Część druga

Przychodzi więc do Ciebie kapłan i robi wszystko abyś poczul się grzeszny. I twierdzi, że ma rację gdyż słuszność jego przekonań opisana jest w starodawnej księdze. W księdze, w której już w zaledwie 6 wersecie, pierwszego rozdziału, bóg osobiście staje w absolutnej sprzeczności z rzeczywistością.

6 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich! 7 Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, 8 Bóg nazwał to sklepienie niebem. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi.

Można byłoby zakończyć już na tym calą tą religię wpisując ją w ramy idiotyzmu. Nie ma wód nad sklepieniem niebieskim i nigdy nie było. Już pierwsze zdania owej starożytnej księgi nie tylko kłamią ale stoją w sprzeczności z faktami.

14 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; 15 aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak. 16 Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. 17 I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; 18 aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre.

Bóg znowu sie myli, święta Biblia znowu się myli. Słońce i księżyc świecą nie tylko nad ziemią ale świecą daleko poza nią w calym układzie słonecznym. I nie są przyczepione do sklepienia. Oczywiście wówczas kłamcy spisujący te rzeczy nie mogli o tym wiedzieć. Jednak przecież bóg powinien wiedzieć. Czyć bóg nie powinien być mądrzejszy niż dzisiejszy teleskop?

Więc albo nie jest to wiedza od boga jak głoszą powszechnie orędownicy religii, tylko wymysły jako efekt braku wiedzy o kosmosie, albo bóg jest idiotą.

Czy można całą przygodę z obrzydliwym chrześcijaństwem zacząć i zakończyć na tych nieprawdach? Można i należałoby gdyż póżniej jest jeszcze gorzej. Póżniej już nie tylko mamy wciąż nieprawdy lecz mamy morderstwa, gwalty, prześladowania, nienawiść, ofiary ze zwierząt, pedofilię, sadyzm, rasizm i wiele, wiele innych.

Nie jako wypadkowe człowieczeństwa lecz jako to co lubił i aprobowal bóg. I do czego nawolywał i z czego był dumny. I czego chce do dziś.

Natomiast zwyrodnialce prowadzący na prośbę boga swoje dzieci aby je wypatroszyć są w tej religii wielkimi prorokami i wzorcami. Jak i współcześnie inni, tak zwani święci jak matka teresa, która mordowała i handlowała dziećmi, jak papież wojtyła, który przyjażnił sie z pedofilami i łagodził kary za czyny pedofilskie. Jak cała rzesza tak zwanych świętych w tej religii, którzy wyżej cenilii nawoływanie do prześladowania przez boga innych ludzi niż innych ludzi.

Dziś już bezspornie wiemy, że bóg jest głupszy od teleskopu. Czy wasz bóg w ogóle kiedykolwiek widział ziemie z góry? Czy jest może po prostu prymitywnym, nic nie wiedzącym psychopatą z pustyni - czyli mojżeszem - tak sfrustrowanym swoim życiem, a mającym tak megalomańskie zapędy, że zaczął wciskać ludziom, iż w płonącym krzewie widział boga, który kazał mu powiedzieć imigrantom w Egipcie aby okradli swoich pracodawców i uciekli z nim na pustynie w drodze do obiecanej ziemi?

A po drodze aby zabijali i okradali wszystkich, niewoląc w celach seksualnych dziewczynki przed dwunastym rokiem życia, uprzednio na ich oczach zabijając ich matki i braci? To jest własnie wasz bóg. Bo jeśli przyznacie, że to zwyrodnialec Mojżesz stoi za tym to się zgodzę. Natomiast jeśli upieracie się wciąż, iż to bóg, to tylko i wylącznie bardzo żle to o nim świadczy, a jeszcze gorzej o was.

Czy wiecie, że nauka wyprzedziła boga? Bóg pomieszał ludziom języki. (Stary Testament, Ksiega rodzaju 11) 9 Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.

Dzisiejszy translator w tanim telefonie jest mądrzejszy od boga i cofa to co on uczynił. Bóg pomieszał, tłumacz elektroniczny "scala". Ponadto rozwój wyrażnie sprzeciwia się temu boskiemu czynowi. Każdego roku jest coraz mniej języków na świecie. Boska wieża babel maleje. Niszczeje, kruszy się, upada. Co jeśli człowiek będzie mówił jednym językiem wbrew boskiej woli aby władał mnogością języków? Czy kłamcy napiszą nowy rozdział świetej ksiegi, iż to była wola boska abyśmy mieli wolną wolę?

Wierzący twierdzą, że ateizm nie uznaje duszy, albo abyśmy mieli calkowitą jasność - tak zwanej "duszy".

Ateizm przeczy teizmowi, a teizm nie ma monopolu na duchowość. Wszelkie imaginacje o duchowości spokojnie mogą kwitnąć w środowisku ateistycznym dlatego, że sama próba zrozumienia jażni czy duchowości jest nauką. Natomiast teizm sobie zawłaszcza duszę ale wcale nie chce jej badać. Nic o niej nie wie za wyjątkiem tego, że jest dana (według nich) przez boga. Jak oczywiście wszystko. Tylko w którym miejscu on daje jej dowód. I w którym miejscu dają dowód jej posiadania jego wzynawcy.

Wróćmy jednak do świętości życia. Nawet jeśli mówicie o świętości życia to w kórym miejscu to praktukujecie? Za ojców waszzej religii składających zwierzęta na ołtarzu? Zabijając masowo zwierzęta na obiad? Zabijając je dla zabawy? I zabijając innych ludzi tylko dlatego, że nie wierzą w waszego boga albo są homoseksualistami?

Wy tylko wybieracie którą formę życia uznacie za świętą, a całą resztę zabijecie.

Wiecie skąd to sie wzieło? Bo sami to wymyśliliście jako ludzie.

A wiecie co byłoby znacznie gorsze dla ludzkości niż brak boga? Gdyby to rzeczywiście wymyślił jakiś bóg, który jako istotą najwyższa, najbardziej moralna, przykładną, godną szacunku i wielbienia właśnie tak by chciał.

Gdyby ten świat taki jaki jest, w którym jedno w męczarniach zjada drugie, a najbardziej rozwinięty technologicznie gatunek czyni zbędny sadyzm i odnajduje w tym przyjemność, okazał się rzeczywiście dziełem wielkiego kreatora to oznaczaloby tylko, że bóg jest nieskończoną nikczemnością i nie ma dla nas ratunku.

Nie jest możliwym aby istota zdolna kreować wszechświat była tak niskich standardów moralnych. To zwyczajnie nie ma sensu i nie jest zgodne z wolą tworzenia. I uniwesralną kosmiczną etyką, o której sobie powiedzieliśmy. W dodatku ta istota tworzy miliardy galaktyk, gwiazd i planet ale najbardziej ją wkurza to, że na planecie ziemia ludzie się onanizują.

Kreowanie sobie tak marnego boga jest niegodne myśli i imaginacji ludzkiej.

Wobec powyższego pora abyśmy zgodnie powiedzieli: Pieprzyć gościa w niebie. Powstrzymajmy sukinsyna zanim wszystkich nas zabije.

Chrześcijaństwo to nauki, że mogę spłacić twoje długi jeśli takie posiadasz, mogę wziąć je na siebie i spłacić za ciebie. W ekstremalnych warunkach mogę odsiedzieć za kogoś wyrok w więzieniu. Przyzwoitość i uczciwość nam nakazuje, że nie mogę odebrać tobie twoich win, ponieważ podstawą koncepcji ludzkiej uczciwości i przyzwoitości jest ta bardzo indywidualna idea, która mówi, że jestes za siebie odpowiedzialny. Nie mogę odebrać tobie odpowiedzialności za siebie. Chrześcijanie idealnie uniknęli odpowiedzialności za swoje czyny; wszelakie. Mają boga, który za nich umarł i możliwość odkupienia.

"Zatem oferta zakladająca zbawienie w zastępstwie jest rezygnacją i negacją odpowiedzialności. Jest niemoralna z definicji.

Mówicie, że w bogu wspaniałe jest to, że wie jak to jest stracić syna. Po pierwsze ewidentnym jest, jeśli oczywiście historia a nie jest, bóg nie traci syna; pożycza sobie jednego. Nikogo nie ofiarowuje ponieważ nikt tego nie żądał.

Brak argumentów, brak dowodów. Jest to narzucone; czynię to ponieważ prorocy stwierdzili, że to uczynię. I pozwolę publicznie zakatować jakiegoś człowieka na śmierć aby wypełnić prastare żydowskie słowa z epoki brązu.

Ale chwileczkę, nie chcę tego, nie potrzebuję tego, wcale nie czuję sie lepiej w związku z tym. Czuję się nad wyraz nieprzyjemnie w związkuz tym. No cóż, szkoda ponieważ w takim razie zostaniesz skazany na wieczne męki w piekle.

Znaczna część z tych religii całkiem wyrażnie chce abyśmy wszyscy umarli, chce końca tego świata. Jest to niemal tęsknota za końcem wszechrzeczy. Element eschatologiczny wiąże się nirozłącznie z chrześcijaństwem, jeśli nie wierzysz w to, że będzie apokalipsa, że wszystko zmierza ku końcowy, w rozdzielenie owiec od kozłów, ostateczne potępienie, tot ak naprawdę nie jesteś osobą wierzącą. I pogarda dla wszelkich ziemskich rzeczy tego świata jest widoczna wśród nich wszystkich. Możesz to stwierdzić gdy posłuchasz rozmów radykalnych muzułmanów; nie mogą się doczekać wprost śmierci i destrukcji jaka zapanuje i przygniecie ziemię. Nie mogą doczekac się ostatecznego rozwiązania.

Kiedy spojrzysz na izraelskich osadników, którzy wierzą w to, że jeśli ukradną wystarczająco dużo ziemi innym ludziom i sprowadzą wszystkich żydów do tej ziemie, a wszystkich nie żydów z niej wyrzucą to wtedy w końcu zasłużą sobie na powtórne przyjście mesjasza. Także w tym kraju istnieją chrześcijanie, którzy uważają, że ich obowiązkiem jest pomóc tym żydom tak aby w końcu mógl nastąpić armagedon. Tak więc żmudny proces życia, nas jako ludzi i studiowanie cywilizacji i próby aby posiąść naukę, wiedzę i zdrowie oraz medycynę i filozofię mogą być calkowicie zniweczone i zapanuje kult śmierci." (Christopher Hitchens)

Opowiedzmy sobie o jeszcze innej historii wielkiego miłosierdzia boga i jego wybranków. Po drodze przedstawiając naiwność ludzi wiary.

Księga Jozuego rozdzial 7 - Izraelici dopuścili się przestępstwa na rzeczach obłożonych klątwą. Akan, syn Karmiego, syna Zabdiego, syna Zeracha z pokolenia Judy, przywłaszczył sobie coś z dobra obłożonego klątwą, dlatego zapłonął gniew Pana przeciw synom Izraela. Izrael zgrzeszył: złamali przymierze, jakie z nimi zawarłem, wzięli sobie z tego, co było obłożone klątwą - ukradli to, zataili i schowali między swoje rzeczy. (...) U kogo zaś znajdą rzeczy obłożone klątwą, będzie spalony wraz ze wszystkim, co do niego należy, bo złamał przymierze Pana i popełnił zbrodnię w Izraelu».

A jakże, trzeba palić swoich wybranków za taką niesubordynację. Wszak tak właśnie postępować powinien miłosierny bóg.

Odpowiedział Akan Jozuemu: «Istotnie zgrzeszyłem przeciw Panu, Bogu Izraela. Oto co uczyniłem: Ujrzałem między łupem piękny płaszcz z Szinearu, dwieście syklów srebra i pręt złoty wagi pięćdziesięciu syklów. Zapragnąłem ich i zabrałem je. (...) Wziął więc Jozue Akana, syna Zeracha, srebro, płaszcz i pręt złoty, jego synów i córki, jego woły, osły i owce, jego namiot i wszystko, co do niego należało. Wszyscy Izraelici im towarzyszyli. I wywiedli ich w dolinę Akor. Jozue powiedział: «Jak nas wprowadziłeś w nieszczęście, tak niech dziś Pan ciebie w nieszczęście wprowadzi». I wszyscy Izraelici go ukamienowali, a ich spalili i obrzucili kamieniami.

Przeczytajcie jako jedno zdanie teraz tylko to co jest wytłuszczone.

Jaka była idea wiary wobec ludów dalekich innowiernych? Czyli nie wybranych przez boga? Idea miłosierdzia boga i jego wyznawców? Księga Powtórzonego Prawa, rozdział 20 - 13 Skoro ci je Pan, Bóg twój, odda w ręce - wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza. 14 Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci dał Pan, Bóg twój. 15 Tak postąpisz ze wszystkimi miastami daleko od ciebie położonymi, nie będącymi własnością pobliskich narodów. 16 Tylko w miastach należących do narodów, które ci daje Pan, twój Bóg, jako dziedzictwo, niczego nie zostawisz przy życiu.

Jak to szło? Miłuj bliżniego swego jak co?

"A co z miłością bliźniego? Owszem, jest ważna ale jako hasło służące kreowaniu pozytywnego wizerunku religii i kościoła. W praktyce religia jest i zawsze była ideologią wrogości wobec wszelkich grup identyfikowanych jako obce takich jak poganie, innowiercy, bluźniercy, niewierzący, osoby homosekausalne. A ponieważ dzisiejsza wspólnota jest prularistyczna wiec religia, która nieustannie mobilizuje wiernych przeciwko komuś lub czemuś staje się siłą antywspólnotową. Niszczącą więzi społeczne, podkopującą wzajemne zaufanie." Jerzy Bokłażec

W chrześcijaństwie nie tylko nie ma miłowania bliżniego swego lecz jest nawoływanie wprost do nienawiści nawet wobec swojej rodziny. Sam reklamowany przez chrześcijan jako słodki chłopiec, który stał się niewinną ofiarą, jezus chrystus naucza obrzydliwych od strony moralnej idei 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien (mateusza, rozdział 10) Aż ciśnie sie na usta krzyk, kto mówi to co powyzej, nie jest mnie godzien.

Górlnolotne frazesy chrześcijaństwa to filozofia Platona, Arystotelesa i Stoików. Narodziny z dziewicy, eucharystia oraz zmartwychwstanie to istne pogaństwo i mity żyjące od tysięcy lat w przestrzenii.
Chrześcijaństwo tylko je splagiatowało. Mesjanizm hebrajski natomiast odsyła nas do Starego Testamentu.

Główne elementy lączące ludzkie wierzenia były trzy; zjadanie ciał bóstw (teofagia), często rodzili się bogowie z kobiet ziemskich w tym dziewic, oraz śmierć boga, który zmartwychwstawał jak na ten przykład Ozyrys i wielu innych.

Zjadanie ciała swego boga czyli chrześcijańska eucharystia to plagiat wierzeń pogańskich. Mitra zabija byka i zjada jego ciało oraz pije krew.

Era rozsądku zaczyna się gdy ludzie oczyszczają się nie z grzechu pierworodnego, a z pierworodnej ignorancji i zależności od pradawnych autorytetów.

Wszystkie religie chcą mówić o sprawiedliwości i wiecznym życiu. Ba, o sprawiedliwośći w tym właśnie wiecznym życiu po życiu, w którym musisz z uśmiechem akceptować niesprawiedliwość. I wszystkie religie wzmagają w czlowieku poczucie strachu.

Chrześcijaństwo deprecjonuje tu i teraz na rzecz tam i póżniej. Pokażcie mi religię, która przygotowuje nas do nicości, a być może ją docenię. Pokażcie mi religię która mówi, że żyjesz odpowiadając za swoje czyny, a nie dla kary lub nagrody, a uznam ją za uczciwą. Pokażcie mi religię, w której zbrodniarz musi ponieść konsekwencje swych zbrodni osobiście, w której nikt inny, żadna śmierć innego czlowieka ani zwierzęcia nie może zmyć jego win. To winowajca ma ponieść karę, nikt nie może odkupić jego zbrodni. Chrześcijańska doktryna odkupienia grzechów jest ideą unikania odpowiedzialności.

I dajcie mi religię, w której dobro pozostaje dobrem, a zło złem, a nie dobro zamienia się w bogobojnośc, a zło w grzech. Przy czym zarówno dobro nie jest dobrem w rozumieniu etycznym lecz w rozumieniu przypodobania się bogu.

I dajcie mi religię, w ktorej lekarstwem na "niewiadomo co" nie jest śmierć czlowieka nawet jeśli jest on synem boga, który nie miał ojca i synem matki, która nie rodziła.

Wyznawanie idei, w której dla odkupienia naszych czynów pozbawia sie życia czlowieka lub zwierzę jest nie tylko podłe i obrzydliwe ale niegodne myśli ludzkiej.

Chrześcijaństwo przygotowuje do kolejnego życia, marzeń, złudzeń, kłamstw. Nagle stajesz się tak slaby będąc w tej religii, że nie przetrwałbyś dnia bez lęku przed śmiercią.

I zaczynasz wierzyć w sny. Robisz przez całe życie coś co stoi w sprzeczności z wolą ludzką i ludzkim instynktem. W strachu przed następnym koszmarem czyli piekłem lub o nagrodę królestwa niebieskiego. Miejsca w którym spotkasz wszystkich jakich nie lubiłeś, jacy przyczynili się do zła ludzkiego ale wykonywali wolę bożą, bądż na końcu swego podłego, sadystycznego życia przyjęli łaskę pana. I żyjesz od dnia śmierci wśród nich przez całą wieczność.

Czy jest większy koszmar niż świadomość braku odpoczynku? Niż brak wytchnienia? A tutaj i teraz każdą radość przysłania cień ognia. Najwyższy twór patrzy na to czy trzymasz ręce na kołdrze ale jęki cierpiących nie pochłaniają jego uwagi.

Każde życie kończy się śmiercią. Szczęśliwie jeśli łagodną. Udręka, strata, zdrada, ból, cierpienie, strach, niedola, poniżenie, odrażające choroby, przewleklła agonia, której w myśl religii nie możesz przerwać aby nie zaznać kary. I jeszcze Ci mówią, że to jest doskonały plan boski. Wieć czy aby napewno jest to plan kogoś kto nas lubi?

A nawet jak jesteś łagodny to wszędzie dookoła przyglądasz się okrutnej i wymyślnej śmierci usankcjonowanej przez tego samego człowieka jaki ogłasza się dobrym dziełem boga; sadystycznej i codziennej śmierci czynionej niewinnym stworzeniom. Mówią o bogu, klękają w świątyniach mając się za koronę stworzenia, a każdego dnia ferują innym stworzeniom niewyobrażalny ból, strach i zło.

Oświecony czlowiek prześcignął zarówno boga, jego syna, apostołów testamentowych i wielkich religii już dawno temu.

Choćby Sokrates, który mówi nam: nie mówcie o miłości i dobrze podczas gdy macie martwe zwierzęta na talerzu.

Tylko wskazanie nam tego co etyczne, co winno przyświecać istocie mającej się za inteligentną i posiadającej duszę jest w stanie ukazać, iż naszą rolą moralną jest bycie obrońcą i opiekunem, a nie oprawcą. Inaczej nie możemy mówić o miłości i dobrze jak to przestrzegł nas Sokrates.

