Część pierwsza

Trzeba wyzwolić się ze strachu bogów i śmierci. (Epikur)

 

Całość doktryny chrześcijańskiej mógłbym ująć w kilkunastu slowach. I calkowicie wyczerpać temat czyniąc zeń bezsensowną.

- więc nie chcesz zostać chrześcijaninem?

- po co?

- aby dostąpić zbawienia.

- aby żyć wiecznie w miejscu bez zwierząt, wśród degneratów chrzescijańskich jacy uczynili najwięcej zła w historii ludzkości? Z dozorcą sadystą i jego synkiem, który mówił, że jeśli kocham bardziej swoją matkę czy brata od niego to nie jestem jego godzien? To on nie jest mnie godzien. Również jego ojczulek, niewidzialny potwór nie jest mnie godzien. To ten wasz raj nie jest mnie godzien. To ostatnie miejsce w mojej imaginacji w jakim chcialbym się znależć. Wasza obietnica nie ma dla mnie sensu i wartości. Nie spełnia nawet minimum mych oczekiwań.

 

   Móglbym na tym zakończyć ale nie chcę jedynie ukazać bezsensu celu jaki mi stawiacie głosząc waszą religię jako tą, która jako jedyna niesie sens życia. Jeśli zatem sensem mego życia tutaj ma być jedynie zabieganie o królestwo niebieskie czyli raj bez zwierząt i pełen degeneratów to sprowadziliście mnie do roli czlowieka zdrowego, którego uczyniliście chorym i chcecie abym taki pozostal, aż do śmierci, bo tylko śmierć może mnie wyzwolić.

Wróćmy jednak do mojego rozmówcy.

- jezus jest najważniejszym człowiekiem w historii ludzkości.

- dlaczego?

- bo jest synem boga.

- tego boga, który jest podly, sadystyczny, zły, nieuczciwy, zdegenerowany, nakazuje gwalcić, zabijać, prześladować, wytępić wszystkich blużnierców, pogan czyli w zasadzie wszystkich, którzy nie są jego wybranym plemieniem? Ponadto sam jest mordercą. I w zasadzie gwałcicielem

- blużnierco!

- Niejaki Łukasz w swojej Ewangelii w rozdziale pierwszym oznajmia iż Maryja pocznie i porodzi syna. Tak rzekł do niej anioł. Ona odparla mu, że jak to tak skoro nie zna męża, czyli, że nie spała z meżczyzną. Anioł stwierdził, że dla boga czyli jego szefa nie ma nic niemożliwego. Jako przykład podał zapłodnienie niepłodnej Elżbiety, krewnej Maryji. I Maryja poczeła syna.

- za pomocą cudu.

- nie ma cudów. Jest biologia czyli czlonek penetrujący pochwę. Ewentualnie wizytya kosmitów i invitro. Wybierz sobie. Statystycznie większe prawdopodobieństwo ma istnienie we wszechśiwecie obcej cywilizacji niż boga. W zasadzie istnienie boga statystycznie równe jest zero.

- blużnierca i cham.

- Ponadto w ewangelii Mateusza, rozdział pierwszy wyjaśnia się nam zajście w ciążę "znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego."

- za sprawą cudu!

- jeśli chcesz ze mna rozmawiać o bajkach to pogadajmy o Babie Jadze. Z tej bajki płynie morał. Chociaż z bajek staro i nowo testamentowych płyną też morały. W zasadzie identyczne. Abyś trzymał się z dala od kogoś kto ci obiecuje słodki sen.

Więc albo gadamy o bajkach i czarach albo trzymamy się rozumowania. Duch święty to bardzo tajemnicza osobistość, a i w wielu interpretacjach to jakiś tam żródło prawdy czy tajemna siła świadomości. Co jest głupie i sprzeczne z faktami gdyż religia nie zna prawdy i stoi w sprzecznosci z nią, a po drugie zupelnie przeczy ludzkiej świadomości.

Skracajac myśl, ów duch święty nie jest zdefiniowany w nowym testamencie. Ot, pojawil się i gdzieś go trzeba wsadzić. Więc stwarza się boga w trzech osobach. Co jest niesamwoicie nielogiczne i głupie ale przecież w religii nie o logikę i mądrość chodzi.

Wracając więc do meritum. Duch święty zapładnia Maryję. Skoro zapładnia to znaczy, że dokonuje aktu seksualnego. Inaczej się nie da. Chyba, że tak jak ustaliliśmy, odwiedzili ją kosmici z technologią in vitro.

- nie pojmujesz idei boga.

- pojmuję tylko nie wierzę w coś co się przedemną ukrywa. Boga nikt nigdy nie widział. To przypomina nam Jan w swoim pierwszym liście oraz ze starego testamentu wiemy, że nie możemy go ujrzeć gdyż umrzemy.

Więc nie ufam i nie wierzę ani w intencje ukrywajacych się istot ani w ich istnienie.

Mogę zapytać jaki powód ma bóg, aby się ukrywać. Mogę zapytać dlaczego bóg, który chce aby go wyznawano i przestrzegano jego pawa nie pozbawi ludzkość wątpliwości i nie zejdzie pospacerować między nami? Wszak według was co jest sprzeczne z tym samym bogiem ale opisanym w starym testamencie - bóg chciałby aby każdy człowiek byl zbawiony. Co za tym idzie każdy człowiek musi przyjąć boga w sercu, stać sie chrześcijaninem i przyjąć cialo chrystusa czyli zeżreć ciastko.

Czy skoro taki cel ma bóg to nie lepiej pokazac się, zrobić parę majestatycznyc rzeczy i wówczas nie ma problemu z brakiem wiary i blużnierstwem. Mamy dowód, nie możemy już watpić i nie ma potrzeby niewierzyć; widzimy.

Ale bóg tego nie robi.

Jest wszechmocny ale nie pomga ludziom, nie walczy ze złem, nie sprawia, że swiat jest lepszy. I nikt go nigdy nie widział. I nie widzi. I dziś, a w zasadzie od wieków nie ma owych objawień. One były według relacji twórców tej religii. Dawno temu, gdzieś tam w jakimś dzikim mentalnie i prymitywnym obszarze pustynnym, w którym za słusznym i dobrym uznawano zabijanie za dostęp do studni wody bądż murowanie swych dzieci w fundamentach budynków. Tacy ludzie menatlnie wspołtworzyli tą religię. Więc daruj sobie i przestań mi pierdolić wyższość wiary nad wiedzą i wyższość tej wlaśnie wiary nad moralnością.

Nie jestem tępakiem z pustynii, który nie wiedział o istnieniu kangura czy niedzwiedzia polarnego, a ziemia dla niego była płaska. Zresztą według kościoła, płaska była do 1992 roku i ma 6024 lata. Ciekawe co na to ludzie piszący Rigwendę datowaną na 9000 lat temu. W ogóle co na to dinozaury.

Ale wszak nie o dinozarach chcesz rozmawiać. Chcesz rozmawiać o gwałcicielu i podać mi go jako autorytet. Więc liczę na to, iż zrozumiesz dlaczego nie przyjmę takiego autorytetu? jestem większy, wyższy, lepszy.

- zarozumiały blużnierca.

- słusznie prawisz. To ważne słowo w twojej religii. A w zasadzie dla Twojego boga. Uznał on blużnierstwo za najgorszy grzech co zresztą potwierdził jezus chrystus. Więc blużnierstwo jest główną przewiną zarówno w Judaizmie jak i Chrześcijaństwie. Nie było to zło jako takie, było to nie uznanie boskiego autorytetu. I za to kazał zabijać. Jest to jedna z setek kwestii, które udowadniają, że bóg ten jest najgorszą z postaci imaginacji. Nazwijmy go na potrzeby dalszej dyskusji niewidzialnym potworem jahwe.

- może jahwe nie był łagodnym bogiem ale dał nam swego syna dla naszego zbawienia.

- dał nam swego syna dla naszego zbawienia?

- tak.

- czy ty siebie słyszysz?

- tak.

- dał nam swego syna dla naszego zbawienia. Gdzie jest ten syn?

- jak to gdzie?

- rozumiem, że to ten co wisi martwy na krzyżu?

- tak. Jezus Chrystus.

- więc wielki bóg ojciec, wszechmogący daje nam swojego syna?

- tak.

- więc ten Jezus Chrystus jest jego synem?

- tak.

- Jezus Chrystus, którego matką jest Maryja? A przodkiem od strony ojca, pedofil król Dawid?

- Co?

- król Dawid, przodek Jezusa Chrystusa, któremu przyprowadzono młodą dziewicę aby grzała go w łóżku.

- obrzydliwe jest to co mówisz.

- właśnie o tym mówię. Ale tego nie zrozumiesz gdyż musialbyś być moralny aby dostrzec czym jest zło. Wróćmy zatem do matki. To Maryja?

- tak.

- ta sama Maryja, która zostala poinformowana przez aniola o tym, że urodzi syna, a duch święty ją zapłodnił?

- tak.

- to w jaki sposób Jezus jest synem boga?

- bo duch święty jest bogiem.

- to nie bóg jest bogiem?

- duch święty też jest bogiem w trójcy świętej.

- to zaskakujace, że bóg ojciec mający paranoje na punkcie blużnierstwa i dajacy jedną z głównych zasad "nie będziesz miał innych bogów przedemną" dzieli swą supremację na trzy. Niepodobne do tego psychopatycznego jegomościa.

- problem w tym, że nie rozumiesz.

- problem w tym, że właśnie ja to rozumiem.

- to jak w rodzinie. Dzielisz się dobrem.

- tak jak nie wyrzucasz swoich dzieci z domu?

- w sensie?

- w sensie czy ojciec stworzyciel powinien wyrzucać swoje dzieci z domu za zjedzenie cukierka z choinki. Ale mniejsza z tym. Trzecim w tym tercecie rozumiem jest Jezus Chrystus?

- tak. Syn Boży

- czyli już ustaliliśmy, że skoro to jego syn, to bóg zapłodnił Maryję.

- nie. Duch święty jest tym samym co bóg.

- czyli jeśli duch święty zapladnia maryję, a jest tym samym to zapładnia ją bóg. I dlatego mówi się, że jezus jest synem boga.

- no właściwie tak.

- czyli zgwałcił Maryję.

- znowu to samo. To nie była przemoc.

- czy ja wiem. Maryja jest żoną Józefa. Nie mieszkają razem ale byli małżeństwem. Ponadto jest dziewicą gdyż nie znała męża. Jest zaślubiona Józefowi.

- przyjmując nawet twój tok rozumowania i relację z duchem świętym, nie musiałbyć to gwałt.

- nie musiał. Ale z pewnością wyglada to jak wykorzystanie swojego autorytetu. Cześć maleńka wiem, że masz męża ale jesteś apetyczną dziewicą, a ja mam ochotę Cię bzyknąć. Ponieważ jestem bogiem to moje chcenie jest ważniejsze niż twoje chcenie. I dlatego, że lubię final w srodku, a nie zdążyłem jeszcze wynależć prezerwatyw bo jestem na to zbyt glupi to z pewnością zajdziesz w ciążę. Dużo ryzykujesz gdyż w imię prawa jakie ustanowiłem z Mojżeszem gdy posądzą Cie o cudzołóstwo to mają Cie zabić. Moga też zrobić test na zdradę każąc Ci pić truciznę. Jest duża szansa, że umrzesz po tym. Wiec zróbmy tak; ja cię bzyknę, zajdziesz w ciążę ale musisz spierdalać do Egiptu, który już dwa razy zniszczyłem i zabiłem w nim wszystkich pierworodnych. Ale to najbliżej leżąca cywilizacja więc tam uchodż. Jak powiesz Józefowi, że Twoja ciąża to moje dzieło to się nie wkurzy i będzie wszystko dobrze.

- będziesz się kurwa smażył w piekle.

- już jestem w piekle. Jestem tu z wami. Na planecie ziemia z chrześcijanami, liderami mordów i prześladowań. Zabijania zwierząt w myśl idei boga "będziesz sobie czynl ziemię poddaną", zabijania dzieci w myśl przepisu boga "nie pozwolisz żyć czarownicy" To jest piekło dopóki jest tu wasz bóg i jesteście tu wy.

- spotka cię los znacznie gorszy niż obcowanie tu z nami.

- i to tak się udziela milosierdzie chrześcijańskie?

- to zaslużona kara za blużnierstwo.

- oczywiście, że tak. Wasz bóg w ani jednym momencie nie mówi; będziesz dobry. Daje 613 przepisów w imieniu których możesz, a nawet masz zabić, zabrać majątek, wykupić się, prześladować. A trwanie w tym wciąż jest to pragnieniem niezmiennej, niekwestionowanej tyranii, która może uznać cię winnym z powodu twoich złych myśli podczas snu. Tyrani która podda cię calkowitej inwigilacji przez całą dobę, o każdej porze dnia i nocy twojego życia. Nawet zanim się urodziłeś bo przecież rodzisz się grzeszny za winy twoich praprzodków. To Adam i Ewa zalatwili Ci twoje brzemię. Ale to jeszcze nic, bo póżniej i to nawet już po życiu jest jeszcze gorzej; tu dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa; wieczne męki, krolestwo sadyzmu. I to często tylko dlatego, że waliłeś konia, że urodzileś się w miejscu, w którym wiara chrześcijańska nie przoduje więc nie dostąpisz zbawienia gdyż przez geograficzny przypadek nie poznaleś jego idei. I dlatego, że chcesz być wolny i nie wierzyć. To za dużo na boga aby pozwolić być wolnym. Nie wierzysz to znaczy, że blużnisz, ale tego miłosierny, najwyższy, najdoskonalszy nasz wzór odpuścić nie może. I wrzuca cię w ogień piekelny. Na wieki. Nawet cywilizacyjnie bliskie bogu, pieklo Egipskie nie jest tak okrutne. Przwiduje tylko karę stosowną do przewinienia i okresową. Ale chrześcijaństwo to najokrutniejsza forma udręki wobec ludzi. I ten sam bóg daje przepis "nie pozwolisz żyć czarownicy". On nie mówi, zakochaj sie w czarownicy. On mówi, nie pozwolisz żyć.

- ale daje zbawienie.

- zbawienie aby trafić do miejsca, w którym nie ma śpiewu ptaków, a beztroska sarna nie przebiegnie po łące. W którym twój zwierzęcy towarzysz nie położy się obok z oddanym wzrokiem. Do miejsca w którym na wieki przebywa każdy zwyrol, szubrawiec, sadysta, który tylko przyjał blogosławieństwo. Jest tam więc Hitler, który był chrześcijaninem, jest degolado, który gwalcił własne dzieci, a był kapłanem i przyjacielem papieża polaka. Jest tam oczywiście i papież polak jakiemu nie przeszkadzała pedofilia swych przyjaciół i który brał pieniądze od pedofilów. Jest matka teresa sprzedająca hurtowo dzieci do sodomizowania do watykanu. Jest tam mnóstwo innych, którzy przyjęli hostię. Lub którzy czynili zło ale nie grzech bo jak mawia też kapłan chrześcijański, zabijanie zwierząt to nie grzech. No i zabijanie kobiet posądzonych o bycie czarownicą nie może być grzechem gdyż bóg mówi w księdze wyjścia, rozdział 22 "nie pozwolisz żyć czarownicy" I jest w tym niebie mnóstwo tych którzy udręczali te czarownice, torturowali, gwalcili, zabijali. Bo przecież wypelniali wolę bożą. A kim były owe czarownice? Zwyczajnie tymi kobietami, które nie podobały się bogu czyli kapłanowi.

Oprócz tego, każdy kapłan i cała doktryna nakazuje czynić sobie ziemie poddaną, a według obwieszczenia boga "zwierzęta maja się nas lękać" więc jest to jawny apel o okrucieństwo i prześladowanie ich. Z tego tytułu chrześcijanin mówi, iż cierpienie zwierząt się nie liczy bo nie mają duszy, a ich zabijanie to nie grzech. I czynicie okrucieństwo, ból i holocaust niewinnym stworzeniom. I imię czego skurywysyny?

I uznajecie to za w porządku gdyż tak oznajmił wasz bóg i tego pilnuje wasza religia. Pomijając już kwestię etyki, o której nie macie zielonego pojęcia i jesteście wszyscy, bóg, jego synek, kapłan, prorocy i wielcy tej religii; degeneratami. Powiem tylko, że nie chcę iść do miejsca w którym nie ma zwierząt. Chcę iść do miejsca w którym są zwierzęta. I nie ma was.

Więc skrócę myśl; raj chrześcijański jest najgorszym miejscem do jakiego chcialbym trafić. Teraz słuchaj uważnie bo zapewne pierwszy raz usłyszysz taką deklarację; raj chrześcijański to dla mnie obrzydliwe piekło.

- raj to zbawienie.

- zbawienie po tym życiu, w miejscu którego nikt nie widzial i co do którego wiedzy nie mają nawet głęboko wierzący i orędownicy tej religii. Ale gdzieś tam jest, a dostać sie tam możesz wykonując wolę bożą, prześladując pogan i pilnując aby umarli wszyscy, którzy żle mówią o bogu. No i zdecydowanie musisz się wykupić. Przyjąć ciało chrystusa czyli cialo i krew swego boga. Obrzęd iście pogański, tak zwana teofagia ale chrześcijanie w swojej niewiedzy i zarozumialości uważają, że to ich autorska i wyjątkowa rzecz. Więc aby się dostać do nieba musisz być dobrym chrześcijaninem. Nie jest to tożsame z byciem dobrym w ogóle jako czlowiekiem. Bo w religii nie o humanizm chodzi.

To jest tożsame z przestrzeganiem woli bożej i nakazów i zakazów boga, które były podłe, okrutne, rasistowskie, homofobiczne, etc. Więc jak ktoś blużni to broń w rękę i dla chwały pana możesz jechać i rozlać krew innych. Wybić, zabić, torturować i usprawiedliwić to zastraszeniem następnych. I oczywiście czynisz to dla chwały pana. Po drodze rzecz jasna możesz brać z tych narodów niewolników; to jest jedyna autorska rzecz jaką dało chrześcijaństwo. Systemowe popieranie niewolnictwa. A bycie dobrym niewolnikiem podoba się bogu.

Możesz też brać seksualne niewolnice nawet z dzieci. Tą niecheć do kobiet i dzieci udowodnil bóg w starym testamencie setki razy. Idelanie to ukazuje przypowieść o Medianitach. Niechęć i przyzwolenie na gwalty i niewolenie do gwaltów. Ale to bez znaczenia bo bóg tak chce; ty jedynie co musisz to dobrze wypełniać jego wolę i przyjąć rytuał u kaplana. Więc daje ci się grzech abyś grzeszył ile się da. I grzeszysz bo grzech jest absurdalny i groteskowy więc musisz grzeszczyć. W chrześcijaństwie niemal wszystko staje się grzechem. Wszystko za wyjątkiem moralnego zła. A skoro tyle grzeszysz to musisz odkupić swoje grzechy; opowiedzieć o nim oraz złożyć ofiarę. Kiedyś były to zwierzęta, tak chcial bóg bo bóg widocznie nie lubi zwierząt. Lubi jak śmierdzą spaloną wonią. Poczuł tą rozkosz po zlożeniu ofiary przez Noego.

