wyższe chrześcijaństwo

KWIATY W MROKU

KWIATY W MROKU

Czy świat nas otaczający jest chrześcijański? Jest.

Czy człowiek poluje na zwierzęta będąc jednocześnie właściwym chrześcijaninem? Tak

Czy do takiego stanu rzeczy przyczynia się treść starego i nowego testamentu oraz wykładnia kościoła katolickiego? Owszem.

Skrajne sytuacje to choćby dekrety papieskie, jak z XIII wieku stwierdzajace, że koty są stworzeniami szatańskimi. Taki oto dekret sprawł, że ludzie wybijali koty w olbrzymiej nienawiści i sadystycznie je dręczyli. To deprecjonowanie zwierząt działa po dziś dzień, nawet u szczytów władzy krajów świeckich; W Polsce na ten przykład ortodoksyjni katolicy i prawicowi politycy, jak minister Szyszko, który wycinał Puszczę Białowieską, i jego następca minister Kowalczyk, który chciał wybić wszystkie dziki, powołują się na cytat z Pisma Świętego: „i czyńcie sobie ziemię poddaną".

Czy z taką ideologią możemy być kimś lepszym niż oprawcą?

Gdy papież Franciszek miał podobno powiedzieć, że zwierzęta idą do nieba. Wszystkie, nie tylko nasze ukochane domowe psy i koty, także krowy i cielęta, które ludzie zjadają, szczury zamęczone w laboratoriach, lisy obdarte ze skóry...Wybuchła straszliwa awantura. Inni hierarchowie mieli pretensje, rzecznik Watykanu natychmiast zdementował: papież nie powiedział tego, co cytują dziennikarze. 

Nawet takie twierdzenie jest dla ludzi koścoła katolickiego sprzeczne z ich głebokim interesem aby zwierzęta wciąż traktować przedmiotowo i okrutnie. Można wyciagnać wniosek, iż chodzi o swoją wygodę jak żarłoczność, niepodważalną prawdę boską oraz lobby hodowlane. Polski potentat Rydzyk broni takiego lobby futerkowego (okrutny sadyzm wobec zwierząt aby tylko odziać się w futra) wyrażając zupełną pogardę wobec zwierząt. Ba, parskając przy tym śmiechem.( https://www.poganin.eu/antyteizm/wychowywaly-mnie-zwierzeta oraz https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/mysl-19 )

 

 A co gdyby Jezus Chrystus mówił:

Biada łowcom! Albowiem oni sami złowieni zostaną".
8 I dziwił się ten człowiek bardzo i zaprzestał zaprawiać swoje psy do łowów, a uczył je jak ratować życie, a nie jak je zatracać. 

 Czy to byłby wystarczający powód abyście przestali być myśliwymi i przestali dręczyć zwierzęta? 

Jesteście bardzo bogobojni i uznajecie bezkrytycznie autorytet Jezusa Chrystusa.

Więc skoro to ma pomóc to może powinniśmy wejsć do glębokich gór Tybetu i odczytać pewien apokryf.

Dobrze, zróbmy to.

 

Prolog

Ostrzegam. Mam egoistyczne pobudki. Zależy mi na tym żebyście byli po prostu lepszymi
ludźmi. Abyście byli dobrymi ludźmi.

Jeżeli nie da się tego zrobić nie oddzielając was od religii to muszę to zrobić utrzymując was w tej religii. Nie w tym stanie jak dotychczas bo to niczego jak widac nie zmienia i nie zmieni.

Nie może obejśc się bez nadania Wam wartości w chrześcijaństwie.

Dobrze. Skorzystajmy wobec tego z wiedzy aby uczynić świat lepszym. Bo to wiedza może uczynić świat lepszym. To wiedza ukryta głęboko w górach Tybetu.

Jeśli jesteś wierzący, a jesteś wrażliwy i dobry. I chcesz być wrażliwy i dobry oraz kierować się w życiu tymi przymiotami, a jednocześnie nie umiesz całkowicie ignorować tego co cię otacza to bez wątpienia spotka cię bądź będzie spotykał często kryzys wiary.

Jeżeli oczywiście jej potrzebujesz. Jeżeli oczywiście nie umiesz uwolnić się spod bogobojność. 

Przyjmijmy że większość z nas musi w coś wierzyć. Przyjmijmy również że część z
tych wierzących mimo wszelkich obostrzeń religijnych chce postępować dobrze i nie ignorować
zła.

Przyjmijmy zatem że chcecie tkwić w swoje wierze ale jako świadomym przeszkadza wam
okrucieństwo wynikające ze Starego Testamentu i niewłaściwe dla ducha ludzkiego nauki
wynikające z Nowego Testamentu.

Rzecz jasna przeszkadza wam również historia poczynań doktryny religijnej w świecie czyli dostrzegacie rozbieżność między frazeologią chrześcijaństwa; tym że jest miłosierna, że jest religią pokoju i niesie dobro,  a faktami historycznymi mówiącymi nam wprost że nigdy nie postępowała w sposób w jaki o sobie mówi.


I jeżeli chcesz być człowiekiem świadomym i żyć moralnie to bez wątpienia dopadnie Cię kryzys
wiary. A być może będzie on przewlekły niczym agonia. Będziesz się miotać i prowadzić
wewnętrzną walkę która będzie Cię utrzymywać cały czas w stanie niepewności i rozczarowania.


Ponieważ nie każdy z nas ma w sobie tyle determinacji i siły aby uwolnić się spod wieków
warunkowania kulturowego, spod wdrukowania w nas religii; co najgorsze bogobojnośći to postaram się wyjść temu naprzeciw.

I nie jest i nie będzie to żaden podstęp. Mam jak najbardziej czyste i określone intencje. Zależy mi żeby człowiek postępował godnie, a i lepiej wobec zwierząt.

Ponadto, jeżeli tego typu cel który jest ważniejszy niż moje i wasze oczekiwania co do światopoglądu, który jest ważniejszy niż wasza wiara i mój ateizm wymaga takich środków jak wzmocnienie w Was wiary, to jestem skłonny Wam pomóc.
Jeżeli ten cel mogę osiągnąć tylko i wyłącznie czyniąc z was lepszy chrześcijan, lepszych
ludzi wiary to bez wątpienia jestem w stanie to uczynić.

Jeżeli tylko w ten sposób można was dowartościować, dowartościowując waszą wiarę to
tylko i wyłącznie w tym przypadku mogę powiedzieć że ten cel uświęca ten środek.

Rzecz jasna z ludźmi uzależnionymi od instytucji, a nie od samej wiary się niczego nie uczyni Również nie uczynienie niczego z ludźmi bezkrytycznym oraz z ludźmi którzy zamykają oczy na wszystko co się dzieje dookoła. Oczywiście absolutnie niczego nie uczynimy z ludźmi którzy łakną zła i mają skłonności do sadyzmu. 

 

EWANGELIA ŻYCIA DOSKONAŁEGO

Przeczytałem całą Waszą księgę wierzący. Stary i Nowy Testement. Ody Salomona i masę innych wykładni waszej wiary.

I nie chodzi o to, że nic nie przekonuje mnie do istnienia boga. Chodzi o to, że całe to pismo nie wypełnia mojego poczucia moralności. Zaniża moje etyczne standardy, ba wywołuje moje oburzenie i niesmak.

Nie tylko jest dla mnie za małe ale jest wręcz obrzydliwe; zarówno przepisy boga jahwe jak i nauki Jezusa Chrystusa.

Bez względu jak na to spojrze dochodze do jednego wniosku; religia zatruwa wszystko. Przede wszystkim ludzką duszę. I czyni ją małą, ogranicozną i żałosną. Czyni z niej karykaturę.

Natomiast w kwestii formalnej zacytuję Christophera Hitchensa
"Zorganizowana religia jest głównym źródłem zła na świecie: jest pełna przemocy, nielogiczna, nietolerancyjna, nierozerwalnie związana z takimi pojęciami, jak rasizm, ustrój plemienny czy bigoteria; zakorzeniona w ignorancji i wrogo nastawiona do wszelkich prób poznawczych, pogardliwa wobec kobiet i narzucana dzieciom."

Osobiście żadna religia nie jest mi potrzebna. Według mnie jest ona przeszkodą do poznania i kształtowania własnych wartości. Obliguje ona do przestrzegania i wykonywania przepisów jakiegoś najwyższego. Nie masz pola manewru, a  jak zechcesz inaczej to ktoś nie tylko może ale i powinien Cię za to blużnierstwo zabić. I do dziś dzień przez starodawne nakazy boga prześladuje się ludzi i zabija dzieci jak choćby w afryce w myśl przepisu z Księgi Kapłańskiej - nie pozwolisz żyć czarownicy. (https://www.poganin.eu/antyteizm/wypatrosz-dla-mnie-synka)

Nie odpowiada mi takie więzienie w przepisach bogów i proroków, którzy nie ewoluują. Ustalili to dawno temu i bez względu na poglębiającą się ludzką świadomość niczego nie zmieniają. My się zmieniamy, wiemy coraz więcej ale ich "prawdy" nie.

Ani razu bóg nie wyjaśnił chrześcijanom, że ziemia jest okrągłą. Na końcu ich drugiego świętego pisma wciąż słyszymy, że ziemia jest płaska. W apokalipsie Jana, na czterech narożnikach ziemi stali aniołowie. Dziś już bez wątpienia wiemy, że ziemia nie jest płaska.

Czy zatem bóg zmienił zdanie? Nie zmienił. Bóg nie ewoluuje, religia nie ewoluuje.

 Człowiek prześcignął boga już dawno temu. Prześcignął wszelkich bogów ale wciąż patrzy na nich jak na autorytety. I wciąż z myślą o ich nakazach, morduje innych ludzi i zabija zwierzęta gdyż ktoś mu powiedział, że to dobry i właściwy pomysł.

 

A może to wszystko, po prostu strach? Strach przed śmiercią? 

Ci którzy nie istnieją nie tworzą społeczności. Można o tym marzyć; samotność, cisza, spokój.

Nie chodzi o pesymistyczne spojrzenie na świat. Chodzi o spojrzenie na świat i zaakceptowanie tego jakim on jest.

Jestem realistą. Inteligentne życie osiągnie na drodze ewolucji świadomość jednego; jałowości.

I musimy sobie z tą świaodmością poradzić jak dorośli, nie tworząc sobie wirtualnych przyjaciół i możliwości odkupienia naszych podlości. Nie tworząc sobie ucieczki do miejsca, w którym będziemy żyć wiecznie i spotkamy naszych wszystkich wcześniej umarłych. 

Niech zmarli pozostaną martwi i z tą świadomością musimy się mierzyć godnie nie sięgając po narkotyki jakimi są wierzenia.

Wspólnota chrześcijan to współnota grzechu i winy. Marności ludzkiego ducha przez uległość wobec czegoś ponad nami.

Nagle przestaje liczyć się to co naturalne w czlowieku; instynkt, dążenie do wzrostu, do wiedzy, do bycia lepszym, znakomitszym okazem samego siebie. Liczy się umartwianie i cierpienie za grzech naszych prarodziców. I wieczna pokuta, w wiecznym poczuciu winy.

I nagle człowiek ze światła wchodzi schować się w ciemny kąt. I pozostaje tam skulony na wieki; jest już karykaturą ludzką. I chce jak najszybciej sie stąd wydostać do obiecanego raju. Ale po drodze musi sobie wykupić tam drogę i wstęp.

Wszystkie religie chcą mówić o sprawiedliwości i wiecznym życiu. Ba, o sprawiedliwośći w tym właśnie wiecznym życiu po życiu, w którym musisz z uśmiechem akceptować niesprawiedliwość.

I wszystkie religie wzmagają w czlowieku poczucie strachu.

 

Chrześcijaństwo deprecjonuje tu i teraz na rzecz tam i póżniej.

Pokażcie mi religię, która przygotowuje nas do nicości, a się nawrócę. Pokażcie mi religię która mówi, że żyjesz odpowiadając za swoje czyny, a nie dla kary lub nagrody, a uznam ją za uczciwą.

Chrześcijaństwo przygotowuje do kolejnego życia, marzeń, złudzeń, kłamstw. Nagle stajesz się tak slaby będąc w tej religii, że nie przetrwałbyś dnia bez lęku przed śmiercią. 

I zaczynasz wierzyć w sny. Robisz przez całe życie coś co stoi w sprzeczności z wolą ludzką i ludzkim instynktem. W strachu przed następnym koszmarem czyli piekłem lub o nagrodę królestwa niebieskiego. Miejsca w którym spotkasz wszystkich jakich nie lubiłeś, jacy przyczynili się do zła ludzkiego ale wykonywali wolę bożą, bądż na końcu swego podłego, sadystycznego życia przyjęli łaskę pana. I żyjesz od dnia śmierci wśród nich przez całą wieczność.

Czy jest większy koszmar niż świadomość braku odpoczynku? Niż brak wytchnienia?

 

A tutaj i teraz każdą radość przysłania cień ognia.

Najwyższy twór patrzy na to czy trzymasz ręce na kołdrze ale jęki cierpiących nie pochłaniają jego uwagi.

Każde życie kończy się smiercią. Szczęśliwie jeśli łagodną. Udręka, strata, zdrada, ból, cierpienie, strach, niedola, poniżenie, odrażające choroby, przewleklła agonia, której w myśl religii nie możesz przerwać aby nie zaznać kary. I jeszcze Ci mówią, że to jest doskonały plan boski. Wieć czy aby napewno jest to plan kogoś kto na slubi?

A nawet jak jesteś łagodny to wszędzie dookoła przyglądasz się okrutnej i wymyślnej śmierci usankcjonowanej przez tego samego człowieka jaki ogłasza się dobrym dziełem boga; sadystycznej i codziennej śmierci czynionej niewinnym stworzeniom. Mówią o bogu, klękają w świątyniach mając się za koronę stworzenia, a każdego dnia ferują innym stworzeniom niewyobrażalny ból, strach i zło.

Wasz bóg stał przed nieskończonymi możliwościami, a stworzył to; taki właśnie świat, nie inny.

 

Bliżni i ofiara z niego ma być moim zbawieniem? Nie chcę tego, nie potrzebuję tego, niczego nie uczyniłem aby potrzebować czyjejś łaski i odkupienia. Aby cierpieć i płacić za czyjeś grzechy. Nie chcę aby za wmawianą mi winę pozbawiać życia niewinne stworzenie.

Nie każcie mi dostrzegać siebie w bliżnim, w tym który podpala zwierzę palnikiem, zagładza je na śmierć, gwalci dziecko.

Nie są mi podobni ani bliscy. Nie są dla mnie bliżnim i nie zaslugują na wybaczenie nawet jeśli bardzo się o to na łożu smierci pomodlą.

Nie oferujcie mi religii w której tak łatwo można uciec przed odpowiedzialnością za swoje poczynania za życia. W ten sposób oferujecie im przyzwolenie na sadyzm tu i teraz gdyż i tak wiedzą, że zostanie im przebaczone po przyjęcia odpowiedniego rytuału.

Pozwalacie uciec zbrodniarzom od odpowiedzialności. Gwarantujecie im uniewinnienie i miejsce tam gdzie mają być również Ci dobrzy. I twierdzicie, że śmierć jakiegoś czlowieka zmyje zbrodnię z innego.

 

   Mimo, że nie odczuwam waszego strachu wierzący to postanowiłem go zrozumieć. I Wam pomóc. Altruistycznie. Do niczego dla mnie się to nie przyczynii ale może przyczynić się do dobra. Zwłaszcza dobra wobec tych, którzy są od nas zależni; zwierząt.

O dziwo nawet jeśli chcecie to zdeprecjonować gdyż wiemy jaką rolę odgrywały zwierzęta w religii; ofiarną. I o dziwo nawet jeśli ich życie deprecjonowały dekrety papieskie i wciąż deprecjonuje stan ludzkiej świadomości, jestem w stanie przyprawić Was o wstyd.

I odpuścić swój antyteizm. 

Umówmy się, że ja nie chcę i nie potrzebuję religii. Umówmy się też, że Wy nie musicie być tacy jak ja. Jednak chcę aby świat był lepszy; dobry. Nie koniecznie dla mnie ale dla niczemu winnych stworzeń.

Mój cel jest jasny; nadać Wam wartości. Wasz cel jest również jasny; być bogobojnym. 

Jako chrześcijanie najwyższym dla Was wzorcem jest Jezus Chrystus. I widać to po Was, że nawet jeśli przeszkadza Wam wiele rzeczy w religii, która jest podla i okrutna to i tak chcecie wierzyć.

Tłumaczycie to sobie bądż szukacie wykładni na to wszystko co jest sprzeczne z poczuciem dobra czy rozsądkiem.

Oczywiście mówię o ludziach dobrych, a nie sadystyach. Z sadystami nic nie zrobimy. Powinniśmy ich po prostu unicestwić.

 

Więc będę lakarzem dusz; pragniecie jezusa chrystusa i chcecie być dobrzy. Więc mimo zła wynikajacego ze starego i nowego testamentu oraz faktów historycznych czego dokonało i wciąż dokonuje na świecie chrześcijaństwo, cały czas poszukujecie powodu do tkwienia w swojej wierze.

Dobrze; poświęcę swój czas i wysiłek aby wam go dać.

