truciciele

 

Na portalu https://swiatrolnika.info/  niejaki robert wyrostkiewicz dnia 2020-06-19 13:30:00 popelnił artykuł, a raczej spisał cytaty niepełnosprawnej umysłowo autorki:


Syndrom Bambiego! Choroba XXI wieku przesadnych miłośników zwierząt.

 

Wyjasnię więc dlaczego ten artykuł jest kłamstwem i niezwykłą wręcz jak na człowieka pisatego i czytatego obrzydliwością. Będę robił to w ciągu treści abyście nie tracili wątku. Artykuł kolorem, moja wypowiedż na czarno.

 

Zacznę od samego tytułu; oto więc człowiek XXI wieczny nazywający się cywilizowanym i uduchowionym nazywa syndromem niechęć do prześladowania, zadręczania i mordowania zwierząt.

Mógłbym w zasadzie na tym zacząć i zakończyć gdyż wyjaśnień to nie potrzebuje. Tak oto autor jak i wszyscy zgadzający się z tym artykułem stawiają siebie na poziomie prymitywa z jaskini, którego ewolucja zaprowadziła jedynie do zamienienia jaskini na dom z cegły lecz mentalnie wciąż jest dzikusem i robi wszystko aby takim pozostać.

Nazywając tych, którzy rozumieją iż nie jest konieczna żadna krwiożerczość oraz, że żadne stworzenie nie chce śmierci więc czynienie jej jest z gruntu nieetyczne, za zaburzonych. 

Wobec tego myślistwo czyli zabijanie niewinnych istot dla rozrywki jest tym co wypełnia człowieka i być powinno; w zasadzie według autora cechuje właściwego człowieka, a niechęć do odbierania życia dla rozrywki jest zaburzeniem.

 

Idżmy jednak dalej w treść artykułu czyli tekstu, który chęć dręczenia i sadyzm uznaje za wlaściwe, a niechęć za zaburzenie. I namawia mnie do tego abym takim chciał być i takim pozostał bo według niego niechęć do krzywdzenia zwierząt jest zaburzeniem.

Tylko, że ja świadomosciowo i etycznie jestem milion lat przed nimi.

Syndrom Bambiego, bambinizm, to nic innego jak infantylne podejście do świata zwierząt, zrównanie ich z ludźmi, a w praktyce wywyższenie ponad ludzi. Syndromowi Bambiego obok przesadnej i infantylnej postawy wobec zwierząt towarzyszy niechęć do ludzi, którzy w odróżnieniu od wyidealizowanych zwierząt, kojarzeni są z zawodem, zdradą, złością i brzydotą. 

Nie ma czegoś takiego jak infantylne podejście do zwierząt, jest jedynie humanitarne bądż nie. Nie widzę również powodu aby nie zrównać zwierząt z ludżmi. Nie widzę również powodu aby nie gardzić człowiekiem.

Za tym aby deprecjonować zwierzęta głównie stoi religia w tym chrześcijańska (na dziś dzień lobbująca na rzecz przemysłu mięsnego i futrzanego, a wyrosla ze starego testamentu, który pełen był składania zwierząt na ofiary oraz zabijania ich przez boga jahwe -https://www.poganin.eu/antyteizm/prawdziwy-symbol-chrzec59bcijanstwa), która uznaje, że zwierzęta nie mają duszy więc ich cierpienie jest bez znaczenia, a chrześcijański kapłan myśliwy oznajmia, iż zabijanie zwierząt to nie grzech. 

Potwierdzają to dzialania na pułapie administracji gdy na ten przykład ortodoksyjni katolicy i prawicowi politycy, jak minister Szyszko, który wycinał Puszczę Białowieską, i jego następca minister Kowalczyk, który chciał wybić wszystkie dziki, powołują się na cytat z Pisma Świętego: „i czyńcie sobie ziemię poddaną".

Ponadto niechęć do ludzi przy okazji ceniąc życie zwierząt nie jest niczym ani dziwnym ani niewłasciwym. Dlaczego? Bo człowiek i tylko czlowiek potrafi spaść niżej od zwierzęcia. Z prostego powodu. Zwierzęta zabijają gdyż taka jest ich natura i z koniecznych potrzeb.

Człowiek natomiast ma się za gatunek wyższy i w religii za koronę stworzenia w dodatku mówiąc o sobie jako o dobrym ale przy tym w myśli ideałów religijnych i warunkowań kulturowych zabija zwierzęta zupełnie bez potrzeby. Czyli wychodzi na to, że jesteśmy gatunkiem wyższym, dysponujemy umysłem i moralnością, a naszą rozrywką jest odbieranie niewinnego życia. Zabijanie istot, które po prostu jedynie chcą żyć. I mają do tego takie samo prawo, gdyż ziemia nie należy jedynie do człowieka. Ziemia nie należy do nikogo lecz jest domem współnym nas i innych stworzeń. Jeśli tego nie zrozumiemy to znaczy, że jesteśmy dzikusami w jaskini bez wykształconej świadomości. Problem w tym czy chcemy tacy pozostać.

Stawianie siebie jako jedynie uprawnionego do tak zwanej świętości życia czyni z nas nic ponad prymitywnych egoistów.

 

Wobec tego wracając do myśli przewodniej; nie widzę powodu abym miał nie deprecjonować człowieka jako gatunku dysponującego potężnym narzędziem jakim jest umiejący kreować umysł oraz majacego poczucie tego co moralne, a który dysponując tymi zaletami stawia się w roli oprawcy, sadysty i mordercy niewinnych stworzeń. Taki człowiek sam siebie swoimi czynami stawia niżej od zwierzęcia. I z takim czlowiekiem nic mnie nie łączy za wyjątkiem cech fizycznych. Ponadto realnie to dziś ludzie oraz cheć prześladowania mnie w myśl religijnej nietolerancji (w roku 2020 nadzywczaj jest to widoczne w Polsce), narzucanie mi ich wierzeń i przekonań jest dla mnie zagrożeniem, a nie zwierzęta. Nawet w afryce pełnej dzikich zwierząt okazuje się, że w XXI wieku największym zagrożeniem dla dzieci jest chrześcijaństwo, a nie zwierzeta. W myśl przepisu starotestamentowego "nie pozwolisz żyć czarownicy" prześladuje się tam, torturuje i zabija dzieci. I robi to ponoć myślący człowiek w imieniu jakigoś najwyższego bóstwa. Człowiek dysponujący umiejętnością oceny moralnej jak i nie zobligowany żadnymi wynikającymi z konieczności przesłankami. (https://www.poganin.eu/antyteizm/wypatrosz-dla-mnie-synka)

Mentalnie więc dzieli nas tysiące lat ewolucji świadomościowej, a skoro to zaniżacie to nie mam zamiaru akceptować waszych uprzedzeń i bestialskich skłonności i równać w dół.

 

Takiego człowieka zawsze będą stawial niżej od zwierząt i w myśl Nietzchowskiego nadczłowieka, będzie on dla mnie małpą ludzką czyli pośmiewiskiem i wstydem bolesnym jak i dla nich dziś jest małpa; pośmiewiskiem i wstydem bolesnym.

 

 

Syndrom Bambiego "Pierwszy raz opisano syndrom Bambiego w latach siedemdziesiątych XX wieku. Odnosi się on do infantylnej postawy człowieka wobec przyrody, czyli do idealizacji. Jednocześnie osoby z syndromem Bambiego twierdzą, że wszystko, co robi człowiek, jest złe i prowadzi do destrukcji"

Nie trzeba być geniuszem, aby dziś czyli w roku 2020 wiedzieć, że człowiek zdegenerował planetę. Czy z jakiegoś dziwnego powodu aby nie deprecjonować przy okazji owej ludzkiej korony stworzenia mam milczeć lub kłamać? Mogę też zapytać, czy stan dzisiejszej planety to wynik działalności zwierząt, czy tylko jednego gatunku?

Abyśmy to zrozumieli musimy opowiedzieć sobie więcej o systemach w jakich funkcjonujemy. Czyli o egoiżmie i arogancji wynikajacymi z religii oraz o uwarunkowaniu kulturowym wynikającym z prymitywizmu i skłonności ludzkiej do sadyzmów i podlości, które to religie najgorliwiej pielęgnują.

