Przypis do artykułu

Niniejszy przypis powstał jako komentarz wydawców do tak zwanej V Ewangelii.

Upubliczniam go tutaj jako odrębny atykuł (gdyż istnieć tak owo może) , a ideę V ewangelii możecie przeczytaj pod tym linkiem. I od tego należy zacząć. Bądż zakończyć.

https://www.poganin.eu/antyteizm/wyzsze-chrzescija-stwo

Słowo od Wydawcy i od wydawcy Polskiego.

Ewangelia życia Doskonałego to V Ewangelia będącą pretekstem czterech Ewangelii kanonicznych. Te oficjalne okaleczone przez przeróbki i fałszerstwa zatraciły walory wiarogodności. Dlatego V Ewangelia awansowała do rangi autorytatywnego przewodnika do wyższego chrześcijaństwa.

Człowiek współczesny w swej żałosnej niewiedzy i wciąż postępującej degeneracji dopuszcza przerażającą gehennę bezbronnych stworzeń, tłumacząc swoje okrucieństwo rzekomą koniecznością.

Nasza wspólna Matka Ziemia od zarania dziejów po dni dzisiejsze pławi się w potokach ich niewinnej krwi, cierpiąc z nimi niewypowiedziany ból i wsłuchując się w nieprzemijającą skargę dławiącej rozpaczy.

Dla nich my jesteśmy podobni bogom, ku którym oni spoglądają w swej niedoli. Ale my nie znamy litości, a one nie znają nadziei. Człowiek nie chce niestety zaniechać swego zbrodniczego procederu.

Hominem te (esse) memento - pamiętaj, że jesteś (tylko) człowiekiem.

Wydawca kategorycznie potępia haniebne akty brutalnej przemocy wobec zwierząt i jednocząc się ze współczującą opinią publiczną dedykuje tej słusznej sprawie niniejsze drugie wydanie dzieła. Upoważnia go do tego również aktualna konieczność kampanii w obronie praw zwierząt, nad którą nie może być zadań pilniejszych: "Każdy dzień jest stratą a każda godzina niebezpieczeństwem"!

Człowieku! Bądź im bratem, a nie katem. M i s t r z t a k c h c e !

Przedmowa
"Ewangelia Życia Doskonałego" albo "Świętej Dwunastki" została przez byłego referendarza G.J. Ouseley'a około 1881 r. przyjęta i spisana. Mówi on o tym w swojej przedmowie:
"Ta Praewangelia jest przechowywana w jednym z buddyjskich klasztorów w Tybecie, gdzie została ukryta przez jednego ze społeczności eseńczyków, aby zachować w bezpieczeństwie przed rękami fałszerzy. Została ona teraz po raz pierwszy z tekstu aramejskiego przetłumaczona".

Ewangelia ta zawiera wydarzenia i rozmowy, których nie ma w dotychczas znanych Ewangeliach, podczas gdy w pozostałych wersjach prawie dosłownie zgadza się z tekstami Biblii.

Gdyby te nowe miejsca zawierały to, co z biegiem czasu z nauki Jezusa zginęło lub celowo usunięte zostało, to miałyby one dla nas bezcenną wartość.

Gdyż to że Ewangelie, od chwili gdy chrześcijaństwo za Konstantyna Wielkiego uznane zostało za religię państwową, ucierpiały wiele zmian i opracowań, nie ulega żadnej wątpliwości.

Profesor Nestle, autorytet historii Kościoła i pratekstów Ewangelii, mówi w swoim "Wstępie do krytyki tekstu greckiego Testamentu" następująco:
"Pewni uczeni zwani korektorami, zostali po Soborze Nicejskim z 325 roku po Chrystusie przez władze kościelne mianowani i faktycznie upoważnieni do skorygowania tekstu pism świętych w sensie tego, co za prawowierne już zostało uznane!"

O powstaniu Ewangelii pisze Detlef Nielsen, sławny kopenhaski profesor arabistyki i historii religii:
"Dla Kościoła i dla większości chrześcijan Biblia stanowi boską całość, spadłą z nieba księgę, która mimo niezgodności w wielu częściach, świadczy jednak o religii, którą JEZUS nam przyniósł.
Protestanccy teologowie i wykształceni laicy wiedzą jednak, że mamy do czynienia z wielką różnorodnością wielu, częściowo przeczących sobie pism, które powstały w okresie około stu lat, od 50 do 150 roku po narodzeniu Chrystusa.
Do kanonu 27. pism, które wtedy Kościół ustanowił i który później utworzył nasz NOWY TESTAMENT, zostały nie mniej niż cztery Ewangelie przyjęte. Próbowano podkreślić ich jedność, podając je wszystkie za niewątpliwe przekazania JEZUSA, które nawzajem się uzupełniają i które, chociaż widocznie różne, jednak tworzą jedną prawdziwą Ewangelię.
Ażeby to osiągnąć poddano Ewangelię obszernemu procesowi ujednolicenia. Najpierw skorygowano rękopisy Ewangelii przez pewne opuszczenia i wstawki, ażeby uzgodnić je między sobą. Kiedy w ten sposób osiągnięto użyteczny tekst, postawiono całą kościelną sztukę wyjaśniania w służbę harmonizacji, aby uzyskać jedną Ewangelię".

Historycznie można się dowiedzieć o następujących sprawach: Jedną z najstarszych Ewangelii jest Ewangelia Marka. Nie pochodzi ona jednak od apostoła Marka, lecz od tłumacza Piotra w Rzymie. Papias mówi o tym w swoim liście do prezbitera Jana: "Marek, tłumacz Piotra, kreśli z dokładnością chociaż bez większego porządku, wszystko co przechował w pamięci o tym, co JEZUS miał powiedzieć. Ponieważ zaś on sam PANA nie widział, lecz był tłumaczem Piotra, który go uczył, gdzie zachodziła konieczność, nie wyłożył wszystkich słów CHRYSTUSA w ich pełni. Nie można więc Markowi mieć za złe, że zapisał tylko to, co jemu przekazała pamięć".
Z kanonu Muratoriego (180 r, w Rzymie) dowiadujemy się dalej: "Łukasz był lekarzem; po Wniebowstąpieniu CHRYSTUSA, gdy Paweł przyjął jego jako ucznia, napisał on swoją książkę w swoim własnym imieniu i w najlepszej wierze.
PANA nie widział on w ciele. Dlatego, o ile z pewnością się czegoś dowiedział, począł opowiadać od narodzin Jana."

Czwartą Ewangelię napisał Jan. Gdy wezwali go współapostołowie i biskupi, ażeby ją napisał, on na to powiedział: "Pośćcie ze mną od dzisiaj trzy dni i co każdemu zostanie objawione, będziemy sobie opowiadali". Tej nocy objawiło się Andrzejowi, że Jan ma wszystko pod swoim nazwiskiem spisać, a wszyscy pozostali powinni to sprawdzić". Ale i te pisma nie zachowały się w oryginale.

E. Hennecke pisze w swojej
książce: "Apokryfy Nowego Testamentu"
"Jak wiadomo świadectwa greckiego tekstu, na którym się teraz w zasadzie opieramy, pochodzą przeciętnie dopiero od czwartego wieku"!

W tym czasie rozpoczęła się ostra walka ze wszystkimi starymi pismami, które nie zostały przez Kościół przyjęte i kanonizowane i to doprowadziło do utraty najdroższych wartości. Resche (Agrapha) o tym donosi;
"Prawdopodobnie wiele starych kodeksów podobnie do tych, które tylko jak gdyby w cudowny sposób uratowane zostały - Codex Cantabrigeniensis D i Codex Syrus-Sinaiticus, w starych bibliotekach klasztornych aż do końca IV wieku były przechowywane, wiec aż do czasu gdy tekst kanoniczny został ustalony (w roku 382 za papieża Damazego), aby po tym ulec zniszczeniu. Z nich tworzyli ojcowie święci swoje a g r a f y. Używał więc Atanazy Codex Sinaiticus, podczas gdy Makarios Wielki stosował kodeksy, które znalazł w klasztorach Pustyni Scytyjskiej".
Hennecke w "Apokryfach Nowego Testamentu" podaje: "Pewien nacisk, który od ostatniego trzydziestolecia czwartego wieku przeciwko prywatnej lekturze pozakanonicznych pism w krajach Zachodu był wywierany, spowodował, że kompetentni orzecznicy wszystko dogmatycznie gorszące w nich określili jako dodatki albo fałszerstwa heretyków".

Ta niepewność w powstaniu Ewangelii i wielokrotne późniejsze zmiany nie są naturalnie żadnym dowodem prawdziwości przedstawianego tu ujęcia. -Z drugiej zaś strony pokazuje nam to jednak wyraźnie, jak próżna i nietolerancyjna jest dzisiejsza wiara literowa i jak daleko jest ona oddalona od prawdy!

Znacznie starsze niż uznane teksty Ewangelii są fragmenty Ewangelii, które w ostatnim stuleciu przez wykopaliska i znaleziska wydobyte zostały, te tzw. "Logia" albo "Agrapha". Przede wszystkim nie zostały one "skorygowane".
Mereżkowski mówi o tym w dziele "Jezus Nieznany ": "Najświeższe źródło jest to, z którego nikt jeszcze nie pił: Taka świeżość wypływa właśnie z Agraf. Pierwszy pocałunek miłości jest najsłodszy: Agrafy są tej słodyczy pełne".