Dziś więc już nie musisz zarzynać biednego, niewolnnego stworzenia dla boga. Jesteś oprawcą ale ponieważ kaplan chrześcijański stał sie bardziej wyrachowany to nie chce już krwi na ołatrzu, gdyż za dużo roboty z tym. Bałagan i smród. Kapłan już woli burgery, polędwiczki w sosie. Ale nie będzie tego przyrządzal sam. Kapłan chce zatem pieniędzy. To jest jego nowoczesna ofiara. Są wygodniejsze i lżejsze; może mieć za nie co chce, a nie musi dżwigać i sprzątać. Mojżesz też miał ten pomysł twierdząc, że bóg chce kadzidla, skór barwionych, kamieni czerwonych. Oczywiście zarówno Mojżesz jak i dzisiejszy kapłan mają coś w zamian za Twoje dobra, Twoja pracę czyli krótko rzecz ujmując za Twoją ofiarę; rozgrzeszenie prowadzące do zbawienia czyli łaskę boga. To jest ich towar wymienny. A wy idioci oddajecie im majątki, synów pierowrodnych na posługę, córki na gwalt. Wszelkie pierwociny. I za co? Za życie wieczne w miejscu bez zwierząt, a ze zwyrodnialcami.

Innymi słowy; nie dość, że jesteście debilami służąc i płacąc za towar, którego nikt wam nie zaprezentował to w dodatku chcecie go wręcz fanatycznie. I to miejsca w, którym życie jest limitowane do parszywego gatunku w formie drapieżnika religijnego, który zdeprecjonował wszystko co tu i teraz na rzecz tam i póżniej.

Czyli oczy niewinnego stworzenia nie były dla was wystarczające aby szanować jego życie i szukać symbiozy. Ważniejsze było czynienie sobie ziemi poddanej w myśl idei korony stworzenia i niszczenie zarówno życia w tym samym miejscu na planecie ziemia jak i samej planety ziemia. Bo przecież to tylko forma przejściowa do obiecanej dyktatury najwyższego. Pusty wzrok urojonego potwora jahwe ma dla was większą wartość niż żywe oczy niewinnego stworzenia, które na was patrzą.

- niech pan się zlituje nad tobą.

- twoje modły nie zostaną wysłuchane. Modlicie się od tysięcy lat, a świat wygląda tak jak wygląda. Jest zly, podły i obrzydliwy. To wszystko za mocą czynów ludzkich. Więc albo modlicie się o to aby dokladnie taki był albo nikt was nie slucha. Wybierz sobie mniej bolesną formę.

- niezbadane są wyroki boskie.

- lubię tą część. Obwieszcza sie głośno, że bóg jest łaskawy, miłosierny i w zasadzie kochający. Gdy natomiast ktoś poda dowody, których jest mnówstwo w starym testamencie, iż jest on okrutny, niesprawiedliwy, czy podły i biernie zupełnie obserwuje cierpienie niewinnych ludzi w skali globalnej, która przyprawiłaby o ból głowy każdego psychopatę, to nagle dowiadujemy się, że bóg jest nieodgadniony.

Któż zrozumie wolę Bożą? Kim właściwie jest czlowiek aby pojał tą nieodgadnioną wolę bożą. Natomiast gdy wierzący modli się o deszcz i za dwa dni zaczyna padać z powodów oczywistych, naturalnych to ten wierzący uznaje to za moc sprawczą boga. Lub gdy przeżyje w wypadku mówi, że cudem ocalal. Lekarze go operowali godzinami za pomocą wiedzy i technologii ale on ocalał cudem. Przecież równie dobrze mógl zginąć. I dziękuje bogu za to. Bo to boska sprawka. Natomiast komu należy podziękować za spowodowanie wypadku i utracenie nogi czy ręki czy stratę dzieci to nie wie. Ale on ocalał, bóg jest wielki. Czemu natomiast zgineły dzieci? Wola boska jest niezbadana. Bóg jest po prostu nieodgadniony. Tak wierzący gracie w siatkówkę bez siatki. Ponadto gdy uznajesz za moc sprawczą boga wymodloną podwyżkę to ten rodzaj wiary jest po prostu ohydny. Egoistycznie twierdzisz, że bóg właśnie patrzy na ciebie i zaujmuje się twoimi finansami podczas gdy tysiące ludzi każdego dnia umiera w wyniku przemocy, głodu, tragedii. Ale dla wszechpotężnego boga twoja podwyżka czy wygrana w lotto są ważniejsze. Ten rodzaj wiary jest po prostu szczytem narcyzmu. Nie wiesz o tym, że bóg mnie kocha?

I to co jest najwyższym obrzydlistwem. Wielka ulga dla zbrodniarza i zwyrodnialca. I umieszczenie go obok jego ofiar i ludzi dobrych. Oto historia z życia wzieta. Obawy porywacza i mordercy 20 dzieci. Nie chce isc do piekla. Mówi on - poprosiłem boga o wybaczene. Odbyłem pokute i o ile wiem on mi wybaczył. Stałem się dobrym człowiekiem. Jeśli teraz sklamię i popelnie grzech nie będę miał czasu proic go znowu o wybaczenie. 

Najboleśniej reagował na słowo „piekło". To go jednak nie powstrzymywało wcześniej od porywania i zabijania dzieci siekierą.

Maszeruje na szafot i oznajmia kapłanowi, że od spowiedzi dochował czystości. Kapłan aprobuje to kontentem. Jest szczerze rad, że z pełną świadomością wysyła obrzydliwego mordercę do nieba, tego samego, którego mami się innych i w którym mogą być również dzieci, ofiary tego człowieka.
Przed samą śmiercią oprawca nuci religijną piosenkę, łagodzi swój ból i lęk. Ból i lęk łagodzi w nim obietnica raju zamiast wzmagać w nim ten ból i lęk za czyny jakich dokonał. To właśnie tylko religia pozwala mu uciec od odpowiedzialności. Umiera niemal kontent bo już wreszcie, idzie do raju.

 

- więc nie wierzysz w boga?

- to pytanie brzmi dokladnie w ten sposób?

- tak.

- to nie...nie wierzę.

- z jakiego powodu?

- a z jakiego powodu mialbym wierzyć?

- biblia mówi nam o bogu.

- skoro książka jest dowodem na istnienie boga, to przygodu kubusia puchatka są dowodem na istnienie kubusia puchatka.

- ale biblia to relacje świadków.

- świadków? Świadków na co i czego? W nowym testamencie 1 list jana jasno informuje nas że boga nikty nikt nie ogladał. Ba, nie tylko nie oglądał ale i nie mógł ujrzeć, gdyż wówczas by umarł.

- ale słyszano boga wiele razy.

- jasne, w ognisku czy ośle. Więc może trzeba mi zadać pytanie czy wierzę w urojenia lub echo.

- nie przekonuje Cię to?

- powiedzmy, że nie ufam osobom, które się ukrywają. Rozumiem tych, którzy maja ważne powody, jak unikanie urzędu skarbowego ale nic mi nie wiadomo aby bóg w którego wierzą chrześcijanie miał problemy finansowe. To znaczy potrzebował złota, srebra i brązu ale wierni tyle mu tego nanieśli, że ani nie głodowal ani nie biedował.

- radio też samo nie mówi. Ktoś wydaje ten głos.

- paliłem ognisko wiele razy i ani razu nie mówiło do mnie. Ba, od tysiecy lat nikt nie słyszał boga w ogniu. Może bóg nie żyje zgodnie z tym co mówi Nietzsche.

- bóg nie może umrzeć.

- szkoda. Świat byłby znacznie lepszy.

- naprawdę tak myślisz?

- rozejrzyj się. Bóg wasz miał nieograniczone możliwości, a stworzył to. Ten świat.

- co jest z nim nie tak?

- historia świata to dzieje prześladowań, gwaltów i mordów. Chciwości i szaleństwa. Sadyzmu i niewyobrażalnej podłości. Udręczania innych ludzi jak i wszelkich stworzeń. Zgotowania jednym i drugim piekła na ziemi. Przez tak zwany dobry twór boski w imieniu miłosiernego boga.

- wolna wola.

- boga czy czlowieka?

- bóg dał człowiekowi wolną wolę.

- czyli wywala z ogrodu eden i pozwala nam robić co tylko chcemy komu tylko chcemy i jak tylko chcemy?

- wolna wola.

- więc jaką on ma funkcję? Widza?

- jest bogiem.

- bezużytecznym. I jeszcze mówi, że tam gdzieś jest ich obiecana ziemia. I jego wybrany lud maszerować ma w jej kierunku. Co gorsza ten sam ktoś im mówi, że uczyni wszystkie narody poddane. A wszystkich na swej drodzze mają wyniszczyć, przejąć ich dobra i wziąć w niewolę dziewczynki, które nie współżyly z mężem więc przed "bac micwą" czyli przed ukończeniem 12 roku życia. Dzieci. Chrześcijaństwo to rzeżnia. Mentalna i fizyczna.

Obok tej brutalności pojawiają się w każdym wieku tak zwani wielcy religii jak na ten przykład święty augustyn i mówi: "jest jedna jeszcze droga kuszenia. To choroba ciekawości. To ona pcha nas byścmy starali się poznać tajemnice natury o których wiedza na nic nam sie zda i o których czlowiek nie powinien nic wiedzieć"

Więc religia potrzebuje nas prymitywnych i dzikich i za pomocą nazwanych przez siebie: "wielkimi" czy "świętymi" zakazuje nam eweoluować. W filozofii czy w wolnej myśli gdy dążysz do rozwoju, za tydzień, za miesiąc, za rok możesz byc kimś lepszym. Cała zresztą religia czy to ustami boga, mesjaszy, apostołów i innych jej orędowinków mówi nam, że nie możemy nic wiedzieć na żaden temat. Człowiek który chce wiedzieć musi ale to musi już niemal natychmiast odkrywać fałsz i absurd religijnych twierdzeń. Religia boi sie zdemaskowania więc nie możesz niczego chcieć poznać.

Naturalny rozwój, dojrzewanie, ewolucja. W religii nie możesz. Wola boska jest ustalona i nie możesz zmieniać boskiego planu. Masz 613 przepisów jak postępować, kogo nie lubić i kogo i za co zabić. I to wciąż działa mimo upływu czasu. Latamy w kosmos poza nie płaską ziemię ale nadrzędnym dla nas ma być przestzreganie przepisów prymitywnego plemnienia, które zabijało za dostęp do studni. Na innych rejonach możemy dzielić się wodą ale co z tego gdy przyświeca nam idea ludzi zabijających za nią. 

W chrześcijaństwie możez być tylko tym kim chcą abyś byl. I nie współcześni nadążający za współczesną wiedzą lecz chcą tego prymitywni ludzie z pustynii, którzy ustalili prawidła twej religii ponad 3 tysiące lat temu. Więc w świętej księdze czy to bóg, czy to kapłan oznajmia ci pod grożbą kary, że masz byc taki sam.

Za dzień będziesz dokładnie taki sam, za tydzień rownież, i za rok. Twoje dzieci mają być takie same. Dziesiąte pokolenie chrzescijanina ma być takie samo jak ty. Wszystko jest już ustalone. Jest wola boga, nakazy i zakazy, ofiary, daniny, piekło, czyściec i niebo. I warunki dostania się do każdego z nich. A świat nie ma szans być lepszym. Mentalnie pozostajemy w jaskini bojąc się piorunów.

Ujmę to łatwiej abyś zrozumiał. Posłużę się tutaj Samem Harrisem, który zastsosował świetną metaforę. Niebiańska Korea Północna. Kto chciałby aby to była prawda? Kto jeśli nie niewolnik pragnie tak koszmarnego losu? Byłem w Korei Północnej. Mają martwego człowieka za prezydenta. Kim Dżong II jest tylko szefem partii i armii. Ale nie jest głową rządu lub kraju. To stanowisko należy do jego nieżyjącego ojca Kim II Sunga.

To jest nekrokracja. I tanatokracja. Dodam, że brakuje jednego do trójcy. Syn jest reinkarnacją ojca.

Jest to najbardziej odrażająca i bezwględna i absolutna i okrutna dyktatura jaką istota ludzka kiedykolwiek rozwinęła. Ale do jasnej cholery, przynajmniej można umrzeć i uciec z Korei Północnej!

- niebo to nie korea. Niebo jest piękne. To błogostan.

- błogostan po uczynieniu holocaustu na ziemi. Naprawdę uważasz, że ktoś taki jak ja, który umie odróżnić dobro od zła, który nie zafałszowal moralności na bogobojność i grzech, byłby w błogostanie mentalnym i duchowym obok Abrahama jaki sprzedawal swoją żonę do prostytucji? I bez mrugnięcia okiem chcial wypatroszyć swego syna gdyż usłyszał głos, jaki mu oświadczył, że to będzie fajny dowód wiary? Czy też w towarzystwie Mojżesza jaki zabijał kobiety i dzieci, gwałcił dziewczynki, mordowal swoich za zbieranie drewna w szabas? Czy innych, papieży którzy oglaszali koty stworzeniami diabelskimi i nawolywali do mordowania ich. A milosierny chrześcijanin bez moralnego i w zasadzie praktycznego rozważenia szedł i mordował niczemu winne stworzenia? Czy kuncewicza, który jest świętym, a mordował polaków nie katolików? Chcesz więcej przykładów? Ale po co. Naprawdę uważasz, że te osoby są godne abym wśród nich przebywal? Że to obrzydliwe miejsce jest godne mojej obecności? Spójrz w moje oczy człowieku. Ja mam duszę. Musiałbym ich tam wszystkich pozabijać. Dobro nie jest w stanie tolerować zła. Nie może tego robić dla triumfu dobra.

- nawet gdyby to i tak bóg oferuje ci życie wieczne.

- Ci którzy nie istnieją nie tworzą społeczności. Można o tym marzyć; samotność, cisza, spokój. Nie chodzi o pesymistyczne spojrzenie na świat. Chodzi o spojrzenie na świat i zaakceptowanie tego jakim on jest. Jestem realistą. Inteligentne życie osiągnie na drodze ewolucji świadomość jednego; jałowości. I musimy sobie z tą świaodmością poradzić jak dorośli, nie tworząc sobie wirtualnych przyjaciół i możliwości odkupienia naszych podłości. Nie tworząc sobie ucieczki do miejsca, w którym będziemy żyć wiecznie i spotkamy naszych wszystkich wcześniej umarłych.

Niech zmarli pozostaną martwi i z tą świadomością musimy się mierzyć godnie nie sięgając po narkotyki jakimi są wierzenia.

Wspólnota chrześcijan to współnota grzechu i winy. Marności ludzkiego ducha przez uległość wobec czegoś ponad nami.

Nagle przestaje liczyć się to co naturalne w czlowieku; instynkt, dążenie do wzrostu, do wiedzy, do bycia lepszym, znakomitszym okazem samego siebie. Liczy się umartwianie i cierpienie za grzech naszych prarodziców. I wieczna pokuta, w wiecznym poczuciu winy aby po śmierci być bez winy. To obrzydliwe.

Dajcie mi umrzeć i dajcie mi móc nie spotkać was więcej. Ani jednego chrześcijanina i ani jednej prymitywnej myśli waszej idei.

Musisz zrozumieć jedną podstawową prawdę. Ewangelia niskich, czyni niskimi. Problem mój leży w oczekiwaniach. Oczekuje od siebie więcej. Ja chcę być wysoki.

- brak ci pokory.

- pokory czy głupoty? Pokory czy pragnienia niskich standardów?

- w sensie?

- w sensie, że moja duchowość i świadomość nie jest w stanie zaakceptować niskich standardów Jezusa Chrystusa.

- podlość!

- zamknijmy pewien aspekt o którym mówiliśmy. Ustaliliśmy, że bóg dał nam swego syna dla naszego zbawienia. Gdzie jest ten syn?

- umarł za nasze grzechy.

- czyli wisi martwy na krzyżu jak ustaliliśmy wcześniej?

- to symbol. On żyje po prawicy ojca swego.

- ojca swego który nam go dał?

- tak.

- dał go na 33 lata i pozwolil go zabić?

- za nasze grzechy.

- czy możesz podać mi nazwę choroby, na którą lekarstwem jest ofiara z człowieka?

- to poświęćenie.

- abyśmy się dobrze zrozumieli. Chrześcijaństwo utworzyło sobie żałosny monopol religii która może się pochwalić posiadaniem "wcielonego boga", ukrzyżowanego następnie jako "ofiara" za grzechy swych niewdzięcznych wyznawców.

W dodatku jeat to ofiara, którą złożył bóg sam sobie aby odkupić ludzkość. Czyli tak; bóg który spuścil potop, który wybral sobie mały naród jakiemu nakazał mordować wszystkich na swej drodze do ziemi wybranej. Bóg, który nakazał prześladować pogan, a poganami byli w starym testamencie wszyscy, którzy nie byli narodem wybranym, w nowym którzy nie byli żydami i chrześcijanami. Więc bóg który lubi prześladować niemal całą populację i to robi, zapładnia ludzką kobietę aby ta porodziła jego syna, jaki ma umrzeć na krzyżu za tych właśnie ludzi, których ten bóg prześladuje?

I ten bóg uważa to za dobre i wlaściwe gdy poświeca własnego syna. Gdy pozwala ludziom go zabić. Ludziom, których on chce zbawić. W dodatku jest wszechmogący więc zbawienia może dokonać jakkolwiek. Choćby pstryknięciem palcem, wystarczy do tego jego wola. Ale ten bóg lubi spektakle jak w przypadku zniszczenia Egiptu przed wyprowadzeniem swego plemienia. Więc i tutaj wszechmogący bóg nie może zwyczajnie chcieć. Musi być spektakl.

I poświęca własne dziecko śmierci aby nas zbawić. Dla siebie, bo przecież tylko bóg może zdecydować o naszym zbawieniu tylko on może nas zbawić. Jednak to dopiero w nowej wersji swych nauk, czyli nowotestamentowej tylko po tym jak uznamy supremację jego syna i przyjmiemy jego cialo.

Co gorsza przyjmujemy to ciało w postaci ciastka ale wiara czyni głupa, a co jest jeszcze gorsze; akceptujemy boga ojca, który zabija własne dziecko dla niejakiego zbawienia.

W dodatku to zbawienie nie nastąpi za życia na ziemi, za realnego życia. Wszak od dnia owego zbawienia minęło ponad 2000 lat, a świat jest gorszy niż był, ludzkość jest zła i prymitywna. I uczyniła najznamienitsze zło w myśl tej dobrej nowiny chrześcijańskiej, niosąc na ustach łagodnego ponoć Jezusa Chrystusa.

I przez ideę zarówno tego boga jak i jego syna świat jest znacznie gorszy, mimo upływu czasu i siłą rzeczy rozwoju. Ale to nie problem bo w chrześcijaństwie nie chodzi o realne odmienienie czlowieka. Zarówno wszechmocny bóg tego nie potrafi. Więc nie jest wszechmocny lub nie chce, więc nie jest dobry.