Każda religia zależna jest od treści ludzkiej, którą ten człowiek sporządza, przeinacza i dostosowuje do swoich potrzeb. Ponieważ człowiek jest skłonny do arogancji i braku umiaru musi przestać być przyzwoity i zaczyna czerpać z tego co go otacza. Nie w zakresie współistnienia lecz supremacji.

Zwłaszcza gdy jego religia mówi wprost, że jest wyjątkowy i jest koroną stworzenia.

Bazyh Wielki, ojciec Kościoła, arcybiskup Cezarei i patriarcha wschodnich mnichów, urodził się w 329 roku w Cezarei w Kapadocji w swych listach między innymi pisał "Ciało, które obciążone zostaje potrawami mięsnymi, nękane jest chorobami, umiarkowany tryb życia czyni je zdrowsze i silniejsze i ucina korzenie zła. Opary potraw mięsnych zaciemniają światła ducha. Obojętne jakiego rodzaju potrawami mięsnymi napełniony zostaje żołądek, powoduje to nieczyste ruchy, dusza zostaje zagłuszona pod ciężarem pożywienia, traci panowanie i zdolność myślenia. Tak długo jak się żyje umiarkowanie, mnoży się szczęście domu, zwierzęta będą znajdować się w bezpieczeństwie, nie będzie przelewana krew, zwierzęta nie będą zabijane. Kuchenne noże będą bezużyteczne, stół będzie pokryty owocami, które daje natura i można się tym zadowolić. Trudno jest kochać cnoty, jeśli się cieszy potrawami mięsnymi i ucztami".

 Jak widzicie nawet we wczesnym kościele starała się przebić wyższa myśl ludzi czerpiących nauki od mnichów. I od dawna istniało już dostrzeganie niebezpieczeństwa w postaci ludzkiej i ludzkiego braku umiaru.

Również weganizm, który według dzisiejszych prawicowych działaczy jest nowym trendem i antychrześcijański, nie jest niczym nowym. 

Zeszłego roku lobby chrześcijańskie walczyło z każdym odruchem dobra wobec zwierząt porównując wegetarian do hitlera, a niecheć do mordowania zwierząt uznając za antychrześcijańską.

Również tworząc promocję dla dzieci walcząc ze wszelkim dążeniem do zmiany i poprawy swego losu jak i zdrowia. Głosi się dzieciom, że "piję mleczko, jem cukier i mięsko bo jestem katoliczką"  (https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/dluzsze/mysl-54)

Cały czas można obserwować jak lobby religijne walczy ze wszelkim przejawiamy chęci zmiany naszego podejscia jak i świadomości. Ma być jak było kiedyś bo tak przecież chce bóg, a zmiana nawet diety jest przeciw boskiemu planowi.

 Religijne warunkowanie kulturowe zepsuło rozum nawet najpotężniejszych duchowo natur, ucząc odczuwać naczelne wartości duchowe jako grzeszne, jako błędne, jako pokuszenie.

Dlatego własnie świat wygląda tak jak wygląda mimo, że miał być lepszy bo wszechmocny bóg poświecił własnego syna dla nas. A może wlaśnie to jest lepszość tego świata dla nas, czyli świat będącym jednym wielkim regionem łowieckim.

Hulaj dusza piekła nie ma. To znaczy jest ale nie dla tych co dręczą zwierzęta tylko dla tych co nie chcą wierzyć w boga. Pan człowiek panuje nad światem, a życie i cierpienie zwierząt są jego rozrywką. I pozostanie gdyż największe religie na świecie w tym chrześcijaństwo gloryfikuje boga jaki uznawał ofiarę ze zwierząt za słuszną.

 

Wiceminister środowiska Mazurek w moim kraju mówi: „Dominujący dziś publicznie nurt ekologii cierpi na coś, co nazwałbym błędem antropologicznym. W tej wizji przyroda jest ważniejsza od człowieka. Tymczasem w naszej cywilizacji, która wyrosła na fundamencie Biblii, to człowiek jest koroną stworzenia" Mógłbym skwitować to jednym zdaniem: i dlatego świat wygląda tak jak wygląda. I dorzucić jedynie pewien truizm; przyroda siłą rzeczy stoi nad człowiekiem gdyż ona dała mu życie i je utrzymuje. To natura produkuje tlen bez którego człowiek nie istnieje nawet jeśli wierzy w jakiegoś boga.

Niesamowitą arogancją wynikajacą z płytkich odruchów jest pogarda wobec przyrody i stawianie siebie ponad nią. Ale to religia tak nas skrzywdziła odrywając nas od natury i zawierzając ponadnaturalnym urojeniom.

Jednak czuję się w powinności powiedzieć więcej.

Ludzie religijni to ludzie dla których zaistniały stan rzeczy i tradycja jest wystarczającą wymówką przeciw rozwojowi i dążeniu do bycia lepszym, przyzwoitszym, oświeconym. Wygodniej jest tkwić w krwawych zabobonach tłumacząc, że właśnie tacy jesteśmy. Ale to nie jest prawda. Nic nie zmusza nas do tego abyśmy tacy byli. Udowadnia to wielu dobrych ludzi, którzy starają się być lepsi, przyzwoici, mieć umiar w pazerności i na biegające wolno zwierzęta reagują uśmiechem, a nie chęcią skrzywdzenia lub zabicia. Bo panują nad swoimi prymitywnymi odruchami i mają duszę.

Ta symbioza panowala między innymi dawno temu. U Eseńczyków którzy przez weganizm byli tak zwanym wiecznym rodem, czy w słowach Sokratesa, który nam mówił; nie mówcie o miłości i pokoju podczas gdy macie martwe zwierzęta na talerzu. Ale my cywilizacyjnie jesteśmy głupsi od dawnego Sokratesa. Nie bez powodu chrześcijaństwo cofneło rozwój o dwa wieki, a zatrzymalo o naście. Wszelka myśl filozoficzna została pogrzebana. Powstala jedynie filozofia chwaląca chrześcijaństwo i samo chrześcijaństwo, jako wytwór tyranii i propagandy kościoła katolickiego. I które wbrew uplywajacego czasu i postępu technologicznego uczynilo z tego swiata płonące zgliszcza. I takie chce pozostawić.

 

Wróćmy więc do stwierdzenia, iż owi cierpiący na zaburzenie bambiego winią człowieka za destrukcję planety. Dlaczego więc nie skoro przyjmując nawet ostatnie pół wieku z powodu działalności ludzkiej wygineło ponad 60% gatunków zwierząt, a większość zwierząt dziś hoduje się dla pazerności ludzkiej lub rozrywki myśliwskiej. To są fakty więc musimy  doskonale rozumieć, że zniszczyliśmy świat przez tą właśnie dominującą skłonność; brak umiaru. I mieć choć minimum przyzwoitości aby temu nie zaprzeczać.

Czy to wystarczy aby wyciągnąć wniosek bazując na naszej działalności i faktach zamiast upierać się ślepo, że jesteśmy wspaniali, gdyż jesteśmy człowiekiem? Czy możemy ocenić nas przez siebie samych na podstawie tego co czynimy? Czy mamy milczeć gdyż zostaniemy obarczeni wymyślonym na potrzeby piętnowania poszanowania życia zwierząt, zaburzeniem. I to wyprodukowanym na podstawie bajek dla dzieci.

Innymi słowy; ludzkie ścierwa czy mogę być z wami szczery i nazywać rzeczy po imieniu? Jeśli mordujecie zwierzęta dla rozrywki to znaczy, że jesteście najniżej w ewolucji. Niżej od zwierząt bez znaczenia czy umiecie przeczytać szmatławiec. I wasz bóg wcale was nie wartościuje.

 

 Idżmy jednak dalej; nie zosatwie na was suchej nitki. To będzie nokaut. 

Mimo tej degradacji wciąż szukamy sobie usprawiedliwienia do braku umiaru. Wszak burger za 20 zl nie sluży do żywienia biednych lecz służy do karmienia pazerności, a argument za karmieniem ludzkości to żaden argument. Dlaczego? Bo ludzkość nie posiadła prawa moralnego aby sprawiać sobie dobrobyt kosztem innych stworzeń.

Ponadto kaloryczność roślin zużyta do produkcji mięsa jest dużo wyższa niż kaloryczność mięsa którą ono daje. Kaloryczność energii zużytej do produkcji pestycydów aby wytowrzyć pokarm dla zwierząt hodowlanych wraz z hodowlami degeneruje stan planety. Tego typu ergonomia jest bezsensowna.

