyzmu.

- a ty to kto? Aż człowiek? - zapytuję go - wartość życia jest naturalna. Dlaczego? Bo żyjemy. To naturalna korzyść, a ochrona tego życia to rzecz naturalna od początku istnienia. I co być może was zaskoczy; nie tylko dla człowieka. Spójrzcie w oczy waszego kota czy psa. Widzicie tam chęć śmierci? Ignorancję na życie? Uważacie, że te stworzenia patrzą na nas wzrokiem mówiacym; uczyń nam krzywdę, zakatuj nas, nie chcemy żyć bo nikt za wyjątkiem człowieka nie ma prawa żyć na tej planecie. 

Jak to rzekł znakomity komik Carlin - świętość ludzkiego życia to egoistyczna, stworzona przez człowieka gówno warta historyjka.

Ponadto nawet jeśli mówicie o świętości życia to w którym miejscu to praktukujecie? Za ojców waszej religii składających zwierzęta na ołtarzu? Zabijając masowo zwierzęta na obiad? Zabijając je dla zabawy? I zabijając innych ludzi tylko dlatego, że nie wierzą w waszego boga albo są homoseksualistami?

Wy tylko wybieracie którą formę życia uznacie za świętą, a całą resztę zabijecie. 

Wiecie skąd to sie wzieło? Bo sami to wymyśliliście jako ludzie.

A wiecie co byłoby znacznie gorsze dla ludzkości niż brak boga? Gdyby to rzeczywiście wymyślił jakiś bóg, który jako istota najwyższa, najbardziej moralna, przykładna, godna szacunku, gdyż taki winien być bóg, bo inaczej nie ma sensu go posiadać, właśnie tak by chciał.

(powiązany temat https://www.poganin.eu/antyteizm/bestia )

 

DUSZA

Ciężko zwalczyć cale życie warunkowania

Dzisiejszego poranka zastałem w swoim domu śmierć. Umarł kotek, którego znalazłem w agonii kilka dni temu.

Był wycieńczony, wychudzony, niemal brak sił na reakcje.

Wydawało się, że będzie dobrze, kuracja weterynaryjna, apetyt, odpoczynek aby nabrać sił.

Odczuwał, reagował, wykazywał radość i dezaprobatę. Nawiązywał interakcję z człowiekiem i z psem.

Miał wszystkie emocje jakie są i we mnie. Smutne, błądzące oczy.

Nie mam żadnej wątpliwości co do tego, że miał on duszę. Jak i co do tego, że zwierzęta mają to co my nazywamy duszą. Jest wielkim egoizmem i ignorancją twierdzić, że tylko człowiek posiada zdolność przeżywania emocji.

Umarł tak jak umierają zwierzęta, które jeszcze coś mogą. Szukają odosobnionego kąta aby tam wejśc jakby było im wstyd, że muszą umrzeć.

Takie umieranie jest moją fantazją. Skonać samotnie gdzieś pod drzewem z dala od spojrzeń ludzkich.

Tak jakbym miał ten sam instynkt, że umieranie na ludzkich oczach coś mi odbiera, coś mi kradnie.

Pozbawia mnie tej ostatniej chwili spokoju. Wytchnienia, a to ono w życiu jest najważniejsze. Ten obszar swojej własnej strefy, w której wiesz, że nic Ci nie grozi, że jesteś bezpieczny, a przez to możesz być błogi. I zasnąć.

To wielkie szczęście jeśli stworzenie ma możliwość w tej błogości zasnąć, nie dręczone przez inne stworzenie jak choćby człowiek, który rości sobie totalitarne prawo do duszy, a nie pozwala zwierzęciu skonać spokojnie lecz je zadręcza dla swojej zabawy.

A może dla zabawy jego duszy, dla jej satysfakcji, dla jej żądzy sadyzmu.

Gdy położyłem go przy swoim poprzednim kocie, który również odszedł, powiedziałem aby go pilnował. Ten o imieniu Kitek zmarł w wieku podeszłym więc miał życiowe doświadczenie, a ten jakiemu nadałem miano Mango umarł dziś w bardzo młodym wieku.

Więc poznałem ich i uspokoiłem młodego, że będzie miał przewodnika. A kitka poprosiłem aby się o niego zatroszczył.

Usiadłem na ławce ogrodowej i miałem chwilę na myśli.

Czy życzenie im powodzenia za wielką wodą albo na łąkach szczęśliwych jest wiarą w raj? Ale taki zwierzęcy raj. Czy może jest nadzieję, że trafią do miejsca, w którym będą miały szczęście nie spotkać człowieka z jego nie tylko co tendencjami ile charakterem.

Czyli do miejsca w którym będą absolutnie bezpieczne i beztroskie. W których nikt nie będzie ich ścigał aby zabić lub podręczyć.

Czy wyobrażenie sobie tego miejsca po śmierci jest wiarą w raj? Z pewnością nie chrześcijański, z pewnością nie ten religijny jeśli weżmiemy pod uwagę największe religie monoteistyczne.

Czy taka imaginacja wiąże mnie z religią? Absolutnie nie. Dlatego, że jest imaginacją dla chwili aby złagodzić cios. Wyobrażeniem o szczęśliwości. Wyobrażeniem, którym oszukujemy swoje emocje.

To pomaga ale to nic nie znaczy.

Można powiedzieć, że nasza dusza kreuje świat, który ma zapewnić duszom naszych bliskich to dobre, bezpieczne miejsce wiecznego spokoju.

To stare jak stara jest ludzkość. Imaginacje, mity, wierzenia. Czyli wyobrażenie, które podejmujemy przez chwilę i we wspomnieniach. I być może uśmiechamy się wowczas nad grobami bliskich mówiąc, że wkrótce się spotkamy ale jeszcze nie teraz.

Nie tworzę jednak wokół tego doktryny, która mówi innym, że jest właśnie tak, a nie inaczej. Doktryny, której jeśli inni nie posłuchają to znaczy, że nie tylko zginiesz ale i Twoi zmarli nad którymi ronisz łzę, będą przez Ciebiena wieki będą odczuwać strach i bół.

To dla mnie osobiste. I nad grobami waszych bliskich takie winno być.