I w zasadzie śmierć jego syna, która była boskim planem ojca tego rownież nie sprawiła. Mamy tylko gadanie o tym, że kiedyś gdzieś tam będzie lepiej, będziemy zbawieni. Kiedyś czyli po śmierci więc z pewnością nie tutaj, na planecie ziemia. Dlaczego? Bo po śmierci w nieistnieniu nie możemy zauważyć jak bardzo daliśmy sie nabrać i wykorzystać. I nie możemy reklamować tej fałszywej obietnicy. Ale zło poczynione w imieniu słów kapłana i niejakiego boga i w imieniu kościoła katolickiego jest już dokonane. Dokonane aby własnie jeden czy drugi kościół miał realne zyski na tym świecie. Nie na tamtym, nie w przyszłym. Kościół katolicki nie mówi; wyspowiadamy was bez danin gdyż chcemy dla was dobra i łaski boga gdyż szerzymy dobro i łaskę. Nagrodą waszą i naszą będzie królestwo niebieskie. Nie. Oni tak nie mówią. Oni mówią " co łaska" i wyciągają łapki po dary. Chrzest kosztuje, bieżmowanie kosztuje, poajwienie się w kosciele kosztuje. Kosztuje tu i teraz za coś co dają wam gdzieś tam i po śmierci. Dlaczego nie odpowiecie im, że też dacie im po śmierci? Niech uwierzą mocno w to co głoszą tak samo jak wierzycie w to wy. Niech dadzą dowód wiary w to co mówią.

Obiecajcie im daniny po śmierci. Wynagrodzenie w królestwie niebieskim.

Ponadto ja nie potrzebuję zbawienia. Niczego nie zrobiłem, wypełniam swoje życie ku dobru. Dobru o którym chrzescijanie nie są nawet w stanie fantazjować pławiąc się w swojej bogobojności czynienia sobie ziemi poddanej i prześladowania zwierząt jako tych nie mających duszy. I wszelkich innowierców. Wszak sens waszej religii opiera się na wytępieniu wszelkiich pogan. I nie brałem w waszym grzechu pierworodnym udziału aby mnie obarczać winą. W waszej religii muszę zgodzić sie z tym, że urodziłem się winny i chory, a wasz bóg może mnie od tego uwolnić gdy będę stosował się do waszych wytycznych jako kapłanów. Przecież to obrzydliwa idea oraz nad wyraz widoczny szwindel. Zostawcie mnie wiec w spokoju, mnie po prostu nie ma od czego zbawiać. Dziękuję.

Tak było już za Mojżesza, który ustalił ceny i opłaty za wszystko. Pózniej tak było w nowym testamencie za apostołów, którzy głosili aby sprzedawać swoje dobra, i przynosić uzyskane z tej sprzedaży pieniądze apostołom i składać u ich stóp. A jak nie oddaleś wszystkiego co uzyskaleś ze sprzedaży własności to cię zabijano jak Ananiasza i Safirę. Oczywiście w przypisie to bóg zabił za nieoddanie, nie apostoł Piotr. Tym gorzej dla boga, że zabija za pieniądze. I ja mialbym uznawać go za idola.

Kościół zielonoświatkowy czyli też chrześcijański również nie głosi nowiny aby spotkać się w niebie. Glosi za to mnóstwo czarownic, a bóg przecież powiedział, że nie pozwolisz im żyć. Ale kapłan oferuje ezgorcyzm. Nie altruistycznie rzecz jasna aby ze świata wypędzić "zło" które sam nazwał i stworzył. Robi to za pieniądze; realne pieniądze w tym życiu, nie po tym życiu. A jak kogoś nie stać to dziecko sie wypędza, zabija.

Kapłan zawsze wygrywa. Kapłan żyje dzięki daninom i pracy parafian. Kapłan ma jedzenie i picie. Wszak bóg oznajmił, że nie wolno ukazać się przed nim z pustymi rękami (księga wyjścia, rozdział 34, wers 20)

Kapłan więc ma wikt i opierunek. Kapłan ma niewolników, których możesz wykupić, po tym jak zgodnie z prawem boskim oddasz mu własne dziecko. Kapłan więc stwarza kościół który jest najbogatszą instucją na świecie i należy do Państwa, które jest najbogatszym państwem na planecie ziemia.

Parafianin jednak wciąż nie orientuje się o co chodzi. Wciaż kupuje obietnicę nieba i rozgrzeszenie. A kapłan mówi, że glosi dobrą nowinę aby świat był dobry. Jednocześnie przyjmując do posługi zarówno seksualnej dzieci biednych ludzi, kupując dzieci od swojej świętej jak teresa z kalkuty, jadąc na daleki wschód po skarby ale aby je uzyskać trzeba oglosić wojnę przeciwko okupacji grobu pańskiego. Obok tego ogłasza nawracanie w imieniu konkwisty zaijając kilkadziesiąt milionów ludzi i wywożąc zloto. Po drodze powołuje inkwizycje czyli festiwal mordów w Europie gdzie obok sadyzmu zagarnia majątki milionów ludzi posądzonych o herezję.

Ale dla wiernego to wciąż za mało. Według niego bogactwo watykanu jest jakąś przypadkową wypadkową. To tylko efekt uboczny. Można by w skócie rzec, że wzieło sie z kosmosu. Nie dociera do niego myśl, że wzieło się z kosmicznej wręcz rangi mordów, prześladowań, rabunków.

Ale wszystko jest dla wiernego w porządku bo mordowanie w imieniu głoszenia miłosiernej religii jest właściwym mordowaniem. Bóg jest wielki. Czyli świat z masową zagładą, bezlitosną eksterminacją, unicestwieniem, z którymi mamy do czynienia cały czas i wszystko to funkcjonuje w takiej skali, że nasza wyobrażnia nie jest w stanie tego pojąć. A wszystko po to aby papież mógł powiedzieć ludziom aby przestali się onanizować lub nie używali prezerwatyw gdyż to nie podoba sie bogu. Ale śmierć milionów na aids już mu sie podoba, nie przeszkadza to ani bogu, ani papieżowi ani chrześcijanom; a wszyscy nazywają sie dobrymi.

I to jest ten wspanialy, doskonaly boski plan; mordujcie się, sprawiajcie sobie ból, niewinne dzieci niech umierają z głodu podczas gdy wysłannik boga stoi nad złotym ołtarzem.

Zadręczajcie zwierzęta, nadajcie niektórym kobietom miano czarownic i nie pozwólcie im żyć. Tylko się nie onanizujcie!

I ważnym jest kto z kim śpi. Na to bóg reaguje. Na zło nie. I wszystko po to aby zamieszkać ze swoimi oprawcami, którzy nawracali nas ogniem i mieczem w miejscu wykreowanym przez tą prześladowczą wobec nas, naszych przodków i innych, ideę. I będziemy tam na wieki.

Niewinne dziecko molestowane przez wyświęconego kapłana będzie mu po wieczność patrzeć w oczy. I wieki czuć ból tej podlości gdy tamten będzie się cynicznie uśmiechał. A może nie tylko uśmiechał. Wszak pogarda boga wobec dzieci, której idea płynie z potraktowania Medianickich kobiet i dzieci może sprawić, że dobry chrześcijanin czyli ten właściwy będzie wciąż w swoim raju sycił swoja zwyrodniałą chuć ciałami i cierpieniem tych dzieci.

Wszak cała doktryna deprecjonuje życie dzieci. Pedofilia w kościele to rzecz normalna, papież wojtyla obarcza większą karą doniesienie na księdza niż czyn pedofilski. Matka teresa wmawia ludziom dostojeństwo życia w skrajnej biedzie podczas gdy sama ma na koncie setki milionów dolarów. Skąd? Ze sprzedaży tych dzieci do Watykanu aby oni je sodomizowali. Wiec znając wole boga wobec dzieci oraz ideę chrześcijaństwa wobec nich i postępowanie kaplanów bez mrugnięcia okiem stwierdzam, że raj chrześcijański jest pełen rubaśnej chuci pedofilskich i skrzywionych psychicznie skurwysynów. A dzieci mają tam przejebane.

Mąż protestanckiej kobiety, którego zmuszono aby obserwował jak katolik w imieniu swej wiary rozcina brzuch jego ciężarnej żony, wyciąga płód i rzuca na pożarcie świoniom będzie smażył sie w piekle. Bo wyznawał niewłaściwą ideę. Nie ważne jakim był człowiekiem. Nie wyznawał właściwej wiary więc płonąc w kotle będzie z zazdrością wpatrwal się w górę na niebo, w którym jego oprawcy będą żyć w wiecznym błogostanie.

- kosciół przeprosił za zbrodnie.

- oh, przeprosił? czy jak walnę cię w łeb siekierą albo odrąbię nogi, wypatroszę, a póżniej przeprosze publicznie to będzie ok? Będziemy kwita? A jak zjem ciastko, które w swym zwichrowaniu uznajecie za ciało swego boga to dostąpię raju? Zasłużę na największą w waszej doktrynie nagrodę?

Wasza wiara odpuszcza zbrodniarzom. Wasza wiara gwarantuje ułaskawienie i szcześliwy byt skurwysynom. Wasza wiara pozwala odkupić każde zło, każdą podłość i każdą nikczemność, gwarantując rajski błogostan. Wasza doktryna odpuszcza winowajcom jedynie za daninę dla kaplana i przyjęcie hostii. Wystarczy, że wypowiecie nad tym ciastkiem kilka magicznych słów i przyjmiecie Jezusa Chrystusa. I tak oto raj zapelnia się skurywysynami.

Jako ateista, jestem człowiekiem który wierzy w to życie, który wierzy w moralność. Jeśli robisz coś dla nagrody (raj) albo ze strachu (piekło) lub po to by kogoś ukarać (blużniercy), to nie masz moralności.

Jednak to mnie w chrześcijańskiej cywilizacji nazywa się mniej moralnym i etycznym. Dlaczego ma być jakikolwiek powód aby wierzyć, że muszę być mniej etyczną osobą, mieć w sobie mniej wartości moralnych ponieważ nie wierzę w nadprzyrodzoną dyktaturę?

Tyle, że jest na odwrót. Religia zatruwa wszystko. Zatruwa naszą fundamentalną uczciwość. Mówi, że nie możemy być moralni bez nadzoru wielkiego brata, bez totalitarnego nadzoru, że bez tego nie możemy być dobrzy. To jakaś absolutna bzdura. Według was wychodzi, że dobrzy i moralni możemy być tylko wówczas gdy się lękamy i kochamy kogoś przed kim czujemy lęk. Przed zajadłą, kapryśną, okrutną, podstępną, ludobójczą, homofobiczną, mizoginiczną, rasistowską, mściwą i pełną przemocy istotą. Jest to idea sadomasochizmu. Idea podłości i relacji pan i jego niewolnik.

- to idea dobra i milosierdzia. Idea czyniąca ludzi dobrymi. Nie bez powodu mamy zapisane "nie zabijaj"

- No tak. Bo sami nigdy byście do tego nie doszli aby nie zabijać. I co żeście uczynili w historii z tym swoim najwyższym "nie zabijaj"? Dobro religii istnieje na poziomie haseł i tego poziomu nie opuszcza. Chrześcijaństwo to frazeologia. Inaczej mówiąc "pieprzenie". To zwyczajny marketing, te wszystkie nadobne kazania i ładne słówka. Ale to tylko słówka, retoryka, ba; oratorstwo. W praktyce nie istniejące bo ważnym jest kto mówi te słowa. Kościół katolicki możemy ocenić po dokonaniach, po czynach. Oraz po treści doktryny, którą wyznaje. Jest przegrany w przedbiegach ale nie zmienia to faktu, że miliony ludzi nabiera się wciąż na ładne słówka; na świetny marketing.

Tylko te ładne słówka nie zmieniają tej religii w dobrą. Nie zmieniają działalności kościoła katolickiego w dobrą. Nie zmieniają nic. One są formą polityki. Reklamą. Ponadto tego typu reklama może przekonać jedynie ludzkie zera cierpiące na zaburzenie poznawcze. Takie zera, które nie mają nic swoistego, własnego, żadnej myśli, uczuć, nic. Wszystko co mają to treść doktryny. Jej słowa, jej myśli czy to w treści boga, proroka, apostoła, mesjasza. Ta treść jest im wdrukowywana od narodzin. I rosną z nią, a póżniej po drodze robią coś w strachu prze karą (piekłem) i kuszeni nagrodą czyli niebem. Nic własnego. Żadnej myśli.

- myśl Jezusa Chrystusa jest myślą najwyższą.

- mityczny egzorcysta i czarownik, który trafia w najniższe stany społeczne. Istny religijny Paulo Coelho. Grafoman religii. I trafia w te wszystki które potrzebują poczuć się lepiej i potrzebują mieć nadzieję na przyszłość. O dziwo nadzieja nie jest osadzona w tym zyciu lecz poza nim. «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. (św. Mateusz, rozdział 5) Na tym można zacząć i skończyć całe chrześcijaństwo i preferencje marnego włóczęgi wobec marnych ludzi. Ale przecież marny nie może przekonać do siebie bogatych w duchu. Bogaty w duchu nie chce marności. Nie wierzy w propagandę cudownych uzdrowień. Co jest dobre? Co jest dostojne? Wszystko, co zwiększa w człowieku poczucie mocy, wolę mocy, samą moc. Co jest liche? Co jest ujemne? Wszystko, co pochodzi ze słabości. Natomiast za te słowa, należało tego człowieka zamknąć do więzienia. 11 Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. 12 Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami. (św. Mateusz, rozdział 5) Wiara w nagrodę. Zdeprecjonowanie tu i teraz. Poniżenie istnienia na rzecz nieba. Nadzieja dla najniższych stanów.

Chrześcijaństwo nakazuje nam skulić się w ciemnym lochu życia i truchleć w strachu przed jakimś bogiem mówiąc, że jedyne i prawdziwe światło to światło poza tym miejscem, w którym każdego poranka okalają nas promienie słońca. Bo chrześcijaństwo mówi, że jesteśmy winni i grzeszni ale jak spędzimy pokornie życie w lochu to ujrzymy lepsze światło niż słońce. Obok tego gardzi tymi, którzy chcą biegać wolni boso po łące i czerpać z mocy tego światla jakie widzimy i czujemy realnie. Chrześcijaństwo nazywa nas prymitywnymi poganami i krzyczy, że uprawiamy pogański czyli obrzydliwy kult ciała.  A chcemy być tylko zdrowi. W chrześcijaństwie nie możesz kąpać się i wygrzewać nago na słońcu. Musisz przywlec łachmany winy i schronić w zimnych murach. I klęczeć aby zaslużyć na obiecane światło, które z nieznanych powodów ma być lepsze od tego jakie ze zdziwieniem wskazujesz palcem.

Nadzieja jest zawsze czymś na przyszłość, a rzeczywistość jest zawsze teraz. Nadzieja pozbawia nas teraźniejszości, a teraźniejszość jest jedyną chwilą, w której możesz badać swoją rzeczywistość, swoje piękno, swoją prawdę, swoje człowieczeństwo. Nadzieja to bardzo chytra strategia. Nadzieja nie przyczynia się do postępu ludzkości. Zapobiega postępowi. Sprawia, że ludzie zaczynają wierzyć w sny. Nie tworzą rzeczywistości, nie przekształcają jej, nie zmieniają struktury społecznej, nie zmieniają instytucji, które tworzą wyłącznie cierpienie i nic innego. Zapobiega temu nadzieja! I nie tylko już nie możesz ewoluować ale i nie musisz gdyż masz nadzieję.

- spłycasz nauki Jezusa Chrystusa.

- nie da sie splycić plytkich nauk. Nauk, które uczyniły ten świat kalekim, kloacznym. Jesteśmy wyhodkiem wielkiej obietnicy, a marny Chrystus wmawia nam, że mamy cieszyć się tym pławieniem w gównie bo on wprowadzi nas do raju. A samo pływanie w gównie w myśl jego doktryny jest zacne i nobilitujące. A przy okazji pamiętajmy aby tego nie zmieniać bo nie po to bóg ojciec to tak stworzył aby zmieniać. Cała ta idea polega na wywyższaniu kultu cierpienia jako rzekomo ubogacającego człowieka, wartościowego doświadczenia. To jak plucie w twarz temu kto chciałby czegoś lepszego dla siebie. Jesteś głupi, to dlatego, że bóg tak chce ale postępuj zgodnie z jego wolą to dostąpisz raju. Tam Twoja glupota nie będzie miała znaczenia. Jesteś chory? Niezbadane są wyroki boskie ale dostąpisz raju. Nie obiecujemy ci zdrowia, ba nie popieramy nauki i rozwoju, które mogłyby sprawić, ze Cię wyleczymy. My damy Ci coś lepszego. Tu będziesz chory ale tam gdzie dzieki nas trafisz będziesz cieszył sie zdrowiem. Musisz tylko przyjąć rytuał ale nie możesz ukazać się przedemną z pustymi rękami. Nie ulżymy Ci w cierpieniu za życia ale bóg Cie za to wynagrodzi po życiu.

A nauki Chrystusa kontynuowane przez jego Apostołów nam wyjaśniają, że Niewolnicy! Z całą bojaźnią bądźcie poddani panom nie tylko dobrym i łagodnym, ale również surowym. 19 To się bowiem podoba [Bogu], jeżeli ktoś ze względu na sumienie [uległe] Bogu znosi smutki i cierpi niesprawiedliwie. (1 List św. Piotra, rozdział 2)

Taką ideę akceptacji wobec siebie gównianego losu, uniżenia wobec innych i niechęci zmiany swego losu tu i teraz w rzeczywistości wniosło chrześcijaństwo. Bo nie liczy się tu i teraz. Liczy się tam. Tam zostanie Ci wynagrodzone. Jak? Tego dokladnie Ci nie wyjaśnią jaką rolę będziesz pełnił tam gdy tu byłeś niewolnikiem. Ale aby tam trafić musialeś być tu dobrym niewolnikiem, podobajacym się swemu panu.

- dawał ludziom nadzieję. A to dobre.

- już Grecy wiedzieli czym jest nadzieja. Uważali nadzieję, właśnie ze względu na jej zdolność zwodzenia nieszczęśliwych, za największe zło, za prawdziwie zdradzieckie zło: pozostało ono w puszce zła (Pandory) jako Elpis.

Kto potrzebuje nadziei? Bogaty człowiek się nie martwi; to biedni, chorzy, umierający, głodni, żebracy, to oni potrzebują nadziei na przyszłe życie, gdzie zostaną natychmiast nagrodzeni. Nie będą już biedni, nie będą żebrakami. Nie będą produkować dziesiątków dzieci i tworzyć większego ubóstwa w świecie, zostaną nagrodzeni w niebie.