Porównanie tych starych fragmentów z tekstem niniejszym wydało zaskakujący fakt, że duża ilość miejsc znajdujących się w Ewangelii Życia Doskonałego prawie dosłownie występuje w starych dokumentach, podczas gdy brak ich jest w uznanych Ewangeliach. I chodzi tu o szczególnie ważne miejsca jak poczęcie, chrzest JEZUSA, zakaz ofiary zwierząt.

Kończymy pięknymi słowami, którymi G. J. Ouseley poprzedził pierwsze wydanie:
"Wszystkowybaczająca miłość naszego Zbawiciela, obejmuje nie tylko ludzkość, ale również te tzw. niższe stworzenia, które dzielą z nami oddech życia, i które znajdują się z nami na ścieżce do Wyższego. Jak byłoby możliwe wątpić w to, że Zbawiciel współczuł i litował się nad stworzeniami, które swój ból bez słowa milcząco znosić muszą? Czy nie byłoby bluźnierstwem przeciwko BOGU twierdzić, że przyglądał się ON złemu traktowaniu bezbronnych zwierząt bez współczucia lub własnej interwencji? Nie, gdy światu zatopionemu w egoizmie, zakamieniałości serca i nędzy przynosił ON zbawienie i głosił Swoją Ewangelię wszechogarniającej miłości, nie mogło być więcej miejsca dla bezlitosnej zakamieniałości wobec innych stworzeń boskich, które jak sam Zbawiciel powołane zostały do życia ze zdolnością do odczuwania zarówno radości jak i cierpienia. Zaiste kto nosi znamię Zbawiciela, stosuje też w życiu Jego wszechogarniającą miłość. I jak znikome jest to minimum współczucia dla bezsilnych stworzeń, współczucia, którego żąda się od nas! Tylko abyśmy innych stworzeń nie dręczyli! żebyśmy im pomagali, jeśli znajdują się w biedzie albo jeśli proszą o naszą pomoc! Jednakże jak mało jesteśmy przepojeni tą boską nauką miłosierdzia i współczucia!

Jak licznym bolesnym torturom poddawane są zwierzęta pod pretekstem naukowej konieczności albo dla zaspokojenia nienaturalnej żądzy lub własnej próżności!

Ewangelia ta służyć będzie jako przewodnik do wyższego chrześcijaństwa. Przekazuje nam ona kobiecą delikatność jak i męską siłę chrystusa."

Przedmowa do pierwszego polskiego wydania.

"Ewangelia Życia Doskonałego", którą w dalszym ciągu będziemy również nazywać "V Ewangelią" została zaopatrzona zarówno przez referendarza G. J. Ouseley'a, tłumacza angielskiego wydania, jak i przez Rudolfa Műllera, tłumacza wydania niemieckiego - w przedmowę zawierającą szereg istotnych wyjaśnień oraz pewną ilość dodatkowych komentarzy w tekście. Tłumacz niemiecki w specjalnym posłowiu podał jeszcze dodatkowe dane, dotyczące zakazu spożywania mięsa, który obowiązywał w pierwotnym chrześcijaństwie - słusznie podkreślając, iż braterski stosunek Jezusa do zwierząt oraz wynikający stąd kategoryczny zakaz składania krwawych ofiar, jak i wielokrotnie podkreślana zasada reinkarnacji, tj, wielokrotnych wcieleń - to dwa najbardziej istotne elementy, odróżniające V Ewangelię od pozostałych czterech obowiązujących oficjalnie, zwanych kanonicznymi.

Jednakże przekład z pierwotnego pratekstu aramejskiego zawiera prócz tego - bądź to opisy wydarzeń z życia Jezusa, pominięte w Ewangeliach kanonicznych wprawdzie nader kontrowersyjne, niemniej jednak istotne, bądź też wypowiedzi Jezusa wyjaśniające i pogłębiające rzeczywisty sens Jego nauki. Fragmenty te bezwarunkowo zasługują na specjalne omówienie w formie krytycznej analizy - na tle epoki i samej Nauki Jezusa.

Z jednej strony można uznać tekst Ewangelii Życia Doskonałego za miarodajny, a więc wolny od wszelkich przeróbek i fałszerstw, jakich dopuścili się korektorzy, ustanowieni po soborze w Nicei w 325 r. - z drugiej jednak strony tekst ten może zawierać błędy i pewne nieścisłości, obciążające bądź to autora lub autorów V Ewangelii względnie dokumenty, tj. materiały pisemne, które posłużyły do opracowania tekstu aramejskiego - jednolitego.

Tak więc, zakładając nawet maksimum dobrej woli i czystość intencji autora lub autorów - możliwość błędu lub nieścisłości niewątpliwie istnieje, co upoważnia zarówno nas jak i wszystkich Czytelników do krytycznego i analitycznego potraktowania tekstu.

Ewangelia ta została odnaleziona w jednym z klasztorów buddyjskich w Tybecie i przełożona z języka aramejskiego około 1881 r., a więc w momencie gdy nastawał przedświt Epoki Wodnika, w którą definitywnie Ziemia nasza wkroczyła około 1950 r., jak to jeszcze w średniowieczu obliczył słynny opat, a jednocześnie fizyk Camillus Leonhardus Trit-hemius (......). Epoka Wodnika zapowiadała wydatny wzrost nowych idei, pionierskich odkryć na wszystkich polach, ogromny postęp w dziedzinie nauki i techniki itd. Znalezienie więc tej pradawnej Ewangelii mogło i powinno być potraktowane jako "signum temporis", podobnie jak wiele innych faktów, takich np. jak pojawienie się po raz pierwszy ponad terytorium Stanów Zjednoczonych tajemniczego statku powietrznego, niewątpliwie pozaziemskiego pochodzenia, co w latach 1895/96 zbulwersowało opinię całego świata, dopingując niejako braci Wright do wzmożenia wysiłków w kierunku skonstruowania pierwszej "machiny latającej", co wkrótce zostało uwieńczone pełnym powodzeniem.

Do tejże kategorii należy zaliczyć fakt, iż w 1894 r. jedenastu uczonych amerykańskich zorganizowało cicho i bez rozgłosu specjalną ekspedycję do Indii, Tybetu, a częściowo i Chin, aby przeprowadzić tam badania nad niezwykłymi osiągnięciami tamtejszych wtajemniczonych, mistrzów jogi, fakirów i wszelkiego rodzaju "cudotwórców", które to osiągnięcia oficjalna nauka traktowała na ogół jako pospolite oszustwo.

Ekspedycja ta spędziła w Indiach kilka lat, weszła w ścisły i osobisty kontakt z wielu Mistrzami, zbadała ich życie, w bezsporny i naukowy sposób zbadała nieprawdopodobne ich wyczyny, stenografując wszelkie z nimi rozmowy i uzyskane w trakcie nich wyjaśnienia, uzyskała wgląd w liczne, nie znane na Zachodzie dokumenty, dotyczące historii naszej Ziemi i licznych cywilizacji istniejących uprzednio, dokonała przekładu treści tychże dokumentów itd. itd. Były to wszystko działania, mające na celu przygotować zbliżającą się Epokę Wodnika i zebrać przekonywające dowody, które gdy nadejdzie czas - zostaną przedłożone ludzkości.

Mistrzowie udzielali uczonym jak najdalej idącej pomocy, służąc im opieką i radą, a pomoc tę okazywali im nadal, tj. nawet po powrocie ekspedycji do Stanów Zjednoczonych. Niektórzy członkowie ekspedycji pozostali w Indiach na dłużej, aby tam kontynuować rozpoczęte prace. Mistrzowie jednak uważając, iż "czas jeszcze nie nadszedł" nie wyrazili zgody na ujawnienie prawdziwych ich nazwisk ani na opublikowanie wszelkich dokumentów i materiałów, które udostępnili uczonym.

Doradzili również, aby z tych samych powodów nie ujawniać pełnego składu ekspedycji ani oficjalnych stanowisk i nazwisk uczonych, które do dnia dzisiejszego pozostają nie znane.
Zgodzili się jednak, aby jeden z członków ekspedycji amerykańskiej, a mianowicie inż. górniczy Baird T. Spalding ujawnił swe incognito i uczestnictwo w wyprawie i aby opublikował niektóre zastenografowane nauki i wykłady Mistrzów oraz pewne szczegóły dotyczące ekspedycji.

I tak stopniowo ukazywały się poszczególne tomy pracy, zatytułowanej: "Życie i nauka Mistrzów Dalekiego Wschodu"- a jej ostatni 5. tom ukazał się na dwa lata przed śmiercią autora, który zmarł w 1958 r.

Możemy tu z całym naciskiem podkreślić, iż wszystkie nauki Mistrzów są całkowicie zgodne z Nauką Jezusa, który był jednym z Nich. Mistrzowie wielokrotnie podkreślali, iż Budda jest "droga do światłości", natomiast CHRYSTUS jest "SAMĄ ŚWIATŁOŚCIĄ ", a wiec stanem świadomości, który wszyscy powinniśmy osiągnąć.

Tak więc można rzec, iż praca Bairda T. Spaldinga stanowi najwspanialszy komentarz do Nauki Jezusa, komentarz rozwijający i uzupełniający założenia Prawdziwej Wiedzy, Wiedzy Odwiecznej, którą reprezentował Jezus.