To jakieś okropne barbarzyństwo uzurpurować sobie najpierw prawo do duszy jako czegoś boskiego tylko w człowieku, a następnie w dniu smutku gdybyśmy chcieli być sami z kimś kogo właśnie pochowaliśmy, dowiedzieć sie z całą stanowczością, od kogoś zupełnie ani nam bliskiego ani bliskiego mojemu kotu, że on jako zwierzę to w ogóle chuj wie gdzie pójdzie ale nie do nieba, a jeśli do nieba to aby złożyć go na ofiarę, a ja jako ten nie uznajacy jego opowieści, sprowadzam i na tego kota nieszczęście i wprowadzam siebie samego do piekła.

Zostaw mnie w spokoju ty orędowniku bólu i cierpienia. Czyż nie widzisz chamie, że tu dwie istoty łączą swą duszę we wspomnieniach i baśni.

Odejdż cieżkostopy chamie bez wrażliwości, a co dopiero duszy.

Dusza to nie jest produkt boski, ani nadany nam wyjątkowo za sprawą cudu.

Dusza to produkt naturalny do jakiego predestynuje natura, gdy daje nam życie.

Predestynuje dlatego, że tak jak i u zwierząt jak i u ludzi nie jest ona oczywista. Duszę trzeba rozwinąć, ona chce sie śmiać, biegać, uczyć, a przedewszystkim musi być karmiona dobrem i wrażliwością. Inaczej jest tylko albo prymitywnym instynktem albo bezmyślną skłonnością.

Dochodze do wniosku, że odczuwanie emocji nie jest równoznaczne z posiadaniem duszy ale jest równoznaczne z posiadaniem możliwości duszy.

(https://www.poganin.eu/antyteizm/dusza)

 

Jeśli jestem człowiekiem, który żyje z kotem zaledwie kilka dni, a gdy on umiera, ronię nad nim łzy i traktuję z szacunkiem jego ciało, chowając z namaszczeniem to w jaki sposób może stawiać się przy mnie człowiek przybijający takiego samego kota gwożdziami do krzyża aby oddać hołd jakiemuś bożkowi, a pózniej rzucający go gdzieś już umarłego bądż umierającego i cierpiacego. Wyrzucający go z tym kawałkiem drewna i symbolem zła i idący bez mrugnięcia okiem się przespać.

Nie ma możliwości abyśmy mieli takie same dusze. Tylko dlatego, że jesteśmy tym samym gatunkiem zwierząt?

To dlaczego ja pomagam, troszczę się i czuję smutek gdy zwierzę umiera a oni niszczą, zadręczają i odczuwają satysfakcję.

Nic nas nie łączy za wyjątkiem cech fizycznych. Kompletnie nic. A dwie nogi i dwie ręce to za mało abym odczuwał braterstwo.

 

Jednak on przecież też czuje emocje; nie są to w większości emocje jakie odczuwam ja ale jednak je odczuwa. Czy przez to nie powinien mieć duszy skoro dusza jest wynikiem odczuwania emocji.

Jeśli przyjmiemy, że dusza to coś co po prostu posiada każdy człowiek bez względu na jego wrażliwość to tak. Pewnie ma duszę ale w tym przypadku ta dusza jest niczym, zerem, twierdzeniem, przymiotem bez znaczenia.

No bo jakie ma znaczenie jesli firmuje się nią ludżmi złymi jak i dobrymi. Nie chcę aby stawiać mnie na równi ze złymi. Z sadystami.

Ponadto w myśl tego, że emocje są oznaką duszy to wszystkie zwierzęta ją posiadają, a religia jaka sobie przywłaszcza jako jedyna prawo duszy, odrzuca ten pogląd.

To barbarzyństwo. I jak już mówiłem, egoizm. Olbrzymi egoizm, który nie tylko zamyka nas na brak poznania lecz i na cierpienie. Bo skoro imaginacja raju ma łagodzić nam cios rozstania z umierajacym to pozbawianie zwierząt tej możliwości przez doktrynę nie łagodzi go lecz wzmacnia smutek.

Doktryna mówi, zwierzęta nie mają duszy, a wielu ludzi nawet w tej doktrynie żyje ze zwierzętami i je chowa w grobach. Ale doktryna je deprecjonuje, napewno nie wejdą do nieba, niech się gdzieś tam błąkają.

Paradoksalnie dla zwierząt lepiej aby nie wchodziły do chrześcijańskigo nieba i się gdzieś tam z dala od niego błąkały.

Nastawienie ludów księgi wobec zwierząt było klarowne; były składane na ofiarę, a sam bóg mówił w księdze rodzaju, że, Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, i że swąd spalonych ciał to dla niego miła woń "Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń. Dla boga miłą wonią są ciała palonych zwierzą. 

Więc błąkajcie się zwierzaki.

Dlatego gdy usiadłem na ławce pożegnałem młodego Mango oddajac go pod opiekę starego Kitka.

Nie wziałem tego z żadnej księgi, swiętej księgi, z ust jakiegoś kapłana o wątpliwej moralności czy zapisków doktora wszczykującego zwierzętom przerażliwe choroby.

Wziąłem to ze swojej wrażliwości, z dojrzałości swojej duszy bo dusza aby miała wartość musi dojrzeć.

Jak owoc. Każda jabłoń jest drzewem, które wydaje owoc ale zanim jabłko nie dojrzeje jest niepożyteczna. Jest drzewem. Nie wyda owocu jeśli nie zaistnieją odpowiednie czynniki; światło, ciepło, woda.

Tak samo jest z człowiekiem i zwierzęciem; jesteśmy drzewem mogącym zrodzić jabłko. Ale do tego muszą zapanować odpowiednie warunki inaczej nie będze owocu. Będzie suchy konar.

 

Czy imaginacja fajnego miejsca dla odchodzących jest religią? Nie jest. Jest podążaniem za baśnią życia. Jest pożegnaniem.

 

Spotykałem się z twierdzeniami jako kontrargument na mój zarzut, że chrześcijanie nie powinni smucić sie na grobach bo to podważa ich wiarę. Wszak, skoro mamy pewność, że nasz zmarły jest własnie w wytęsknionym raju, wykupiony z grzechów z tego łez padołu jaki powinien być miejscem pielęgnowanym przez boga ale jest menażerią zła i sadyzmu, to bez wątpienia jest to przyczynek do radości. 