Jednak nie jest tak jak chcą wielcy. Nie jest etycznie, nie przyświeca nam dobro. Akceptujemy to tlumacząc, iż tak jest bo tak było od wieków i taki świat stworzył przecież bóg.

Więć raz jeszcze powtórzę; Wasz bóg stał przed nieskończonymi możliwościami, a stworzył to; taki właśnie świat, nie inny.

Świat, w ktorym bliżni i ofiara z niego ma być moim zbawieniem? Nie chcę tego, nie potrzebuję tego, niczego nie uczyniłem aby potrzebować czyjejś łaski i odkupienia. Aby cierpieć i płacić za czyjeś grzechy. Nie chcę aby za wmawianą mi winę pozbawiać życia niewinne stworzenie. I aby jakaś doktryna utwierdzała mnie w tym, że jak nie poćwiartuję jakiegoś stworzenia to mój bóg nie ześle deszczu.

Chcę wiedzy aby zrozumieć, że deszcz to nie wola jakiegoś boga lecz natury. A żadne stworzenie nie chce śmierci więc nie będę jej mu czynił.

Nie każcie mi dostrzegać siebie w bliżnim, w tym który podpala zwierzę palnikiem, zagładza je na śmierć, gwalci dziecko.

Nie są mi podobni ani bliscy. Nie są dla mnie bliżnim i nie zaslugują na wybaczenie nawet jeśli bardzo się o to na łożu smierci pomodlą.

Nie oferujcie mi religii w której tak łatwo można uciec przed odpowiedzialnością za swoje poczynania za życia. W ten sposób oferujecie im przyzwolenie na sadyzm tu i teraz gdyż i tak wiedzą, że zostanie im przebaczone po przyjęciu odpowiedniego rytuału.

Pozwalacie uciec zbrodniarzom od odpowiedzialności. Gwarantujecie im uniewinnienie i miejsce tam gdzie mają być również Ci dobrzy. I twierdzicie, że śmierć jakiegoś czlowieka zmyje zbrodnię z innego.

   

   Wychowywały mnie zwierzęta. Odczuwam z nimi symbiozę, towarzyszą mi, a ja im. Jesteśmy istotami błąkającycmi się po tym samym świecie. Jako gatunek mający wpływ na swoje postępowanie jesteśmy za nie odpowiedzialni. I to właśnie w jaki sposób traktujemy te bezbronne stworzenia, w dzisiejszym świecie zależnym od nas, świadczy kim moralnie jesteśmy.

Pewnego dnia umarl kot, którego przygarnałem gdy dokonywal agonii na łące. Dostał pomoc wetrynaryjną ale mimo to umarł.

Gdy położyłem go przy swoim poprzednim kocie, który również odszedł, powiedziałem aby go pilnował. Więc poznałem ich i uspokoiłem młodego, że będzie miał przewodnika. Czy życzenie im powodzenia za wielką wodą albo na łąkach szczęśliwych jest wiarą w raj? Ale taki zwierzęcy raj. Czy może jest nadzieję, że trafią do miejsca, w którym będą miały szczęście nie spotkać człowieka z jego nie tylko co tendencjami ile charakterem.

Czyli do miejsca w którym będą absolutnie bezpieczne i beztroskie. W których nikt nie będzie ich ścigał aby zabić lub podręczyć.

Czy wyobrażenie sobie tego miejsca po śmierci jest wiarą w raj? Z pewnością nie chrześcijański, z pewnością nie ten religijny jeśli weżmiemy pod uwagę największe religie monoteistyczne.

Chrześcijanie głośno mówią, ze zwierzęta nie mają duszy więc nie wejdą do raju. Wobec tego ja rownież nie chcę iśc do takiego raju. Nie spelnia on moich oczekiwań. Nie chcę iśc na wieki do miejsca, w którym nie ma zwierząt. Chcę iśc tam gdzie są zwierzęta. Czy to wystarczy aby nie chcieć chrześcijańskiego wiecznego spelnienia?

Czy taka imaginacja wiąże mnie z religią? Absolutnie nie. Dlatego, że jest imaginacją dla chwili aby złagodzić cios. Wyobrażeniem o szczęśliwości. Wyobrażeniem, którym oszukujemy swoje emocje. To pomaga ale to nic nie znaczy.

Można powiedzieć, że nasza dusza kreuje świat, który ma zapewnić duszom naszych bliskich to dobre, bezpieczne miejsce wiecznego spokoju. To stare jak stara jest ludzkość. Imaginacje, mity, wierzenia. Czyli wyobrażenie, które podejmujemy przez chwilę i we wspomnieniach. I być może uśmiechamy się wówczas nad grobami bliskich mówiąc, że wkrótce się spotkamy ale jeszcze nie teraz.

Nie tworzę jednak wokół tego doktryny, która mówi innym, że jest właśnie tak, a nie inaczej. Doktryny, której jeśli inni nie posłuchają to znaczy, że nie tylko zginiesz ale i Twoi zmarli nad którymi ronisz łzę, będą przez Ciebie na wieki odczuwać strach i ból.

To dla mnie osobiste. I nad grobami waszych bliskich takie winno być.

To jakieś okropne barbarzyństwo uzurpurować sobie najpierw prawo do duszy jako czegoś boskiego tylko w człowieku, a następnie w dniu smutku gdybyśmy chcieli być sami z kimś kogo właśnie pochowaliśmy, dowiedzieć sie z całą stanowczością, od kogoś zupełnie ani nam bliskiego ani bliskiego mojemu kotu, że on jako zwierzę to w ogóle chuj wie gdzie pójdzie ale nie do nieba, a jeśli do nieba to aby złożyć go na ofiarę, a ja jako ten nie uznajacy jego opowieści, sprowadzam i na tego kota nieszczęście i wprowadzam siebie samego do piekła.

Zostaw mnie w spokoju ty orędowniku bólu i cierpienia. Czyż nie widzisz chamie, że tu dwie istoty łączą swą duszę we wspomnieniach i baśni.

Odejdż cieżkostopy chamie bez wrażliwości, a co dopiero duszy. Dusza to nie jest produkt boski, ani nadany nam wyjątkowo za sprawą cudu. Dusza to produkt naturalny do jakiego predestynuje natura, gdy daje nam życie.

Predestynuje dlatego, że tak jak i u zwierząt jak i u ludzi nie jest ona oczywista. Duszę trzeba rozwinąć, ona chce sie śmiać, biegać, uczyć, a przedewszystkim musi być karmiona dobrem i wrażliwością. Inaczej jest tylko albo prymitywnym instynktem albo bezmyślną skłonnością.

Dochodzę do wniosku, że odczuwanie emocji nie jest równoznaczne z posiadaniem duszy ale jest równoznaczne z posiadaniem możliwości duszy.

Jeśli jestem człowiekiem, który żyje z kotem zaledwie kilka dni, a gdy on umiera, ronię nad nim łzy i traktuję z szacunkiem jego ciało, chowając z namaszczeniem to w jaki sposób może stawiać się przy mnie człowiek przybijający takiego samego kota gwożdziami do krzyża aby oddać hołd jakiemuś bożkowi, a póżniej rzucający go gdzieś już umarłego bądż umierającego i cierpiacego. Wyrzucający go z tym kawałkiem drewna i symbolem zła i idący bez mrugnięcia okiem się modlić o łaskę boga. Łaskę, na którą tego typu ludzie nie zaslugują.

Nie ma możliwości abyśmy mieli takie same dusze. Tylko dlatego, że jesteśmy tym samym gatunkiem zwierząt?

To dlaczego ja pomagam, troszczę się i czuję smutek gdy zwierze umiera a oni niszczą, zadręczają i odczuwają satysfakcję.

Nic nas nie łączy za wyjątkiem cech fizycznych. Kompletnie nic. A dwie nogi i dwie ręce to za mało abym odczuwał braterstwo.

Jednak on przecież też czuje emocje; nie są to w większości emocje jakie odczuwam ja, ale jednak je odczuwa. Czy przez to nie powinien mieć duszy skoro dusza jest wynikiem odczuwania emocji.

Jeśli przyjmiemy, że dusza to coś co po prostu posiada każdy człowiek bez względu na jego wrażliwość to tak. Pewnie ma duszę ale w tym przypadku ta dusza jest niczym, zerem, twierdzeniem, przymiotem bez znaczenia. No bo jakie ma znaczenie jesli firmuje się nią ludzi złych jak i dobrych. Nie chcę aby stawiać mnie na równi ze złymi. Z sadystami.

Ponadto w myśl tego, że emocje są oznaką duszy to wszystkie zwierzęta ją posiadają, a religia jaka sobie przywłaszcza jako jedyna prawo duszy, odrzuca ten pogląd.

To barbarzyństwo. I jak już mówiłem, egoizm. Olbrzymi egoizm, który nie tylko zamyka nas na brak poznania lecz i na cierpienie. Bo skoro imaginacja raju ma łagodzić nam cios rozstania z umierajacym to pozbawianie zwierząt tej możliwości przez doktrynę nie łagodzi go lecz wzmacnia smutek.

Doktryna mówi, zwierzęta nie mają duszy, a wielu ludzi nawet w tej doktrynie żyje ze zwierzętami i je chowa w grobach. Ale doktryna je deprecjonuje, napewno nie wejdą do nieba, niech się gdzieś tam błąkają.

Paradoksalnie dla zwierząt lepiej aby nie wchodziły do chrześcijańskigo nieba i się gdzieś tam z dala od niego błąkały.

Nastawienie ludów księgi wobec zwierząt było klarowne; były składane na ofiarę, a sam bóg mówił w księdze rodzaju, że . Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, i że swąd spalonych ciał to dla niego miła woń "Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń.

Więc błąkajcie się zwierzaki.

Nie wziąłem swego pożeganania zwierząt, które ze mną żyły z żadnej księgi, swiętej księgi, z ust jakiegoś kapłana o wątpliwej moralności czy zapisków doktora wszczykującego zwierzętom przerażliwe choroby. 

Wziąłem to ze swojej wrażliwości, z dojrzałości swojej duszy bo dusza aby miała wartość musi dojrzeć.

Jak owoc. Każda jabłoń jest drzewem, które wydaje owoc ale zanim jabłko nie dojrzeje jest niepożyteczna. Jest drzewem. Nie wyda owocu jeśli nie zaistnieją odpowiednie czynniki; światło, ciepło, woda, zapylenie.

Tak samo jest z człowiekiem i zwierzęciem; jesteśmy drzewem mogącym zrodzić jabłko. Ale do tego muszą zapanować odpowiednie warunki inaczej nie będze owocu. Będzie suchy konar. Jeśli nie pozwolimy podlecieć do nas żadnemu stworzeniu i nie docenimy go aby zapylić ten kwiat to będziemy tylko drzewem. Jeśli zabijmy to co chce przysiąść na nas i żyć przy nas to będziemy tylko drzewem.

Siedząc na ławce mam myśl, że kot dokonujący agonii na łące gdy go zabralem, przynajmniej wypoczął w domu. Że nie umarł w agonii zimną nocą czując strach gdzieś na polu lecz umarł w ciepłym, przytulnym miejscu. To bardzo ważne aby nie umierać w strachu. Przywilejem jest móc umrzeć w spokoju. Wielkim przywilejem. Czy taka myśl coś zmienia? W rzeczy samej nic za wyjątkiem tego, że sprawia iż czujemy się trochę lepiej. Ale to dla nas.

Dla niego ten fakt zmienił wszystko; umarł bez strachu. Mógł zasnąć w spokoju, a nie walczyć o otwarcie ostatnimi siłami oczu aby móc wypartrywać jakieś niebezpieczeństwo. Mógł odpocząć. Czy imaginacja fajnego miejsca dla odchodzących jest religią?Nie jest. Jest podążaniem za baśnią życia. Jest pożegnaniem.

Czy człowiek ma duszę i nikt wiecej; duszę ma wszystko co odczuwa. To jestestwo, nic ponad to. Nadane z natury, zaprojektowane przez nią i rozwijane przez miliony lat.

Czy każda dusza jest wartościowa?

Nie; większość ludzi nawet jak jest jabłonią nie zrodzi nigdy jabłka. I wiele zwierząt będzie jabłonią nie musząc rodzić owocu gdyż ich instynkt w tym świecie każe zabijać dla pożywienia.

Ale żadno z nich nie wraca z pracy i nie bije żony dla zabawy. Nie oblewa drugiego psa beznyną i podpala.

Zabijają się bo o dziwo w tym według was, w tym świecie stworzonym przez boga nie można było zaprojektować tego inaczej jak wzajmnym siebie zjadaniem. Okrutny wytwór imaginacji okrutnej istoty? Gdybym był bogiem i miał wszechmoc świat z pod mojej ręki, będący efektem mego umysł byłby pełen symbiozy i harmonii bez zadawania bólu i uśmiercania jeden drugiego.

Ale ja mam duszę, a wasz bóg to uschnięty kawał bezużytecznego drewna. Czy więc zwierzę może zrodzić jabłko? Bez wątpienia. Zawsze w tym przypadku w mojej głowie mam obraz pewnego zdjęcia z mojego domu.

Na tym zdjęciu jest pies, kot i ptak. Pies który z natury zjada kota, kot jaki z natury zjada ptaka i ptak jaki z natury unika człowieka.

Na tym zdjęciu wszyscy siedzą razem na łożku, na którym leży też czlowiek, który według praw boga i jego sugestii powinien zjadać je wszystkie lub składac na ofiarę aby pan odczuwał miłą woń. I niestety zjada i składa na ofiarę; bo jest bezduszny bez względu na to jak bardzo siebie oszukuje i chce stawiać ponad innymi istotami i blisko wymyślonego tworu który ma nadać mu tej wyjatkowej rangi.

Aby właśnie stawiał się ponad wszelkimi stworzniami bez dociekań, że może być inaczej. W religii nie może być inaczej.

W filozofii i owszem. Niegdyś napisal mi brat "na próżno szukamy boga na zewnątrz on jest w nas, my nim jesteśmy, doskonałym przykładem jesteś Ty - mówisz że NI(najwyższy intelekt) nie istnieje, ale wierzysz w dobro dla drugiej istoty i dla świata, jesteś twórczy nie destrukcyjny i tym samym sobie zaprzeczasz bo pytasz się gdzie był NI jak działo się zło, a no nie było go w sercach złoczyńców, gdybyś tam był to NI byłby na miejscu, kiedy ludzie się zorientują i spostrzegą że to od nich wszystko zależy w nich jest potęga i siła , tak samo potężnie destrukcyjna jak i twórcza a szukają NI na próżno nie w tym miejscu. To dzięki wyobraźni wylądowaliśmy na księżycu , to dzięki wyobraźni będziemy podróżować po galaktyce , to dzięki wyobraźni będziemy tworzyć istoty na nasze podobieństwo , to dzięki wyobraźni będziemy w dalekiej , dalekiej przyszłości tworzyć inne wszechświaty i jedynym ograniczeniem jest tutaj czas , który na końcu naszej drogi nie bedzie miał już znaczenia bo zapanujemy i nad nim.

Piękny tekst czlowieka, który cały czas przekomarzał się ze mną utrzymując, że jest chrześcijaninem, podczas gdy zawsze się z niego śmiałem, że nie jest, znając jego wartości i doprowadzajac do konieczności odpowiedzi, że wcale nie chwali tego boga za jego czyny i uważa go za bestię.

Nagle popełnia coś takiego. Filozofia w czystej postaci. Zwróciłem szczególną uwagę na ta frazę:

gdybyś tam był to NI byłby na miejscu, kiedy ludzie się zorientują i spostrzegą że to od nich wszystko zależy w nich jest potęga i siła

Jest do zdanie niesamowicie proste w przekazie ale tak niezwykle zawiłe w idei. I niezwykle precyzyjnie ujmuje całość.

I bez znaczenia jest, że wiem o tym iż to od nas wszystko zależy. Cały czas o tym mówię, walcząc z przekonaniem, że tradycja i tolerowanie ustalonego już jakiegoś boskiego planu, jak i wypełnianie jakiejś boskiej woli degeneruje człowieka.

Znaczenie ma właśnie to, że gdybyś tam był to bóg byłby na miejscu. (bo ty jesteś bogiem) Stańmy się takimi ludżmi, którzy jeśli gdzieś będą to bóg będzie na miejscu. A boskość płynąca z naszych czynów; czynów dobra, wsparcia i etyki powstrzyma i zapobiegnie złu. Na szczęście niektórzy rodzą jabłko i odchodzą od tego, co wmawiane jest nam od pokoleń, że inaczej sie nie da, że tak jest bo było i być powinno, że taki jest swiat, co oczywiste jako dzieło dobrego boga.

Więc pokazuję bogu fucka i mówię, że świat może być inny bo jestem inny. Nie krwiożerczy, nie żarłoczny nawet jeśli on i miliony jego wyznawców uważają inaczej. Chcę być obrońcą, a nie oprawcą.

Pokazuję bogu czyli cywilizacji nie rozwijającej się świadomościowo wielkiego fucka bo wy wciąż jesteście prymitywni i barbarzyńscy, a niektórzy z nas, którzy rozumieją, że nasze ego musi być pośród innych stworzeń, a nie nad nimi, starają sie z całych sił czynić świat miejscem dobrym dla wszystkich. Wy natomiast w religii, którą nazywacie mołosierną uznajecie nasze dzialania za wrogie i niegodne.

Wy chcecie świat miejscem dobrym dla samych siebie i tylko siebie bo jesteście tworem boskim czyli ową koroną stworzenia, której należy się wszystko gdyż takim stworzyl to wasz bóg. I nie można tego zmienić bez względu na to, że mijają wieki i nie siedzimy już z włocznią w jaskini.

No nie sidzimy w jaskini ale wciaż siedzimy z włocznią odziani w skórę zwierząt.

Czas dla ludzi religii nic nie znaczy. Jest on względny. On nie uplywa; wszak religia głośno wręcz krzyczy, że bóg ustalił wszystko doskonale i nie można tego zmieniać. Tak więc w 21 wieku przestrzegamy "moralności religijnej" sprzed kilku tysięcy lat i stoi ona ponad dzisiejszym prawem, wiedzą, kulturą.

Tylko ludzie z rozwinietą duszą, tylko ci, których jabłoń wydała owoc widzą, dokladnie widzą jak można wykorzystać czas i wszystko zmienić. Jesteśmy mądrzejszi o tysiące lat ale nie chcemy z tego korzystać. Wciąż chcemy być prymitywni.

Destrukcja życia to myśl przewodnia człowieka religijnego. Pana czlowieka. Gdy trwoga to do boga, a milosierdzie katolickie to tylko frazes. W dobie pandemi koronawirusa, kapłani religijni latają w śmiglowcach odprawiając czary, o dziwo latają dzięki nauce i technologii nie dzięki mocy sprawczej boga.

W tym miejscu zacytuję świetnie ujmującego tą kwestię Jerzego Bokłażca.

Religijna nierozumność. Książa wzywają parafian do wpłat dla nich i pomoc finansową. Dlaczego jednak ksiądz prosi o pomoc parafian, a nie boga. Przecież bog jako wszechmogący ma nieograniczone możliwości i zasoby; w przeciwieństwie do ludzi.

