Wypowiedziano nam wojnę

Pisałem o tym już jakiś czas temu w największym swoim materiale "Sokrates w trzech aktach" iż czeka nas wojna.
Tym postem streszczę tylko istotę problemu gdyby jacyś wierzący mający już upsmak moralny zastanawiali się co wtedy, gdy nie zawalczą po stronie wiecznie wojującego boga.


Co wtedy gdy nie posłuchają słów kapłanów wyrzucanych w eter tysiącami dziś, że ateistów i wszelkich nieposłusznych czeka śmierć.
Otóż, nie obawiajcie się wierzący. Tak naprawdę śmierć czeka nas wszystkich ale o ile was nie przekonam to tylko wyjaśnię, iż śmierć i tak okaże się lepsza niż chrześcijański raj, a i apokalipsa Jana wyraźnie nam wskazuje gdzie wylądują wierzący.


"ukazał mi Miasto Święte - Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga(...) I zmierzył jego mur - sto czterdzieści cztery łokcie(...)I wniosą do niego przepych i skarby narodów." Apokalipsa Jana.


W Apokalipsie wierzący wydadzą nam wojnę i będą walczyć w bojaźni przed bogiem. Ponownie chodzi o prześladowanie i wybicie pogan czyli wszystkich, którzy nie wierzą w boga jahwe. I wciąż chodzi o skarby jakie zdołają zrabować.
Ale przegrają w mniemaniu iż zwyciężą.
Zostaną odizolowani w mieście o długości i szerokości 75 metrów więc na obszarze 5625 metrów kwadratowych nad którym nie świeci słońce i nie widać nieba. I będą dumni z bycia oznakowanym i sługą swego boga.
I do tego dąży wielka obietnica boga. Do obozu koncentracyjnego.
To jest wasze królestwo po wielkiim boskim "zwycięstwie" w Apokalipsie.


Idzie kulminacja epoki Wodnika czyli ryby ze swoim "ja wierzę" muszą ustąpić oświeceniu Wodnika i "ja wiem".
I o tym mówi biblijna apokalipsa, która nie jest opisem końca świata lecz upadku religii i panicznego strachu wierzących. Jest końcem tej najgorszej w dziejach ludzkości ery wiary.


Tysiące stron niejakiej biblii czyli najważniejszej księgi chrześcijan i tysiące tychże stron "mądrości" boga, proroków, apostołów i mesjasza prowadzą do jednej i lakonicznej konkluzji.
Już na samym początku najwyższy skazuje nas na banicję i zamyka ogród eden stawiając na straży uzbrojonych Cherubów. Później złorzeczy ludzkości, topi ją, morduje ponownie, czyni holocaust zwierzętom, wybiera sobie złodziejskie i niewdzięczne wobec swych wybawców Egipcjan plemię i nakazuje im maszerować aby podbić Palestynę. Po drodze wybijając i niewoląc wszystkich na swej drodze. Tego chce najwyższy.


Następnie daje ludzkości swego niejakiego syna, którego składa na ofiarę samemu sobie abyśmy mogli dzięki temu przez niego - o ile będziemy przed nim klękać - dostać się do królestwa niebieskiego. I to ma być wielka nagroda aby żyć wiecznie w miejscu bez zwierząt i kobiet (kobieta nie może wejść do królestwa niebieskiego jeśli nie zostanie przemieniona w mężczyznę), wśród degnereratów chrześcijańskich jacy uczynili najwięcej zła w historii ludzkości. I wśród każdego zwyrola, który przed zakończeniem swego zbrodniczego życia się wyspowiadał i przyjął hostię.


Na końcu jednak tej całej wielkiej księgi oznajmia nam, że wyda wojnę światu, a w konsekwencji zamknie swoich popleczników w bunkrze na powierzchni nie większej niż 6 tysięcy metrów kwadratowych.
I nazwie to wielkim zwycięstwem nad siłami zła nie pozwalając swoim wiernym zrozumieć, że to on jest największym złem.


