Rozprawa

Religia wszystko zatruwa.

Religia wszystko zatruwa.

 

Każdy zna jedną prawdę, a w życiu wybieramy tylko to jak ją wypaczyć.

 

Kiedy katoliccy misjonarze przybili na Tahiti, nakłaniali przywódcę plemienia imieniem Orou do zrozumienia koncepcji grzechu.

Orou nie rozumie idei grzechu, nie pojmuje co to cudzołożenie. Dla tego plemienia związek z jedną kobietą czy meżczyzną jest nienaturalny. I samolubny.

Ci ludzie nie rozumieją co może być złego w nagości i cieszeniu się przyjemnościami. Sam seks dla seksu jest przyjemny i dobry inaczej nasze ciała nie byłyby tak skonstruowane. Dlaczego miałyby w ogóle istnieć. 

Oburzony ksiądz wygłasza kazania o chrześcijańskich wierzeniach. O tym, że według jego boga to wszystko co sprawia im radość z cielesności i zmysłowości, jest zbrodnią przeciw bogu. Sankcjonowane okropną karą.

- A teraz, gdy wyłożyłem wszystkie prawa naszej religii, musisz zrobić wszystko, by zadowolić Boga i uniknąć cierpień piekielnych - skwitował z wyższością kapłan.

- Masz na myśli, że kiedy byłem nieświadom tych wszystkich przykazań, byłem niewinny - zauważył wódz z niechęcią - ale teraz, kiedy je znam, jestem grzesznikiem i mogę pójść do piekła – odparł Orou.

- Tak właśnie jest - orzekł ksiądz triumfalnie.

- Więc dlaczego mi o nich powiedziałeś? - zapytał Orou.

 

Diderot, który relacjonował nam tą opowieść nie wyjaśnił dlaczego. Nie trzeba było wyjaśniać. Wszyscy wiemy dlaczego.

W chrześcijaństwie najważniejszym jest abyś czuł się winny, abyś był obarczony grzechem; jak jesteś grzeszny to potrzebujesz kapłana, który może zmazać Twoje grzechy.

Oczywiście za odpowiednią daninę. Potrzebujesz kapłana więc i potrzebujesz go utrzymać i wykarmić. Najlepiej w pobliżu. Więc jeśli każda osada chce mieć pod ręką własnego odkupiciela grzechu to musi mu zapewnić dom, wikt i opierunek. I należy koniecznie pamiętać o tym co mówił bóg w swych prawach do Mojżesza  (księga wyjścia, rozdział 34, wers 20) i nie wolno się ukazać przede Mną z pustymi rękami, a gdy przyjdziesz już z pełnymi rękami to sugeruję tylko (Księga Wyjścia, rozdział 35) 5 "Dajcie z dóbr waszych daninę dla Pana". Każdy więc, którego skłoni do tego serce, winien złożyć jako daninę dla Pana złoto, srebro, brąz, 6 purpurę fioletową i czerwoną, karmazyn, bisior oraz sierść kozią, 7 baranie skóry barwione na czerwono i skóry delfinów oraz drzewo akacjowe, 8 oliwę do świecznika, wonności do wyrobu oleju namaszczania i pachnących kadzideł, 9 kamienie onyksowe i inne drogie kamienie dla ozdobienia efodu i pektorału.

Historia aż dudni wyzyskiem kapłanów na lokalnych społecznościach. Oddawaniem przez biednych swoich upraw, trzody, dzieci i służeniem im.

Tak to jest skonstruowane od wieków. Sami sobie stworzyli tych darmozjadliwych potworów. Bo ktoś im powiedział, że są przestępcami, których może ułaskawić przed bogiem tylko kapłan. I uwierzyli w to zakładając sobie okowy. Czyniąc z siebie winnych nie moralnie lecz grzesznie.

https://www.poganin.eu/antyteizm/religia-czyli-wyzysk

 

Chrześcijaństwo gwałci i kradnie wolne dusze, które nie znają grzechów.

Zabiera im wolność i metkuje grzechem. Od dziś to co naturalne w nas jest niewłaściwe bo grzeszne. Tak powiedział niejaki bóg do niejakiego mordercy mojżesza na pustyni. I tak ten morderca egipcjanina razem z tym bogiem płonącym w krzaku obmyślili aż sześćset trzynaście zakazów i nakazów oraz klątw w imieniu których mogą cię zabić. Nawet jak nie zrobisz nic złego oni w myśl tych przepisów mogą Cię zabić. 

Bo od dziś ten bóg dobro i zło zamienia w blużnierstwo i grzech. I pozbawia Cię prawa do odróżnienia jednego od drugiego.

Od dziś to rola kaplana posługującego się święta księga nazywaną biblią, która opowiada o bardzo złym, makiawelicznym, prymitywnym i sadystycznym bogu. Bogu, który w dodatku jest nerwusem i uwielbia zabijać i karać. I daje przepis "nie pozwolisz żyć czarownicy". Od tej chwili w imieniu wypelniania woli boga możesz zabić każdą kobietę, która jest od Ciebie lepsza, która nie chce ci sie oddać, która jest inna lub która Ci się zwyczajnie nie spodobała. Bo masz nakaz boga "nie pozwolisz żyć"  https://www.poganin.eu/antyteizm/wypatrosz-dla-mnie-synka

Ich bóg nie jest bogiem, który mówi "pozwolisz żyć". Ich bóg jest bogiem który surowo nakazuje "nie pozwolić żyć." 

 

W tamtym dniu nasz znajomy wódz Orou nie mógł jednak wiedzieć, że "bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (oraz morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Ci z nas, którzy od najwcześniejszego dzieciństwa się z nim stykają, nie dostrzegają tego horroru. Dopiero błogosławiona niewiedza stwarza odpowiednią perspektywę." (Richard Dawkins)

Nasz Orou z wysp szczęśliwych, na których nie istniał grzech to od dziś istna ludzka ofiara, która od tego momentu jeśli się nie odważy ocknąć i odrzucić to okrutne opium jest moralnie zgubiona i potrzebuje kaplana i boga bo tak dużo i mocno grzeszy, że bez nich będzie smażyła się w kotle.

Ale nic za darmo. Łaska kapłana wymaga daniny, a łaska boga poświęcenia.

 Życie dobiega końca tam, gdzie zaczyna się „Królestwo Boże", a samo chrześcijaństwo staje się metafizyką kata.

 

Musimy zrozumieć i pamiętać, że nikt nie daje człowiekowi jego właściwości, ani bóg, ani społeczeństwo, ani rodzice i przodkowie, ani on sam sobie.

Pojęcie „Bóg" jest dotychczas największym zarzutem przeciwko istnieniu. Przeciwko ludzkości, przeciwko humanizmowi, moralności, inteligencji.

Przeczmy bogu: dopiero tym wybawiamy świat.

Kapłan tresuje czlowieka. Dokładnie tak jak amoralny i prymitywny czlowiek tresuje bezbronne stworzenie. Obaj nazwą to ulepszaniem, zarówno w przypadku parafianina jak i zwierzęcia. Kto jednak wie, co się odbywa w menażeriach, ten wątpi, by tresowanego tam„ulepszano".

Tresowane stworzenie słabnie, staje się mniej szkodliwe, na skutek depresyjnego poczucia strachu, na skutek bólu, na skutek ran, na skutek głodu przeobraża się w chorowitą bestię.

Nie inaczej ma się sprawa z wytresowanym człowiekiem, którego „ulepszył" kapłan.

Z człowieka staje się grzesznym niegodziwcem; karykaturą człowieka. Jak wyrodek stał się „grzesznikiem" i zamknięto go pośród samych straszliwych pojęć.

I od tamtej pory po dziś dzień siedzi w klatce. Nigdy już nie będzie wolny, chyba, że umrze. Wówczas ma szansę na bycie wolnym o ile za życia zdołal odkupić swoje grzechy u boga, a co za tym idzie u kapłana. Nawet jego los po śmierci jest łaską kapłana zależną od wielkości łapówki.

Jeśli nie przekupisz odkupiciela to trafisz do straszliwego piekła, w którym będziesz cierpiał po wieki.

Nawet bliskie cywilizacyjnie piekło Egipskie, których to chrześcijanie uważali za pogan nie oferowało takiej udręki. Celem piekła Egipskiego było unicestwienie ludzi występnych, a nie przysparzanie im bezkresnych cierpień. Chrześcijanie jednak mają znacznie gorsze intencje; pragnienie dla innych wiecznego sadyzmu odzwierciedla ich moralność najlepiej. Ale chrześcijaństwo stwarza też czyscieć, w którym to ofiary nie tyle co czekają na sąd ile również cierpią z tą tylko różnicą, że ich cierpienia możesz wykupić daniną kapłanowi. (w zasadzie czyściec jest wymysłem już katolicyzmu ale to katolicyzm reprezentuje chrześcijaństwo najbardziej. W 593 roku z powodów finansowych papież Grzegorz wymyśla czyściec. W czyśćcu dusze zmarłych cierpią, dopóki nie spłacą długu lub nie zostaną wykupione przez ofiary żywych. Początkowo nieśmiało, rozpoczyna się handel zbawieniem. Czyściec to wymysł kościoła katolickiego i funkcjonuje jedynie w chrześcijaństwie. Jego idea jest czysto finansowa.)

 

   Kapłan konstruuje klatkę i opuszcza ją na łąkę. Od tej chwili nie pobiegniesz boso bo to grzeszne. I będziesz tkwił tam.  I tkwił tam, schorzały i zmarniały.

Będziesz ja okaz złej woli w stosunku do samego siebie; pełen nienawiści wobec instynktów życia, pełen podejrzliwości wobec wszystkiego, co było jeszcze potężne i szczęśliwe.

Będziesz chrześcijaninem. 

Ujmując rzecz od strony fizjologii: w walce z czlowiekiem wolnym jedynym środkiem, który pozwala go osłabić, może być przyprawienie go o chorobę.