Duchowni wciąż zachęcają wiernych by ufali w boską wszechmoc, dobroć i opiekę. Ale sami nie dają przykładu.
Co prawda nie ma dowodów na to by komuś udało się wymodlić plik banknotów ale nie ma również dowodów aby jakakolwiek epidemia zakończyła się dzięki boskiej interwencji, a wiara w taką możliwość jest głęboko zakorzeniona w społecznościach religijnych.

Wierzący próbują zachęcić boga by zrealizował tę możliwość. W tym celu biją w dzwony, zawierzają cały kraj katolickiej sile nadprzyrodzonej, a także modlą się w obecności kamer.
Minęło już kilka miesięcy od tych rytuałów i mijają kolejne dni i niestety nie mamy żadnych oznak ich skuteczności.
Dlaczego bóg nie reaguje? Dlatego, że śpi, uznal papież Franciszek. I podjał próbę obudzenia boga. Nic z tego.

Wciąż rośnie liczba osób zarażonych i nie słychać o uzdrowieniach, które można byłoby uznać za cudowne.
Co ciekawe, w Chinach, kraju niechrześcijańskim epidemia powoli wygasa. Nie słyszałem by kościół katolicki przypisywał ten fakt boskiej interwencji, a więc najwyraźniej mieszkańcy Chin skuteczniej radza sobie sami.
Natomiast w krajach katolickich niezbędna jest pomoc boga, który wciąż śpi.

Spał jednak podczas wszystkich epidemii i katastrof jakie nawiedziały świat na przestrzenii dziejów. W XIV wieku pozwolił umrzeć na dżumę niemal połowie ludności Europy. Spał podczas trzęsienia ziemi w Lizbonie w XVIII wieku gdy zgineło 90 tysięcy ludzi. I podczas tsunami w Azji w 2004 roku które pochłonęło prawie 300 tysięcy ofiar.
Dzisiaj nie reaguje gdy z powodu koronawirusa każdego dnia umierają tysiące osób na całym świecie.

Z dziecięcej lektury pamiętamy, że im bardziej Kubuś Puchatek zaglądał do srodka tym bardziej prosiaczka tam nie było.
Podobnie jest z bogiem; im gorliwiej i częściej kapłani i wierni proszą go o reakcję tym wyrażniej ujawnia się jego nieobecność.

Podczas pandemii Arcybiskup dzięga zachęcał wiernych do korzystania z wody święconej i przyjmowania komuni do ust. Publicysta Terlikowski tłumaczy, że msze w kościołach wciąż powinny się odbywać, a wierni powinni w nich uczestniczyć mimo koronawirusa, ponieważ logika wiary jest logiką zaufania do boga i wiarą w moc eucharystii.

Ale w swietle naukowej wiedzy o koronawirusie to zaufanie nie ma żadnych podstaw. Wiara religijna nie jest zbroją, która chroni przed chorobą.
Dzisiaj z całą jaskrawością ujawnia się prawda którą może nie wszyscy dostrzegają gdy życie toczy się normalnie. Wiara religijna jest zaburzeniem poznawczym.

Wielu ludzi wierzących mogloby zaprotestować twierdząc, że nie podpisaliby się pod słowami Terlikowskiego czy innych księży. Ale to znaczy tylko tyle, że nie ufają bogu aż tak głęboko. Że ich wiara religijna jest słabsza. Rozwodniona dzięki nauce, wiedzy, szkolnej edukacji. A wiec jeśli sporo osób wierzących powstrzymuje się dziś od uczestnictwa w obrzędach to nie dzięki wierze religijnej lecz mimo tej wiary.
Szczęsliwie ulegają wpływom rozumu.

A co robią dziś kapłani. Niektórzy by wykazać się aktywnością i zaznaczyć swoją niezbędność wykonują magiczne rytuały.
Wiara w potencjalną skuteczność takich działań to kolejny dowód na to, ze przekonania religijne nie prowadzą ku wiedzy. Przeciwnie; oddalają od niej.
Warto pozbywać się takich zaburzeń. Warto odchodzić od religii. Dobra jest na to każda chwila ale może temu sprzyjać chwila dzisiejsza, która obnaża iluzję przekonań opartych na wierze.

Kiedy wiele krajów walczy z koronawirusem, religia podaje mu rękę.
Watykan wycofal się z wcześniejszych decyzji o zamknięciu kościołów w Rzymie. Tak jakby uznał ją za zbyt rozumną, a wiec sugerującą słabośc wiary.
W Polsce kościoły pozostają praktycznie jedynymi miejscami gdzie regularnie zbierają się grupy osób.
Wprawdzie osób nie może być więcej niż 50 zgodnie z ograniczeniem wprowadzonym przez rząd ale w kinach, teatrach, restauracjach, muzeach, obiektach sportowych nie ma ich wcale.

Jeśli chodzi o te wszystkie miejsca to w trosce o zdrowie i życie obywateli rząd potrafil podjąć jasne i zdecydowane decyzje.
Jednak ta troska najwyraźniej ma pewne granice. Kończy się tam gdzie zaczyna się interes kościoła katolickiego.
Jedna z promimentnych postaci tego kościoła, arcybiskup dzięga sugeruje, że w kościele nie można się zarazić bo wody świeconej boi się diabeł, a Chrystus nie roznosi zarazków.
Hierarcha apeluje o przyjmowanie komuni swiętej do ust bo Chrystus nie roznosi zarazków.
Nie są to odosobnione poglądy; inny duchowny mówi, że siostra faustyna zmarła na grużlicę w 1938 roku, a doktor wziął jej obrazek religijny i zawiesil nad łóżkiem dziecka. Kiedy mu zwrócono uwagę, że mogą na nim być zarazki, odparł, ze siostra faustyna jest świeta, a święci nie zarażają. Że pan Jezus nie zarażał, pan Jezus uzdrawiał.

Rzekomy bóg pozostaje obojętny, a więc albo nie jest wszecmogący albo nie jest dobry. Albo po prostu nie istnieje.

Zwróćcie uwagę, że kościół w pandemii wycofał się ideologicznie. Zniknęly dyżurne problemy kościoła z ostatnic miesięcy jak tęczowa zaraza, ideologia gender czy demony ekologizmu.
Dzisiaj gdy świat zmaga się z reczywistym zagrożeniem, hierarchowie nie mają nic do powiedzenia.
W przeszłości kościół odczytywał zaraze jako karę boską.
Dzisiaj taka interpretacja pojawia się na obrzeżach katolicyzmu ale główny nurt kościelnmy od niej odszedł.
Trudniej ją utrzymać w dzisiejszym świecie gdy wiemy o bakteriach i wirusac jako przyczynach chorób.
Wiemy to dzięki nauce, a nie religii.

I dzisiaj nasza nadzieja kieruje się ku naukowcom. Zdaniem profesora Andrzeja Ledera, „efektem tego co teraz się dzieje powinno być przypomnienie, że bez naukowców, ludzi wykształconym nasza cywilizacja jest kompletnie bezradna"
Naukowcy kierują swoją inwencję na walkę z koronawirusem, natomiast kapłani na omijanie rygorow stanu epidemii.
Skupiają się na podtrzymywaniu obrzędowości, tak jakby obawiali się, że wierni którzy zwykle co niedziele pojawiali się w kościele, po epidemii mogą już do niego nie wrócić.
Epidemia uświadamia nam, że jesteśmy bezradni bez wiedzy, bez wysiłków naszego rozumu ale bez religii możemy się obejść.

Dodać można również do tego obrzydliwość z jaką traktuje się pielęgniraki i lekarzy walczących w pierwszej linii z pandemią. Niszczy sie ich samochody, wypisuje aby nie wracali do domów gdyż rozniosą zarazę, nie wpuszcza sie pielęgniarek do sklepów.

A przecież jesteśmy krajem katolickim, w ktorym należy miłować bliżniego jak siebie samego. Można stwierdzić, że zarówno tak jak i w kościele, te wszystkie nadobne słówka, tak i u wiernych, są tylko frazesem.

Powtarzanie ich nie sprawi, że będziemy lepsi. Jednak gdy będziemy chorzy to będziemy liczyć na pomoc lekarzy i pielęgniarek, których szykanujemy.

 

 Budujecie obraz chrześcijaństwa i kościoła na podstawie tego co kościół mówi. Ja natomiast pomijam fakt deklaracji i gry politycznej (bo tak owym to jest jak i zwyczajnym marketingiem) i buduję obraz kościoła na podstawie tego co kościoł czyni.

Patrzę na jego działanie oraz zapoznaję się z jego poczynaniami w historii.
Z tego janso wynika, że misją kościoła jest dominacja, ekspansja i pomnażanie majątku oraz wpływów politycznych, które to przyczyniają się do pomnażania majątku i bezkraności. Ogniem i mieczem.
Natomiast ów marketing czyli ladna frazeologia o miłości bliźniego, miłosierdziu i etc., ma na celu zrzeszanie niezliczonej ilości wiernych.
Taka jest misja kościoła. Aby ja skutecznie realizować kościół musi dbac o swój wizerunek; czyli uprawiać marketing. A marketing to nie prawda lecz reklama mająca pokazać nas tylko z dobrej strony nawet jeśli nie jest nic z tego prawdą. Jak mawiał niegdyś goebels i co praktykował aby wzbudzić nienawisć do żydów; kłamstwo powtarzane wiele razy staje się w końcu prawda.
Dlatego kościół nie rozlicza się ze zła; z christianizacji ameryk, inkwzycji, krucjat, zabijania protestantów, prawoslawnych, rwandy, tortur w afryce, egzorcyzmów, pedolifii w kościele. Ukrywa to wszystko. Marginalizuje.

Jest to działanie niemoralne ale kościol nie kieruje się w swojej działalności moralnością lecz dążeniem do supremacji w przestrzenii. Głoszeniem swojej misji. Tak jak glosil ją w historii zabijając wszystkich, którzy nie chcieli jej ulec.

 

   Według chrześcijan, zgrzeszyliśmy. Chcieliśmy samostanowić o sobie więc bóg ojciec obarczył nas banicją i cierpieniem. Zamknął nam ogród Eden. Zapytać więc mogę dlaczego nikt nie potrafi dziś wskazać miejsca w którym stoją cherubi z połyskującymi mieczami. Byłby to dowód na istnienie ogrodu Eden i zamknięcie go przez boga. Chrubi strzegą wstępu do raju, z którego to bóg wywalił Adama i Ewę "Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia (rodzaju, rozdział 3)

Żaden człowiek ich nie widzial, a ziemia jest przemierzona wzdłóż i wszerz. Według chrześcijan grzech pierworodny został popełniony przez Adama i Ewę. Według mnie grzech pierworodny popełnił chrześcijański bóg. Kiedy stworzył Ewę z żebra Adama, powiedział im: "W ogrodzie Eden nie wolno wam jeść owoców z dwóch drzew". Jedno z nich było drzewem wiedzy, drugie drzewem życia wiecznego. Który to ojciec zabrania swoim własnym dzieciom być mądrymi i inteligentnymi, przeszkadzając im w osiągnięciu wieczności i wyrwaniu się z kręgu narodzin i śmierci? Cóż za Bóg tak czyni? Chrześcijański Bóg nie jest cywilizowany. Nie zasługuje na to, by nazywać go ojcem.

Żaden ojciec nie będzie deprawował swoich dzieci. Każdy, nawet najbiedniejszy ojciec, stara się, żeby jego dzieci uczyły się, były bardziej inteligentne, mądrzejsze. I każdy ojciec próbuje modlić się o dłuższe życie dla swoich dzieci.

Tak, więc Bóg jest idiotą, nie zna nawet małej cząstki psychologii. Jest męskim szowinistą. Zabił swoją własną córkę Lilith gdyż domagała się równości, jest, więc mordercą. Póżniej aby nie popelnić tego samego blędu (jest omylny) stwarza kobietę z żebra mężczyzny mówiąc "uczynię mu zatem odpowiednią pomoc". Kobieta nie mialabyć równa mężczyżnie lecz miała być pomoca dla niego.

Bóg ulepił z ziemii wszystkie zwierzęta ale jedno znowu jak z Lilith zakrawa o fuszerkę. Wszechwiedzący i wszechmocny nie bardzo wie czym stanie się Lilith i wąż? 1 A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty:5 Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».

Ewa zerwała i zjadła i podała Adamowi. I to wystarczyło aby skazać swoje dzieci na śmierć, choroby, ból, udręki.

Ludzie za sprawą magicznego owocu osiagnęli umiejetność oceny tego co dobre i złe. Osiągnęli moralność. Za to stali się przeklętymi banitami. Jaki ojciec tak traktuje swoje dzieci? Jaki ojciec nie chce aby były one mądre i żyly wiecznie będąc mądrymi?

Czy nieszczęście człowieka może być jego szczęściem?

Bogu nie podoba się spożycie z drzewa poznania i zakazuje spożywania z drzewa życia wiecznego. Dlaczego? Czy nie lepiej dla swojej kreacji' świata i człowieka jest aby był mądry i żył wiecznie w mądrości?

I dlaczego za to przewinienie bóg zmienia wszystko i skazuje zwierzęta na cierpienie. Zwierzęta, które nie miały nic wspólnego z owym grzechem, za wyjątkiem węża, któremu osobiście obiecał pełzanie na brzuchu.

W kwestii węża bóg daje dowód swej nieuczciwości i okrucieństwa. Gdy poznamy to zdarzenie okazuje się, że wąż niczego złego nie uczynił. Wąż tylko poinformowal niewiastę (władał więc mową, a skoro bóg był twórcą wszechrzeczy to władał mową dzięki bogu) «Na pewno nie umrzecie! 5 Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło». I za to bóg go ukarał. Ale to człowiek dokonal wyboru. Wąż go nie namawiał. Nie kusił tak jak cały czas nam dziś mówi chrześcijaństwo. Nie zwodzil. Bóg jest podły, a chrześcijaństwo kłamie od samego początku.

Do czasu aż zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł -A wtedy otworzyły się im obojgu oczy - ludzie nie znali rozumu. Jedynie co, to odczuwali. Dowód temu dało zmartwienie boga o tym, że nie dobrze jest aby mężczyzna był sam.

Od momentu poznania dobra i zła ludzie nie tylko znają uczucia ale i intelekt. Bóg nie mógł tego zaakceptować.

22 Po czym Pan Bóg rzekł: «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; Taki jak kto? Był tam bóg, gdyż to mówil ale kto byl tym drugim bądż następnym skoro bóg mówi "my"?

Co jeśli wczesny bóg stworzył świat pełen symbiozy, aż tak właściwej moralnemu konstruktorowi, iż żadne stworzenie nawet nie może zjadać innego stworzenia. 27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę.(...) 29 I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. 30 A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak. 31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.

Czy posunę się za daleko, twierdząc, że wczesny bóg stworzył weganina i świat w ogóle wegański? Czyli wczesny bóg stworzył świat wierny uniwersalnej etyce. Taki jaki być powinien. 
Ale dajmy spokój z nomenklaturą. Wczesny Bóg stwarza świat taki jaki być powinien gdyby miał być wynikiem kreacji. Gdyby miał być wynikiem stworzenia przez inteligentnego konstruktora.

Jeżeli wyobrazimy sobie wszechmogącego konstruktora, stwórcę, który ma nieograniczone możliwości i stwarza świat, w którym jedno zjada drugie to mamy, to musimy mieć do czynienia z sadystą. Z kimś z zamiłowaniem do obrzydliwości i krwiożerczości.
Żadna istota moralna, mająca siłę sprawczą i wszechmoc nie stworzyłaby świata w którym jedno zjada drugie. To jest po prostu oczywiste. A jeżeli wierzący uważają, że "dlaczego nie" to tym prędzej człowiek powinien osiagnać dojrzałość mentalną i nauczyć się korzystać wlaściwie z rozumu.

Jeżeli więc upieramy się, że ten świat jest tworem boga, to mamy do czynienia z bogiem okropnym i amoralnym ze skłonnościami do sadyzmu bądż będącym sadystą.
W takiej sytuacji musimy zrozumieć, że uchroni nas jedynie odejście od tak zdegenerowanego boga.

Co jednak z tą naszą księga rodzaju. Co z tym wczesnym bogiem który był powiewem nad wodą. Co z tym który był powiewem i tym, który przechadzał się podczas powiewu: przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru (rodzaju, rozdział 3)
Stworzył świat, w którym czlowiek miał jeść rośliny i w którym zwierzęta miały jeść trawę.
Co się zatem stało. Co się zmieniło? Co się wydarzyło, że człowiek nie tylko zaczął jeść zwierzęta ale nawet zaczął składać je bogu na ofiarę, gdyż bóg uwielbiał woń spalonych ciał.
Księga Rodzaju, rozdział 8 "Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie.

Czy bóg się zmienił? Nie ulega wątpliwości, że tworzył świat pełen symbiozy. Świat, w którym człowiek jest roślinożercą! Potwierdza to w rozdziale 3 ksiegi rodzaju "w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli"
Bóg zmienia preferencje przy Ablu. Księga rodzaju, rozdział 4 „Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. 3 Gdy po niejakim czasie Kain składał dla Pana w ofierze płody roli, 4 zaś Abel składał również pierwociny ze swej trzody i z ich tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć. Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą."
Bóg bardzo pochwala to w liście do Hebrajczyków podając jako bohaterski czyn wiary dla chrześcijan. List do Hebrajczyków, rozdział 11 "Przez wiarę Abel złożył Bogu ofiarę cenniejszą od Kaina, za co otrzymał świadectwo, iż jest sprawiedliwy. Bóg bowiem zaświadczył o jego darach, toteż choć umarł, przez nią jeszcze mówi"
Jest oczywistym, że cenniejsza ofiarą dla boga jest ofiara z życia.

Bóg zezlościł się na ludzi za zerwanie owocu z drzewa poznania i wygnał ich z raju. Nie zmienił jednak im jadlospisu. Nawet jeśli czlowiek musial sam go zmienić, gdyż bóg utrudnił mu pozyskiwanie plodów roli. Wszak ten zapis z rozdziału 3 jest ostrzeżeniem, że w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli"
To nigdzie nie mówi o zmianie jadlospisu zwierzętom. Dlaczego więc zwierzęta zjadają inne zwierzęta zamiast trawę jak zaplanował i uczynił na początku bóg?
Pokrótce tylko wyjaśnie, iż dlatego, że bóg jest wymysłem człowieka. I to w dodatku człowieka, który jadł mięso, składał na ofiary zwierzęta, znęcał się nad nimi. Czyli czlowieka, o którym mówimy tu od początku. Nazwijmy go w skrócie czlowiekiem bez umiaru. Tak oto wieczny lud Eseńczyków przegrywa z ludzkim brakiem umiaru i świat wygląda jak wygląda; jest planetą intencjonalnego cierpienia czynionego przez homo sapiens.

Biblie pisali ludzie, którzy światopoglądowo byli tymi samymi jacy składali dzieci jako ofiarę bóstwom mającym chronić ich domostwa. Grzebali je w dziurach na pale podtrzymujące domy czy w murach budynków. To był dokładnie ten światopogląd.