Skoro ludzie religijni nie potrafią znależć drogi bez wzorców swojej religii, to dla dobra sprawy odpuszczę i pomogę wam. Opowiem wersję waszej ulubionej historii, o której z całą pewnością nie mieliście pojęcia. Nie dość tego ale która przez waszych kapłanów jest przed wami  skrzętnie ukrywana.

To zabrzmi kuriozalnie ale ja antyteista uczynię z was lepszych chrześcijan.

 

 Bóg nie oczekuje podziękowań za Słońce lub Ziemię, ale za Kwiaty, które zaprawdę
nie przez oskubanie ujawniają nam swoją piękność. Nie zatrzymuj się jednak, aby je rwać i przechowywać na później, lecz idź naprzód albowiem wzdłuż całej drogi będziesz miał Kwiaty w rozkwicie. Człowieku okryty pyłem martwych słów. Wykąp swą duszę w Milczeniu.

Rabindranath Tagore

 

Rys historyczny (przedmowa wydawcy V Ewangelii)

 "Dla Kościoła i dla większości chrześcijan Biblia stanowi boską całość. Mamy jednak do czynienia z wielką różnorodnością wielu, częściowo przeczących sobie pism, które powstały w okresie około stu lat, od 50 do 150 roku po przyjętej dacie narodzenia Chrystusa.
Do kanonu 27 pism, które wtedy Kościół ustanowił i który później utworzył nowy testament, zostały przyjęte cztery ewangelie.

Próbowano podkreślić ich jedność, podając je wszystkie za niewątpliwe przekazania jezusa, które nawzajem się uzupełniają i które, chociaż widocznie różne, jednak tworzą jedną prawdziwą Ewangelię.

Ażeby to osiągnąć poddano ewangelię obszernemu procesowi ujednolicenia. Najpierw skorygowano rękopisy ewangelii przez pewne opuszczenia i wstawki, ażeby uzgodnić je między sobą. Kiedy w ten sposób osiągnięto użyteczny tekst, postawiono całą kościelną sztukę wyjaśniania w służbę harmonizacji, aby uzyskać jedną ewangelię". Historycznie można się dowiedzieć o następujących sprawach: Jedną z najstarszych ewangelii jest ewangelia Marka. Nie pochodzi ona jednak od apostoła Marka, lecz od tłumacza Piotra w Rzymie. 
Z kanonu Muratoriego (180 r, w Rzymie) dowiadujemy się dalej: "Łukasz był lekarzem; po Wniebowstąpieniu CHRYSTUSA, gdy Paweł przyjął jego jako ucznia, napisał on swoją książkę w swoim własnym imieniu i w najlepszej wierze.
Czwartą Ewangelię napisał Jan. Gdy wezwali go współapostołowie i biskupi, ażeby ją napisał, on na to powiedział: "Pośćcie ze mną od dzisiaj trzy dni i co każdemu zostanie objawione, będziemy sobie opowiadali". Tej nocy objawiło się Andrzejowi, że Jan ma wszystko pod swoim nazwiskiem spisać, a wszyscy pozostali powinni to sprawdzić". Ale i te pisma nie zachowały się w oryginale. E. Hennecke pisze w swojej książce: "Apokryfy Nowego Testamentu" 
"Jak wiadomo świadectwa greckiego tekstu, na którym się teraz w zasadzie opieramy, pochodzą przeciętnie dopiero od czwartego wieku"!

Pewni uczeni zwani korektorami, zostali po Soborze Nicejskim z 325 roku po Chrystusie przez władze kościelne mianowani i faktycznie upoważnieni do skorygowania tekstu pism świętych w sensie tego, co za prawowierne już zostało uznane!"

 

   Co tu widzimy? Rzecz absolutnie oczywistą; ewangelie tworzą umysły ludzkie. Mając na myśli określone cele oraz będące wynikiem określonej etyki lub jej braku.

Gdy poznamy wszystkie cztery ewangelie nowego testamentu, zredagowane przez ludzi kościoła, zrozumiemy jakie cele przyświecały kościołowi i jaki standard etyczny prezentowały władze kościoła; podły.

Co stałoby się natomiast gdyby ewangelię zredagował umysł łaknący dobra. Dobra nie tylko dla kapłana jak chcą ewangelie testamentowe lecz dobra w ogólnym jego znaczeniu i dobra wobec zwierząt.

To duch ludzki tworzy wszystko; bo tylko on ewoluuje.

Co zatem gdyby okazalo się, że ograniczony duchowo Jezus Chrystus z nowego testamentu, za pomocą dobrego człowieka, ewoluował i stal się bogaty duchem. Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. (św. Mateusz, rozdział 5)

Co zatem jeśli otwarty i wielki umysł człowieka dobrego jest w stanie z marnego mesjasza zrobić oświeconego boga? 

To my spisujemy historie i nadajemy im rytm. To my potrafimy zatroszczyć się o dobro. Tylko jednak wtedy gdy podła opowieść wpadnie w ręce dobrego człowieka. Wówczas może on wytrzebić ją z podłości i uczynić piękną. Bez politycznych celów zniewolenia narodów i utrzymywania człowieka w grzechu i agresji. I odwrotnie; dzieje sie też tak kiedy piękna opowieść wpadnie w ręce złych ludzi.

G. J. Ouseley napisał w przedmowie do pierwszego wydania:
"Wszystkowybaczająca miłość naszego Zbawiciela, obejmuje nie tylko ludzkość, ale również te tzw. niższe stworzenia boskie, które dzielą z nami oddech życia, i które znajdują się z nami na ścieżce do Wyższego.

Nigdzie nie jest Opatrzność, z jaką Najlitościwszy czuwa nad ludźmi i zwierzętami, jaśniej i jednoznaczniej wyrażona niż w słowach JEZUSA. Jak byłoby możliwe wątpić w to, że Zbawiciel współczuł i litował się nad stworzeniami, które swój ból bez słowa milcząco znosić muszą? Czy nie byłoby bluźnierstwem przeciwko BOGU twierdzić, że przyglądał się ON złemu traktowaniu bezbronnych zwierząt bez współczucia lub własnej interwencji? Nie, gdy światu zatopionemu w egoizmie, zakamieniałości serca i nędzy przynosił ON zbawienie i głosił Swoją Ewangelię wszechogarniającej miłości, nie mogło być więcej miejsca dla bezlitosnej zakamieniałości wobec innych stworzeń boskich, które jak sam Zbawiciel powołane zostały do życia ze zdolnością do odczuwania zarówno radości jak i cierpienia. Zaiste kto nosi znamię Zbawiciela, stosuje też w życiu Jego wszechogarniającą miłość. I jak znikome jest to minimum współczucia dla bezsilnych stworzeń, współczucia, którego żąda się od nas! Tylko abyśmy innych stworzeń nie dręczyli! żebyśmy im pomagali, jeśli znajdują się w biedzie albo jeśli proszą o naszą pomoc! Jednakże jak mało jesteśmy przepojeni tą boską nauką miłosierdzia i współczucia! Jak licznym bolesnym torturom poddawane są zwierzęta pod pretekstem naukowej konieczności albo dla zaspokojenia nienaturalnej żądzy lub własnej próżności! Ewangelia ta służyć będzie jako przewodnik do wyższego chrześcijaństwa. Przekazuje nam ona kobiecą delikatność jak i męską siłę doskonałego CHRYSTUSA.

Jest to żle wierząca i zepsuta generacja, tak jak była dawniej, która żąda znaków, wyraźnych dowodów. Takie znaki nie będą dane. Nawet gdyby prawdziwi pisarze aramejskiego pretekstu zmartwychwstali i poświadczyli swoje autorstwo, nie wierzący krytycy żądaliby dalszych znaków. I im więcej takich znaków by dostarczono, tym więcej żądaliby w swojej zatwardziałości."

 

Wyobrażmy więc sobie, że opowieść o najważniejszej postaci chrześcijaństwa wpada w ręce dobrego człowieka nie chcącego bezwględnego panowania swego kościoła lecz chcącego jedynie uczynić nas lepszymi.

Co mogłoby się wydarzyć gdyby bohatera resentymentu jakim jest Jezus z nowego testamentu wsadzić w inny umysł ludzki. 

Czy ta sama opowieść skłania nas do czegoś innego w zależności od tego kto i jak ją opowiada? I owszem.

Tak jak określona postać może z bezwartościowej stać się wartościową. Zwłaszcza gdy nie mozemy napisać biografii lecz poruszamy się w zakresie mitu. Ale mitu jakże żywego i ważnego.

Co by się stało gdybyśmy znależli w jednym z klasztorów buddyjskich w Tybecie inną ewangelię opowiadająca o Jezusie Chrystusie? Piątą. Tak zwaną ewangelię życia doskonałego.

Przełożona z języka aramejskiego została około 1881 roku a więc w momencie gdy nastawał przedświt Epoki Wodnika tak jakby chcąc nas przygotować na kolejną nową epokę.

W ewangelii świętego Łukasza (22:10) , jezus zapytany gdzie odbędzie sie ostatnia pascha, odparł: 10 Odpowiedział im: «Oto gdy wejdziecie do miasta, spotka się z wami człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim do domu, do którego wejdzie.

 Fragment ten jest jednym z bardziej oczywistych odniesień astrologicznych. Wspomniany w nim mężczyzna to zodiakalny wodnik. Gdy słońce, czyli Jezus, syn boży wyjdzie z ery ryb, przejdzie do domu wodnika. W precesji przesilenia wodnik następuje po rybach.

Jezus mówi więc, że po erze ryb nastanie era wodnika.

Wszyscy słyszeliśmy opowieści o końcu świata, znamy apokalipsę Jana. Jeśli jednak odpuścimy sobie majaki o wielkich, dzikich aniołach w ciałach zwierząt i kataklizmach, głównym żródłem przepowiedni jest fragment ewangelii według św. Mateusza ( 28:20)

20 Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

W biblii króla Jakuba słowo "świat" pojawia sie na skutek błędu w tłumaczeniu. Oryginalny termin to "aeon" czyli era. Tekst brzmi: 20 Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia ery.

I to sie zgadza. Jezus przestanie symbolizować słońce w erze ryb, gdy gwiazda wejdzie w ere wodnika.

(przedmowa wydawcy ciąg dalszy: Kazimierz Zaleski)

"Epoka Wodnika zapowiadała wydatny wzrost nowych idei, pionierskich odkryć na wszystkich polach, ogromny postęp w dziedzinie nauki i techniki itd. Znalezienie więc tej pradawnej Ewangelii mogło i powinno być potraktowane jako "signum temporis", podobnie jak wiele innych faktów, takich np. jak pojawienie się po raz pierwszy ponad terytorium Stanów Zjednoczonych tajemniczego statku powietrznego, niewątpliwie pozaziemskiego pochodzenia, co w latach 1895/96 zbulwersowało opinię całego świata, dopingując niejako braci Wright do wzmożenia wysiłków w kierunku skonstruowania pierwszej "machiny latającej", co wkrótce zostało uwieńczone pełnym powodzeniem.
Do tejże kategorii należy zaliczyć fakt, iż w 1894 r. jedenastu uczonych amerykańskich zorganizowało cicho i bez rozgłosu specjalną ekspedycję do Indii, Tybetu, a częściowo i Chin, aby przeprowadzić tam badania nad niezwykłymi osiągnięciami tamtejszych wtajemniczonych, mistrzów jogi, fakirów i wszelkiego rodzaju "cudotwórców". Ekspedycja uzyskała wgląd w liczne, nie znane na Zachodzie dokumenty, dotyczące historii naszej Ziemi i licznych cywilizacji istniejących uprzednio, dokonała przekładu treści tychże dokumentów.

Były to wszystko działania, mające na celu przygotować nas na zbliżającą się Epokę Wodnika i zebrać przekonywujące dowody, które gdy nadejdzie czas - zostaną przedłożone ludzkości.
Mistrzowie udzielali uczonym jak najdalej idącej pomocy, służąc im opieką i radą, a pomoc tę okazywali im nadal, tj. nawet po powrocie ekspedycji do Stanów Zjednoczonych. Niektórzy członkowie ekspedycji pozostali w Indiach na dłużej, aby tam kontynuować rozpoczęte prace. Mistrzowie jednak uważając, iż "czas jeszcze nie nadszedł" nie wyrazili zgody na ujawnienie prawdziwych ich nazwisk ani na opublikowanie wszelkich dokumentów i materiałów, które udostępnili uczonym. Doradzili również, aby z tych samych powodów nie ujawniać pełnego składu ekspedycji ani oficjalnych stanowisk i nazwisk uczonych, które do dnia dzisiejszego pozostają nieznane.
Zgodzili się jednak, aby jeden z członków ekspedycji amerykańskiej, a mianowicie inż. górniczy Baird T. Spalding ujawnił swe incognito i uczestnictwo w wyprawie i aby opublikował niektóre zastenografowane nauki i wykłady Mistrzów oraz pewne szczegóły dotyczące ekspedycji.

I tak stopniowo ukazywały się poszczególne tomy pracy, zatytułowanej: "Życie i nauka Mistrzów Dalekiego Wschodu"

Możemy tu z całym naciskiem podkreślić, iż wszystkie nauki Mistrzów są całkowicie zgodne z Nauką Jezusa, który był jednym z Nich. Mistrzowie wielokrotnie podkreślali, iż Budda jest "droga do światłości", natomiast Chrystus jest "światłością", a więc stanem świadomości, który wszyscy powinniśmy osiągnąć.

Jednakże nadszedł już czas, wkroczyliśmy bowiem w przeddzień Epoki Wodnika, której żywiołem jest powietrze, a więc atmosfera okołoziemska. Uzasadnia to wynalezienie samolotów i olbrzymi rozwój lotnictwa, a także pomyślnie prowadzone badania pozaziemskiej przestrzeni, ukoronowane w latach ostatnich fantastycznym sukcesem - lądowania na Księżycu, najbliższym ziemskim satelicie.

Tak więc - wszystko wskazuje na to, że nadszedł już czas aby każdy człowiek - posługując się własnym rozumem dążył do wyrobienia sobie własnego, osobistego poglądu na sprawy najbardziej istotne, odrzucając na bok gotowe formułki usłużnie mu podsuwane przez rzekomych "specjalistów" jak również omszały schemat kryteriów, jakimi dotąd się posługują.
Niniejsza V Ewangelia przynosząc nowe fakty i właściwe sformułowania Nauki Jezusa - pozwala Czytelnikowi na indywidualną ocenę materiału. Ostateczne tedy konkluzje Czytelnika mogą zostać wyprowadzone w oparciu o fakty -na podstawie logicznego rozumowania, a więc bez oglądania się na legendy i etiologiczne mity, jakie wytworzyły autorytety teologiczne.

 Ewangelia życia Doskonałego to V Ewangelia będącą pretekstem czterech Ewangelii kanonicznych. Te oficjalne okaleczone przez przeróbki i fałszerstwa zatraciły walory wiarogodności. Dlatego V Ewangelia - wierna naukom Jezusa - awansowała do rangi autorytatywnego przewodnika do wyższego chrześcijaństwa.

 Człowiek współczesny w swej żałosnej niewiedzy i wciąż postępującej degeneracji dopuszcza przerażającą gehennę bezbronnych stworzeń, tłumacząc swoje okrucieństwo rzekomą koniecznością.

Nasza wspólna Matka-Ziemia od zarania dziejów po dni dzisiejsze pławi się w potokach ich niewinnej krwi, cierpiąc z nimi niewypowiedziany ból i wsłuchując się w nieprzemijającą skargę dławiącej rozpaczy.

 Dla nich my jesteśmy podobni bogom, ku którym oni spoglądają w swej niedoli. Ale my nie znamy litości, a one nie znają nadziei. Człowiek nie chce niestety zaniechać swego zbrodniczego procederu. A Jezus rzekł: "Jak czynicie w tym życiu współstworzeniom waszym, tak dziać się wam będzie w przyszłym życiu" .

 Hominem te (esse) memento - pamiętaj, że jesteś (tylko) człowiekiem.

 Wydawca kategorycznie potępia haniebne akty brutalnej przemocy wobec zwierząt i jednocząc się ze współczującą opinią publiczną dedykuje tej słusznej sprawie niniejsze drugie wydanie dzieła. Upoważnia go do tego również aktualna konieczność kampanii w obronie praw zwierząt, nad którą nie może być zadań pilniejszych: "Każdy dzień jest stratą a każda godzina niebezpieczeństwem

Ta nagląca potrzeba jest uświęcona nie tyle intencjami, co wręcz kategorycznym żądaniem tego od nas przez samego MISTRZA JEZUSA, którego dramatyczne wołanie poprzez wieki wciąż rozbrzmiewa: Nie męczcie zwierząt! Kochajcie waszych mniejszych braci, pomagajcie im! To wstawiennictwo, dostojny patronat i błogosławieństwo są dla powodzenia tej akcji nieobojętne; wsparta Najwyższym Autorytetem - nie może upaść!

 Pobocznym wątkiem bieży idea reinkarnacji. W świetle V Ewangelii jawi się ona doktryną faktu! Aby w nią uwierzyć wystarczy zaufać słowom Jezusa.

To wszystko i jeszcze więcej opisano w tej niezwykłej i refleksyjnej księdze, a kontrowersyjne sformułowania i fragmenty zinterpretowano w formie krytycznej analizy w dołączonym tu szczegółowym suplemencie.