Na tym znał się kościół: psuł człowieka, osłabiał go; utrzymując jednak, że go „ulepsza". To działa po dziś dzień. Zafałszowana moralność i odwartościowanie natury, a z nędzy ogloszenie jedynej i słusznej "wartości"

Teologia, to zepsucie rozumu przez „grzech pierworodny" (przez chrześcijaństwo) to główna bolączka człowieczeństwa. Cóż pomoże wszelka wolnomyślność, nowoczesność, wzniosłość, duchowość gdy w trzewiach pozostało się chrześcijaninem. 

Wszystko, co udatne, dumne, butne, zwłaszcza piękno, kłuło chrześcijaństwo w oczy. I kłuje do dziś. Do dziś nawet joga kłuje chrześcijaństwo w oczy, weganizm jest złem, a poganin podczlowiekiem. https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/dluzsze/mysl-54

To straszliwa idea symboliki krzyża. Wszystko, co cierpi, wszystko, co wisi na krzyżu, jest boskie. Chrześcijaństwo było zwycięstwem, przyniosło zagładę bardziej dostojnemu usposobieniu; chrześcijaństwo jest do tej pory największym nieszczęściem ludzkości.

Chrześcijaństwa nie powinno się gloryfikować: wydało ono wojnę na śmierć i życie temu wyższemu typowi człowieka, wszystkie jego fundamentalne instynkty skazało na wygnanie. Chrześcijaństwo wzięło stronę wszystkiego, co słabe, co niskie, co nieudatne, sprzeciw wobec instynktowi samozachowawczemu właściwego życiu.

Zepsuło rozum nawet najpotężniejszych duchowo natur, ucząc odczuwać naczelne wartości duchowe jako grzeszne, jako błędne, jako pokuszenie.
Zwierzę, gatunek, musi być zepsute, jeśli traci ono swe instynkty, jeśli wybiera, jeśli preferuje to, co dlań szkodliwe.

Samo życie przejawia się instynktem wzrostu, instynktem trwania, instynktem mocy: gdzie brak woli mocy, tam następuje schyłek.
Chrześcijaństwo nazywa się religią współcierpienia, a ten kto współcierpi traci siłę.

Nawet człowiek o najskromniejszych aspiracjach do prawości musi dziś wiedzieć, że „etyczny porządek świata" jest kłamstwem.

Wiemy już dziś czym są wszystkie kościelne pojęcia, mianowicie najzłośliwszym, jakie tylko może istnieć, fałszerstwem, które ma na celu odwartościowanie natury.

To właśnie przez odwartościowanie natury jesteśmy dziś tak nieudaczni nie tylko w czynach ale i decyzjach. Nie mamy żadnej odwagi do decydowania.
Wiemy dziś, wie nasze sumienie, co w ogóle są warte, do czego służyły niesamowite wynalazki kapłanów i kościoła, dzięki którym udało się osiągnąć ów stan samopohańbienia ludzkości, stan, którego widok może budzić odrazę.

Pojęcia, takie jak „zaświaty", „sąd ostateczny",„nieśmiertelność duszy", sama „dusza"; są to narzędzia tortury, są to systemy okrucieństwa, dzięki którym kapłan stał się panem, pozostał panem.

Chrześcijaństwo to religia, która niedostateczne odżywianie się ma za „zasługę", która zwalcza zdrowie jak swego rodzaju wroga, diabła, pokusę, która wmówiła sobie, że w ścierwie ciała można nosić „doskonałą duszę", i musiała sobie w tym celu sporządzić nowe pojęcie „doskonałości", bladą, chorowitą, idiotycznie marzycielską istotę, tak zwaną „świętość".

Świętość, która sama jest tylko szeregiem przejawów zabiedzonego, wyczerpanego nerwowo, nieuleczalnie zepsutego ciała i umysłu.

Truizmem jest już nie od dziś wiedza, iż w zdrowym ciele, zdrowy duch. W innych warunkach nie jesteś w stanie wzrosnąć, dojrzeć, wyjśc poza siebie. W warunkach choroby walczysz tylko o to by przeżyć, a nie ewoluować.

 

Przychodzi więc do Ciebie kapłan i robi wszystko abyś poczul się grzeszny. I twierdzi, że ma rację gdyż słuszność jego przekonań opisana jest w starodawnej księdze. W księdze, w której już w zaledwie 6 wersecie, pierwszego rozdziału, bóg osobiście staje w absolutnej sprzeczności z rzeczywistością.

6 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich! 7 Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, 8 Bóg nazwał to sklepienie niebem. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi.

Można byłoby zakończyć już na tym calą tą religię wpisując ją w ramy idiotyzmu. Nie ma wód nad sklepieniem niebieskim i nigdy nie było. Już pierwsze zdania owej starożytnej księgi nie tylko kłamią ale stoją w sprzeczności z faktami.

14 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; 15 aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak. 16 Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. 17 I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; 18 aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre.

Bóg znowu sie myli, święta Biblia znowu się myli. Słońce i ksieżyc świecą nie tylko nad ziemią ale świecą daleko poza nią w calym układzie słonecznym. I nie są przyczepione do sklepienia. Oczywiście wówczas kłamcy spisujący te rzeczy nie mogli o tym wiedzieć. Jednak przecież bóg powinien wiedzieć. Czyć bóg nie powinien być mądrzejszy niż dzisiejszy teleskop?

Więc albo nie jest to wiedza od boga jak gloszą powszechnie orędownicy religii, tylko wymysły jako efekt braku wiedzy o kosmosie,  albo bóg jest idiotą.

 

Czy można całą przygodę z obrzydliwym chrześcijaństwem zacząć i zakończyć na tych nieprawdach? Można i należałoby gdyż póżniej jest jeszcze gorzej. Póżniej już nie tylko mamy wciąż nieprawdy lecz mamy morderstwa, gwalty, prześladowania, nienawiść, ofiary ze zwierząt, pedofilię, sadyzm, rasizm i wiele, wiele innych.

Nie jako wypadkowe człowieczeństwa lecz jako to co lubił i aprobowal bóg. I do czego nawolywał i z czego był dumny. I czego chce do dziś.

Natomiast zwyrodnialce prowadzący na prośbę boga swoje dzieci aby je wypatroszyć są w tej religii wielkimi prorokami i wzorcami. Jak i współcześnie inni, tak zwani święci jak matka teresa, która mordowała i handlowała dziećmi, jak papież wojtyła, który przyjażnił sie z pedofilami i łagodził kary za czyny pedofilskie. Jak cała rzesza tak zwanych świętych w tej religii, którzy wyżej cenilii nawoływanie do prześladowania przez boga innych ludzi niż innych ludzi.

 

Dziś już bezspornie wiemy, że bóg jest głupszy od tostera. 

Czy wasz bóg w ogóle kiedykolwiek widział ziemie z góry? Czy jest może po prostu prymitywnym, nic nie wiedzącym psychopatą z pustyni - czyli mojżeszem - tak sfrustrowanym swoim życiem, a mającym tak megalomańskie zapędy, że zaczął wciskać ludziom, iż w płonącym krzewie widział boga, który kazał mu powiedzieć imigrantom w Egipcie aby okradli swoich pracodawców i uciekli z nim na pustynie w drodze do obiecanej ziemi?
A po drodze aby zabijali i okradali wszystkich, niewoląc w celach seksualnych dziewczynki przed dwunastym rokiem życia, uprzednio na ich oczach zabijając ich matki i braci? (https://www.poganin.eu/antyteizm/degenerat)

To jest własnie wasz bóg. Bo jeśli przyznacie, że to zwyrodnialec Mojżesz stoi za tym to się zgodzę. Natomiast jeśli upieracie się wciąż, iż to bóg, to tylko i wylącznie bardzo żle to o nim świadczy, a jeszcze gorzej o was. 

Czy wiecie, że nauka wyprzedziła boga? Bóg pomieszał ludziom języki. (Stary Testament, Ksiega rodzaju 11) 9 Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.

Dzisiejszy translator w tanim telefonie jest mądrzejszy od boga i cofa to co on uczynił. Bóg pomieszał, tłumacz elektroniczny "scala". Ponadto rozwój wyrażnie sprzeciwia się temu boskiemu czynowi. Każdego roku jest coraz mniej języków na świecie. Boska wieża babel maleje. Niszczeje, kruszy się, upada. Co jeśli człowiek będzie mówił jednym językiem wbrew boskiej woli aby władał mnogością języków? Czy kłamcy napiszą nowy rozdział świetej skiegi, iż to była wola boska abyśmy mieli wolną wolę?

Oczywiście. https://www.poganin.eu/antyteizm/wolna-wola-czyli-nie-mozesz-nic

 

Nauka szuka prawdy, nie dzieli się na lepszą czy gorszą i nie pyta czy powinienem to odkryć ale czy mogę.
To jest problem wierzeń, one nie zmieniają faktów. Jeśli jesteś racjonalny to fakty mogą zmienić Twoje przekonania. W nauce możesz dorosnąć, dojrzeć, rozwinąć się, wyjść poza ramy; ewoluować. W religii nie masz takiej możliwości. W religii nie możesz nawet tego chcieć, bo bóg uczynił wszystko doskonalym. https://www.poganin.eu/antyteizm/nie-bedziesz-ewoluowal

 

Słyszę czasami, że mój ateizm czyni mnie fundamentalistą.

Zapytuję więc czy to mój ateizm czy zdecydowanie z jakim wypowiadam swoje poglądy demaskując religię. Okazuje się, że zdecydowanie mylnie odbierane jest nie tylko jako fundamentalizm lecz i jako agresja.

Zbyt łatwym byłoby zapytać o podanie choćby jednej ofiary spalonej na stosie czy torturowanej przez ateistów. Wiem zresztą co bym usłyszał. Zawsze w takiej sytuacji slyszę głośno wypowiadane "Hitler". Tylko, że hitler był chrześcijaninem. Już w pierwszym rozdziale "Mein Kampf" hitler pisze, że niszcząc żydów wypełnia boski plan i boską wolę? Nie wspomnę już o pozostałych kwestiach.