Wydaje się, że bóg pragnie, aby ten świat zamienił się w slumsy; wtedy będzie bardziej szczęśliwy. Każdy będzie miał wiarę, wszyscy będą posłuszni, wszyscy będą chodzić do kościoła i bóg będzie bezgranicznie szczęśliwy. Oczywiście nie pomoże nam tu realnie. Nie tu, tylko tam. W zasadzie już nieco pomógł, okazał wielki gest. Dał swego syna i zabił go dla nas. To czyn jako efekt okrutnego charakteru i moralnie obrzydliwy ale mamy cieszyć się jak ułomne dzieci bo tatuś złożyl za nas dla siebie ofiarę. Dom psychopatów i idiotów.
Nie da się ukryć, że chrześcijaństwo jest buntem wszystkiego, co pełza po ziemi, przeciw wszystkiemu co wysokie. Jak już powiedzialem, ewangelia „niskich" czyni niskim. W chorym ciele, chory duch dlatego też chrześcijaństwo dbalość o cialo nazywa pogańskim kultem i jest mu wrogie. Dlaczego? Bo w zdrowym ciele, zdrowy duch. A przecież jezus mówił "błogosławieni ubodzy w duchu.

- musi Cię bardzo boleć, że nauki Jezusa przyjęli miliony, a Ciebie niemal nikt nie słucha.

- bo świat to spacerniak motłochu, biednego duchowo i mentalnie ludzkiego gówna, które dla satysfakcji strzela do niewinnych stworzeń nazywając to sportem lub je torturuje. Czyni to ten motłoch również innym ludziom. Często tylko dlatego, że ktoś im powiedział, że jakiś bóg uznaje to za dobry pomysł. Ludzkość to prymitywny gatunek, który mając tekstylia wciąż obdziera żywe istoty ze skóry i nazywa się przy tym dobrym i moralnym. Sokrates już dawno temu mówił, iż robiąc to nie mamy prawa do mówienia o dobrze i moralności. Ponad siebie mogą wyjść jedynie jednostki, którym przyświeca wolna myśl jaka może rozkwitać i rosnać, a nie idea określonego szeregu postępowań w bardzo ścislych ramach. Bo zmiana tego nie spodoba się bogu. Bogu, który oglaszał (Księga Izajasza 60) Bo naród i królestwo, które by ci nie służyły, wyginą, i poganie zostaną całkiem wygładzeni. Bóg obiecuje nas wygładzić jeśli nie będziemy mu służyć. A nazywają go dobrym i miłosiernym. Tak obiecał i chciał bóg ojciec, a co gorsze dla nas, tak chce też jego syn i tak zwani apostolowie. (List do rzymian 15) Dzięki niej jestem z urzędu sługą Chrystusa Jezusa wobec pogan sprawującym świętą czynność głoszenia Ewangelii Bożej po to, by poganie stali się ofiarą Bogu przyjemną, uświęconą Duchem Świętym (...) Nie odważę się jednak wspominać niczego poza tym, czego dokonał przeze mnie Chrystus w doprowadzeniu pogan do posłuszeństwa [wierze] słowem, czynem.

 

Dlaczego mamy być ofiarą przyjemną jakiemuś bogu? Dlaczego w ogóle mamy być ofiarą. I dlaczego chcą skłonić nas do posłuszeństwa. Chcą nas zniewolić i niszczyć? Czy samostawienie nasze o nas samychy tak bardzo kole w oczy orędowników zarozumiałego boga?

Czy jesteście aż tak małostkowi, Wy i ten wasz bóg, że przeszkadza wam bliskość z tym co nas otacza i co jest rzeczywiste i namacalne? Bliskość z naturą? Dlaczego tak bardzo nienawidzicie natury, iż składacie jej dobra na swym ołtarzu odbierając tchnienia niewinnym zwierzętom, a teraz chcecie złożyć i nas na oltarzu. Przy czym przypominam Ci, iż poganami w nowym testamencie byli wszyscy ludzie, którzy nie byli chrześcijanami bądż żydami. Więc i poganami byli nasi przodkowie słowianie.

Co do samego Jezusa to szerzenie przez niego frazesu: "A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! "(mateusz, rozdział 5) jest najgorszym co możemy ucznić w życiu. I życiu.

Dla triumfu zła wystarczy aby dobrzy ludzie nic nie robili. Jego nauki brzmią jak przygotowanie gruntu dla zła, jak stworzenie złu doskonałych warunków wyzbytych oporu. Zło po takich naukach może już triumfować.  A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mateusz, rozdział 5) Powinienem powiedzieć Twojemu Jezusowi; pozwól paranoiku, że tym którzy mnie prześladują będę życzył jak najgorzej. Nie wiem czemu miałby chcieć dobra dla swoich prześladowców. Nie wiem też czemu tak bardzo chcesz ubezwłasnowolnić mnie mówiąc takie bezeceństwa. Twoje nauki mówią tylko tyle abym pozwolił być ofiarą i abym godził się nią być. I był niezdolny do obrony swoich bliskich. Dla triumfu zła wystarczy aby dobrze ludzie nic nie robili.

Jesteśmy konieczni, jesteśmy cząstką fatum, należymy do całości, istniejemy pośród całości; nie ma niczego, co mogłoby sądzić, mierzyć, porównywać, potępiać nasze istnienie, kto by tak bowiem czynił, ten sądziłby, mierzył, porównywał, potępiał całość. Poza całością nie ma niczego! A już z pewnością nie powinno być takiego ubogiego duchem mesjasza.

Z dzisiejszej perspektywy rozumiem to. Rozumiem, że koscioł chrześcijański, kapłan chrześcijański potrzebuje jedynie tych, którzy postawią się w roli ofiary. Potrzebujecie jedynie potulnych, godzących się na rzeż dla was samych owieczek.
Cóż za straszne nauki chrystusa. Zupełnie nieludzkie.

Życie dobiega końca tam, gdzie zaczyna się „Królestwo Boże",a samo chrześcijaństwo staje się metafizyką kata.

Jeśli się umieszcza punkt ciężkości życia nie gdzieś w życiu, lecz w „zaświatach" - w nicości - to zabiera się życiu w ogóle punkt ciężkości. Wielkie kłamstwo o nieśmiertelności osobowej niszczy wszelki rozum. Wszelka naturę. Żyć tak, by życie nie miało już żadnego sensu; to staje się chrześcijańskim „sensem" życia.

To dzięki pożałowania godnemu schlebianiu, osobistej próżności człowieka zawdzięcza chrześcijaństwo swój triumf przyciągając do siebie wszystkich nieudatnych, buntowniczo usposobionych, pokrzywdzonych, wszystkie wyrzutki i odpadki ludzkości.

W dodatku ten włóczęga, Twój idol ma za nic dobro magii ciała i smak natury pożądania.
A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła. (św, mateusz, rozdzial 5) Gdybym spotkał przybłędę, który za patrzenie na kobietę doradza mi okalczenie siebie trwale, a za jej dotykanie chce pozbawić mnie ręki to kazałbym puknąć mu się w czoło i pić wino dalej do całkowitego zapicia się. Jednak ja jestem człowiekiem ceniącym dobro natury i życia i kierującym się rozumem.

Chrześcijaństwo to idea, która wmawia mi, że urodziłem się winny i grzeszny więc, że urodziłem się chory ale ono ma lek na tą chorobę. Muszę jedynie co, to całe swoje życie postępować zgodnie z tym czego chcą kapłani mówiąc mi, że tego chce niejaki bóg.
I oczywiście za każdy sakrament zostawiać ofiarę. Wszak już stary testament mówi nam, że nie wolno ukazać się przed bogiem z pustymi rękami.
I gdy tak będzie i gdy już zostawię wystarczającą ilość pieniędzy w kościele katolickim to kapłan łaskawie zdecyduje czy jezus mnie zbawi. Oceniając to przez pryzmat nie tego jak moralnym jestem człowiekiem lecz tego czy wystarczająco przypodobałem się bogu czyli czy wzorcowo prześladowałem wszelkich innych, pogan, heretyków, czarownice.
I cały numer polega na tym, że owego zbawienia można dostąpić tylko po tym życiu.
W tym życiu więc należy składać ofiary, żyć zgodnie z wolą kapłanów, a towar za który płacicie i o który walczycie podległością wobec tej idei dostaniecie dopiero po śmierci.
Idealnie aby nie przyjść z reklamacją. Idealnie aby nie móc tego zweryfikować.

I wy w to z pełnym przekonaniem wierzycie. I co gorsza łatwiej was okłamać niż przekonać was, że jesteście okłamywani.
Ale jak to pisał Nietzsche "W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byście to chcieli teraz dowodami obalić?"

Mówią więc mi, ze zbawią mnie za posłuszeństwo wobec boga czyli wobec 613 przepisów boga o tym kiedy i za co mam kogoś zabić, jakich ludzi niewolić, jak katować niewolnika, kogo bezkarnie gwałcić i w jaki sposób zabijać pogan aby podobało się to bogu. Owe przepisy jako pierwszy prawodawca spisuje na rozkaz boga Mojżesz, a schodząc na ziemię wnioskujemy wprost, że ustala je Mojżesz czyli facet, który był twórcą pierwszego holocaustu i gehenny ludów, wybijał każdy naród na drodze do ziemi obiecanej, a chcąc zemścić się na medianickich kobietach wybił medianickich mężczyzn i chłopców, kobiety i dziewczynki które nie były już dziewicami. A dzieci poniżej 12 roku życia będące dziewicami wziął sobie i żołnierzom w seksualna niewolę.

I ten gość chrześcijanie jest waszym prawodawcą. Jest prawodawcą waszej religii i wielkim ojcem waszej religii. Jest jej wzorcem. Nie dziwię się więc czemu jesteście takim mentalnym gównem i dlaczego kościół katolicki dokonał największej ilości zła w dziejach ludzkości.

I jeszcze na dziś dzień czyli niemal 4 tysiące po tym prymitywie nakazujecie mi żyć dokładnie tak jak ten sadysta z pustyni sobie zapragnął. I ani kroku w przód w rozwoju. Żadnej mentalnej ewolucji.

I o to walczycie cały czas w przestrzeni. O to abyśmy byli tacy jakich chcą nas starodawni prymitywni kapłani mówiąc nam, że tego chce jakiś bóg i to jest jego plan którego nie możemy zmieniać.
Czas mija a my z dzidą w jaskini drąc ryja o jakieś zbawienie, którego potrzebę zrzuciliście na ludzi. I w jego imieniu terroryzujecie wszelkich innych.

Tylko jest jeden problem; ja nie potrzebuję zbawienia.
Niczego nie zrobiłem, wypełniam swoje życie ku dobru.

W twojej doktrynie Adam i Ewa popełnili grzech pierworodny, a wasz niby wspaniałomyślny i łaskawy bóg obarcza winą każdego kolejnego człowieka, który nie miał w tym grzechu swojego udziału. I to ma być myśl godna boga i chcenia takiego boga; nakładanie winy na kogoś kto nie brał udziału przestępstwie. Twoja religia jest olbrzymim zaburzeniem poznawczym.

Akceptujesz obarczenie winą i własną chorobę aby całe życie służyć bogu czyli służyć kaplanowi, który utrzymuje w tobie przekonanie, że służysz bogu. I aby ten kapłan na końcu stwierdził że cię rozgrzesza.

Co i tak niczego nie zmienia bo idziesz w śmierć, o której on tylko mówi że nie jest śmiercią.

Nawet jeśli nie okaże się to śmiercią to lądujesz w miejscu znacznie gorszym od nicość; w królestwie niebieskim.

Więc zmierzamy do konkluzji; chrześcijaństwo oferuje mi coś co nie spelnia minimalnych mych standardów, a główna postać chrześcijaństwa czyli wywyższony na boga Jezus Chrystus oferuje mi nauki, które w moim umyśle brzmią jak idiotyzmy, a w mojej moralności są zbyt niskie abym był w stanie je przyjąć. Więć tak, miliony go slucha z tego samego powodu co miliony sluchało Hitlera i miiony dla satysfakcji zabijają zwierzęta bądż dla zabawy w inkwyzycję torturują okrutnie ludzi. Wręcz tworzą naukę tortur czyli jak zadawać ból. To wlasnie ten sam gatunek, który w milionach wyznaje nauki Jezusa Chrystusa i supremację potwora Jahwe. Robią to bo tylko tego są godni. Tylko tak niskie standardy potrafią trafić do ich standardów.

Wiec sluchaj uważnie bo usłyszysz to pierwszy raz; chrześcijaństwo jest dla moralnie gównianych ludzi nie mających wobec siebie żadnych oczekiwań, a Jezus Chrtystus może być idolem jedyne dla umysłowego kretyna nisko rosnącego i jak to sam Jezus powiedzial "ubogiego duchem" Zarówno jego nauki jak i wielka obietnica nie wypełniają w minimalnym zakresie woli i potrzeby bogatego duchem człowieka.

- wierzę niestrudzenie w to, że Jezus Chrystus okaże Ci łaskę i zrozumienie.

- najbardziej przecenianą cnotą jest wiara, a metafizyczne założenia religii są nieprawdziwe. Ani bóg ojciec, ani Jezus ani kościół katolicki gloszący jego ideę nigdy nikomu nie okazali łaski i nie oszczędzili nikogo. Chrześcijaństwo dokonalo największej ilośći mordów w dziejach ludzkości z krzyżem w ręku. Bóg był głównym motorem napędowym starotestamentowego zla. I katem. Wasz łagodny Jezus Chrystus to tylko wiktoriańskie niemal wyobrażenie sobie jego. Łagodnego, infantylnego, chłopca do bicia. Po pierwsze historycznie osoba, która stala sie Jezusem Chrystusem była zelockim terrorystą Janem z Gamalii. Ale rozumiem, że rozmawiamy o Jezusie mitologicznym. Czyli tym, który w ciągu 42 dni znanego jego życia, bo tyle tylko znamy bazując na nowym testamencie, powiedzial parę nadobnych słówek. I na tym bazuje lagodność i retoryka tej religii dziś. Ale jak już mówilem "lagodność " i "dobro" tej religii istnieje tylko na pułapie haseł. I tam zostaje. I akurat to co pozytywnego mówił Jezus Chrystus czyli kazanie na górze było filozofią stoicką. Filozofią grecką, która współłtworzyła chrześcijaństwo zlepione przez Szawła zwanego pawłem z trzech filarów; filozfii Greckiej jak stoicy, cynicy, arystoteles, platon i inni, wypaczongo mesjanizmu hebrajskiego i kultów pogańskich.

Nieco więcej o życiu Jezusa mowi nam nie uznana przez kościół ewangelia świętego Tomasza, która opisuje dzieciństwo Jezusa. Dzieciństwo, w którym Jezus jest znerwicowanym chłopcem z problemami czyniącym zło. Ale trzymajmy sie treści Nowego Testamentu bo choćby taki powienieneś znać. Powinieneś.

Obok tych paru slodkich frazesów mamy też inne słowa. Demagogia Jezusa była podobna demagogii boga. Miał być nadrzędny nawet nad rodziną. Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. (mateusz, rozdzial 10) W tym miejscu już powinna zapalić się nam czerwona kontrolka. Ale do tego należy umieć odróżnić dobro od zła. A wierzący nie umie bo w religii miejsce dobra i zła zastępuje bogobojność i grzech.

Abyś zrozumiał wyjaśnie to na prostym przykladzie. Dobrem jest nie czynienie śmierci. Jest to moralne i etyczne. Złem jest zabijanie niewinnych stworzeń bez względu na to czy Ci się to podoba czy nie. Jest to nieetyczne i złe. Chrześcijański kapłan jednak mówi; zabijanie zwierząt to nie grzech. I tu zaczyna się problem. Skoro to nie grzech to możecie to robić. Dlaczego? Bo w religii nie zło lecz grzech jest przewinienieniem, a nie grzesząc traficie do nieba ale jak zgrzeszycie to również tam traficie przyjmując eucharystię. Zauważ, że chrześcijaństwo nie rozważa zabijania zwierząt na pułapie moralności, na pułapie dobra i zła lecz na pułapie grzechu.

To choćby okazuje potworność tej doktryny. I takie rzeczy dzieją się w dniu dzisiejszym czyli w XXI wieku. Również na pułapie administracyjnym kraju gdy ministrowie środowiska zamiast chronić środowisko tlumaczą chęć wybicia dzików chrześcijańską mądrością i powołują się na cytat z Pisma Świętego: „i czyńcie sobie ziemię poddaną". Nie możemy mówić o moralności, dobrze i humanizmie gdy pozostajemy prymitywnymi oprawcami. Człowiek poza religią i tylko poza religią może wznieść się ponad to i zrozumieć, iż żadne stworzenie nie chce śmierci więć świadome czynienie jej jakiemukolwiek ze stworzeń jest nieetyczne. Natomias systemowa zgoda na to lub nawet nawolywanie do prześladowań jest ideą zła. I dlatego w słowach przesztrega nas Sokrates, iż nie mamy prawa mówić o dobrze i miłości.

Tylko poza religią czlowiek może zrozumieć, że winien być obrońcą, a nie oprawcą. Do tego jednak potrzebna jest duchowość, a ta jest w stanie rozwinąć się tylko w zdrowym środowisku, w zdrowym umyśle, nie skażonym prymitywną, zabobonną myślą, w której na łożu swej śmierci masz być taki sam jaki byleś i jakiego chcieli Ciebie kaplani mówiąc Ci, że takim chce Ciebie bóg.

Zagrożenie dla nas i dla świata płynące z relgiii jest straszne.

W niej nie możemy ewoluować. W niej nie możemy stać się nadczłowiekiem. Z taką ideologią nie możemy być kimś lepszym niż oprawcą. Gdy w dzisiejszych czasach, papież Franciszek powiedział po wiekach chrześcijańskiego deprecjonowania życia zwierząt i to wbrew ideologii ale wychodząc naprzeciw oczekiwaniom społecznym, że zwierzęta idą do nieba, rozpętalo się piekło. Do nieba miały iść wszystkie zwierzęta, nie tylko nasze ukochane domowe psy i koty, także krowy i cielęta, które ludzie zjadają, szczury zamęczone w laboratoriach, lisy obdarte ze skóry.

Wybuchła straszliwa awantura. Inni hierarchowie mieli pretensje, rzecznik Watykanu natychmiast zdementował: papież nie powiedział tego, co cytują dziennikarze.

Nawet takie twierdzenie jest dla ludzi koścoła katolickiego sprzeczne z ich głębokim interesem aby zwierzęta wciąż traktować przedmiotowo i okrutnie. Można wyciagnać wniosek, iż chodzi o swoją wygodę jak żarłoczność, niepodważalną prawdę boską oraz lobby hodowlane.