Więc żywiąc się z upraw człowiek byłby w stanie dużo bardziej przeciwdzialać głodowi. Ale człowiek nie chce o tym slyszeć. Dlaczego? Bo jest pożeraczem kotletów. Nie jesteśmy w stanie wyjść ponad siebie, ponad to do czego człowiek był zmuszony przez dotychczasowy swiatopogląd. Kompletnie błędny.

 Światopoglądowo jesteśmy pazernymi mięsożercami, ciałożercami, a religijnie jesteśmy koroną stworzenia.

Ponieważ religia deprecjonuje życie zwierząt to po drodze jej z lobby hodowlanym. A, że religia czyli słowo boga i kapłana jest najważniejszym co może przyjąć wyznawca czyli motłoch to religia opłacana przez przeróżne lobby utrzymuje nas w krwiożerczości. Dlatego kapłani religijni są orędownikami bestialstwa wobec zwierząt. Bo kapłan religijny jest amoralny i czerpie z tego zyski, a że kaplan dla wiernego ma zawsze rację to i chętnie o tym mówi.

Życie zwierząt jest tanie w utrzymaniu, a niesamowicie dochodowe w sprzedaży ich ciał. I to jest część współczesnej ofiary kapłana. Niegdyś zwierzę na ołatrzu, dziś ciało zwierzęcia zamienione na pieniądz jako lapówka hodowców i przemysłu futrzarskiego.

Dlatego słyszymy tego typu absurdy płynące od orędowników religii, że weganizm jest zły i antychrześcijański. Mówią to po to aby wierzący byli mięsożerni i aby nie przyszło im do głowy chcieć być lepszymi i mieć umiar. Dlatego też lobby religijne choćby w Polsce ma swój udzial a obozach zagłady dla zwierząt jak fermy futrzarskie. Mamy tekstylia, nie musimy ubierać się w futra ale wciąż obdzieramy zwierzęta ze skóry, trzymając je w klatkach zadając ból i strach. Z wielkimi ideałami chrześcijańskimi na ustach. Ale przecież to nie grzech. 

 

Więc gdy jakaś filozoficzna myśl zechce wyrwać się z kajdan to zostaje zakrzyczana, sprowadzona do bezgłośnego szeptu lub zostaje dopasowana do potrzeb okreśonej grupy ludzi.

 

Nazwa syndromu pochodzi od filmu Disneya z 1942 roku, o wymownej fabule idealnego Bambiego i strasznych ludzi. Jelonek Bambi beztrosko spędza każdy dzień. Pierwsze spotkanie z ludźmi kończy się śmiercią jego matki. To skrótowy opis disneyowskiej bajki. Syndrom Bambiego niszczy dzieciństwo.

Czyli wskazanie charakteru człowieka jako mordercy zwierząt (to jest fakt) w bajce według autora tekstu jest niszczeniem dzieciństwa dziecka.

Nie pozwalamy mu czuć troski, współczucia i sympatii do niewinnego zwierzęcia. Musimy mu wskazać, że człowiek ma być - bo ktoś sobie uzbdurał, że musi być - bestialski wobec zwierząt. I okazuje się, że według was nie może być inaczej. Podczas gdy dziecko powinno wiedzieć, że nie tylko może być inaczej ale i powinno być inaczej. I powinniśmy edukować je w kierunku symbiozy ze światem, a nie w kierunku bezmyślnego panowania nad nim i czynienia sobie z udręki wobec zwierząt rozrywki. Wszak nie trzeba być genisuzem aby wiedzieć, że dobro i łagodność są wyższe niż prześladowanie i agresja.

Niestety nie w cywilizacji katolickiej, w której prześladowanie i agresja wypełniły karty historii aż nadto.

Zresztą dziecko nie warunkowane kulturowo do bestialstwa i znieczulenia, naturalnie samo z siebie odczuwa symbiozę ze zwierzętami gdyż na poziomie instynktu jest na równi z nimi. Dlatego dzieci i ludzie wrażliwi, a raczej Ci, którzy nie zostali wytresowani do sadyzmu i znieczuleni, czują smutek i ronią łzę gdy niewinne stworzenia cierpią.

I ta cecha właśnie czyni nas ludzkim, a nie bezmyślne zabijanie. To czyni nas najbardziej zdiczałym i bezmyślnym zwierzęciem.

 

Jeśli sprowadzamy ludzkie jestestwo do bycia koniecznym oprawcą świata zwierząt i wmawiamy dzieciom, że taka jest natura to nie tylko kłamiemy ale nie pozwalamy nam się rozwinąć. W ten sposób będziemy całe wieki w jaskini z dzidą, a fermy i lasy będą spływały hektolitrami niewinnej krwi wypelniająć ludzką krwiożercość.

Ludzkie trwanie w bestialstwie i prymitywiżmie, o które biją sie religie i warunkowanie kulturowe.

Trzeba zrozumieć, że to urzymywanie dzieci w przekonaniu do naszego bestialstwa sprawia im krzywdę tak samo jak wpajanie w nie religii. I to są zaburzenia. Wszak religia jest zaburzeniem poznawczym, tak samo jak zaburzeniem jest sadyzm. Oprócz tego jest on również złem. Jak i religia.

 

Wyidealizowany świat zwierząt, zawsze dobrych zwierząt, których nie można zabijać, które nie zabijają się same, to fikcja, którą pogłębia obraz człowieka, często złego myśliwego, który kojarzony jest jedynie z negatywnymi emocjami.

Chcialbym tylko zwrócić uwagę na fakt, że zarówno autor tesktu jak i wszyscy tak myślący jedynie co robią to idealizują świat ludzki. Nagle wymyślili sobie, że życie ludzkie będzie święte. Natomiast kojarzenie z negatywnymi emocjami oprawcy zwierząt, myśliwego, który zabija zwierzęta dla rozrywki lub bez potrzeby nie jest niczym nadzwyczajnym. Należy nazywać rzeczy po imieniu.

Chyba nikt się nie spodziewa, że świadomy człowiek będzie bił brawo patrząc jak pastwicie się, jak w dzikich polowaniach wywołujecie niesamowte przerażenie u zwierząt, nasyłacie na nie wściekle psy aby je rozrywały i sami zabijacie dorosłe z cała rodziną małych ciesząc się przy tym do kamery.

Wasze postępowanie jest podle i złe, odnajdowanie w tym przyjemności jest właśnie zaburzeniem psychicznym; jesteście więc obrzydliwością niegodną myśli ludzkiej.

Zacytuję tutaj Rogera Moore gdyż będzie to wystarczający wyraz tego czym jesteście "polowanie dla sportu jest chorobą, perwersją i niebezpieczeństwem. Powinno zostać za takie uznane. Ludzie czerpiący przyjemność z polowania i zabijania bezbronnych zwierząt mogą cierpieć wylącznie na zaburzenie psychiczne. W swiecie z nieograniczonymi możliwościami rozrywki obrzydliwością jest to, że ktoś może wybrać dreszczyk emocji wynikajacy z zabijania tych, które nie proszą o nic, poza możliwością przeżycia"

 

Tylko poza religią człowiek może zrozumieć, że winien być obrońcą, a nie oprawcą. Do tego jednak potrzebna jest duchowość, a ta jest w stanie rozwinąć się tylko w zdrowym środowisku, w zdrowym umyśle, nie skażonym prymitywną, zabobonną myślą, w której na łożu swej śmierci masz być taki sam jaki byleś i jakiego chcieli Ciebie kaplani mówiąc Ci, że takim chce Ciebie bóg.

W religi nie możemy ewoluować. W niej nie możemy stać się nadczłowiekiem. Z taką ideologią nie możemy być kimś lepszym niż oprawcą.

Gdy w dzisiejszych czasach, papież Franciszek powiedział po wiekach chrześcijańskiego deprecjonowania życia zwierząt i to wbrew ideologii ale wychodząc naprzeciw oczekiwaniom społecznym, że zwierzęta idą do nieba, rozpętalo się piekło. Do nieba miały iść wszystkie zwierzęta, nie tylko nasze ukochane domowe psy i koty, także krowy i cielęta, które ludzie zjadają, szczury zamęczone w laboratoriach, lisy obdarte ze skóry. Wybuchła straszliwa awantura. Inni hierarchowie mieli pretensje, rzecznik Watykanu natychmiast zdementował: papież nie powiedział tego, co cytują dziennikarze.