Człowieku! Bądź im bratem, a nie katem. Mistrz tak chce"

 V Ewangelia czyli Ewangelia Świętych Dwunastu – współczesna apokryficzna ewangelia, napisana najprawdopodobniej przez jej rzekomego odkrywcę Gideona Ouseleya w celu propagowania idei wegetarianizmu i dobroci dla zwierząt przez próbę ukazania Jezusa jako głosiciela tych idei.

 Niepokalane poczęcie Jezusa Chrystusa
1 A w szóstym miesiącu Bóg posłał Anioła Gabriela do miasta galilejskiego zwanego Nazaret, do panny poślubionej mężowi, któremu było na imię Józef, z domu Dawidowego, a pannie było na imię Maria (...)3 Anioł zaś przyszedłszy do niej, rzekł: "Bądź pozdrowiona, Mario, znalazłaś łaskę; boskie bowiem macierzyństwo jest z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami i błogosławiony jest owoc twego ciała".(...)I oto poczniesz w łonie i urodzisz Syna(...)
6 Wtedy Maria rzekła do anioła: "Jak się to stanie, skoro nie znam męża?" I odpowiadając, anioł rzekł Jej: "Duch święty zstąpi na Józefa, twego zaufanego, i moc Najwyższego zacieni cię, o Mario; dlatego też To, co się z ciebie narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym, a imię Jego na Ziemi będzie Jezus Maria; On bowiem wybawi ludzi od grzechów ich, jeśli zawsze okazywać będą skruchę i posłuszni będą prawu.
7 Przeto nie jedz także mięsa i nie pij mocnych napojów ; albowiem Dziecko to będzie poświęcone Bogu, już z łona matki swojej, i ani mięsa, ani silnych napojów nie przyjmie, i nikt nie przyłoży nożyc do Jego głowy. (...) Tegoż dnia ukazał się Anioł Gabriel Józefowi we śnie i rzekł do niego: "Bądź pozdrowiony, Józefie, tyś jest wybrany; albowiem ojcostwo Boga jest z tobą. Błogosławionyś ty między mężczyznami i błogosławiony jest owoc bioder twoich".10 A gdy Józef zastanawiał się nad tymi słowami, był zmieszany; lecz Anioł Pański rzekł do niego: "Nie bój się, Józefie, synu Dawida; albowiem łaskę znalazłeś u Boga, a oto spłodzisz Syna i nadasz Mu imię Jezus-Maria; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego".11 A to się stało, aby się wypełniło, co Pan powiedział przez proroka mówiącego: "Oto panna pocznie i porodzi Syna i nada Mu imię Immanuel, co się wykłada: Bóg w nas".
12 A gdy Józef zbudził się ze snu, uczynił, jak mu rozkazał anioł i poszedł do Marii, zaślubionej sobie żony, i poczęła w łonie swoim Pana .

 

   Już w tym akcie widzimy różnicę pomiędzy ewangelią Łukasza czy Mateusza, a V ewangelią.

18 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego.(Mateusz, rozdzial 1) 

W nowym testamencie nie dopuszcza się aktu spłodzenia. Maryja jest dziewicą i nią pozostanie. Z tej księgi slowo "niepokalane" poczęcie oznacza inne niż w naturze, bez ingerencji członka. W Ewangelii V "niepokalane" oznacza w czystości moralnej i mentalnej. Mędrzec rozumie brak potrzeby odrywania ludzkości od tego co naturalne. Jak widzimy ważnym jest nawet aspekt nie spożywania mięsa.

Rozdział IV Ewangeli Piątej opowiada nam o narodzinach Jezusa.

3 I gdy tam byli, nadszedł czas, aby porodziła. I porodziła swego pierwszego Syna w grocie i owinęła Go w pieluszki i położyła Go w żłobie; gdyż nie było miejsca w gospodzie. A oto grota napełniona została światłością, święcącą jak słońce w swojej wspaniałości.
4 A były w pieczarze wól, koń, osioł i owca, a pod żłobem leżała kotka ze swymi małymi; i były tam również gołębie, a każde ze zwierząt miało swego towarzysza, męskiego albo żeńskiego.

5 A stało się tak, że narodził się On wśród zwierząt, które przez uwolnienie ludzi z niewiedzy i samolubstwa przyszedł uwolnić od cierpień ich przez objawienie Synów i Córek Bożych.

 Jakże się to różni od skupienia się w nowym testamencie jedynie na ludziach. Ta ewangelia pokazuje nam pelną symbiozę, nasze ego w środku z innymi stworzeniami, a nie to co Stary i Nowy testament, nasze ego ponad innymi stworzeniami, czyniąc je na ofiarę i zgubę.

(Księga rodzaju, rozdzial 9)2 Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm.

 

Zaczyna podobać mi się ta opowieść. Okazuje się, że jest zupełnie inaczej niz w wersji zalegalizowanego chrześcijaństwa i kościoła katolickiego.

Zaczyna być jak w moralnej baśni. Doceniam to jako człowiek rosnący na baśniach i mitach. I cenię dobro.

Rozdział V, Ewangelia Piąta - Hołd Mędrców ze Wschodu
1 Gdy się Jezus narodził w Betlejem judzkim za czasów króla Heroda, oto przybyli do Jerozolimy Mędrcy Wschodu, którzy oczyścili się i nie jedli mięsa ani nie pili mocnych napojów, aby znaleźć Chrystusa, którego szukali. I pytali się: "Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Widzieliśmy bowiem na Wschodzie gwiazdę Jego i przybyliśmy oddać Mu pokłon". (...)6 I kiedy oni tak szli swoja droga ze swoimi wielbłądami i osłami, które były obładowane ich darami, a gwiazda na niebie towarzyszyła im w poszukiwaniu Dziecięcia, zapomnieli na chwile o swoich zmęczonych zwierzętach jucznych, które w spiekocie dnia niosły skarby i cierpiały z pragnienia i upadały ze zmęczenia. A gwiazda znikła przed ich wzrokiem.
7 Nadaremnie stali i spoglądali ku niebu i patrzyli jeden na drugiego z niepokojem. Wtedy przypomnieli sobie o swoich wielbłądach i osłach i pospieszyli, aby ich od ciężaru uwolnić, i znaleźć postój i odpoczynek. 8 A było w pobliżu Betlejem źródło. A gdy się nachylili, aby zaczerpnąć wody dla swoich zwierząt, oto ukazał się im w ciszy wodnej obraz gwiazdy, która stracili. 9 A gdy obraz ten ujrzeli, niezmiernie się uradowali. 10 I chwalili Boga, który im okazał miłosierdzie, podobnie jak oni miłosierdzie okazali spragnionym swoim zwierzętom.

 

Ewangelia V, rozdzial VI - Dzieciństwo i młodość Jezusa.


1 A rodzice Jego chodzili każdego roku do Jerozolimy na Wielkanoc (Pascha), a oni święcili to święto na sposób ich braci, którzy unikali rozlewu krwi zwierząt i powstrzymywali się od mięsa i mocnych napojów.

 7 A dnia jednego poszedł Chłopiec Jezus na pewne miejsce, gdzie były zastawione sidła, by łapać ptaki, a stało tam wielu chłopców. Wtedy Jezus rzekł do nich: "Kto zastawił te sidła na niewinne stworzenia Boże? Oto w jednym sidle winni być schwytani ci, jak tamte tam". I ujrzał On dwanaście wróbli, które były martwe. 8 I wyciągnął On ręce swoje nad nimi i powiedział im: "Odlećcie, a jak długo żyć będziecie, pamiętajcie o Mnie". A one się podniosły i pofrunęły z głośnym krzykiem. 

 Jezus w Piątej Ewangeli robi coś co potępia cała biblia; siega po naukę i wiedzę.

 11 A Jezus, ukończywszy naukę Zakonu, poszedł znowu do Egiptu, aby nauczyć się wiedzy Egipcjan, podobnie jak to uczynił Mojżesz. I poszedł na pustynie, gdzie się modlił i pościł, i otrzymał Moc boskiego imienia, przez które zdziałał wiele cudów. 12 I przez siedem lat rozmawiał On z Bogiem twarzą w twarz, i poznał mowę zwierząt i ptaków i moc lecznicza drzew, krzewów i kwiatów i ukryte siły szlachetnych kamieni i poznał ruchy Słońca i Księżyca i gwiazd i moc znaków pisma, misterium koła i miary kata i przemianę rzeczy i form, liczb i znaków. Stad wrócił On do Nazaretu, gdzie odwiedzał swoich rodziców, i nauczał tam i w Jerozolimie jako uznany rabbi, a nawet w świątyni, a nikt nie przeszkadzał Mu w tym.

 

Jezus staje się uczonym znachorem i przyrodnikiem. Czymś co każe ścigać i prześladować cale nam znane chrześcijaństwo i kościół katolicki.

13 A po pewnym czasie udał się do Asyrii i Indii 5 i do Persji oraz do krainy Chaldejczyków. I odwiedzał ich świątynie i rozmawiał z kapłanami i z mędrcami przez wiele lat, i dokonywał wielu cudownych dziel i uzdrawiał chorych, podczas swojej wędrówki przez krainy.
14 I zwierzęta polne miały Dlań głęboki szacunek, a ptaki wcale się Go nie bały; albowiem On ich nie straszył, a nawet dzikie zwierzęta pustyni odczuwały w Nim Moc Bożą i służyły Mu dobrowolnie, nosiły Go z miejsca, na miejsce.
15 Albowiem duch bogopodobnej ludzkości napełniał Go i napełniał tak wszystkie rzeczy dookoła Niego i czynił wszystko Mu poddane, a tak wypełniły się słowa proroka: "Lew będzie leżał obok cielęcia, a lampart obok koźlęcia i wilk obok baranka, i niedźwiedź obok osła i sowa obok gołębia.
16 I nikt nie będzie ranić ani zabijać na górze mojej świętej; albowiem świat będzie napełniony znajomością Jedynego świętego, podobnie jak wody okrywają łożysko morza. I w tych dniach pragnę jeszcze zawrzeć przymierze ze zwierzętami ziemi i z ptakami powietrza, z rybami morza i ze wszystkimi stworzeniami Ziemi. A łuk połamie i także miecz i wszystkie narzędzia wojenne zniszczę na Ziemi, i będą one precz odłożone w miejsca bezpieczne, aby wszyscy bez bojaźni żyli .

18 A dnia pewnego szedł On górzysta ścieżką niedaleko pustyni, i tam spotkał lwa, którego tłum ludzi pędził i obrzucał kamieniami i oszczepami, aby go zabić.
19 . Lecz Jezus zabronił im słowami: "Dlaczego prześladujecie stworzenia Boże, które są szlachetniejsze niż wy? Przez okrucieństwo ludzi wielu pokoleń uczyniono zwierzęta wrogami człowieka, tego człowieka, który winien być ich przyjacielem.
20 Tak jak Moc Boża w nim się okazywała, także Jego długa cierpliwość i Jego litość. Zaprzestańcie prześladowania tego stworzenia, które nie chce wam wyrządzić żadnego cierpienia. Czyż nie widzicie, jak ono przed wami ucieka i przed wasza wściekłością i jest przestraszone?"
21 I lew przyszedł i położył się u nóg Jezusa i zaświadczył Mu o swojej sympatii. A lud pełen zdumienia mówił: "Oto ten Człowiek kocha wszystkie stworzenia i ma moc nawet nad zwierzętami pustyni, i one słuchały Go".

Ewangelia V, Rozdział VII- Kazanie pokutne Jana
10 I mówił on do wszystkich i rzekł im: "Powstrzymujcie się od krwi i wszystkich uduszonych stworzeń i ciał zabitych ptaków i zwierząt i strzeżcie się wszelkiego okrucieństwa i wszelkiej nieprawości. Czyż mniemacie, że krew ptaków i zwierząt może zmyć wasze grzechy? Powiadam wam: Nie. Mówcie prawdę! Bądźcie prawi, bądźcie miłosierni względem waszych bliźnich i względem wszelkiego stworzenia, które tam żyją, i chodźcie pokornie przed waszym Bogiem".

 

Okazuje się, że ludziom wiary zajęło tysiace lat aby zorientować się to co przychodzi nawet nastoletniemu dziecku rosnącemu w zdrowym środowisku. Dopiero chrześcijaństwo w liście do hebrajczyków (rozdział 10) przyznaje 4 Niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy.  

Umysł tworzący Ewangelię V oznajmia nam już na samym początku to co wie każde moralne dziecko.  Jakże ważny jest bajarz, jego etyka i brak celu mu przyświęcajacy. Nie to co kapłan chrześcijaństwa i kościoła katolickiego.


Rozdział XIV

6 A gdy Jezus szedł z pewnymi uczniami, spotkał człowieka, który tresował psy, by polować na inne zwierzęta. I rzekł do tego człowieka: "Dlaczego to czynisz?" A człowiek ów odpowiedział: "Ponieważ z tego żyje. Jaki pożytek przynoszą te zwierzęta? Zwierzęta te są słabe, a psy moje są silne". A Jezus rzekł mu: "Ty nie znasz ani mądrości, ani miłości. Oto każde stworzenie, które Bóg stworzył, posiada swój sens i cel. I któż może powiedzieć, jakie dobro jest w nim i na jaki pożytek dla ciebie albo dla innych ludzi?
7 Spójrz na pola, jak one rosną i się rozwijają, i na drzewa, jak przynoszą owoc, i na zioła! Czy pragniesz więcej jeszcze niż to, co ci przynosi uczciwa praca, twoich rak? Biada mocarzom, którzy źle używają swej siły! Biada mądremu, który rani stworzenia Boże! Biada łowcom! Albowiem oni sami złowieni zostaną".
8 I dziwił się ten człowiek bardzo i zaprzestał zaprawiać swoje psy do łowów, a uczył je jak ratować życie, a nie jak je zatracać. I przyjął naukę Jezusa i stal się uczniem Jego.

 

Rozdział XV

10 Lecz Jezus rzekł do niego: "Dlaczego mówisz, ze słyszysz wszystkie rzeczy? Czy możesz słyszeć wzdychania uwięzionych albo mowę ptaków lub zwierząt, kiedy ze sobą rozmawiają albo tez glosy aniołów i duchów? Pomyśl o tym, jak wiele ty nie możesz słyszeć, i bądź pokorny z powodu swego braku wiedzy".

 

Rozdział XVIII

5 A jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, spożywajcie tylko to, co wam podadzą jednak bez ofiary życia. I uzdrawiajcie tam chorych (...)6 I w domu tym pozostańcie, jedząc i pijąc to, co wam podadzą jednak bez przelewu krwi

 

Rozdział XIX

9 Bądźcie tedy mądrzy, miłosierni i dobrzy nie tylko wobec podobnych sobie, ale także wobec wszelkich stworzeń będących w waszej opiece; albowiem dla nich wy jesteście podobni bogom, ku którym oni spoglądają w swej niedoli.

 

Rozdział XX

1 I stało się, że Pan wyszedł z miasta i szedł z uczniami swymi przez góry. I przyszli do jednej góry, której ścieżki były bardzo strome, i znaleźli człowieka z jucznym zwierzęciem.
2 Lecz koń upadł na ziemie; ciężar bowiem był dla niego za wielki, a człowiek ów bil go, ze krew płynęła z ciała zwierzęcia. A Jezus, przystąpiwszy do niego, rzekł: "Ty okrutny człowieku, dlaczego bijesz swoje zwierze? Czyż nie widzisz, ze ono jest za słabe dla takiego ciężaru, i czy nie wiesz, ze ono ból cierpi?"
3 Człowiek zaś odpowiedział i rzekł: "Co z nim chcesz uczynić? Ja mogę bić zwierze, ile mi się podoba; ono należy do mnie, kupiłem je bowiem za piękną sumę pieniędzy. Zapytaj tych oto tam, którzy mię znają".
4 A odpowiadając jeden z uczniów, rzekł: "Tak, Panie, tak jest zaiste, jak on mówi, myśmy byli przy tym gdy on kupował konia". Pan zaś odrzekł: "Czyż nie widzicie, jak on krwawi, i czyż nie słyszycie, jak on jęczy i narzeka?" Oni zaś odpowiedzieli: "Nie, Panie, my nie słyszymy, ze on jęczy i narzeka!"
5 Wtedy Jezus zasmucił się i rzekł: "Biada wam, kamiennego serca, ze nic nie słyszycie; jak on skarży się o współczucie i wola do swego niebieskiego Stwórcy i po trzykroć biada temu, przeciwko któremu on wola i jęczy w swoim cierpieniu".
6 I postąpiwszy dalej, dotknął konia, a zwierze to podniosło się, a rany jego zostały uzdrowione. Do człowieka zaś tego powiedział: "Idź swoją drogą i w przyszłości nie bij go więcej, a i ty znajdziesz współczucie".
8 Powiedział też: "Przyszedłem, aby znieść ofiary i krwawe uczty. A jeśli nie przestaniecie ofiarować mięsa i krwi zwierząt i spożywać ich, nie ustanie gniew Boży, nękać was będzie, jak nękał przodków waszych na puszczy, którzy rozkoszowali się spożywaniem mięsa, a zgnilizna zostali napełnieni i zaraza wyniszczeni.