Ten ich kłam powielany jest jednak często i działa. Zresztą dziala zgodnie z myslą goebelsa 'klamstwo powtarzane cały czas staje się prawdą" O wspieraniu przez kościół katolicki faszyzmu można byłoby napisać kilka odrębnych materiałów. Ponadto jakkolwiek na to nie spojrzeć sam kościół katolicki jest faszyzmem.

Skracam męki mego oponenta w wyszukania odpowiedniego przykładu. Zapytuję.

- możesz mi podać nazwę ksiażki, w której coś lub ktoś daje ateisom kilkaset nakazów postępowania? Możesz podać nazwę ksiażki, w której coś urojonego mówi im, że "nie pozwolą żyć czarownicy" albo zabiją krnąbrne dziecko lub dziewczynę, która nie okazała się dziewicą? Możesz dać mi wykładnię która każe ateistom postępować w bardzo zdefiniowany sposób i wybijać na swej drodze do jakiejś tam obiecanej ziemi, przez jakiś tam twór, każdy naród, brać ludzi w niewolę, gwałcić dzieci i składać zwierzęta na ofiary?

Milczał.

- podaj mi tytul księgi, którą ateiści uważają za drogowskaz moralny. Podaj mi zapisy mówiące na ten przykład to co mówi biblia choćby z Księgi Izajasza (rozdział 13)" Ja dałem rozkaz moim poświęconym; z powodu mego gniewu zwołałem moich wojowników,(...) Pan i narzędzia Jego gniewu, aby spustoszyć całą ziemię. Zawyjcie, bo bliski jest dzień Pański, nadchodzi jako klęska z rąk Wszechmocnego. Dlatego wszystkie ręce opadają, topnieją wszystkie serca ludzkie. (...)Oto dzień Pański nadchodzi okrutny, najwyższe wzburzenie i straszny gniew,żeby ziemię uczynić pustkowiem (...) Uczynię człowieka rzadszym niż najczystsze złoto, i śmiertelnika - droższym niż złoto z Ofiru. (...) Każdy odszukany będzie przebity, każdy złapany polegnie od miecza. Dzieci ich będą roztrzaskane w ich oczach, ich domy będą splądrowane, a żony - zgwałcone. Oto Ja pobudzam przeciw nim Medów, którzy nie cenią sobie srebra ani w złocie się nie kochają. Wszyscy chłopcy będą roztrzaskani, dziewczynki zmiażdżone Nad noworodkami się nie ulitują, ich oko nie przepuści także niemowlętom."

Milczał.

Więc skoro to tyle jeśli chodzi o argumenty to nie otwieraj parszywej gęby już nigdy w lamentowaniu o atakowanie twojej wiary. Dopóki tobie będa przyświecały takie słowa, którymi stoi twoja biblia, a mi mówienie o tym, że te slowa są obrzydliwością bez wyznawania żadnych apeli czegoś najwyższego do prześladowania, mordowania, niewolenia, gwałcenia i zla to nawet nie jesteśmy sobie równi. I nigdy nie będziemy.

To tobie przyświeca największa obawa i najważniejsze przykazanie boga twojego: (Księga Kapłańska; rozdział 24 – wers 15-16) "Ktokolwiek przeklina Boga swego, będzie za to odpowiadał. 16 Ktokolwiek bluźni imieniu Pana, będzie ukarany śmiercią. Cała społeczność ukamienuje go. Zarówno tubylec, jak i przybysz będzie ukarany śmiercią za bluźnierstwo przeciwko Imieniu"

Ateizm nie ma ani takiej księgi ani takiego urojonego sadysty. I nie ma cynicznych, obludnych kapłanów i papieży, którzy stworzyli zbrodniczą machinę kościoła katolickiego i w imieniu szerzenia swego boga dokonali największej zagłady ludzi na wszystkich kontynentach w dziejach ludzkości. Największej w imieniu boga, którego nazywają "miłosiernym".

https://www.poganin.eu/antyteizm/jahwe-czyli-niedorzeczne-zlo

 

Odwracam się i odchodzę - Jak to powiedział fizyk Krauss - zostawiam za sobą - zapomnij o jezusie, to gwiazdy umierały byś ty mógł się urodzić. 

Jako ateista, jestem człowiekiem który wierzy w to życie, który wierzy w moralność.

Jeśli robisz coś dla nagrody albo ze strachu lub po to by kogoś ukarać, to nie masz moralności.

 

 

Jeśli dowody empiryczne każą Ci coś zaakceptować, a Ty lekceważysz to mówiąc, mogę sobie wierzyć w te mity i bajki to zamyka Cię na wiele innych rzeczy i to nie jest niewinne. W zetknięciu ze światem realnym będziesz nieuchronnie podejmował złe decyzje.

Ludzie chcą w coś wierzyć. Chcą wierzyć w wierzenia. I większość ludzi wiary wybiera z doktyny rzeczy, które wydają im się niepoważne i odrzuca je. Sądzę, że jeżeli nie wierzysz w niektóre rzeczy i musisz je odrzucić, to daj sobie z tym spokój w ogóle.

 Czy wiemy jak powstaly pierwsze formy życia? Nie. Ale biochemia i genetyka dały podstawy do wnioskowania, że jest prawdopodobieństwa iż chemia w naturalny sposób przekształciła sie w biologię.

Czy to wiemy? Nie. Ale jest to prawdopodobne i dlatego warte uwagi.
Cud nie jest potrzebny. To samo dotyczy wszechświata. Na kluczowe pytanie, ostatni bastion boga, dlaczego jest coś, a nie nic - odpowiedzmy; nie potrzebujemy cudu.
Z perspektywy filozoficznej ludzie mają problem z wszechświatem, który miał początek. Dlatego wymyślili boga. Zamiast przyczyny i początku jest religia i teologia.

Ludzie mówią, że nauka odbiera ich duchowe spełnienie, cuda i szczęście. Zamiast tego powinniście być szczęśliwi, że mało znaczycie ale zostaliście obdarzeni przez ewolucje świadomością i inteligencją. I że możecie zadawać pytania. Wiec zamiast wpadać w depresję i poszukiwać idei ponad swoim światem, stwórzcie władne idee i cieszcie sie tą krótką chwilą pod słońcem.  Lawrence M. Krauss

 

   Wierzącymi rządzi strach. Musimy dorosnąć inaczej nigdy nie wydostaniemy się z tej zabobonnej spirali zła czynienia tego co chce jakiś starodawny bóg, którego nikt nigdy nie widział. Ewangelia Jana, rozdział 1 18 Boga nikt nigdy nie widział.

Nie tylko nikt nigdy nie widzial ale i nie może ujrzeć. Już wiemy, że bóg rozmawia z Mojżeszem zawsze ukryty w ogniu, dymie, obłoku. Nikt go nigdy nie widzi, to znaczy Mojżesz go niby widzi. Oto i cała tajemnica wiary. Dym z ołtarza i ofiary.

Mojżesz ten twórca prawa co potwierdza między innymi Jan w nowym testamencie w rozdziale 1 swojej ewangelii 17 Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza. Ten mojżesz w religii zarówno chrześcijańskiej jest wielkim czlowiekiem boga i tejże religii podczas gdy to jeden z największych degeneratów i morderców. 

Władza Mojżesza rzecz jasna nie istnieje bez boga więc wybłagał on jahwe aby jednak z nimi szedł.
Jahwe się zgodził oznajmiając przy tym rzecz jakże ważną o sobie: Księga Wyjścia, rozdział 33 gdyż Ja wyświadczam łaskę, komu chcę, i miłosierdzie, komu Mi się podoba»

Dotąd tylko wolni od doktryny lub odważni w poglądzie mogli mówić, że jahwe nie jest ani miłościwy ani łaskawy jak sam siebie określa.
Tutaj mamy już jego jawną deklarację na potwierdzenie tej tezy. On jest łaskawy tylko wtedy gdy ma taki kaprys. To ma wyjaśnić kwestię jego podłości oraz oczywiście umocnić strach i posłuszeństwo.

No i niedowiarkom, którzy śmieli wątpić w te rozmowy z dymem zamyka usta raz na zawsze:
20 I znowu rzekł: «Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu»

Pozamiatane. Nie możesz ujrzeć boga bo byś umarł. Dla Twojego dobra on Ci się po prostu nie ukaże. Masz wierzyć i oddawać ofiary. To wszystko co możesz.

 

 Wstydem dla inteligencji i moralności jest szanowanie i tolerowanie religii która prześladuje i niszczy ludzi i zwierzęta. 

I wstydem jest podawanie przez wiernych jako fundamentalnych wydarzeń pomocy i łaski boga, wyprowadzenia izraelitów z egiptu (po tym jak go zniszczyl i zabił wszystko co pierworodne) oraz choćby marsz do ziemi obiecanej, który byl holocaustem dla spotkanych po drodze narodów.

Księga Jozuego, rozdział 10
28 Tego samego dnia Jozue zdobył Makkedę i pobił ją ostrzem miecza, króla zaś jej i wszystkich żywych w mieście obłożył klątwą, tak że nikt nie ocalał.(...) 29 Następnie Jozue z całym Izraelem udał się z Makkedy do Libny i natarł na Libnę. 30 I wydał ją Pan w ręce Izraela wraz z jej królem; zdobyli ją ostrzem miecza i zabili wszystkich żyjących, tak że nikt nie ocalał;(...). 31 Jozue z całym Izraelem udał się następnie z Libny do Lakisz, obległ je i natarł na nie. 32 I wydał Pan również Lakisz w ręce Izraela, który na drugi dzień zdobył je i zabił ostrzem miecza wszystkich żyjących w nim, zupełnie tak, jak uczynił z Libną. 33 Wówczas Horan, król Gezer, przybył, aby wspomóc Lakisz, lecz Jozue zadał mu taką klęskę, iż z jego ludu nikt nie ocalał. 34 Później Jozue, a z nim cały Izrael udali się z Lakisz do Eglonu, oblegli go i natarli na niego. 35 Zdobyli go tego samego dnia i pobili ostrzem miecza. Wszystko, co w nim żyło, tegoż dnia zostało obłożone klątwą, zupełnie tak, jak w Lakisz. 36 Z Eglonu udał się Jozue, a z nim cały Izrael do Hebronu i natarł na niego. 37 I zdobyli go, i porazili ostrzem miecza jego króla i wszystkich mieszkańców przyległych jego miast, nie pozostawiając nikogo przy życiu, jak uczynił [Jozue] z Eglonem. Miasto i wszystko, co w nim żyło, zostało również obłożone klątwą. 38 Jozue wraz z całym Izraelem wrócił do Debiru i natarł na niego. 39 I zdobył go wraz z jego królem i wszystkimi przyległymi doń miastami: pobili go ostrzem miecza i obłożyli klątwą wszystko, co w nim żyło, nie oszczędzając nikogo. Jak postąpił z Hebronem, tak uczynił z Debirem i jego królem, jak przedtem 40 W ten sposób Jozue podbił cały kraj: wzgórza i Negeb, Szefelę, i stoki górskie i wszystkich ich królów. Nie pozostawił nikogo przy życiu i obłożył klątwą wszystko, co żyło, jak rozkazał Pan, Bóg Izraela. 41 Jozue pobił ich pod Kadesz-Barnea aż do Gazy, cały kraj Goszen aż do Gibeonu. 42 Wszystkich tych królów i ziemie ich zdobył Jozue w jednej wyprawie, ponieważ Pan, Bóg Izraela, walczył wraz z Izraelem.