Nawet takie twierdzenie jest dla ludzi koścoła katolickiego sprzeczne z ich głębokim interesem aby zwierzęta wciąż traktować przedmiotowo i okrutnie. Można wyciagnać wniosek, iż chodzi o swoją wygodę jak żarłoczność, niepodważalną prawdę boską oraz lobby hodowlane.

 Polski potentat Rydzyk broni takiego lobby futerkowego wyrażając zupełną pogardę wobec zwierząt. Ba, parskając przy tym śmiechem. Dlaczego? Bo w tej religii, która nazywa sie dobrą i milosierną człowiek winien prześladować zwierzęta. I w tej idei one nie mają duszy więc ich cierpienie sie nie liczy. Na nic nam moralność i etyka, poczucie i pragnienie dobra. Wy nawet nie jesteście w stanie pojąć iż zwierzęta też czują ból, strach, radość, smutek. Nie jesteście zwyczajnie w stanie tego pojąć i w myśl jakieś prymitywnej "prawdy" uważacie, że nie mają duszy. W myśl prawdy ustanowionej przez ludzi jacy zarzynali te zwierzęta, ćwiartowali i wręcz hurtowo czynili im holocaust dla wszelkich bogów. W największej ilości dla Boga Jahwe. Na tym wyrosło chrześcijaństwo.

I w dodatku robiąc to macie pełne przeświadczenie o tym, że wy macie dusze.

I dziś liczy się grzech, a że zabijanie zwierząt nie jest grzechem to bez mrugnięcia okiem uważacie, że możecie to robić. I w idei chrześcijańskiej nie czyni was to zlymi. I to jest wielka obrzydliwość chrześcijaństwa.

Ktoś zechce powiedzieć, bo liczy sie dobro i życie ludzkie. Zresztą tak mówicie. Ustanowiliście mianio "świętość życia" Kto tak powiedział? Bóg? Jeśli znasz historię i biblię to zdajesz sobie sprawę, że bóg to główna przyczyna śmierci. Hindusi, muzułmanie, żydzi, chrześcijanie zabijają się wzajemnie i innych bo ich bóg im powiedział, że to dobry pomysł. I że w zasadzie tak trzeba bo to innowiercy, poganie, innymi słowy, blużniercy. No i stoją na drodze do naszego szczęścia, a nasze szczęście jest najważniejsze i jedynie prawdziwe i słuszne. Więc w którym momencie praktykujecie świętość choćby ludzkiego życia.

 I dlaczego tylko ludzkie życie jest święte? W którym momencie staliśmy się na przyklad lepsi od psów? Podaj mi pięć przykładów dlaczego jesteśmy lepsi od psów? Dlaczego bardziej zasługujemy na życie.

 

 

"Od dziecka wielu osobom towarzyszy słodki i uroczy obraz przyrody, który przedstawiany jest w filmach animowanych, głównie w tych stworzonych przez wytwórnię Walta Disneya. Przykładowo, wielkie oczy i cienkie nóżki to cechy charakterystyczne jelonka, marchewka zaś to nieodłączny atrybut zajączka. Można więc uznać, że przyroda jest często infantylizowana, a zwierzęta ulegają personifikacji. Osoby, które cierpią na syndrom Bambiego, postrzegają przyrodę w sposób dziecinny i w znacznym stopniu wyidealizowany, czego konsekwencją jest brak rzeczywistego i obiektywnego spojrzenia na świat. W przypadku dzieci, taki punkt widzenia jest często związany z oglądanymi seriami filmowymi i czytanymi książkami. Wiele filmów opowiada historię zwierząt, którym nadano pewne ludzkie cechy. Takie produkcje w znacznym stopniu opierają się na stereotypach i popularnych motywach" – napisała Gaba Kopyto w artykule "Czym jest syndrom Bambiego i jakie są jego konsekwencje?".

Odnajdowanie w zwierzętach cech ludzkich jak i u ludzi cech zwierząt wynika z prostego faktu; żyjemy obok siebie i jesteśmy wynikiem i częścią tej samej natury. Nie widzę absolutnie niczego złego i negatywnego w tym, że przypisujemy zwierzętom cechy ludzkie. (żyję wśród zwierząt od dzieciństwa i częściej znajduję u nich cechy zarezerwowane przez was jako ludzkie niż wśród większości ludzi)

Powiem nawet więcej; wyłączajac dzikie drapieżniki, do których jak widać chce aspirować wasz człowiek (podczas gdy z natury nie jest drapieżnikiem) czyli bezmyślnie zabijać. Zresztą jesteśmy gorsi od drapieżników, które zabijają dla pokarmu, podczas gdy my zabijamy również dla rytuałów religijnych (w polsce występuje zgoda na uboje rytualne, których jest najwiecej w europie) oraz rozrywki.

To nas stawia niżej od dzikiego drapieżnika.

Nie wspomnę więc o możliwości dorówniania zwierzętom wychowanym w symbiozie, które postępowaniem a zarazem przezwycieżeniem prymitywnej natury prześcigają często człowieka. 

Podam dla przykładu swój dom, w którym na kanapie stoi ptak doprowadzany do zdrowia, obok siedzi kot, a obok nich pies. W dzikiej świadomości ludzkiej jeden powinien zjeść drugiego, a drugi trzeciego. Ale okazuje się, że mogą przezwycieżyć ten instynkt i krwiożerczość. Mogą i to robią. Czlowiek też może ale tego w większości nie chce robić. I jak widać robi wszystko aby uznać dobro wobec zwierząt za niewłaściwe.

 

 

"Przykładem może być chciwy lis lub przestraszona trusia. Maluchy wiele czasu spędzają na czytaniu książek, oglądaniu bajek oraz filmów, w których to zwierzęta grają główne role. Z tego powodu już w okresie dzieciństwa pojawia się pewien obraz rzeczywistości, który jest utrwalany przez różnego rodzaju produkcje. Dzieci otrzymują więc następującą informację: zwierzęta są zawsze sympatycznymi stworzeniami, przyjaźnie nastawionymi do świata i człowieka. To ludzie są uznawani za największe zagrożenie, a nie natura"

Jak najbardziej należy wiedzę o tym, że to ludzie są zagrożeniem utrwalać. Należy mówić prawdę o człowieku, a nie idealizować go. Prawdę, która wynika z naszych czynów w historii zarówno wobec innych ludzi jak i zwierząt. Tylko to da dziecku odpowiednią perspektywę i aspirację do wyjścia z tego koła zla. Z tej krwiożerczości, o którą wciąż w XXI wieku się walczy jako o coś wlaściwego.

Dzisiejszego dnia nie zagrażają dzieciom w domach dzikie drapieżniki w postaci zwierząt. Nie widzę więc powodu aby kreować u dzieci obraz polujących na nie potworów. Natomiast widzę potrzebę aby uczulać je na potworności ludzkie bo tym dzieciom zagrażają ludzie, a nie zwierzęta. I prawdopodobnie całe ich życie zagrożeniem dla nich będą właśnie ludzie, a nie zwierzęta.

Wobec tego znając historię i choćby fakty poczynań chrześcijan czyli tych najbardziej lobbujących dziś w Polsce przeciw weganom, wegetarianom i organizacjom prozwierzęcym - koniecznym jest stwierdzić iż największym zagrożeniem dla drugiego czlowieka jest człowiek. I to człowiek religijny czyli nie zdolny do ewolucji. A największym zagrożeniem dla dzieci najczęściej jest kapłan chrześcijański.

To własnie religia chrześcijańska tak mocno lobbująca prymitywizm wobec zwierząt dokonała największej zbrodni na ludziach w dziejach. 

Wiedza ta więc pozwala mi traktować człowieka jako największe zagrożenia, a i niezbędna jest aby przekazywać ją i utrwalać w dzieciach, którym nalezy wskazać kto (człowiek) i jakie doktryny (religie) są najbardziej niebezpieczne i skłonne do prześladowań innych.

Można też zapytać, czy Polskie godło przestawiajace orła jest przejawem infantylizmu czy też błędnego identyfikowania się z tym co reprezentuje sobą ten ptak. Można też zapytać czy wszelkie nazwy od sprzetu bojowego po nazwy jednostek specjalnych, drużyn sportowych, pojazdow cywilnych, statków, samolotów, etc majace nazwy zwierząt również są przejawem jakiegoś zaburzenia. 