Jednakże nadszedł już czas, wkroczyliśmy bowiem w Epokę Wodnika, której żywiołem jest powietrze, a więc atmosfera okołoziemska. Uzasadnia to wynalezienie samolotów i olbrzymi rozwój lotnictwa, a także pomyślnie prowadzone badania pozaziemskiej przestrzeni, ukoronowane w latach ostatnich fantastycznym sukcesem - lądowania na Księżycu, najbliższym ziemskim satelicie.

Ale to jeszcze nie wszystko. Już na początku Epoki Wodnika, a więc przy końcu ostatniej, tj. II wojny światowej -pojawiły się w okołoziemskiej atmosferze tajemnicze statki UFO (Unidentified Flying Objects), będące statkami międzyplanetarnymi, należącymi do mieszkańców innych planet zarówno naszego Układu Słonecznego jak i niektórych planet naszej Galaktyki, tj. Drogi Mlecznej. (jeśli sceptycy się w tym miejscu uśmiechają z niedowierzaniem to zastanówcie się nad tym co jest barziej prawdopodobne. To, ze ktoś ożywia zmarlych i amrtwychwstaje czy , że w tak olbrzymim wszechświecie może istnieć inne życie poza planetą ziamia. Ponadto w przypadku wierzących, przypominam iż w starym testamencie mamy kilka relacji opisujących bardzo sugestywnie lądowanie statku kosmicznego - dopisek własny)

Jednak Nasza świadomość w oparciu o stare nawyki, podbudowane pseudonaukowymi przesłankami, wynikającymi z omszałego schematu obowiązującej ortodoksji naukowej - faktu tego uznać nie chce.

A przecież piloci UFO, ludzie znacznie bardziej rozwinięci niż nasza ziemska ludzkość - przybywają nie po to aby dokonać "inwazji", ale po to aby nam służyć bezinteresowną, braterską pomocą i radą, w tym tak trudnym dla Ziemi okresie. Wszystko więc wskazuje na to, że piloci statków UFO są tymi samymi wysoko rozwiniętymi istotami, które dawniej przybywały na Ziemię, a których współczesna ludzkość zwała "synami nieba" lub "bogami".

Widząc przelatujące ich statki prorok Ezechiel pytał za frasowany: "Kim są ci, którzy lecą niby chmura, niby synogarlice do swych gniazd?".
Piloci statków UFO w trakcie kontaktów osobistych z niektórymi ludźmi Ziemi udowodnili, iż posiadają wysoką znajomość Praw Kosmicznych, a więc Praw Boga, że żyją w myśl zasad Nauki Chrystusa, stosując ją ściśle w całym swym życiu, są więc w stanie stałej harmonii z całym Kosmosem. Potwierdzili również, iż Osoba Jezusa - Mistrza z Nazaretu nie jest im obca, a przeciwnie - znają Go, szanują, wysoko cenią, a także - kochają.

Na zakończenie pragniemy podkreślić, iż na całym już świecie ujawnia się stale narastający kryzys wszelkiego rodzaju autorytetów. Najbardziej jest to widoczne na odcinku życia politycznego, społecznego, a także i religijnego, natomiast nauka działajaca w konwencji przyjętego światopoglądu - dzięki rozwojowi astronautyki i innym osiągnięciom, a zwłaszcza przez wytrwałe zaprzeczanie możliwości życia na innych planetach oraz negowanie realnego istnienia w naszej atmosferze pozaziemskich statków UFO - jak dotąd wychodzi obronną ręką. Do czasu jednak, kryzys autorytetów na odcinku nauki będzie tym głębszy, im dłużej nauka będzie przeciwstawiać się ujawnieniu przed ludzkością całej prawdy.

Tak więc - wszystko wskazuje na to, że nadszedł już czas aby każdy człowiek - posługując się własnym rozumem dążył do wyrobienia sobie własnego, osobistego poglądu na sprawy najbardziej istotne, odrzucając na bok gotowe formułki usłużnie mu podsuwane przez rzekomych "specjalistów" jak również omszały schemat kryteriów, jakimi dotąd się posługują.

Niniejsza V Ewangelia przynosząc nowe fakty i właściwe sformułowania Nauki Jezusa - pozwala Czytelnikowi na indywidualną ocenę materiału, nasze zaś wyjaśnienia i komentarze - ocenę tę niewątpliwie ułatwiają. Ostateczne tedy konkluzje Czytelnika mogą zostać wyprowadzone w oparciu o fakty -na podstawie logicznego rozumowania, a więc bez oglądania się na legendy i etiologiczne mity, jakie wytworzyły autorytety teologiczne.

(Warszawa, w marcu 1971 Kazimierz Zaleski)

Przedstawiona Ewangelia różni się przede wszystkim w dwóch rzeczach od znanych dotychczas: Miłością do zwierząt i żądaniem powstrzymania się od mięsa, oraz w nauce o odrodzeniu.
W naszym stuleciu uważa się te sprawy za mniej ważne, poboczne i trudno jest niektórym uwierzyć, że Chrystus przywiązywał do tego duże znaczenie.

Jeśli natomiast przestudiujemy zachowane pisma z tamtych lat szczególnie ojców Kościoła, rzuca się w oczy konsekwentne odrzucenie wszelkiego pożywienia pochodzenia zwierzęcego. Do tego dochodzi jeszcze odrzucenie ofiar zwierząt i miłość różnych świętych do zwierząt jako towarzyszy.

Przypomnijmy sobie tylko Św. Hieronima, który mieszkał z dwoma lwami w jaskini lub Świętego Franciszka z Asyżu, który uwolnił gołębie, oswoił wilka i wygłaszał kazania do ryb!
Chcemy dać kilka historycznych świadectw, które udowodnią, że całe wczesne chrześcijaństwo ściśle przestrzegało całkowitego wyrzeczenia się mięsa i które odpowiednio dają pośrednio dowód prawdzie tej Ewangelii.

Najpierw coś o eseńczykach, których założenia są bardzo podobne do głoszonych przez Chrystusa; pomyślmy tylko o wspólnocie majątków, o trosce o innych, o bezżeństwie eseńczyków. Chociaż nie da się wykazać bezpośredniego związku z Jezusem, wykazuje to co wiemy o nich, że idea powstrzymania się od mięsa była wtedy powszechnie głoszona i bardziej oczywista i zrozumiana niż dzisiaj.
Pliniusz (Historia Naturalna V.17) nazywa eseńczyków "gens aeterna" wiecznym gatunkiem.
Hipolit, autor "Philosophhumana" (IX.27) powiedział o nich, że według ich nauki o wierze są najstarszym narodem Ziemi.
Najlepiej zna eseńczyków Józef Flawiusz {Vita II), który w młodości spędził trzy lata pod nadzorem pewnego wierzącego starca imieniem Banos, który był eseńczykiem bądź nazareńczykiem. Jan Chrzciciel był również nazareńczykiem. Bogobojny stary Banos również przypomina sposobem życia Jana Chrzciciela: nosi ubranie z liści i kory, żywi się surowymi korzeniami i dokonuje na sobie w dzień i w nocy chrztu - "udaje się do zimnej wody ze względów zdrowotnych" - i ostatnie słowa u Józefa są takie same jak o Janie Chrzcicielu. 26.
"Sposób ich życia podobny jest do tego, jakiego Pitagoras nauczał Hellenów", dodaje Józef. "Wspólnota majątkowa, bezżeństwo, powstrzymywanie się od mięsa i krwawych ofiar były im właściwe; nosili białe szaty lniane - znali magię, teurgię i symbolikę liczb".

Eseńczycy są gorliwcami praw mozaistycznych i dlatego są przeciwnikami Pawła z Tarsu (twórcy dzisiejszego chrześcijaństwa); ofiarnictwo określili oni jako podstawowe zło religii, a zniesienie jego jako zadanie Jezusa, którego czcili jako człowieczego proroka; miejsca Biblii, które podają przepisy ofiar, uznali za późniejsze fałszerstwa, czcili świątynię, ale nie wchodzili do niej ze względu na składane tam ofiary i uznali wszelkie pożywienie zwierzęce za bezbożne i sprzeczne z naturą.

Tak opisuje ich Epifaniusz w "Clemantynach". "To co teraz nazywa się chrześcijaństwem, istniało już zawsze od początku świata aż do pojawienia się ucieleśnionego Chrystusa", według cudownych słów Św. Augustyna. Ogniwem między Chrystusem i "chrześcijaństwem" jest działalność eseńczyków."

A teraz o samym chrześcijaństwie: Historia Kościoła opowiada, że pierwszym zborem Jezusa był zbór ebionitów, tzn. biednych i dobrowolnie biednych. Chrześcijaństwo w swym pierwszym socjalnym kształcie było praktyczno-socjalnym ruchem na rzecz biednych niż doktryną, w którą się później przekształcił.

Nazwa "ebionici" była z tego powodu początkowo używana dla wszystkich zwolenników Jezusa, aż się stopniowo utarła dla kierunku, który był najbliższy esenizmowi.