Tak wyglądała wędrowka wybranego narodu boga do ziemi obiecanej. Setki miast, miliony ludzi i zwierząt.
Terror i faszyzm w imieniu boga i z bogiem na ustach. Po drodze dąsy boga na Medianickie kobiety i pałanie chęcia zemsty. Chęcią wybicia ich. Księga Liczb, rozdział 31

7 Według rozkazu, jaki otrzymał Mojżesz od Pana, wyruszyli przeciw Madianitom i pozabijali wszystkich mężczyzn. (...) 9 Następnie uprowadzili w niewolę kobiety i dzieci madianickie oraz zagarnęli jako łup wszystko ich bydło, stada i cały majątek. (...) rozgniewał się Mojżesz na dowódców wojska, na tysiączników i setników, którzy wracali z wyprawy wojennej. 15 Rzekł do nich: «Jakże mogliście zostawić przy życiu wszystkie kobiety?

Czcigodny przez religię, prorok boga miłosiernego jahwe oburzony jest, że żołnierze nie pozabijali kobiet. Jak mogliście nie zarznąć tych kobiet.

16 One to za radą Balaama spowodowały, że Izraelici ze względu na Peora dopuścili się niewierności wobec Pana. Sprowadziło to plagę na społeczność Pana.

Bóg nie może znieść tego wstydu, tego policzka. Nie moze pozwolić im żyć. Toż to taka okrutna potwarz dla naszego miłosiernego boga, będącego naszym drogowskazem moralnym.

Teraz też wiemy dlaczego bóg był tak wkurzony na Medianitów. Tylko i wyłącznie za to, że część z Izraelitów przestała go czcić. Toż to czyn godzien takiego okrucieństwa. Izraelici przebywali w Szittim. Tam sobie zaczeli folgować (Księga Liczb, rozdział 25)

1 Gdy przebywali w Szittim, zaczął lud uprawiać nierząd z Moabitkami(...)Izrael przylgnął do Baal-Peora, i gniew Pana zapłonął przeciw niemu. 4 I rzekł Pan do Mojżesza: «Zbierz wszystkich [winnych] przywódców ludu i powieś ich dla Pana wprost słońca, a wtedy odwróci się zapalczywość gniewu Pana od Izraela». 5 Rozkazał więc Mojżesz sędziom Izraela: «Zabijajcie każdego z waszych ludzi, którzy się przyłączyli do Baal-Peora». 6 I oto przybył jeden z Izraelitów i przyprowadził Madianitkę do swoich braci przed oczami Mojżesza i całego zgromadzenia Izraelitów, którzy lamentowali u wejścia do Namiotu Spotkania. 7 Ujrzawszy to kapłan Pinchas, syn Eleazara, syna Aarona, chwycił w rękę włócznię, opuścił zgromadzenie, 8 poszedł za Izraelitą do komory namiotu i przebił ich obydwoje, mężczyznę Izraelitę i kobietę - przez jej łono. I ustała plaga wśród Izraelitów. 9 Zginęło ich wtedy dwadzieścia cztery tysiące. 10 Mówił znowu Pan do Mojżesza: 11 «Pinchas, syn Eleazara, syna kapłana Aarona, odwrócił mój gniew od Izraelitów, gdyż zapłonął pośród nich zazdrością. Dlatego nie wytraciłem zupełnie Izraelitów w mojej zazdrości. 12 Oznajmij więc: Oto Ja zawieram z nim przymierze pokoju.

Nie możemy wszak się dziwić. Słyszeliśmy już jak bóg mówił, że jest bogiem zazdrosnym. I każdy kto z nim podróżuje tyle lat powinien wiedzieć, że jest również zdegenerowanym sadystą.

Ale oto znowu jest nadzieja bo bóg zawiera kolejne po kolejnym i kolejnym przymierzu. Zawsze jakoś tak po spektakularnych mordach. Zawsze po jakimś poświeceniu dla niego czlowieka czy zwierzęcia.

1 Rzekł Pan do Mojżesza: 2 «Pomścij Izraelitów na Madianitach. Potem zostaniesz przyłączony do twoich przodków1».
Księga liczb, rozdział 31

Jednak gdy zdamy sobie sprawę, że bóg jahwe jest chorym psychopatą, w którym głownym motywem działania jest nienawiść, to nie powinniśmy być zaskoczeni.
Taka jest właśnie, a nie inna, idea boga.

17 Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną. 18 Jedynie wszystkie dziewczęta, które jeszcze nie obcowały z mężczyzną, zostawicie dla siebie przy życiu.

Tak więc ulubieniec boga to również bezlitosny psychopata. Zabijcie wszystko ale dziewice nam się przydadzą.

Biorąc pod uwagę, że dojrzałość dziewczynek przyjmowało się na dwunasty rok życia, to możemy pokusić się o stwierdzenie, że zabijali również dzieci. Nie w amoku wojny lecz z wyrachowania i z premedytacją.
Zostawili sobie tylko dziewice; wszak to zawsze najbardziej łakomy kąsek.

Gdyby komuś wydawało się, że nie chodzi przecież o to, że oni będą gwałcić nieustannie te dziewice tylko na ten przykład będą one im gotować i sprzątać to żle się wydaje.
Czyż do gotowania i sprzątania nie byłaby lepsza dorosła kobieta, która już to umie? A które zabili?

Przekaz jest nadzwyczajnie jasny.

35 a osób, czyli dziewcząt, które jeszcze nie obcowały z mężczyzną, było razem trzydzieści dwa tysiące.

I te dziewczęta trafiły do zołdaków jako łup wojenny tylko i wyłącznie jako niewolnice seksualne.

 

Podporządkowywanie sobie ludzi to typowo europejska mentalność wywodząca się z opresyjnych struktur politycznych i religijnych epoki renesansu.
Utrwalana doktryną chrześcijańską, która akceptowała i promowała niewolnictwo ideowo. I w zasadzie to własnie z tego powodu Konstantyn uczynił chrześcijaństwo religią narodową. https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/dluzsze/mysl-56


Królowie i duchowni dzierżyli władze absolutną nad ludem, który nic nie miał. Poznawszy na samym początku rolę kapłana w społeczeństwie wiemy dlaczego lud mial mniej i coraz mniej. Dla kapłana, który ma coraz wiecej dobrze aby inni mieli mniej gdyż jak będą biedni, jak będą głodni to przyjdą do kapłana i oddadzą wlasne dzieci w niewolę lub gwałt.

To również wymyślil doskonale bóg czyli kapłan. Wszystko co pierworodne należy do boga ale możesz to wykupić. Nie masz pieniędzy? To dziecko odpracuje; na kolanach. https://www.poganin.eu/antyteizm/religia-czyli-wyzysk

Tą samą mentalność mieli ludzie którzy odkryli między innymi amerykę.
I doprowadzili do największej zagłady w dziejach ludzkości. Szerząc doktrynowo swoją wyższość i swojego boga, o którym mówili, że jest miłosierny.

Takich wodzów plemion jak nasz Orou było miliony. Katoliccy kapłani zawieżli im dokładnie to samo. Dając pewną alternatywę; albo zostaniesz chrześcijaninem albo zginiesz.

Szacuje się, że w obu amerykach zginęło 70 milionów ludzi z rąk chrystianizujących konkwistadorów . Często w niewyobrażalnych męczarniach. Wycinane płody, rzucane na pożarcie zwierzętom. Rozrywane niemowlaki rękami ludzi niosącymi krzyż i boga na ustach.
Ostało się zaledwie 10 milionów branych do niewoli i zmuszanych do wyznawania europejskich „wartości"
Od pierwszego kontaktu zaledwie Europejczycy zdecydowali się podporządkować ludzi ameryk i zniewolić ich.
Własnie z powodu tej mentalności. I megalomani wywodzącej się z doktryny religijnej o swojej wyższości nad innymi.

Doktryny w której najwyższy twór czyli bóg nakazuje brać niewolników.

 

Bóg wybral sobie plemię aby rozpocząć podbój Palestyny. Wcześniej zniszczył Egipt. I w zasadzie setki miast. Gwoli uczciwości musimy dodać, że Egipt to kraj jaki uratował Izraelitów przed śmiercią głodową na pustyni, przyjmując ich i oddając im najlepszą ziemie Goszen. Póżniej ten sam Egipt uratuje matkę jezusa chrystusa, czyli w zasadzie ocali narodziny syna boga.

Mimo tego bóg jahwe jest tak nieuczciwym, nielitościwym i tak psychopatycznym tworem, że wręcz nienawidzi Egiptu.