 

 

Syndrom Bambiego u dorosłych ; Syndrom Bambiego to domena ideologicznych wegetarian. Do takich należał m.in. znany były już poseł, Krzysztof Czabański, który uważał, że zwierząt nie należy zjadać, ale jedynie kochać. To także domena wielu organizacji prozwierzęcych, które otwierają "sanktuaria" dla zwierząt otoczonych psychologami, fryzjerami, dietetykami i mieszkającymi w małych apartamentach w miastach (w tym są to coraz częściej takie zwierzęta jak kury czy świnie).

 

Wskazanie nam na syndrom bambiego jawi się wprost jak lament sadysty chcącego zdeprecjonować ludzi, którzy przezwyciężyli swój prymitywizm i potrafili wyjść ponad siebie, odrzucając przy tym ideologizmy religijne jako te, które najmocniej utrwalają w nas pogardę do świata przyrody.

Co do ideologii to chętnie ujawnię waszą obludę.

Czy świat nas otaczający jest chrześcijański? Jest. Czy człowiek poluje na zwierzęta będąc jednocześnie właściwym chrześcijaninem? Tak 

Czy do takiego stanu rzeczy przyczynia się treść starego i nowego testamentu oraz wykładnia kościoła katolickiego? Owszem.

Skrajne sytuacje to choćby dekrety papieskie, jak z XIII wieku stwierdzajace, że koty są stworzeniami szatańskimi. Taki oto dekret sprawł, że ludzie wybijali koty w olbrzymiej nienawiści i sadystycznie je dręczyli. To deprecjonowanie zwierząt działa po dziś dzień, nawet u szczytów władzy krajów świeckich;

Czy z taką ideologią możemy być kimś lepszym niż oprawcą?

Religia zaczyna się od urojenia i pogłębia w ludziach te właśnie urojenia. Sprawiając, że mimo uplywu czasu, rozwoju technologii i świadomości ogólnej, uważamy, że śmierć jakiegoś zwierzęcia poprawi nasz los. Co gorsza też uważamy, że jakaś najwyższa istota, która jest za nasz los odpowiedzialna chce wlaśnie tej śmierci. Więc skoro uznajemy to za dobry i słuszny pomysł, to wiara w taką istotę - z założenia wyższą od nas, co jest groteskowe skoro chce ofiar i krwi - stawia nas najniżej w ewolucji.

Religie więc udowadniają, że człowiek i tylko człowiek potrafi spaść niżej od zwierzęcia.

Chrześcijaństwo to taka właśnie ideologia; bez etyki i sumienia. Skoro zabijanie zwierząt to nie grzech to zadawajmy ból i cierpienie. Pławmy się w czynieniu holocaustu wobec niewinnych.

Jeśli nie odejdziemy od tej degenerującej ducha ludzkiego i humanizm doktryny zła, świat nie będzie lepszy. Pogardzamy tym co na nas patrzy i chce się do nas tulić. Albo tylko żyć spokojnie w pobliżu.

Wielbimy to, czego nawet nie możemy zobaczyć, a co z teorii od początku nam zlorzeczy, prześladuje i wmawia winę oczekując poslusznego akceptowania kary. To czyni ludzkość obrzydliwą.

 

Pogódżmy się najpierw z tym aby chcieć być człowiekiem, a dopiero póżniej twórzmy sobie bogów godnych duszy i światłej myśli ludzkiej. 

Zasiadamy w wielkim majestacie do świątecznego stołu pełni nobliwego poczucia swego dobra i miłosierdzia. Tej ludzkiej wspaniałości oraz jedności z niejakim bogiem, gdy dzielicie się opłatkiem aby po chwili wbić widelec w ciało stworzenia, któremu wcześniej bez mrugnięcia okiem odebraliście życie.

Nie głodujecie, to wasza uczta. To symbol ludzkiej supremacji. Korony stworzenia. Pana człowieka. Bez duszy ale z bogiem.
Jak to rzekł Sokrates: "przestańcie mówić o pokoju i miłości podczas gdy macie martwe zwierzęta na talerzu"

Połowa z ciała tego zarżniętego dla tradycji i pazerności wyrzucona na śmietnik ale pławimy się w tym poczuciu naszej bliskości z bogiem i możliwości zbawienia.

Jesteśmy przecież na właściwej drodze do wypełniania woli boskiej. Pomijając zupełnie fakt, że nie jest to droga humanizmu i godności. Nie jest to droga dobra lecz wszechowładniającego przerażenia i krzyku słabszych stworzeń.

A przecież według Was to bóg je stworzył. Są nam braćmi. Więc zguba wobec nich i spożywanie ich ciał czyni z nas kanibali.(więcej o tym zwłascza ważnym aspekcie dla wierzących napisalem w artykule "wyższe chrześcijaństwo" pod linkiem na końcu nieniejszego materiału)

Taki ten świat właśnie jest; kanibalistyczny. I to my uprawiamy ten kanibalizm i powszechną, wyrachowaną, zbędną zupełnie destrukcję.

Nie wiemy co to duchowość nawet jeśli kapłani religijni bardzo dużo o tym mówią. Oni tym bardziej nie wiedzą wyznając i propagując doktrynę zła.

A o etyce możemy marzyć i chcieć jej dostąpić. Ale etyki nie da się dostąpić przez jakieś wymyślone zbawienie. Trzeba ją ciężko i mozolnie wypracować; każdym krokiem i własnym, odpowiedzialnym postępowaniem.

I z pewnością nie da się dostopić etyki w środkowisku religii przestzregając przepisów okutnego i amoralnego boga. Ona jest możliwa tylko poza zabobonem zbudowanym na ofiarach zwierzęcych oraz uczynienia ich według boga na zgubę. Dojrzałość do etyki i symbiozy z otaczającym nas światem osiągniemy tylko poza religią; poza prymitywnym, ustalonym dawno temu porządkiem rzeczy i regułami.

Bogowie nie ewoluują, stoją w sprzeczności z naszym rozwojem i zakazują go nam mówiąc o nie sprzeciwianiu się planowi boskiemu. A my chcemy sie trzymać tego żenującego, niegodnego myśli i duszy ludzkiej, krwiożerczego planu. Bo jesteśmy mentalnym gównem nie zasługujacym na nic oprócz klęczenia przed gównianym bogiem.

Jeśli nie opuścimy pułapu urojenia i zabobonu w służbie potwornemu, starodawnemu bogu będziemy na wieki tylko tym czym jesteśmy od wieków; zgubą świata, dręczycielem życia. Niepohamowaną, żarłoczną i sadystyczną bestią.

 

Rozumna, a drapieżna mentalnie istota czyni jedynie śmierć i ból. To jest uniwersalna zasada. A uniwersalna prawidłowość etyki mówi, iż życie to wartość najwyższa gdyż jeśli traci swą wartość przestaje być życiem bo stwarza się ideowo środowisko do odbierania go.  Ideowa pogarda wobec życia sprawia tylko unicestwiwanie go czyli przeciwdziała idei życia. Unicestwia ją. Wobec tego życie jest swoistym plusem. Odbieranie życia jest minusem, jest odbieraniem samej idei życia. Kto zatem odbiera życie, czyni minus. Jest zgodnie z kosmiczna zasada etyki, nieetyczny.

Nie potrzeba mi ani doktryn, ani wzorców aby odróżnić dobro od zła i chcieć tego pierwszego. Jeśli człowiek zrozumie, że życie jest wartością dla każdego ze stworzeń to zrozumie, że odbieranie go jest odbieraniem wartości. Jest nieetyczne.
Nie ma we wszechświecie gatunku, który chciałby własnej zagłady i uznał to za etyczne. I nie powinno być gatunku, który uznaje za nieetyczne odbieranie życia swoim przedstawicielom, a jednocześnie odbiera je innym gatunkom, wmawiając sobie, że to jest etyczne. Etyka jest uniwersalna. Bo chodzi przecież o istnienie. Żadne ze stworzeń nie chce śmierci więc zadając ją mu, odbierasz mu jego wartość.

 

 

 

"Oderwanie od rzeczywistości i postrzeganie przyrody w sposób infantylny najczęściej dotyka te osoby, które na co dzień nie obcują z naturą, a więc mieszkają w większych miastach. Syndrom Bambiego może okazać się niebezpieczny, zwłaszcza w momencie spotkania brutalnego zwierzęcia, np. niedźwiedzia, w trakcie wakacyjnej wyprawy do lasu. W takiej sytuacji szybko okazuje się, że wcale nie nie mamy do czynienia ze słodkim misiem, który lubi miód i mówi „ludzkim głosem". W rzeczywistości takie zwierzę jest bezlitosne i traktuje człowieka jak ofiarę, potencjalne pożywienie"– zauważyła autorka tekstu o syndromie Bambiego. 