Że ci ebionici uznawali pożywienie zwierzęce za bezbożne i przeciwne naturze, świadczy o tym Epifan. rozdz. 30,6, jak i Klemens z Aleksandrii w homiliach 3, 45, 52, 8, 15, 19.
W leukańskich aktach Jana Bóg czczony jest jako Ten, który przez wszystkie stworzenia się ujawnia i nawet ujawnił się zwierzętom.
O apostołach powiedział Delitsch, wielki uczony, co następuje: "Galilejska prostota panowała w ich kręgu. Uczniowie zaspokajali swój głód ziarnem, które palcami wydłubywali z kłosów, a w ostatnim czasie ograniczyli się do czystych potraw roślinnych, jak to wiarogodnie podają Piotr, Mateusz i Jan".

W homiliach Klemensa z Aleksandrii opisuje Piotr własnymi słowami swój tryb życia: "Żyję chlebem i oliwkami, którym tylko sporadycznie dodaję jakąś jarzynę".
W innym miejscu zapewnia Klemens, że Mateusz żywił się tylko roślinnym pożywieniem i nie dotykał mięsa.
O Św. Janie pisze historyk Kościoła Hegerippus, że nigdy nie spożywał mięsa.

Św. Augustyn opowiada: "Jakub; brat Pana, żywił się nasionami i roślinami i nie dotykał ani mięsa, ani wina ".

W słynnym Liście Pliniusza do Trafiana donosi się, że pierwsi chrześcijanie nie jedli nic, co było do życia zrodzone, lecz tylko cibum innoxium - niewinne potrawy.

(Porównaj Epifaniasz lib. X 96 ed. Goeschen). Kiedy zostali oskarżeni, że przy swych ofiarach przelewają ludzką krew, bronili się słowami: "Wy, którzy wiecie, że brzydzimy się krwi zwierzęcej, jak możecie wierzyć, że spragnieni jesteśmy ludzkiej krwi?"
Cerdon, Syryjczyk, i Marcion z Synope, syn biskupa z Pontu, stworzyli gnostyczną naukę, która, aż do piątego wieku we Włoszech, Syrii i Arabii cieszyła się wielkim uznaniem. Marcionici mieli liczne zbory kierowane przez własnych biskupów. Unikali oni spożywania mięsa i picia wina.
Tacjan, który stał się słynny swymi Harmoniami Ewangelicznymi (Harmonia Ewangelii), przeszedł na stronę gnostycyzmu. Jego zwolennicy, Sewerianie, Eukratycy i Apotaktycy powstrzymywali się od spożywania mięsa, picia napojów wyskokowych i wyrzekali się majątków.

Tu możemy też znaleźć powód, dlaczego "korektorzy" ("Correctores") wszystkie miejsca o jedzeniu mięsa i o powtórnym narodzeniu skreślili; gdyż były to ważne zasady gnostyków, a gnostycy byli przez Kościół państwowy uznani za konkurencję i obawiano się ich.

Przez wykreślenie tych miejsc z Ewangelii odcięli się od gnostyków i powoli podcinali ich wpływy, jak również zapewnili sobie większą liczbę zwolenników. Gdyż wstrzęmięźliwość, której żądał Chrystus, była i jest jeszcze dziś nie do przyjęcia dla każdego.
Pomimo naszej pełnej czci i poważania dla tradycji nie uważamy takiego postępowania za właściwe. Ale że Kościół w walce z gnostykami nie wyrzekł się żadnego środka, dowodzi sfałszowanie listu Pawła, w którym gnostycy nazwani zostali bezbożnikami.
Dr W. Winach pisze o tym: (Czy Jezus był nazirejczykiem?)
"Wiemy więc obecnie dokładnie, że pierwszy list do Tymoteusza jest sfałszowany. Fałsz zdradza się sam na końcu. Przestrzega przed sektą gnostyków, których za czasów Pawła jeszcze nie było. Jest to interesujące, że ten sfałszowany list jest jedynym pismem Nowego Testamentu, w którym poleca się jedzenie mięsa (4,ł -9) i picie sfermentowanych napojów (5,23). Wolno więc przypuszczać, że tego fałszerstwa mogli dokonać tylko niewstrzemięźliwi chrześcijańskiego zboru i miało na celu tylko osłonić niewstrzemięźliwych autorytetem apostoła Pawła.

Jest interesujące, że właśnie buddyści posługują się tym listem, aby wykazać mniejszą wartość chrześcijaństwa w porównaniu z ich religią. Byłoby obowiązkiem Kościoła chrześcijańskiego ogłosić oficjalnie wszędzie to fałszerstwo i przyznać się do tego i określić ten list w naszych wydaniach Nowego Testamentu jako sfałszowany".

O walce, jaka toczyła się między tymi dwoma poglądami, zachowały się liczne świadectwa. Tylko jeden przykład:
Liczba tych, którzy powstrzymywali się od spożycia mięsa, jeszcze w 400 lat po Chrystusie, była tak duża, że na zebraniu w Ankra postanowiono, że duchowni, którzy żyć chcą pożywieniem roślinnym, muszą skosztować mięsa i to pod karą usunięcia z urzędu!
Przy czym ojcowie Kościoła, którzy przez tenże Kościół uznani zostali za świętych, byli surowymi, często fanatycznymi wrogami spożywania mięsa.

Kilka wyjątków z ich dzieł, którymi zakończymy to posłowie, pokaże niedwuznacznie, jak poważnie i konsekwentnie czołowi przedstawiciele chrześcijaństwa pierwszych trzech stuleci tę kwestię traktowali. Jak mogliby jej takie znaczenie przyznawać, gdyby nie było to żądaniem ich Mistrza?
Klemens z Aleksandrii żył w latach 150-220 i uchodzi za twórcę aleksandryjskiej szkoły teologicznej. We wszystkich swoich pismach występuje on przeciwko nieumiarkowaniu i przeciw jedzącym mięso:
"Niektórzy ludzie żyją, aby jeść jak nierozumne zwierzęta, których życiem jest tylko żołądek i nic więcej. Ale Nauczyciel poleca nam, aby jeść, żeby żyć. Gdyż ani jedzenie nie jest naszą sprawą, ani zadowolenie - celem. Dlatego należy dokonać wyboru w pożywieniu, musi ono być proste i nie podniecające, tak jak dla prostych i nie zepsutych dzieci ma służyć utrzymaniu przy życiu a nie zbytkowi. Bogaci nie poznali jeszcze, że Bóg zaopatruje stworzenia Swe w jedzenie i picie nie dla radości, lecz dla utrzymania i że ciało dlatego z nadmiaru potraw nie odnosi żadnej korzyści. Przeciwnie ci są najsilniejsi, najzdrowsi i najszlachetniejsi, którzy spożywają umiarkowaną strawę, tak jak słudzy zdrowsi są i silniejsi niż ich panowie, a rolnicy są nie tylko silniejsi, ale i mądrzejsi niż właściciele ziemscy i bogacze. Gdyż nie zakopali Ducha pod pożywieniem. Całkiem nienaturalnie i nieludzko jest paść się jak bydło i karmić się dla śmierci."

Wydaje się, że to wskazywał także Chrystus, gdy błogosławił chleby i gotowe dania, czym nakarmił swych uczniów i dał piękny przykład prostej diety.
Powinniśmy się wystrzegać takich środków spożycia, które fałszują nasz głód i pobudzają nas do jedzenia bez głodu. Czyż nie ma między prostymi dużej różnorodności zdrowych potraw? - Jarzyny, korzenie, oliwki, zioła, mleko, ser, owoce i różne suszone środki odżywcze.
I z artykułów spożywczych należy wybierać te, które bez użycia ognia można spożywać, gdyż są zawsze gotowe i są najprostsze."

Według tego żył apostoł Mateusz ziarnem, owocami o twardej łupinie i jarzynami bez mięsa. A Jan, który najbardziej doskonalił się w umiarkowanym jedzeniu, jadł młode pączki i dziki miód.
Twierdzi się również, że ciało dzieci przez wstrzemięźliwą dietę rośnie prawidłowo i tym samym Duch, który przenika wzrastające ciało, nie będzie zahamowany nadmiernymi potrawami i powstrzymywany w swobodnym rozwoju".

Do luksusowych i godnych potępienia pożywek zalicza Klemens również białe pieczywo, gdyż jest to odmiana koniecznego artykułu i prowadzi tylko do otyłości i zmiękczenia.
Bazyh Wielki, ojciec Kościoła, arcybiskup Cezarei i patriarcha wschodnich mnichów, urodził się w 329 r. w Cezarei w Kapadocji. Studiował w Konstantynopolu, Atenach i w Cezarei w Palestynie, gdzie poznał Grzegorza z Nazjansu, poświęcił się karierze prawnika, którą zajmował się i jego ojciec, wkrótce wycofał się w samotność, aby zagłębić się w studia duchowne.
Na temat diety znajdujemy w listach następujące uwagi: "Ciało, które obciążone zostaje potrawami mięsnymi, nękane jest chorobami, umiarkowany tryb życia czyni je zdrowsze i silniejsze i ucina korzenie zła. Opary potraw mięsnych zaciemniają światła ducha. Obojętne jakiego rodzaju potrawami mięsnymi napełniony zostaje żołądek, powoduje to nieczyste ruchy, dusza zostaje zagłuszona pod ciężarem pożywienia, traci panowanie i zdolność myślenia.
Tak długo jak się żyje umiarkowanie, mnoży się szczęście domu, zwierzęta będą znajdować się w bezpieczeństwie, nie będzie przelewana krew, zwierzęta nie będą zabijane. Kuchenne noże będą bezużyteczne, stół będzie pokryty owocami, które daje natura i można się tym zadowolić. Jan Chrzciciel nie miał ani łóżka, ani stołu, ani dziedzictwa, ani wołu, ani zboża, ani piekarza, ani żadnych koniecznych potrzeb życiowych, dlatego zdobył pochwałę, której udzielił mu Syn Boży, że jest największy z ludzi.
Jeśli kochasz mięso i tuczysz swoje ciało, Duch twój staje się ociężały, tłuszcz, który osadza się z mięsa, osłabia siły Ducha. Czy nie gardzisz tymi szkodliwymi potrawami mięsnymi?
Trudno jest kochać cnoty, jeśli się cieszy potrawami mięsnymi i ucztami" .