Napisałem: Mam wierzących za oszustów.
Główną cechą chrześcijaństwa jest wiara w królestwo niebieskie i życie wieczne.
Dlaczego więc na każdym pogrzebie, gdy ksiądz odsyła delikwenta mówiąc, że będzie żył w raju, wszyscy płaczą? Gdyby rzeczywiście w to wierzyli, nie powinni się radować? Przecież to cholerny powód do imprezy.
Złożenia gratulacji; wreszcie jesteś w raju dziadku. Tyle lat się tu męczysz, więziony przez hitlerowców po tym jak zabito ci rodzinę, później ścigany przez komunistów, ostatnio klepiący biedę przez kaczyńskiego.
Kilka lat żarcia chleba z masłem i zapożyczanie się na nie refundowany lek. W końcu zgniłe jądra od choroby, którą dał oczywiście bóg.
Więc jak można nie cieszyć się pójściem wreszcie do
wyczekiwanego raju.Tylko dlaczego wszyscy płaczą.

Bo w głębi nie wierzą w ani jedno słowo swojej religii i księdza. nawet jeśli chcą wierzyć ludzki instynkt racjonalizmu temu przeczy.
To jak z sytuacją "kroczę ciemną doliną i zła sie nie lękam bo ty jesteś ze mną"
Wiec jeśli idziecie ciemną ulicą i wyskakuje wielki drab z siekierą to czy wasze ciało nie reaguje chęcią ucieczki badż walki?
A skoro on jest z wami to dlaczego nie zostawicie spotkania z bandytą wierze? On jest z wami, niech was ocali.
Dlaczego skoro w to wierzycie, uciekacie?
Nieładny to dowód wiary. Na szczęście dla was, wasz instynkt czyli to czym obdarzyła was natura jest mocniejszy.

Byli tacy, którzy twierdzili, że w Meksyku chrześcijanie się właśnie cieszą i radują wśród kwiatów. To miał być kontrargument na moją dygresję. 
Tak, to świeto santa muerte. Ale to święto pogańskie bez względu czy kraj chrześcijański. 

W tym przypadku zawsze widzę obraz dziewczynki wokół której latają motyle.

Gdy widzę ten obraz latających stworzeń i ludzi widzących w nich dusze umarłych to jest to jak piękna baśń.

Gdy widzę grób czlowieka nad którym wbito krzyż, który aby był szczęśliwy w zaświatach musi być rozgrzeszony przez lokalnego kmiota to jest to jakiś horror. Smutno, strasznie i czarno.

Bo przecież mój ojciec równie dobrze może cierpieć męki w piekle.
A w pogaństwie mój ojciec jest latającym wokół motylem chociaż kilka dni w roku.

Niech nasi zmarli bliscy będą pięknymi motylami przez chwilę, a nie ofiarami zawistnego boga, które bez jego przebaczenia dokonanego ręką kapłana mogą być palone w gorącym oleju. A ich przyszły spokój to łaska rozgrzeszającego go człowieka i niezrównoważonego boga, który w żadnym momencie swoich przykazań danych człowiekowi nie mówi abyś był dobry lecz mówi abyś był bogobojny.

Czyli dobry ale nie bogobojny trafisz na wszechczasy na tortury ale bogobojny lecz niedobry trafisz do raju.

To zależy od naszej duszy i mocy naszej wyobraźni; to co wybierzemy świadczy o pięknie naszej imaginacji.
Religijni wybierają możliwość piekła, wolni i umiejący marzyć wyberają motyle.

Twórzmy piękne baśnie, nie horrory religijne.

Wizja, że ktoś bliski z kim chcielibyśmy porozmawiać odwiedza nas lotem motyla jest dużo lepsza dla naszych uczuć, wrazliwości i samopoczucia na teraz i przyszłość niż na ten przykład pomyślunek o tym czy umierający bliski zdążył się rogrzeszyć aby nie smażyć się w piekle. I zastanawiasz się czy chodząc na grób zmarłego raz na tydzień to nie jest czasem za mało aby odkupić czy przebłagać zawistnego boga w celu przetransportowania twojego bliskiego z piekła do nieba.

Toż to skazywanie siebie samego na wieczny horror.

Ktoś powie, że osoby rozmawiajace z motylem należy zamykać w szpitalu psychiatrycznym. Że to psychoza.

A czy klękanie w zimnnych murach i modły do trupa lub nigdy widzianego boga to nie czasem powszechna psychoza?

My przynajmniej w swojej nie mamy rzeczywistych obostrzeń, praktyk, opłat, rytuału, czy przepisów jakie zwierzę w jaki sposób mamy poświęcić za śmierć człowieka aby przekupić krwiożerczy twór czy zachłannego i amoralnego kapłana.

 

Więc czy człowiek ma duszę i nikt wiecej; duszę ma wszystko co odczuwa. To jestestwo, nic ponad to. Nadane z natury, zaprojektowane przez nią i rozwijane przez miliony lat.

Czy każda dusza jest wartościowa?

Nie; większość ludzi nawet jak jest jabłonią nie zrodzi nigdy jabłka. I wiele zwierząt będzie jabłonią nie musząc rodzić owocu gdyż ich instynkt w tym świecie każe zabijać dla pożywienia.

Ale żadno z nich nie wraca z pracy i nie bije żony dla zabawy. Nie oblewa drugiego psa benzyną i podpala. To robi tylko jedno zwierzę. Człowiek.

Zabijają się bo o dziwo w tym - według was - świecie stworzonym przez boga nie można było zaprojektować tego inaczej jak wzajmnym siebie zjadaniem.

Okrutny wytwór imaginacji okrutnej istoty? Gdybym byl bogiem i miał wszechmoc świat z pod mojej ręki, będący efektem mego umysł byłby pełen symbiozy i harmonii bez zadawania bólu i uśmiercania jeden drugiego.

Ale ja mam duszę, a wasz bóg to uschnięty kawał bezużytecznego drewna.

Czy więc zwierzę może zrodzić jabłko? Bez wątpienia.

 

Zawsze w tym przypadku w mojej głowie mam obraz pewnego zdjęcia z mojego domu.

Na tym zdjęciu jest pies, kot i ptak. Pies który z natury zjada kota, kot jaki z natury zjada ptaka i ptak jaki z natury unika człowieka.