Polski potentat Rydzyk broni takiego lobby futerkowego wyrażając zupełną pogardę wobec zwierząt. Ba, parskając przy tym śmiechem. Dlaczego? Bo w tej religii, która nazywa sie dobrą i milosierną człowiek winien prześladować zwierzęta. I w tej idei one nie mają duszy więc ich cierpienie sie nie liczy. Na nic nam moralność i etyka, poczucie i pragnienie dobra. Wy nawet nie jesteście w stanie pojąć iż zwierzęta też czują ból, strach, radość, smutek. Nie jesteście zwyczajnie w stanie tego pojąć i w myśl jakieś prymitywnej "prawdy" uważacie, że nie mają duszy. W myśl prawdy ustanowionej przez ludzi jacy zarzynali te zwierzęta, cwiartowali i wręcz hurtowo czynili im holocaust dla wszelkich bogów. W największej ilości dla Boga Jahwe. Na tym wyrosło chrześcijaństwo. I dziś liczy się grzech, a że zabijanie zwierząt nie jest grzechem to bez mrugnięcia okiem możemy to robić. I w idei chrześcijańskiej nie czyni nas to zlymi. I to jest wielka obrzydliwość chrześcijaństwa.

Ktoś zechce powiedzieć, bo liczy sie dobro i życie ludzkie. Zresztą tak mówicie. Ustanowiliście mianio "świętość życia" Kto tak powiedział? Bóg? Jeśli znasz historię i biblię to zdajesz sobie sprawę, że bóg to główna przyczyna śmierci. Hindusi, muzułmanie, żydzi, chrześcijanie zabijają się wzajemnie i innych bo ich bóg im powiedział, że to dobry pomysł. I że w zasadzie tak trzeba bo to innowiercy, poganie, innymi słowy, blużniercy. No i stoją na drodze do naszego szczęścia, a nasze szczęście jest najważniejsze i jedynie prawdziwe i sluszne. Więc w którym momencie praktykujecie świętość choćby ludzkiego życia.

I dlaczego tylko ludzkie życie jest święte? W którym momencie staliśmy się na przyklad lepsi od psów? Podaj mi pięć przykładów dlaczego jesteśmy lepsi od psów? Dlaczego bardziej zasługujemy na życie.

- zwierzęta są bezrozumne i bezduszne.

- a chrześcijanin rozrywajacy dzieci indian ameryki południowej jest rozumny? Katolik rozcinajacy brzuch kobiecie jest rozumny? Człowiek murujący dzieci w fundamentach swych budowli aby ochronić dom przed demonami jest rozumny? Człowiek wierzący w to, że ciastko staje się realnym ciałem Chrystusa jest rozumny? Chrześcijanin przyjmujący wiek ziemi na 6024 lata  i jej plaskość jest rozumny? Człowiek ćwiartujący żyjącego psa aby przeblagać isotę której nigdy nie widzial jest rozumny? A zwierzęta nie obdzierające innych zwierząt dla zabawy są bezrozumne? I nie mają duszy. Czy ktokolwiek z was widzial oczy zwierzecia? Jak spojrzysz w oczy zwierzęcia to pojmiesz, że wbrew obiegowym opiniom również mają dusze ale o tym sadyści dręczący zwierzęta nigdy się nie dowiedzą.

Nie dowiedzą się też ci, którzy żyją doktryną jaka zawsze je upadla do roli ofiary na ołtarzu i idei uczynienia dla dobra człowieka.

Od kiedy to uprawianie sadyzmu jest dobrem człowieka to nie mam pojęcia. Ale tak będzie dopóty nie zajmiemy się naszym człowieczeństwem zamiast zabobonami i tradycjami. I tu zaczyna się paradoks. Chrześcijaństwo i inne religie rezerwują sobie miano duszy. Wedlug kaplanów chrześcijańskich duchowość poza ich religią nie istnieje. Tylko, że to właśnie efekt braku duszy. Bez względu na to w jakim wielkim kościele klękacie.

Ja również mam dusze mimo, że sercem jestem pogański, a ideowo jestem antyteistą. I mimo, że kapłan religii w zasadzie państwowej mówi, że taki ateista żyje jak zwierze i nie może być dobry. Tylko, że ten kapłan nie ma pojęcia co to dobro co już Ci udowodniłem. Więc tak, zostawcie mnie wśród zwierząt jeśli człowiek to jest to co reprezentujecie wy. Daleko wam do mnie.

Jestem wolny od okrutnych doktryn, które mi mówią jaki ma być i każą być takim, nie innym. Będąc człowiekiem religijnym równie dobrze mógłbym być kawałkiem bezrefleksyjnego mięsa.

Wiemy już od dawna, że chrześcijaństwa nie powinno się gloryfikować: wydało ono wojnę na śmierć i życie temu wyższemu typowi człowieka, wszystkie jego fundamentalne instynkty skazało na wygnanie. Chrześcijaństwo wzięło stronę wszystkiego, co słabe, co niskie, co nieudatne, sprzeciw wobec instynktowi samozachowawczemu właściwego życiu.

Zepsuło rozum nawet najpotężniejszych duchowo natur, ucząc odczuwać naczelne wartości duchowe jako grzeszne, jako błędne, jako pokuszenie.
Zwierzę, gatunek, musi być zepsute, jeśli traci ono swe instynkty, jeśli wybiera, jeśli preferuje to, co dlań szkodliwe, a era rozsądku zaczyna się gdy ludzie oczyszczają się nie z grzechu pierworodnego, a z pierworodnej ignorancji i zależności od pradawnych autorytetów.

Dlatego własnie świat wygląda tak jak wygląda mimo, że mial być lepszy bo wszechmocny bóg poświecił własnego syna dla nas. A może wlaśnie to jest lepszość tego świata dla nas, czyli świat będącym jednym wielkim regionem łowieckim. Hulaj dusza piekła nie ma. To znaczy jest ale nie dla tych co dręczą zwierzęta tylko dla tych co nie chcą wierzyć w boga. Pan człowiek panuje nad światem, a życie i cierpienie zwierząt są jego rozrywką. I pozostanie gdyż największe religie na świecie w tym chrześcijaństwo gloryfikuje boga jaki uznawał ofiarę ze zwierząt za słuszną.

Wiceminister środowiska Mazurek w moim kraju mówi: „Dominujący dziś publicznie nurt ekologii cierpi na coś, co nazwałbym błędem antropologicznym. W tej wizji przyroda jest ważniejsza od człowieka. Tymczasem w naszej cywilizacji, która wyrosła na fundamencie Biblii, to człowiek jest koroną stworzenia" Mógłbym skwitować to jednym zdaniem: i dlatego świat wygląda tak jak wygląda. Jednak czuję się w powinności powiedzieć więcej. Ludzie religijni to ludzie dla których zaistniały stan rzeczy i tradycja jest wystarczającą wymówką przeciw rozwojowi i dążeniu do bycia lepszym, przyzwoitszym, oświeconym. Wygodniej jest tkwić w krwawych zabobonach tłumacząc, że właśnie tacy jesteśmy. Ale to nie jest prawda. Nic nie zmusza nas do tego abyśmy tacy byli. Udowadnia to wielu dobrych ludzi, którzy starają się być lepsi, przyzwoici, mieć umiar w pazerności i na biegające wolno zwierzęta reagują uśmiechem, a nie chęcią skrzywdzenia lub zabicia. Bo panują nad swoimi prymitywnymi odruchami i mają duszę.

Ta symbioza panowala między innymi dawno temu. U Eseńczyków, którzy przez weganizm byli tak zwanym wiecznym rodem, czy w słowach Sokratesa, który nam mówił; nie mówcie o dobrze i miłości podczas gdy macie martwe zwierzęta na talerzu. Ale my cywilizacyjnie jesteśmy glupsi od dawnego Sokratesa. Nie bez powodu chrześcijaństwo cofneło rozwój o dwa wieki, a zatrzymalo o naście. Wszelka myśl filozoficzna została pogrzebana. Powstala jedynie filozofia chwaląca chrześcijaństwo i samo chrześcijaństwo, jako wytwór tyranii i propagandy kościoła katolickiego. I które wbrew uplywajacego czasu i postępu technologicznego uczynilo z tego swiata płonące zgliszcza. I takie chce pozostawić.

Ale przecież to jest tym czego chciał sam mesjasz. Łukasz przypomina nam z kim mamy do czynienia w osobie Chrystusa (Ewangelia Łukasza, rozdział 12) Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej»
I ten świat płonie, bo miał płonąć. I to jest wasz idol. I dlatego świat wygląda jak wygląda.
Więc gdy głosicie, że w swojej wierze jesteście rozumni i posiadacie duszę to zwyczajnie błaznujecie. Nie macie pojęcia o rozumowaniu, zawsze zresztą walczyliście z każdą światłą myślą jak i nie macie pojęcia o duszy. Chcecie sobie ją zawlaszczyć ale nie jesteście w stanie jej wykształcić. I w żadnym momencie zarówno swych nauk jak i dzialań z historii nie dajecie dowodu na rozum i na duszę. Nie wypełniacie idei żadnego z nich.

To nie jest oczywiście tak, że sama religia czyni nas złymi. Religa sprawia, że chcemy być zlymi dla jej doktryny jak już w nią uwierzymy. I że tacy pozostajemy. Więc na pytanie czy zło jest domeną chrześcijaństwa musimy odpowiedzieć, że nie ale nie ma to żadnego znaczenia. Zło nie jest tylko domeną chrześcijaństwa. Nie mówię teraz o tym realnym żle, które dokonało chrześcijaństwo w dziejach ludzkości czyli największej ilości zbrodni w hisotorii.

Zło na zwierzetach nie dzieje się tylko w Polsce jako najbardziej katolickim kraju w Europie ani nie dzieje się tylko w chrześcijaństwie. Ono dzieje się absolutnie na całym świecie. W przeróżnych systemach religijnych. Obok kulturowo chrześcijańskiego prymitywizmu czyli na ten przykład topienia zwierząt bezmyślnie, trzymania ich na łańcuchu na polu jako urządzenie dozorujące, obdzierania ze skóry po brutalnych łowach, palenia palnikiem i wielu innych popełnianych przez ludzi potulnie klęczącymi w niedzielę w wypastowanych butach przed bogiem i proszącymi o blogoslawieństwo dla siebie jako tych godnych łaski boga. Obok nich, mamy choćby Chińczyków, którzy w dzisiejszych realiach czynią masowy holocaust i sadyzm zwierzętom. Nie jest to jak wiemy kraj chrześcijański. W Chinach panuje konfucjonizm, mieszanka przeróżnych systemów wierzeń i przekonań. Nie bez powodu mówię o religiach, a nie jednej religii. Natmoiast w kontekście moich realiów, mojego kraju muszę mówić o chrześcijaństwie. Wynikiem zła na świecie jest fakt, że człowiek jest mentalnie zły. Łagodnie rzecz ujmując można stwierdzić, że niedojrzały do wyższej świadomości. Człowiek jest moralnie niedojrzały. Bez względu na to czy jakiś kaplan, jakiejś religii wmawia wam, że właśnie w tej religii jesteście moralni. Religia nas nie zmienia w lepszych, tylko mówi nam, że wierząc w to co ona głosi jesteśmy lepsi. Moralnie wciąż pozostajemy niedojrzali i skłonni do zła jako gatunek.

Ponadto bazując na wiedzy zarówno historycznej jak i treści biblii wniosek nasuwa się sam; ludzie dobrzy czynią dobro, a żli postępują żle ale aby dobrzy ludzie czynili zło, do tego potrzebna jest religia. Bez względu na to jaką jest.

Natomiast gdy przyświeca nam filozofia i chcemy czegoś więcej, a w filozofii możemy chcieć czegoś więcej -warto zwrócić uwagę, że tej możliwości nie daje nam religia. Więc gdy w filozofii chcemy rozwoju umysłowego i duchowego i dajmy na to dojrzeć do myśli Epikurskiej czy Sokratejskiej albo doznać świadomości, to jesteśmy w stanie z tego kim jesteśmy stać się kimś lepszym. Moralnym, dobrym, etycznym. Kimś kto zrozumie, że planeta ziemia jest miejscem nie tylko ludzi i zrozumie, że w zasadzie nic nie obliguje nas do czynienia śmierci zwierzętom i konieczności ich prześladowania. Nie musimy tego robić. Więc skoro nie musimy tego robić, a dojrzejemy do myśli, że i nie chcemy tego robić to w filozofii możemy ewoluować. Możemy z kogoś kto był nijaki stać się świadomi przez chęć bycia kimś więcej niż tym kogo chce nas uczynić kulturowo jakaś naleciałość tradycji czy religii.

Czyli z kogoś kto był nijaki możemy uksztaltować się na kogoś dobrego bo do tego prowadzi wzrost jeśli mówimy o istocie majacej zdolność samostanowienia oraz majacej zdolności intelektualne i poczucie jestestwa.

W filozofii więc możemy ewoluować. Możemy się zmienić. Filozofia daje nam tą możliwość. Nie obarcza nas ciężarem ostetecznej bo boskiej prawdy. Wolność od doktryny daje nam tą możliwość. Nie ma nad nami egidy przepisów i wytycznych w zakresie ktorych mamy postępować i nie wyjść ponad to. Ten faszyzm jest w systemach religijnych, które się często uzupelniają mimo, że są różne. Uzupelniają się poprzez negatywne cechy ludzkie, a wartościują jakimś nadzludzkim celem ale skupionym tylko i wyłącznie na człowieku.

Podobnie też jest z buddyzmem, który z flozofii oświecenia stał się religią, jaka przeobraziła się w potrzeby i oczekiwania nauczajacych ją jednostek ludzkich. I buddyzm mówiacy o doznaniu oświecenia czyli wyjściu ponad ówczesne warunkowanie kulturowe pewnego czlowieka stał sie po czasie religią, w której ludzkie tendencje i niedojrzalość zaczęły wieść prym. I typowa dla czlowieka cecha czyli brak umiaru i przyzwoitości wpędziły tą pierwotnie dobrą filozofię w praktykę również krzywdy wobc zwierząt.

Podobna dzikość panuje w hinduizmie, który na pierwszy rzut oka kojarzy się z religią jaka czci zwierzęta jako bóstwa. Krowa w Indiach jest bowiem przedmiotem kultu religijnego. Występuje tam zakaz zabijania i spożywania mięsa tych zwierząt, co przestrzegane jest przez większość hindusów. Tylko bez wzniosłej idei, która pozwala ewoluować i rozwijać świadomość każda religia w tym krowi hinduizm dopuszcza systemowo ludzki prymitywizm. I jak to się uzewnętrznia? Fundamentalistyczni hindusi w Nepalu co pięć lat urządzają festiwal gadhimai, na którym szlachtują zwierzęta w imię bogini zwierząt. Brzmi absurdalnie? I owszem ale to bez znaczenia gdyż w środowisku religijnym nie jest możliwym aby wyjść z tego typu człowieka z tendencjami do zła i karmienia plytkich instynktów do wyższego człowieka.

Więc ludzie majacy za boginię krowę zabijają masowo zwierzęta. Festiwal "Gadhimai w Bariyarpur" jest najbardziej brutalnym wydarzeniem religijnym na świecie. W 2014 roku poświęcono wówczas życie około 200 tysięcy zwierząt, co spowodowało falę protestów wśród organizacji prozwierzęcych. Z racji mnożących się w ciągu ostatnich 5 lat głosów krytyki spodziewano się, że podczas tegorocznej edycji organizatorzy Gadhimai opamiętają się w temacie bezsensownego zabijania zwierząt. Nic bardziej mylnego; festiwal rozpoczął się od pozbawienia życia kozy, szczura, kurczaka, świni i gołębia. Według aktywistów, którzy udali się na miejsce, później było tylko gorzej – jeszcze tego samego dnia nastąpiła zagłada tysięcy bawołów. Brutalny festiwal w Nepalu miał swój początek około 250 lat temu, kiedy kiedy pewnemu księdzu w niewoli przyśniło się, że tylko krwawa ofiara zachęci Gadhimai, hinduską boginię władzy, do uwolnienia go. Najwyraźniej mu się udało, skoro tradycja przetrwała do dziś, a tysiące ludzi co roku składa ofiary ze zwierząt, by spełnić swoje marzenia. W każdej religii ludzkie urojenie jest wartością nadrzędną w imieniu której uznaje on zarzynanie niewinnych istot za dobry pomysł. Można więc zapytać czy tak marny mentalnie i moralnie człowiek powinien przetrwać jako gatunek; otóż nie powinien. Zwyczajnie nie zasługuje na to ze względów etycznych.

Rozumna, a drapieżna mentalnie istota czyni jedynie śmierć i ból. To jest uniwersalna zasada. A uniwersalna prawidłowość etyki mówi, iż życie to wartość najwyższa gdyż inaczej nie jest życiem. Ideowa pogarda wobec życia sprawia tylko unicestwiwanie go czyli przeciwdziała idei życia. Unicestwia ją. Wobec tego życie jest swoistym plusem. Odbieranie życia jest minusem, jest odbieraniem samej idei życia. Kto zatem odbiera życie, czyni minus. Jest zgodnie z kosmiczna zasada etyki, nieetyczny.

Nie potrzeba mi ani doktryn, ani wzorców aby odróżnić dobro od zła i chcieć tego pierwszego. Jeśli człowiek zrozumie, że życie jest wartością dla każdego ze stworzeń to zrozumie, że odbieranie go jest odbieraniem wartości. Jest nieetyczne.
Nie ma we wszechświecie gatunku, który chciałby własnej zagłady i uznał to za etyczne. I nie powinno być gatunku, który uznaje za nieetyczne odbieranie życia swoim przedstawicielom, a jednocześnie odbiera je innym gatunkom, wmawiając sobie, że to jest etyczne. Etyka jest uniwersalna. Bo chodzi przecież o istnienie. Żadne ze stworzeń nie chce śmierci więc zadając ją mu, odbierasz mu jego wartość.

Religia zaczyna się od urojenia i pogłębia w ludziach te właśnie urojenia. Sprawiając, że mimo uplywu czasu, rozwoju technologii i świadomości ogólnej, uważamy, że śmierć jakiegoś zwierzęcia poprawi nasz los. Co gorsza też uważamy, że jakaś najwyższa istota, która jest za nasz los odpowiedzialna chce wlaśnie tej śmierci. Więc skoro uznajemy to za dobry i słuszny pomysł, to wiara w taką istotę - z założenia wyższą od nas, co jest groteskowe skoro chce ofiar i krwi - stawia nas najniżej w ewolucji. Religie więc udowadniają, że człowiek i tylko człowiek potrafi spaść niżej od zwierzęcia.

Tego typu praktyki religijne istnieją na całym świecie. Przekonanie, że najwyższa w naszej kulturze istota czyli bóg, chce śmierci i krwi. Co gorsza pragniemy tego boga. Również na tym gruncie wyrosło chrześcijaństwo; wszak wyrosło ze starego testamentu. W jednej trzeciej jego skladową jest mesjanizm hebrajski. I to bóg jahwe jest ojcem Jezusa Chrystusa i chrześcijańskim bogiem. Ten bóg który chciał ofiar ze zwierząt. Dlaczego to się zmieniło wyjaśniłem Ci na początku. To, że dziś chrześcijaństwo nie sklada ofiar nie zmienia niczego w tej calej doktrynie. To w zasadzie kwestia już pragmatyzmu, a nie nowej idei czy wyższej myśli.