Jeśli uważacie inaczej, że to nie człowiek stworzył boga to w takim razie co sie stało i zmieniło? Czy bóg który tworzy swoje dzieło i mówi o nim, że jest dobre nagle zmienia wszystko? Czy wtedy aby nie przeczy swojej wszechwiedzy? Wszak gdyby był wszechwiedzący wiedzialby, że polubi zapach spalonego ciala i krew więc czemu nie stworzył tego tak od razu?
Czy istota boska w ogóle może aż tak przeinaczyć swoje pierwotne dzielo? I czyniąć świat etyczny nagle zupełnie sprzeniewierzyć się tej uniwersalnej idei?

Dla tego tworu miłą wonią są martwe zwierzęta. Zabijanie dla niego niewinnych zwierząt powoduje w nim łagodność.
Staje się spokojny i ma ochotę na wybaczanie człowiekowi niesubordynacji. Ofiarą go zawsze udobruchasz. To wydarzenie to narodzenie się prawdziwego symbolu boga Jahwe; ołtarza. Oraz początek gorliwej krwiożerczości na rzecz Jahwe.
Przymierze boga z Noem to już festiwal krwiożerczości czyli ofiar z życia.
Bóg nie cenil zapachu żywicy tak jak nasze zmysły to robią; Bóg po tym wydarzeniu rozmiłował się w zapachu martwych, palonych ciał. Tak oto ujawnia się prawdziwa natura boga. Podoba mu się śmierć; śmierć na ołtarzu i śmierć dla pokarmu.

Od tej chwili każde zwierzę jest zgubione w krwiożerczym amoku człowieka. Amoku gdyż usankcjonowane przez prawo boga, a religia odbiera rozsądek, rozum i dobro. Bóg Jahwe dokonał wlasnej degeneracji moralnej degenerując życia swojego stworzenia.
Nie tylko jak widzicie człowiek ma spożywać zwierzęta ale one mają obietnicę iż będą sie człowieka bać i lękać, aż takim ma być dla nich oprawcą.

Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko

Czy bóg majacy pierwotny plan świata wegańskiego, uznajacy, że to jest bardzo dobre poczuł przyjemność podczas wielkiej powodzi w której utopił ludzkość i zwierzęta?
Czy sposobał mu sie obraz uciekajacych przed podnoszącą sie wodą w rozpaczy zwierząt i ludzi. Wody potopu podnosiły się powoli, obraz musiał wyglądac dramatycznie. Przemieszczajace sie stworzenia na wyżyny gdy woda sięga do gardeł, póżniej do nozdrzy. Strach śmierci. Stworzenia tonące z wyczerpania sił. Czy bogu spodobał się aż tak obraz tego unoszącego się nad całą planetą strachu i rozpaczy, iż po potopie ogłosił to co może oglosić tylko jednostka z zamilowaniem do sadyzmu?
Na początku miały spożywać trawę, póżniej jeden z ludzi Abel, zaczał zabijać zwierzęta i składać bogu na ofiarę. Spodobalo mu się to. Póżniej bóg obserwuje grzeszną ludzkość i postanawia wyniszczyć wszystko. Oszczędza jedynie rodzinę Noego i po jednym z każdego gatunku zwierząt.
Ale jak już stają na lądzie bóg zmienia pierwotną decyzję. Zmienia człowieka. Czy bóg czegoś się nauczył, czy coś zrozumiał, czy rozmiłował się w cierpieniu zwierząt? Czy zapragnał krwi?
Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko"

Nie. Bóg jako idea jest bytem skończonym. Doroslym, ukształtowanym, niezmiennym.
To tylko dowód na to, że boga stworzył zły, amoralny i krwiożerczy człowiek. Ołtarz staje się prawdziwym symbolem boga jahwe.

 

   Co jeśli natomiast przyjmiemy to jako metaforę. Co jeśli bóg to mędrzec. Bóg już na początku stworzenia zakazuje intektualnego rozwoju człowieka. Sam stawia się więc w roli niejako oprawcy i jest zagrożeniem w rozwoju. Czy bóg jest mędrcem z początku ponad człowiekiem, który miał mu służyć i doglądać ogrodu? Ale po co mędrcowi ogród pełen złota.

15 Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.(rodzaju, rozdział 2)

Czy człowiek miał być ogrodnikiem? A może górnikiem? 11 Nazwa pierwszej - Piszon; jest to ta, która okrąża cały kraj Chawila, gdzie się znajduje złoto. 12 A złoto owej krainy jest znakomite; tam jest także wonna żywica i kamień czerwony

Czy bóg był wyższa istotą szukajacą minerałów? Stworzyl sobie robotnika ale robotnik czuł sie samotny. Robotnik zatem mialł uczucia, doznawał już troski więc musiał mieć uczucia.

«Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc». Nasz boski poszukiwacz dostrzegł samotność meżczyzny. Przezornie więc uczynił mu zwierzęta mówiąc, że czyni dla niego pomoc. Męzczyzny jednak one nie ucieszyły. Nie chodziło więc tylko o odciążenie od pracy siłą zwierząt lecz o rozwianie osamotnienia. A być może coś czego nie mówi nam biblia z przyzwoitości. O spokój ducha mężczyzny za pomocą spelnienia seksualnego.

Wszak dlaczego owy bóg nie stwarza drugiego ogrodnika czyli mężczyzny. Rozproszyłby jego samotność i odciążył w pracy.

Bóg czyni kobietę. Po co? Mówi, że na pomoc dla niego i zadowolony jest z tego. Nawet zachwycony 23 mężczyzna powiedział:
«Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta»

Czy teraz mężczyzna będzie lepiej pracował? Po spelnieniu seksualnym? Wszak wiemy doskonale, nie musząc być bogiem, iż spelnienie seksualne uspokaja mężczyzn, tonuje adrenalinę, rozładowuje napięcie.

Jeśli bóg altruistycznie stwarzałby mężczyznę i kobietę aby zaludnić nimi świat to dlaczego nie stwarza kobiety od razu tylko po zwierzętach i w celu pomocy mężczyżnie? Dlaczego raj jest w miejscu pełnym złota i jest to wspomniane w świętej księdze więc i ważne.

Dlaczego ten nic nie wiedzący z założenia (przed zjedzeniem owocu poznania dobra i zła) mężczyzna ma doglądać ogrodu. Czy nasz bóg też wyznaje pewien truzim "im mniej wiesz, lepiej śpisz"?

I dlaczego nasz bóg, którego nazywamy ojcem wyrzuca nas z tego miejsca pełnego złota i czerwonego kamienia za to, że zjadamy coś co pozwala nam odróżnić dobro od zła. Robi to z obawy przed zdemaskowaniem? Co zatem działo się w tym miejscu aż tak ważnym, iż postawił tam uzbrojonych strażników?

I kim byli Ci "my"? 22 Po czym Pan Bóg rzekł: «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; (rodzaju, rozdzial 3)

Czy tych konstruktorów było więcej? Czy byli to jacyś podróżnicy? Czy znależli się tutaj przypadkiem czy też celowo dla złota? I dysponoali technologią umiejącą klonować stworzenia z embrionów które posiadali?

Dzisiejsza nauka to umie, a wciąż nie jesteśmy w stanie podróżować między planetami. Co jeśli jacyś przybysze umiający podróżować między planetami mieli taką technologię rozwiniętą bardziej o setki, jeśli nie tysiące lat?

Co jeśli owym owocem poznania dobra i zła było urządzenie (brakujące ogniwo do calości tworu na podobieństwo boże) dające fizycznej istocie stworzonej przez "boga" świadomość. Wszak byli na podobieństwo boże i stali się jak oni.

Co jeśli wężem był jeden z przybyszów, który popełnil błąd bądż uznał, iż należy uzupelnić nowy twór o brakujące ogniwo czyli świadomość.

Te najwczesniejsze apokryfy nie mówią nam prawdy. Te najwcześniejsze apokryfy podając nam informacje o poszukiwaczu lub wydobywcy kroczącego wraz z podmuchem wiatru (czy to tożsame z opisami niezrozumialych machin u Ezechiela?) skłaniają nas póżniej do uczynienia z niego boga? A może mówią nam prawdę a my ją negujemy gdyż nie pasuje do naszego obrazu świata, gdyż wolimy bogów niż świadomości iż nie jesteśmy jedyni w kosmosie.

Nie o dziwo ta wersja interpretacji bazując na wiedzy o potędze kosmosu ( musiałbym być ignorantem aby uznawać iż w tak wielkim wszechświecie jesteśmy jedynymi inteligentnymi istotami) jest bardziej prawdopodobna niż przyjęcie istnienia boga bezosobowego. I jest przynajmniej racjonalna.

 

   Wracajmy jednak na ziemię czyli do naszej smutnej, religijnej rzeczywistości. Jakiś bóg mówi, że tam gdzieś jest ich obiecana ziemia. I mają maszerować w jej kierunku.

Co gorsza ten sam ktoś im mówi, że uczyni wszystkie narody poddane. To rzeżnia. Tym stał marsz wybranego narodu boga do ziemi obiecanej. A dziś kreacjonista co chwilę wtyka tego boga w jakąś dziurę; to istny bóg zapchajdziura.

Jak czegoś nie wiemy w kontekście teorii eweolucji to kreacjonista macha triumfalnie ręką i mówi "to bóg".

Tak zwani wielcy religii jak na ten przykład święty augustyn mówi: jest jedna jeszcze droga kuszenia. To choroba ciekawości. To ona pcha nas byśmy starali się poznać tajemnice natury o których wiedza na nic nam sie zda i o których czlowiek nie powinien nic wiedzieć" Cała zresztą religia czy to ustami boga, mesjaszy, apostołów i innych jej orędowinków mówi nam, że nie możemy nic wiedzieć na żaden temat. Człowiek który chce wiedzieć musi ale to musi już niemal natychmiast odkrywać fałsz i absurd religijnych twierdzeń. Religia boi sie zdemaskowania więc nie możesz niczego chcieć poznać.

W kwestii kreacjonizmu zawsze śmieszyły mnie jeszcze dwie kwestie. Po pierwsze skoro ktoś musiał nas stworzyć jak i caly wszechświat, to kto stworzył boga. Wszak kracjonizm to stworzenie przez wielkiego projektanta. Więc skąd się wział ów projektant? Od innego? Kto stworzył tamtego wcześniejszego? I tak dalej.

Druga kwestia ujawnia nam już calkowity absurd; bóg w swoim doskonalym zamyśle tworzy świetnych drapieżników, którzy mają zaprojektowane ciało i zmysły do skutecznego chwytania ofiary. Zaprojektowane zresztą przez niego osobiście. Celem jest stworzyć skutecznego drapieżnika. Jednocześnie obok niego projektuje inne zwierzęta aby umiejętnie unikały schwytania przez tego drapieżnika bądż się broniły. On to kreauje w swoim doskonałym zamyśle. Mogę więc zapyać; komu właściwie kibibuje bóg, a komu robi na złość.

 

Historia powtarza sie bez ustanku od wieków. Krążymy wokół tego samego płomienia i robimy sobie co jakiś czas dokładnie to samo. To wina systemów religijnych, które nie pazwalają nam wyjść ponad to i wykreować czegoś nowego.

 "Ja was uczę nadczłowieka. Człowiek jest czymś, co trzeba przezwyciężyć. Cóżeście uczynili, aby go przezwycieżyć?
Wszystkie istoty stworzyły coś ponad siebie; chcecie być odpływem tej wielkiej fali i raczej do zwierzęcia powrócić, niźli człowieka pokonać?
Czymże jest małpa dla człowieka? Pośmiewiskiem i wstydem bolesnym. Tymże powinien być człowiek dla nadczłowieka: pośmiewiskiem i wstydem bolesnym.
Przebyliście drogę od robaka do człowieka, i wiele jest w was jeszcze z robaka.
Byliście niegdyś małpami i dziś jest jeszcze człowiek bardziej małpą, niźli jakakolwiek małpa.
Patrzcie, ja wam wskazuję nadczłowieka!
Nadczłowiek jest treścią ziemi. Wasza wola niech rzeknie: nadczłowiek niech będzie ziemi treścią!
Zaklinam was, bracia, pozostańcie wierni ziemi i nie wierzcie tym, co wam o nadziemskich mówią nadziejach!
Truciciele to są, zwiędli czy nieświadomi!"

Nietzsche

 

Wyjść ponad człowieka ku nadczlowiekowi. Głowna idea religii to "nie będziesz ewoluował" Dziś po uplywie czasu winniśmy być mądrzejsi, bardziej doswiadczeni, wyższi, więksi mentalnie. Silą rzeczy bardziej moralni i etyczni.

Jednak religie nam na to nie pozwalają. Religie są największą kotwicą rozkwitu tego co dobre w człowieku i to przez nie doszło do tego, iż człowiek i tylko człowiek - potrafi spaść niżej od zwierzęcia.

 

Cel kościoła i wiary można klarownie zaobserwować przy refeormie reinkarnacji.

Zasada reinkarnacji, to jest ewolucji poprzez kolejne narodziny i śmierci, a zatem zasada wielokrotnych wcieleń była w ciągu pięciu wieków oficjalnym poglądem kościoła.
Trwało to aż do 504 roku kiedy to na soborze w Nikozji zgromadzeni ojcowie soborowi uznali, iż będzie dogodniej dla Kościoła jeżeli się przyjmie - absurdalną zasadę krótkiego jednorazowego ziemskiego żywota, którego zakończeniem miała być "nagroda" w postaci wieczystego pobytu w bliżej nieokreślonym "niebie" względnie "kara", którą miał być wieczysty pobyt w równie nie określonym "piekle". Ponieważ Kościół zgodnie z własnym mniemaniem dzierżyć miał klucze od "Królestwa niebieskiego", a więc i owego bliżej nie określonego nieba, przeto jego wpływ na wiernych, gruntownie uzależnionych od kościoła jako "dzierżyciela" owych kluczy, dzięki temu wydatnie wzrastał; a o to przecież chodziło.
Przemyślny natomiast człowiek pragnąc uwolnić się od odpowiedzialności za własne swe czyny - starał się przerzucić tę odpowiedzialność na kogokolwiek innego, choćby nawet na Boga. Uczyniwszy sobie tedy Boga "na obraz i podobieństwo swoje" i wyposażywszy go w czysto ludzkie przywary twierdził, iż to Bóg w zależności od Swej "fantazji" lub "humoru" - przydziela "nagrody" lub "kary". Póżniej dodatkowo pojawia się przedsionek zaświatów czyli czysciec gdzie dusze cierpią męki ale ich krewni na ziemi mogą ich z tej męczarni wykupić. Oczywiscie, że modlitą opatrzoną ofiarą dla kapłana.


Konsekwencją tego naiwnego poglądu było, że zlokalizowano niejako miejsca przydziału owych "nagród" i "kar", nazywając je odpowiednio - "Niebem"i "Piekłem", nie zadając sobie trudu określenia, gdzie właściwie mogą się one znajdować.
Wierzono więc tylko, iż znajdują się one gdzieś poza Ziemią i stanowią miejsce pobytu człowieka względnie jego duszy - po śmierci.


Tym samym tu i teraz przestaje mieć znaczenie gdy wybierasz właściwą religię. Ona oferuje Ci zbawienie i pokutę.
W dodatku mamy czuć się winni, a jak czujemy się winni to staramy się być lepsi w wierze i wmawia się nam"ofiarę", którą Bóg złożył sam Sobie - na "odkupienie" ludzi.
Jest to najwyższa obrzydliwość aby czcić boga, który jest wszechmocny więc może wszystko, od którego zależy zbawienie ale aby to uczynić powoluje swego syna i pozwala go zabić. Nie dla nas, bo my nie dzierżymy mocy zbawienia. Dla siebie samego. Zabija swego syna dla samego siebie aby dać sobie powód obdarzyć nas zbawieniem.


Toż to najorszy potwór jakiego możemy sobie stworzyć. Tymczasem w etyce jest oczywiste, iż nikt nikogo nie może ani "zbawić", ani "odkupić", każdy bowiem człowiek musi to uczynić na własny rachunek i we własnym zakresie.


Chrześcijaństwo jest najbardziej przestarzałą religią. Wszystkie jego założenia są absurdalne. Człowiek musi się pozbyć wszystkich religii, w tym chrześcijaństwa, w przeciwnym bowiem wypadku nigdy nie będzie zdrowy, nie stanie się jednością, nigdy nie pozna radości i błogosławieństw życia.

Nigdy nie pozna prawdy. Jeśli religie nadal będą istnieć, całą ludzkość wpędzą w szaleństwo. Nadszedł czas, aby pozbyć się chrześcijaństwa i wszystkich tak zwanych religii, będących różnymi odmianami tej samej głupoty.


To działo się na przestrzeni wieków i dzieje się teraz na naszych oczach. Orgia bezmyślnego szaleństwa.
Wiara nie jest cnotą, nie stanowi wielkiego wkładu do ewolucji człowieka. Wiara jest największą przeszkodą, stojącą na drodze człowieka poszukującego prawdy. Zanim wyruszysz na jej poszukiwanie, już wręcza ci się brudną wiarę z drugiej ręki i mówi ci się, że to wystarczy.
Religie uczą wiary, ponieważ nie są w stanie pomóc ci w znalezieniu prawdy. Same nie wiedzą, czym jest prawda.
Wiara to największa przeszkoda dla poszukujących prawdy.


Dlatego wiara już od początku deprecjonuje pragnienie poznania i czyni z niej pierwotny grzech. Natomiast sam człowiek stał się największym błędem boga. Bóg stworzył sobie rywala, nauka czyni człowieka równym Bogu. Dziś już madrzejszym; bóg stawia na czterech narożnikach ziemi aniołów, a my dziś wiemy, że ziemia nie jest jednak płaska.

Bóg w swoim zamierzeniu miesza nam języki stwarzając wieżę Babel, my produkujemy tanslatory, a ilość jezyków każdego roku maleje. I wiele, wiele więcej.

Więc można by rzec; na kapłanów i bogów przychodzi kres, gdy człowiek staje się istotą naukową. Morał? Nauka jest czymś, co samo w sobie zakazane ; tylko ona jest zakazana.
Nauka jest pierwszym grzechem, zalążkiem wszystkich grzechów, grzechem pierworodnym. Tylko taki jest morał. -„Masz nie poznawać" z tego cała reszta.

Piekielny lęk Boga nie przeszkodził mu być roztropnym. Jak bronić się przed nauką? Pytanie to na długi czas stało się jego głównym problemem. Odpowiedź: wypędzić człowieka z raju. Szczęście, bezczynność nasuwają myśli, wszystkie myśli są złymi myślami. Człowiek nie powinien myśleć.


I „kapłan" wynajduje niedolę, śmierć, ciążę jako zagrożenie dla życia, wszelkiego rodzaju nędzę, starość, mordęgę, a przede wszystkim chorobę; wszystko jako środki w walce z nauką. Niedola nie pozwala człowiekowi na myślenie. A mimo to, okropność siłą rzeczy dzieje się dla kapłana. Dzieło poznania piętrzy się, szturmując niebo, przynosząc zmierzch bogów. Co czynić?

Stary Bóg wymyśla wojnę, dzieli ludy, sprawia, że ludzie się wzajemnie unicestwiają (kapłani zawsze potrzebowali wojny) Wojna; wielki wichrzyciel nauki między innymi. Zło w formie średniowiecza jako wielkie morderstwo antycznej myśli.
Ale znowu dzieje się coś niewiarygodnego; poznanie, emancypacja od kapłanów, rośnie nawet mimo wojen.