Księga Ezechiela, rozdział 29

8 Dlatego tak mówi Pan Bóg: Oto sprowadzę na ciebie miecz i wytrzebię z ciebie ludzi i zwierzęta. 9 Ziemia egipska stanie się pustynią i miejscem bezludnym, wtedy poznają, że Ja jestem Pan. Ponieważ powiedziałeś: "Mój jest Nil, ja go uczyniłem", 10 oto dlatego przyjdę na ciebie i na twoje rzeki i uczynię z ziemi egipskiej wyludnioną pustynię, od Migdol aż do Sjene i aż do granic Kusz. 11 Nie przekroczy jej żadna ludzka stopa ani też nie przejdzie przez nią noga żadnego zwierzęcia. Nie będzie zamieszkana przez lat czterdzieści. 12 Uczynię z ziemi egipskiej pustynię wśród wyludnionych krajów, a miasta jej zostaną pustynią wśród wyludnionych miast

 

 Opowiedzmy sobie o jeszcze innej historii owego miłosierdzia boga i jego wybranków. Po drodze przedstawiając naiwność ludzi wiary.

Księga Jozuego rozdzial 7

1 Izraelici dopuścili się przestępstwa na rzeczach obłożonych klątwą. Akan, syn Karmiego, syna Zabdiego, syna Zeracha z pokolenia Judy, przywłaszczył sobie coś z dobra obłożonego klątwą, dlatego zapłonął gniew Pana przeciw synom Izraela.

11 Izrael zgrzeszył: złamali przymierze, jakie z nimi zawarłem, wzięli sobie z tego, co było obłożone klątwą - ukradli to, zataili i schowali między swoje rzeczy. (...)15 U kogo zaś znajdą rzeczy obłożone klątwą, będzie spalony wraz ze wszystkim, co do niego należy, bo złamał przymierze Pana i popełnił zbrodnię w Izraelu».

A jakże, trzeba palić swoich wybranków za taką niesubordynację. Wszak tak właśnie postępować powinien miłosierny bóg.

20 Odpowiedział Akan Jozuemu: «Istotnie zgrzeszyłem przeciw Panu, Bogu Izraela. Oto co uczyniłem: 21 Ujrzałem między łupem piękny płaszcz z Szinearu, dwieście syklów srebra i pręt złoty wagi pięćdziesięciu syklów. Zapragnąłem ich i zabrałem je. (...)
24 Wziął więc Jozue Akana, syna Zeracha, srebro, płaszcz i pręt złoty, jego synów i córki, jego woły, osły i owce, jego namiot i wszystko, co do niego należało. Wszyscy Izraelici im towarzyszyli. I wywiedli ich w dolinę Akor. 25 Jozue powiedział: «Jak nas wprowadziłeś w nieszczęście, tak niech dziś Pan ciebie w nieszczęście wprowadzi». I wszyscy Izraelici go ukamienowali, a ich spalili i obrzucili kamieniami.

Przeczytajcie jako jedno zdanie teraz tylko to co jest wytłuszczone.

Jaka była idea wiary wobec ludów dalekich innowiernych? Czyli nie wybranych przez boga? idea miłosierdzia boga i jego wyznawców? Księga Powtórzonego Prawa, rozdział 20

13 Skoro ci je Pan, Bóg twój, odda w ręce - wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza. 14 Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci dał Pan, Bóg twój. 15 Tak postąpisz ze wszystkimi miastami daleko od ciebie położonymi, nie będącymi własnością pobliskich narodów. 16 Tylko w miastach należących do narodów, które ci daje Pan, twój Bóg, jako dziedzictwo, niczego nie zostawisz przy życiu.

Jak to szło? miłuj bliżniego swego jak co?

"A co z miłością bliźniego? Owszem, jest ważna ale jako hasło służące kreowaniu pozytywnego wizerunku religii i kościoła. W praktyce religia jest i zawsze była ideologią wrogości wobec wszelkich grup identyfikowanych jako obce takich jak poganie, innowiercy, bluźniercy, niewierzący, osoby homosekausalne. A ponieważ dzisiejsza wspólnota jest prularistyczna wiec religia, która nieustannie mobilizuje wiernych przeciwko komuś lub czemuś staje się siłą antywspólnotową. Niszczącą więzi społeczne, podkopującą wzajemne zaufanie." Jerzy Bokłażec

W chrześcijaństwie nie tylko nie ma miłowania bliżniego swego lecz jest nawoływanie wprost do nienawiści nawet wobec swojej rodziny. Sam reklamowany przez chrześcijan jako słodki chłopiec, który stal się niewinną ofiarą, jezus chrystus naucza obrzydliwych od strony moralnej idei 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien (mateusza, rozdział 10) Aż ciśnie sie na usta krzyk, kto mówi to co powyzej, nie jest mnie godzien.

https://www.poganin.eu/antyteizm/potomek-gwalciciela

 

   "Nadszedł czas, że dorośliśmy. Zamiast cofać się do czternastego wieku, powinniśmy uczcić dwudziesty pierwszy, mówiąc; chwila, nie wierzę w zajadłą, kapryśną, okrutną, podstępną, ludobójczą, homofobiczną, mizoginiczną, rasistowską, mściwą i pełną przemocy tyranię." 

Temat religii nie jest tabu. Nie ma tu ograniczeń. Religia stawia twierdzenia o wszechświecie , które muszą być udowodnione i powinny być kwestionowane, a jeśli trzeba z pogardą wyśmiewane. To, że różne systemy religijne mają monopol na moralność i pariotyzm jest obrzydliwe. Richard Dawkins

 

Górlnolotne frazesy chrześcijaństwa to filozofia Platona, Arystotelesa i Stoików. Narodziny z dziewicy, eucharystia oraz zmartwychwstanie to istne pogaństwo i mity żyjące od tysięcy lat w przestrzenii.
Chrześcijaństwo tylko je splagiatowało. Mesjanizm natomiast odsyła nas do Starego Testamentu.

Główne elementy lączące ludzkie wierzenia były trzy; zjadanie ciał bóstw (teofagia), często rodzili się bogowie z kobiet ziemskich w tym dziewic, oraz śmierć boga, który zmartwychwstawał jak na ten przykład Ozyrys i wielu innych.

Zjadanie ciała swego boga czyli chrześcijańska eucharystia to plagiat wierzeń pogańskich. Mitra zabija byka i zjada jego ciało oraz pije krew. 

https://www.poganin.eu/antyteizm/jezus-chrystus-czyli-mitra

 

   Era rozsądku zaczyna się gdy ludzie oczyszczają się nie z grzechu pierworodnego, a z pierworodnej ignorancji i zależności od pradawnych autorytetów.

"W nauce można zdefiniować wszechświat z niczego. I to ma być gorsze niż pewność cudu oraz zrobienie niczego, z czegoś.
Zdarzało się to za sprawą religii wiele razy.
Tak było w średniowieczu gdy dogmaty religijne wyparly światłe myśli Greków. W skali globalnej wszystkie one zostały zapomniane.
Tak było w jedynastym wieku w świecie arabskim, gdy centrum kultury i matematyki stało się ekonomiczną i intelektualną pustynią z powodu islamu.
I tak może stać się dziś. Ale dwudziesty pierwszy wiek stawia nam wyzwania jakich nigdy nie było. Globalne zmiany klimatu. Przeludnienie. Kryzys energetyczny. I potrzeba edukacji oraz zatrzymania zniewolenia kobiet i w wielu miejscach dzieci.
Jeśli nie zmienimy sposobu myślenia, jeśli nie będziemy gotowi na otwartą dyskusję i kreowania naszej kultury bez względu na tradycje, jeśli nie skupimy się na realizowaniu polityki społeczej opartej na rzeczywistości, możemy ten wspaniały pod wieloma względami świat obrócić w nic.
I wszyscy musimy być pewni, że tak się nie stanie. Ta praca nie może być wykonana tylko przez ateistów czy agnostyków. Ten mozół musza podjąć też wierzący bo świat to jest jedyne miejsce, mimo, że wierzą inaczej, co do którego nie mamy wątpliwości, że istnieje. I wspólne.

W naszej coraz bardziej złożonej naukowej i technologicznej cywilizacji wiele problemów politycznych wymaga wiedzy. po prostu wiedzy i nauki.
Jak zatem społeczeństwo ma sprawować demokratyczną kontrolę nad rządem jeśli nie kieruje się wiedzą i nie rozumie nauki.

Szerzenie naukowych poglądów we współczesnym świecie jest nadrzędne. Co złego może być w wiedzy i oświeceniu. To może być tylko dobre." Lawrence M. Krauss

 

   Człowiek prześcignął boga już dawno temu. Prześcignął wszelkich bogów ale wciąż patrzy na nich jak na autorytety. I wciąż z myślą o ich nakazach, morduje innych ludzi i zabija zwierzęta gdyż ktoś mu powiedział, że to dobry i właściwy pomysł.

A może to wszystko, po prostu strach? Strach przed śmiercią?

 Jestem realistą. Inteligentne życie osiągnie na drodze ewolucji świadomość jednego; pustki. Ale jakże w pięknych jeśli sie do tego przyczynimy okolicznościach. Cała przygoda kończy sie śmiercią i gdzie tu sens. A co jeśli jesteśmy drogą, mostem między tym co było, a tym co być powinno. Ogniwem w ewolucji człowieka do nadczlowieka.

 

Musimy sobie z tą świaodmością poradzić jak dorośli, nie tworząc sobie wirtualnych przyjaciół i możliwości odkupienia naszych podlości. Nie tworząc sobie ucieczki do miejsca, w którym będziemy żyć wiecznie i spotkamy naszych wszystkich wcześniej umarłych. https://www.poganin.eu/antyteizm/last-minute-janusza-i-halinki

 

Niech zmarli pozostaną martwi i z tą świadomością musimy się mierzyć godnie nie sięgając po narkotyki jakimi są wierzenia.

Wspólnota chrześcijan to współnota grzechu i winy. Marności ludzkiego ducha przez uległość wobec czegoś ponad nami.

Nagle przestaje liczyć się to co naturalne w czlowieku; instynkt, dążenie do wzrostu, do wiedzy, do bycia lepszym, znakomitszym okazem samego siebie.

Liczy się umartwianie i cierpienie za grzech naszych prarodziców. I wieczna pokuta, w wiecznym poczuciu winy.