Na tym zdjęciu wszyscy siedzą razem na łożku, na którym leży też czlowiek, który według praw boga i jego sugestii powinien zjadać je wszystkie lub składać na ofiarę aby pan odczuwał miłą woń. ( https://www.poganin.eu/antyteizm/prawdziwy-symbol-chrzec59bcijanstwa ) 

I niestety zjada i składa na ofiarę; bo jest bezduszny bez względu na to jak bardzo siebie oszukuje i chce stawiać ponad innymi istotami i blisko wymyślonego tworu który ma nadać mu tej wyjatkowej rangi. Aby właśnie stawiał się ponad wszelkimi stworzniami bez dociekań, że może być inaczej.

Na szczęście niektórzy rodzą jabłko i odchodzą od tego, co wmawiane jest nam od pokoleń, że inaczej sie nie da, że tak jest bo było i być powinno, że taki jest swiat, co oczywiste, jako dzieło dobrego boga.

Więc pokazuję bogu fucka i mówię, że świat może być inny bo jestem inny. Nie krwiożerczy, nie żarłoczny nawet jeśli on i miliony jego wyznawców uważają inaczej.

Pokazuję bogu czyli cywilizacji nie rozwijającej się świadomościowo wielkiego fucka bo wy wciąż jesteście prymitywni i barbarzyńscy, a niektórzy z nas, którzy rozumieją, że nasze ego musi być pośród innych stworzeń,a nie nad nimi, starają sie z całych sił czynić świat miejscem dobrym dla wszystkich.

Wy chccie świat miejscem dobrym dla samych siebie i tylko siebie bo jesteście tworem boskim czyli ową koroną stworzenia, której należy się wszystko gdyż takim stworzyl to wasz bóg. I nie można tego zmienić bez względu na to, że mijają wieki i nie siedzimy już z włocznią w jaskini.

No nie sidzimy w jaskini ale wciaż siedzimy z włocznią odziani w skórę zwierząt.

Czas dla ludzi religii nic nie znaczy.

Tylko ludzie z rozwinietą duszą, tylko ci, których jabłoń wydała owoc widzą, dokladnie widzą jak można wykorzystać czas i wszystko zmienić. Jesteśmy mądrzejszi o tysiące lat ale nie chcemy z tego korzystać. Wciąż chcemy być prymitywni.

Destrukcja życia to myśl przewodnia człowieka religijnego. Pana czlowieka.

 

Zapomnij o jezusie, to gwiazdy umierały byś ty mógł się urodzić. (Krauss)

Zapomnij o jezusie, to gwiazdy umierały byś ty mógł się urodzić. (Krauss)

Prawnuk pedofila.

Księga Królewska, rozdział 1

1 Z biegiem czasu sędziwy Dawid tak się posunął w latach, że nie mógł się rozgrzać, choć okrywano go kocami. 2 Wówczas powiedzieli mu jego słudzy: «Trzeba, aby wyszukano panu memu, królowi, młodą dziewicę, a ona będzie przy królu czuwać i mieć o niego staranie. I będzie spała na twym łonie, a przez to ogrzewała pana mego, króla».

Król Dawid jest więc pedofilem. Okazuje się, że jest też praojcem jezusa chrystusa

Ewangelia św Łukasza, rozdział 1 "30 Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. 31 Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. 32 Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida

- urodzil się 25 grudnia, jako syn dziewicy, jego narodziny zwiastowała gwiazda jaśniejąca na wschodzie, niemowlę zostało powitanie przez trzech króli, nauczał już jako dwunastolatek, w wieku lat trzydziestu przyjał chrzest, miał dwunastu uczniów z którymi wędrował, czynił cuda, uzdrawiał i chodził po wodzie, występował pod różnymi imionami takimi jak "prawda", "światłość" "syn boży", "baranek boży", w wyniku zdrady został ukrzyżowany, zmartwychwstał po trzech dniach

- mówisz o jezusie chrystusie - uśmiechnął się mój rozmówca gdy rozpoznał w moim głosie miast dyzgustu, niejaki pietyzm - wreszcie się nawróciłeś - chce przybić pionę.

- nie - odpowiadam - mówię o Horusie.

- jak to? - obruszył się. Widać było, że nie zna Horusa - przecież wymieniłeś wszystkie aspekty z życia pana jezusa.

- nie - mówię wciąż beznamiętnie - wymieniłem aspekty życia Horusa.

- ale to kopia życia jezusa chrystusa - wyciąga wniosek.

- nie - wstaję i chcę odejść - życie jezusa chrystusa to kopia życia Horusa.

- nie blużnij - fuka na mnie - toż, to...- przerywam mu ostrym spojrzeniem  - twoje fukanie niczego nie zmieni, nawet tego, że Horus to bóstwo powstałe 3000 lat przed chrystusem - nie żegnam się - więc możesz sobie jęczeć ile chcesz ale prawdy i faktów nie zmienisz. ( https://www.poganin.eu/antyteizm/czlowiek-z-dzbanem )

Każdy zna jedną prawdę, a w życiu wybieramy tylko to jak ją wypaczyć.

 

Nauka szuka prawdy, nie dzieli się na lepszą czy gorszą i nie pyta czy powinienem to odkryć ale czy mogę.
To jest problem wierzeń, one nie zmieniają faktów. Jeśli jesteś racjonalny to fakty mogą zmienić Twoje przekonania.

Nawiasem mówiąc jeśli dowody empiryczne każą Ci coś zaakceptować, a Ty lekceważysz to mówiąc, mogę sobie wierzyć w te mity i bajki to zamyka Cię na wiele innych rzeczy i to nie jest niewinne. W zetknięciu ze światem realnym będziesz nieuchronnie podejmował złe decyzje. 

Jedynym sposobem na poprawienie świata jest edukowanie ludzi bo niedoinformowane społeczeństwo jest zagrożeniem dla światopoglądu i demokracji.