 

Rozdział XXIV

1 Gdy Jezus przechodził przez miasto, ujrzał grupę łobuzów gorszego pokroju, którzy w okrutny sposób dręczyli i maltretowali złapanego kota. Jezus rozkazał im zaprzestać tego czynu i począł ich karcić, ale oni nie zważali na Jego słowa i lżyli Go.
2 Wtedy uczynił On ze sznurków bicz z supłami,' przepędził ich, mówiąc: "Ziemie te stworzył mój Ojciec i Matka dla radości i rozkoszy, a wy swoimi gwałtownymi czynami i okrucieństwem zamieniliście ją w piekło". I uciekli od oblicza Jego.
3 Ale jeden podlejszy jeszcze od innych, wrócił się i groził Mu. A Jezus wyciągnął rękę swoją, a oto ramie tego młodego człowieka uschło. I padł wielki strach na wszystkich. A jeden rzekł: "On jest czarownikiem".
4 A następnego dnia przyszła do Jezusa matka tego młodego człowieka i prosiła Go, aby uzdrowił ramie jego. Jezus zaś mówił im o Zakonie miłości i jedności wszelkiego życia w jedynej Rodzinie Bożej. A potem rzekł: "Jak czynicie w tym życiu współstworzeniom waszym, tak dziać się wam będzie w przyszłym życiu" .

 Rozdział XXVIII

1 A gdy w pewnej miejscowości w pobliżu Tyberiady, gdzie znajduje się siedem źródeł, Jezus dokończył swoich słów, pewien młodzieniec przyniósł Mu żywe króliki i gołębie, aby je spożył z uczniami swymi.
2 A Jezus spojrzawszy mile na młodzieńca., rzekł do niego: "Ty masz dobre serce, Bóg cię oświeci, czy jednak nie wiesz, że na początku Bóg dal człowiekowi owoce ziemi ku pożywieniu i uczynił go nie mniejszym od małpy, albo wołu, albo konia, albo owcy, aby ten zabijał swoje współstworzenia, a ich mięso i krew spożywał?
3 Wiecie, że Mojżesz rzeczywiście rozkazał takie stworzenia składać na ofiarę i spożywać, i tak tez czynicie w świątyni; lecz oto to większy jest niż Mojżesz i przychodzi, aby znieść ofiary Zakonu i biesiady i znowu postanowić czysty dar i bezkrwawa ofiarę, jak to było na początku, mianowicie ziarna i owoce ziemi. (...)
5 Pozostawcie stworzenia wolnymi, aby i one radowały się w Bogu i nie oskarżały o winę człowieka". Wtedy młodzieniec wypuścił je na wolność, a Jezus połamał ich klatki i zerwał ich więzy. 6 I oto, chociaż znajdowały się w niebezpieczeństwie, że mogą być znowu złapane, nie odfrunęły. A On mówił do nich, nakłaniając je do odejścia, i przysłuchiwały się słowom Jego, a potem pełne radości odleciały

 

Jakie są różnice w czynieniu cudu Jezusa z Ewangeli Jana (rozdział 6)

9 «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?» 10 Jezus zatem rzekł: «Każcie ludziom usiąść!» A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. 11 Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał.

 

Dla Jezusa z Ewangeli V czyli oświeconego mędrca z zakonu jedzenie zwierząt jest niedopuszczalne. Rozdizał XXIX

7 A On wziął owe sześć chlebów i siedem gron winnych, spojrzał w niebo i podziękował, pobłogosławił, łamał chleby podobnie i winogrona i dawał uczniom, aby kładli przed ludźmi, i oni dzielili wszystko miedzy ludem.

 Wystarczy zmienić autora mitu i religia ignorancji i bylejakości sankcjonująca wszelkie ludzkie podlości wobec zwierząt zamienić się może w filozofie humanizmu. W Nowym Testamencie zamiast gron winnych były ryby.

To my kreujemy świat.

Ewangelia Piąta, rozdział XXXI

Nie jak wasi praojcowie, którzy prosili o mięso, a Bóg w gniewie swoim dal im mięso, a oni je jedli z zepsucia, aż w nosie im śmierdziało, a ciała ich padały na puszczy, tysiącami przez zarazę.
4 Albowiem o nich napisano: Mają wędrować na puszczy czterdzieści dziewięć lat, aż oczyszczą się ze swojej pożądliwości, zanim wejdą do ziemi pokoju, tak, siedem razy siedem lat mają wędrować, albowiem nie poznali oni moich dróg ani nie przestrzegali przykazań moich.

 12 I Jezus szedł do Jerozolimy i spotkał ciężko objuczonego drewnem wielbłąda. Wielbłąd nie mógł iść stromo pod górę, a poganiacz popędzał go, bil i znęcał się nad nim, a zwierze nie mogli ruszyć się z miejsca.

13 Widząc to, Jezus rzekł do niego: "Czemu bijesz brata swego?" A człowiek ten odpowiedział: "Nie wiedziałem, ze on jest bratem moim. Azali nie jest to zwierze do dźwigania ciężarów i ku temu przeznaczone, aby mi służyć?"
14 I rzekł mu Jezus: "Czyż nie ten sam Bóg stworzył z tej samej materii to zwierze i dzieci, które tobie służą, i czyż nie otrzymały one od Boga tego samego tchnienia?"
15 A człowiek ów zdumiał się bardzo tymi słowami. Przestał bić wielbłąda i uwolnił go z części ciężaru. I szedł wielbłąd pod górę: a Jezus przed nim, i nie stawał więcej aż dopiero na końcu swojej podróży.

 Rozdział XXXII- Jezus jest wegetarianinem.

2 A Jezus odpowiadając, rzekł: "Słowa, które powiedziałem do was, są Duchem i żywotem.
Dla nieświadomych zaś i łakomych mięsa dźwięczą one przelewem krwi i śmiercią, ale błogosławieni są, którzy rozumieją.
4 Albowiem korzystam jedynie z owoców drzew i zboża roślin, a te wstają przez Ducha przemieniane w ciało moje i krew moja. Z tego tedy i jedynie z podobnego macie jeść wy, którzy we Mnie wierzycie i uczniami moimi jesteście, z tego bowiem, w Duchu, spływa dla ludzi życie i zdrowie i wyleczenie.

 

Rozdział XXXIII

1 Jezus nauczał uczniów swoich na zewnętrznym dziedzińcu świątyni. Wtedy jeden z uczniów rzekł do Niego: "Mistrzu, kapłani mówią, że bez przelewu krwi nie ma uwolnienia od grzechów. Czy mogą ofiary Zakonu gładzić grzechy?"
2 A Jezus odpowiedział: "żadna ofiara krwi zwierząt ani ptaków, ani człowieka nie może gładzić grzechów. Czy i jak może być zmazana wina przez wylanie krwi niewinnej? Przeciwnie, wina jeszcze się powiększy.
3 Kapłani wprawdzie otrzymują od wiernych takie ofiary dla pojednania za wykroczenia przeciwko Zakonowi Mojżesza, ale za grzechy przeciwko Prawu Bożemu nie ma odpuszczenia, chyba jedynie przez żal i opamiętanie się.
4 Czyż nie napisano u proroków: Odstawcie wasze ofiary krwawe jako wasze ofiary całopalne i skasujcie je i zaprzestańcie spożywać mięso (...)Czyż nie jest napisane, iż Bóg na początku przeznaczył ku pożywieniu dla wszelkiego ciała - owoce drzew i nasiona i zioła? 7 Ale oni dom modlitwy uczynili domem złodziei, a na miejsce czystej, wonnej ofiary krwią splamili moje ołtarze i spożywali mięso zabitych zwierząt.
8 Ale Ja powiadam wam: Nie rozlewajcie krwi niewinnych ani nie spożywajcie mięsa. Chodźcie prosto; miłujcie miłosierdzie i czyńcie sprawiedliwość, a dni wasze długo trwać będą.

 

Rozdział XXXIV - Jezus jest buddą.

3 A ptaki gromadziły się wokoło Niego i pozdrawiały Go swoim śpiewem, i inne zwierzęta przybliżały się do Jego stóp i jadły z Jego ręki.
4 A gdy odchodził, błogosławił niewiasty, które okazywały Mu swoją miłość, a wtedy zwrócił się do drzewa figowego i błogosławił je także. Rzekł: "Ty udzieliłeś Mi schronienia i cienia przed palącym upałem, a do tego wszystkiego dawałeś Mi także pożywienie.
5 Bądź błogosławione, rośnij i bądź urodzajne i dozwól wszystkim, którzy do Mnie przychodzą, by znaleźli spokój, cień i pożywienie i dozwól ptakom powietrznym, by znalazły w twoich gałęziach radość swoja".
6 I oto drzewo to rosło i rozwijało się niezwykle, a gałęzie jego rozrastały się zawsze więcej ku górze i ku dołowi, tak ze podobnego drzewa o takiej piękności i wielkości nie można było znaleźć, by rodziło tak wiele smacznych owoców, jak owe drzewo.
7 A Jezus przyszedłszy do wsi, zobaczył tam małego, bezpańskiego kota, który był głodny i miauczał żałośnie. I wziął go w swoje ręce i przytulił go swoja szata i pozwolił mu spocząć na swojej piersi.
8 A kiedy wszedł dalej do wsi, dał kotu pożywienie i picie, a on jadł i pil i okazywał Mu wdzięczność. Potem oddal go swojej uczennicy, pewnej wdowie imieniem Lorenca, która go dalej pielęgnowała.
9 A niektórzy z ludu mówili: "Człowiek ten troszczy się o wszystkie zwierzęta. Czy one są braćmi i siostrami Jego, ze tak je kocha?" A On rzekł do nich: "Zaprawdę, to są wasi bracia i siostry z wielkiego gospodarstwa Bożego, wasi bracia i siostry, posiadający od Wiekuistego ten sam dech żywota.
10 I kto troszczy się zawsze o tych najmniejszych Jego i daje pożywienie i napój, którego one potrzebują, ten czyni to dla Mnie, a kto toleruje, ze one cierpią głód i nie chroni ich, gdy są maltretowane, i może patrzeć na to zło to jakby Mnie to wszystko wyrządził. Albowiem cokolwiek uczyniliście w tym życiu, podobnie odpłacone wam będzie w przyszłym żywocie

 

Rozdział XXXVIII- Jezus potępia znęcanie się nad zwierzętami

1 I zebrało się wielu Jego uczniów i rzekli do Niego: Oto pewien Egipcjanin, syn Beliala, uczył, iż nie ma prawa zabraniającego znęcać się nad zwierzętami, jeżeli tylko ich cierpienia dają korzyść człowiekowi.
2 I rzekł im Jezus: "Zaprawdę, powiadam wam, iż nie są uczciwymi ci, którzy korzystają z nieprawości i krzywdzą stworzenia Boże. Wszyscy, których ręce są krwią splamione, których usta zanieczyściło mięso stworzeń, nie śmie dotykać rzeczy świętych ani uczyć o tajemnicach niebios.
3 Na pożywienie daje Bóg zboże i płody ziemi; a dla sprawiedliwego nie masz innego odpowiedniego dla jego ciała pożywienia. 4 Rozbójnik, który włamuje się do cudzego domu, jest pełen winy; ci zaś, którzy włamują się do domu przez Boga zbudowanego, są większymi grzesznikami. Dlatego mówię do wszystkich, którzy pragną być moimi uczniami: trzymajcie ręce wasze z dala od krwi przelewu, a wargi wasze niech nie dotkną mięsa. Bóg bowiem jest dobry i sprawiedliwy i na pożywienie dał człowiekowi zboże i płody ziemi .
5 Jeśli zaś zwierze zło cierpi, to życie jego jest cierpieniem, albo jeśli ono jest niebezpieczne, wówczas uwolnijcie je od jego życia szybko i z najmniejszym bólem, jak tylko możecie. Zgładźcie je z miłością i współczuciem i nie meczcie go. Bóg, wasz Ojciec i Matka, okaże wam współczucie, tak jak wy okazaliście współczucie tym, które są oddane w wasze ręce.
6 I cokolwiek uczynicie jednemu z najmniejszych dzieci moich, Mnie to uczynicie. Ja bowiem jestem w nich, a one są we Mnie. Tak, jestem we wszystkim stworzeniu i wszystkie stworzenia są we Mnie. Moimi są ich radości i moim jest ich cierpienie. Dlatego mówię wam. Bądźcie dobrzy dla wszystkich, dla wszystkich stworzeń Bożych".

 

Rozdział XLI

1 A gdy Jezus szedł do Jerycha, spotkał człowieka niosącego klatkę pełną ptaszków, które złapał, i młodego gołębia. I spojrzał na nich z boleścią, że utraciły swoja wolność, a prócz tego cierpiały głód i pragnienie.
2 I rzekł do tego człowieka: "Cóż ty z tym zrobisz?" "Pragnę zdobyć dla siebie utrzymanie, sprzedaje bowiem te ptaszki, które schwytałem".
3 Jezus zaś rzekł mu: "Jak sadzisz, gdyby silniejszy albo mądrzejszy niż ty jesteś, wziąłby cię do niewoli i związałby cię, a może też i żonę twoją, a może nawet i dzieci twoje i wtrąciłby cię do wiezienia, aby potem sprzedać cię dla zysku, by zapewnić sobie utrzymanie?
4 Czy te ptaszki nie są współbraćmi twoimi, tylko słabszymi od ciebie? I czy nie troszczy się tenże sam Bóg, Ojciec i Matka, o nich, tak jak o ciebie? Wypuść wiec tych małych braci i siostry na wolność, i nie czyn tego więcej, kiedy uczciwie starasz się o swoje utrzymanie".

 

Rozdział XLVI

7 A Jezus rzekł im: "Oto, daje wam nowy Zakon, który wprawdzie nie jest nowy, ale stary. Podobnie jak Mojżesz dał Izraelitom dziesięć przykazań o mięsie, tak i Ja daje wam dwanaście przykazań (...)10 Nie odbierajcie życia żadnemu stworzeniu dla przyjemności ani nie dręczcie go. 11 Nie kradnijcie dobra innemu ani nie gromadźcie ziemi i bogactw dla siebie ponad wasze potrzeby i ponad wasz użytek. 12 Nie jedzcie mięsa ani nie pijcie krwi zabitego stworzenia, ani niczego, co przynosi szkodę waszemu zdrowiu albo waszym myślom.
(...)18 Kochajcie i ochraniajcie słabych i uciśnionych i wszystkich cierpiących nieprawość.
19 Wyrabiajcie swoimi rękami rzeczy, które są dobre i stosowne. Jedzcie płody ziemi, abyście długo żyli. (...)24 To są nowe przykazania dla Izraela Bożego, a w nich jest Zakon; albowiem to jest Zakon miłości, a nie nowy Zakon, ale stary. Zważajcie dobrze, abyście do tego Zakonu nic nowego nie dołączali ani od niego nie odejmowali. Zaprawdę powiadam wam, wszyscy, którzy wierzą i są temu Zakonowi posłuszni, zbawieni będą, a którzy tego Zakonu nie znają i go nie słuchają, zostaną zatraceni.

 

Rozdział XLIX

6 A Jezus, odpowiadając, rzekł: "Napisano u proroków: Dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów ku wdzięczności i ku chwale Bożej. Ale wy z niego uczyniliście jaskinie morderców i napełniliście ją podłością.
7 I stoi dalej napisane: Od wschodu słońca aż do jego zachodu ma być wielkie imię moje miedzy narodami, a wonność z czystą ofiarą będą Mi przynosić. Ale wy uczyniliście z tego jaskinie zbójców swoimi ofiarami, a słodką wonność zamieniliście w zapach krwi. Przyszedłem Zakon wypełnić, a nie rozwiązać.
8 Czy nie wiecie, co stoi napisane? Posłuszeństwo lepsze jest niż ofiara, a słuchać lepiej jest niż tłustość baranów. Ja, Pan, jestem zmęczony waszymi całopalnymi ofiarami i waszymi bezużytecznymi darami ofiarnymi, ręce wasze bowiem są pełne krwi.
9 I czy nie stoi napisane: Co jest prawdziwa ofiara? Omyjcie się i oczyśćcie się i oddalcie zło od oczu moich; przestańcie czynić zło, a uczcie się czynić dobro. Czyńcie sprawiedliwość sierotom i wdowom i wszystkim uciśnionym. I w ten sposób wypełnicie Zakon.
10 Oto przyjdzie dzień, kiedy z przedsionka zniknie zapach krwi ofiarnej, a Wiecznemu składane będą ofiary w czystości i w prawdzie" .
11 A oni rzekli: "Kimże Ty jesteś, że znosisz ofiary i gardzisz nasieniem Abrahama? Czyżeś od Greków i Egipcjan nauczył się tego bluźnierstwa przeciwko Bogu?"
12 Odpowiedział Jezus: "Pierwej niż Abraham był, Jam był".

 

Rozdział LI

12 A niektórzy starsi i uczeni w Piśmie, ze świątyni przyszli do Niego i rzekli: "Czemu uczniowie Twoi nauczają ludzi, ze Zakonowi się sprzeciwia spożywanie mięsa zwierząt, a przecież według rozkazu Mojżesza przynoszą je na ofiarę? 13 Albowiem napisano: Rzekł Bóg do Noego: Wasza bojaźń i wasz strach padnie na każde zwierze polne i na każdego ptaka i na każdą rybę w wodzie, bo w rękę waszą podane są".
14 . A Jezus rzekł im: "Obłudnicy, dobrze prorokował o was i waszych ojcach Izajasz w słowach: Lud ten bliski mi jest ustami i czci mię wargami swoimi, ale serce ich daleko jest ode mnie, bo daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc boskie nauki i nakazy ludzkie w moim imieniu; ale oni folgują tylko swoim pożądliwością .