I nagle człowiek ze światła wchodzi schować się w ciemny kąt. I pozostaje tam skulony na wieki; jest już karykaturą ludzką. I chce jak najszybciej sie stąd wydostać do obiecanego raju. Ale po drodze musi sobie wykupić tam drogę i wstęp.

 

Wszystkie religie chcą mówić o sprawiedliwości i wiecznym życiu. Ba, o sprawiedliwośći w tym właśnie wiecznym życiu po życiu, w którym musisz z uśmiechem akceptować niesprawiedliwość. I wszystkie religie wzmagają w czlowieku poczucie strachu.

 Chrześcijaństwo deprecjonuje tu i teraz na rzecz tam i póżniej. Pokażcie mi religię, która przygotowuje nas do nicości, a być może ją docenię. Pokażcie mi religię która mówi, że żyjesz odpowiadając za swoje czyny, a nie dla kary lub nagrody, a uznam ją za uczciwą. Pokażcie mi religię, w której zbrodniarz musi ponieść konsekwencje swych zbrodni osobiście, w której nikt inny, żadna śmierć innego czlowieka ani zwierzęcia nie może zmyć jego win. To winowajca ma ponieść karę, nikt nie może odkupić jego zbrodni. Chrześcijańska doktryna odkupienia grzechów jest ideą unikania odpowiedzialności.

I dajcie mi religię, w której dobro pozostaje dobrem, a zło złem, a nie dobro zamienia się w bogobojnośc, a zło w grzech. Przy czym zarówno dobro nie jest dobrem w rozumieniu etycznym lecz w rozumieniu przypodobania się bogu.

I dajcie mi religię, w ktorej lekarstwem na "niewiadomo co" nie jest śmierć czlowieka nawet jeśli jest on synem boga, który nie mial ojca i synem matki, która nie rodziła. 

Wyznawanie idei, w której dla okdupienia naszych czynów pozbawia sie życia czlowieka lub zwierzę jest nie tylko podłe i obrzydliwe ale niegodne myśli ludzkiej.

 

Chrześcijaństwo przygotowuje do kolejnego życia, marzeń, złudzeń, kłamstw. Nagle stajesz się tak slaby będąc w tej religii, że nie przetrwałbyś dnia bez lęku przed śmiercią. 

I zaczynasz wierzyć w sny. Robisz przez całe życie coś co stoi w sprzeczności z wolą ludzką i ludzkim instynktem. W strachu przed następnym koszmarem czyli piekłem lub o nagrodę królestwa niebieskiego. Miejsca w którym spotkasz wszystkich jakich nie lubiłeś, jacy przyczynili się do zła ludzkiego ale wykonywali wolę bożą, bądż na końcu swego podłego, sadystycznego życia przyjęli łaskę pana. I żyjesz od dnia śmierci wśród nich przez całą wieczność.

 

Czy jest większy koszmar niż świadomość braku odpoczynku? Niż brak wytchnienia? A tutaj i teraz każdą radość przysłania cień ognia. Najwyższy twór patrzy na to czy trzymasz ręce na kołdrze ale jęki cierpiących nie pochłaniają jego uwagi.

    Każde życie kończy się smiercią. Szczęśliwie jeśli łagodną. Udręka, strata, zdrada, ból, cierpienie, strach, niedola, poniżenie, odrażające choroby, przewleklła agonia, której w myśl religii nie możesz przerwać aby nie zaznać kary. I jeszcze Ci mówią, że to jest doskonały plan boski. Wieć czy aby napewno jest to plan kogoś kto nas lubi?

 A nawet jak jesteś łagodny to wszędzie dookoła przyglądasz się okrutnej i wymyślnej śmierci usankcjonowanej przez tego samego człowieka jaki ogłasza się dobrym dziełem boga; sadystycznej i codziennej śmierci czynionej niewinnym stworzeniom. Mówią o bogu, klękają w świątyniach mając się za koronę stworzenia, a każdego dnia ferują innym stworzeniom niewyobrażalny ból, strach i zło.

Oświecony czlowiek prześcihgnał zarówno boga, jego syna, apostołów testamentowych i wielkich religii już dawno temu.

Choćby Sokrates, który mówi nam: nie mówcie o miłości i dobrze podczas gdy macie martwe zwierzęta na talerzu.

Tylko wskazanie nam tego co etyczne, co winno przyswiecać istocie majacej się za inteligentną i posiadajacej duszę jest w  stanie ukazać, iż naszą rolą moralną jest bycie obrońcą i opiekunem, a nie oprawcą. Inaczej nie możemy mówić o miłości i dobrze jak to przestrzegł nas Sokrates.

 

Jednak nie jest tak jak chcą wielcy. Nie jest etycznie, nie przyświeca nam dobro. Akceptujemy to tlumacząc, iż tak jest bo tak było od wieków i taki świat stworzył przecież bóg.

Wasz bóg stał przed nieskończonymi możliwościami, a stworzył to; taki właśnie świat, nie inny.

 

Świat, w ktorym bliżni i ofiara z niego ma być moim zbawieniem? Nie chcę tego, nie potrzebuję tego, niczego nie uczyniłem aby potrzebować czyjejś łaski i odkupienia. Aby cierpieć i płacić za czyjeś grzechy. Nie chcę aby za wmawianą mi winę pozbawiać życia niewinne stworzenie. I aby jakaś doktryna utwierdzała mnie w tym, że jak nie poćwiartuję jakiegoś stworzenia to mój bóg nie ześle deszczu.

Chcę wiedzy aby zrozumieć, że deszcz to nie wola jakiegoś boga lecz fizyki. A żadne stworzenie nie chce śmierci więc nie będę jej mu czynił.

 

 Nie każcie mi dostrzegać siebie w bliżnim, w tym który podpala zwierzę palnikiem, zagładza je na śmierć, gwalci dziecko.

 Nie są mi podobni ani bliscy. Nie są dla mnie bliżnim i nie zaslugują na wybaczenie nawet jeśli bardzo się o to na łożu smierci pomodlą.

 Nie oferujcie mi religii w której tak łatwo można uciec przed odpowiedzialnością za swoje poczynania za życia. W ten sposób oferujecie im przyzwolenie na sadyzm tu i teraz gdyż i tak wiedzą, że zostanie im przebaczone po przyjęciu odpowiedniego rytuału.

 Pozwalacie uciec zbrodniarzom od odpowiedzialności. Gwarantujecie im uniewinnienie i miejsce tam gdzie mają być również Ci dobrzy. I twierdzicie, że śmierć jakiegoś czlowieka zmyje zbrodnię z innego.

 

   Znakomity Sam Harris mówił : Jeśli obudzisz się jutro rano, wierząc w to, że wymówienie kilki łacińskich słów nad naleśnikami zamieni je w ciało Elvisa Presleya, to straciłeś rozum.
Lecz jeśli w mniejszym lub większym stopniu uważasz to samo o kawałku krakersa i ciele Jezusa, jesteś po prostu katolikiem.

Nie jestem pierwszą osobą, która zwróciła uwagę na to, że jest to bardzo dziwaczny kochający bóg, który czyni zbawienie zależnym od wiary opartej na kiepskich dowodach.
Okazuje się, że jeśli żyłeś 2 tysiące lat temu panowała obfitość dowodów, bóg osobiście czynił cuda lecz najwyraźniej zmęczyło go już bycie pomocnym.
A teraz wszyscy odziedziczyliśmy bardzo ciężkie brzemię niskiej wiarygodności tej doktryny, i wysiłek, by uporządkować to co obecnie wiemy na temat kosmosu i co wiemy o zbyt ludzkim pochodzeniu biblii, staje się coraz trudniejszy.
I chrześcijaństwo nie oferuje jakiegoś bezimiennego boga, jest bóg ojciec i jego syn, Jezus.

Nie jestem zachwycony, iż dzielę się tą informacją właśnie tutaj; ale chrześcijaństwo jest kultem ofiary z człowieka.
Chrześcijaństwo nie jest religią, która odrzuca ofiarę z człowieka. To religia, która celebruje pojedynczą ludzką ofiarę jak gdyby miało to coś zmienić.
„albowiem tak bóg umiłował świat, że syna swego jednorodzonego dał" (Jan, rozdział 3, wers 16)

Doktryna, która zakłada, że Jezus cierpiał na krzyżu tak aby inni nie musieli cierpieć w piekle.
Za wyjątkiem tych miliardów w Indii i kolejnych miliardów na przestrzeni dziejów. Jest to doktryna, która stoi pomiędzy godną pogardy historią naukowej ignorancji i religijnego barbarzyństwa.
Pochodzimy od ludzi, którzy grzebali dzieci w fundamentach nowych budowli jako ofiarę dla swoich wymyślonych bogów.

 Po prostu zastanówcie się nad tym. W ogromnej liczbie społeczności, ludzie pogrzebaliby dzieci w dziurach na pale. Ludzie tacy jak my, myśleli, iż powstrzyma to niewidzialne istoty przed zniszczeniem ich budowli.

Tacy właśnie ludzie napisali biblię.
Zatem jeśli istnieje coś mniej moralnego niż ten model to nigdy o nim nie słyszałem.

 

 

Epikur: Trzeba wyzwolić się ze strachu bogów i śmierci.

Epikur: Trzeba wyzwolić się ze strachu bogów i śmierci.

  

   Nagle jesteśmy lepsi od psów. Kiedy to się stało, że prześcigneliśmy psy w byciu dobrym? Podajcie mi pięć powodów dlaczego jesteśmy lepsi od psów.

W dodatku dostajemy jakąś świętość życia. 

Kto tak powiedział? Bóg? Jeśli znacie historię i biblię to zdajecie sobie sprawę, że bóg to główna przyczyna śmierci.
Hindusi, muzułmanie, żydzi, chrześcijanie zabijają się wzajemnie i innych bo bóg im powiedział, że to dobry pomysł.

Katolicy zabijają protestantów i prawoslawnych bo wedlug ich przywódców religijnych tamci żle reprezentują boga; zwyczajnie żle go zrozumieli więc trzeba ich zamordować, często w męczarniach. I podkreślając przy tym głośno, iż jesteśmy najlepszym wyznaniem tego boga i najbardziej miłosiernym. A zabijamy dlatego, że tak bardzo boga kochamy bo zabijamy za blużnierstwo.