Chrześcijanie, Wasza obietnica nie ma dla mnie sensu i wartości. Nie spełnia nawet minimum mych oczekiwań.
Zbliża się wielka wojna. Zbliża się wielka obiecana przez orędowników bogów apokalipsa. Zbliżają się nasi wrogowie.
Nie będzie już mówienia "nie możesz spać z kim chcesz bo ja jestem katolikiem i tak mówi mój bóg"


Będzie jak być powinno gdy podejmując decyzję czy chcesz być katolikiem podejmiesz ją jedynie wobec siebie z zakazem mówienia innym jacy mają być ze względu na twoja religię. I będzie jak być powinno, że człowiek religijny zostanie odizolowany od świata i społeczeństwa jako jego największe zagrożenie. Na niespełna sześciu tysiącach metrów kwadratowych skurwysyny. Bez słońca i księżyca, za wysokimi na 75 metrów murami. To przewiduje wam wasza Apokalipsa Jana.
Bóg umrze i umrze wyobrażenie o wszechmocnej tyranii.


Wodnik to nieposłuszeństwo i rewolucja wobec boga. I wobec niskiego mentalnie człowieka, który woli boga od życia innych ludzi i zwierząt.
Musi nadejść nadczłowiek gdyż człowiek jest tym co trzeba przezwyciężyć.


Oznacza on zmierzch bogów, guru i kapłanów. Chodzi o to, żeby samemu osiągnąć mistrzostwo, korzystać z tej boskiej energii natury jaka jest wszędzie dostępna. Zgodnie z prawdą mędrców i wnioskowania; Bóg jest to bezosobowa zasada kierownicza, a jednocześnie inteligencja uniwersalna, która może przejawić się w nadczłowieku.
Nadchodzi Wodnik; nie będzie już uprzywilejowanych i wywyższonych swoja religią. Wszyscy będziemy musieli zrozumieć, że jesteśmy pasażerami statku kosmicznego zwanego ziemią. Przeminie mistyczna elita w królestwie bożym.
Bogowie nie ewoluują, stoją w sprzeczności z naszym rozwojem i zakazują go nam mówiąc o nie sprzeciwianiu się planowi boskiemu. A my chcemy się trzymać tego żenującego, niegodnego myśli i duszy ludzkiej, krwiożerczego planu. Bo jesteśmy mentalnym gównem nie zasługującym na nic oprócz klęczenia przed gównianym bogiem.
Jeśli więc nie oderwiemy się od religii i nie zaczniemy ewoluować będziemy na wieki tylko tym czym jesteśmy od wieków; zgubą świata, dręczycielem życia. Niepohamowaną, żarłoczną i sadystyczną bestią.
Od zarania dziejów opowiadane są nam baśnie i przypowieści. Później nauczamy się je utrwalać na piśmie, a następnie ewoluuje to do pliku dźwiękowego i wizualnego.


Dziś czerpiemy z tego z podnieceniem gdy ziemscy bohaterowie idą na wojnę ze złem.
W obszernej ilości tych historii pojawiają się tak zwane siły mroku. Bohatersko wobec nich występujemy jako ludzie w tych snutych przez nas opowiadaniach. Opowiadaniach wywyższających ludzkość.
Rosłem na baśniach, wszelakich baśniach i historiach. Teraz już nie jestem dzieckiem ale ani razu przez swoje życie nie widziałem wyimaginowanych sił mroku, z którymi "wspaniały" człowiek musi się zetrzeć w majestatycznej walce.
Nie widziałem potworów, demonów, duchów, skrzatów, wszelakich diabłów.
Nie znaczy to jednak, że nie spotkałem zła. Ależ spotkałem, je. I co gorsza spotykam każdego dnia.
To człowiek. To człowiek jest tą mroczną siłą, której trzeba stawić opór i pokonać.