 Rozdział LXXV

14 Błogosławieni są, którzy wypełniają to przykazanie; Bóg bowiem we wszystkich stworzeniach się objawia. Wszystkie stworzenia żyją w Bogu, a Bóg jest skryty w nich".

Rozdział LXXIX

9 I pytali Go dalej i mówili: "Czy Ty zapierasz się ustaw i zakazujesz jeść mięso, jak Mojżesz przykazał"? On - zaś odpowiedział: "Oto większy tu stoi niż Mojżesz".
10 A wtedy arcykapłan, odpowiadając, rzekł do Niego: "Po¬przysięgam Cię na Boga żywego, abyś nam powiedział, czy Ty jesteś Chrystus, Syn Boga". Rzecze mu Jezus: "Tyś powiedział, nadto powiadam wam: Wkrótce ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego na prawicy Mocy i przychodzącego na obłokach nieba".

Rozdział LXXXI

2 Tedy wyszedł do nich Piłat i rzekł: "Jaką skargę wnosicie przeciwko temu Człowiekowi?" Odpowiedzieli, mówiąc: "Gdyby Ten nie był złoczyńcą, nie wydalibyśmy Go tobie. My mamy Zakon, a według naszego Zakonu winien umrzeć; znosi on bowiem zwyczaje i ustawy, które Mojżesz nam nakazał, i samego Siebie czyni Synem Bożym".
3 Tedy im rzekł Piłat: "Weźcie Go i wy Go osądźcie według Zakonu waszego." Wiedział bowiem, że wydali Go z zawiści.

Rozdział LXXXII - Ukrzyżowanie Jezusa

19 Lichwiarze i handlarze bydła mówili podobnie: "Tyś wypędził ze świątyni handlarzy z wołami, owcami i gołębiami, a sam jesteś tylko barankiem złożonym na ofiarę".
20 A od szóstej godziny do godziny dziewiątej ciemność zaległa całą ziemię. Niektórzy zaś, którzy dookoła stali, zapalili swoje pochodnie, gdyż ciemność była bardzo wielka. A około szóstej godziny zawołał Jezus donośnym głosem: "Eli, Eli, lama sabach¬tani?" Co znaczy: "Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?"
21 Niektórzy zaś z tych, co tam stali, usłyszawszy to, mówili: "Ten Eliasza woła", inni zaś mówili: "On woła Słońce". A inni zaś rzekli: "Zobaczymy, czy Eliasz przyjdzie, aby Go ratować".

Tutaj musimy sie na chwilę zatrzymać. Człowiek oddawał słońcu hołd od dawien dawna. Nic w tym dziwnego, słońce chroniło od zimna i nocy pełnej drapieżników. Bez niego nie byłoby plonów, a życie by nie przetrwało.

Słońce było i jest najważniejszym bóstwem w dziejach.

Na całym świecie w różnych epokach czczono bogów reprezentujacych te same cechy: Horus (3000 rok p.n.e)- identyczny życiorys jak Jezusa, Attis (1200 rok p.n.e) -syn dziewicy, urodzony 25 grudnia, ukrzyżowany, zmartwychwstał po 3 dniach. Krishna (900 rok p.n.e), syn dziewicy, narodziny zapowiedziała gwiazda na wschodzie, czynił cuda i miał uczniów, zmartwychwstał. Dionizos (500 rok p.n.e); zrodzony z dziewicy 25 grudnia, czynił cuda, przemianiał wodę w wino, nazywany królem nad królami, początkiem i końcem, synem bożym, zmartwychwstał. Mitra. (Wszyscy przed chrystusem)

Aż prosi sie zapytać, dlaczego tak było. Skąd się wzięła dziewica, 25 grudnia, zmartwychwstanie trzy dni po śmierci i dwunastu uczniów.

Odpowiedzmy sobie na to pytanie omawiając dalej chrystusa czyli ostatnie ze słonecznych bóstw.

Jezus Chrystus urodził się (tak przyjęto) 25 grudnia -jako syn dziewicy -jego narodziny zwiastowała gwiazda jaśniejąca na wschodzie -niemowlę zostało powitanie przez trzech króli -nauczał już jako dwunastolatek -w wieku lat trzydziestu przyjał chrzest -miał dwunastu uczniów z którymi wędrował -czynił cuda, uzdrawiał, chodził po wodzie i wskrzeszał zmarłych -występował pod różnymi imionami takimi jak "prawda", "światłość" "syn boży", "baranek boży" - w wyniku zdrady został ukrzyżowany -zmartwychwstał po trzech dniach

Gwiazda na wschodzie to Syriusz, który 24 grudnia ustawia się w linii z trzema gwiazdami w pasie oriona. Nazywano je trzema królami. Trzej królowie i Syriusz wskazują miejsce gdzie 25 grudnia wzejdzie słońce.

Dlatego też w micie trzej królowie podążają za gwiazdą na wschód do miejsca, w którym wschodzi, a zatem rodzi się słońce.

Dziewica Maria to gwiazdozbiór Panny " po łacinie "virgo" czyli dziewica. Często określa się ją też mianem domu chleba i przedstawia jako kobietę z kłosem zboża. Nazwa Bethlehem (Betlejem) w dosłownym tłumaczeniu, oznacza "dom chleba" i odnosi się do gwiazdozbioru panny, czegoś co jest na niebie nie na ziemi.

Około 25 grudnia następuje jeszcze jedno zjawisko; przesilenie zimowe. Po przesileniu letnim dni są coraz krótsze i chłodniejsze. Słońce widziane z półkuli północnej wydaje się zmniejszać i niknąć.

Doskonale widać to 22 grudnia. Wtedy słońce osiąga najniższy punkt na nieboskłonie. Następnie pozornie zatrzymuje się na trzy dni. Zawisa tak niedaleko "krzyża południa", gwiazdozbioru, a 25 grudnia rusza o 1 stopień dziennie na północ zapowiadając dłuższe i cieplejsze dni.

Stąd tradycja głosząca, że słońce umarło na krzyżu by po trzech dniach zmartwychwstać lub narodzić się ponownie.

Dlatego właśnie w żywocie jezusa i innych bóst słonecznych pojawiają się ukrzyżowanie, śmierć i zmartwychwstanie.

Wskrzeszenie słońca jednak świętowano dopiero w równonoc wiosenną czyli w wielkanoc. Dopiero wtedy słońce pokonuje ciemność. Dni stają się dłuższe niż noc, a na świecie pojawiają się oznaki wiosny.

Apostołowie to najbardziej oczywiste odwołanie astrologiczne. Zodiak ma 12 astrologicznych znaków, a jezus czyli słońce podróżuje wokół nich.

Musimy też wiedzieć, że krzyż zodiakalny stanowił pogański symbol. Ten krzyż nie byl symbolem chrześcijaństwa lecz nim został.

Dlatego początkowo jezusa przedstawiano z głową na krzyżu czyli słońce w środku krzyża zodiakalnego.

Jezus to mit słońca, syn boży, światlość

- Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata».(Jan, rozdział 9),

- zbawiciel który powrócił z martwych. 6 Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał,(Mateusz, rozdział 28).

- Pokonał ciemność, rodzi się na nowo A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie (Jan, rozdział 14),

- dający światło 6 Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Chrystusa. (2 List do Koryntian, rozdział 4) ,

- Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła! (List do Rzymian, rozdział 13),

- Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą (Ewangelia Marka, rozdzial 13),

- I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił (Ewangelia Jana, rozdział 3),

- Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej (Ewangelia Jana, rozdział 19) (jeśli przejrzycie ryciny jak było dawniej przedstawiane słońce to zrozumiecie czym jest korona cierniowa- jest promieniami wokół niego)

Dlatego też Mnisi nazywali Buddę drogą do światła, a Jezusa światłością. Światłość to słońce; słońce to coś co daje nam życie. Wszystko co prowadzi do oświecenia prowadzi do życia.

 

Rozdział LXXXVII

9 Oto, ciało swe i krew swoją ofiarowałem na krzyżu za zbawienie świata od grzechów przeciwko Miłości i od krwawych ofiar i świąt przeszłości.
10 I wy powinniście Chleb Życia i Wino Zbawienia ofiarować w czystym darze z kadzidłem, jak napisano o Mnie, i wy winniście jeść i pić na pamiątkę, że Ja wszystkich, którzy we Mnie wierzą, uwolniłem od starego niewolnictwa waszych przodków.
11 Gdyż ci uczynili Boga ze swego brzucha i ofiarowali swemu Bogu niewinne stworzenia Ziemi zamiast swojej własnej cielesnej natury.
12 I jedli oni mięso i pili krew na własną zgubę, niszczyli swoje ciała i skracali swoje życie, tak samo jak poganie, którzy nie znali prawdy, lub ją znali i uczynili z niej kłamstwo.


Rozdział LXXXVIII

2 I rzekł do nich: "Miłujcie się wzajemnie i miłujcie wszystkie stworzenia Boże! Ale powiadam wam: Nie wszyscy są ludźmi, chociaż mają postać ludzką. Czyż ci mężowie i niewiasty, którzy czynią gwałt i niesprawiedliwość i uciemiężają innych i prędzej powiedzą kłamstwo niż prawdę, stworzeni są na podobieństwo Boże?
3 Nie! - powiadam wam, jeśli się nie odrodzą i nie przyjmą Ducha Miłości i Mądrości do serc swoich. Tylko wtedy są synami i córkami Izraela, i jeśli z Izraela, są Dziećmi Bożymi. I dlatego przyszedłem na świat, i dlatego cierpiałem z rąk grzeszników.

 

 Rozdział XCI

5 I zapytał Go jeden, mówiąc: "Mistrzu, czy chcesz, aby dzieci zostały przyjęte do społeczności w ten sam sposób przez obrzezanie, jak nakazał Mojżesz?" I Jezus odpowiedział: "Dla tych, którzy są w Chrystusie, nie ma żadnego obrzezania ani przelewu krwi.
6 Przynieście dziecko po ośmiu dniach przed Ojca-Matkę, który jest w niebie, z dziękczynieniem i modlitwą i nadajcie mu imię przez rodziców i niech duchowni poleją czystą wodą głowę, tak jak napisano u proroków, i niech rodzice przestrzegają, aby było wychowane w prawości i nie jadło ani mięsa i nie piło mocnych napojów, ani raniło żadnego stworzenia, które Bóg oddał człowiekowi pod opiekę".

 7 A inny rzekł do Niego: "Mistrzu, co chcesz, aby one robiły, gdy dorosną?" I Jezus rzekł: "Po siedmiu latach lub gdy zaczną odróżniać dobre od złego i uczyć się szukać dobrego, dopuśćcie im przychodzić do Mnie i otrzymać błogosławieństwo z ręki duchownego albo anioła zboru, z dziękczynieniem i modlitwą, i upomnijcie je, aby powstrzymywały się od mięsa i mocnych napojów i od polowania na niewinne stworzenia Boże; czyż one mniej znaczą niż konie albo owce, albowiem to jest przeciwne naturze?"
8 I znowu przemówił jeden: "Jeśli przyjdzie do nas ktoś, kto spożywa mięso i pije mocne napoje, czy mamy go przyjąć?" I rzekł mu Jezus: "Każcie tym pozostać na podwórzu, aż się oczyszczą od dużego zła; ale dopóki tego nie zrozumieją i nie okażą żalu, nie są zdolni wejść w większe misteria.

 

Nowy Testament (Dzieje Apostolskie, rozdział 10) uczy nas takiego traktowania zwierząt aby pokazać kto jest ważny. Ważny jest tylko pan czlowiek.
11 Widzi niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego ku ziemi. 12 Były w nim wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki powietrzne. 13 «Zabijaj, Piotrze i jedz!» - odezwał się do niego głos. 

Mimo, że kapłan chrześcijański woli już inne dobro na ołatarz (praktyczniejsze) niż mięso to i tak moc deprecjonowania zwierząt przez nowy testament jak i głowy kościoła katolickiego jest olbrzymia.

Zbieżna w zupełności z ich przeznaczeniem przez starotestamentowego boga.

Księga Rodzaju, rozdział 8 i 9

"Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń,(...)Po czym Bóg pobłogosławił Noego i jego synów, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię. 2 Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko"

Taki jest piękny, młosierny i dobry ten bóg. 

 

Posłowie do wydania V Ewangeli (R Műller)

Przedstawiona Ewangelia różni się przede wszystkim w dwóch rzeczach od znanych dotychczas: Miłością do zwierząt i żądaniem powstrzymania się od mięsa, oraz w nauce o odrodzeniu.

W naszym stuleciu uważa się te sprawy za mniej ważne, poboczne i trudno jest niektórym uwierzyć, że Chrystus przywiązywał do tego duże znaczenie.

Jeśli natomiast przestudiujemy zachowane pisma z tamtych lat rzuca się w oczy konsekwentne odrzucenie wszelkiego pożywienia pochodzenia zwierzęcego. Do tego dochodzi jeszcze odrzucenie ofiar zwierząt i miłość różnych świętych do zwierząt jako towarzyszy.

Przypomnijmy sobie tylko Św. Hieronima, który mieszkał z dwoma lwami w jaskini lub Świętego Franciszka z Asyżu, który uwolnił gołębie, oswoił wilka i wygłaszał kazania do ryb!
Chcemy dać kilka historycznych świadectw, które udowodnią, że całe wczesne chrześcijaństwo ściśle przestrzegało całkowitego wyrzeczenia się mięsa i które odpowiednio dają pośrednio dowód prawdzie tej Ewangelii.


Najpierw coś o eseńczykach, których założenia są bardzo podobne do głoszonych przez Chrystusa. Chociaż nie da się wykazać bezpośredniego związku z Jezusem, wykazuje to co wiemy o nich, że idea powstrzymania się od mięsa była wtedy powszechnie głoszona i bardziej oczywista i zrozumiana niż dzisiaj.
Pliniusz (Historia Naturalna V.17) nazywa eseńczyków "gens aeterna" wiecznym gatunkiem.
Hipolit, autor "Philosophhumana" (IX.27) powiedział o nich, że według ich nauki o wierze są najstarszym narodem Ziemi.


Najlepiej zna eseńczyków Józef Flawiusz {Vita II), który w młodości spędził trzy lata pod nadzorem pewnego wierzącego starca imieniem Banos, który był eseńczykiem bądź nazareńczykiem. Jan Chrzciciel był również nazareńczykiem.
"Sposób ich życia podobny jest do tego, jakiego Pitagoras nauczał Hellenów", dodaje Józef. "Wspólnota majątkowa, bezżeństwo, powstrzymywanie się od mięsa i krwawych ofiar były im właściwe; nosili białe szaty lniane - znali magię, teurgię i symbolikę liczb".
Chrześcijańscy eseńczycy są gorliwcami praw mozaistycznych i dlatego są przeciwnikami Pawła; ofiarnictwo określili oni jako podstawowe zło religii, a zniesienie jego jako zadanie Jezusa, którego czcili jako człowieczego proroka; miejsca Biblii, które podają przepisy ofiar, uznali za późniejsze fałszerstwa, czcili świątynię, ale nie wchodzili do niej ze względu na składane tam ofiary i uznali wszelkie pożywienie zwierzęce za bezbożne i sprzeczne z naturą. Tak opisuje ich Epifaniusz w "Clemantynach".


To co teraz nazywa się chrześcijaństwem, istniało już zawsze od początku świata aż do pojawienia się ucieleśnionego Chrystusa", według cudownych słów Św. Augustyna.
Ogniwem między Chrystusem i "chrześcijaństwem" jest działalność eseńczyków.


A teraz o samym chrześcijaństwie: Historia Kościoła opowiada, że pierwszym zborem Jezusa był zbór ebionitów, tzn. biednych i dobrowolnie biednych. Chrześcijaństwo w swym pierwszym socjalnym kształcie było praktyczno-socjalnym ruchem na rzecz biednych niż doktryną, w którą się później przekształcił.
Nazwa "ebionici" była z tego powodu początkowo używana dla wszystkich zwolenników Jezusa, aż się stopniowo utarła dla kierunku, który był najbliższy esenizmowi.
Że ci ebionici uznawali pożywienie zwierzęce za bezbożne i przeciwne naturze, świadczy o tym Epifan. rozdz. 30,6, jak i Klemens z Aleksandrii w homiliach 3, 45, 52, 8, 15, 19.
W leukańskich aktach Jana Bóg czczony jest jako Ten, który przez wszystkie stworzenia się ujawnia i nawet ujawnił się zwierzętom {Fragm. VI, P. 246).


O apostołach powiedział Delitsch, wielki uczony, co następuje: "Galilejska prostota panowała w ich kręgu. Uczniowie zaspokajali swój głód ziarnem, które palcami wydłubywali z kłosów, a w ostatnim czasie ograniczyli się do czystych potraw roślinnych, jak to wiarogodnie podają Piotr, Mateusz i Jan".
W homiliach Klemensa z Aleksandrii opisuje Piotr własnymi słowami swój tryb życia:
"Żyję chlebem i oliwkami, którym tylko sporadycznie dodaję jakąś jarzynę".
W innym miejscu zapewnia Klemens, że Mateusz żywił się tylko roślinnym pożywieniem i nie dotykał mięsa.
O Św. Janie pisze historyk Kościoła Hegerippus, że nigdy nie spożywał mięsa.
św. Augustyn opowiada "Jakub; brat Pana, żywił się nasionami i roślinami i nie dotykał ani mięsa, ani wina ".