Wyzwaniem dla ludzi kierujących się wiedzą i nauką jest ich nieustępliwa praca, bo to pomoże ludziom podejmować decyzje. Mogą na przykład zdecydować, że nie zrobią nic w sprawie globalnego ocieplenia ale powinni znać dowody i rozumieć fakty. Richard Dawkins

 

Mam w głowie pewien obraz.
Muzułmanie z banerami pikietują, wrzeszcząc cały czas, że bóg jest wielki, że jedynym wyjściem dla niewiernych to ogień piekielny, i tak dalej. Cała rzesza drących mordy mężczyzn.
Podchodzi reporterka i po ucieszeniu ich (rzecz działa się w europie, gdyby działa się w kraju arabskim, reporterka pewnie zostałaby zgwałcona i ukamienowana) , pyta przez megafon "gdzie są wasze kobiety" To pytanie powtarza ateistyczny tłum; "gdzie są wasze kobiety", "gdzie są wasze kobiety"

Oni po chwili narady między sobą, odpowiadają gremialnie.
- na polu, na polu, na polu.

 

Są pewne oznaki, że lobby religijne jest coraz bardziej zdesperowane i rośnie ilość jadu i trucizn którymi walczą.

Czy wiemy jak powstaly pierwsze formy życia? Nie. Ale biochemia i genetyka dały podstawy do wnioskowania, że jest prawdopodobieństwa iż chemia w naturalny sposób przekształciła sie w biologię.
Czy to wiemy? Nie. Ale jest to prawdopodobne i dlatego warte uwagi.
Cud nie jest potrzebny. To samo dotyczy wszechświata. Na kluczowe pytanie, ostatni bastion boga, dlaczego jest coś, a nie nic - odpowiedzmy; nie potrzebujemy cudu.
Z perspektywy filozoficznej ludzie mają problem ze wszechświatem, który miał początek. Dlatego wymyślili boga. Zamiast przyczyny i początku jest religia i teologia. 

Ludzie mówią, że nauka odbiera ich duchowe spełnienie, cuda i szczęście. Zamiast tego powinniście być szczęśliwi, że mało znaczycie ale zostaliście obdarzeni przez ewolucje świadomością i inteligencją. I że możecie zadawać pytania. Wiec zamiast wpadać w depresję i poszukiwać idei ponad swoim światem, stwórzcie władne idee i cieszcie sie tą krótką chwilą pod słońcem. Lawrence M. Krauss

 

Żyjemy w epoce zupełnie nowej dla religii. Przez tysiąclecia nie musiały obawiać się trzódki domagającej się informacji o własnej i innych religiach. Religie ewoluowały kulturowo w swiecie latwej do podtrzymania ignorancji. Jednak obecna dostępność informacji możliwa dzięki technologii jest pierwszą od tysiącleci drastyczną zmianą w srodowisku wiary, której religie muszą stawić czoło. Dlatego demagogia kościoła jest coraz bardziej agresywna mimo rozwoju cywilizacyjnego.

Jako ateista, jestem człowiekiem który wierzy w to życie, który wierzy w moralność. Jeśli robisz coś dla nagrody (raj) albo ze strachu (piekło) lub po to by kogoś ukarać (blużniercy), to nie masz moralności.

Wierzącymi rządzi strach; a to nie jest mój styl.
Nadszedł czas, że dorośliśmy. Zamiast cofać się do czternastego wieku, powinniśmy uczcić dwudziesty pierwszy, mówiąc; chwila, nie wierzę w zajadłą, kapryśną, okrutną, podstępną, ludobójczą, homofobiczną, mizoginiczną, rasistowską, mściwą i pełną przemocy tyranię. (Richard Dawkins) 

 

To, że różne systemy religijne mają monopol na moralność i pariotyzm jest obrzydliwe.
Ateiści są moralnymi i prawymi ludżmi i obywatelami. I nie potrzebujemy boga by tak było. Immanuel Kant pytał czym jest oświecenie.To sapere aude - miej odwagę myśleć

Era rozsądku zaczyna się gdy ludzie oczyszczają się nie z grzechu pierworodnego, a z pierworodnej ignorancji i zależności od pradawnych autorytetów.

W średniowieczu dogmaty religijne wyparly światłe myśli Greków. W skali globalnej wszystkie one zostały zapomniane.
Tak było w jedynastym wieku w świecie arabskim, gdy centrum kultury i matematyki stało się ekonomiczną i intelektualną pustynią z powodu islamu.
I tak może stać się dziś.Dziś mamy rzeczywiste problemy. Globalne zmiany klimatu. Przeludnienie. Kryzys energetyczny. I potrzeba edukacji oraz zatrzymania zniewolenia kobiet i w wielu miejscach dzieci. Jeśli nie zmienimy sposobu myślenia, jeśli nie będziemy gotowi na otwartą dyskusję i kreowania naszej kultury bez względu na tradycje, jeśli nie skupimy się na realizowaniu polityki społeczej opartej na rzeczywistości, możemy ten wspaniały pod wieloma względami świat obrócić w nic.
Ten mozól musza podjąć też wierzący bo świat to jest jedyne miejsce, mimo, że wierzą inaczej, co do którego nie mamy wątpliwości, że istnieje. I wspólne.

 

   Nagle jesteśmy lepsi od psów? Kiedy to się stało, że prześcigneliśmy psy w byciu dobrymi?

Podaj mi 5 powodów dlaczego jesteśmy lepsi od psów.

 

Mam w głowie pewien obraz. Bardzo nie lubię takich obrazów.

Obraz to mały szczeniak, do którego podchodzi człowiek, a ten szczeniak nie jest w stanie wstać z powodu odwodnienia i głodu. Żyje. Jeszcze ledwo żyje.

Leży pośród ludzi, zwyczajnie w jakiejś miejscej przestrzenii. Ludzie chodzą, przechodzą, idą, mijają. Szczeniak wciąż nie nakrmiony. Ludzie widzą i idą dalej. Szczeniak wciaż nie napojony.

Jeśl statystycznie wiem, że w społeczeństwie niemal wszyscy to osoby religine to mijający go ludzie mówią o tak zwanej świętości życia. Ale chyba tylko ich życia jak widać.

Ktoś powie; no ale ludzie tacy po prostu są, no i przecież niektóre z tych osób, które go mijały są staystycznie innowierne.

Zgadzam sie; mijały gdyż ludzie tacy są ale czy czasem wy wszyscy wierzący nie twierdzicie z pełnym przekonaniem i nonszalancją, że religia czyni ludzi lepszymi?