Odróżnienie drapieżnika mogącego mi zagrozić od szczeniaczka nie jest wynikiem zaburzenia lecz edukacji i wiedzy. Wiec inteligencji. Rozumiem zatem dlaczego autorka i cytujący ją autor kladą nacisk na to zagrożenie.

Argument ten jest tak głupi, że aż smieszny. Należy według autorki wnioskować iż jedynie niechęć i agresja wobec zwierząt może nas uchronić przed zjedzeniem przez rekina. Czyli każdemu psu "burek".

Równie dobrze mogę w myśl tej wypowiedzi orzec iż skoro może was spotkać śmierć ze strony zbrodniarza (zdecydowanie bardziej prawdopodobna) to do każdego człowieka musicie strzelać. To jedyny wniosek z tego stwierdzenia.

Czy posunę sie za daleko jeśli stwierdzę bazując na wiedzy wynikajacej z faktów historycznych i treści biblii, iż według tej myśli każdego chrześcijanina powinienem chcieć wtraćić do lochu aby nie zagrażał innym ludziom? 

Niestety według autorki ludzki mózg nie ogarnia wielu zmiennych, różnic, sytuacji więc musi nienawidzić zwierząt aby kiedyś w skrajnej sytuacji (dziś spotkanie wolnożyjącego drapieżnika to skrajna sytuacja) nie chcieć tulić się do niedżwiedzia. Okazuje się według autorki, że jesteśmy kretynami i nie umiemy odróżnić rekina od płotki. I za tym stoi niechęć mordowania zwierząt.

Przy czym religia chrześcijańska która tworzy tego typu światopogląd i najmocniej występuje przeciw ludziom chcącym być dobrymi dla zwierząt w pewnym momencie mówi nam i naszym dzieciom, że w jeden dzień w roku nasze zwierzęta mówią ludzkim głosem. Ale to nie jest złe; złe są bajki Dysneja.

Natomiast ja wychowany na baśniach i bajkach pelnych zwierząt cudem nie wskoczyłem w zoo do krokodyla.

 

 

 

"Syndrom Bambiego ma także konsekwencje społeczne, związane przede wszystkim z brakiem zrozumienia praw rządzących światem i naturą. Takie osoby mogą mieć problemy z porozumieniem się z innymi ludźmi, zwłaszcza podczas rozmów dotyczących zwierząt, przyrody, a nawet ekologii. Warto także dodać, że syndrom Bambiego wynika z braku odpowiedniej wiedzy przyrodniczej, dlatego takie osoby mogą być postrzegane jako niewystarczająco wyedukowane, nieznające się na różnych sprawach. Kolejną konsekwencją infantylizmu ludzi dorosłych są korzyści wytwórni filmowych oraz agencji reklamowych. Produkt przedstawiający słodkie i ładne stworzonko sprzedaje się zdecydowanie lepiej niż brutalne i nieprzyjazne, dzikie zwierzę"– twierdzi Gaba Kopyto.

 

Niestety ale niechęć do mordowania zwierząt wynika właśnie z wiedzy przyrodniczej, wiedzy o człowieku i przede wszystkim ze swiadomości o świecie. Musimy już dziś wiedzieć bez wątpliwości, że człowiek ani nie jest drapieżnikiem ani gatunkowo nie jest mięsożercą. Dzisiejsze sprawozdania naukowe, a nawet proste wnioski płynące z naszego zachowania wskazują wprost, że natura nie uczyniła z nas mięsożerców ( materiał o tym na końcu w linku)

Nawet jesli się z tym nie zgadzacie to i tak nie ma to większego znaczenia dla ukazania obrzydliwości atrykułu nazywajacego niechęć do zabijania zwierząt zaburzeniem. Dlatego, że nie jesteśmy drapieżnikiem więc nie zachodzi w nas koniecznośc z natury do takich zachowań; a autorka artykułu jak i całe lobby wskazuje nam, iż jest to właściwe i w zasadzie nieodzwone co jest bzdurą i okropieństwem.

Niechęć do agresji wobec zwierząt jest też wynikiem wyjścia poza tą niewiedzę, którą lansujecie wy, lobbując znieczulenie wobec cierpienia zwierząt abyście mogli je bez oburzenia innych obdzierać ze skóry czy wybijać w rozrywce myśliwskiej lub torturować w laboratoriach. Bo cierpienie zwierząt dziś jest zupełnie zbędne ale za to niezwykle dochodowe. Trywializując więc mogę wprost napisać, że dla kasy jesteście ludzkim ścierwem i uznajecie to za właściwe. Dlatego dla zysków jest wielka walka o to aby utrzymywać czlowieka na pulapie prymitywnym, w którym akceptuje agresję wobec zwierząt i zamydla się mu oczy aby uznawał to za konieczny wynik konstruktu świata. Którego nie można zmienić (mimo, że konstrukt świata taki nie jest ale wystarczy, że firmuje go religia i już dla was jest to ostateczna "prawda") bo przecież to część boskiego planu, którego nie można zmieniać. Czyli dajemy nowe lodówki do przechowywania niezliczonej ilości ciał zwierząt ale mentalnie mamy być na poziomie człowieka walczącego z dzidą o przetrwanie, który widząc ognisko robił "woow". 

 

Problem w tym, że wasza postawa jest wynikiem braku wiedzy o świecie i czlowieku oraz jest utrzymywaniem nas w prymitywiżmie.

Niechęć wobec mordowania zwierząt wynika również ze zwyczajnej chęci bycia lepszym; skoro dziś mamy tekstylia to czy musimy ubierać się w skóry zwierząt? Nie musimy, chcemy; więc każdy kto tego chce w pełni akceptuje obdzieranie zwierząt ze skóry dla swego komfortu. I to etycznie świadczy o was żle. W tym nie ma nic dobrego i nie powinno to cechować człowieka współczesnego. Świadomego.

I jakkolwiek zechcecie to przy sobie zestawić to właśnie niechęć do krzywdzenia niewinnych stworzeń jest humanitarna i jest cechą człowieka rozumnego i wyższego niż głupek z jaskini, który w kierunku wszystkiego co sie zbliżyło kierował włócznie.  Natomiast chęć do pławienia się w tej swoistej rozkoszy dręczenia, zabijania, niewolenia, wykorzystywania zwierząt jest deformą ludzkiego gatunku i obrzydliwością. Jesteście prymitywni i krwiożerczy. 

 

Więc gdy głosicie, że w swojej wierze, którą cechuje takie lobbowanie,  jesteście rozumni i posiadacie duszę to zwyczajnie błaznujecie.

Nie macie pojęcia o rozumowaniu, zawsze zresztą walczyliście z każdą światłą myślą jak i nie macie pojęcia o duszy. Chcecie sobie ją zawlaszczyć ale nie jesteście w stanie jej wykształcić. I w żadnym momencie zarówno swych nauk jak i dzialań z historii nie dajecie dowodu na rozum i na duszę. Nie wypełniacie idei żadnego z nich.

To nie jest oczywiście tak, że sama religia czyni nas złymi. Religa sprawia, że chcemy być złymi dla jej doktryny jak już w nią uwierzymy. I że tacy pozostajemy. Więc na pytanie czy zło jest domeną chrześcijaństwa musimy odpowiedzieć, że nie ale nie ma to żadnego znaczenia. Zło nie jest tylko domeną chrześcijaństwa. Nie mówię teraz o tym realnym żle, które dokonało chrześcijaństwo w dziejach ludzkości czyli największej ilości zbrodni w historii.

