ad1

(Grzegorz)


- (ja)chodzi o dawanie wlaściwego przykladu jak ludzie oświeceni. Kondycja ludzka się nie zmieni bo jeśli doktryna sankcjonuje zło to nie ma szans na dobro. Do dziś dzień Judaizm i Islam w imię bogów składa ofiary. Do dziś dzień jak we wstępie artykułu ludzie pełniący nawet funkcje publiczne deprecjonują zycie zwierząt w myśl przepisów biblii.

- spychasz jedną wiarę do innej.

- (ja) pcham tylko (i jak widać nie ja- ja tylko przekazuje wiedze już znaną ale niedostępną powszechnie) do innej wersji pewnego autorytetu.


- to jak brat Ci tłumaczył że ma swoją wiarę to się z nim sprzeczaleś. Nie przyjmujesz tego do wiadomości. Bo utożsamia się z chrześcijaństwem

-  (ja)jak na koncu napisałem, wiara jest zgubna zawsze gdyż odrywa nas od rzeczywistości. Tu mowa o filozofii, o nauce, poznawaniu, odkrywaniu i zrozumieniu, a nie o wierze.

- nie przeczę

- (ja)wyższe chrzescijanstwo to filozofia. Chrześcijanstwo to religia.

- no co Ci mam powiedzieć

- (ja) a to naprawde dwie calkowicie odrębne od siebie rzeczy. Przekonania Jezusa z ewangelii V to nauka przyrody, świata, koegzystencja i...oświecenie jak u buddy. Zupelnie ma sie to nijak do przedstawiania go jako syna boga, którym nie staniesz się nigdy ale który odkupił twoje grzechy.

Wedlug Ewangelii V do boskosci możesz dojśc sam dochodząc do jedynie właściwego wniosku jak być etycznym. Tego nie dopuści usankcjonowane chrześcijaństwo abyś do czegokolwiek mógł dojśc bez opłaty dla kapłana. I jego łaski.  A to takie oczywiste, że do wniosków aby być dobrym każdy może dojść osobiście. I to wynika z Ewangelii V. Natomiast  z biblii i nauk kościoła rzmymsko katolickiego wynika tylko to, że jak uzyskasz łaske to po smierci bedziesz w raju. A to zupelnie dwie inne konkluzje.

 

 

 

Julia

- Co cię skłoniło by ukazać to w ten sposób?


- (ja) dobro zwierząt. I dostrzeganie, że wielu ludzi chce wierzyć i nie mają siły aby z tego wyjść. I nie rzucą wiary. Więc pora ukazać im tajemniczy apokryf aby uczynic ich lepszym w wierze. Zresztą napisałem to w artykule dokładnie.

-Wiem. Ale ciągle mnie zastanawiasz. Jesteś dziwny/

- (ja) to jest proste. Mi chodzi o dobro, a do tego prowadzi zrozumienie,  oświecenie

- ty, który tak nienawidziles postać jezusa. I twierdziłeś, że nie ma w nim  żadnego dobra.

-  (ja)według V ewangelii to budda. To zupelnie inna postać niż Jezus Nowo Testamentowy, co do którego zdania nie zmianiam.

- to połączona postać.

 - (ja) to mędrzec buddyjski, który opowiada o dążeniu do własnej boskosci. Ja go nie kupuje. To o czym on mówi w usankcjonowanym chrześcijaństwie jest wciąż podłe, a to o czym mówi w Ewangelii V jest dla mnie oczywiste od dawna. Mój artykuł wcale nie mówi o tym, że lubię postać Jezusa Chrystusa, bo nie ma kogo. Wedlug faktów nigdy nie istnia. Dla mnie to odwieczny i znany z wielu religii kult słońca. W przypadku ewangelii V to opowieść pokazana przez człowieka dobrego. To autor wartościuje postać. Zresztą, wyższe chrześcijaństwo to nie chrześcijaństwo usankcjonowane, powszechnie wyznawane lecz jego przeciwieństwo. Już nawet podczas samego aktu spłodzenia Jezusa. To wbrew pozorom kompletnie dwa inne światy. W tej filozofii i starożytnej wiedzy są kosmici, których nie ma i nie będzie nigdy w kościele. Mimo tego, ze jasny ich obraz jest w biblii (Ezechiel, w rozdziale 1 swojej księgi ze Starego testamentu przedstawia nam niewątpliwą wizję technologii i przybyszów z nieba. Patrz Stary testament, Księga Ezechiela, rozdział 1,wers 4-28) Ponadto trzeba zrozumieć, ze biblijny Jonasz z ciała wieloryba może wydostać się po trzech dniach tylko dlatego, że wieloryb nie jest wielorybem lecz pojazdem nie znanym wówczas ludzkości. Również reinkarnacja, której nie dopuszcza znane nam powszechnie chrześcijaństwo, a wyższe chrześcijaństwo bez niej się nie obchodzi. To są kompletnie dwie inne rzeczy. Chrześcijanstwo to doktryna. Wyższe chrześcijaństwo to filozofia.

 - więc nie oznacza to nawrócenia?

-(ja) nie ma takiej opcji. Moja etyka nie pozwala mi na wyznawanie obostrzeń religijnych i boga, który jest kreaturą i sadystą. Ba, piąta ewangelia nie tylko nie powoduje, że jakkolwiek przychylniej chce patzreć na bogów lecz powoduje jeszcze większą niecheć do zinstytucjonalizowanej religii oraz potwierdza dotychczasowe moje wartości. Również pozwala wyciagnać wniosek, że gdy jesteś oswiecony przeciw światu to mimo iż czujesz sie samotny i osaczony to wczesniej byli tacy sami, gdzieś dalej są podobni i będą rownież następni.

 

 

Zaloguj się