A co gdybyśmy pozwolili im żyć tak jak chcą? Ależ to nie możliwe w religii.

Od strony moralnej w tym konkretnym przypadku obrzydliwość religii objawia się tym, że powinniście mówić – nie śpie z osobą tej samej płci gdyż jestem katolikiem. I ok. Ale wy tak nie mówicie, i tak nie postępujecie. Mówicie
- Ty nie możesz spać z kim chcesz bo ja jestem katolikiem. I to jest obrzydliwość. I faszyzm.

 

 Doktryna w starym  testamencie głosila, że inni to cudziemcy i poganie i z nich można brać niewolników. W nowym testamencie glosila, iż są chrześcijanie, żydzi i poganie. A poganie to nie ludzie, to podludzie. I ci ludzie doktryny przez naście wieków glosili tam gdzie jechali, że Ci tubylcy to też nie ludzie. I z tego tytułu mogą ich zabijać jak zwierzęta. Bo w religii tej zabijanie zwierząt jest zgodne z wolą ich boga.

Póżniej pewien mały czlowiek, rownież chrześcijanin stwierdza, że słowianie to podludzie. Idelnie wpisuje się w prawidła faszyzmu religijnego. I chce tych slowian podporządkować, zrobić z nich niewolników. Rozpoczyna drugą wojnę swiatową.

Dziś wciąż religia z pogardą traktuje ludzi innowiernych, pogan (przy czym poganin był każdym innym niż chrzescijan i żyd) ateistów, wegan, ekologów. W dodatku ta doktryna zawłaszcza sobie coś czego ani nie jest twórcą ani nie ma o tym pojęcia.

Duszę. I twierdzą, że ateizm nie uznaje duszy, albo abyśmy mieli calkowitą jasność - tak zwanej "duszy".

Ateizm przeczy teizmowi, a teizm nie ma monopolu na duchowość. Wszelkie imaginacje o duchowości spokojnie mogą kwitnąć w środowisku ateistycznym dlatego, że sama próba zrozumienia jażni czy duchowości jest nauką. Natomiast teizm sobie zawłaszcza duszę ale wcale nie chce jej badać. Nic o niej nie wie za wyjątkiem tego, że jest dana (według nich) przez boga. Jak oczywiście wszystko. Tylko w którym miejscu on daje jej dowód. I w którym miejscu dają dowód jej posiadania jego wzynawcy.

 

Wróćmy jednak do świętości życia. Nawet jeśli mówicie o świętości życia to w kórym miejscu to praktukujecie? Za ojców waszzej religii składających zwierzęta na ołtarzu? Zabijając masowo zwierzęta na obiad? Zabijając je dla zabawy? I zabijając innych ludzi tylko dlatego, że nie wierzą w waszego boga albo są homoseksualistami?

Wy tylko wybieracie którą formę życia uznacie za świętą, a całą resztę zabijecie.

Wiecie skąd to sie wzieło? Bo sami to wymyśliliście jako ludzie.

A wiecie co byłoby znacznie gorsze dla ludzkości niż brak boga? Gdyby to rzeczywiście wymyślił jakiś bóg, który jako istota najwyższa, najbardziej moralna, przykładna, godna szacunku i wielbienia właśnie tak by chciał. 

Gdyby ten świat taki jaki jest, w którym jedno w męczarniach zjada drugie, a najbardziej rozwinięty technologicznie gatunek czyni zbędny sadyzm i odnajduje w tym przyjemność, okazał się rzeczywiście dzielem wielkiego kreatora to oznaczaloby tylko, że bóg jest nieskończoną nikczemnością i nie ma dla nas ratunku.

Nie jest możliwym aby istota zdolna kreować wszechświat była tak niskich standardów moralnych. To zwyczajnie nie ma sensu i nie jest zgodne z wolą tworzenia. W dodatku ta istota tworzy miliardy galaktyk, gwiazd i planet ale najbardziej ją wkurza to, ze na planecie ziemia ludzie się onanizują.

Kreowanie sobie tak marnego boga jest niegodne myśli i imaginacji ludzkiej.

Wobec powyższego pora abyśmy zgodnie powiedzieli: Pieprzyć gościa w niebie. Powstrzymajmy sukinsyna zanim wszystkich nas zabije.

 

   Wychowywały mnie zwierzęta. odczuwam z nimi symbiozę, towarzyszą mi, a ja im. Jesteśmy istotami bląkającycmi się po tym samym świecie.

Jako gatunek mający wpływ na swoje postępowanie jesteśmy z anie odpowiedzialni. I to właśnie w jaki sposób traktujemy te bezbronne stworzenia, w dzisiejszym swiecie zależne od nas, świadczy kim moralnie jesteśmy.

Pewnego dnia umarl kot, którego przygarnałem gdy dogonywal agonii na łące. Dostał pomoc wetrynaryjną ale mimo to umarł.

Gdy położyłem go przy swoim poprzednim kocie, który również odszedł, powiedziałem aby go pilnował. 

Więc poznałem ich i uspokoiłem młodego, że będzie miał przewodnika.

 

Czy życzenie im powodzenia za wielką wodą albo na łąkach szczęśliwych jest wiarą w raj? Ale taki zwierzęcy raj. Czy może jest nadzieję, że trafią do miejsca, w którym będą miały szczęście nie spotkać człowieka z jego nie tylko co tendencjami ile charakterem.

Czyli do miejsca w którym będą absolutnie bezpieczne i beztroskie. W których nikt nie będzie ich ścigał aby zabić lub podręczyć. 

Czy wyobrażenie sobie tego miejsca po śmierci jest wiarą w raj? Z pewnością nie chrześcijański, z pewnością nie ten religijny jeśli weżmiemy pod uwagę największe religie monoteistyczne.

Chrześcijanie głośno mówią, ze zwierzęta nie mają duszy więc nie wejdą do raju. Wobec tego ja rownież nie chcę iśc do takiego raju. Nie spelnia on moich oczekiwań. Nie chcę iśc na wieki do miejsca, w którym nie ma zwierząt. Chcę iśc tam gdzie są zwierzęta. Czy to wystarczy aby nie chcieć chrześcijańskiego wiecznego spelnienia? 

Czy taka imaginacja wiąże mnie z religią? Absolutnie nie. Dlatego, że jest imaginacją dla chwili aby złagodzić cios. Wyobrażeniem o szczęśliwości. Wyobrażeniem, którym oszukujemy swoje emocje.

To pomaga ale to nic nie znaczy. 

 

Można powiedzieć, że nasza dusza kreuje świat, który ma zapewnić duszom naszych bliskich to dobre, bezpieczne miejsce wiecznego spokoju.

To stare jak stara jest ludzkość. Imaginacje, mity, wierzenia. Czyli wyobrażenie, które podejmujemy przez chwilę i we wspomnieniach. I być może uśmiechamy się wówczas nad grobami bliskich mówiąc, że wkrótce się spotkamy ale jeszcze nie teraz.

Nie tworzę jednak wokół tego doktryny, która mówi innym, że jest właśnie tak, a nie inaczej. Doktryny, której jeśli inni nie posłuchają to znaczy, że nie tylko zginiesz ale i Twoi zmarli nad którymi ronisz łzę, będą przez Ciebie na wieki odczuwać strach i ból.

To dla mnie osobiste. I nad grobami waszych bliskich takie winno być. 

To jakieś okropne barbarzyństwo uzurpurować sobie najpierw prawo do duszy jako czegoś boskiego tylko w człowieku, a następnie w dniu smutku gdybyśmy chcieli być sami z kimś kogo właśnie pochowaliśmy, dowiedzieć sie z całą stanowczością, od kogoś zupełnie ani nam bliskiego ani bliskiego mojemu kotu, że on jako zwierzę to w ogóle chuj wie gdzie pójdzie ale nie do nieba, a jeśli do nieba to aby złożyć go na ofiarę, a ja jako ten nie uznajacy jego opowieści, sprowadzam i na tego kota nieszczęście i wprowadzam siebie samego do piekła.

Zostaw mnie w spokoju ty orędowniku bólu i cierpienia. Czyż nie widzisz chamie, że tu dwie istoty łączą swą duszę we wspomnieniach i baśni.

Odejdż cieżkostopy chamie bez wrażliwości, a co dopiero duszy.

Dusza to nie jest produkt boski, ani nadany nam wyjątkowo za sprawą cudu.

Dusza to produkt naturalny do jakiego predestynuje natura, gdy daje nam życie.

Predestynuje dlatego, że tak jak i u zwierząt jak i u ludzi nie jest ona oczywista. Duszę trzeba rozwinąć, ona chce sie śmiać, biegać, uczyć, a przedewszystkim musi być karmiona dobrem i wrażliwością. Inaczej jest tylko albo prymitywnym instynktem albo bezmyślną skłonnością. 

 

Dochodze do wniosku, że odczuwanie emocji nie jest równoznaczne z posiadaniem duszy ale jest równoznaczne z posiadaniem możliwości duszy.

Jeśli jestem człowiekiem, który żyje z kotem zaledwie kilka dni, a gdy on umiera, ronię nad nim łzy i traktuję z szacunkiem jego ciało, chowając z namaszczeniem to w jaki sposób może stawiać się przy mnie człowiek przybijający takiego samego kota gwożdziami do krzyża aby oddać hołd jakiemuś bożkowi, a pózniej rzucający go gdzieś już umarłego bądż umierającego i cierpiacego. Wyrzucający go z tym kawałkiem drewna i symbolem zła i idący bez mrugnięcia okiem się modlić o łaskę boga.

Nie ma możliwości abyśmy mieli takie same dusze. Tylko dlatego, że jesteśmy tym samym gatunkiem zwierząt?

To dlaczego ja pomagam, troszczę się i czuję smutek gdy zwierzę umiera a oni niszczą, zadręczają i odczuwają satysfakcję.