Grzegorz z Nazjansu był przyjacielem Bazylego. Jako ojciec Kościoła z Kapadocji okazał się nie tylko zdolny jako praktyczny duchowny, ale i był znany jako myśliciel i pisarz i z tego powodu otrzymał przydomek "teolog".
Mówi on: "Proście Boga o chleb; który jest konieczny do utrzymania przy życiu, gdyż pozostałe jest tylko wynalezione przez tych, którzy lubują się w ucztach i zabawach wieku tego i należy do tego gatunku, który rozsiany jest wzdłuż drogi. Siewem dobrego ojca jest pszenica, z której piecze chleb, a luksus potraw mięsnych jest kąkol, który rośnie w pszenicy.
Tak samo ludzie uwikłani w trosce o próżne rzeczy stają się bezużyteczni, o ile ich dusza tylko tym jest zajęta. Ucztowania z potrawami mięsnymi są haniebną nieprawością
i życzę, abyście przede wszystkim starali się podawać waszej duszy pożywienie, które posiada wieczną trwałość".

Jan Chryzostom urodził się w 344 r. w Antiochii i pochodził z zacnego rodu. Początkowo poświęcił się studiom prawniczym i uczył się u sławnego retora Libaniusza, następnie porzucił te studia, dał się ochrzcić i wstąpił do klasztoru, a potem zamieszkał z pustelnikami w górach, gdzie w ciągu czterech lat zajął się studiami teologicznymi.
Z powodu swojej teologicznej uczoności Jan nazywany był "Augustynem Greków", z uwagi na dobroczynności nazwany "dawcą datków", jego wymowność przyniosła mu przydomek "Chryzostom" - złotousty.
Dzieła jego są obszerne i obejmują 242 listy i 700 rozpraw, przemówień i publicznie odczytanych homilii. Chryzostom - jak wspomnieliśmy - pędził długi czas surowe życie pustelnika i prowadził również w ciągu całego pozostałego życia najprostsze i najsurowsze życie. Tę prostą i bezmięsną dietę poleca kilkakrotnie w swych pismach, w swej złotej księdze, również i młodzieży.
Opisuje on życie, jakie on sam i jego mnisi prowadzili, następująco:
"Nie płyną tu strumienie krwi, mięso nie jest tu ćwiartowane, smaczne potrawy i ciężka głowa jest tym mnichom nie znana. Nie czuje się tu okropnych zapachów potraw mięsnych, czy nieprzyjemne wonie kuchni i nie słychać hałasów ani wrzawy. Spożywa się tylko chleb, który zdobywany jest własną pracą i wodę, której dostarcza czyste źródło. Jeśli życzy się wyjątkowo obfitego posiłku, składa się on z owoców i spożywany jest z większym smakiem niż królewskie dania.
Wy jednakże dążycie drogą wieków i zwyczajem tygrysów, ale ich natura skazała na spożywanie mięsa, podczas gdy nas Bóg wyposażył rozumną mową i zmysłem sprawiedliwości. A mimo to staliśmy się gorsi niż dzikie zwierzęta!"

Hieronim urodzony w 331 r. w Dalmacji, studiował i żył w Rzymie. Zachowała się następująca jego odpowiedź kpiącemu:
"Tak samo jak według słów Pana rozwody początkowo były niedozwolone, później jednak gdy ludzie stali się gorsi, Mojżesz zezwolił na nie, tak samo spożywanie mięsa zwierzęcego było zakazane aż do Potopu.
- Od Potopu jednakże otrzymujemy nerwy i śmierdzący sos mięsa do jedzenia, tak jak buntującemu się ludowi na pustyni rzucono przepiórki. Jezus Chrystus, który przyszedł na końcu dni, doprowadził koniec na początek, tak że nie wolno nam dzisiaj ani przepędzić kobiety, ani jeść mięsa. Jak mówi apostoł {Rzym.14,21): Będzie lepiej, jeśli nie zjesz mięsa i nie napijesz się wina. Gdyż używanie wina zaczęło się ze spożywaniem mięsa, po Potopie.
Gdy Eliasz uciekł przed Izabelą i położył się pod drzewem, rozkazał mu anioł, aby wstał i jadł: I co znalazł prorok? Mały chleb upieczony w popiele i naczynie z wodą. Czyż nie mógł mu Bóg zesłać smacznego wina, cudowne potrawy mięsne i innych różności?"

Ta nauka o wstrzemięźliwości była respektowana przez cały stan mnichów chrześcijańskich. Augustyn, Antoni i Franciszek z Asyżu żywili się bez mięsa i swym zakonom nadali odpowiednie reguły. Później, kiedy zakony stały się bogate i potężne, nie przestrzegano tego żądania, jak i wielu innych - np. bezmajętność - już tak dokładnie, i ten dawniej tak ważny ideał chrześcijaństwa poszedł w zapomnienie.
Czy nie byłoby w naszych dzisiejszych czasach korzystne, abyśmy go znowu przypomnieli i zamienili w czyn? -R Műller

PRZYPISY
Zeller wskazuje na paralelę chrześcijańskich eseńczyków, ebiomtów jako też nazarenów i osenerów, również do eseńczyków odgałęzionych partii (Epiphan. Panor. XVIIh; XXI,), którzy odrzucali spożywanie mięsa.

Dokładnie wyraża się Zeller o świętych ucztach eseńczyków - patrz: Theol. Jahrbuchern XV (1856); dalej o wegetariańskiem zagadnieniu u eseńezyków.
W związku z eseńczykami należy wspomnieć o jednej z nimi pokrewnej żydowskiej sekcie, w której Philo widzi urzeczywistnienie naturalnego sposobu życia: sekta terapeutów. Pismo "De vita contemplativa", które napisał Philo (ed. Cohn-Wendł) według badań Wendlanda i Conybearer'a przyjmuje się dziś powszechnie za autentyczne. Radykalna asceza miejscowych terapeutów w Egipcie nosi wymowne wegetariańskie piętno.

Ta zapowiedź narodzin podobna jest do owej o Samsonie, patrz Sędziów 13 - 16.
"I ukazał się Anioł Pański owej niewieście, a rzekł do niej: Otoś teraz niepłodna, aniś rodziła; ale poczniesz i porodzisz Syna.
13.4: Przetoż się teraz strzeż, abyś nie piła wina, i napoju mocnego, i byś nie jadła nic nieczystego.
13.5: Bo oto poczniesz i porodzisz Syna, a brzytwa nie postoi na glowie Jego, bo nazarejczykiem Bożym będzie to Dziecię zaraz z żywota: a On pocznie wybawiać Izraela z ręki Filistynów."

Narodzenie Samsona zostało jego rodzicom przez anioła z nieba oznajmione jako szczególna łaska i jako cud. Anioł powiedział do żony Manuego: "Otoś niepłodna i nigdy nie rodziłaś, ale poczniesz i porodzisz syna. Przeto się teraz strzeż, abyś nie piła wina i mocnego napoju, i abyś nie jadła nic nieczystego. Bo oto poczniesz i porodzisz syna, a brzytwa nie postoi na głowie jego, bo poświęconym Bożym będzie to dziecię zaraz za żywota matki". (Trzykrotnie anioł powtórzył ten przepis matce, sam bowiem odmówił pokarmu z koźlęcia, "sam gdyby miał czas do zatrzymania się". Nowo narodzony jest więc już od chwili poczęcia nazarejczykiem, jak on to sam później oświadczy przy wyjaśnieniu swojej bohaterskiej mocy).

O wielce spornym dogmacie o narodzeniu się z panny pisze prof. D. Nielsen: "Spośród 27. nowotestamentowych pism, które tworzą historyczną podstawę chrześcijaństwa, tylko dwa wymieniaj panieńskie narodzenie, a ta nauka znajduje się w otwartym przeciwieństwie do pozostałej treści danych pism.

Jezus sam nigdy nie wspominał o tej nauce, również nie głosili jej Jego apostołowie albo uczniowie; nie znajdujemy jej u pierwszych chrześcijańskich zborów na terenie żydowskim i była ona zupełnie obca dla żydowskiej religii i dla Starego Testamentu.
Mesjanistyczne miejsce u Izaj. 7,16, które według greckiego i staroniemieckiego tłumaczenia brzmi: "Die Jungfrau ist schwanger und gebiert einen Sohn" w tłumaczeniu polskim: "Oto panna pocznie i porodzi Syna". Miejsce to w rzeczywistości nic nie mówi o "panieńskim narodzeniu".
Podobnie jak narodzenie się z panny w Starym Testamencie opiera się tylko na niewłaściwym tłumaczeniu jednego słowa, tak narodzenie się Jezusa z panny może się opierać w Nowym Testamencie jedynie tylko na paru wierszach znajdujących się na początku Ewangelii Mateusza i Łukasza, które pod względem tekstowym okazują się nieścisłe.