Bo myśl panowania nad zwierzętami, czynienia sobie ziemi poddanej i wzbudzania w zwierzętach strachu oraz traktowania ich jako służących czlowiekowi i do rozwoju ludzkiego jest żywe w chrześcijaństwie i wiedzie prym.

Nie tylko doktryna propagowania tej prześladowczej idei wobec zwierząt jest w chrześcijaństwie czołowa. Chrześcijańskie lobby nawet dziś w roku 2020 mówi, że weganizm jest antychrześcijański i zły. Więc chrześcijaństwo mówi nam, że moja osobista dieta i chęć nie czynienia zwierzętom śmierci jest antychrześcijańska.

Wobec tego mogę powiedzieć tylko jedno; bądżmy bardziej i więcej antychrześcijańscy!

Każda religia zależna jest od treści ludzkiej, którą ten czlowiek sporządza, przeinacza i dostosowuje do swoich potrzeb. Ponieważ czlowiek jest skłonny do arogancji i braku umiaru musi przestać być przyzwoity i zaczyna czerpać z tego co go otacza. Nie w zakresie wspołistnienia lecz supremacji.

Zwłaszcza gdy jego religia mówi wprost, że jest wyjątkowy i jest koroną stworzenia. Bazyh Wielki, ojciec Kościoła, arcybiskup Cezarei i patriarcha wschodnich mnichów, urodził się w 329 roku w Cezarei w Kapadocji w swych listach między innymi pisał "Ciało, które obciążone zostaje potrawami mięsnymi, nękane jest chorobami, umiarkowany tryb życia czyni je zdrowsze i silniejsze i ucina korzenie zła. Opary potraw mięsnych zaciemniają światła ducha. Obojętne jakiego rodzaju potrawami mięsnymi napełniony zostaje żołądek, powoduje to nieczyste ruchy, dusza zostaje zagłuszona pod ciężarem pożywienia, traci panowanie i zdolność myślenia. Tak długo jak się żyje umiarkowanie, mnoży się szczęście domu, zwierzęta będą znajdować się w bezpieczeństwie, nie będzie przelewana krew, zwierzęta nie będą zabijane. Kuchenne noże będą bezużyteczne, stół będzie pokryty owocami, które daje natura i można się tym zadowolić. Trudno jest kochać cnoty, jeśli się cieszy potrawami mięsnymi i ucztami".

Jak widzicie nawet we wczesnym kościele starała się przebić wyższa myśl ludzi czerpiacych nauki od mnichów. I od dawna istniało już dostrzeganie niebezpieczeństwa w postaci ludzkiej i ludzkiego braku umiaru.

Gdy przyjrzycie się na dzisiejszy świat, który jest zdegenerowany, gdzie przez ostatnie pół wieku z powodu działalności ludzkiej wygineło ponad 60% gatunków zwierząt, a większość zwierząt dziś hoduje się dla pazerności ludzkiej lub rozrywki myśliwskiej to doskonale zrozumiemy, że zniszczyliśmy świat przez tą właśnie dominującą skłonność; brak umiaru.

Mimo tej degradacji wciąż szukamy sobie usprawiedliwienia do braku umiaru. Wszak burger za 20 zl nie sluży do żywienia biednych lecz służy do karmienia pazerności, a argument za karmieniem ludzkości to żaden argument. Dlaczego? Bo ludzkość nie posiadła prawa moralnego aby sprawiać sobie dobrobyt kosztem innych stworzeń. Ponadto kaloryczność roślin zużyta do produkcji mięsa jest dużo wyższa niż kaloryczność mięsa którą ono daje. Kaloryczność energii zużytej do produkcji pestycydów aby wytowrzyć pokarm dla zwierząt hodowlanych wraz z hodowlami degeneruje stan planety. Tego typu ergonomia jest bezsensowna. Więc żywiąc się z upraw człowiek byłby w stanie dużo bardziej przeciwdzialać głodowi. Ale człowiek nie chce o tym slyszeć. Dlaczego? Bo jest pożeraczem kotletów. Nie jesteśmy w stanie wyjść ponad siebie, ponad to do czego człowiek był zmuszony przez dotychczasowy swiatopogląd. Kompletnie błędny.

Światopoglądowo jesteśmy pazernymi mięsożercami, ciałożercami, a religijnie jesteśmy koroną stworzenia. Ponieważ religia deprecjonuje życie zwierząt to po drodze jej z lobby hodowlanym. A, że religia czyli słowo boga i kapłana jest najważniejszym co może przyjąć wyznawca czyli motloch to religia opłacana przez przeróżne lobby utrzymuje nas w krwiożerczości. Dlatego kapłani religijni są orędownikami bestialstwa wobec zwierząt. Bo kapłan religijny jest amoralny i czerpie z tego zyski, a że kaplan dla wiernego ma zawsze rację to i chętnie o tym mówi. Życie zwierząt jest tanie w utrzymaniu, a niesamowicie dochodowe w sprzedaży ich ciał. I to jest część współczesnej ofiary kapłana. Niegdyś zwierze na ołatrzu, dziś ciało zwierzęcia zamienione na pieniądz jako lapówka hodowców i przemysłu futrzarskiego.

Dlatego słyszymy tego typu absurdy płynące od orędowników religii, że weganizm jest zły i antychrześcijański. Mówią to po to aby byli mięsożerni i aby nie przyszlo im do głowy chcieć być lepszymi i mieć umiar. Dlatego też lobby religijne choćby w Polsce ma swój udzial a obozach zagłady dla zwierząt jak fermy futrzarskie. Mamy tekstylia, nie musimy ubierać się w futra ale wciąż obdzieramy zwierzęta ze skóry, trzymając je w klatkach zadając ból i strach. Z wielkimi ideałami chrześcijańskimi na ustach. Ale przecież to nie grzech. 

Więc gdy jakaś filozoficzna myśl zechce wyrwać się z kajdan to zostaje zakrzyczana, sprowadzona do bezgłośnego szeptu lub zostaje dopasowana do potrzeb okreśonej grupy ludzi.

Doksonale to widać na podstawie boga starotestamentowego jak i chrześcijaństwa. Mojżesz jako pierwszy kapłan mówi "Dajcie z dóbr waszych daninę dla Pana". Każdy więc, którego skłoni do tego serce, winien złożyć jako daninę dla Pana złoto, srebro, brąz, purpurę fioletową i czerwoną, karmazyn, bisior oraz sierść kozią, baranie skóry barwione na czerwono i skóry delfinów oraz drzewo akacjowe, oliwę do świecznika, wonności do wyrobu oleju namaszczania i pachnących kadzideł, kamienie onyksowe i inne drogie kamienie dla ozdobienia efodu i pektorału. (Księga Wyjścia, rozdział 35) Nie trzeba być geniuszem aby domyślić się, że wszechmogący bóg, istota o największych możliwościach i absolutnie nadzwyczajna nie potrzebuje zlota i kadzidła. Jednak zastrzaszenie i powołanie do życia blużnierstwa robi swoje. Zachłanność rośnie wraz z posiadaniem. W pewnym momencie już nie wystarczają kadzidła i futra. Potrzeba jedzenia, najlepszego rodzaju, wszak Mojżesz jest fanem mięsa. No i ktoś musi mu sprzątać, gotować i zamiatać. Ale najpierw pić, oj pić: 28 Nie będziesz się ociągał z [ofiarą z] obfitości zbiorów i soku wyciskanego w tłoczni. I oddasz Mi twego pierworodnego syna. (Księga Wyjścia, rozdział 22) i nie możesz sie ociągać z przyniesieniem kapłanowi soku. I aby było jasne, jestem bardzo łaskawy i pozwalam wam wykupić niewolnika z własnego dziecka. Jakże to genialny przepis darmowej siły roboczej. I nie będziesz oddawal bogu drugiego dziecka lub trzeciego. Przecież mógłyś nie mieć drugiego lub trzeciego. Byłoby to wszak, oczywiście wciąż niewłaściwe ale przynajmniej zrozumiałe, gdyby to czwarte dziecko oddawane było na służbę do kapłana. Wszak wcześniejsze dzieci mogą wówczas pomagać rodzicom w pracy. Ale nie, ma być pierworodne. Dlaczego? Bo pierworodne jest zawsze. Zawsze mając dzieci będziesz miał to pierwsze. Kapłan nie może pozwolić sobie na ryzyko czy czasem będziecie mieć drugie dziecko. I kapłan który ustala wszystko ściele swój los w komfortowym łożu. (Księga Wyjścia 13)

1 Pan tak powiedział do Mojżesza: Poświęćcie Mi wszystko pierworodne. U synów Izraela do Mnie należeć będą pierwociny łona matczynego - zarówno człowiek, jak i zwierzę(...) Lecz pierworodny płód osła wykupisz jagnięciem, a jeślibyś nie chciał wykupić, to musisz mu złamać kark. Pierworodnych ludzi z synów twych wykupisz.

To iście wyrazisty obraz niewolnictwa i barbarzyństwa. Ale uświecony przez boga więc słuszny według wierzącego.

Identyczny w zasadzie schemat pojawia sie w Nowym Testamencie. Rodzący się kościół apostolski na naukach jezusa zaczyna budować swoją działalność. (Dzieje Apsotolskie, rozdział 4) 34 Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je 35 i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów.

Dobrobyt dla apostołów jest równie ważny jak wcześniej dla mojżesza i kapłanów. Ale Apostołowie stają się subtelniejsi w swym smaku i manierach. Nie chcą już szlachtować ciał na oltarzu, za dużo balaganu. Mięso trzeba oporządzić i mieć gdzie trzymać, szybko się psuje. Jest dużo bardziej praktyczna ofiara. Pieniądze. Więc je wymuszają i nie są przy tym lagodni jak baranki i wiktoriański obraz ich nauczyciela Jezusa Chrystusa. To istana mafia.

Pewnien Ananiasz, z żoną swoją Safirą, sprzedał posiadłość i za wiedzą żony odłożył sobie część zapłaty, a pewną część przyniósł i złożył u stóp Apostołów, czyli u stóp przywódców mafii. To była powinność zgodnie z wydanym dekretem mafijnym: 34 Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je 35 i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów.

Ananiasz trafia na przesłuchanie do dona Piotra. Ananiaszu - powiedział Piotr - dlaczego szatan zawładnął twym sercem, że skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię? Jakże mogłeś dopuścić myśl o takim uczynku? Nie nam skłamałeś lecz donowi jahwe. Ananiasz pewnie tłumaczy, że sprzedal swoja własność, odlożył tylko część zapłaty, wszak to jego pieniądze, i tak znaczną część oddał grupie gangsterskiej. Ale don piotr nie lubi półśrodków. Jak to dla siebie część? Wszystko masz nam oddawać. Słysząc te słowa Ananiasz padł martwy. No padł martwy jak dostał młotem w łeb. Tak postępuje mafia. Nie oddałeś nam pieniędzy zgodnie z oczekiwaniami więc czapa w łeb. A wszystkich, którzy tego słuchali, ogarnął wielki strach. 6 Młodsi mężczyźni wstali, owinęli go, wynieśli i pogrzebali.

Zaczeła go jednak szukać żona. Po trzech godzinach weszła także jego żona, nie wiedząc, co się stało. «Powiedz mi - zapytał ją don piotr - czy za tyle sprzedaliście ziemię? «Tak, za tyle» - odpowiedziała. A Piotr do niej: «Dlaczego umówiliście się, aby wystawiać na próbę cierpliwość don jahwe? Oto stoją w progu ci, którzy pochowali twego męża, szamto. Tak, zginął i właśnie oni pochwali jego truchło, bo nas się nie kantuje kurwo. Gdzie są pieniądze dziwko, gadaj gdzie są pieniądze. Jak nie powiesz wyniosą też ciebie. Zajebiemy Cię tak samo jak mężulka. Mów, gdzie jest reszta szmalu szmato.». A ona upadła natychmiast u jego stóp i skonała. No upadła, jak dostała młotem w głowę.

Gdy młodzieńcy weszli, znaleźli ją martwą. Wynieśli ją więc i pochowali obok męża. 11 Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli.

Tak właśnie tak zwani apostołowie, mesjasza chrystusa postąpili z parą małżonków, która spieniężyła swój majatek i nie oddała im wszystkich pieniędzy z tego. Przecież to najzwyklejsza bandytka. Pospolite gangsterstwo w którym chodzi o wpływy. Tak się wymusza posłuszeństwo i szerzy świadomość o tym aby nie oszukiwać mafii.

Tak rozwija się religia, gdyż taki ma cel. W chrześcijaństwie pierwotnie ideą było braterstwo. Po apelu aby przynosić pieniądze ze sprzedaży majątków dodano zdanie "Każdemu też rozdzielano według potrzeby." Tylko to już nie działało. Było tym czym stoi cała ta religia; frazesem aby nakłonić lud do przynoszenia i w imieniu braterstwa deklarować podzial między potrzebujących. Nie trzeba być geniuszem aby wiedzieć, że ten podzial nie działał i nie działa. Wystarczy rozejrzeć się czy to po dzialaniach kościoła katolcikiego w historii jak i dziś.

Począwszy od matki teresy handlujacej dziećmi i mającej setki milionów dolarów na końcie, a nie pomagajacej ani jednym dolarem tylko gloszącej wartość życia w ubóstwie. Można spojrzeć po przepychu Watykanu, złota zwisajacego z ornamentów, po wielkości kościołów, po domach biskupów. Spojrzeć na dom choćby biskupa z Polski, który sam jeden - nie licząc służby mieszka w olbrzymiej posiadłości. I spojrzeć na nie koniecznie największy kontrast ale na choćby dom samotnej matki nadający sie do remontu nie oferujacy żadnego komfortu matkom samotnie wychowującym dzieci nie majacym środków do życia.

W którym momencie owo równe rozdzielanie według potrzeby działa? Czy kaplan jest równiejszy? Najbogatsza insytyucja na planecie ziemia jaką jest kościół katolicki głoszący właśnie tą ideę równego rozdzielania dóbr kontra miliony ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie czy umierających z głodu.

Podział dóbr był tylko chwytem marketingowym. Potrzeby jednego kapłana kontra potrzeby wspólnoty. To co właśnie głosi chrześcijaństwo i nowy testament czyli wspólnotę i jej wspieranie nie działa od wieków. Nie działało dawno temu gdy biedni chłopi oddawali trzody i plony kapłanom. A później z biedy dzieci na seksualną i niewolniczą posługę im. Pan kapłan siedział i pił za darmo, żarł, gwałcił dzieci. Parafianin pracował i na kolanach oddawał dary.

A kościół katolicki caly czas udawał dobroczynność za nie swoje pieniądze. Oddając co najwyżej jedną tysięczną na potrzeby marketingu aby móc powiedzieć, że pomógł bo tak ma w statusie. Oczywiscie z tego co dostał od wiernych, zrabował, zarobił na ukrywaniu choćby nazistów.

Wracając więc do meritum; bez względu na to czy to chrześcijaństwo czy dosyć daleki od niego konfucjonizm czlowiek z natury jest skłonny do wszelkiego zła.

Dajmy na to, że jesteśmy ślepi. Problem z religiami, z systemami religijnymi jest taki, że one chcą nas takiego ślepego i nie czynią nas widzących. Pozostawiają nas ślepych gdyż tacy jesteśmy własnie potrzebni religii.

Religia nie uczy lecz powtarza. Religia nie rewiduje "prawdy" starodawnej w kontekście coraz większej wiedzy lecz głośno występuje przeciw jakiejkolwiek zmianie tej "prawdy". Natomiast filozofia, myśl, kreacja, wyobrażenie , chęć dobra sprawia, że chcemy otworzyć oczy. I się zmieniać. Ale gdy nad nami góruje pogląd religijny to od razu nas strofuje w tym, że nie możemy tych oczu otworzyć. W religii wszelka myśl jest zła już od samego początku, a wszelka zmiana jest wrogością wobec bożego ustalonego planu. Ponadto jest blużnierstwem za które będziesz ukamienowany.

W przeróżnych kombinatorskich systemach jak między innymi konfucjonizm jest większa szansa na pewne manipulacje w części tych systemów dla siebie czy wobec prawdy czasu. Notabene kościół katolicki też to robi dlatego wbrew świętemu słowu z bibli w 1992 roku przyznaje, że to Galileusz miał rację o tym, że to ziemia krąży wokół słońca, a nie odwrotnie. Galileusz udowodnil klamstwo bogu ale oczywiście w wiernych to nic nie zmieniło. Samo oświadczenie kościoła w tym temacie nie bylo spowodowane dążeniem kościoła do prawdy (w tym przypadku walczył z tą prawdą od 1663 roku) lecz brakiem już możliwości ze względu na dowody, zaprzeczaniu tej prawdzie.

Jednak mimo tego oba te systemy są po trochu w stanie zmieniać swój kanon (zmuszone realiami) to musimy pamiętać, że te systemy są formą polityki mającej centralizować ludzi. A że znaczna większość ludzi jest primtywna ze skłonnościami do sadyzmów, zła, podlości oraz średniointeligentna to te systemy musząc trafiać w ich gusta nie oferują nic ponad nich.Te systemy muszą trafiać w motłoch, tłum. Głupiec nie wybierze systemu którego nie pojmie. Sadysta nie wybierze systemu w którym nie może krzywdzić. Czlowiek bez umiaru i przyzwoitości nie wybierze systemu, który nim gardzi.

Dlatego na świecie jest tak wielu chrześcijan. I tak wielu wyznawców innych religii. Motłoch.

Więc odpowiadając na twoją wcześniejszą ironię, że Jezus porwał miliony, a ja niewielu, oznajmiam, że mądrość i dobro nie jest dla prymitywnego motłochu. A większość ludzkości to po prostu zwyczajny, głupi motloch ze skłonnościami do każdej nikczemności i perfidii.

Dlatego wlaśnie filozofia czyniąca ludzi lepszymi, wyższymi, idea Nietzschowskiego nadczlowieka trafia jedynie do nielicznych, garstki tych, którzy chcą być ponad motłoch i potrafią być i chcą być dobrzy i etyczni. Żle świadczyłoby to o filozofii gdyby szedł za nią motłoch.

Zatem musimy sobie otwarcie powiedzieć, iż religie są dla ludzi niedojrzalych duchowo i moralnie. Dlatego centralizują wokół siebie miliony. Miliony, które zawierzają bez żadnych argumentów kapłanom. I jak to mówił Nietzsche nie da sie z nimi nic zrobić nawet argumentami "W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byście to chcieli teraz dowodami obalić?" I dlatego chrześcijańskie królestwo niebieskie jest wymarzonym miejscem dla milionów podczas gdy jeśli się nad nim zastanowisz to bardziej jałowego i okropnego miejsca trudno sobie wyobrazić.

Ale do tego trzeba mieć wyższe aspiracje niż motloch. Więc pomyśl sobie jak okropnym miejscem jest najwyższa nagroda w Twojej doktrynie czyli zbawienie na wieki w raju jeśli człowiek rozumny woli umrzeć bez obietnicy życia po śmierci niz trafić do tego miejsca.

- co jest bardziej prawdopodobne? Że myli się niewielu czy myli się miliony?