Człowiek jest kosmiczną siłą mroku. Ratuje nas tylko to, że człowiek człowiekowi nie jest równy. Dlatego nieliczni z jego gatunku mogą wynieść się poza człowieka ku nadczłowiekowi i walczyć z tą ludzką mroczną siłą.
To jedyna legenda odnośnie sił mroku jaką powinniśmy uczyć następne pokolenia. Nie tworzyć im potworów do zabicia aby wywyższyć w sobie wyimaginowane dobro. Wszystko co musimy zrobić to spojrzeć prawdzie w oczy i głośno ją o sobie opowiadać aby wiedzieć skąd przychodzimy, co czynimy i dokąd nas to prowadzi. To jedyna historia jaką powinniśmy teraz snuć. Nasze dzieci i ich dzieci muszą wiedzieć, że na ziemi żyje tylko jeden potwór; człowiek.
Aby wiedzieć, że spalone palnikiem stworzenie to nie czyn diabła, demona w nas, nieopamiętania lecz nas samych. Naszej, suwerennej, ludzkiej decyzji. Naszych działań.


Więc jeśli chcemy pokonać mrok to musimy wystąpić przeciw ludziom; jak mawiał bohater słowiańskiej opowieści - zabijać potwory, a jedyne znane mi potwory to ludzie. I systemy religijne utrzymujące tych ludzi w bestialstwie.

 


Jeżeli wciąż nie zrozumieliście co wam obiecano i o co chcą abyście walczyli to wyjaśnię sprawę swoją anegdotą:


Ta mina gdy udajesz głupka i gość sprzedaje Ci wizję raju; słodką, patetyczną, wybujałą wizję królestwa niebieskiego którego dostąpisz przez jezusa chrustusa. Dlatego, że własny ojciec pozwolił mu umrzeć niby za mnie właśnie. Tylko ja niczego nie zrobiłem aby być winnym.
Ponieważ udajesz debila to przytakujesz. On rozkoszuje się swoimi fantazjami jakieś dziesięć minut. Kończy i pytająco patrzy na Ciebie będąc pewnym, że wypełnił swoją misję nawracając kolejnego grzesznika.


Czeka na reakcję więc nie podnosząc na niego wzroku pytasz:
- a są tam zwierzęta?
Nie spodziewał się tego pytania. Jednak stara się nie tracić rezonu
- nieeeee...zwierzęta nie mogą wejść do królestwa niebieskiego.


Ma rację. Nie mówię mu tego, że wiem to jak i nie mówię, że wiem też, iż według tego w co on wierzy, kobiety też nie mogą wejść do raju, nie będąc przemienione w mężczyzn. A tyle mówił o matce, siostrze i dziewczętach, które beztrosko mieszkają sobie w niebie.


- to ja podziękuję - powstaję ziewając ze znużeniem dając mu odczuć moją dezynwolturę - nie chcę życ wiecznie w miejscu bez zwierząt. Ja nawet nie chcę żyć jednego dnia w miejscu bez zwierząt.


- ależ... - jest całkowicie skonfudowany.

Wielka księga pisana i korygowana przez wieki, wielka księga niejakiego boga, według niego najważniejsza księga ludzkości, wielki bóg, wielka obietnica przez syna boga została właśnie na jego oczach obrócona w bezwartość tylko dlatego, że ktoś nie chce żyć bez zwierząt. Bez tych zwierząt, które bóg dał przecież aby się nas bały i nam we władanie. Które nie mają duszy według jego religii i których zabijanie nie jest grzechem, a ich ból się nie liczy właśnie dlatego, że jego religia mówi, iż nie mają duszy. I o to cały ambaras. Oto jeden człowiek odmawia chęci wejścia do wielkiego raju boga, do królestwa niebieskiego jezusa chrystusa. Tylko dlatego, że nie będzie tam zwierząt. Cóż za policzek. Cóż za ignorancja. Cóż za potwarz dla boga, który daje to wielce najpiękniejsze miejsce w jego imaginacji, na które każdy wierzący czeka z utęsknieniem. Cóż za obraza dla największego wymysłu jego religii. I tak oto cała "mądrość" jego świętej księgi, tysiące lat starań jego kapłanów, zabicie przez boga ojca własnego syna za bandytów stało się bez znaczenia. Bo raj stał się bez znaczenia dla kogoś kto zwyczajnie ceni sobie obecność innych stworzeń. W dodatku tych, które przez jego boga tak ochoczo były przyjmowane na ofiarę. Ofiara wielkiego boga z własnego syna aby otworzyć mi bramy do tego miejsca obróciła się w gówno wartą bandytkę 


- Nie wyobrażam sobie żyć w miejscu, w którym ptak nie przefrunie pędem. W miejscu, w którym kot nie zamiałczy, a żyjący ze mną od lat pies nie położy się przy mnie. W którym na wzgórzu nie będzie pasł się swobodnie koń.