U Łukasza znajdują się dwa wiersze (1,34,3, które o tym wzmiankują i stoją w widocznej sprzeczności z całokształtem, i dlatego zupełnie słusznie są uważane przez nowszą teologię szkoły historycznej za wstawkę jako fałszerstwo tekstu.
U Mateusza w rozdz. I stoi narodzenie się z panny również w sprzeczności z pozostałą treścią Ewangelii, mianowicie ze znajdującą się w tymże rozdziale tablicą genealogiczną.
Gdy później narodzenie się z panny zostało przeszmuglowane do tekstów, wówczas ta tablica genealogiczna stała się główną przeszkodą dla nowej nauki, i my możemy jeszcze ustalić wyraźne usiłowania przepisywaczy przy harmonizowaniu przez sprostowania i dodatki. Znajdujemy się właśnie w okresie czasu, kiedy nie było jeszcze ustalonego tekstu biblijnego. "Była różnorodność pism" -jak świadczy o tym ojciec Kościoła, Origenes (trzeci wiek) - "różnorodne", w których pisarze "dopisywali albo pomijali to, co im pasowało".

W wyrażeniu tablicy genealogicznej u Łukasza: "Jezus był Synem Józefa" (Łukasz 3,23) zostały dodane słowa "jak mniemano", jest to dodatek, który całą tablicę genealogiczną czyni bezsensowną, gdyż jakiż by ona miała sens, że Józef pochodzi od Dawida, jeśliby Józef nie był rzeczywistym ojcem Jezusa tylko opiekunem? W tym wypadku ani kropla krwi Dawida nie płynęłaby w żyłach Jezusa.

Rodowód u Mateusza podaje w ten sposób: Dawid spłodził Salomona, Salomon spłodził Roboama itd. Matan spłodził Jakuba, Jakub spłodził Józefa, a Józef spłodził - tak jak i w pierwotnym tekście - Jezusa, którego zowią Chrystnaem.

Zaraz za tą tablicą genealogiczną jest wtrącona relacja o narodzeniu się z panny; relacja ta wyraźnie zwraca szczególną uwagę, że Józef nie spłodził Jezusa. A więc byłoby to konsekwentniej usunąć całą tablicę genealogiczną; ale pewien stary rękopis Mateusza zawierał taką tablicę genealogiczną. Zadowolono się przeto tym zwykłym środkiem harmonizującym tekst, przekreślono "Józef spłodził Jezusa" i wstawiono po pierwszym wymienieniu Józefa: "męża Marii, z której się narodził Jezus". Wstawka, która jak ostry nóż rozcina więzy krwi między Jezusem a Józefem, ale jednocześnie czyni całą tablicę genealogiczną bez znaczenia.

Nie można pojąć przy tym konieczności, po co było zadawać sobie trud badania przodków Józefa, jeśli ten nie był ojcem Jezusa.

Fałszerstwo to, które nowoczesna krytyka Ewangelii na tym miejscu przekazanego tekstu Mateusza pragnęła rozpoznać, zadokumentowało się niedawno w sposób wprost nieoczekiwany. Dwie angielki, Lewie i Gihson, znalazły w 1892 roku w starym klasztorze na Synaju pergaminowy rękopis z pewną legendą świętych.

Przy bliższym badaniu okazało się, że rękopis jest tzw. palimpsestem. Pierwotny tekst zestał wytarty, aby można było ów materiał zapisać nowym tekstem. Obecnie przy zastosowaniu środków chemicznych pierwotne pismo można było odczytać, i spostrzeżono wówczas, że była to część starego syryjskiego rękopisu Ewangelii. Ten bardzo wartościowy rękopis zwany synaityckim palimpsest (Sinai-Pałimpsest) - zachował pierwotne warianty (wersje) i prowadzi między innymi do tablicy
genealogicznej u Mateusza, gdzie można odczytać wyraźne słowa: "Józef spłodził Jezusa".

Według mowy apostoła Piotra w Dzieje Apostolskie 2 Jezus nie jest nazwany Bogiem tylko mężem, przez którego Bóg czynił wielkie rzeczy.

Przez naturalne narodzenie się był on jako syn Józefa z rodu Dawida.

Dla Pawła Jezus jest właśnie Synem Bożym tylko w sensie duchowym, przez naturalne narodzenie się, jednakże jest synem Dawida, to znaczy syn Józefa.

(Nielsen, Der geschichtliche Jesus/Historyczny Jezus) "Coś podobnego znajdujemy u Tomasza w jego historii dzieciństwa Jezusa, tylko z tą różnicą, że tam wersja jest nieprawdopodobna i bez głębszego znaczenia, podczas gdy tu opowiadanie to budzi wrażenie prawdy i piękna. Pierwsza opowiada, że Dziecko Jezus ulepiło z gliny wróbelki i wprawiło je do latania - rzecz, której by nie uczynił żaden święty człowiek, nawet gdyby mógł to uczynić; gdyż na pewno by nie wykorzystał niezwykłych sił na to widowisko, aby zadowolić próżność albo ciekawość przyglądających się.
Z drugiej strony czyn, który tutaj jest przytoczony, odpowiada naszym oczekiwaniom, że On uwalnia ptaki złapane w sidła, i gdy te były tak przestraszone i ogłuszone, że nie mogły odlecieć, On zdał na nie siłę i odwagę, że mogły potem odfrunąć. Tu nie jest trudno rozpoznać prawdę od fałszu, i znowu niewątptiwie leży przyczyna fałszowania, jak w kanonicznych Ewangeliach, ale tej wiadomości nie da się ukryć, żre Zbawiciel kochał zwierzęta i je ochraniał."

Mereżkowski "Jezus Nieznany": "Pierwsi chrześcijanie, ebionici, nauczają: Jezus był grzesznikiem, jak wszyscy, i dopiero podczas chrztu, kiedy wraz z Duchem-Gołębiem wszedł w Niego Chrystus - stał się bezgrzeszny". (jezus więc staje się jak budda; oświeconym)

W wiedeńskim dzienniku "Der Tag" z dnia 2 czerwca 1926 r. czytamy: "Archeolog, profesor Nikolaus R o e r i c h, który powrócił po trzyletniej podróży ekspedycyjnej przez niezbadane obszary Azji, znalazł w klasztorze buddyjskim w Tybecie dokumenty, z których ma wynikać, że Jezus Chrystus w wieku 29 lat przedsięwziął z Palestyny podróż do Indii dla studiowania religii buddyjskiej.

Manuskrypt zawierający ten opis, liczy 1500 lat i został znaleziony w klasztorze Homis w Tybecie. W manuskrypcie tym Jezus widnieje pod imieniem "Issa".

W. Bauer donosi o pewnym ciekawym znalezisku w nieprzebytej pustyni północnych Indii. Tam w pewnym mieście, z którego dzisiaj pozostały tylko ruiny, a zbudowanym przez mongolskiego cesarza, znaleziono napis arabski nad bramą jednego zburzonego mostu, mający następujące brzmienie: "Jezus - pokój Mu - mówi: Mostem jest ten świat, idź przezeń i nie buduj sobie żadnego domu!"

Uwaga tłumacza niem.: W oryginale "Locusttree", dziś drzewo świętojańskie, także tłumaczono przez akację. "Locast" oznacza także podzwrotnikową szarańczę - stąd ludowa wersja biblijna, że Jan odżywiał się szarańczą.

"Bez wątpienia Jan był nazirejczykiem. Nazirejczykiem był znany Jakub, zwany Sprawiedliwym, brat Zbawiciela."
Nie pił on ani wina, ani innych szumiących napojów i nie jadł mięsa. Nie było nożyc na jego głowie, odrzucał on nawet używanie odzienia, pochodzenia zwierzęcego, na przykład - wełny.
I oto jesteśmy bliscy pytania, czy Jezus nie był nazarejczykiem.
W greckim pratekście mamy dwa zupełnie różne słowa, które obydwa przedtem tłumaczono nazarejczyk (Nazarener) a mianowicie "Nazarenos" i "Nazoraios". Najnowszy naukowy tłumacz Carl Weizsacker rozróżnia w swoim tłunaczeniu Nowego Testamentu oba wyrażenia. Nazarenos tłomaczy slowem nazareńezyk albo z Nazaretu, natomiast Nazoraios tłumaczy nazorejezyk (Nazoräer). Nie ulega wątpliwości, że słowo nazorejczyk (Nazoräer) przedstawia jedynie dialektycznie inną formę od Nasiräer (nazarejczyk). W dużym naukowym komentarzu do N. Test. prof. Holzmann podaje wyraźnie, że Nazoraor znaczy tyle oo Nasirąer i tak to słowo jest wielokrotnie użyte.
W Dziejach Apostolskich 24,5 chrześcijanie są nazwani "sektą nazareńczyków" (Nazoróer). Tych Nazoräer znajdujemy jeszcze w czwartym wieku, a Epifaniasz podaje wyraźnie, że oni nie jedli mięsa.
Słowo hebrajskie Nasir znajdujemy w greckim thunaczeniu St. Testamentu, w Septuagincie, przełożone przez słowo hegiasmenos, Bogu poświęceni".