Więc w którym miejscu takich czyni? Czy czasem podczas gdy jest was znaczna większość i prawdopodobieństwo trafienia na dobrego powinna być wśród was większa to dlaczego tak nie jest?

Jesteście idealnym dowodem na to, że takie twierdzenie to kompletna bzdura.

A niedawna sytuacja gdy pies ksiedza umierał z wycienczenia na dziedzincu kościoła jest tylko tego potwierdzeniem.

Pełen kościół chrześcijan zanim sie zapełnił mijał psa (wydarzenie z miasteczka w polsce nie jako precedens lecz reguła), którego zastępca księdza zostawił na śmierć. Tylko jedna dziewczynka z całego kościoła kilkuset ludzi (jeśli przyjmiemy, że było ich sto osób to mamy jeden procent człowieka dobrego wśród chrześcijan) zadzwoniła po odpowiednie służby. Pies został ocalony. Ocalony przed śmiercią, na którą skazali go swą ignorancją jego kościelni opiekunowie oraz wszelcy parafianie. Ignoranci lecz bardzo gorliwie klękający przez czymś wirtualnym. Żaden nie kucnał przed tracącym zycie stworzeniem.

A przecież religia według was, ma czynić człowieka lepszym.

Może pora abyście dowiedzieli się prawdy o sobie.

Dobrze. Wyłożę ją wam kolejny raz, nawet jeśli bardzo mocno ściskacie już różańce w modłach o piekło dla mnie.

Tak przecież czynią lepsi z powodu religii ludzie.

Prawda jest taka że nie istnieje, prawda jest na końcu wszechrzeczy na końcu istnienia , nieosiągalna , niedostrzegalna . Jedynie co możemy to tworzyć swoje ideologie, domysły, nasze prawdy w które wierzymy, ale to tylko względna prawda nijak mająca się do czystej, zimnej pierwotnej rzeczywistości. 

W kwestii tej zaskoczył mnie mój brat, który mimo udowadniania mu, że wcale nim nie jest, mienił się chrześcijaninem. Mimo, że naprawdę nim nie był. W pewnym momencie sam orzekł czyniąc mi niebywały komplement, który sprawia, że mimo agresji wierzących chcę wciąż i dalej przedkładać swoje ideały.

Ja wierzę w człowieka jego cząstkę materialną z jednej strony ograniczoną fizyką wszechświata jak i jego niematerialną cząstkę niepodlegającą prawom wszechświata . Aby istota niematerialna w człowieku mogła tworzyć, myśleć, istnieć, dochodzić sensu należy zapewnić jej fizyczne medium działania, czyli wszechświat, ciało, planety całe to medium, dopiero wtedy istota niematerialna może się rozwijać, ewoluować w ciele materialnym w osi czasu i przestrzeni.

Już od jakiegoś czasu naukowcy spekulują nad pajęczą siecią spajającą istoty posiadające potocznie mówiąc duszę, jeżeli według Was te nazewnictwo nawiązuje do jakiejkolwiek religi i Wam to przeszkadza lub w jakiś sposób ogranicza Wasze logiczne myślenie to nazwijcie cząstkę istoty, człowieka sobie inaczej .

Człowiek w swej istocie jest nieograniczony, największą jego zaletą , bronią i cudem jest ogromna, nieograniczona wyobraźnia, tylko dzięki niej można by rzec, że istota posiadająca nieograniczoną wyobraźnie jest wszechmogąca. Smucą mnie i martwią ludzie którzy w swej nieograniczoności są tak bardzo ograniczeni. Ograniczeni do wykładni proroków, bogów, bożków.

Wierzę że dusza jest nieśmiertelna i może przekraczać granice czasu i przestrzeni i wierzę że to w niej jest cząstka NI "Najwyższego intelektu" który spaja, łączy dusze dobrych ludzi przekładających dobro i byt wszelkich istot rozumnych i nie ponad wszystko inne. Tylko nierozwinięta prawidłowo dusza człowieka zagubionego w złożoności prozy życia, zagubiona nie potrafi się zsynchronizować z wszechrzeczą, z tą siłą spajającą wszystko, tacy ludzie są nieszczęśliwi i zagubieni.

Na próżno szukamy boga na zewnątrz on jest w nas, my nim jesteśmy, doskonałym przykładem jesteś Ty Perun (tak nazywam mnie brat i paru znajmoych ze względu na moje pogaństwo), mówisz że NI(najwyższy intelekt) nie istnieje, ale wierzysz w dobro dla drugiej istoty i dla świata, jesteś twórczy nie destrukcyjny i tym samym sobie zaprzeczasz bo pytasz się gdzie był NI jak działo się zło, a no nie było go w sercach złoczyńców, gdybyś tam był to NI byłby na miejscu, kiedy ludzie się zorientują i spostrzegą że to od nich wszystko zależy w nich jest potęga i siła , tak samo potężnie destrukcyjna jak i twórcza a szukają NI na próżno nie w tym miejscu.

To dzięki wyobraźni wylądowaliśmy na księżycu , to dzięki wyobraźni będziemy podróżować po galaktyce , to dzięki wyobraźni będziemy tworzyć istoty na nasze podobieństwo , to dzięki wyobraźni będziemy w dalekiej , dalekiej przyszłości tworzyć inne wszechświaty i jedynym ograniczeniem jest tutaj czas , który na końcu naszej drogi nie bedzie miał już znaczenia bo zapanujemy i nad nim. 

 Piękny tekst czlowieka, który cały czas przekomarzał się ze mną utrzymując, że jest chrześcijaninem, podczas gdy zawsze się z niego śmiałem, że nie jest, znając jego wartości.

Nagle popełnia coś takiego. Filozofia w czystej postaci. Zwróciłem szczególną uwagę na ta frazę:

gdybyś tam był to  NI byłby na miejscu, kiedy ludzie się zorientują i spostrzegą że to od nich wszystko zależy w nich jest potęga i siła

Jest do zdanie niesamowicie proste w przekazie ale tak niezwykle zawiłe w idei. I niezwykle precyzyjnie ujmuje całość.

 I bez znaczenia jest, że wiem o tym iż to od nas wszystko zależy. Cały czas o tym mówię, walcząc z przekonaniem, że tradycja i tolerowanie ustalonego już jakiegoś boskiego planu, jak i wypełnianie jakiejś boskiej woli degeneruje człowieka.