- więc idąc Twoim tokiem rozumowania miliony much nie może się mylić gdy siadają na gównie.

- taka natura.

- wlaśnie. Taka natura. Ludzka natura czyli potrzeba dla motłochu. Muchy mają swoje gówno i do niego ciągną, ludzie swoje gówno. Religie.

Nie deprymuj się jednak. Porozmawiajmy więcej o tym gównie. Konfucjonizm i inne wierzenia to gówno. Problemem większym jest jednak wyjątkowe gówno jakimi są religie objawione czyli Judaizm, Chrześcijaństwo i Islam. Wiele religii jak i konfucjonizm egzystuje na pułapie wypelniania potrzeb ale nie głoszą, że czynią wyznawców dobrymi i milosiernymi.

Można powiedzieć, że są nijacy ale są wobec siebie szczerzy. I tacy pozostaną. Ponieważ ten rodzaj pragmatyczneego systemu takich ich potrzebuje, a przez jeszcze warunkowanie kulturowe Ci ludzie tacy po prostu chcą być. Pasuje im brutalność wobec zwierząt, brak wyższego celu jako lepszego człowieka. Chcą wypełniać swe prymitywne potrzeby i ten system im na to pozwala. Czy konfucjonizm jest lepszy od chrześcijaństwa? Nie jest. I odwrotnie, chrześcijaństwo też nie jest lepsze od konfucjonizmu. Każdy system religijny, który nie skłania czlowieka do poszukiwań, wykraczania ponad starodawne "prawdy", eweolucji jest po prostu zły. Stoi w sprzeczności z rozwojem jak i checią bycia lepszym. I każdy system który nie tylko głosi ale i aprobuje amoralne postępowanie wobec zwierząt jest zły. Nawet jeśli wewnętrznie przetworzy sobie dobro i zło na bogobojność i grzech.

Najgorszym z systemów religijnych są właśnie trzy religie objawione, które mówią światu głośno, że oni są lepsi bo wybrani przez boga objawionego (którego i tak nikt nie widział), a ten objawiony bóg dał określone zasady postępowania. I wybierając to co jest nam bezpośrednie czyli chrześcijaństwo, to usłyszymy, że ich bóg ich wartościuje. Że oni są lepsi. Że oni są dobrzy. Oni są miłościwi, miłują bliżniego. A o poganach i innowiercach to mówią z pogardą i wrogością. Ale są miłościwi, tak mówią. Ale zabijają homoseksualistów. Juz nie dziś, mimo, że w afryce zabijają dzieci ale rzucają w homoseksualistów kamieniami. I biją ich. Bo ich bóg dał nakaz zabicia homoseksualisty. Cywilizacja jednak nie dopuszcza tej formy. Gdyby dopuszczała chrześcijanie po dzis dzień mordowaliby lgbt, heretyków, czarownice, wszelkich innych. Pogan.

I słyszymy od nich samych o ich wyższości nad nami. Oczywiście oni spowodowali największą gehennę ludzkości między innymi w trzech wielkich aktach zła jak christianizacja ameryk, inkwizycja i krucjaty. Ale mówią, że są lepsi od innych. Tak mówią tylko nigdy nie dają temu dowodu. To ich wiara, to że wierzą czynić ma ich lepszymi. Ale sama wiara nie czyni ich lepszymi. Same mówienie o tym nie sprawi, że będą dobrzy.

- jesteś ateistycznym fundamentalistą. W żadnym aspekcie nie lepszym od fundamentalistów religijnych.

- abym Cię dobrze zrozumiał. O czlowieku moralnym, nie zabierającym życia niewinnym stworzeniom, który nie nawołuje do zabijania innych w myśl przepisów boga, mówisz, że jest agresywnym fundamentalistą bo mój ateizm czyni mnie fundamentalistą. A może to zdecydowanie z jakim wypowiadam swoje poglądy demaskując religię. Okazuje się, że zdecydowanie mylnie odbierane jest nie tylko jako fundamentalizm lecz i jako agresja. Zbyt łatwym byłoby zapytać Cię o podanie choćby jednej ofiary spalonej na stosie czy torturowanej przez ateistów. Wiem zresztą co bym usłyszał. Zawsze w takiej sytuacji slyszę głośno wypowiadane "Hitler". Tylko, że hitler był chrześcijaninem. Już w pierwszym rozdziale "Mein Kampf" hitler pisze, że niszcząc żydów wypełnia boski plan i boską wolę? Nie wspomnę już o pozostałych kwestiach.

Ten wasz kłam powielany jest jednak często i działa. Zresztą dziala zgodnie z myslą goebelsa "klamstwo powtarzane cały czas staje się prawdą" O wspieraniu przez kościół katolicki faszyzmu można byłoby napisać kilka odrębnych materiałów. Ponadto jakkolwiek na to nie spojrzeć sam kościół katolicki jest faszyzmem.

Zapytytam Cię więc o coś.

- możesz mi podać nazwę ksiażki, w której coś lub ktoś daje ateisom kilkaset nakazów postępowania? Możesz podać nazwę ksiażki, w której coś urojonego mówi im, że "nie pozwolą żyć czarownicy" albo zabiją krnąbrne dziecko lub dziewczynę, która nie okazała się dziewicą? Możesz dać mi wykładnię która każe ateistom postępować w bardzo zdefiniowany sposób i wybijać na swej drodze do jakiejś tam obiecanej ziemi, przez jakiś tam twór, każdy naród, brać ludzi w niewolę, gwałcić dzieci i składać zwierzęta na ofiary?

Milczał.

- podaj mi tytul księgi, którą ateiści uważają za drogowskaz moralny. Podaj mi zapisy mówiące na ten przykład to co mówi biblia choćby z Księgi Izajasza (rozdział 13)"Ja dałem rozkaz moim poświęconym; z powodu mego gniewu zwołałem moich wojowników,(...) Pan i narzędzia Jego gniewu, aby spustoszyć całą ziemię. Zawyjcie, bo bliski jest dzień Pański, nadchodzi jako klęska z rąk Wszechmocnego. Dlatego wszystkie ręce opadają, topnieją wszystkie serca ludzkie. (...)Oto dzień Pański nadchodzi okrutny, najwyższe wzburzenie i straszny gniew,żeby ziemię uczynić pustkowiem (...) Uczynię człowieka rzadszym niż najczystsze złoto, i śmiertelnika - droższym niż złoto z Ofiru. (...) Każdy odszukany będzie przebity, każdy złapany polegnie od miecza. Dzieci ich będą roztrzaskane w ich oczach, ich domy będą splądrowane, a żony - zgwałcone. Oto Ja pobudzam przeciw nim Medów, którzy nie cenią sobie srebra ani w złocie się nie kochają. Wszyscy chłopcy będą roztrzaskani, dziewczynki zmiażdżone Nad noworodkami się nie ulitują, ich oko nie przepuści także niemowlętom."

Milczał.

- Więc skoro to tyle jeśli chodzi o argumenty to nie otwieraj parszywej gęby już nigdy w lamentowaniu o atakowanie twojej wiary. Dopóki tobie będą przyświecały takie słowa, którymi stoi twoja biblia, a mi mówienie o tym, że te slowa są obrzydliwością bez wyznawania żadnych apeli czegoś najwyższego do prześladowania, mordowania, niewolenia, gwałcenia i zla to nawet nie jesteśmy sobie równi. I nigdy nie będziemy.

To tobie przyświeca największa obawa i najważniejsze przykazanie boga twojego: (Księga Kapłańska; rozdział 24 – wers 15-16) "Ktokolwiek przeklina Boga swego, będzie za to odpowiadał. 16 Ktokolwiek bluźni imieniu Pana, będzie ukarany śmiercią. Cała społeczność ukamienuje go. Zarówno tubylec, jak i przybysz będzie ukarany śmiercią za bluźnierstwo przeciwko Imieniu"

Ateizm nie ma ani takiej księgi ani takiego urojonego sadysty. I nie ma cynicznych, obłudnych kapłanów i papieży, którzy stworzyli zbrodniczą machinę kościoła katolickiego i w imieniu szerzenia swego boga dokonali największej zagłady ludzi na wszystkich kontynentach w dziejach ludzkości. Największej w imieniu boga, którego nazywają "miłosiernym".

 

   Wstaję, odwracam się i odchodzę - Jak to powiedział fizyk Krauss - zostawiam za sobą - zapomnij o jezusie, to gwiazdy umierały byś ty mógł się urodzić.

 

 

   "Ludzie chcą w coś wierzyć. Chcą wierzyć w wierzenia. I większość ludzi wiary wybiera z doktyny rzeczy, które wydają im się niepoważne i odrzuca je. Sądzę, że jeżeli nie wierzysz w niektóre rzeczy i musisz je odrzucić, to daj sobie z tym spokój w ogóle.

Czy wiemy jak powstaly pierwsze formy życia? Nie. Ale biochemia i genetyka dały podstawy do wnioskowania, że jest prawdopodobieństwa iż chemia w naturalny sposób przekształciła sie w biologię.

Czy to wiemy? Nie. Ale jest to prawdopodobne i dlatego warte uwagi. Cud nie jest potrzebny. To samo dotyczy wszechświata. Na kluczowe pytanie, ostatni bastion boga, dlaczego jest coś, a nie nic - odpowiedzmy; nie potrzebujemy cudu.

Z perspektywy filozoficznej ludzie mają problem z wszechświatem, który miał początek. Dlatego wymyślili boga. Zamiast przyczyny i początku jest religia i teologia. Ludzie mówią, że nauka odbiera ich duchowe spełnienie, cuda i szczęście. Zamiast tego powinniście być szczęśliwi, że mało znaczycie ale zostaliście obdarzeni przez ewolucje świadomością i inteligencją. I że możecie zadawać pytania. Wiec zamiast wpadać w depresję i poszukiwać idei ponad swoim światem, stwórzcie władne idee i cieszcie sie tą krótką chwilą pod słońcem." Lawrence M. Krauss

Wierzącymi rządzi strach. Musimy dorosnąć inaczej nigdy nie wydostaniemy się z tej zabobonnej spirali zła czynienia tego co chce jakiś starodawny bóg, którego nikt nigdy nie widział. Ewangelia Jana, rozdział 1 Boga nikt nigdy nie widział. No i niedowiarkom, którzy śmieli wątpić w rozmowy Mojżesza z dymem zamyka usta raz na zawsze:  I znowu rzekł: «Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu»

 

 

Pozamiatane. Nie możesz ujrzeć boga bo byś umarł. Dla Twojego dobra on Ci się po prostu nie ukaże. Masz wierzyć i oddawać ofiary. To wszystko co możesz. Wstydem dla inteligencji i moralności jest szanowanie i tolerowanie religii która prześladuje i niszczy ludzi i zwierzęta. I wstydem jest podawanie przez wiernych jako fundamentalnych wydarzeń pomocy i łaski boga, wyprowadzenia izraelitów z egiptu (po tym jak go zniszczyl i zabił wszystko co pierworodne, uprzednio mordując zwierzęta) oraz choćby marsz do ziemi obiecanej, który byl holocaustem dla spotkanych po drodze narodów.

(Księga Jozuego, rozdział 10)

28 Tego samego dnia Jozue zdobył Makkedę i pobił ją ostrzem miecza, króla zaś jej i wszystkich żywych w mieście obłożył klątwą, tak że nikt nie ocalał.(...) 29 Następnie Jozue z całym Izraelem udał się z Makkedy do Libny i natarł na Libnę. 30 I wydał ją Pan w ręce Izraela wraz z jej królem; zdobyli ją ostrzem miecza i zabili wszystkich żyjących, tak że nikt nie ocalał;(...). 31 Jozue z całym Izraelem udał się następnie z Libny do Lakisz, obległ je i natarł na nie. 32 I wydał Pan również Lakisz w ręce Izraela, który na drugi dzień zdobył je i zabił ostrzem miecza wszystkich żyjących w nim, zupełnie tak, jak uczynił z Libną. 33 Wówczas Horan, król Gezer, przybył, aby wspomóc Lakisz, lecz Jozue zadał mu taką klęskę, iż z jego ludu nikt nie ocalał. 34 Później Jozue, a z nim cały Izrael udali się z Lakisz do Eglonu, oblegli go i natarli na niego. 35 Zdobyli go tego samego dnia i pobili ostrzem miecza. Wszystko, co w nim żyło, tegoż dnia zostało obłożone klątwą, zupełnie tak, jak w Lakisz. 36 Z Eglonu udał się Jozue, a z nim cały Izrael do Hebronu i natarł na niego. 37 I zdobyli go, i porazili ostrzem miecza jego króla i wszystkich mieszkańców przyległych jego miast, nie pozostawiając nikogo przy życiu, jak uczynił [Jozue] z Eglonem. Miasto i wszystko, co w nim żyło, zostało również obłożone klątwą. 38 Jozue wraz z całym Izraelem wrócił do Debiru i natarł na niego. 39 I zdobył go wraz z jego królem i wszystkimi przyległymi doń miastami: pobili go ostrzem miecza i obłożyli klątwą wszystko, co w nim żyło, nie oszczędzając nikogo. Jak postąpił z Hebronem, tak uczynił z Debirem i jego królem, jak przedtem 40 W ten sposób Jozue podbił cały kraj: wzgórza i Negeb, Szefelę, i stoki górskie i wszystkich ich królów. Nie pozostawił nikogo przy życiu i obłożył klątwą wszystko, co żyło, jak rozkazał Pan, Bóg Izraela. 41 Jozue pobił ich pod Kadesz-Barnea aż do Gazy, cały kraj Goszen aż do Gibeonu. 42 Wszystkich tych królów i ziemie ich zdobył Jozue w jednej wyprawie, ponieważ Pan, Bóg Izraela, walczył wraz z Izraelem.

Tak wyglądała wędrowka wybranego narodu boga do ziemi obiecanej. Setki miast, miliony ludzi i zwierząt.

Terror i faszyzm w imieniu boga i z bogiem na ustach. Po drodze dąsy boga na Medianickie kobiety i pałanie chęcia zemsty. Chęcią wybicia ich. Księga Liczb, rozdział 31 7 Według rozkazu, jaki otrzymał Mojżesz od Pana, wyruszyli przeciw Madianitom i pozabijali wszystkich mężczyzn. (...) 9 Następnie uprowadzili w niewolę kobiety i dzieci madianickie oraz zagarnęli jako łup wszystko ich bydło, stada i cały majątek. (...) rozgniewał się Mojżesz na dowódców wojska, na tysiączników i setników, którzy wracali z wyprawy wojennej. 15 Rzekł do nich: «Jakże mogliście zostawić przy życiu wszystkie kobiety?

Czcigodny przez religię, prorok boga miłosiernego jahwe oburzony jest, że żołnierze nie pozabijali kobiet. Jak mogliście nie zarznąć tych kobiet. 16 One to za radą Balaama spowodowały, że Izraelici ze względu na Peora dopuścili się niewierności wobec Pana. Sprowadziło to plagę na społeczność Pana. Bóg nie może znieść tego wstydu, tego policzka. Nie moze pozwolić im żyć. Toż to taka okrutna potwarz dla naszego miłosiernego boga, będącego naszym drogowskazem moralnym.

Teraz też wiemy dlaczego bóg był tak wkurzony na Medianitów. Tylko i wyłącznie za to, że część z Izraelitów przestała go czcić. Toż to czyn godzien takiego okrucieństwa. Izraelici przebywali w Szittim. Tam sobie zaczeli folgować (Księga Liczb, rozdział 25)

1 Gdy przebywali w Szittim, zaczął lud uprawiać nierząd z Moabitkami(...)Izrael przylgnął do Baal-Peora, i gniew Pana zapłonął przeciw niemu. 4 I rzekł Pan do Mojżesza: «Zbierz wszystkich [winnych] przywódców ludu i powieś ich dla Pana wprost słońca, a wtedy odwróci się zapalczywość gniewu Pana od Izraela». 5 Rozkazał więc Mojżesz sędziom Izraela: «Zabijajcie każdego z waszych ludzi, którzy się przyłączyli do Baal-Peora». 6 I oto przybył jeden z Izraelitów i przyprowadził Madianitkę do swoich braci przed oczami Mojżesza i całego zgromadzenia Izraelitów, którzy lamentowali u wejścia do Namiotu Spotkania. 7 Ujrzawszy to kapłan Pinchas, syn Eleazara, syna Aarona, chwycił w rękę włócznię, opuścił zgromadzenie, 8 poszedł za Izraelitą do komory namiotu i przebił ich obydwoje, mężczyznę Izraelitę i kobietę - przez jej łono. I ustała plaga wśród Izraelitów. 9 Zginęło ich wtedy dwadzieścia cztery tysiące. 10 Mówił znowu Pan do Mojżesza: 11 «Pinchas, syn Eleazara, syna kapłana Aarona, odwrócił mój gniew od Izraelitów, gdyż zapłonął pośród nich zazdrością. Dlatego nie wytraciłem zupełnie Izraelitów w mojej zazdrości. 12 Oznajmij więc: Oto Ja zawieram z nim przymierze pokoju.

Nie możemy wszak się dziwić. Słyszeliśmy już jak bóg mówił, że jest bogiem zazdrosnym. I każdy kto z nim podróżuje tyle lat powinien wiedzieć, że jest również zdegenerowanym sadystą. Ale oto znowu jest nadzieja bo bóg zawiera kolejne po kolejnym i kolejnym przymierzu. Zawsze jakoś tak po spektakularnych mordach. Zawsze po jakimś poświeceniu dla niego czlowieka czy zwierzęcia.

1 Rzekł Pan do Mojżesza: 2 «Pomścij Izraelitów na Madianitach. Potem zostaniesz przyłączony do twoich przodków1».(Księga liczb, rozdział 31)

Jednak gdy zdamy sobie sprawę, że bóg jahwe jest chorym psychopatą, w którym głównym motywem działania jest nienawiść, to nie powinniśmy być zaskoczeni. Taka jest właśnie, a nie inna, idea boga 17 Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną. 18 Jedynie wszystkie dziewczęta, które jeszcze nie obcowały z mężczyzną, zostawicie dla siebie przy życiu.

Tak więc ulubieniec boga to również bezlitosny psychopata. Zabijcie wszystko ale dziewice nam się przydadzą. Biorąc pod uwagę, że dojrzałość dziewczynek przyjmowało się na dwunasty rok życia, to możemy pokusić się o stwierdzenie, że zabijali również dzieci. Nie w amoku wojny lecz z wyrachowania i z premedytacją. Zostawili sobie tylko dziewice; wszak to zawsze najbardziej łakomy kąsek. Gdyby komuś wydawało się, że nie chodzi przecież o to, że oni będą gwałcić nieustannie te dziewice tylko na ten przykład będą one im gotować i sprzątać to żle się wydaje.

Czyż do gotowania i sprzątania nie byłaby lepsza dorosła kobieta, która już to umie? A które zabili? Przekaz jest nadzwyczajnie jasny. 35 a osób, czyli dziewcząt, które jeszcze nie obcowały z mężczyzną, było razem trzydzieści dwa tysiące.