Mereżkowski w swojej książce "Jezus Nieznany" powiada: "Ewangelia Hebrajczyków posiada może nawet aramejski pratekst, albo jest źródłem naszego Mateusza"! A więc źródło pierwszorzędnej rangi!
Prawie dosłownie znajdujemy to miejsce w Słowie Pańskim w Koptyjskiej Biblii: "Człowiecze, czemu bijesz swoje zwierzę!
Biada wam, że nie słyszycie, jak ono do swego Stwórcy w niebiesiech skarży się i wola o zmiłowanie. Po trzykroć biada zaś temu, przeciwko któremu w swoim bólu krzyczy i skarży się! Nie bij go nigdy więcej, abyś i ty znalazł zmiłowanie".

W Ewangelii Ebionitów czytamy: "Przyszedłem, aby znieść ofiary, a jeśli nie zaprzestaniecie ofiarować, gniew nie przestanie was nękać".
Mereżkowski powiada: "Wierzcie: według nauki Izajasza i pozostałych proroków, przy przyjściu Jezusa nie będzie się składać na ołtarzu ofiar z krwi ani darów!"
Ważne jest również i to, by zdać sobie sprawę, że rzeczywiście wszędzie, dokąd przyszło młode chrześcijaństwo, raz po wszystkie razy ustały krwawe żydowskie ofiary. Tej jednakże przemianie o przeogromnym znaczeniu poświęca się za mało uwagi. Patrz 4 Mojż. 11,4: (Cytuję z Biblii Tysiąclecia)
Izraelici również szemrali mówiąc: "Któż nam da mięsa, abyśmy jedli? Wspominamy ryby, któreśmy darmo jedli w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. 6. Tymczasem tu giniemy pozbawieni tego wszystkiego. Oczy nasze nie widzą nic poza manną".
Mojżesz natomiast sprzecza się z Bogiem i życzy sobie samemu śmierci (4 Mojż. 11,15).
Lecz potem mówi on tak do ludu: 18. "Poświęćcie się na jutro, a będziecie jeść mięso. Narzekaliście przed Jahwe i wołaliście: Kto nam da mięso, abyśmy jedli? O, jak nam dobrze było w Egipcie! Teraz da wam Jahwe mięso do jedzenia.
19. Będziecie je spożywać nie przez j e d e n dzień tylko albo dwa, albo pięć czy dziesięć lub dwadzieścia;
20 lecz przez cały miesiąc, aż wam przez nozdrza wyjdzie i przejmie was wstrętem: o d r z u c i 1 i ś c i e bowiem Jahwe, który jest pośrodku was, i narzekaliście przed Nim mówiąc: Dlaczego wyszliśmy z Egiptu?"

(4 Mojż. 11,18.) Gdy wypełnił się czas, posłał Jehowa "wicher", który napędził chmury przepiórek od morza i rzucił je tam, gdzie szli izraelici na jeden dzień drogi, na "dwa łokcie wysoko" (rozdział 11,21, 30 i past.).
A lud dzień i noc zbierał przepiórki i przyrządzał.
Przy dobrym jedzeniu mieli mięso jeszcze między zębami, wtedy rozgorzał gniew Jahwe przeciw ludowi i Jehowa zesłał bardzo wielki upadek.

Większa część ludu umarła z powodu jedzenia mięsa i została tamże pochowana. I nazwano to miejsce grobami pożądliwości, ponieważ tam pogrzebali oni pożądliwych między ludem" (5,34).

Biblia polska z r. 1879: Ozeasz 8,13: "Z ofiar darów moich ofiarują mięso i jedzą, ale ich Pan nie przyjmuje; już wspomnę nieprawości ich, i nawiedzę grzechy ich".
Ozeasz 8,13: "Lubią ofiary krwawe i chętnie składają, lubią mięso, które wówczas jedzą, lecz Jahwe nie ma w tym upodobania.
Wspominam wtedy na ich przewinienia i karzę ich za grzechy".
"Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga, nie zaś całopaleń". (6,6). Biblia Wujka.'
"Ofiary przynosić będą, będą ofiarować mięso i jeść, a Pan nie przyjmie ich; teraz wspomni na nieprawości ich i nawiedzi grzechy ich".

Atbenagoras mówi o tym (O zmartwychwstaniu umarłych 25): "Tak musi bezwarunkowo być zmartwychpowstanie bezdusznych albo też zupełnie uwolnionych ciał. Muszą wystąpić ci sami ludzie znowu w podwójnej naturze swej istoty".

Słów tych nie ma w Ewangeliach kanonicznych, ale należą one do zbioru tzw. "Słów Pańskich", zniszczonego przez ortodoksów "Zbioru Skarbów" (Mereżowski) "Jezus Nieznany".

Rzekł Jezus: "Czy kiedykolwiek pochodził prorok ze świątyni? A ci, którzy żyją ze świątyni, czyż nie prześladowali zawsze proroków? Albowiem wy jesteście ludźmi z krwi i z brzucha i czyż nie uczyniliście ze świątyni jatkę mięsną i kuchnię; ponieważ lubicie mięso wołu i owcy, i powiedzieliście, że Wiecznemu podoba się taka ofiara wołu i owcy".

Te trudne dla nas do zrozumienia słowa znajdują się w bardzo starych pismach, na przykład w tzw. Aktach Piotra:
"Jeżeli nie uczynicie prawego lewym i lewego prawym i tego, co jest na górze, tym, co jest na dole, i tego, co jest z tyłu, tym, co jest z przodu, nie poznacie królestwa". (Akta Piotra 38. Phil. Akta 34.)
"Oto, ostatnie czynię jak pierwsze, a pierwsze jak ostatnie". (Didask. 156, L. 75. Hauler, Barnabas 6,15. Ta wypowiedż znajduje się także w Syryjskiej Nauce Apostołów XXVI, 136,28.).

Odpowiadając mu, Jezus rzekł: Ja jest Zmartwychwstaniem i Żywotem, Ja jest Dobrem, Pięknem i Prawdą, a kto w Ja wierzy, nigdy nie umrze, lecz będzie żył wiecznie.
Jak w Adamie wszyscy umierają, tak w Chrystusie (Jaźni kosmicznej) wszyscy znowu zmartwychwstaną.
Błogosławieni, którzy w Ja umierają i stają się doskonałymi na podobieństwo Ja, ci bowiem odpoczywają od prac swoich, a uczynki ich idą za nimi.
Oni bowiem przezwyciężyli zło i stali się kolumnami świątyni Bożej, i nie będą więcej wychodzić; będą bowiem odpoczywać w wieczności.

(własny dopisek: Ja wierzę w człowieka jego cząstkę materialną z jednej strony ograniczoną fizyką wszechświata jak i jego niematerialną cząstkę niepodlegającą prawom wszechświata . Aby istota niematerialna w człowieku mogła tworzyć, myśleć, istnieć, dochodzić sensu należy zapewnić jej fizyczne medium działania, czyli wszechświat, ciało, planety całe to medium, dopiero wtedy istota niematerialna może się rozwijać, ewoluować w ciele materialnym w osi czasu i przestrzeni.

Już od jakiegoś czasu naukowcy spekulują nad pajęczą siecią spajającą istoty posiadające potocznie mówiąc duszę, jeżeli według Was te nazewnictwo nawiązuje do jakiejkolwiek religi i Wam to przeszkadza lub w jakiś sposób ogranicza Wasze logiczne myślenie to nazwijcie cząstkę istoty, człowieka sobie inaczej .

Człowiek w swej istocie jest nieograniczony, największą jego zaletą , bronią i cudem jest ogromna, nieograniczona wyobraźnia, tylko dzięki niej można by rzec, że istota posiadająca nieograniczoną wyobraźnie jest wszechmogąca. Smucą mnie i martwią ludzie którzy w swej nieograniczoności są tak bardzo ograniczeni. Ograniczeni do wykładni proroków, bogów, bożków.

Wierzę że dusza jest nieśmiertelna i może przekraczać granice czasu i przestrzeni i wierzę że to w niej jest cząstka NI "Najwyższego intelektu" który spaja, łączy dusze dobrych ludzi przekładających dobro i byt wszelkich istot rozumnych i nie ponad wszystko inne. Tylko nierozwinięta prawidłowo dusza człowieka zagubionego w złożoności prozy życia, zagubiona nie potrafi się zsynchronizować z wszechrzeczą, z tą siłą spajającą wszystko, tacy ludzie są nieszczęśliwi i zagubieni.

Na próżno szukamy boga na zewnątrz on jest w nas, my nim jesteśmy, doskonałym przykładem jesteś Ty Perun (tak nazywam mnie brat i paru znajmoych ze względu na moje pogaństwo), mówisz że NI(najwyższy intelekt) nie istnieje, ale wierzysz w dobro dla drugiej istoty i dla świata, jesteś twórczy nie destrukcyjny i tym samym sobie zaprzeczasz bo pytasz się gdzie był NI jak działo się zło, a no nie było go w sercach złoczyńców, gdybyś tam był to NI byłby na miejscu, kiedy ludzie się zorientują i spostrzegą że to od nich wszystko zależy w nich jest potęga i siła , tak samo potężnie destrukcyjna jak i twórcza a szukają NI na próżno nie w tym miejscu.