Znaczenie ma właśnie to, że gdybyś tam był to bóg byłby na miejscu. (bo ty jesteś bogiem)

Stańmy się takimi ludżmi, którzy jeśli gdzieś będą to bóg będzie na miejscu. A boskośc płynąca z naszych czynów; czynów dobra, wsparcia i etyki powstrzyma i zapobiegnie złu. To naprawdę wystarczy aby zmienić świat, a człowiek był zdrowy i godny życia.

 

Dzięki wyobrazni i wiedzy już jako dziecko rozumiałem, że tworzenie wyimaginowanych bogów z ich przepisami nie uczyni swiata lepszym. Wręcz sprawia, że świat jest podłym miejscem do życia. Ograniczonym zdefiniowanym już i bardzo restrykcyjnym światopoglądem, którego - co najgorsze - nie można zmieniać, bo przecież bóg uczynił wszystko doskonałym, a wszelkja zmiana podważa ustalony już boski plan.

Pomijając już nawet moralność faktem jest, że nastanie chrzescijanstwa cofneło rozwój człowieka o kilka wieków, a zatrzymało o naście. I to jest fakt. A sama wyobraznia ma związek z mitami, a nie religią. Religia jest doktryną i formą regulacji, a te regulacje sa formą zniewolenia. Są nimi bardzo dokładne regulacje boga jahwe. Jest ich 613, a oprócz tego tak zwane klątwy czyli przepisy ktore mówią kiedy możesz "slusznie" kogoś zabić. Po co? Aby panować nad tłumem. Aby w imieniu najwyszej istoty móc zabijać bądż karać, tych którzy chcą podkopać Twoją pozycję. (https://www.poganin.eu/antyteizm/degenerat)

Więć w imię boga możesz zamordować i być usprawiedliwionym. A to nie wyobrażnia lecz jej brak

Nie należy przekraczać pewnej cienkiej linii, gdy ktoś zechce twierdzić, że wiara to moc wyobrażni. Nie należy mieszać też filozofii z religią. Jak i politeizmu z monoteizmem.  Ich nie da się pomieszać. i to nie paradoks. Tworzenie bytów jako imaginacji ludzkich to filozofia. Mitologia grecka nie bez powodu nie jest religią lecz mitologią. Polaga na dawaniu ludziom archetypów człowieka yakich jak prometuesz, syzyf i innych. Żaden z bogów panteonu greckiego nie tworzy jedynie słusznego,  świętego pisma. Za to wokół niektórych z nich, herosów czy właśnie archetypów można tworzyć ludzką doskonałość wnioskujac z przypowieści. Ale wnioskując!
A religia nie pozwala wnioskować! Ona określa szereg postępowań i nie dopuszcza wykroczenia poza nie bez względu na inny obszar na jakim żyjemy lub czas. (zupełnie inną kulturą jest kultura pustnna, w której wiele plemion musi walczyć o studnie, a kultura ziem żyznych do uprawy i pełnych rzek. A jednak okazuje się, że kultura wybranego narodu Izraela czyli pustynna, została siłą zaszczepiona na terenach zupelnie innych. I obowiązuje do dnia dzisiejszego, czyli w czasach gdy wiemy zupełnie inne rzeczy o świecie niż te, jakie ona głosi (wiek ziemi, kulistość ziemi, etc) 

Taka religia wyznacza "prawdę" bez względu na fakty. I nie mogąc zaprzeczyć faktom, mimo tego głosi wyższość swoich teorii nad nimi. Religia nie szuka prawdy lecz ją ustala. Dostosowuje fakty do swiatopoglądu. A to jest barbarzynstwo, podłość i kłamstwo. To jest zupełny brak rozwoju.

Zostańmy przy archetypach ludzkich i mitycznych bóstwach, herosach ale nie mów o bogu
bo przechodzi w religie i w tak zwany boski plan. Czyli nic nie zmienisz bo nie może zostać zmienione gdyz bóg uczynił wszystko doskonałym. I ma swój plan. I to nawet nie jest plan kogoś kto nas lubi. To kastrowanie wyobrażni, nie daje miejsca na wyobrażnie. Liczy sie jego szczegółowo ustalona wola i jego kaprys. W żadnym wypadku nie to czegoś sam byś chciał.

Niektórzy twierdzą, zarzucają, że ateizm jest płytki bo przeczy i nie uznaje duszy. Bo ateizm to wiara w człowieka i jego potęgę umysłu. I to im się właśnie kłóci z rozwojem duchowym bo dla ateistów nic takiego nie istnieje. 

To jeden wielki kłam, że ateizm nie uznaje duszy. Albo abyśmy mieli calkowitą jasność - tak zwanej "duszy" .Ateizm przeczy teizmowi a teizm nie ma monopolu na duchowość. Wszelkie imaginacje o duchowości spokojnie mogą kwitnąć w środowisku ateistycznym dlatego, że sama próba zrozumienia jażni czy duchowości jest nauką. Natomiast teizm sobie zawłaszcza duszę ale wcale nie chce jej badać. Nic o niej nie wie za wyjątkiem tego, że jest dana (według nich) przez boga. Jak oczywiście wszystko.

 

 

Świętość życia? Kto tak powiedział? Bóg?
Jeśli znacie historię i biblię to zdajecie sobie sprawę, że bóg to główna przyczyna śmierci.
Hindusi, muzułmanie,żydzi, chrześcijanie zabijaja się wzajemnie i innych bo bóg im powiedział, że to dobry pomysł.

Istnieje bardzo często powtarzane twierdzenie, że chrześcijaństwo nadało człowiekowi wartości. Mam wrażenie, że zapominamy, iż przed nastaniem judaizmu, chrześcijaństwa i islamu ludzie mieli ustalone obyczaje. Tak, to ogólnie ujmijmy.

Zarówno w starym testamencie jak i nowym oraz koranie znajdujemy ich wpływy. Wpływy europejskiego antyku jak i świata arabskiego.

Oba światy były o wiele lepsze niż te, które zmutowały w wyniku pojawienia się chrześcijaństwa i islamu.

Pewne zwyczajowe, oczywiste kwestie jak gościna dla przykładu jest naturalną cechą w wielu kulturach dlatego przewija się przez koran.