I te dziewczęta trafiły do żołdaków jako łup wojenny tylko i wyłącznie jako niewolnice seksualne.

 

Każdy zna jedną prawdę, a w życiu wybieramy tylko to jak ją wypaczyć.

Kiedy katoliccy misjonarze przybili na Tahiti, nakłaniali przywódcę plemienia imieniem Orou do zrozumienia koncepcji grzechu.
Orou nie rozumie idei grzechu, nie pojmuje co to cudzołożenie. Dla tego plemienia związek z jedną kobietą czy meżczyzną jest nienaturalny. I samolubny. Ci ludzie nie rozumieją co może być złego w nagości i cieszeniu się przyjemnościami. Sam seks dla seksu jest przyjemny i dobry inaczej nasze ciała nie byłyby tak skonstruowane. Dlaczego miałyby w ogóle istnieć.
Oburzony ksiądz wygłasza kazania o chrześcijańskich wierzeniach. O tym, że według jego boga to wszystko co sprawia im radość z cielesności i zmysłowości, jest zbrodnią przeciw bogu. Sankcjonowane okropną karą.
- A teraz, gdy wyłożyłem wszystkie prawa naszej religii, musisz zrobić wszystko, by zadowolić Boga i uniknąć cierpień piekielnych - skwitował z wyższością kapłan.
- Masz na myśli, że kiedy byłem nieświadom tych wszystkich przykazań, byłem niewinny - zauważył wódz z niechęcią - ale teraz, kiedy je znam, jestem grzesznikiem i mogę pójść do piekła – odparł Orou.
- Tak właśnie jest - orzekł ksiądz triumfalnie.
- Więc dlaczego mi o nich powiedziałeś? - zapytał Orou.
Diderot, który relacjonował nam tą opowieść nie wyjaśnił dlaczego. Nie trzeba było wyjaśniać. Wszyscy wiemy dlaczego.
W chrześcijaństwie najważniejszym jest abyś czuł się winny, abyś był obarczony grzechem; jak jesteś grzeszny to potrzebujesz kapłana, który może zmazać Twoje grzechy.


Oczywiście za odpowiednią daninę. Potrzebujesz kapłana więc i potrzebujesz go utrzymać i wykarmić. Najlepiej w pobliżu. Więc jeśli każda osada chce mieć pod ręką własnego odkupiciela grzechu to musi mu zapewnić dom, wikt i opierunek. I należy koniecznie pamiętać o tym co mówił bóg w swych prawach do Mojżesza (księga wyjścia, rozdział 34, wers 20) i nie wolno się ukazać przede Mną z pustymi rękami, a gdy przyjdziesz już z pełnymi rękami to sugeruję tylko (Księga Wyjścia, rozdział 35) 5 "Dajcie z dóbr waszych daninę dla Pana". Każdy więc, którego skłoni do tego serce, winien złożyć jako daninę dla Pana złoto, srebro, brąz, 6 purpurę fioletową i czerwoną, karmazyn, bisior oraz sierść kozią, 7 baranie skóry barwione na czerwono i skóry delfinów oraz drzewo akacjowe, 8 oliwę do świecznika, wonności do wyrobu oleju namaszczania i pachnących kadzideł, 9 kamienie onyksowe i inne drogie kamienie dla ozdobienia efodu i pektorału.
Historia aż dudni wyzyskiem kapłanów na lokalnych społecznościach. Oddawaniem przez biednych swoich upraw, trzody, dzieci i służeniem im.
Tak to jest skonstruowane od wieków. Sami sobie stworzyli tych darmozjadliwych potworów. Bo ktoś im powiedział, że są przestępcami, których może ułaskawić przed bogiem tylko kapłan. I uwierzyli w to zakładając sobie okowy. Czyniąc z siebie winnych nie moralnie lecz grzesznie.

Chrześcijaństwo gwałci i kradnie wolne dusze, które nie znają grzechów.
Zabiera im wolność i metkuje grzechem. Od dziś to co naturalne w nas jest niewłaściwe bo grzeszne. Tak powiedział niejaki bóg do niejakiego mordercy mojżesza na pustyni. I tak ten morderca egipcjanina razem z tym bogiem płonącym w krzaku obmyślili aż sześćset trzynaście zakazów i nakazów oraz klątw w imieniu których mogą cię zabić. Nawet jak nie zrobisz nic złego oni w myśl tych przepisów mogą Cię zabić.
Bo od dziś ten bóg dobro i zło zamienia w blużnierstwo i grzech. I pozbawia Cię prawa do odróżnienia jednego od drugiego.
Od dziś to rola kaplana posługującego się święta księga nazywaną biblią, która opowiada o bardzo złym, makiawelicznym, prymitywnym i sadystycznym bogu. Bogu, który w dodatku jest nerwusem i uwielbia zabijać i karać. I daje przepis "nie pozwolisz żyć czarownicy". Od tej chwili w imieniu wypełniania woli boga możesz zabić każdą kobietę, która jest od Ciebie lepsza, która nie chce ci sie oddać, która jest inna lub która Ci się zwyczajnie nie spodobała. Bo masz nakaz boga "nie pozwolisz żyć"
Ich bóg nie jest bogiem, który mówi "pozwolisz żyć". Ich bóg jest bogiem który surowo nakazuje "nie pozwolić żyć."


W tamtym dniu nasz znajomy wódz Orou nie mógł jednak wiedzieć, że "bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (oraz morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Ci z nas, którzy od najwcześniejszego dzieciństwa się z nim stykają, nie dostrzegają tego horroru. Dopiero błogosławiona niewiedza stwarza odpowiednią perspektywę." (Richard Dawkins)


Nasz Orou z wysp szczęśliwych, na których nie istniał grzech to od dziś istna ludzka ofiara, która od tego momentu jeśli się nie odważy ocknąć i odrzucić to okrutne opium jest moralnie zgubiona i potrzebuje kapłana i boga bo tak dużo i mocno grzeszy, że bez nich będzie smażyła się w kotle.
Ale nic za darmo. Łaska kapłana wymaga daniny, a łaska boga poświęcenia.


Życie dobiega końca tam, gdzie zaczyna się „Królestwo Boże", a samo chrześcijaństwo staje się metafizyką kata.


Musimy zrozumieć i pamiętać, że nikt nie daje człowiekowi jego właściwości, ani bóg, ani społeczeństwo, ani rodzice i przodkowie, ani on sam sobie.
Pojęcie „Bóg" jest dotychczas największym zarzutem przeciwko istnieniu. Przeciwko ludzkości, przeciwko humanizmowi, moralności, inteligencji. Przeczmy bogu: dopiero tym wybawiamy świat.


Kapłan tresuje czlowieka. Dokładnie tak jak amoralny i prymitywny czlowiek tresuje bezbronne stworzenie. Obaj nazwą to ulepszaniem, zarówno w przypadku parafianina jak i zwierzęcia. Kto jednak wie, co się odbywa w menażeriach, ten wątpi, by tresowanego tam„ulepszano".
Tresowane stworzenie słabnie, staje się mniej szkodliwe, na skutek depresyjnego poczucia strachu, na skutek bólu, na skutek ran, na skutek głodu przeobraża się w chorowitą bestię.
Nie inaczej ma się sprawa z wytresowanym człowiekiem, którego „ulepszył" kapłan.
Z człowieka staje się grzesznym niegodziwcem; karykaturą człowieka. Jak wyrodek stał się „grzesznikiem" i zamknięto go pośród samych straszliwych pojęć.
I od tamtej pory po dziś dzień siedzi w klatce. Nigdy już nie będzie wolny, chyba, że umrze. Wówczas ma szansę na bycie wolnym o ile za życia zdołal odkupić swoje grzechy u boga, a co za tym idzie u kapłana. Nawet jego los po śmierci jest łaską kapłana zależną od wielkości łapówki.
Jeśli nie przekupisz odkupiciela to trafisz do straszliwego piekła, w którym będziesz cierpiał po wieki.


Nawet bliskie cywilizacyjnie piekło Egipskie, których to chrześcijanie uważali za pogan nie oferowało takiej udręki. Celem piekła Egipskiego było unicestwienie ludzi występnych, a nie przysparzanie im bezkresnych cierpień. Chrześcijanie jednak mają znacznie gorsze intencje; pragnienie dla innych wiecznego sadyzmu odzwierciedla ich moralność najlepiej. Ale chrześcijaństwo stwarza też czyscieć, w którym to ofiary nie tyle co czekają na sąd ile również cierpią z tą tylko różnicą, że ich cierpienia możesz wykupić daniną kapłanowi. (w zasadzie czyściec jest wymysłem już katolicyzmu ale to katolicyzm reprezentuje chrześcijaństwo najbardziej. W 593 roku z powodów finansowych papież Grzegorz wymyśla czyściec. W czyśćcu dusze zmarłych cierpią, dopóki nie spłacą długu lub nie zostaną wykupione przez ofiary żywych. Początkowo nieśmiało, rozpoczyna się handel zbawieniem. Czyściec to wymysł kościoła katolickiego i funkcjonuje jedynie w chrześcijaństwie. Jego idea jest czysto finansowa.)


Kapłan konstruuje klatkę i opuszcza ją na łąkę. Od tej chwili nie pobiegniesz boso bo to grzeszne. I będziesz tkwił tam. I tkwił tam, schorzały i zmarniały.
Będziesz ja okaz złej woli w stosunku do samego siebie; pełen nienawiści wobec instynktów życia, pełen podejrzliwości wobec wszystkiego, co było jeszcze potężne i szczęśliwe.
Będziesz chrześcijaninem.

 

Dziś podporządkowywanie sobie ludzi to typowo europejska mentalność wywodząca się z opresyjnych struktur politycznych i religijnych epoki renesansu.

Utrwalana doktryną chrześcijańską, która akceptowała i promowała niewolnictwo ideowo. I w zasadzie to własnie z tego powodu Konstantyn uczynił chrześcijaństwo religią narodową.

Królowie i duchowni dzierżyli władze absolutną nad ludem, który nic nie miał. Poznawszy na samym początku rolę kapłana w społeczeństwie wiemy dlaczego lud miał mniej i coraz mniej. Dla kapłana, który ma coraz wiecej dobrze aby inni mieli mniej gdyż jak będą biedni, jak będą głodni to przyjdą do kapłana i oddadzą wlasne dzieci w niewolę lub gwałt.

To również wymyślił doskonale bóg czyli kapłan. Wszystko co pierworodne należy do boga ale możesz to wykupić. Nie masz pieniędzy? To dziecko odpracuje; na kolanach.

Tą samą mentalność mieli ludzie którzy odkryli między innymi amerykę.

I doprowadzili do największej zagłady w dziejach ludzkości. Szerząc doktrynowo swoją wyższość i swojego boga, o którym mówili, że jest miłosierny.

Takich wodzów plemion jak nasz Orou było miliony. Katoliccy kapłani zawieżli im dokładnie to samo. Dając pewną alternatywę; albo zostaniesz chrześcijaninem albo zginiesz.

Szacuje się, że w obu amerykach zginęło 70 milionów ludzi z rąk chrystianizujących konkwistadorów . Często w niewyobrażalnych męczarniach. Wycinane płody, rzucane na pożarcie zwierzętom. Rozrywane niemowlaki rękami ludzi niosącymi krzyż i boga na ustach. Ostało się zaledwie 10 milionów branych do niewoli i zmuszanych do wyznawania europejskich „wartości" Od pierwszego kontaktu zaledwie Europejczycy zdecydowali się podporządkować ludzi ameryk i zniewolić ich. Własnie z powodu tej mentalności. I megalomani wywodzącej się z doktryny religijnej o swojej wyższości nad innymi. Doktryny w której najwyższy twór czyli bóg nakazuje brać niewolników, a poganin nie jest człowiekiem tak samo jak dla Hitlera slowianin nie był człowiekiem.

Bóg wybral sobie plemię aby rozpocząć podbój Palestyny. Wcześniej zniszczył Egipt. I w zasadzie setki miast. Gwoli uczciwości musimy dodać, że Egipt to kraj jaki uratował Izraelitów przed śmiercią głodową na pustyni, przyjmując ich i oddając im najlepszą ziemie Goszen. Póżniej ten sam Egipt uratuje matkę jezusa chrystusa, czyli w zasadzie ocali narodziny syna boga.

Mimo tego bóg jahwe jest tak nieuczciwym, nielitościwym i tak psychopatycznym tworem, że wręcz nienawidzi Egiptu.

Księga Ezechiela, rozdział 29 8 Dlatego tak mówi Pan Bóg: Oto sprowadzę na ciebie miecz i wytrzebię z ciebie ludzi i zwierzęta. 9 Ziemia egipska stanie się pustynią i miejscem bezludnym, wtedy poznają, że Ja jestem Pan. Ponieważ powiedziałeś: "Mój jest Nil, ja go uczyniłem", 10 oto dlatego przyjdę na ciebie i na twoje rzeki i uczynię z ziemi egipskiej wyludnioną pustynię, od Migdol aż do Sjene i aż do granic Kusz. 11 Nie przekroczy jej żadna ludzka stopa ani też nie przejdzie przez nią noga żadnego zwierzęcia. Nie będzie zamieszkana przez lat czterdzieści. 12 Uczynię z ziemi egipskiej pustynię wśród wyludnionych krajów, a miasta jej zostaną pustynią wśród wyludnionych miast

Wciąz ta boska nienawiść wobec zwierząt, to prymtywne uprzedzenie wobec istnienia. Zawsze gdy bóg mówi o zabijaniu ludzi z jakiś powodów, mówi też o zwierzętach. Mimo, że one ani razu nic mu złego nie robią. Są niewinne z samej swej istoty. Nie szkodzą mu ale wielki bóg, napotężniejszy twór w imaginacji zwyczajnie uwielbia je mordować. Takie ma standardy. A jeśli nie chcesz go wielbić to nazwą Cię gorszym i złym. 

 

Na dziś dzień w kraju, w którym cały rząd sprzyja chrześcijaństwu, a kościół katolicki otrzymuje olbrzymie pieniądze z budżetu Państwa i bonikifakty na ziemię, w którym prawo ustanawiane jest aby promować chrześcijan, a fundamentalna organizacja religijna jak ordo luris współpracuje z politykami i policją, przeinacza się rzeczywistość. Jak się broni wiary?
No przecież nie jej wartością gdyż ona nie ma żadnej wartości i niczego do zaoferowania oprócz wiary w urojenia.
I nie argumentami gdyż takimi nie dysponuje. Ministerstwo sprawiedliwości ogłasza, że katolicy są najbardziej dyskryminowaną grupą w Polsce, a szczególnie dyskryminują ją "barbarzyńcy lgbt" To swoista obrona religii jaka miała miejsce od wieków.

Broni się jej wymuszaniem współczucia; jest biedna i prześladowana (co jest bujdą) Tak samo jak biedny i prześladowany był ich wywyższony bóg (co było bujdą)
Chrześcijaństwo uwielbia wywolywać poczucie winy i trafiać w potrzeby niskich ludzi. Jak współczujesz to tracisz siłę, wywyższasz ofiarę, idealizujesz ją, przeżywasz swoisty melodramat, a to jedno z ludzkich pragnień.

Nie bez powodu Harleqiny czytane są przez większą ilość ludzi niż Mistrz i Małgorzata, a grafoman Coelho uwielbiany przez miliony.
I łączysz się w wyimaginowanym bólu, bo to według człowieka o niskich potrzebach uszalachetnia go i czyni lepszym.
I bierzesz ta wiarę jako coś co czyni z ciebie „anglika z pociętą twarzą".

Jako jedyną rzecz, która wartościuje twoje życie. Zapominając, że ewangelia niskich, czyni niskimi

Katolicy zabijają protestantów i prawosławnych (w Polsce po Uni Brzeskiej hurtowo prawoslawnych Polaków) bo wedlug ich przywódców religijnych tamci żle reprezentują boga; zwyczajnie żle go zrozumieli więc trzeba ich zamordować, często w męczarniach. I podkreślając przy tym głośno, iż jesteśmy najlepszym wyznaniem tego boga i najbardziej miłosiernym. A zabijamy dlatego, że tak bardzo boga kochamy bo zabijamy za blużnierstwo.

A co gdybyśmy pozwolili im żyć tak jak chcą? Ależ to nie możliwe w religii.

Od strony moralnej obrzydliwość religii na pułapie społecznym dziś objawia się tym, że powinniście mówić – nie śpię z osobą tej samej płci gdyż jestem katolikiem. I ok. Ale wy tak nie mówicie, i tak nie postępujecie. Mówicie
- Ty nie możesz spać z kim chcesz bo ja jestem katolikiem. I to jest obrzydliwość. I faszyzm. I terroryzm. I gówno.

 

    Ujmując rzecz od strony fizjologii: w walce z czlowiekiem wolnym jedynym środkiem, który pozwala go osłabić, może być przyprawienie go o chorobę. A kiedy pzyprawi o chorobę swego poplecznika, to ten poplecznik ma obarczyć tą chorobą tych, którzy nie są chorzy.

Na tym znał się kościół: psuł człowieka, osłabiał go; utrzymując jednak, że go „ulepsza". To działa po dziś dzień. Zafałszowana moralność i odwartościowanie natury, a z nędzy ogloszenie jedynej i słusznej "wartości"

Teologia, to zepsucie rozumu przez „grzech pierworodny" (przez chrześcijaństwo) to główna bolączka człowieczeństwa. Cóż pomoże wszelka wolnomyślność, nowoczesność, wzniosłość, duchowość gdy w trzewiach pozostało się chrześcijaninem.

Wszystko, co udatne, dumne, butne, zwłaszcza piękno, kłuło chrześcijaństwo w oczy. I kłuje do dziś. Do dziś nawet joga kłuje chrześcijaństwo w oczy, weganizm jest złem, a poganin podczlowiekiem.

To straszliwa idea symboliki krzyża. Wszystko, co cierpi, wszystko, co wisi na krzyżu, jest boskie. Chrześcijaństwo było zwycięstwem, przyniosło zagładę bardziej dostojnemu usposobieniu; chrześcijaństwo jest do tej pory największym nieszczęściem ludzkości.

Chrześcijaństwo to religia, która niedostateczne odżywianie się ma za „zasługę", która zwalcza zdrowie jak swego rodzaju wroga, diabła, pokusę, która wmówiła sobie, że w ścierwie ciała można nosić „doskonałą duszę", i musiała sobie w tym celu sporządzić nowe pojęcie „doskonałości", bladą, chorowitą, idiotycznie marzycielską istotę, tak zwaną „świętość".

Świętość, która sama jest tylko szeregiem przejawów zabiedzonego, wyczerpanego nerwowo, nieuleczalnie zepsutego ciała i umysłu. Truizmem jest już nie od dziś wiedza, iż w zdrowym ciele, zdrowy duch. W innych warunkach nie jesteś w stanie wzrosnąć, dojrzeć, wyjśc poza siebie. W warunkach choroby walczysz tylko o to by przeżyć, a nie ewoluować.

 

Zaloguj się