To dzięki wyobraźni wylądowaliśmy na księżycu , to dzięki wyobraźni będziemy podróżować po galaktyce , to dzięki wyobraźni będziemy tworzyć istoty na nasze podobieństwo , to dzięki wyobraźni będziemy w dalekiej , dalekiej przyszłości tworzyć inne wszechświaty i jedynym ograniczeniem jest tutaj czas , który na końcu naszej drogi nie bedzie miał już znaczenia bo zapanujemy i nad nim.

Piękny tekst czlowieka, który cały czas przekomarzał się ze mną utrzymując, że jest chrześcijaninem, podczas gdy zawsze się z niego śmiałem, że nie jest, znając jego wartości i doprowadzajac do konieczności odpowiedzi, że wcale nie chwali tego boga za jego czyny i uważa go za bestię.

Nagle popełnia coś takiego. Filozofia w czystej postaci. Zwróciłem szczególną uwagę na ta frazę:

gdybyś tam był to NI byłby na miejscu, kiedy ludzie się zorientują i spostrzegą że to od nich wszystko zależy w nich jest potęga i siła

Jest do zdanie niesamowicie proste w przekazie ale tak niezwykle zawiłe w idei. I niezwykle precyzyjnie ujmuje całość.

I bez znaczenia jest, że wiem o tym iż to od nas wszystko zależy. Cały czas o tym mówię, walcząc z przekonaniem, że tradycja i tolerowanie ustalonego już jakiegoś boskiego planu, jak i wypełnianie jakiejś boskiej woli degeneruje człowieka.

Znaczenie ma właśnie to, że gdybyś tam był to bóg byłby na miejscu. (bo ty jesteś bogiem)

Stańmy się takimi ludżmi, którzy jeśli gdzieś będą to bóg będzie na miejscu. A boskośc płynąca z naszych czynów; czynów dobra, wsparcia i etyki powstrzyma i zapobiegnie złu. (https://www.poganin.eu/antyteizm/brat))

1. Ewangelista Jan znał opis trzech innych Ewangelii, co się obecnie powszechnie przyjmuje, i wygląda właśnie na to, jakoby wiódł on spór z synoptykami, gdyż w sześciu różnych miejscach (Jan 13,l i 29; 18,28; 19,14 i 31,42) podkreśla, że Ostatnia Wieczerza i Ukrzyżowanie Jezusa miały miejsce przed świętem Paschy i że Ostatnia Wieczerza nie mogła być ucztą wielkanocną. Jan mówi też jedynie o kolacji i żadnym słowem nie wspomina o zapodanych w innych Ewangeliach przygotowaniach do Paschy.
2. Paweł pisze w 1 Kor. 5,7: "Albowiem na naszą Wielkanoc jako Baranek został ofiarowany Chrystus". Dopiero niedawno rozpoznano, że w tym miejscu znajduje się ważne zapodanie czasu. Baranki paschalne zabijano o godzinie trzeciej po południu w świątyni w Jerozolimie. Dokładnie w tym czasie Jezus umarł na krzyżu, i to pragnie Paweł zaznaczyć. Miejsce to jest ważnym potwierdzeniem relacji Ewangelii Jana, ponieważ miejsce to jest daleko starsze niż wszystkie cztery Ewangelie i ono zapewnia o tym, że Jezus jeszcze przed rozpoczęciem święta Paschy zmarł".

W Ewangelii Aramejskiej, rozdz. 83,4 podobnie jak w trzech pierwszych Ewangeliach czytamy, że Józef z Arymatei prosi o Ciało, ponieważ był to dzień przygotowania do sabatu. To pasuje tylko, jeśli dzień następny był świętem Paschy.
Dalej: "Ani w Dziejach Apostolskich, ani w całym pozostałym Nowym Testamencie nie czytamy nic o tym, by prazbór obchodził święto Paschy. Młody zbór bowiem na samym początku zmienił kult żydowski i zaprowadził na jego miejsce nowy obrządek. Ale ku temu nie miałby jeszcze mocy, gdyby inicjatywa nie wyszła od ich Mistrza.
Gdyby Chrystus rzeczywiście obchodził ze swymi uczniami święto Paschy, to na pewno jeszcze dziś i my obchodzilibyśmy to święto".

"Jakub, brat Paua, był nazywany "Dikeos", Sprawiedliwym, od dni Pana do naszych. Zanim się urodził, poświęcony był Bogu; ani wina, ani innego napoju odurzającego nie brał do ust, ze zwierząt nie jadł niczego, nożyce nie dotknęły jego głowy, nie nosił szat wełnianych tylko lniane i tylko jemu było dozwolone wstępować do Najświętszego (świątyni w Jerozolimie). Tam zazwyczaj leżał na podłodze lub klęczał i modlił się przy tym tak żarliwie, aby Izraelowi były odpuszczone jego grzechy, a od nieprzerwanych modłów miał zgrubienia na kolanach, jak to widać u wielbłądów. Nazywany był Sprawiedliwym, naprawdę bowiem był tak sprawiedliwy jak nikt inny. Nazywano go również "Oblias", co znaczy mur lub ściana, gdyż miał uratować grzeszny naród przed gniewem Boga. Za to, że odważnie wypowiedział się za Jezusem wobec Żydów, strącony został z gzymsu świątyni w dolinę Kidron i zmarł jako męczennik i świadek swego Brata, Sprawiedliwy, mur lzraela".

"V Ewangelia" w rozdziale I (I -1 ) oraz w rozdziale III (III - 4) podaje sformułowanie, iż świątynia, w której służbę kapłańską pełnił Zachariasz - znajdowała się w górzystej krainie judzkiej. Wprawdzie nie powiedziano tego wyraźnie, ale zdaje się to jedyną możliwą alternatywą, podobnie jak to ma miejsce w Ewangelii Łukasza (R.I-II-5).
Lokalizacja ta jako bardzo prawdopodobna nie budziła większego zainteresowania biblistów i badaczy, nie starano się więc nigdy o ustalenie miasta lub miejscowości, w której faktycznie znajdowała się świątynia ani zdobycie bliższych danych o niej.

Musiała ona jednak być dostatecznie duża lub ważna, skoro załoga kapłańska podzielona była na zmiany. Drugim charakterystycznym momentem jest fakt, iż Zachariasz złożyć mial ofiarę z kadzidła co wobec rozpowszechnienia się ofiar krwawych w ówczesnym Izraelu - mogło budzić pewne wątpliwości, a co najmniej zwracać uwagę na jakieś specjalne okoliczności.

Czy więc świątynia, w której pełnił służbę Zachariasz rzeczywiście znajdowała się w Judei?
Ekspedycja amerykańska przebywająca w Indiach i Tybecie w latach 1894-97, uzyskała autorytatywne wyjaśnienie od Mistrzów (vide: "Życie i nauka Mistrzów Dalekiego Wschodu", tom I), iż wypomniana świątynia znajdowała się w małej górskiej wiosce w Himalajach i położona była na skale liczącej 1000 stóp wysokości. Nie było do niej żadnej drogi lub ścieżki i można się było do niej dostać jedynie przy pomocy lewitacji względnie rozproszenia ciała i skondensowania go ponownie w żądanym miejscu, co praktykowali Mistrzowie - lub odbycia podróży windą w postaci kosza, wciąganego przy pomocy kołowrotu na wierzchołek skały. Członkowie ekspedycji odbyli tę drogę, zwiedzili świątynię i otrzymali zapewnienie, iż została ona wybudowana około 10 000 lat temu przez niektórych Mistrzów, którzy po upadku Atlantydy osiedlili się w Tybecie.

Podobnych i równie wiekowych świątyń znajdowało się w tej okolicy kilka, a ekspedycja kolejno je zwiedzała. Według wyjaśnień Mistrzów Anioł Gabriel odwiedził Zachariasza właśnie w tej świątyni i tam zwiastował mu radosną nowinę. Lokalizacja nie wyklucza tu wzmianek, iż lud mógł w trakcie składania ofiary - zgromadzić się u stóp skały, oczekując powrotu kapłana. Lokalizacja w Himalajach uzasadnia również brak krwawych ofiar i wzmiankę o ofierze z kadzidła, która w Izraelu wydaje się w tym czasie dziwna i mało prawdopodobna, kadzidło bowiem stosowano raczej przy działaniach magicznych.

Pojęcie "Boga w trzech osobach" jest czymś absurdalnym, sprzecznym z logiką i zdrowym rozsądkiem. Bóg "osobowy" to Bóg uczyniony na miarę człowieka, Bóg stworzony w jego świadomości - "na obraz i podobieństwo swoje". Jest więc rzeczą szczególnie żałosną, iż teologowie Kościoła chwycili się właśnie tej wersji, wersji dającej świadectwo degeneracji i upadku człowieka, a jednocześnie stanowiącej zaprzeczenie Nauki Jezusa i całej Pradawnej Wiedzy, którą ludzkość zdobyła.

Ukrzyżowanie, które w starożytności było karą, stosowaną przez niektóre narody dla przestępców - posiada w okultyzmie własne, specyficzne znaczenie. Terminem tym określano bowiem jeden ze stopni Wtajemniczenia, któremu musiał poddać się adept, jeśli chciał osiągnąć stopień Mistrza. Chodziło tu o absolutne opanowanie podświadomości i zależnych od niej instynktów i podporządkowanie jej świadomej woli człowieka. Lub inaczej - podświadomość, a więc najniższe "ja", musiała zostać "ukrzyżowana" a więc podporządkowana średniemu "ja",

Zaloguj się