- będą tam wszyscy wspaniali ludzie - rzekł.


Udawałem głupka od początku więc wciąż nie zdradziłem mu, że według jego religii będą tam oprawcy jacy przyjęli rozgrzeszenie jak i ich biedne ofiary dla których koszmar obcowania ze swoimi oprawcami będzie trwał tam wieczność. Będzie to zaiste raj dla oprawców, a piekło dla ich ofiar. I nie będą mogły one uciec w nicość.
Nie powiedziałem mu, że będzie tam Hitler, który był chrześcijaninem, kardynał degolado, który gwałcił własne dzieci, matka teresa ale już jako ojciec teres gdyż kobiet w raju być nie może i cala masa chrześcijańskich degeneratów, których ta religia wytworzyła niezliczoną ilość i zapewnia im odkupienie grzechów i życie wieczne w raju wówczas gdy tylko odbębnią rytuał.
Wciąż udawałem głupka więc rzekłem tylko odchodząc.


- to miejsce nie jest dla mnie. Nie wytrzymałbym tam z wami. Same ludzkie gęby po wsze czasy, których nie mogę uniknąć. I żadnego stworzenia, które na ziemi jest o wiele godniejsze życia niż większość ludzi którzy znajdą się w tym raju. Ale powodzenia w swoim wymarzonym miejscu. Ja odejdę w nicość. I wreszcie odpocznę- odwracam się do niego - a wiesz co będzie w tym najlepsze? - jego twarz skamieniała w konsternacji - Nie będzie tam was. Żadnego z was.


- i nie będzie też tam zwierząt - ocknął się z właściwa ripostą.


- dlatego warto tego nie wiedzieć i nie czuć; nie istniejąc. Pustka odczuwana wieki jest piekłem. Tej pustki nie jest w stanie wypełnić żadna obietnica prymitywnego boga, żadna obietnica obłudnego kapłana i żadna postać z panteonu religijnych świętych. Twój raj to wieczny koszmar, najgorsze piekło. Najgorsze miejsce w mojej imaginacji - jest zdezorientowany i patrzy z niedowierzaniem - nie patrz tak. Naprawdę uważasz, że jestem w stanie żyć wieki i dobrze się czuć wśród prymitywnego kapłana, polackiego żołnierza chrystusa? Gwałcących dzieci księży? Inkwizytorów. Zbrodniarzy krucjat? Konkwistadorów? Całej masy wiernych bogu ludzi starego testamentu zarzynajacych miliony zwierząt na ofiary? W domu boga, który tego chciał i lubił? - daję mu chwilę - Pojebało Cię? Ludzkie więzienie jest o wiele lepszym miejscem niż wasz raj.

 

 


PS
Jakiś czas temu upadł niemal wieczny symbol Kolumba, strącony przez Indian. Świat coraz bardziej występuje przeciw systemowi. Uwarunkowani kulturowo mówią, że system pada ale to nie jest prawda. Ten system był po prostu już systemem upadku.
Za kilka lat czeka nas przełom ale ten przełom nie dokona się bez wielkiej walki ludzi występujących o wolność przeciw ludziom chcącym tkwić w zabobonach i rytuałach; chcącym wciąż tego samego co trwa od wieków. Ale przegrają i o tym mówi między innymi apokalipsa.
Kościół chrześcijański jest dla mnie najwyższym, jakie sobie można wyobrazić, zepsuciem. Jego wola dążyła do ostatecznego, czy choćby tylko do możliwego, zepsucia. Kościół chrześcijański niczemu nie oszczędził swego zepsucia, z wszelkiej wartości uczynił bezwartość, z wszelkiej prawdy kłamstwo, z wszelkiej prawości nikczemność duszy.
Nie brońcie potwora gdyż nigdy nie będziecie wolni.

Zaloguj się