Staremu Bogu przychodzi ostatnia decyzja: „człowiek stał się istotą naukową; nic nie pomoże, trzeba go utopić.
Zrozumieliście? Początek Biblii zawiera cała psychologię kapłana.


Kapłan zna tylko jedno wielkie niebezpieczeństwo: naukę. Nauka zaś, generalnie biorąc, rozkwita tylko w szczęśliwych warunkach. Trzeba mieć nadmiar czasu, trzeba mieć nadmiar ducha, by móc „poznawać" Zatem trzeba człowieka unieszczęśliwić; taka była zawsze logika kapłana.


Łatwo już zgadnąć, co, dzięki tej logice dopiero, przyszło na świat: - „grzech". Pojęcie winy i kary, cały „etyczny porządek świata" został wynaleziony przeciwko nauce. Przeciwko uwolnieniu się człowieka od kapłana. Człowiek nie powinien patrzyć poza siebie, powinien patrzyć w siebie; nie powinien, jako uczący się, roztropnie i przezornie wglądać w rzeczy, w ogóle nie powinien wglądać: powinien cierpieć. Powinien tak cierpieć, by cały czas potrzebował kapłana.


Precz z lekarzami! Człowiek potrzebuje zbawiciela. Pojęcie winy i kary, włącznie z doktryną „łaski", „odkupienia", „przebaczenia"
Powiedzmy jeszcze raz; grzech, tę formę samopohańbienia człowieka wynaleziono, by uniemożliwić naukę, kulturę, wszelkie wywyższenie człowieka i dostojność człowieka; kapłan panuje dzięki wynalazkowi grzechu.


„Wierzyć", znaczy nie chcieć wiedzieć, co jest prawdą. Nabożniś, kapłan, jest fałszywy, ponieważ jest chory. Jego instynkt pragnie, by prawda nie doszła w żadnym punkcie do głosu. Dobre jest to, co wywołuje chorobę; złe jest to, co pochodzi z pewności siebie, z mocy.
Chrześcijaństwo było do tej pory największym nieszczęściem ludzkości.


Jednak kapłan nie może dopuścić aby to w jego bogu upatrywać przyczynę naszej niedoli.

Wiec kapłan stwarza wielkiego wroga, wroga z którym nie możemy wygrać sami. Można go pokonać jedynie dzięki bogu, a wybawić nas od tego wroga w orkesie póżniejszym może jedynie powieszony na krzyżu boski syn. Syn, który według biblii jest potomkiem króla dawida, więc musi być synem Józefa, a nie boga.


Jak wygląda pierwsza rozmowa boga z szatanem? (Księga Hioba rozdział 1) 12 Rzekł Pan do szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki».

I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego. Przy czym"Szatan", tutaj - nazwa ogólna, oznaczająca przeciwnika - w tym wypadku - ludzi, nie Boga. Jaki jest przypis do tej sceny? Bóg dopuszcza zło na świecie.


Chrześcijanie głoszą, że bog Jahwe jest co prawdą ojcem ich boga ale, że stary testament to już stary, a oni mają swoją dobrą nowinę nowego testamentu. Rzecz jasna owa dobra nowina przyczynila sie do największej ilośći zbrodni w dziejach ludzkości w imieniu tej dobrej nowiny ale to nie przeszkadza chrześcijanom mówić do nas z wyższością i nazywać się dobrymi i miłościwymi.
Zapominają też chrześcijanie, że to bóg Jahwe dał najważniejsze przepisy ich religii. Co prawda zapominają na potrzeby twierdzenia, iż chrześcijaństwo zapomina już o starym, okrutnym bogu. Ale gdy w roku 2020 chcą mordować homoseksualistów gdyż tak glosi starotestamentowy bóg, to staje za tego typu ludżmi zarówno Polskie Ministerstwo Sprawiedliwości jak i Polski episkopat, mówiąc, iż owy chcący mordować innych, jest świeckim apostołem (mowa o tak zwanym Tomaszu z Ikei)
Chrześcijanie nie tylko zapominają gdy im to nie pasuje ale i nie znają swojej najświętszej księgi w postaci Nowego Testamentu, w której ich wywyższony Jezus Chrystus mówi wyrażnie kto jest najważniejszy; 21 Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. (Ewangelia św. Mateusza, rozdział 7)

Nie trzeba być geniuszem aby przez pryzmat dokonań historycznych kościola katolickiego i całego chrześcijaństwa wyciągnać wniosek jak bardzo zbrodniczą i prześladowczą jest ta religia. Chrześcijaństwo to doktryna zła.
Frazesy tego nie zmienią.


"Dobro religii istnieje na poziomie haseł i tego poziomu nie opuszcza.
Częścią historii kościoła i chrześcijańtwa są liczne zbrodnie w imieniu boga. Oprawcy z biblią w jednej ręce i mieczem w drugiej. Krucjaty, inkwizycja, tortury, masakry, gwalty, rabunki, pogromy.
Kościół nie wychowuje wiernych ku dobru lecz ku lojalności i posłuszeństwu. Dobro może być wręcz niepożądane ponieważ ludzi moralnie wrażliwych nie da się wrogo nastawić przeciwko jakiejś grupie bliżnich, a z tej socjotechniki kościół od wieków korzystał dla swoich celów.
Religia sprawia, że różnice między ludżmi zamiast nawzajem nas inspirować i wzbogacać stają się przyczyną wrogości. I nie jest to jakieś nabyte schorzenie religii, z którego można ją wyleczyć lecz fundament jej społecznego funkcjonowania.
Ma ona bowiem oblicze plemienne. Czerpie swe żywotne soki z podziału na tych, którzy ją wyznają i na pozostalych. Ci pierwsi w optyce religijnej zawsze będą lepsi, a drudzy gorsi. Bo gdyby dla bogów stworzonych przez religie nie miało moralnego znaczenia czy ludzie w nich wierzą czy nie, wynikałoby z tego, ze religie oraz instytucje takie jak kościół są zbędne. Dlatego religia zawsze będzie dzielila ludzi i nastawiała ich przeciwko sobie tak jak to czyniła przez wieki.
Przez calą swą historię kościół szerzył nietolerancję i brak szacunku dla odmienności. Trudno przypuszczać, że nagle zmieni kurs i pożegluje w kierunku przeciwnym. Jeśli wiec mamy szukać dobra to poza religią i poza kościołem. "(Jerzy Bokłażec)

I tu pojawić się może Sokrates w trzecim akcie gdy oświadcza nam abyśmy nie mówili o dobrze i miłości podczas gdy mamy martwe zwierzęta na talerzu.
Sokrates rzecz jasna nie spodoba się wam gdyż nie zmienicie siebie w kontekście spożywania ciał i czynienia holocaustu. Uważacie to co robicie za wlaściwe i ostateczną prawdę, którą gruntują najważniejsze dla was idee; religie.
Sokrates mówi nam tylko, że rozumie doskonale, że tacy jesteście i będziecie. Ale robiąc to nie macie prawa mówić o dobrze i nie macie prawa mówić o miłośći. I nic ponad to.

 

   Rośniemy, wiemy więcej, możemy wyciągać wnioski, pędzimy w ewolucji świadomościowej. To znaczy nieliczni oczywiście, ci którzy są wolni od zabobonów i regulacji starodawnych ale to bez znaczenia. Światem rządzą ci, którzy prześladują i zabijają tych właśnie za ich chęć rozwoju i zmiany. Bo bóg przecież powiedział, że nie wolno nam niczego zmieniać.

To najpodlejsze oświadczenie sprzeciwu wobec poprawy naszego losu, wobec wzrostu, wobec polepszenia świata.


Mamy tkwić w niszczycielskiej świadomości i sankcjonowaniu gwałtów na dzieciach, okrucieństw, zabijania niczemu winnych zwierząt na ofiarę, prześladowań, udręczania się i oczekiwania na jakąś nagrodę po tym życiu.
Ale ja chcę tego życia w pełnej jego krasie. A wy, skoro tak bardzo uważacie to życie za formę przejściową do niejakiego królestwa niebieskiego, idźcie już tam szybciej. Nie ociągajcie się, wszak to wielka wasza nagroda, wielkie wasze oczekiwanie.
Przecz więc chrześcijanie do swojego nieba zbytecznych, abyście już nie zawierzali niczego mamusiom boskim i jezuskom.

Niechaj zostaną ludzie, którzy nie zawierzę niczego bogom, tylko będą o wszystko się własnoręcznie troszczyć.
Troska, tak, to tego słowa na próżno szukacie. Na próżno bo bóg chrześcijański jej nie zna, tak samo jak nie zna jej żaden mesjasz. Bez względu na ilość frazesów w tej kwestii wam wmawianych przez cynicznego kapłana.
Zostawcie ludziom chcącym się rozwijać ten dom abyśmy mogli się o niego zatroszczyć. Wy natomiast, skoro jesteście tak bogobojny padnijcie na kolana w pokoju i módlcie się. Ale nie przeszkadzajcie ludziom chcącym kreować nasz dom i się o niego troszczyć bez obostrzeń przepisów religijnych. Bez tego prymitywnego, zabobonnego światopoglądu.
Wy, truchlejcie w bojaźni bożej na kolanach, a my uniesiemy ciężar sprzeniewierzenia się prawom boskim i uratujemy to co nas otacza. Co najwyżej będziemy się zmażyć w piekle według waszego przekonania więc będziecie rad, gdyż boska kara nas spotka. To nasz aodpowiedzialność za nas samych.

Bo liczy się to, a nie obiecane wakacje poza tym. I przywrócimy moralność, skupimy się na etyce, a nie kamienowaniu bluźnierców czy zabijaniu dzieci w afryce w myśl przepisu boga "nie pozwolisz żyć czarownicy"


Schowajcie się więc chrześcijanie w swojej świadomości sprzed trzech tysięcy lat i zostańcie w namiocie. My zajmiemy się wszystkim, przecież to i tak nie ma dla was znaczenia, liczy się królestwo niebieskie. Odbierzemy wszystko co zawierzone bożkom i zaopiekujemy się tym. Tak, to kolejne słowo; zaopiekujemy, którego nie rozumie ani wasz bóg, ani wasz kapłan.
Ten mentalny chrześcijański boski szrot nie nadąża w ewolucji nawet za aparatem fotograficznym. Wszak naukami płynącymi z nowego testamentu jest oświadczenie o płaskiej ziemi, a zdjęcie zrobione aparatem fotograficznym choćby ze stacji orbitalnej udowadnia co innego.


Chcemy być moralni i zdrowi na sumieniu. Chcemy kreować. Wy bądźcie sobie wykonawcami woli bożej. Wciąż i wciąż mimo wykonywania jej tysiące lat.


Pora na zmianę by już zaprzestać wreszcie degenerowania etyki oraz degradowania planety pod panowaniem idei woli bożej. Kondycja ludzka to równia pochyła, technologia się rozwija, a my wciąż mentalnie w namiocie z dzidą.
Stan świata to stan świata, który ledwo dycha bo człowiek wciąż wykonuje wolę bożą od tysięcy lat.
Nawet mimo, iż niejaki bóg poświęcił za nas niejakiego syna aby odkupić jakiś wyimaginowany grzech. I w dodatku oddał go na ofiarę samemu sobie gdyż przecież to on może jedynie odkupić nasze grzechy. Przecież ten bóg to jakiś skończony degenerat.
Okazuje się zresztą, że to niczego nie poprawiło. Ba, od czasu tego wydarzenia, od czasu nastania chrześcijaństwa świat nie widział nigdy wczesniej tyle zła poczynionego przez czlowieka w imię jakiejś doktryny.

Chrześcijanie wykonując ową wolę bożą zabili i zadręczyli największą liczbę ludzi niż jakakolwiek inna idea. Więc skoro odkupienie grzechów aby zjednać łaskę boga nie przyniosło żadnego pozytywnego skutku to pora wyciągnąć wnioski i zamknać ten druzgocący dla mentalności ludzkiej i świata etap.

Więc módlcie się dalej oczekując na wejście do królestwa niebieskiego drżąc przed bogiem, a my skupimy się na tym aby uczynić czlowieka etycznym i godnym życia na tej planecie. Zrobimy to na własną odpowiedzialność z ryzykiem wielkiego rozliczenia po życiu. Wszak jeśli wbrew waszej woli, a z wielką wasza wiarą w istnienie boga, to i tak wygrywacie. Musicie wygrać  skoro wierzycie, że będziemy się za nasze czyny smażyć w ogniu piekielnym.

Zaryzukuję aby uczynić ten świat lepszym i dobrym. Dlaczego? Dlatego, że w mojej imaginacji jeśli istnieć ma jakiś wszechmocny konstruktor to nie może to być potwór jahwe. Jest to zwyczajnie sprzeczne z logiką i nadrzędną zasadą etyki kosmicznej.

Więc jeśli istnieje jakikolwiek potężny byt jako stworzyciel światów to dobro będzie przez niego docenione. A dobro to ochrona życia, a nie jego destrukcja. Bo byt który daje życie daje je w myśl zasady etycznej po to aby go nie niweczyć. Jeśli najwyższy stworzyciel daje życie, to jaką podlością i arogancją jest wasze postępowanie aby je odbierać. Wierzycie w boga, w swoistego stworzyciela, a uznajecie za świetny pomysł zabijać jego stworzenia. Rodzicie się i rośniecie nisko przy ziemi. Gdybym chciał przyprawic Was o strach to dodałbym, że jeśli istnieje wielki bóg to rozliczy Was za każde unicestwienie i skrzywdzenie jego stworzenia.

Obedrze was ze skóry skurwysyny tak jak i wy obdzieraliście ze skóry jego dzieło. Oto ja wam mówię jako głos proroczy, czym odpłaci się Wam Najwyższa Inteligencja.

 

Natomiast jeśli rzeczywiscie uznajecie za coś boskiego imaginację taką jak ptowór jahwe to jesteście mentalną groteską, a wasz potwór jest najwyżej boską karykaturą. Błaznem.

 I ja w przeciwieństwie do was nie potrzebuję ani łaski ani wielkiej obietnicy królestwa niebieskiego czy kilkudziesięciu cipek w raju. Jeżeli jakikolwiek bóg uważa, że cipki to coś czego chcę najbardziej to ten bóg ma mnie za prymitywnego samca, któremu sperma cały czas podwyższa ciśnienie i nie jest on w stanie wykreować żadnej wzniosłej myśli. Jego nagrodą jest wieczne zniewolenie w celu seksualnym dzieci. Wasza wielka boska rodzina Judaizmu, Chrześcijaństwa i Islamu wporst wręcz mi mówi; bądż cale życie skurwysynem, a w niebie będziesz miał soczyste, młode cipeczki.

Dotychczas mając sie za koronę stworzenia ten właśnie człowiek, fan soczystych cipeczek (raj muzulmański im obiecuje ale życie przodka Jezusa, Dawida oraz kaplanów boga jahwe dowodzi, iż czynili sobie ten raj pełnych soczystych cipeczek za życia. W imieniu boga jahwe), chciał tylko zawładnać wszelkim życiem bez umiaru, czy to ludzkim czy to zwierzęcym.

Tylko radykalna zmiana światopoglądu może uratować ludzkość i tą planetę. Tylko skupienie się na etyce pozwoli nam wyjść z tego trwającego tysiące lat horroru, mimo posiadania wszelkich bogów, wciąż horroru udręczania siebie i innych.
Wiecznego poczucia winy i wykonywania woli prymitywnego boga. Tylko odrzucenie zabobonu sprawi, że będziemy w stanie mentalnie ewoluować.

Pieprzyć gościa w niebie. Powstrzymajmy sukinsyna zanim wszystkich nas zabije.

Pędzimy. Pędzimy wbrew temu co orzekl bóg w swej przenajświętszej księdze, wokół gwiazdy, która w dodatku nie jest przyczepiona do sklepienia niebieskiego.

Pędzimy w statku kosmicznym zwanym; ziemia. To nasz dom. I musimy niezwłocznie zrozumieć jako istoty rozumne, że to między innymi nasz dom. Nie tylko nasz. Nie ma sprawy pilniejszej niż rozwinięcie w człowieku humanizmu i powzięcie w opiekę ziemskich współmieszkańców. Do tego predestynuje nas nasz rozum i dusza. Nie do klękania. I obdzierania ze skóry zwierząt.

Każdy kto mimo upływu czasu, zmian na ziemi, konieczności reagowania na postępującą degenerację; mimo siłą rzeczy rozwoju, rozumienia więcej, postępującej inteligencji, uważa, że nasza umiejętność rozumowania i umiejetność tworzenia wzniosłych treści literackich ma sprowadzać się jedynie do powtarzania starodawnych przepisów kaplanów i bogów oraz klękania jest wrogiem ludzkości.

Każdy kto chce widzieć człowieka na kolanach i wznoszącego modły o zdrowie, pomyślnoścć, deszcz jest wrogiem świata.

Musicie to zrozumieć i bez zażenowania i uniżenia, którym nas obarczają kapłani religijni głosząc swą wyższość nad ludżmi nie kierującymi się wiarą, obwieszczać im to i obarczać ich winą za stan dzisiejszego człowieka i świata.

Pozbawić ich prawa jakie sobie uzurpują od wieków aby obarczać nas winą. To oni są winni! A rolą ludzi to rozumiejących jest odebrać im ich niszczycielska supremację. I zakopać ich bogów pod ziemią. Tylko tak pokonamy zło.

Kontrolę nad tym obiektem w kosmosie sprawuje dziki człowiek. Człowiek niszczyciel. Człowiek, który w ogóle jest nie tym, czym być powinien. Który w ogóle nie nauczył się jak być człowiekiem za to przez tysiące lat wyuczył się jak klękać.
Ten człowiek mówi głośno, że ma inteligencję, ale zachowuje się prymitywnie, bestialsko, perfidnie.

Jest szkodnikiem życia.

Udaje, że jest wart życia bo krzyczy głośno imię bogów. I widzi ich twarze w swoim wyobrażeniu. Ale nie widzi zdychajacego z zimna czy pragnienia zwierzęcia chocby na dziedzińcu swiątyni. Uwiązuje je w polu i pozwala umierać z zimna. Topi. Dręczy.

Ślepy, smutny, obłudny, glupi i amoralny twór bogów. Człowiek. Najsmutniejsze co mogło spotkać świat.

Nie pojmujecie? Ktoś powiedział chcąc zarobić, iż proszek z rogu nosorożca sprawia, że lepiej stoi ci kutas. I nagle dla swiata ważniejszym jest członek w zwodzie niż zdrowie i życie zwierzęcia.

Czy rozumiecie przez ten pryzmat jakimi płytkimi jesteśmy? Jesteśmy najniżej duchowo ze wszystkich stworzeń bez względu na to co mówią wam w kościele. Wiara w moc działania proszku z rogu zwierzęcia jest tym samym co wiara w moc sprawczą istoty jakiej nikt nie widział.

Po drugie nawet gdyby proszek z rogu zwierzęcia działał jako afrodyzjak to nie jest etycznym pozyskiwanie go okaleczajac stworzenia i zabijając je.

Tak samo z nauką, a raczej pseudonauką. Jeśli nauka nie może obejść się bez torturowania zwierząt to powinniśmy obejsć sie bez nauki.