W słynnym Liście Pliniusza do Trafiana donosi się, że pierwsi chrześcijanie nie jedli nic, co było do życia zrodzone, lecz tylko - cibum innoxium - niewinne potrawy. (Porównaj Epifaniasz lib. X 96 ed. Goeschen). Kiedy zostali oskarżeni, że przy swych ofiarach przelewają ludzką krew, bronili się słowami: "Wy, którzy wiecie, że brzydzimy się krwi zwierzęcej, jak możecie wierzyć, że spragnieni jesteśmy ludzkiej krwi?"


Cerdon, Syryjczyk, i Marcion z Synope, syn biskupa z Pontu, stworzyli gnostyczną naukę, która, aż do piątego wieku we Włoszech, Syrii i Arabii cieszyła się wielkim uznaniem. Marcionici mieli liczne zbory kierowane przez własnych biskupów. Unikali oni spożywania mięsa i picia wina.
Tacjan, który stał się słynny swymi Harmoniami Ewangelicznymi (Harmonia Ewangelii), przeszedł na stronę gnostycyzmu. Jego zwolennicy, Sewerianie, Eukratycy i Apotaktycy powstrzymywali się od spożywania mięsa, picia napojów wyskokowych i wyrzekali się majątków. (Patrz Enkarpa pag. 285.).
Tu możemy też znaleźć powód, dlaczego "korektorzy" (fałszerze biblii) wszystkie miejsca o jedzeniu mięsa i o powtórnym narodzeniu skreślili; gdyż były to ważne zasady gnostyków, a gnostycy byli przez Kościół państwowy uznani za konkurencję i obawiano się ich. Przez wykreślenie tych miejsc z Ewangelii odcięli się od gnostyków i powoli podcinali ich wpływy, jak również zapewnili sobie większą liczbę zwolenników.

Gdyż wstrzęmięźliwość, której żądał Chrystus, była i jest jeszcze dziś nie do przyjęcia dla każdego.
Pomimo naszej pełnej czci i poważania dla tradycji nie uważamy takiego postępowania za właściwe. Ale że Kościół w walce z gnostykami nie wyrzekł się żadnego środka, dowodzi sfałszowanie listu Pawła, w którym gnostycy nazwani zostali bezbożnikami.
Dr W. Winach pisze o tym: (Czy Jezus był nazirejczykiem? )
"Wiemy więc obecnie dokładnie, że pierwszy list do Tymoteusza jest sfałszowany. Fałsz zdradza się sam na końcu. Przestrzega przed sektą gnostyków, których za czasów Pawła jeszcze nie było. Jest to interesujące, że ten sfałszowany list jest jedynym pismem Nowego Testamentu, w którym poleca się jedzenie mięsa (4,ł -9) i picie sfermentowanych napojów (5,23). Wolno więc przypuszczać, że tego fałszerstwa mogli dokonać tylko niewstrzemięźliwi chrześcijańskiego zboru i miało na celu tylko osłonić niewstrzemięźliwych autorytetem apostoła Pawła.


"Jest interesujące, że właśnie buddyści posługują się tym listem, aby wykazać mniejszą wartość chrześcijaństwa w porównaniu z ich religią. Byłoby obowiązkiem Kościoła chrześcijańskiego ogłosić oficjalnie wszędzie to fałszerstwo i przyznać się do tego i określić ten list w naszych wydaniach Nowego Testamentu jako sfałszowany".
O walce, jaka toczyła się między tymi dwoma poglądami, zachowały się liczne świadectwa. Tylko jeden przykład:
Liczba tych, którzy powstrzymywali się od spożycia mięsa, jeszcze w 400 lat po Chrystusie, była tak duża, że na zebraniu w Ankra postanowiono, że duchowni, którzy żyć chcą pożywieniem roślinnym, muszą skosztować mięsa i to pod karą usunięcia z urzędu!
Przy czym ojcowie Kościoła, którzy przez tenże Kościół uznani zostali za świętych, byli surowymi, często fanatycznymi wrogami spożywania mięsa. Kilka wyjątków z ich dzieł, którymi zakończymy to posłowie, pokaże niedwuznacznie, jak poważnie i konsekwentnie czołowi przedstawiciele chrześcijaństwa pierwszych trzech stuleci tę kwestię traktowali. Jak mogliby jej takie znaczenie przyznawać, gdyby nie było to żądaniem ich Mistrza?
Klemens z Aleksandrii żył w latach 150-220 i uchodzi za twórcę aleksandryjskiej szkoły teologicznej. We wszystkich swoich pismach występuje on przeciwko nieumiarkowaniu i przeciw jedzącym mięso:
"Niektórzy ludzie żyją, aby jeść jak nierozumne zwierzęta, których życiem jest tylko żołądek i nic więcej. Ale Nauczyciel poleca nam, aby jeść, żeby żyć. Gdyż ani jedzenie nie jest naszą sprawą, ani zadowolenie - celem. Dlatego należy dokonać wyboru w pożywieniu, musi ono być proste i nie podniecające, tak jak dla prostych i nie zepsutych dzieci ma służyć utrzymaniu przy życiu a nie zbytkowi.

 Wydaje się, że to wskazywał także Chrystus, gdy błogosławił chleby i gotowe dania, czym nakarmił swych uczniów i dał piękny przykład prostej diety.
Powinniśmy się wystrzegać takich środków spożycia, które fałszują nasz głód i pobudzają nas do jedzenia bez głodu. Czyż nie ma między prostymi dużej różnorodności zdrowych potraw? - Jarzyny, korzenie, oliwki, zioła, mleko, ser, owoce i różne suszone środki odżywcze...
I z artykułów spożywczych należy wybierać te, które bez użycia ognia można spożywać, gdyż są zawsze gotowe i są najprostsze.
Według tego żył apostoł Mateusz ziarnem, owocami o twardej łupinie i jarzynami bez mięsa. A Jan, który najbardziej doskonalił się w umiarkowanym jedzeniu, jadł młode pączki i dziki miód.
Twierdzi się również, że ciało dzieci przez wstrzemięźliwą dietę rośnie prawidłowo i tym samym Duch, który przenika wzrastające ciało, nie będzie zahamowany nadmiernymi potrawami i po- wstrzymywany w swobodnym rozwoju".

Bazyh Wielki, ojciec Kościoła, arcybiskup Cezarei i patriarcha wschodnich mnichów, urodził się w 329 r. w Cezarei w Kapadocji. Studiował w Konstantynopolu, Atenach i w Cezarei w Palestynie, gdzie poznał Grzegorza z Nazjansu, poświęcił się karierze prawnika, którą zajmował się i jego ojciec, wkrótce wycofał się w samotność, aby zagłębić się w studia duchowne.
Na temat diety znajdujemy w listach następujące uwagi: "Ciało, które obciążone zostaje potrawami mięsnymi, nękane jest chorobami, umiarkowany tryb życia czyni je zdrowsze i silniejsze i ucina korzenie zła. Opary potraw mięsnych zaciem¬niają światła ducha. Obojętne jakiego rodzaju potrawami mięsnymi napełniony zostaje żołądek, powoduje to nieczyste ruchy, dusza zostaje zagłuszona pod ciężarem pożywienia, traci panowanie i zdolność myślenia.

Tak długo jak się żyje umiarkowanie, mnoży się szczęście domu, zwierzęta będą znajdować się w bezpieczeństwie, nie będzie przelewana krew, zwierzęta nie będą zabijane. Kuchenne noże będą bezużyteczne, stół będzie pokryty owocami, które daje natura i można się tym zadowolić. Jan Chrzciciel nie miał ani łóżka, ani stołu, ani dziedzictwa, ani wołu, ani zboża, ani piekarza, ani żadnych koniecznych potrzeb życiowych, dlatego zdobył pochwałę, której udzielił mu Syn Boży, że jest największy z ludzi.
Jeśli kochasz mięso i tuczysz swoje ciało, Duch twój staje się ociężały, tłuszcz, który osadza się z mięsa, osłabia siły Ducha. Czy nie gardzisz tymi szkodliwymi potrawami mięsnymi?

 

Mnisi, z którymi żyli między innymi tak zwani wielcy kościoła, jak Jan Chryzostom żyli w ten sposób.
"Nie płyną tu strumienie krwi, mięso nie jest tu ćwiartowane, smaczne potrawy i ciężka głowa jest tym mnichom nie znana. Nie czuje się tu okropnych zapachów potraw mięsnych, czy nieprzyjemne wonie kuchni i nie słychać hałasów ani wrzawy. Spożywa się tylko chleb, który zdobywany jest własną pracą i wodę, której dostarcza czyste źródło. Jeśli życzy się wyjątkowo obfitego posiłku, składa się on z owoców i spożywany jest z większym smakiem niż królewskie dania.
Wy jednakże dążycie drogą wieków i zwyczajem tygrysów, ale ich natura skazała na spożywanie mięsa, podczas gdy nas Bóg wyposażył rozumną mową i zmysłem sprawiedliwości. A mimo to staliśmy się gorsi niż dzikie zwierzęta!"

 Hieronim urodzony w 331 r. w Dalmacji, studiował i żył w Rzymie. Zachowała się następująca jego odpowiedź kpiącemu:
"Tak samo jak według słów Pana rozwody początkowo były niedozwolone, później jednak gdy ludzie stali się gorsi, Mojżesz zezwolił na nie, tak samo spożywanie mięsa zwierzęcego było zakazane aż do Potopu.
- Od Potopu jednakże otrzymujemy nerwy i śmierdzący sos mięsa do jedzenia, tak jak buntującemu się ludowi na pustyni rzucono przepiórki. Jezus Chrystus, który przyszedł na końcu dni, doprowadził koniec na początek, tak że nie wolno nam dzisiaj ani przepędzić kobiety, ani jeść mięsa. Jak mówi apostoł {Rzym.14,21): Będzie lepiej, jeśli nie zjesz mięsa i nie napijesz się wina. Gdyż używanie wina zaczęło się ze spożywaniem mięsa, po Potopie.
Gdy Eliasz uciekł przed Izabelą i położył się pod drzewem, rozkazał mu anioł, aby wstał i jadł: I co znalazł prorok? Mały chleb upieczony w popiele i naczynie z wodą. Czyż nie mógł mu Bóg zesłać smacznego wina, cudowne potrawy mięsne i innych różności?
Bóg mógł żywić Daniela tymi samymi potrawami mięsnymi, które podawano na stół króla babilońskiego - jednak kazał mu przynieść posiłek, który Meltzar przygotował dla kosiarzy". Ta nauka o wstrzemięźliwości była respektowana przez cały stan
mnichów chrześcijańskich. Augustyn, Antoni i Franciszek z Asyżu żywili się bez mięsa i swym zakonom nadali odpowiednie reguły.

Później, kiedy zakony stały się bogate i potężne, nie przestrzegano tego żądania, jak i wielu innych - np. bezmajętność - już tak dokładnie, i ten dawniej tak ważny ideał chrześcijaństwa poszedł w zapomnienie.

 Czy nie byłoby w naszych dzisiejszych czasach korzystne, abyśmy go znowu przypomnieli i zamienili w czyn?"

Posłowie - Kazimierz Zaleski

 "Zgodnie z Nauką Jezusa i nauką wszystkich prawdziwych Mistrzów - Bóg jest to bezosobowa ZASADA KIEROWNICZA, a jednocześnie INTELIGENCJA UNIWERSALNA, która może przejawić się w człowieku jako Chrystus, tj. Bóg w człowieku.

Taki człowiek staje się Synem Bożym lub Córką Bożą, co może osiągnąć jedynie dla siebie i dzięki własnej pracy i zasługom. Synem Bożym nie można więc zostać "w założeniu", przez protekcję, nominację itp., przy czym Synostwo Boże nie jest czymś unikalnym, a przeciwnie - jako dziedzictwo człowieka przeznaczone jest dla wszystkich. Tego właśnie nauczał Jezus, dając swym życiem przykład.
Ostatecznie więc, zgodnie z prawdą i zasadami rozumu oraz logiki należy przyjąć, że Maria jako matka Jezusa nie była i nie mogła być zarówno małżonką jak i matką Boga, co jest jedynie wymysłem teologicznym. Wiadome jest również, iż ta skromna i cicha kobieta w swym ziemskim życiu nie zdobyła stanowiska Córki Bożej, zdobyć go bowiem nie mogła.

 V Ewangelia jest jedyną, która przynosi informacje, jakich na próżno szukać by w Ewangeliach kanonicznych. Tak więc mamy wiadomość, iż już jako chłopiec wskrzesił względnie ożywił dwanaście martwych wróbli, złapanych w sidła przez swych rówieśników. Widywano również, iż pod Jego stopami na nieurodzajnej ziemi - wyrastały kwiaty. Nie były to oczywiście "cuda", a więc coś co wykraczało lub sprzeciwiało się prawom natury. Przeciwnie - były to czyny, w których niższe prawo zastąpione zostało przez wyższe, co zgodne jest z Prawami Kosmicz¬nymi ustanowionymi przez Boga, jako Jedyną, Wielką - ZASADĘ KIEROWNICZA. Błędne więc jest mniemanie, jakoby "pierwszym cudem" Jezusa był "cud" w Kanie Galilejskiej, polegający na przemianie wody w wino, dokonany na prośbę Marii, co teologowie niezwłocznie wykorzystali aby podbudować jej rolę i podkreślić stały "udział" Marii nawet i w następnych "cudach" Jezusa.


Wydarzenia te jednak wskazują, iż Jezus już jako niedorosły chłopiec, grzeszny i poddany tym wszystkim pokusom, jakim podlegają wszyscy ludzie - przejawiał niekiedy Chrystusa, będącego,
jak mówią Mistrzowie "właściwością Bożą" przynależną i tkwiącą w każdym człowieku. Dla jej ujawnienia zbyteczne jest wszelkie "pośrednictwo", wystarczy bowiem, aby człowiek przyjąwszy właściwą postawę, jak to uczynił Jezus - uznał siebie jako Chrystusa, po czym będzie w stanie przejawić Jego Moc, czyli Moc Boga. Przebłyski tej Mocy ujawniające się u Jezusa początkowo tylko sporadycznie, w miarę tego jak Chrystus poczynał dominować nad Jezusem - stałą Jego właściwością, "właściwością Bożą", którą Jezus w sobie rozwinął i umocnił.


Błąd teologów polega więc na tym, iż zamiast przyjąć zgodnie z prawdą, nauką Jezusa i wszystkich innych Mistrzów, że człowiek zdolny jest uznawszy w sobie Chrystusa stać się Nim; a więc stać się Synem Bożym, czyli Bogiem, co potencjalnie jest dla wszystkich możliwe - uporczywie i kurczowo trzymają się poglądu, że "Chrystus-Bóg ukazuje się nam jako Syn Boży; który stał się człowiekiem w tajemnicy Wcielenia. Nie stał się Bogiem w chwili swego Wcielenia. Nie jest On człowiekiem, który stał się Bogiem, ale Bogiem, który stał się Człowiekiem za sprawą Ducha Świętego, w dziewiczym ciele Marii".


Czyniąc więc z Jezusa jedyny i niepowtarzalny unikat teologowie za jednym zamachem oddzielili Chrystusa od ludzkości, oddalili od niej nawet samą myśl o odzyskaniu Synostwa Bożego, a jednocześnie ustanowili żałosny monopol religii, która może się pochwalić posiadaniem "wcielonego Boga", ukrzyżowanego następnie jako "ofiara" za grzechy swych niewdzięcznych wyznawców.

I na tym tylko opiera się całe współczesne chrześcijaństwo, jak to bowiem szczerze wyjaśniają autorzy w cytowanej pracy: "Jeśli Ukrzyżowany nie był Bogiem, jeśli był tylko sprawiedliwym, świętym czy prorokiem, słowem tylko człowiekiem w takim lub innym stopniu zjednoczonym z Bogiem, a nie samym Bogiem - cała nauka chrześcijańska traci swój sens.

Krzyż upada, Odkupienie rozwiewa się jak mgła"

 Wprawdzie krzyż jako odwieczny symbol nie upadnie, ale taka nauka bez wzglęgu na to, czy będziemy ją nazywać "chrześcijańską", czy też inaczej - jako potworny anachronizm musi upaść i to jeszcze w bieżącym - XXI wieku.

A teraz powrócimy do Jezusa, który jak to wyraźnie stwierdza V Ewangelia w rozdziale VI-I0: "A gdy Jezus miał lat osiemnaście ożenił się z Mirum panną z pokolenia Judy i żył z nią siedem lat, aż ona umarła; albowiem Bóg zabrał ją do Siebie, aby Jezus stał się wolny ku wyższym celom, które miał wypełnić i cierpieć za wszystkich synów i córki ludzkie".
Nie mamy najmniejszych wątpliwości, iż małżeństwo Jezusa stanowi największą rewelację V Ewangelii, podobnie jak nie wątpimy, iż zarówno przez teologów, jak i przez wszelkiego rodzaju dogmatyków religijnych - sformułowanie to uznane zostanie za "herezję", "bluźnierstwo" itd. Uprzedzając zaś ewentualne zarzuty, jakie można by tu podnosić zauważymy, iż na tle epoki w jakiej żył Jezus, a więc w miejscu i czasie w jakim to miało nastąpić - wydarzenie to jest wysoce prawdopodobne i logicznie uzasadnione.