 

Zło na zwierzetach nie dzieje się tylko w Polsce jako najbardziej katolickim kraju w Europie ani nie dzieje się tylko w chrześcijaństwie. Ono dzieje się absolutnie na całym świecie. W przeróżnych systemach religijnych. Obok kulturowo chrześcijańskiego prymitywizmu czyli na ten przykład topienia zwierząt bezmyślnie, trzymania ich na łańcuchu na polu jako urządzenie dozorujące, obdzierania ze skóry po brutalnych łowach, palenia palnikiem i wielu innych popełnianych przez ludzi potulnie klęczących w niedzielę w wypastowanych butach przed bogiem i proszącymi o błogoslawieństwo dla siebie jako tych godnych łaski boga. Obok nich, mamy choćby Chińczyków, którzy w dzisiejszych realiach czynią masowy holocaust i sadyzm zwierzętom. Nie jest to jak wiemy kraj chrześcijański. W Chinach panuje konfucjonizm, mieszanka przeróżnych systemów wierzeń i przekonań. Nie bez powodu mówię o religiach, a nie jednej religii.

Natomiast w kontekście moich realiów, mojego kraju muszę mówić o chrześcijaństwie. Wynikiem zła na świecie jest fakt, że człowiek jest mentalnie zły. Łagodnie rzecz ujmując można stwierdzić, że niedojrzały do wyższej świadomości. Człowiek jest moralnie niedojrzały. Bez względu na to czy jakiś kaplan, jakiejś religii wmawia wam, że właśnie w tej religii jesteście moralni. Religia nas nie zmienia w lepszych, tylko mówi nam, że wierząc w to co ona głosi jesteśmy lepsi. Moralnie wciąż pozostajemy niedojrzali i skłonni do zła jako gatunek. I pozostajemy zagrożeniem bo rolą religii jest to, ze robi wszystko abyśmy się nie zmienili.

 

Ponadto bazując na wiedzy zarówno historycznej jak i treści biblii wniosek nasuwa się sam; ludzie dobrzy czynią dobro, a żli postępują żle ale aby dobrzy ludzie czynili zło, do tego potrzebna jest religia. Bez względu na to jaką jest.

 

Natomiast gdy przyświeca nam filozofia i chcemy czegoś więcej bo w filozofii możemy chcieć czegoś więcej - warto zwrócić uwagę, że tej możliwości nie daje nam religia - to jesteśmy w stanie się zmienić. Więc gdy w filozofii chcemy rozwoju umysłowego i duchowego i dajmy na to dojrzeć do myśli Epikurskiej czy Sokratejskiej albo doznać świadomości, to jesteśmy w stanie z tego kim jesteśmy stać się kimś lepszym. Moralnym, dobrym, etycznym. Kimś kto zrozumie, że planeta ziemia jest miejscem nie tylko ludzi i zrozumie, że w zasadzie nic nie obliguje nas do czynienia śmierci zwierzętom i konieczności ich prześladowania. Nie musimy tego robić. Więc skoro nie musimy tego robić, a dojrzejemy do myśli, że i nie chcemy tego robić to w filozofii możemy ewoluować. Możemy z kogoś kto był nijaki stać się świadomi przez chęć bycia kimś więcej niż tym kogo chce nas uczynić kulturowo jakaś naleciałość tradycji czy religii. I możemy przestać być brutalni.

Czyli z kogoś kto był nijaki możemy uksztaltować się na kogoś dobrego bo do tego prowadzi wzrost jeśli mówimy o istocie majacej zdolność samostanowienia oraz mającej zdolności intelektualne i poczucie jestestwa.

W filozofii więc możemy ewoluować. Możemy się zmienić. Filozofia daje nam tą możliwość. Nie obarcza nas ciężarem ostatecznej bo boskiej prawdy. Wolność od doktryny daje nam tą możliwość. Nie ma nad nami egidy przepisów i wytycznych w zakresie których mamy postępować i nie wyjść ponad to. Ten faszyzm jest w systemach religijnych, które się często uzupelniają mimo, że są różne. Uzupelniają się poprzez negatywne cechy ludzkie, a wartościują jakimś nadludzkim celem ale skupionym tylko i wyłącznie na człowieku.

 

Tego typu artykuły jakie popełniacie występując przeciw ludziom łagodnym wobec zwierząt mają dokładnie takie zadanie jak religia; utrzymać nas w prymitywiżmie z jakiego wyrastaliśmy. Zero wniosków.

 

Podobnie też jest z buddyzmem, który z flozofii oświecenia stał się religią, jaka przeobraziła się w potrzeby i oczekiwania nauczajacych ją jednostek ludzkich. I buddyzm mówiacy o doznaniu oświecenia czyli wyjściu ponad ówczesne warunkowanie kulturowe pewnego czlowieka stał sie po czasie religią, w której ludzkie tendencje i niedojrzalość zaczęły wieść prym. I typowa dla czlowieka cecha czyli brak umiaru i przyzwoitości wpędziły tą pierwotnie dobrą filozofię w praktykę również krzywdy wobc zwierząt.

Podobna dzikość panuje w hinduizmie, który na pierwszy rzut oka kojarzy się z religią jaka czci zwierzęta jako bóstwa. Krowa w Indiach jest bowiem przedmiotem kultu religijnego. Występuje tam zakaz zabijania i spożywania mięsa tych zwierząt, co przestrzegane jest przez większość hindusów. Tylko bez wzniosłej idei, która pozwala ewoluować i rozwijać świadomość każda religia w tym krowi hinduizm dopuszcza systemowo ludzki prymitywizm.

I jak to się uzewnętrznia? Fundamentalistyczni hindusi w Nepalu co pięć lat urządzają festiwal gadhimai, na którym szlachtują zwierzęta w imię bogini zwierząt. Brzmi absurdalnie? I owszem ale to bez znaczenia gdyż w środowisku religijnym nie jest możliwym aby wyjść z tego typu człowieka z tendencjami do zła i karmienia plytkich instynktów do wyższego człowieka.

 

Więc ludzie majacy za boginię krowę zabijają masowo zwierzęta. Festiwal "Gadhimai w Bariyarpur" jest najbardziej brutalnym wydarzeniem religijnym na świecie. W 2014 roku poświęcono wówczas życie około 200 tysięcy zwierząt, co spowodowało falę protestów wśród organizacji prozwierzęcych. (według osób lansujących babminizm nie powinniśmy nic robić tylko spokojnie przyglądać się temu sadyzmowi gdyż inaczej będziemy posądzenii o niejaki bambinizm)

Z racji mnożących się w ciągu ostatnich 5 lat głosów krytyki spodziewano się, że podczas tegorocznej edycji organizatorzy Gadhimai opamiętają się w temacie bezsensownego zabijania zwierząt. Nic bardziej mylnego; festiwal rozpoczął się od pozbawienia życia kozy, szczura, kurczaka, świni i gołębia. Według aktywistów, którzy udali się na miejsce, później było tylko gorzej – jeszcze tego samego dnia nastąpiła zagłada tysięcy bawołów.

Brutalny festiwal w Nepalu miał swój początek około 250 lat temu, kiedy kiedy pewnemu księdzu w niewoli przyśniło się, że tylko krwawa ofiara zachęci Gadhimai, hinduską boginię władzy, do uwolnienia go. Najwyraźniej mu się udało, skoro tradycja przetrwała do dziś, a tysiące ludzi co roku składa ofiary ze zwierząt, by spełnić swoje marzenia.

W każdej religii ludzkie urojenie jest wartością nadrzędną w imieniu której uznaje on zarzynanie niewinnych istot za dobry pomysł. Można więc zapytać czy tak marny mentalnie i moralnie człowiek powinien przetrwać jako gatunek; otóż nie powinien.

Zwyczajnie nie zasługuje na to ze względów etycznych.

 

 

Bambinizm u pseudoekologów; Sprawę syndromu Bambiego opisywał wielokrotnie serwis SwiatRolnika.info.

"Bambinizm to postawa charakteryzująca się infantylizacją podejścia do kwestii związanych z szeroko pojętym środowiskiem. Zjawisko to wykorzystywane jest przez organizacje pseudoekologiczne do indoktrynowania najmłodszych. Według socjologów bambinizm dotyka głównie mieszkańców dużych miast i wynika z ich oddalenia od przyrody oraz braku wiedzy na temat jej funkcjonowania"– pisała red. Ewa Zajączkowska-Hernik w materiale "Organizacje pseudoekologiczne gardzą rolnikami i leśnikami".

Ludzie żyjący w symbiozie ze światem zwierząt i nie chcący ich zabijać dla rozrywki mają pełne prawo gardzić tymi, którzy twierdzą, że należy być wobec zwierząt agresywnym i morderczym. Nie widzę powodu abym miał nie gardzić mordercami i sadystami.