Jeśli mamy być gatunkiem, który dla własnego rozwoju technologicznego i własnego dobra torturuje inne istoty to nie jesteśmy godni przetrwać. I o tym wie każda wyższa duchowo istota. O tym wie świadomy człowiek i jakikolwiek wyższy twór, którego chcecie nazwać bogiem, a który zasługiwalby na to aby nim być w przeciwieństwie do waszego błazna jahwe i jezusa.

 

   

Przed Mojżeszem był Byk.

Sam Mojżesz reprezentował erę Barana. To dlatego tak bardzo rozgniewał się na swoich gdy ulali posąg cielca. I kazał zabijać Izraelitom innych Izraelitów. 

Póżniej pojawia się epoka Ryb. Chrześcijanie myślą, że to symbol ich religii ale to pogański symbol oznaczający królestwo słońca w erze ryb. Również przyjęta data narodzin jezusa pokrywa się z pierwszym etapem tej ery. I taką epokę rezprezentuje mitologiczny Jezus.

W ewangelii świętego Łukasza (22:10) , jezus zapytany gdzie odbędzie sie ostatnia pascha, odparł: 10 Odpowiedział im: «Oto gdy wejdziecie do miasta, spotka się z wami człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim do domu, do którego wejdzie.

Fragment ten jest jednym z bardziej oczywistych odniesień astrologicznych. Wspomniany w nim mężczyzna to zodiakalny wodnik. Gdy słońce, czyli jezus, syn boży wyjdzie z ery ryb, przejdzie do domu wodnika. W precesji przesilenia wodnik następuje po rybach.

Jezus mówi więc, że po erze ryb nastanie era wodnika.

Wszyscy słyszeliśmy opowieści o końcu świata, znamy apokalipsę Jana. Jeśli jednak odpuścimy sobie majaki o wielkich, dzikich aniołach w ciałach zwierząt (wróce celowo do tego póżniej) i kataklizmach, głównym żródłem przepowiedni jest fragment ewangelii według św. Mateusza ( 28:20)

20 Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

W biblii króla Jakuba słowo "świat" pojawia sie na skutek błędu w tłumaczeniu. Oryginalny termin to "aeon" czyli era.

Tekst brzmi: 20 Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia ery.

I to sie zgadza. Jezus przestanie symbolizować słońce w erze ryb, gdy gwiazda wejdzie w ere wodnika.

Epoka Wodnika zapowiadała wydatny wzrost nowych idei, pionierskich odkryć na wszystkich polach, ogromny postęp w dziedzinie nauki i techniki itd.  Wkroczyliśmy niejako w Epokę Wodnika, której żywiołem jest powietrze, a więc atmosfera okołoziemska. Uzasadnia to wynalezienie samolotów i olbrzymi rozwój lotnictwa, a także pomyślnie prowadzone badania pozaziemskiej przestrzeni, ukoronowane w latach ostatnich fantastycznym sukcesem - lądowania na Księżycu, najbliższym ziemskim satelicie.

Era Wodnika według relacji Plejadan rozpoczęła się w lutym 1844 roku. Do lutego 1937 roku była to pierwsza połowa okresu przejściowego. Od tamtego czasu, aż do 03 lutego 2029 roku jest druga połowa okresu przejsciowego Wodnika.

   Trzeciego lutego 2029 roku nastąpi tak zwana czysta wibracja epoki Wodnika. W okresach przejściowych owe wibracje Epoki Ryb i Wodnika są "wymieszane" co może mieszkańcom ziemi dawać, pewne zamieszanie emocjonalno-intelektualne ponieważ przesłanie epoki Wodnika, jest "przeplatane" przesłaniem mijającej epoki Ryb.

Jednak stały wzrost wibracji Wodnika z jednoczesnym stałym zmniejszaniem się wibracji Ryb oznacza, że "Nowe" zwycięży, czego początkiem będzie rok 2029.

    W roku 1478 przed naszą erą planeta Wenus z powodu siły grawitacyjnej ziemi została pozbawiona swojej energii rotacyjnej i w wyniku tych sił tarcia wzrosła jej temperatura. Można zadać pytanie czy istnieją jakieś relacje historyczne tego zdarzenia jakim było przejście planety Wenus w pobliżu ziemi.

W książce Grahama Philipsa pod tytułem "Zagłada ziemskiej cywilizacji w 2024 roku", w której autor przedstawia dowody potwierdzające to wydarzenie. Nazywa je przejsciem ognistej tarczy w pobliżu Ziemi i jest ono zapisane przez największe ówczesne cywilizacje. Autor jednak nie ma pewności czy chodzi o planetę Wenus czy o kometę lub inne ciało niebieskie.

Pisze on" Według pewnego egipskiego tekstu, znanego jako "Papirus Tulli", pochodzącego z czasów Totmesa III, (a obecnie przechowywanego w Muzeum Egipskim w Watykanie) w 22 roku, w trzecim miesiącu zimy, o szóstej godzinie dnia, skrybowie z Domu Życia zauważyli na niebie ognistą tarczę (...)Bez względu na to, czym był ten obiekt, śmiertelnie przeraził obserwatorów: "Strwożył i wzbudził popłoch w sercach skrybów, i padli oni na ziemię".

Wedlug tekstu tego w Egipcie nigdy nie widziano podobnego zjawiska. Opisuje się je jako "cud nigdy przedtem niewidziany od załozenia tego kraju". Zwróćmy więc uwagę, że Egipt jako Państwo istnieje od około 3500 roku przed naszą erą.

Natomiast w Chinach o czym donosi nam autor "W Chinach, jedna z ksiąg, znana jako "Jedwabny Almanach" z Mawangdui (obecnie przechowywana w Muzeum Prowincji Hunan w Changsha) była ilustrowanym tekstem zawierającym różne obserwacje astronomiczne wraz z ich interpretacjami astrologicznymi. Jedna z pierwszych wymieniała nowe ciało niebieskie, które nieoczekiwanie zauważono na niebie na początku XV wieku p.n.e. Tajemnicza promienista tarcza-symbol po raz pierwszy pojawiła się w Chinach w tym samym czasie, co nowe religie i ich tarcze - symbole na Bliskim Wschodzie (...)Wprawdzie ówcześni obserwatorzy nie mieli pojęcia, co to było, ale odnotowali to w całej Europie, w Chinach, w Japonii i w Egipcie. Zapiski dotyczą wyglądu nowej gwiazdy, która silnie świeciła przez wiele miesięcy, zanim zgasła. W Chinach zapisano, że świeciła tak jasno, iż można było w nocy czytać przy jej blasku; zaś astrolog Ali bin Ridwan, żyjący na terenie Egiptu, uznał, że "jej blask był w jednej czwartej tak jasny jak księżyca w pełni".

 W przejściu pomiędzy epoką Ryb, a Wodnika, władcami są: Neptun, Uran i Jowisz.

Te planety odgrywają bardzo dużą rolę we wszelkiej twórczości. W mitologii są bóstwami. Czy można dziś zaobserować jakieś wzniosle myśli  pomiędzy uupelniającymi się epokami i ich symbolami? Cyz pojawiają sie duchowi przewodnicy? Otóż badając historie literatury i filozofię możemy wprost stwierdzić, że dusze ludzi wrażliwych, poeci, artyści, pisarze okres ten przeżywają intensywniej. Mają wrażenie jakby moglo przeminąc stare i narodzić się nowe. 

W tych nielicznych, wyższych duszach, można przez ich twórczość odczuć tęsknotę do czegoś wyższego. Przy czym wiara jest atrybutem przemijającej właśnie epoki Ryb. Niektórzy upatrują w romantyzmie niejaki podświadomy hołd wobec trwającej 2155 mijającej epoce Ryb.

Ostatnie minione niemal dwieście lat ukazały nam wzmożony rozwój zarówno myśli jak i technologii czyli wszystkiego co reprezentuje planeta Uran, który jest władcą Wodnika.

Aby się nie powtarzać zacytuję część opracowania Aleksandra Wezuskiego.

"Nowe" dotyczy wynalazków, przede wszystkim związanych z: elektrycznością, elektroniką i informatyką, a szczególnie technologią komputerową. Rozwój dotyczy również sfery duchowej człowieka, co przejawia się w: rozwoju wiedzy niekonwencjonalnej, nowych kierunków w sztuce, nauce i kulturze człowieka, co często ma związek z nowymi sposobami zachowań kulturowych.

Uran władca Wodnika jest ze swoją oryginalnością, często trudny do zinterpretowania, a w skrajnych swoich działaniach może prowadzić do wojen, ruchów rewolucyjnych i terrorystycznych. Tej skrajności w pierwszej połowie okresu przejściowego Wodnika  (I Wojna Światowa 1914-18, Rewolucja w Rosji 1918) jak i w drugiej połowie okresu przejściowego Epoki Wodnika (II Wojna Światowa), jak większość z nas pamięta, nie brakowało, dzisiaj również nam jej nie brakuje.

Wędrując przez epoki astrologiczne (w której każda liczy 2155 lat), możemy określić wpływ tak zwanego "priorytetu mentalnego", który charakteryzuje i reprezentuje każdą minioną epokę astrologiczną.

Epoka Byka to okres od 4622 roku p.n.e. do 2467 roku p.n.e. Władcą znaku byka jest Eris i Wenus, a w dopełniającym znaku skorpiona władcami są: Pluton i Mars. Wielkie budowle, takie jak np. Piramidy, miały swoje uzasadnienie i są symbolem tej epoki. Wibracja byka wiąże się "dopełniająco" ze znakiem Skorpiona, Dodajemy, więc tutaj takie sub-priorytety jak: wiedza magiczna, zjawisko życia i śmierci. Wiedzę magiczną reprezentują kapłani, a zjawisko życia i śmierci reprezentuje tło tej epoki w postaci: piramid jako grobowców władców i niezwykłe zainteresowanie i umiejętności w balsamowaniem zwłok, które miało ułatwiać komunikację pomiędzy światem żywych, a światem zmarłych.

Następna epoka Barana to okres od 2467 roku p.n.e do 312 roku p.n.e. Jest to znak kardynalny i ognisty , motto:"ja jestem". Władcą tej epoki jest Mars, a w znaku dopełniającym Wagi jest Wenus. Kto jest tym człowiekiem, który wyraża i jest wibracją Barana? - Znany jest jako Aleksander Wielki, jest powszechnie uznawany za wybitnego stratega i jednego z największych zdobywców w historii ludzkości. Okres panowania Aleksandra wyznacza granicę między dwiema epokami historii starożytnej: okresem klasycznym i epoką hellenistyczną. W tym czasie wpływy Marsa i wpływy dopełniającej Wenus wzajemnie się dopełniają. Aleksander kształcony był przez Arystotelesa, który uczył go etyki, polityki, medycyny i greckiej literatury, być może także dialektyki i erystyki. Mimo wielkiej sprawności fizycznej miał mieć lekceważący stosunek do sportu, przedkładając nad zmagania atletyczne nauki i sztukę. Oprócz spektakularnych zwycięstw wojennych, Aleksander może również pochwalić się swoją drugą piękniejszą stroną. Mam tutaj na myśli założenie wiosną 331 roku p.n.e. miasta Aleksandrii w Egipcie, które w późniejszym czasie przeżyło swój niezwykły rozkwit. Aleksandria stała się największym ośrodkiem intelektualnym greckiego świata. W czasach największej świetności Biblioteka Aleksandryjska liczyła pół miliona zwojów, reprezentujących sumę wiedzy ze wszystkich obszarów badań. Wśród badaczy w Aleksandrii byli: Eulides, Archimedes, astronom Arystarch z Samos, opracował teorię Układu Słonecznego, którego centrun stanowiło Słońce.itd Widzimy że w tym okresie epoki Barana wpływy Barana i Wagi wzajemnie się przenikają, tworząc kulturę i sztukę, gdzie oprócz Marsa i barana, swoje oblicze prezentuje faza "dopełniająca" z Wenus i znakiem Wagi.

Od roku 312 p.n.e. do 1844 Epoka Ryb była władcą świata. Jest to znak zmienny i wodny, motto:"ja wierzę". Władcą tej epoki jest Neptun, w znaku dopełniającym mamy Pannę z władcą Merkurym. "Priorytetem mentalnym" tej epoki jest wiara, która panuje niepodzielnie."

Święta inkwizycja" jest najlepszym przykładem "prania mózgów"(Neptun opozycja Merkury), a jak ten powyższy priorytet się manifestował. Minioną erę Ryb cechowały: mordy, zamachy, przemoc, fanatyzm religijny, wiara w urojenia, czarnoksięstwo, mistycyzm i inne negatywne aspekty ludzkiej psychiki. Na drugim biegunie Epoki Ryb mamy znak Panny, gdzie rządzi Merkury i daje wybitnych ludzi, takich jak: Leonadro da Vinci, Gordano Bruno, Nostradamus i innych. Pozytywna nuta Neptuna i epoki Ryb, to przesłanie dla całej ludzkości, wyrażone przez najwybitniejszą postać tej epoki - Sama Immanuela (Jezusa Chrystusa). Nie można również zapominać o wybitnych artystach tej epoki, gdzie swoją pełnie możliwości przejawia Neptun, szczególnie w muzyce, sztuce i sztuce sakralnej.

Od roku 1844 rozpoczyna się epoka Wodnika i trwać będzie do 3999 roku. Wodnik jest znakiem stałym i powietrznym, motto: "ja wiem". Władcą tego znaku jest Uran, a w znaku dopełniającym mamy znak Lwa, którego władcą jest Słońce.

Słońce reprezentuje Świadomość, energię, witalność, Ego. Jeżeli połączymy z głównym nurtem, który reprezentuje Uran, to otrzymamy rozwój poziomu świadomości. Priorytetem mentalnym tej epoki jest wiedza i duchowość, jest to epoka ducha i rozumu.

Małe grupy nieformalne, oparte o wspólne idee i zainteresowania realizują się pod względem istnienia: fizycznego, intelektualnego, artystycznego i duchowego lub w ich różnych kombinacjach. Innymi słowy: "NG LEW" - Nieformalna Grupa Ludzi Epoki Wodnika. Wodnik(ja wiem), w którym kryje się olbrzymi i witalny Lew (ja chcę), czyli "ja chcę wiedzieć więcej".

Każda epoka ma swój okres przejściowy, który trwa 185 lat, a więc w epoce byka jest okres od 4622 p.n.e do 4437 roku p.n.e.; barana od roku 2467 p.n.e do roku 2282 p.n.e.; ryb od roku 312 p.n.e do roku 127 p.n.e; W epoce wodnika to okres od roku 1844 do roku 2029.

Epoka Wodnika zaczęła się 3 lutego 1844 roku, w chwili gdy znaleźliśmy się w najbardziej zewnętrznym brzegu jej promieniowania. Obecnie znajdujemy się w końcowej fazie okresu przejściowego, w którym jednocześnie odczuwamy słabnący wpływ minionej ery Ryb i stale rosnący wpływ promieniowania ery Wodnika.

Ryba należy do wody, zaś wodnik do powietrza. Wygląda to tak, jak gdyby latająca ryba wyskoczyła z wody i w locie przemieniła się w ptaka. Czas trwania tej metamorfozy wynosi 185 lat. Pogrążona w mroku ludzkość stopniowo wychodzi ku światłości chłonąc nową wiedzę. Najtrafniejszym określeniem tego okresu jest przełom.

Chyląca się ku upadkowi budowla życia musi zostać zburzona bez względu na koszty - jednocześnie na jej gruzach powstają fundamenty nowego domu. Niekorzystny wpływ Ery Ryb sprawia, że dokonujące się przemiany zachodzą z pewnymi kłopotami objawiającymi się w postaci wojen, rewolucji, terroru, fanatyzmu, rządnych władzy polityków, nienawiści, waśni, kłamstw, fałszu etc. Ta spuścizna przeszłości jest drogo opłacana.

Zmiany które dokonują się w okresie przejściowym, można w pewnym stopniu porównać do przechodzenia zimy w wiosnę, które również następuje stopniowo, a nie z dnia na dzień.

Epokę Wodnika często określa się jako "Czas Końca". To określenie jest prawdziwe jedynie w tym sensie, że to co przestarzałe musi zniknąć. Nie chodzi tu o ostateczny koniec, apokalipsę, lecz o początek, który da o sobie znać w pełni dopiero w roku 2029.

Drgania energetyczne Słońca Centralnego o dużej częstotliwości zalewają naszą planetę inicjując erę pozytywnego duchowego przełomu. Promieniowanie Epoki Wodnika aktywizuje ewolucję planety i jej mieszkańców w tak ogromnym stopniu, że jej wpływowi ulega każdy.

Nowa era wywołuje gruntowne zmiany we wszystkim, co dotychczas obowiązywało, usprawniając to i podporządkowując nowym kryteriom. Kosmiczne wpływy osiągają taki stopień, że przełomowe wydarzenia, odkrycia i wynalazki stają się czymś powszednim.

W tym "dostojnym" wieku mają miejsce również ogromne przemiany w warstwie duchowej. - opracowano na podstawie "UFO z Plejad" Guido Moosbruger'a

 

Zaprezentuję pewne poglądy francskiego astrologa Alaina ne temat epoki wodnika. Co warte podkreślenia gdy jesteście już po moim tekście oraz innych moich myślach przemienionych w słowo na łamach ostatnich lat; spójrzcie jak podobnie wyraża się do idei mojej treści. 

A przyznam wam iż jego właśnie opracowanie na temat epoki Wodnika dodałem na samym końcu jako przed chwilą poznane aby douzupelnić wzmiankę o epokach. Czy jestem tym zaskoczony iż zbieżność myśli i wniosków jest aż tak fortunna? Nie, nie mogę być. Z prostego powodu. Każda wzniosła mnyśl prowadzi do tego samego wniosku. Inaczej być nie może.

„Epoka Wodnika — pisze Alain — będzie bardzo istotną, ale zarazem też zagmatwaną, epoką w dziejach ludzkości, która skieruje nas z powrotem do Złotego Wieku. Oznacza ona przejście od zwykłej egzystencji do egzystencji świadomej, co u poszczególnego człowieka może się zacząć już od tego, że tu i teraz staje się sobą i tak przenosi się w przyszłość. Symbol Wodnika w obrębie tej epoki kształtuje ogólny nastrój lub jej konsystencję. Wodnik szuka wiedzy i prawdy, nie jest wprawdzie mistykiem, jest jednak idealistą. [...] Epoka Wodnika jest fazą demistyfikacji wszystkiego, jak również odmowy narzucania nam czegokolwiek przez innych.

Bóg umarł, czy też raczej: umarło wyobrażenie jednego jedynego Boga, który tylko raz, w niejasnych okolicznościach, pojawił się w określonym kraju już to jako jedyny Bóg, już to jako jedyny Syn Boży, który wcielił się w ciało człowieka (Jezusa z Nazaretu). Ma on być łagodnym odbiciem owego strasznego Boga przebywającego w niebie (lub na jakiejś górze), który sądzi, karze, niszczy (często bronią jądrową) i zsyła katastrofy naturalne. Jahwe u Żydów, Zeus u Greków i inni bogowie im podobni — wszyscy oni umarli. Boskość jawi się we wszystkim i nie domaga się wzajemnych usług 

Wprawdzie ciągle jeszcze może istnieć lęk w człowieku, który staje twarzą w twarz z Bogiem, ale dopiero jego kres pozwala nam miłować Boga.