Jak to słusznie podkreśla w swej pracy Mereżkowski ("Jezus Nieznany", str. 228. polskiego wydania): "Pierwsi chrześcijanie - ebionici, nauczają: Jezus był grzesznikiem jak wszyscy i dopiero podczas chrztu, kiedy wraz z Duchem Gołębiem wszedł w Niego Chrystus stał się bezgrzeszny".

Mistrzowie również potwierdzają, iż w pierwszym okresie swego życia Jezus miał ludzkie pragnienia i pokusy, które musiał zwalczać do chwili, gdy zdołał zrealizować swe Synostwo Boże i ujawnić Chrystusa. Jako człowiek więc mający do wykonania ważną i istotną misją - powinien mieć pełnię wiedzy i doświadczenia, aby móc powiedzieć: "Nic co ludzkie nie jest mi obce"... Małżeństwo jest rzeczą ludzką, nic więc dziwnego, iż ukończywszy osiemnaście lat, a więc uzyskawszy dojrzałość - Jezus mógł małżeństwa zapragnąć, a co najmniej na nie się zgodzić.

   Pierwszych nauk Zakonu i Prawa Bożego udzielono Jezusowi w Nazarecie, który nie był podówczas miastem, ale klasztorem dla neofitow sekty eseńczyków. Nazarejczycy byli więc akolitami eseńczykow, jak to stwierdza dr M. Doreal w swej pracy: "Niektóre poprzednie inkarnacje Jezusa i nie znany okres Jego życia". Miasto, które obecnie wskazuje się jako Nazaret powstało około 350 r. po n. Chr. Datuje się to od czasów, gdy po soborze w Nicei w 325 r.

Cesarzowa Helena popadła w manię religijną, na skutek czego patriarchowie powołali specjalną komisję, która miała ustalić lokalizację miejscowości biblijnych. Wówczas nie mogąc tego dokonać - po prostu nadano wielu miejscowościom te nazwy, jakie przechowały się do dziś, aby tylko zaspokoić cesarzową i nie przyznać się do niepowodzenia.
Jezus był więc nazarejczykiem i do 12. roku życia mieszkał w istniejącym podówczas klasztorze. Jest to w pewnej mierze symboliczne, bowiem jak pouczają Mistrzowie i Nauczyciele Wschodu - dopiero po dwunastu latach życia Awatara, tj. przy¬szłego Chrystusa i Syna Bożego, w głowie Jego otwierają się 12 przewodów, co pozwala na wpływanie boskich energii w ciało, skutkiem czego w dwunastoletnim Jezusie mogły się przejawić - zarówno Mądrość, jak i Moc.

 Należy dodać, iż starożytna Kabała Hebrajczykow uważając Boga za Wielką Białą Światłość ("Religia chrześcijańska stanowi parodię kultu słońca. Slońce zastąpiono w niej czlowiekiem o imieniu chrystus, któremu oddawano cześć wcześniej należną słońcu " Thomas Paine) - przywiązywała szczególną wagę do nauki o świetle, której była poświęcona specjalna księga - Księga Zohar.

Odblaskiem tej pradawnej wiedzy jest okoliczność, iż i w chrześcijaństwie ortodoksyjnym Bóg często jest nazywany Światłością.
Można więc stać na stanowisku, iż przez chrzest zakończył się wstępny, a więc przygotowawczy okres działalności Jezusa, i z tą chwilą - ustabilizowawszy w sobie Chrystusa - mógł stać się "bezgrzeszny".


I tak w V Ewangelii możemy znaleźć tę troskę o zwierzęta, w postaci: wyraźnego zakazu polowań i łowów, obowiązku uwolnienia zwierząt od cierpień, obowiązku dawania im odpoczynku po pracy dla człowieka , zakazu znęcania się lub dręczenia zwierząt , zakazu odbierania im życia , itd. itd.

Otóż Jezus, który zgłębił dokładnie pradawną naukę Ozyrysa, Hermesa Trismegistosa, Buddy i innych wielkich swych poprzedników, wiedział dokładnie i stale głosił, że: "Bóg jest Wszystkim we wszystkim", a mówiąc inaczej, że Wszystko, co tylko istnieje - jest Przejawem Boga. Wiedział On, iż zwierzęta, podobnie jak rośliny a jeszcze wcześniej minerały - należą do tej samej linii ewolucyjnej, co człowiek, który wprawdzie stoi na jej szczycie, ale dzięki temu bynajmniej nie nabiera prawa do pomiatania tym wszystkim, co go poprzedziło ani też dręczenia lub zabijania - stojących najbliżej człowieka - zwierząt.


Jezus podkreślał, iż Stwórca tchnął w zwierzęta to samo życie, co w człowieka. I nie tylko życie - tchnął w nie również w zależności odstopnia rozwoju - cząstkę Swej Inteligencji, Swej Świadomości, a więc cząstkę Swego Ducha. Jezus niewątpliwie znał odwieczne nauki Indii, w myśl których przyjmuje się, iż zwierzęta wprawdzie nie posiadają indywidualnej duszy, którą ma jedynie człowiek, ale posiadają coś w rodzaju "duszy zbiorowej", a więc "duszy gatunku". Dlatego właśnie Jezus i wszyscy Mistrzowie - traktowali zawsze zwierzęta jako braci, a mówiąc ściśle "młodszych braci".
Jeśli jednak ewolucja zwierząt przebiegała na ogół prawidłowo i zgodnie z Planem Bożym, to człowiek mający już duszę indywidualną, rozwiniętą świadomość i wolną wolę wyboru jednej z istniejących co najmniej dwóch alternatyw - nader często wyłamywał się i postępował niezgodnie z Prawami Kosmicznymi, co właśnie na naszej Ziemi spowodowało obecny jego upadek. Doszło więc do tego, iż człowiek i tylko człowiek - potrafi spaść niżej od zwierzęcia.
W takim przypadku zachodzi przypadek głównego uwstecznienia, którego przykładem są tzw. "ludzie śniegu", czyli yeti.

Członkowie ekspedycji amerykańskiej otrzymali w 1894 r. dokład¬ne wyjaśnienie tego problemu przez Mistrzów, z którymi w ciągu kilku lat obcowali. Byli oni nawet świadkami uwalniania kilku mieszkańców górskiej wioski, porwanych uprzednio przez "ludzi śniegu" i uwięzionych w ich górskich kryjówkach. Mistrzowie na prośbę mieszkańców udali się do "osiedla" yeti i uwolnili uprowadzonych, którzy byli cali i zdrowi.
Jeśli wszystkie zwierzęta, nawet najdziksze wykazują pełne zaufanie do Mistrzów, uważając Ich za swych opiekunów i władców, łasząc się do Nich lub kładąc u Ich stóp, to "ludzie śniegu" przy zetknięciu się z Mistrzem niejako wrastają w ziemię i stoją tak długo, jak długo Ten nie oddali się i nie zniknie z pola widzenia. Paraliżuje ich strach, potworny wręcz strach, będący prawdopodobnie reminiscencją strasznych przeżyć, których musieli doznać ich
odlegli przodkowie w trakcie katastrofy Atlantydy, a więc około 12.000 lat temu.

Przodkowie ich uciekając w góry wyszli wprawdzie cało, ale izolowani od dziesiątków, a następnie setek i tysięcy łat zupełnie zdziczeli, zatracili zdolność ludzkiej, tj. artykułowanej mowy, czyli całkowicie się uwstecznili.

Mistrzowie nie są im w stanie dopomóc tak długo, jak długo ich świadomość nie wzniesie się na wyższy poziom, na którym mogliby oni pozbyć się paraliżującego strachu i na podobieństwo zwierząt okazać przyjazne zaufanie.
Działa tu obowiązujące Prawo Kosmiczne, w myśl którego wola człowieka, a nawet wola tak upadłego człowieka, jakim jest yeti, musi być szanowana. Nikomu więc nie można pomóc i nikogo nie można "zbawić" wbrew jego woli, słusznym więc jest stare powiedzenie, iż "Bóg najlepiej pomaga tym, którzy sami sobie dopomóc potrafią".

I to jest niewątpliwie prawda.


Powracając do zasadniczego tematu można stwierdzić, iż zakaz składania krwawych ofiar wielokrotnie powtarzany w V Evangelii - jest naturalną konsekwencją braterskiego stosunku, jaki człowiek powinien wykazywać wobec zwierząt. 
I wreszcie ostatni z zakazów, łączących się ze sprawą właściwego stosunku do zwierząt, tj. zakaz spożywania mięsa, wyraźnie wymieniony również przez Aniołą Gabriela w odniesieniu do Elżbiety i Marii.

Zakaz ten wynika nie tylko z rozumowania, iż skoro nie wolno zabijać zwierząt, to tym samym nie wolno i nie należy spożywać ich mięsa. Są tu jednak i inne powody, a mianowicie te, iż mięso zabitego zwierzęcia zachowuje niskie, zwierzęce wibracje, a zwłaszcza te, które łączą się z naturalnym oporem zwierzęcia w chwili okrutnej jego śmierci. Wibracje strachu, bólu i poczucia zadanej krzywdy trwają stosunkowo długo i niekorzystnie oddziałują na duchowy rozwój konsumenta, wydatnie go hamując.


Jeśli więc po soborze w Nicei w 325 r. chrześcijaństwo stało się oficjalną religią, a Kościół uzyskał podstawy swej materialnej potęgi, to fakt ten, jak słusznie zaznacza prof. Hermann Oberth ("Katechizm Uranidów"), stał się jednocześnie powodem duchowego upadku Kościoła, objawiającego się nieuchronnymi koncesjami na rzecz zwycięskiego Konstantyna i jego następców. Właśnie ten kompromis doprowadził do usuwania z Ewangelii kanonicznych niewygodnych fragmentów, przerabiania tekstu i fałszowania nauki Jezusa, aby tylko uczynić ją bardziej "strawną" dla możnych tego świata i bardziej dogodną dla wzmocnienia i ugruntowania pozycji Kościoła."

 

 Oto antyteista wyłożył Wam prawdę o chrześcijaństwie. O chrześcijaństwie jako o filozofii i prawie kosmicznym, zupełnie zafałszowanym i nagietym do ludzkiej pychy, pazerności i skłonności do zła przez Kościół rzymskokatolicki. Począwszy od obżarstwa Konstantyna, skończywszy na obżarstwie kapłana katolickiego w przybocznej parafii. Po drodze z majatkiem zbijanym przez hodowlę zwierząt dla pożywienia, odzienia, etc.

 

Od tego momentu chrześcijaństwo nie jest filozofią wschodu lecz doktryną objawienia. I wieczną pokutą oraz karą.

Traktuję mity jako archetypy ludzkie i wzorce postępowań. Oraz opowieści z morałem. 

Ja nie potrzebuję wzorca postępowań aby dojść do wniosku co jest dobre i właściwe. O dziwo bez znajomości V ewangelii, a nawet bez wiedzy o jej istnieniu już jako dziecko przedłożyłem dobro i życie zwierząt nad nakazy i regulacje religii oraz postępowanie społeczne.

Mój dzisiejszy weganizm według tego co czytam powyzej spokojnie można uznać za osiągnięcie czlowieka w chrystusie.

Nie aspiruję do tego. Nie potrzeba mi ani doktryn, ani wzorców aby odróżnić dobro od zła i chcieć tego pierwszego. A etyka jest uniwersalna. Zgodna z tym co czytamy powyzej; Zgodnie z Nauką Jezusa i nauką wszystkich prawdziwych Mistrzów - Bóg jest to bezosobowa ZASADA KIEROWNICZA, a jednocześnie INTELIGENCJA UNIWERSALNA, która może przejawić się w człowieku jako Chrystus, tj. Bóg w człowieku.

Jeśli czlowiek zrozumie, że życie jest wartością dla każdego ze stworzeń to zrozumie, że odbieranie go jest odbieraniem wartości. Jest nieetyczne.

Nie ma we wszechświecie gatunku, który chciałby własnej zagłady i uznał to za etyczne. I nie powinno być gatunku, który uznaje za nieetyczne odbieranie życia swoim przedstawicielom, a jednocześnie odbiera je innym gatunkom, wmawiając sobie, że to jest etyczne. Etyka jest uniwersalna. Bo chodzi przecież o istnienie. Żadne ze stworzeń nie chce śmierci więc zadając ją mu, odbierasz mu jego wartość.

 

We mnie ta Ewangelia niczego nie zmienia, za wyjątkiem poczucia rozczarowania, iż gdyby nie chciwosć ludzka i zło gatunku ludzkiego, chrześcijaństwo mogłoby być synonimem dobra i pielęgnowania własnego ducha i życia dookoła. Oraz bez wątpienia przez wyznawanie wegetarianizmu hodowałoby zdrowszego również na ciele czlowieka.

Ale tak się nie stało; filozofia umiaru i dobra zamieniła się w doktrynę zła.

Ja z tego wyrosłem. Tym bardziej unikam wszelkiego powiązania z takim tworem jak bóg starotestamentowy, ktorego mam za kreaturę. Nowo testamentowego Chrystusa również. Religię natomiast traktuję jako formę terroru i zniewolenia.

Natomiast wy, którzy jej potrzebujecie możecie skorzystać z tej wiedzy i z treści V Ewangelii, tak zwanej Ewangelii Życia Doskonałego.

Tu chodzi tylko o umiar i czynienie dobra, aby osiagnąć Chrystusa czyli godne jestestwo.

 

Nie potrzebujecie do tego chciwego i terroryzującego kościoła, który cały czas utrzymuje Was w grzechu abyście cały czas oddawali mu swoje dobra. I abyście zależni od strachu przed bogiem, który on w was pielęgnuje szli na każdą wojnę gdy papież skinie ręką.

W systemie religijnym jesteście tylko niewolnikami i gdy trzeba armią.

W filozofii V Ewangelii możecie dostąpić boskości. I możecie zrobic to sami, bez łaski kapłana za wasze dary. A i tak jak udzieli Wam łaski, to gdy umrzecie pódzie do Waszych bliskich aby odkupili wasze cierpienie z czyścca; to wynalazek tylko i wyłącznie złodziejskiego i chciwego kościoła katolickiego. Ten czyściec to tymczasowe piekło, z którego możecie wykupić swoich bliskich za żywe dary i gotówkę. Nawet dziś kapłani religijni ogłaszają takie promocje "na rok za 199 zł możesz wykupić swą duszę z czyścca. Calkowite odkupienie na rok. I ten kościół tworzy masę innych dla was strachów i konieczności. A przy każdym takim akcie żąda oplaty.

 

Tkwicie w tym gdyż potrzebujecie religii; można to zrozumieć. 

Wobec tego ja, ateista dałem Wam wartościową wersję Waszego Mesjasza. Nie potrzebujecie kościoła i kapłana; potrzebujecie tylko żyć w zgodzie z otaczającym Was światem aby postępować zbieżnie z naukami Jezusa Chrystusa.

Uwolnijcie się z niewoli kapłanów kościoła katolickiego i oddajcie prawdziwym, ukrytym i nie sfałszowanym naukom Jezusa Chrystusa. Tylko ta niewypaczona filozofia pozwoli wam być dobrymi. Kapłan katolicki Wam na to nie pozwoli; on potrzebuje Was wiecznie chorych. Tylko chora dusza potrzebuje kapłana, tylko grzeszna dusza potrzebuje odkupienia. Oni nie chcą abyście wyzdrowieli gdyż będziecie dla nich niepożyteczni.

 

Tą harmonię ze światem i poczucie godności i dobra można osiągnąć samemu, bez żadnej religii. Jednak skoro nie jesteście w stanie jej odrzucić to osiągnijcie to z wlaściwym Jezusem Chrystusem.

Dla mnie to mit. Mit slońca. Jak wiele innych bóstw i kultów. Nie lubię kultów i nie potrzebuję autorytetów bóstw. Jednak lubię slońce. Be zniego nie ma życia. 

Przyszłość nie jest przesądzaona bez względu na plan boży; sami możemy podejmować decyzje. 

 

EPILOG

Ostatnio zaskoczył mnie mój brat. Miotał się często w filozofii nazywając sie uparcie chrześcijaninem z nawyku kultorowego, a nie znając nawet jednej księgi biblii. W pewnym momencie sam orzekł czyniąc mi niebywały komplement, który sprawia, że mimo agresji wierzących chcę wciąż i dalej przedkładać swoje ideały.

Ja wierzę w człowieka jego cząstkę materialną z jednej strony ograniczoną fizyką wszechświata jak i jego niematerialną cząstkę niepodlegającą prawom wszechświata . Aby istota niematerialna w człowieku mogła tworzyć, myśleć, istnieć, dochodzić sensu należy zapewnić jej fizyczne medium działania, czyli wszechświat, ciało, planety całe to medium, dopiero wtedy istota niematerialna może się rozwijać, ewoluować w ciele materialnym w osi czasu i przestrzeni.