Siłą rzeczy kultury które stały się ofiarami religii, które zasymilowały religie zostawiły swoje ślady w postaci zwykłych ludzkich, społecznych odruchów.

To jest własnie ta frazeologia czyli niejakie oczywistości dla w miarę pojmującego człowieka.

Ale one nie stanowią ani idei religii ani ich myśli przewodnich. Są spuścizną.

Myśl przewodnią religii stanowią dokladnie regulacje kogo i kiedy oraz za co możesz zabić, kto jest twoim wrogiem, i kto ma jaką rolę społeczną. Kiedy możesz ukarać i prześladować.

Można zatem zadać sobie zwykle pytanie; czy obrzydliwa, a wynikajaca z klaownych zapisów zarówno biblii jak i koranu, rola kobiet i ich los są dobrem religijnym czy zwyczajnym barbarzyństwem.

Odpowiedż u moralnego człowieka może być tylko jedna, a twierdzenie, że to jakaś kulturowa tradycja jest zwyczajnie potwierdzeniem słuszności mojego stanowiska; tradycja uniemożliwia rozwój i zmianę.

Natomiast tradycja metkowana religią uniemożliwia nawet myślenie.

Ponadto jeszcze dziś i to coraz głośniej w moim kraju mówi się o jedynych właściwych i słusznych aby być dobry Polakiem tak zwanych wartościach katolickich. Ale dlaczego ma być jakikolwiek powód aby wierzyć, że muszę być mniej etyczną osobą, mieć w sobie mniej wartości moralnych ponieważ nie wierzę w nadprzyrodzoną dyktaturę?

 

Zorganizowana religia jest głównym źródłem zła na świecie: jest pełna przemocy, nielogiczna, nietolerancyjna, nierozerwalnie związana z takimi pojęciami, jak rasizm, ustrój plemienny czy bigoteria; zakorzeniona w ignorancji i wrogo nastawiona do wszelkich prób poznawczych, pogardliwa wobec kobiet i narzucana dzieciom. Christopher Hitchens

 

To właśnie przez odwartościowanie natury jesteśmy dziś tak nieudaczni nie tylko w czynach ale i decyzjach. Nie mamy żadnej odwagi do decydowania.
Wiemy dziś, wie nasze sumienie, co w ogóle są warte, do czego służyły niesamowite wynalazki kapłanów i kościoła, dzięki którym udało się osiągnąć ów stan samopohańbienia ludzkości, stan, którego widok może budzić odrazę.
Pojęcia, takie jak „zaświaty", „Sąd Ostateczny",„nieśmiertelność duszy", sama „dusza"; są to narzędzia tortury, są to systemy okrucieństwa, dzięki którym kapłan stał się panem, pozostał panem.

Ten sam mechanizm działa tworząc owych patriotów. Zbierasz wszystkie nie majace tożsamości niedojdy i dajesz im firmową metkę. I jeszcze mówisz, że ta metka oznacza, że są produktem najlepszym z najlepszych. I narodową marką. Jedyną w swoim rodzaju, wyjątkową, jakże ważną dla państwa.

 

Od razu czujesz się doceniony. A dla fajtłapy to najważniejsze. Jesteś nikim, aż nagle ktoś zwraca na ciebie uwagę, mówi, że cię potrzebuje i daje zadanie. Nagle z nikogo stajesz się wyjątkowy.

 

To dzięki pożałowania godnemu schlebianiu, osobistej próżności człowieka zawdzięcza zarówno patriotyzm jak i chrześcijaństwo swój triumf przyciągając do siebie wszystkich nieudatnych, sfrustrowanych, pokrzywdzonych, wszystkie wyrzutki i odpadki ludzkości.

Jestem całkowicie przekonany, że gównym żródłem nienawiści na świecie są religie. I religie zorganizowane. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Sądzę, że powinno się je ośmieszać i traktować z nienawiścią i pogardą. I uważam, że mam do tego prawo"

 Religia zatruwa wszystko. Zatruwa naszą fundamentalnś uczciwość. Mówi, że nie możemy być moralni bez nadzoru wielkiego brata, bez totalitarnego nadzoru, że bez tego nie możemy być dobrzy.

Musimy się lękać, w tym także musimy kochać kogoś przed kim czujemy lęk. Jest to istota sadomasochizmu. Istota podłości i istota relacji pan i jego niewolnik. Christopher Hitchens

 

 Religia jest więzieniem dla każdej duszy; odwartościowuje ona naturę. Nie możesz już stanowić o sobie, dostajesz dekalog i nawet nie jesteś uczciwie informowany jak bardzo zacieśnia on kraty twojego więzienia.
I masz wierzyć, nie możesz wiedzieć. Wiedza przeszkadza; już to jest dowodem na to jak bardzo jesteś oszukiwany.

A przecież świadomość jest ważniejsza od wiary. A wolność cenniejsza od jakiegokolwiek kultu, obrzędu, tradycji czy też okrutnej doktryny uzależniającej Waszą ludzką duszę od kaprysów sadystycznego boga.

Ktoś, kto mówi: "wierzę w boga", nie rozumie ani jednego słowa z tego, co mówi.
To, że się w coś wierzy oznacza brak wiedzy. Jest to całkowita ignorancja. Ludzie wmusili w siebie tę ideę, a ty trzymasz się jej jakby ona była dobra. Ona ani nie jest dobra ani moralna; ona nawet nie jest przyzwoita.
Człowiek, który wierzy w boga, nie powinien być z tego dumny, ale powinien się wstydzić.
Wiara ukrywa twoją niewiedzę. Wiedza jest czymś całkiem innym.

Jednak chrześcijaństwo i wszystkie inne religie stale wprowadzają chaos do umysłów ludzi.
Nie widzą różnicy pomiędzy wiarą, a wiedzą. Ślepiec może wierzyć w światło, ale to mu nie pomoże. Aby ujrzeć światło potrzeba oczu, a wtedy nie ma już potrzeby, by wierzyć.

 

 https://www.poganin.eu/antyteizm/zbezczescic-przodkow

Księga Powtórzonego Prawa, rozdział 2
"Wypowiedz mu wojnę! 25 Od dziś zaczynam bojaźnią i strachem przed wami przejmować wszystkie narody pod całym niebem. 

Zaloguj się