Wodnik — to oczywiście nieposłuszeństwo, anarchia, rewolucja. Oznacza on koniec bogów z drugiej ręki, koniec mistrzów, guru i kapłanów i jeszcze wielu innych. Chodzi o to, żeby samemu osiągnąć mistrzostwo, korzystać z tej boskiej energii, jaka jest wszędzie dostępna. [...]

Epoka Wodnika przeżyje bezpośredni związek między jaźnią człowieka a wszechświatem czy energią kosmiczną. Człowiek epoki Wodnika ma rozwinięte poczucie sprawiedliwości. Nie będzie w niej już żadnych uprzywilejowanych, wszyscy bowiem siedzimy w tej samej łodzi płynącej nurtem Wodnika. Przeminie mistyczna elita w Królestwie Bożym. Pewne tajemnice okultne nie będą własnością fanatycznej mniejszości, to, co ukryte przestanie być tajemnicą: nie chodzi już o to, by w to wierzyć, lecz o to, żeby oprzeć się na nim i w nim kształtować własne życie.

Dzięki uwolnionej energii w epoce Wodnika, tantryzm będzie rządził wewnętrznym i zewnętrznym życiem człowieka. Zdrowy pokarm, przystosowywany do indywidualnych potrzeb, również przyczyni się do poprawy zdrowia ludzi. Umysł nie może być zdrowy, gdy chore jest ciało [...]

Fałszem jest mniemanie, że życie zewnętrzne jest nieważne, bo stanowi część złudzenia. W epoce Wodnika życie erotyczne, które w epoce Ryb było negowane i mało cenione w imię represyjnego ideału dziewiczości, obowiązku i czystości, zdobędzie duże znaczenie. [...]

Dzięki swej intuicji i wrodzonej mądrości, kobieta posiada niezwykły potencjał i w epoce Wodnika zrówna się z mężczyzną pod względem filozoficznym, a nawet go przewyższy. [...]

Struktury rodzinne i małżeńskie nie przetrwają długo, bo dla Wodnika istotna jest wolność i twórczość. Wszystko bowiem co robimy, służy radości — a nie powiększeniu dóbr materialnych, znaczeniu społecznemu czy władzy. Również wychowanie ulegnie ożywieniu. Będziemy w łagodny sposób prowadzili dzieci do podejmowania własnych decyzji, budzenia własnej świadomości, rozwijania twórczości i radości. [...]

Ponieważ nie będzie już jednego jedynego Boga, guru czy nauczyciela, nie będziemy musieli powoływać się na żadne wyłączne autorytety, a szkoły i dzieci będą stwarzać się same. Jeśli potrafimy odkryć w nas boskość, to wszyscy będziemy potencjalnymi nauczycielami.[...]

Integralny charakter epoki Wodnika zdecyduje także o rozwoju jej życia duchowego. Wodnik bowiem jest o tyle idealistą, o ile jest człowiekiem, który obiema nogami stoi na ziemi, ale zarazem chce wznieść się wysoko do nieba".[...]

 

   Stawiam kropkę na 'i" w swoim Sokratesie w trzech aktach o godzinie 15:33 dnia drugiego czerwca 2020 roku. 

Zamknę ten rozdział krzyku mej duszy o wyjście z tej degenerującej ludzkość epoki wiary i deprecjonowania tu i teraz na rzecz tam i póżniej. Mogłbym zostawić to przez pryzmat perspektywy wieków od nastania chrześcijaństwa. I mamy tak oto niemal cały czas epoki Ryb jako istne ziemskie inferno poczynione ludzką intencją. Możemy już dziś spokojnei stwierdzić, iż owa opresyjna mentalność nie tyczy się jedynie ludzkiej epoki renesansu lecz kosmicznej epoki Ryb. Podporządkowywanie sobie ludzi to zatem typowa mentalnośc idei Ryb "ja wierzę", a skoro ja wierzę to Ty musisz uwierzyć, a jak nie uwierzysz to zginiesz.

Z jaką wiedzą zostawiam siebie i Was? Można by rzec, optymistyczną. Przyszło nam przetrwać dziewięć lat. To dobra wiadomość ale nic nie zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Czeka nas bunt. Spójrzcie co dzieje sie dziś w dniu daty jaką wymieniłem gdy piszę atykuł. Koronawirus, anarchia w Usa, armia na ulicach, protesty w Europie, chińskie czołgi w Indiach, w Polsce coraz brutalniejszy atak wierzących na prawo. Coraz większe zgliszcza chcą zostawić ustanawiając całkowitą swą supremację. Nad wszystkich przemożna świadomość nawet u tych którzy glośno zaprzeczają iż zdegenerowaliśmy ziemię.

Zaledwie tylko ostatnie pół wieku to optymistycznie licząc wyginięcie ponad 60% gatunków zwierząt za sprawką naszych czynów. Dziś eksploatacja tych zwierząt na niewobrażalną skalę ich bólu i krwi. I planety. A wszystko to przy towarzyszącym temu cynicznym uśmiechu. I samozachwycie i głośnnym "boże blogosław ludzkość"

   Rok 2020, nowoczesna rakieta do podróży kosmicznych wyniosła ludzi na stację kosmiczną, a w Polsce w centrum starego kontynentu rząd cywilizacji chrześcijańskiej zezwala na uboje rytualne, promuje myśliwych, chce zabijać całkowicie kolejne gatunki zwierząt. Chorni fabryki futrzarskie czyli promuje obdzieranie zwierząt ze skóry. Oto cywlizacja chrześcijańska. 

To istna walka Ryb z Wodnikiem. Istna walka przemijającego kultu wiary czyli "ja wierzę" z nastającą epoką światłej myśli czyli "ja wiem".

Czeka nas walka o nas samych i zbudowanie nowego świata. Bez wiary. Świata jako kreacji wyższej myśli, własnej wolnej woli rozumnego człowieka. Zrozumienia etyki i pojęcia jej znaczenia.

Chrześcijańska biblia nazywa to apokalipsą żle rozumiejąc słowo "eon" albo też celowo je fałszując dając wydżwięk, że koniec epoki ryb to dla religii istny koniec świata. 

Pozwólny zatem z uśmiechem przebyć chrześcijanom i innym ludziom ksiąg religinych z tego świata do królestwa niebieskiego. Są tu zbyteczni więc tym bardziej powinni czuć się spełnieni idąc do swego wyczekiwanego nieba. 

Gdy skończy się epoka religii i wierzący odejdą do swoich rajów, zacznie się epoka oświecenia. W chwilii terroru musimy tylko zrozumieć, że gdy podniosą na nas rękę - a podniosą - z poczuciem powinności odprawmy ich do ich nieba. 

W epoce wodnika już ich tu nie chcemy. Zbyt dlugo, zbyt okropnie, zbyt obrzydliwie, zbyt podle tu z wami. Mieliście swoje dwadzieścia wieków z chrześcijaństwem i naście wieków z instytucją kościoła katolickiego; i spójrzcie dokąd nas to zaprowadziło. Odbieramy wam, waszą przemocową supremację.

 

   Zbliża się wielka wojna. Zbliża się wielka obiecana przez orędowników bogów apokalipsa. Zbliżają się nasi wrogowie.

(Apokalipsa Jana z pominięciem nieisotnych treści)

Oto drzwi otwarte w niebie, a oto w niebie stał tron i na tronie [ktoś] zasiada.  Dokoła tronu - dwadzieścia cztery trony, a na tronach dwudziestu czterech siedzących Starców odzianych w białe szaty, a na ich głowach złote wieńce. A z tronu wychodzą błyskawice i głosy, i gromy, i płonie przed tronem siedem lamp ognistych, które są siedmiu Duchami Boga.  Przed tronem - niby szklane morze podobne do kryształu, a w środku tronu i dokoła tronu cztery Zwierzęta pełne oczu z przodu i z tyłu: Zwierzę pierwsze podobne do lwa, Zwierzę drugie podobne do wołu, Zwierzę trzecie mające twarz jak gdyby ludzką i Zwierzę czwarte podobne do orła w locie.  Cztery Zwierzęta - a każde z nich ma po sześć skrzydeł - dokoła i wewnątrz są pełne oczu, i nie mają spoczynku, mówiąc dniem i nocą: Święty, Święty, Święty, Pan Bóg wszechmogący, który był i Który jest, i Który przychodzi. A ilekroć Zwierzęta oddadzą chwałę i cześć, i dziękczynienie Zasiadającemu na tronie, Żyjącemu na wieki wieków, upada dwudziestu czterech Starców przed Zasiadającym na tronie i oddaje pokłon Żyjącemu na wieki wieków.

Tron boski to uznanie i wieczne pokłony. Boska bałwochwalczość. Najwyższa arogancja zamiast najwyższych czynów. Próżność i samouwielbienie. Tak zaczyna się wielki koniec przenajświętszej biblii. Okazuje się, ze koniec przenajświętszej księgi informuje nas gdzie podział się zgubiony od wieków bóg. Zgubiony gdyż bezczynny. Nieustające zło na świecie pod egidą boga wprost nam mówi, ze bóg albo nie jest wszechmocny albo nie jest dobry. 

Jan w nowym Testamencie wskazuje nam, że bóg ma się dobrze. Siedzi sobie z ekipą i odbiera swe uznanie w kontencie. Kogo obchodziłaby ziemia i jego stworzenie. Ale zbliża sie wojna, coś co bóg lubi najbardziej. Udowodnił to za czasów wyprowadzania swego wybranego narodu z Egiptu, który to zrujnował wraz ze zwierzętami i dziećmi. 

Nadarza się ku temu kolejna okazja więc bóg się budzi. Ma powód do kolejnego psychopatycznego i sadystycznego spektaklu. To jedyne na czym się zna i mu wychodzi. Bo to zdegenerowany bandyta.

Oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy, Odrośl Dawida. Godzien jesteś wziąć księgę i jej pieczęcie otworzyć, bo zostałeś zabity i nabyłeś Bogu krwią twoją [ludzi] z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu, i uczyniłeś ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami, a będą królować na ziemi. 

Więc syn boga czy to anioła zapładniajacego Maryję jednak jest potomkiem Dawida. Nie jest to możliwe skoro Józef nie jest ojcem Jezusa ale nielogiczność w religii nie przeszkadza. Ważnym jest, iż uczynił on królestwo ziemskie dla kapłanów. Wystarczy się rozejrzeć aby zrozumieć, że oni królują.

Gdy Baranek otworzył pierwszą z siedmiu pieczęci, usłyszałem pierwsze z czterech Zwierząt mówiące jakby głosem gromu: Przyjdź!  I ujrzałem: oto biały koń, a siedzący na nim miał łuk. I dano mu wieniec, i wyruszył jako zwycięzca, by [jeszcze] zwyciężać. A gdy otworzył pieczęć drugą, usłyszałem drugie Zwierzę mówiące: «Przyjdź!»  I wyszedł inny koń barwy ognia, a siedzącemu na nim dano odebrać ziemi pokój, by się wzajemnie ludzie zabijali - i dano mu wielki miecz. A gdy otworzył pieczęć trzecią, usłyszałem trzecie Zwierzę, mówiące: «Przyjdź!» I ujrzałem: a oto czarny koń, a siedzący na nim miał w ręce wagę. A gdy otworzył pieczęć czwartą, usłyszałem głos czwartego Zwierzęcia mówiącego: «Przyjdź!» I ujrzałem: oto koń trupio blady, a imię siedzącego na nim Śmierć, i Otchłań mu towarzyszyła

I dano im władzę nad czwartą częścią ziemi, by zabijali mieczem i głodem, i morem, i przez dzikie zwierzęta

A gdy otworzył pieczęć piątą, ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla Słowa Bożego i dla świadectwa, jakie mieli.  I głosem donośnym tak zawołały: «Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?"  I dano każdemu z nich białą szatę i powiedziano im, by jeszcze krótki czas odpoczęli,
aż pełną liczbę osiągną także ich współsłudzy oraz bracia, którzy, jak i oni, mają być zabici.  I ujrzałem:
gdy otworzył pieczęć szóstą, stało się wielkie trzęsienie ziemi i słońce stało się czarne jak włosienny wór, a cały księżyc stał się jak krew.  I gwiazdy spadły z nieba na ziemię.

Nie powinno nas zadziwiać postępowanie wszechmocnego, który z uporem maniaka chce socjalizowac ludzkość zsyłajac na nią cierpienie i śmierć. Jednak czy aby z pewnością socjalizować? Wszak chodzi o uznanie jego boskości. O blużnierstwo. I wielki dzień ponownego boskiego gniewu" bo nadszedł Wielki Dzień Jego gniewu, a któż zdoła się ostać?»

Potem ujrzałem czterech aniołów stojących na czterech narożnikach ziemi powstrzymujących cztery wiatry ziemi, aby wiatr nie wiał po ziemi ani po morzu, ani na żadne drzewo.  

I ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu:
«Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego» I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela. 

   Tutaj Nowy Testament pierwszy z dwóch razy oznajmia nam, iż ziemia ma narożniki wobec tego nie może być okrągła. Ponadto co również winno być istotne dla wszelakich chrześcijan rozprzestrzenionych po świecie, iż bóg uznaje za swe godne sługi jedynie ogarniczoną ilość ludzi (144 tysiące) i tylko ale to tylko z dwunastu plemion Izraela.

Co prawda bóg dopuszcza wielki motłoch, który z dniem i noca oddaje mu cześć, a pochodzi z każdego narodu. Bóg potrzebuje niweolników. To udowadnia stary testament na każdym kroku i systemowo chrześcijaństwo . Niewolników czyli w tym kontekście bezmyślnych wyznawców, których rzuci do boju przeciw Poganom.

 Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili. Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy. 

I przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złote naczynie na żar i dano mu wiele kadzideł, aby dał je w ofierze jako modlitwy wszystkich świętych, na złoty ołtarz, który jest przed tronem. I wzniósł się dym kadzideł, jako modlitwy świętych, z ręki anioła przed Bogiem.  Anioł zaś wziął naczynie na żar, napełnił je ogniem z ołtarza i zrzucił na ziemię, a nastąpiły gromy, głosy, błyskawice, trzęsienie ziemi. Cztery pierwsze trąby. 

Skąd jest masowy kataklizm na świecie? Z nieba. Od Boga.

A siedmiu aniołów, mających siedem trąb, przygotowało się, aby zatrąbić. I pierwszy zatrąbił. A powstał grad i ogień - pomieszane z krwią, i spadły na ziemię. A spłonęła trzecia część ziemi i spłonęła trzecia część drzew, i spłonęła wszystka trawa zielona.  I drugi anioł zatrąbił: i jakby wielka góra płonąca ogniem została w morze rzucona, a trzecia część morza stała się krwią i wyginęła w morzu trzecia część stworzeń - te, które mają dusze - i trzecia część okrętów uległa zniszczeniu.  I trzeci anioł zatrąbił: i spadła z nieba wielka gwiazda, płonąca jak pochodnia, a spadła na trzecią część rzek i na źródła wód. A imię gwiazdy zowie się Piołun. I trzecia część wód stała się piołunem, i wielu ludzi pomarło od wód, bo stały się gorzkie. I czwarty anioł zatrąbił: i została rażona trzecia część słońca i trzecia część księżyca i trzecia część gwiazd, tak iż zaćmiła się trzecia ich część i dzień nie jaśniał w trzeciej swej części, i noc - podobnie.  I ujrzałem, a usłyszałem jednego orła lecącego przez środek nieba, mówiącego donośnym głosem: «Biada, biada, biada mieszkańcom ziemi wskutek pozostałych głosów trąb trzech aniołów, którzy mają [jeszcze] trąbić!»

Oto przed kim klękacie truchlejąc. Przed masowym mordercą wobec wszystkiego co na ziemi. Tak było już od początku bliblii, przez jej pozostałą treść i tym się kończy przenajświetsza ksiega chrześcijan chwaląca boga nazywanego sprawiedliwym i miłosiernym.

I piąty anioł zatrąbił: i ujrzałem gwiazdę, która z nieba spadła na ziemię, i dano jej klucz od studni Czeluści.  I otworzyła studnię Czeluści, a dym się uniósł ze studni jak dym z wielkiego pieca, i od dymu studni zaćmiło się słońce i powietrze.  A z dymu wyszła szarańcza na ziemię, i dano jej moc, jaką mają ziemskie skorpiony.  I powiedziano jej, by nie czyniła szkody trawie na ziemi ani żadnej zieleni, ani żadnemu drzewu, lecz tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Boga na czołach.  

   Bóg jahwe zabija wszystko co nie oznakowane jest markerem wierności jemu. Swoisty hitlerowiec. Oznaczasz swoich lub wrogich aby wiedzieć kogo oszczędzać lub zabijać.

A wygląd szarańczy - podobne do koni uszykowanych do boju, na głowach ich jakby wieńce podobne do złota, oblicza ich jakby oblicza ludzi,  i miały włosy jakby włosy kobiet, a zęby ich były jakby zęby lwów, i przody tułowi miały jakby pancerze żelazne, a łoskot ich skrzydeł jak łoskot wielokonnych wozów, pędzących do boju.  I mają ogony podobne do skorpionowych oraz żądła; a w ich ogonach jest ich moc szkodzenia ludziom przez pięć miesięcy(...) I tak ujrzałem w widzeniu konie i tych, co na nich siedzieli, mających pancerze barwy ognia, hiacyntu i siarki. A głowy koni jak głowy lwów, a z pysków ich wychodzi ogień, dym i siarka.

   W starożytnej wiedzy są kosmici, których nie ma i nie będzie nigdy w kościele. Mimo tego, że jasny ich obraz jest w biblii (Ezechiel, w rozdziale 1 swojej księgi ze Starego testamentu przedstawia nam niewątpliwą wizję technologii i przybyszów z nieba. Patrz Stary testament, Księga Ezechiela, rozdział 1,wers 4-28) Ponadto trzeba zrozumieć, że biblijny Jonasz z ciała wieloryba może wydostać się po trzech dniach tylko dlatego, że wieloryb nie jest wielorybem lecz pojazdem nie znanym wówczas ludzkości. To więc, co w biblijnych opisach jest przedstawione i interpretowane jako "cud", było normalnym i naturalnym zjawiskiem, przebiegającym według nie znanych, niemniej jednak naturalnych praw. Jeśli przyjrzymy się opisowi Apokalipsy (również temu wyżej) to zrozumiemy, że Jan stara się nam opisać pojazdy mechaniczne czy to niejako roboty czy inne w sposób sobie stosowny, dysponując wiedzą jaką dysponował.

«Uwolnij czterech aniołów, związanych nad wielką rzeką Eufratem!»  I zostali uwolnieni czterej aniołowie, gotowi na godzinę, dzień, miesiąc i rok, by pozabijać trzecią część ludzi.

Czyli gdzieś Ci Cheurbini pilnujący ogrodu Eden stoją i czekają na rozkaz boga aby pozabijać jedną trzecia ludzi. I to stoją w okreslonym rejonie geograficznym. I mimo tego, że mają majestatycznie strzec wejścia do ogrodu eden, nikt nigdy sie na nich nie natknął.