Człowiek w swej istocie jest nieograniczony, największą jego zaletą , bronią i cudem jest ogromna, nieograniczona wyobraźnia, tylko dzięki niej można by rzec, że istota posiadająca nieograniczoną wyobraźnie jest wszechmogąca. Smucą mnie i martwią ludzie którzy w swej nieograniczoności są tak bardzo ograniczeni. Ograniczeni do wykładni proroków, bogów, bożków.

Wierzę że dusza jest nieśmiertelna i może przekraczać granice czasu i przestrzeni i wierzę że to w niej jest cząstka NI "Najwyższego intelektu" który spaja, łączy dusze dobrych ludzi przekładających dobro i byt wszelkich istot rozumnych i nie ponad wszystko inne. Tylko nierozwinięta prawidłowo dusza człowieka zagubionego w złożoności prozy życia, zagubiona nie potrafi się zsynchronizować z wszechrzeczą, z tą siłą spajającą wszystko, tacy ludzie są nieszczęśliwi i zagubieni.

Na próżno szukamy boga na zewnątrz on jest w nas, my nim jesteśmy, doskonałym przykładem jesteś Ty Perun (tak nazywam mnie brat i paru znajmoych ze względu na moje pogaństwo), mówisz że NI(najwyższy intelekt) nie istnieje, ale wierzysz w dobro dla drugiej istoty i dla świata, jesteś twórczy nie destrukcyjny i tym samym sobie zaprzeczasz bo pytasz się gdzie był NI jak działo się zło, a no nie było go w sercach złoczyńców, gdybyś tam był to NI byłby na miejscu, kiedy ludzie się zorientują i spostrzegą że to od nich wszystko zależy w nich jest potęga i siła , tak samo potężnie destrukcyjna jak i twórcza a szukają NI na próżno nie w tym miejscu.

To dzięki wyobraźni wylądowaliśmy na księżycu , to dzięki wyobraźni będziemy podróżować po galaktyce , to dzięki wyobraźni będziemy tworzyć istoty na nasze podobieństwo , to dzięki wyobraźni będziemy w dalekiej , dalekiej przyszłości tworzyć inne wszechświaty i jedynym ograniczeniem jest tutaj czas , który na końcu naszej drogi nie bedzie miał już znaczenia bo zapanujemy i nad nim.

Piękny tekst czlowieka, który cały czas przekomarzał się ze mną utrzymując, że jest chrześcijaninem, podczas gdy zawsze się z niego śmiałem, że nie jest, znając jego wartości i doprowadzajac do konieczności odpowiedzi, że wcale nie chwali tego boga za jego czyny i uważa go za bestię.

Nagle popełnia coś takiego. Filozofia w czystej postaci. Zwróciłem szczególną uwagę na ta frazę:

gdybyś tam był to NI byłby na miejscu, kiedy ludzie się zorientują i spostrzegą że to od nich wszystko zależy w nich jest potęga i siła

Jest do zdanie niesamowicie proste w przekazie ale tak niezwykle zawiłe w idei. I niezwykle precyzyjnie ujmuje całość.

I bez znaczenia jest, że wiem o tym iż to od nas wszystko zależy. Cały czas o tym mówię, walcząc z przekonaniem, że tradycja i tolerowanie ustalonego już jakiegoś boskiego planu, jak i wypełnianie jakiejś boskiej woli degeneruje człowieka.

Znaczenie ma właśnie to, że gdybyś tam był to bóg byłby na miejscu. (bo ty jesteś bogiem)

Stańmy się takimi ludżmi, którzy jeśli gdzieś będą to bóg będzie na miejscu. A boskośc płynąca z naszych czynów; czynów dobra, wsparcia i etyki powstrzyma i zapobiegnie złu.

 

I ujrzyjcie jak słowa człowieka (mojego brata) nie mającego pojęcie o istnieniu czegoś takiego jak V Ewangelia są zbieżne z naukami Mędrców, którym jednym z nich był Chrystus (nie ten przedstawiany w nowym testamencie)

Czy to przypadek?

Nie; to po prostu wniosek moralnego człowieka. To efekt etyki i glębokiego ducha. To rzecz wspólna dla ludzi moralnych i dobrych; to światopogląd, który w takich umysłach i duszach może być tylko zbieżny i prowadzić do jednego. Dobra. A dobro to nasze postępowanie wobec wszystkiego co nas otacza. Umiejscowienie naszeggo Ego pośród świata i wszystkich stworzeń, a nie ponad nimi. My nie powinniśmy władać lecz koegzystować. Symbioza ma wartość, a nie terror.

Wiecie czym takie twierdzenie kończy się w religii judaistycznej, islamskiej bądż chrześcijańskiej? Czyli tej która zdominowała świat? Śmiercią tak twierdzącego; jest to blużnierstwo zadługujące jedynie na ukamienowanie. Nawet z ręki brata:

(Księga powtórzonego prawa rozdzial 13- bóg mówi)

" Jeśli cię będzie pobudzał skrycie twój brat, syn twojej matki, twój syn lub córka albo żona, co na łonie twym spoczywa albo przyjaciel tak ci miły, jak ty sam, mówiąc: «Chodźmy, służmy bogom obcym», bogom, których nie znałeś ani ty, ani przodkowie twoi - 8 jakiemuś spośród bóstw okolicznych narodów, czy też dalekich od jednego krańca ziemi do drugiego - 9 nie usłuchasz go, nie ulegniesz mu, nie spojrzysz na niego z litością, nie będziesz miał miłosierdzia, nie będziesz taił jego przestępstwa. 10 Winieneś go zabić, pierwszy podniesiesz rękę, aby go zgładzić, a potem cały lud. 11 Ukamienujesz go na śmierć, "

Mówisz tak też i ty nawet jeśli chcesz uchodzić za tego bardziej moralnego od tatusia.

55 Rzekł Jezus: "Kto nie znienawidził swego ojca i swej matki, nie będzie moim uczniem; i kto nie znienawidził swych braci i swych sióstr, nie dźwiga swego krzyża tak, jak ja, nie będzie mnie godnym". 101 Ten, kto nie żywi nienawiści wobec swego ojca i swej matki, jak ja, nie będzie moim uczniem.(ewangelia wg świętego Tomasza)

W normalnych ludziach natomiast takie twierdzenie staje się nośnikiem dla bycia lepszym i dla potęgi kreowania dobra w okół siebie. Nikt nie chce za to twierdzenie nikogo prześladować i mordować.

Wśród normalnych ludzi, którym przyświeca dobro i poznanie, a nie wiara i wynikająca z niej bogobojność twierdzenie to jest budujące.

W religii jest destrukcyjne i blużniercze.

W wersji świadomociowej, uduchowionej; filozoficznej, Bóg jest kosmiczną siłą, która czyni każde życie. W wersji doktryny religijnej bóg jest prymitywną i krwiożerczą kreaturą, która robi wszystko aby utrzymac nas w mroku własnej zguby.

Dopóty, dopóki będziemy pławić się we krwi niewinnych będziemy krwiożerczy i prymytiwni. Gdy zrozumiemy to co mówiła filozofia buddyzmu, którą poznawał sam Chrystus, żeby nie czynić śmierci gdyż żadne stworzenie nie chce śmierci ,będziemy w stanie być zdrowi duchowo i psychicznie.

Zdefiniowani bogowie są kotwicą chcącą zatrzymać nas w miejscu abyśmy dryfowali wokół niej. Mogą i powinni być oni przypowieściami,z  których wyciągamy wnioski i morały ale nigdy nie powinni być naszym przepisem na życie; i nie możemy budować na nich naszej wiarygodności

 

Dobrze.

Więc zakończę ale upominając się o zapłatę; za swój czas, za poświęcenie go aby pozyskać wiedzę, zbadać ją, przeanalizować i wykonać pracę na rzecz waszych wierzeń.

Oczekuję zapłaty. Ale nie pieniędzmi. Nadałem wartości waszej wierze odnajdując dla Was ukrywaną Ewangelię. jeśli jesteście dobrzy, nie ulega wątpliwości, że wybierzecie to życie w Chrystusie, a nie to, które sprzedaje Wam żarłoczny, chciwy, zbrodniczy kościoł rzymskokatolicki.

Dobrze więc; zapłaćcie mi właściwym życiem w Jezusie Chrystusie. Chcecie go to bądżcie mu godni czynami, a nie tylko krzykiem o pomoc i łaskę.

 

POST SCRIPTUM

 

Człowiek bez religi i z religią wciąż pozostaje prymitywną "małpą" dla płytkich potrzeb mordując zwierzęta oraz z powodu wmawiania sobie nadrzędnych potrzeb, torturując je w myśl nauki i obdzierając ze skóry.

Jeśli nie rozwiniemy własnej duszy i etyki to wciąż będziemy siedzieć z dzidą w jaksini bez względu na to jak bardzo nowoczesny telewizor wyswietli nam mszę.

Kłopot z religią jest taki, że wmawia ona nam, iż dzięki niej już mamy dusze i że dzięki niej jesteśmy koroną stworzenia. Mówiąc po drodze wszystkim, że religia czyni ludzi lepszymi. A to olbrzymie kłamstwo; religia czyni ludżmi gorszymi, ba już nie tylko z płytkich pobudek biedny duchem czyni zło lecz czyni je w imieniu nakazów boga i kościoła katolickiego, głosząc wszem i wobec czyńcie sobie ziemię poddaną.

Nie wspominając już o czczeniu bogów bezwzględnie oczekujących ofiar ze zwierząt, jak i klękajac przed kapłanem zaświadczajacym nam, że to dobry pomysł bo bóg tak chce.

Każdy bóg, każdy kapłan i każdy człowiek uznający taką wolę i poczynanie za dobry pomysł jest po prostu amoralny i zły. Bez względu na to jak gorliwie modli się i do jakich bogów.

Nie należy nam szukać zbawienia lecz należy nam szukać etyki i rozwijać w sobie dobro.

Era rozsądku zaczyna się gdy ludzie oczyszczają się nie z grzechu pierworodnego, a z pierworodnej ignorancji i zależności od pradawnych autorytetów. Przyzwoity człowiek chce zareagowac gdy widzi dręczenie zwierząt w przestrzenii ale gdy ich religia ma w swoim prawie składanie z nich ofiar oraz deprecjonuje je do dziś, glosząc jako poddane człowiekowi i bez duszy to już mu to nie przeszkadza.

Jak to rzekł znakomity komik Carlin - świętość ludzkiego życia to egoistyczna, stworzona przez człowieka gówno warta historyjka.

Ponadto nawet jeśli mówicie o świętości życia to w którym miejscu to praktukujecie? Za ojców waszej religii składających zwierzęta na ołtarzu? Zabijając masowo zwierzęta na obiad? Zabijając je dla zabawy? I zabijając innych ludzi tylko dlatego, że nie wierzą w waszego boga albo są homoseksualistami?

Wy tylko wybieracie którą formę życia uznacie za świętą, a całą resztę zabijecie.

Wiecie skąd to sie wzieło? Bo sami to wymyśliliście jako ludzie.

 

(https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/mysl-42)

Nadrzędną powinnością istot rozumnych wynikajacą ze zrozumienia oraz etyki jest opieka nad domostwem, a nie brak umiaru we wszystkim i destrukcja go przez bezmyślne eksploatowanie bądż zupełnie niekonieczne mordowanie innych domowników ziemi.

Jeśli nie osiągniemy tego zrozumienia i umiaru nie mamy prawa wydawać o sobie świadectwa jako o gatunku wyższym i nazywać siebie koroną stworzenia. Wciąż dziś jesteśmy tylko cierniową koroną dla świata i zwierząt. Cierniową koroną jaka w waszej religii powodowała krwiawienie i ból waszego mesjasza.

Nie jesteśmy niczym ponad to. I bez wyrzeczeń i zrozumienia nie dostaniecie tego w prezencie.

"Wielkości, podobnie jak "zbawienia" - nie można otrzymać w prezencie, nie moźna jej osiągnąć w formie transakcji handlowej lub czegoś w tym rodzaju. Jedno jak i drugie można zdobyć jedynie twardą i nieustępliwą pracą nad sobą, tak jak to uczynił Jezus."

Pogardzamy tym co na nas patrzy i chce się do nas tulić. Albo tylko żyć spokojnie w pobliżu. 

Wielbimy to, czego nawet nie możemy zobaczyć, a co z teorii od początku nam zlorzeczy, prześladuje i wmawia winę oczekując poslusznego akceptowania kary.

Pogódżmy się najpierw z tym aby chcieć być człowiekiem, a dopiero póżniej twórzmy sobie bogów godnych duszy i światlej myśli ludzkiej.

 Zasiadamy w wielkim majestacie do świątecznego stołu pełni nobliwego poczucia swego dobra i miłosierdzia. Tej ludzkiej wspaniałości oraz jedności z niejakim bogiem, gdy dzielicie się oplatkiem aby po chwili wbić widelec w ciało stworzenia, któremu wcześniej bez mrugnięcia okiem odebraliście życie. 

Nie głodujecie, to Wasza uczta. To symbol ludzkiej supremacji. Korony stworzenia. Pana człowieka. Bez duszy ale z bogiem.  

Polowa z ciala tego zarżniętego dla tradycji i pazerności ciała wyrzucona na śmietnik ale pławimy się w tym poczuciu naszej bliskości z bogiem i możliwości zbawienia.

Jesteśmy przecież na właściwej drodze do wypelniania woli boskiej. Pomijając zupełnie fak, że nie jest to droga humanizmu i godności. Nie jest to droga dobra lecz wszechowładniającego przerażenia i krzyku slabszych stworzeń.

A przecież według Was to bog je stworzył. Są nam braćmi. Jezus mawia, że są naszymi mniejszymi braćmi.

Więc zguba wobec nich i spożywanie ich ciał czyni z nas kanibali.

Taki ten świat właśnie jest; kanibalistyczny. I to my uprawiamy ten kanibalizm i powszechną, wyrachowaną, zbędną zupełnie destrukcję.

Nie wiemy co to duchowość nawet jeśli kapłani religijni bardzo dużo o tym mówią. Oni tym bardziej nie wiedzą wyznając i propagując doktrynę zła.

A o etyce możemy marzyć i chcieć jej dostąpić. Ale etyki nie da się dostąpić przez jakieś wymyślone zbawienie. Trzeba ją ciężko i mozolnie wypracować; każdym krokiem i własnym, odpowiedzialnym postępowaniem. I z pewnością nie da się dostopić etyki w środkowisku religii. Ona jest możliwa tylko poza zabobonem zbudowanym na ofiarach zwierzęcych oraz uczynienia ich według boga na zgubę. Dojrzałość do etyki i symbiozy z otaczającym nas światem osiągniemy tylko poza religią; poza prymitywnych, ustalonym dawno temu porządkiem rzeczy i regułami. Bogowie nie ewoluują, stoją w sprzeczności z nszym rozwojem i zakazują go nam mówiąc o nie sprzeciwianiu się planowi boskiemu. A my chcemy sie trzymać tego żenującego, niegodnego myśli i duszy ludzkiej, krwiożerczego planu. Bo jesteśmy mentalnym gównem nie zasługujacym na nic oprócz klęczenia przed gównianym bogiem.

Inaczej będziemy na wieki tylko tym czym jesteśmy od wieków; zgubą świata, dręczycielem życia. Niepohamowaną, żarłoczną i sadystyczną bestią.

Religie utrzymują ludzi w zdefiniowanej dawno temu przez siebie ciemności. Wiara nie ma tu żadnego znaczenia. Liczy się zgoda na takie degenerowanie nas przez jakiegoś boga, mesjasza czy kapłana. I ich setki regulacji postępowań. Wpychają nas do mroku jako niegodnych i robią wszystko abyśmy nie mogli ujrzeć światła. Ba, po chwili przez ich działania i wmawianie nam winy, nie chcemy nawet światła przyjmując to co o nam mówią orędownicy tej doktryny; że nie jesteśmy godni światła. Z tego poczucia winy, caly czas wymaga sie od nas bogobojności i taką tworzy. To cała nasza rzeczywistość. Bogobojność i pamięć o grzechu. Dowiadujesz się, że boga znieważa intymne siebie dotykanie ale nie znieważa go zło na świecie. Dowiadujesz się, że wrażliwość, empatia, dobro, moralnośc, etyka  i przyzwotiość, ba, umiar się nie liczą. Możesz w imię regulacji religii zabijać dla sportu i przyjemności niewinne stworzenia, bo to nie grzech. I tyle wystarczy. Piękne ślepia chcącej żyć sarny czy kota przybijanego do krzyża przez prymitywną ludzką bestię nie robią wrażenia na tych tak bardzo boskich ludziach. A i czemu maja robić skoro nie grzeszą, skoro taki to bóg im przyświeca; żałosny jak i oni sami. 

Grzeszyć nie możesz, ale jak zgrzeszysz to możesz odkupić swój grzech aby kiedyś, na samym końcu wyjść z tej studni do obiecanego wielkiego światła. Ale to po tym życiu, w tym życiu masz egzystować w ciemności. Taka to piękna doktryna. W ciemności i krwi, jak nie zwierzęcia to niewiernego.

 

Przypis do V Ewangelii oraz wiedza o okolicznościach,

https://www.poganin.eu/antyteizm/swiat-na-opak

 

Pierwsze reakcje po artykule jako lakoniczne objaśnienie.

https://www.poganin.eu/antyteizm/wyzsze-chrzescija-stwo/ad1

 

Zaloguj się