Chcę również zwrócić uwagę, że to nie wzbudzanie współczucia i sympatii jak i szacunku do zwierząt jest zagrożeniem dla dzieci lecz indoktrynowanie ich w zabobonach i prześladowczych religiach, którą jest między innymi chrześcijaństwo jako ideologicznie nawolujące do prześladowania zwierząt. I ludzi.

Najgorszym z systemów religijnych są trzy religie objawione, które mówią światu głośno, że oni są lepsi bo wybrani przez boga objawionego (którego i tak nikt nie widział), a ten objawiony bóg dał określone zasady postępowania. Bóg chrześcijański dał ich 613.

I wybierając to co jest nam bezpośrednie czyli chrześcijaństwo, to usłyszymy, że ich bóg ich wartościuje. Że oni są lepsi. Że oni są dobrzy. Oni są miłościwi, miłują bliżniego. A o poganach i innowiercach to mówią z pogardą i wrogością. Ale są miłościwi, tak mówią. Ale zabijają homoseksualistów. Juz nie dziś, mimo, że w afryce zabijają dzieci ale rzucają w homoseksualistów kamieniami. I biją ich. Bo ich bóg dał nakaz zabicia homoseksualisty.

Cywilizacja jednak nie dopuszcza tej formy. Gdyby dopuszczała chrześcijanie po dzis dzień mordowaliby lgbt, heretyków, czarownice, wszelkich innych. Pogan.

I słyszymy od nich samych o ich wyższości nad nami. Oczywiście oni spowodowali największą gehennę ludzkości między innymi w trzech wielkich aktach zła jak christianizacja ameryk, inkwizycja i krucjaty. Ale mówią, że są lepsi od innych. Tak mówią tylko nigdy nie dają temu dowodu. To ich wiara, to że wierzą czynić ma ich lepszymi. Ale sama wiara nie czyni ich lepszymi. Same mówienie o tym nie sprawi, że będą dobrzy. 

I to jest własnie zagrożeniem dla dzieci; wmawianie im, że religia jaka zabiła najwięcej ludzi w dziejach ludzkości jest czymś czemu mają poświęcić swe życie. I pozwalać aby religia, której "prawdy" i przepisy są wytworem prymitywnego mordecy z pustynii (mojżesza) ksztaltowała ich światopogląd i podejscie do świata.

 

 

A"Syndrom Bambiego nie jest bardzo niebezpieczny, jednak należy pamiętać, że infantylizm i idealizowanie przyrody mogą prowadzić do zaburzonych postaw i zachowań nie tylko u dzieci, lecz także u osób dorosłych".

Nie. To zaburzenie poznawcze czyli religia prowadzi do kalectwa intelektualnego i skłonności do prześladowania zarówno zwierząt jak i ludzi. 

 

Dzieciom należy prezentować więc prawdziwe treści o świecie, czyli np. filmy przyrodnicze i unikać fałszywego obrazu wyidealizowanej natury, zwłaszcza, kiedy towarzyszy mu nienawiść do świata ludzi, rolników, myśliwych, mięsożerców itd.

Dzieci należy uczyć, że obdzieranie innych istot ze skóry jest zle i nieetyczne.

Należy je uczyć, że strzelanie dla rozrywki do zwierząt jest złe i nieetyczne.

Należy je uczyć, że agresja i chęć przemocy wobec zwierząt jest zła i nieetyczna.

Należy je uczyć aby następne pokolenia mogły wyksztalcić w sobie humanizm, a nie pielęgnować wciąż prymitywizm i bestialstwo do jakiego nakłaniacie ludzi takimi artykułami.

 

 

POST SCRIPTUM

 

Dla chcących poznać bardziej temat człowieka, systemów religijnych i filozofii polecam trzy atykuły i wynikajace z nich inne.

Być może wówczas zrozumiecie, że lansowana nam agresja wobec zwierząt i supremacja ludzka nad ich życiem jest błędem kulturowym wynikającym z najgorszego czynnika; czynnika ludzkiego.

 

Tak więc dobro wobec zwierząt nie jest jakimś deprecjonującym człowieka zaburzeniem mającym czynić go odrealnionym i infantylnym lecz jest efektem świadomości i chęci nie czynienia zła. Nie wstydżcie się tego i nie dajcie sobie wmówić, ze czułość i odczuwanie to infantylne podejście do świata, które jakiś idiota zdefiniował jako zaburzenie.

Światopogląd konsupcyjny oraz ten lasnowany między innymi przez artykuł czyli pastwienia się nad zwierzętami sprowadzając człowieka do odwiecznej roli oprawcy jest wynikiem postępowania płytkiego i prymitywnego człowieka, który przez swe skłonności do przemocy i sadyzm eksploatował zwierzęta.

I który przez brak umiaru zaczął je esploatować na skalę hurtową czyniąc im holocaust.

W dodatku uznając wywoływanie w nich strachu, bólu i zdawanie śmierci za coś uprawnionego w człowieku, a i z brzmienia powyższego artykułu i innych za coś koniecznego.

To obrzydliwa bzdura, kłam i podłość.

 

Wniosek więc nasuwa sie sam i w zasadzie jest latwy do powzięcia. Jednak jak widać komuś bardzo mocno zależy abyśmy nie chcieli traktować życia zwierząt jako cennego. Wówczas nie można byłoby na tym zarabiać jako na zaspokajaniu pazerności, ferowaniu rozrywki, sprzedawaniu magicznych afrodyzjaków w postaci proszków z rogów zwierząt, smalców z kotów i psów, innych suplementów z ich krwi, części ciał.

Nie moglibyśmy zarabiać na ich skórze zamienionem w szale ze zwłok czy kurtki. Sadyści nie mogliby zarabiać na innych sadystach oferując im festiwal zadręczania zwierząt w torturach jak w chinach do których udają się zwyrodnialcy z całego swiata wypelniając swoje atawistyczne pobudki, które to według autorów artykułu są właściwe, a my jacy się na to chcemy oburzyć cierpimy na zaburzenie. 

Nie chcę aby stawiać mnie na równi z sadystami zadającymi wyrachowany ból albo z degeneratami, którzy dla zaspokojenia swej dozy rozrywki zabijają zwierzęta jak myśliwi. Którzy również urządzają dewizowe, krwawe polowania czyli sprzedają rozrywkę polegającą na pielęgnowaniu sadyzmu.

Lub religijne zjeby jacy zarzynają zwierzę w cierpieniu przez niemal godzinę aby złożyć ofiarę swemu urojeniu. 

Fakt, że człowiek XXI wieczny się na to godzi świadczy o naszym gatunku tragicznie. fakt, że dla człowieka ważniejszym jest stojący dobrze kutas zamiast  życie nosorożca świadczy o nas najgorzej.

Jeśli więc dziś właściwy czlowiek to wlasnie ten, który to robi i ma to robić to najwyrażniej jestem nadczłowiekiem, a wy jesteście dla mnie pośmiewiskiem i wstydem bolesnym bo tymże jesteście dla nadczlowieka czym małpa dla człowieka; pośmiewiskiem i wstydem bolesnym.

Wy nie jesteście już tylko zaburzeni ale jesteście chorzy, a waszą obrzydliwością jest to, że chcecie aby cały świat zachorował na waszą chorobę. I nie pozwalacie innym wyzdrowieć.

Takimi artykułami natomiast i lansowaniem tego typu postawy przyczyniacie się do podsycania w ludziach prymitywnych i brutalnych stanów do bezbronnych stworzeń, a to z pewnością nie czyni z człowieka kogoś lepszego, kogoś kim winien być ze względu na zdolność oceny moralnej jak i posiadany umysł. I rozwój.

Pragnąc tego o co występujecie takimi artykułami, dążycie tylko do tego aby człowiek wciąż był twórcą cierpienia. Bo tym jest gdy nie zechce sie zmienić. Twórcą cierpienia.

 

 

 

https://www.poganin.eu/antyteizm/sokrates-w-trzech-aktach

https://www.poganin.eu/antyteizm/swiat-na-opak

https://www.poganin.eu/antyteizm/wyzsze-chrzescija-stwo

https://www.poganin.eu/antyteizm/kim-wlasciwie-jest-czlowiek

 

 

 

 

 

 Jedz mięsko, pij mleko i zjadaj cukier, bądż nizedrowa i wiecznie potrzebująca lekarstw. Tego chce lobby hodowlane i famaceutyczne czyli największe obok lobby religijnego.

 

 

 

Zaloguj się