Od tych trzech plag została zabita trzecia część ludzi, od ognia, dymu i siarki, wychodzących z ich pysków.  Moc bowiem koni jest w ich pyskach i w ich ogonach, bo ich ogony - podobne do węży: mają głowy i nimi czynią szkodę.  A pozostali ludzie, nie zabici przez te plagi, nie odwrócili się od dzieł swoich rąk, tak by nie wielbić demonów ani bożków złotych, srebrnych, spiżowych, kamiennych, drewnianych, które nie mogą ni widzieć, ni słyszeć, ni chodzić. Ani się nie odwrócili od swoich zabójstw, swych czarów, swego nierządu i swych kradzieży.

Główna obawa boga to nie wielbienie jego. To jest najwyższe zło u boga. Blużnierstwo. Nie oddawanie mu czci.

 «Wstań i zmierz Świątynię Bożą i ołtarz, i tych, co wielbią w niej Boga. Dziedziniec zewnętrzny Świątyni pomiń zupełnie i nie mierz go, bo został dany poganom, i będą deptać Miasto Święte czterdzieści dwa miesiące.  

Dwom moim Świadkom dam władzę, a będą prorokować obleczeni w wory, przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni. A jeśli kto chce ich skrzywdzić, ogień wychodzi z ich ust i pożera ich wrogów. Jeśliby zechciał ktokolwiek ich skrzywdzić, w ten sposób musi być zabity.  Mają oni władzę zamknąć niebo, by deszcz nie zraszał dni ich prorokowania, i mają władzę nad wodami, by w krew je przemienić, i wszelką plagą uderzyć ziemię, ilekroć zechcą. A gdy dopełnią swojego świadectwa, Bestia, która wychodzi z Czeluści, wyda im wojnę, zwycięży ich i zabije.  

A zwłoki ich [leżeć] będą na placu wielkiego miasta, które duchowo zwie się: Sodoma i Egipt, gdzie także ukrzyżowano ich Pana.  I [wielu] spośród ludów, szczepów, języków i narodów przez trzy i pół dnia ogląda ich zwłoki; a zwłok ich nie zezwalają złożyć do grobu.  Wobec nich mieszkańcy ziemi cieszą się i radują; i dary sobie nawzajem będą przesyłali, bo ci dwaj prorocy mieszkańcom ziemi zadali katuszy.  

I rozgniewały się narody, a nadszedł Twój gniew i pora na umarłych, aby zostali osądzeni, i aby dać zapłatę sługom Twym prorokom i świętym, i tym, co się boją Twojego imienia.

 I ujrzałem Bestię wychodzącą z morza, mającą dziesięć rogów i siedem głów, a na rogach jej dziesięć diademów, a na jej głowach imiona bluźniercze.  Potem dano jej wszcząć walkę ze świętymi i zwyciężyć ich, i dano jej władzę nad każdym szczepem, ludem, językiem i narodem. 

Jeśli kto ma uszy, niechaj posłyszy! Jeśli kto do niewoli jest przeznaczony, idzie do niewoli, jeśli kto na zabicie mieczem - musi być mieczem zabity. Tu się okazuje wytrwałość i wiara świętych

Bestia druga, czyli Fałszywy Prorok, na usługach pierwszej. 

Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi: miała dwa rogi podobne do rogów Baranka.  I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło  i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia. Liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć. 

A oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach. I usłyszałem z nieba głos jakby głos mnogich wód i jakby głos wielkiego gromu. A głos, który usłyszałem, [brzmiał] jak gdyby harfiarze uderzali w swe harfy.  I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem i przed czterema Zwierzętami, i przed Starcami: a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy - wykupionych z ziemi. To ci, którzy z kobietami się nie splamili: bo są dziewicami, ci, którzy Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie; ci spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka, a w ustach ich kłamstwa nie znaleziono: są nienaganni.

 A inny anioł, trzeci, przyszedł w ślad za nimi, mówiąc donośnym głosem: «Jeśli kto wielbi Bestię, i obraz jej, i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę,  ten również będzie pić wino zapalczywości Boga przygotowane, nierozcieńczone, w kielichu Jego gniewu; i będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych aniołów i wobec Baranka.

 Tu się okazuje wytrwałość świętych, tych, którzy strzegą przykazań Boga i wiary Jezusa

Potem ujrzałem: oto biały obłok - a Siedzący na obłoku, podobny do Syna Człowieczego, miał złoty wieniec na głowie, a w ręku ostry sierp. I wyszedł inny anioł ze świątyni, wołając głosem donośnym do Siedzącego na obłoku: «Zapuść Twój sierp i żniwa dokonaj, bo przyszła już pora dokonać żniwa, bo dojrzało żniwo na ziemi!»  A Siedzący na obłoku rzucił swój sierp na ziemię i ziemia została zżęta

 I wyszedł inny anioł ze świątyni, która jest w niebie, i on miał ostry sierp.  I wyszedł inny anioł od ołtarza, mający władzę nad ogniem i donośnie zawołał do mającego ostry sierp: «Zapuść twój ostry sierp i poobcinaj grona winorośli ziemi, bo jagody jej dojrzały!»  I rzucił anioł swój sierp na ziemię, i obrał z gron winorośl ziemi, i wrzucił je do tłoczni Bożego gniewu - ogromnej.  

I wydeptano tłocznię poza miastem, a z tłoczni krew wytrysnęła aż po wędzidła koni, na tysiąc i sześćset stadiów.   

A taką śpiewają pieśń Mojżesza, sługi Bożego i pieśń Baranka: «Dzieła Twoje są wielkie i godne podziwu, Panie, Boże wszechwładny! Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi, o Królu narodów!  Któż by się nie bał, o Panie, i Twego imienia nie uczcił?

   Mojżesz co już wiemy był obrzydliwym degeneratem. Bóg jahwe jest sam degeneratem; sadystycznym, okrutnym, nieuczciwym, zwyrodniałym. Jednak w ideii chrześcijaństwa zarówno Mojżesz jak i bóg podawani są za przykład. 

Bóg mimo całej swej okropności nazywany jest sprawiedliwym. I nawet w apokalipsie mamy wydżwięk tego co jedyne liczy się dla boga; respektu czyli szacunku opartego na strachu. Dla boga najwyższym uznaniem jest bojażń prze dnim i możność wypatroszenia swego syna dla niego na ofiarę. Za ten lęk przed nim docenił Abrahama, który chciał na prośbę boga wypatroszyć własnego syna.

 Potem posłyszałem donośny głos ze świątyni, mówiący do siedmiu aniołów: «Idźcie, a wylejcie siedem czasz gniewu Boga na ziemię!»  I poszedł pierwszy, i wylał swą czaszę na ziemię. A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach, co mają znamię Bestii, i na tych, co wielbią jej obraz.  A drugi wylał swą czaszę na morze. I stało się ono krwią jakby zmarłego, i każda z istot żywych poniosła śmierćte, które są w morzu.  A trzeci wylał swą czaszę na rzeki i źródła wód: i stały się krwią.  A czwarty wylał swą czaszę na słońce: i dano mu władzę dotknąć ogniem ludzi. I ludzie zostali dotknięci wielkim upałem, i bluźnili imieniu Boga, który ma moc nad tymi plagami, a nie nawrócili się, by oddać Mu chwałę.  A piąty wylał swą czaszę na tron Bestii: i w jej królestwie nastały ciemności, a ludzie z bólu gryźli języki i Bogu nieba bluźnili za bóle swoje i wrzody, ale od czynów swoich się nie odwrócili. A szósty wylał swą czaszę na rzekę wielką, na Eufrat. A wyschła jej woda, by dla królów ze wschodu słońca droga stanęła otworem.  Siódmy wylał swą czaszę w powietrze: a ze świątyni od tronu dobył się donośny głos mówiący: «Stało się!»  I nastąpiły błyskawice i głosy, i gromy, i nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi, jakiego nie było, odkąd jest człowiek na ziemi: takie trzęsienie ziemi, tak wielkie.  A wielkie miasto rozpadło się na trzy części i miasta pogan runęły. I wspomniał Bóg na Wielki Babilon, by mu dać kielich wina - gniewu zapalczywości swej.  I pierzchła każda wyspa, i gór już nie znaleziono.  I grad ogromny o wadze jakby talentu spadł z nieba na ludzi. 

Zagłada wrogich narodów.

Pierwsza walka zwycięskiego Słowa(...) A z Jego ust wychodzi ostry miecz, by nim uderzyć narody: On paść je będzie rózgą żelazną i On wyciska tłocznię wina zapalczywego gniewu Wszechmogącego Boga.  

Potem ujrzałem wielki biały tron i na nim Zasiadającego, od którego oblicza uciekła ziemia i niebo, a miejsca dla nich nie znaleziono. I morze wydało zmarłych, co w nim byli, i Śmierć, i Otchłań wydały zmarłych, co w nich byli, i każdy został osądzony według swoich czynów.  A Śmierć i Otchłań wrzucono do jeziora ognia. To jest śmierć druga - jezioro ognia. Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia.

 I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.  I Miasto Święte - Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża. I uniósł mnie w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miasto Święte - Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga(...) A Miasto układa się w czworobok i długość jego tak wielka jest, jak i szerokość. Długość, szerokość i wysokość jego są równe. I zmierzył jego mur - sto czterdzieści cztery łokciemiara, którą ma anioł, jest miarą człowieka(...) I Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą - Baranek.  I w jego świetle będą chodziły narody, i wniosą do niego królowie ziemi swój przepych.  I za dnia bramy jego nie będą zamknięte: bo już nie będzie tam nocy. I wniosą do niego przepych i skarby narodów.  A nic nieczystego do niego nie wejdzie ani ten, co popełnia ohydę i kłamstwo, lecz tylko zapisani w księdze życia Baranka.

   Wydadzą nam wojnę i będą walczyć w bojażni przed bogiem. Ponownie chodzi o prześladowanie i wybicie pogan czyli wszystkich, którzy nie wierzą w boga jahwe. Ale przegrają w mniemaniu iż zwycieżą. Zostaną odizolowani w mieście o dlugości i szerokości 75 metrów więc na obszarze 5625 metrów kwadratowych nad którym nie świeci słońce i nie widać nieba. I będa dumni z bycia oznakowanym i sługą swego boga. Oczywiście w mieści musi być skarb zrabowany innym. Wszak to główna i niezmienna cecha boga jahwe od samego jego poczatku I wniosą do niego przepych i skarby narodów

I do tego dąży wielka obietnica boga. Do obozu koncentracyjnego. To jest wasze królestwo po wielkiim boskim "zwyciestwie"

 Nic godnego klątwy już [odtąd] nie będzie. I będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy Jego będą Mu cześć oddawali. I będą oglądać Jego oblicze, a imię Jego - na ich czołach. 

I wiecznemu oddawaniu hołdu i służeniu najwyższemu okrucieństwu.

    

Nadchodzi człowiek z dzbanem wody i  oto ja wam mówię skurwysyny jako głos proroczy, czym odpłaci się Wam oświecony człowiek. 

Zamknie Was posród Was samych i Waszych pojęć jak zaświaty, grzech, krolestwo boże. Będziecie mogli sobie wzajem praktykować palenie czarownic, kamienowanie blużnierców, torturowanie heretyków. W izolacji od reszty ludzi wolnych od religii. Dostaniecie to co wybierzecie i na co tym wyborem zasłużycie. 

Nie będzie już mówienia "nie możesz spać z kim chcesz bo ja jestem katolikiem i tak mówi mój bóg" Będzie jak być powinno gdy podejmując decyzję czy chcesz być katolikiem podejmiesz ją jedynie wobec siebie z zakazem mówienia innym jacy mają być ze względu na twoja religię.  I będzie jak być powinno, że czlowiek religijny zostanie odizolowany od świata i społeczeństwa jako jego nawiększe zagrożenie. Na niespełna sześćiu tysięcy metrach kwadratowych skurwysyny. Bez słońca i ksieżyca, za wysokimi na 75 metrów murami.

Bóg umrze i umrze wyobrażenie o wszechmocnej tyranii. Wodnik to nieposłuszeństwo, anarchia i rewoloucja wobec boga. I wobec niskiego mentalnie czlowieka, który woli boga od życia innych ludzi i zwierząt.

Oznacza on zmierzch bogów, guru i kapłanów. Chodzi o to, żeby samemu osiągnąć mistrzostwo, korzystać z tej boskiej energii, jaka jest wszędzie dostępna. Zgodnie z prawdą mędrców i wnioskowania; Bóg jest to bezosobowa zasada kierownicza, a jednocześnie inteligencja uniwersalna, która może przejawić się w nadczłowieku. 

Nadchodzi Wodnik; nie będzie już uprzywilejowanych i wywyższonych swoja religią. Wszyscy będziemy musieli zrozumieć, że jesteśmy pasażerami statku kosmicznego zwanego ziemią. Przeminie mistyczna elita w Królestwie Bożym.

    Bogowie nie ewoluują, stoją w sprzeczności z naszym rozwojem i zakazują go nam mówiąc o nie sprzeciwianiu się planowi boskiemu. A my chcemy sie trzymać tego żenującego, niegodnego myśli i duszy ludzkiej, krwiożerczego planu. Bo jesteśmy mentalnym gównem nie zasługujacym na nic oprócz klęczenia przed gównianym bogiem.

Jeśli więc nie oderwiemy sie od religii i nie zaczniemy eweoluować będziemy na wieki tylko tym czym jesteśmy od wieków; zgubą świata, dręczycielem życia. Niepohamowaną, żarłoczną i sadystyczną bestią.

 

   Od zarania dziejów opowiadane są nam baśnie i przypowieści. Póżniej nauczamy się je utrwalać na piśmie, a następnie ewoluuje to do pliku dżwiękowego i wizualnego. Dziś czerpiemy z tego z podnieceniem gdy ziemscy bohaterowie ida na wojnę ze złem.

W obszernej ilości tych historii pojawiają się tak wane siły mroku. Bohatersko wobec nich występujemy jako ludzie w tych snutych przez nas opowiadaniach. Opowiadaniach wywyższających ludzkość.

Rosłem na baśniach, wszelkaich baśniach i historiach. Teraz już nie jestem dzieckiem ale ani razu przez swoje życie nie widziałem wyimaginowanych sił mroku, z którymi wspaniały człowiek musi się zetrzeć w majestatycznej walce.

Nie widzialem potworów, demonów, duchów, skrzatów, wszelakich diabłów.

Nie znaczy to jednak, że nie spotkałem sił mroku. Ależ spotkałem, je. I co gorsza spotykam każdego dnia.

To człowiek. To człowiek jest tą mroczną siłą, której trzeba stawić opór i pokonać.

Człowiek jest kosmiczną siłą mroku. Ratuje nas tylko to, że człowiek czlowiekowi nie jest równy. Dlatego nieliczni z jego gatunku mogą wynieść się poza czlowieka ku nadczłowiekowi i walczyć z tą ludzką mroczną siłą.

To jedyna legenda odnośnie sił mroku jaką powinniśmy uczyć następne pokolenia. Nie tworzyć im potworów do zabicia aby wywyższyć w sobie wyimaginowane dobro. Wszystko co musimy zrobić to spojrzeć prawdzie w oczy i głośno ją o sobie opowiadać aby wiedzieć skad przychodzimy, co czynimy i dokąd nas to prowadzi. To jedyna historia jaką powinniśmy teraz snuć. Nasze dzieci i ich dzieci muszą wiedzieć, że na ziemi żyje tylko jeden potwór; człowiek.

Aby wiedzieć, że spalone palnikiem stworzenie to nie czyn diabła, demona w nas, nieopamietania lecz nas samych. Naszej, suwerennej, ludzkiej decyzji. Naszych działań. 

Więc jeśli chcemy pokonać mrok to musimy wystąpić przeciw ludziom; jak mawiał bohater słowiańskiej opowieści - zabijać potwory, a jedyne znane mi potwory to ludzie.

 

Post Scriptum

 W Apokalipsie wierzący wydadzą nam wojnę i będą walczyć w bojaźni przed bogiem. Ponownie chodzi o prześladowanie i wybicie pogan czyli wszystkich, którzy nie wierzą w boga jahwe. I wciąż chodzi o skarby jakie zdołają zrabować.

Ale przegrają w mniemaniu iż zwyciężą.
Zostaną odizolowani w mieście o długości i szerokości 75 metrów więc na obszarze 5625 metrów kwadratowych nad którym nie świeci słońce i nie widać nieba. I będą dumni z bycia oznakowanym i sługą swego boga.

I do tego dąży wielka obietnica boga. Do obozu koncentracyjnego.
To jest wasze królestwo po wielkiim boskim "zwycięstwie" w Apokalipsie.

Idzie epoka Wodnika czyli ryby ze swoim "ja wierzę" muszą ustąpić oświeceniu Wodnika i "ja wiem".
I o tym mówi biblijna apokalipsa, która nie jest opisem końca świata lecz upadku religii i panicznego strachu wierzących. Jest końcem tej najgorszej w dziejach ludzkości ery wiary.

Tysiące stron niejakiej biblii czyli najważniejszej księgi chrześcijan i tysiące tychże stron "mądrości" boga, proroków, apostołów i mesjasza prowadzą do jednej i lakonicznej konkluzji.
Już na samym początku najwyższy skazuje nas na banicję i zamyka ogród eden stawiając na straży uzbrojonych Cherubów. Później złorzeczy ludzkości, topi ją, morduje ponownie, czyni holocaust zwierzętom, wybiera sobie złodziejskie i niewdzięczne wobec swych wybawców Egipcjan plemię i nakazuje im maszerować aby podbić Palestynę. Po drodze wybijając i niewoląc wszystkich na swej drodze. Tego chce najwyższy.
Następnie daje ludzkości swego niejakiego syna, którego składa na ofiarę samemu sobie abyśmy mogli dzięki temu przez niego - o ile będziemy przed nim klękać - dostać się do królestwa niebieskiego.

I to ma być wielka nagroda aby żyć wiecznie w miejscu bez zwierząt, wśród degneratów chrzescijańskich jacy uczynili najwięcej zła w historii ludzkości. I wśród każdego zwyrola, który przed zakończeniem swego zbrodniczego życia się wyspowiadał i przyjał hostię.
Na końcu jednak tej całej wielkiej księgi oznajmia nam, że wyda wojnę światu, a w konsekwencji zamknie swoich popleczników w bunkrze na powierzchni nie większej niż 6 tysięcy metrów kwadratowych.
I nazwie to wielkim zwycięstwem nad siłami zła nie pozwalając swoim wiernym zrozumieć, że to on jest największym złem.

Chrześcijanie, Wasza obietnica nie ma dla mnie sensu i wartości. Nie spełnia nawet minimum mych oczekiwań.

 

Kilka dni temu upadł niemal wieczny symbol Kolumba, strącony przez Indian. Świat coraz bardziej występuje przeciw systemowi. Uwarunkowani kulturowo mówią, że system pada ale to nie jest prawda. Ten system był po prostu już systemem upadku.
Za kilka lat czeka nas przełom ale ten przełom nie dokona się bez wielkiej walki ludzi występujących o wolność przeciw ludziom chcącym tkwić w zabobonach i rytuałach; chcącym wciąż tego samego co trwa od wieków. Ale przegrają i o tym mówi między innymi apokalipsa.

 

https://www.poganin.eu/antyteizm/poza-definicja

 

Zaloguj się