Nic nas nie łączy za wyjątkiem cech fizycznych. Kompletnie nic. A dwie nogi i dwie ręce to za mało abym odczuwał braterstwo.

 

Jednak on przecież też czuje emocje; nie są to w większości emocje jakie odczuwam ja, ale jednak je odczuwa. Czy przez to nie powinien mieć duszy skoro dusza jest wynikiem odczuwania emocji.

Jeśli przyjmiemy, że dusza to coś co po prostu posiada każdy człowiek bez względu na jego wrażliwość to tak. Pewnie ma duszę ale w tym przypadku ta dusza jest niczym, zerem, twierdzeniem, przymiotem bez znaczenia.

No bo jakie ma znaczenie jesli firmuje się nią ludzi złych jak i dobrych. Nie chcę aby stawiać mnie na równi ze złymi. Z sadystami. 

Ponadto w myśl tego, że emocje są oznaką duszy to wszystkie zwierzęta ją posiadają, a religia jaka sobie przywłaszcza jako jedyna prawo duszy, odrzuca ten pogląd.

To barbarzyństwo. I jak już mówiłem, egoizm. Olbrzymi egoizm, który nie tylko zamyka nas na brak poznania lecz i na cierpienie. Bo skoro imaginacja raju ma łagodzić nam cios rozstania z umierajacym to pozbawianie zwierząt tej możliwości przez doktrynę nie łagodzi go lecz wzmacnia smutek.

Doktryna mówi, zwierzęta nie mają duszy, a wielu ludzi nawet w tej doktrynie żyje ze zwierzętami i je chowa w grobach. Ale doktryna je deprecjonuje, napewno nie wejdą do nieba, niech się gdzieś tam błąkają.

Paradoksalnie dla zwierząt lepiej aby nie wchodziły do chrześcijańskigo nieba i się gdzieś tam z dala od niego błąkały.

Nastawienie ludów księgi wobec zwierząt było klarowne; były składane na ofiarę, a sam bóg mówił w księdze rodzaju, że . 2 Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, i że swąd spalonych ciał to dla niego miła woń  "Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń.

Więc błąkajcie się zwierzaki. 

Nie wziałem swego pożeganania zwierząt, które ze mną żyły z żadnej księgi, swiętej księgi, z ust jakiegoś kapłana o wątpliwej moralności czy zapisków doktora wszczykującego zwierzętom przerażliwe choroby.

Wziąłem to ze swojej wrażliwości, z dojrzałości swojej duszy bo dusza aby miała wartość musi dojrzeć.

Jak owoc. Każda jabłoń jest drzewem, które wydaje owoc ale zanim jabłko nie dojrzeje jest niepożyteczna. Jest drzewem. Nie wyda owocu jeśli nie zaistnieją odpowiednie czynniki; światło, ciepło, woda, zapylenie.

Tak samo jest z człowiekiem i zwierzęciem; jesteśmy drzewem mogącym zrodzić jabłko. Ale do tego muszą zapanować odpowiednie warunki inaczej nie będze owocu. Będzie suchy konar. Jeśli nie pozwolimy podlecieć do nas żadnemu stworzeniu i nie docenimy go aby zapylić ten kwiat to będziemy tylko drzewem. Jeśli zabijmy to co chce przysiąść na nas i żyć przy nas to będziemy tylko drzewem.

 

Siedząc na ławce mam myśl, że kot dokonujący agonii na łące gdy go zabralem, przynajmniej wypoczął w domu. Że nie umarł w agonii zimną nocą czując strach gdzieś na polu lecz umarł w ciepłym, przytulnym miejscu. 

To bardzo ważne aby nie umierać w strachu. Przywilejem jest móc umrzeć w spokoju. Wielkim przywilejem.

Czy taka myśl coś zmienia? W rzeczy samej nic za wyjątkiem tego, że sprawia iż czujemy się trochę lepiej. Ale to dla nas.

Dla niego ten fakt zmienił wszystko; umarł bez strachu. Mógł zasnąć w spokoju, a nie walczyć o otwarcie ostatnimi siłami oczu aby móc wypartrywać jakieś niebezpieczeństwo.

Mógł odpocząć. 

 

Czy imaginacja fajnego miejsca dla odchodzących jest religią? Nie jest. Jest podążaniem za baśnią życia. Jest pożegnaniem.

Czy człowiek ma duszę i nikt wiecej; duszę ma wszystko co odczuwa. To jestestwo, nic ponad to. Nadane z natury, zaprojektowane przez nią i rozwijane przez miliony lat.

Czy każda dusza jest wartościowa?

Nie; większość ludzi nawet jak jest jabłonią nie zrodzi nigdy jabłka. I wiele zwierząt będzie jabłonią nie musząc rodzić owocu gdyż ich instynkt w tym świecie każe zabijać dla pożywienia.

Ale żadno z nich nie wraca z pracy i nie bije żony dla zabawy. Nie oblewa drugiego psa beznyną i podpala.

Zabijają się bo o dziwo w tym według was, w tym świecie stworzonym przez boga nie można było zaprojektować tego inaczej jak wzajmnym siebie zjadaniem.

Okrutny wytwór imaginacji okrutnej istoty? Gdybym był bogiem i miał wszechmoc świat z pod mojej ręki, będący efektem mego umysł byłby pełen symbiozy i harmonii bez zadawania bólu i uśmiercania jeden drugiego.

Ale ja mam duszę, a wasz bóg to uschnięty kawał bezużytecznego drewna.

 

Czy więc zwierzę może zrodzić jabłko? Bez wątpienia.

Zawsze w tym przypadku w mojej głowie mam obraz pewnego zdjęcia z mojego domu.

Na tym zdjęciu jest pies, kot i ptak. Pies który z natury zjada kota, kot jaki z natury zjada ptaka i ptak jaki z natury unika człowieka.

Na tym zdjęciu wszyscy siedzą razem na łożku, na którym leży też czlowiek, który według praw boga i jego sugestii powinien zjadać je wszystkie lub składac na ofiarę aby pan odczuwał miłą woń. I niestety zjada i składa na ofiarę; bo jest bezduszny bez względu na to jak bardzo siebie oszukuje i chce stawiać ponad innymi istotami i blisko wymyślonego tworu który ma nadać mu tej wyjatkowej rangi.

Aby właśnie stawiał się ponad wszelkimi stworzniami bez dociekań, że może być inaczej. W religii nie może być inaczej.

W filozofii i owszem. Niegdyś napisal mi brat "na próżno szukamy boga na zewnątrz on jest w nas, my nim jesteśmy, doskonałym przykładem jesteś Ty - mówisz że NI(najwyższy intelekt) nie istnieje, ale wierzysz w dobro dla drugiej istoty i dla świata, jesteś twórczy nie destrukcyjny i tym samym sobie zaprzeczasz bo pytasz się gdzie był NI jak działo się zło, a no nie było go w sercach złoczyńców, gdybyś tam był to NI byłby na miejscu, kiedy ludzie się zorientują i spostrzegą że to od nich wszystko zależy w nich jest potęga i siła , tak samo potężnie destrukcyjna jak i twórcza a szukają NI na próżno nie w tym miejscu.

To dzięki wyobraźni wylądowaliśmy na księżycu , to dzięki wyobraźni będziemy podróżować po galaktyce , to dzięki wyobraźni będziemy tworzyć istoty na nasze podobieństwo , to dzięki wyobraźni będziemy w dalekiej , dalekiej przyszłości tworzyć inne wszechświaty i jedynym ograniczeniem jest tutaj czas , który na końcu naszej drogi nie bedzie miał już znaczenia bo zapanujemy i nad nim.

Piękny tekst czlowieka, który cały czas przekomarzał się ze mną utrzymując, że jest chrześcijaninem, podczas gdy zawsze się z niego śmiałem, że nie jest, znając jego wartości i doprowadzajac do konieczności odpowiedzi, że wcale nie chwali tego boga za jego czyny i uważa go za bestię.

Nagle popełnia coś takiego. Filozofia w czystej postaci. Zwróciłem szczególną uwagę na ta frazę:

gdybyś tam był to NI byłby na miejscu, kiedy ludzie się zorientują i spostrzegą że to od nich wszystko zależy w nich jest potęga i siła

Jest do zdanie niesamowicie proste w przekazie ale tak niezwykle zawiłe w idei. I niezwykle precyzyjnie ujmuje całość.

I bez znaczenia jest, że wiem o tym iż to od nas wszystko zależy. Cały czas o tym mówię, walcząc z przekonaniem, że tradycja i tolerowanie ustalonego już jakiegoś boskiego planu, jak i wypełnianie jakiejś boskiej woli degeneruje człowieka.

Znaczenie ma właśnie to, że gdybyś tam był to bóg byłby na miejscu. (bo ty jesteś bogiem)

Stańmy się takimi ludżmi, którzy jeśli gdzieś będą to bóg będzie na miejscu. A boskośc płynąca z naszych czynów; czynów dobra, wsparcia i etyki powstrzyma i zapobiegnie złu. 

 

   Na szczęście niektórzy rodzą jabłko i odchodzą od tego, co wmawiane jest nam od pokoleń, że inaczej sie nie da, że tak jest bo było i być powinno, że taki jest swiat, co oczywiste jako dzieło dobrego boga.

Więc pokazuję bogu fucka i mówię, że świat może być inny bo jestem inny. Nie krwiożerczy, nie żarłoczny nawet jeśli on i miliony jego wyznawców uważają inaczej.

Pokazuję bogu czyli cywilizacji nie rozwijającej się świadomościowo wielkiego fucka bo wy wciąż jesteście prymitywni i barbarzyńscy, a niektórzy z nas, którzy rozumieją, że nasze ego musi być pośród innych stworzeń, a nie nad nimi, starają sie z całych sił czynić świat miejscem dobrym dla wszystkich. Wy natomiast w religii, którą nazywacie mołosierną uznajecie nasze dzialania za wrogie i niegodne. https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/dluzsze/mysl-54

Wy chcecie świat miejscem dobrym dla samych siebie i tylko siebie bo jesteście tworem boskim czyli ową koroną stworzenia, której należy się wszystko gdyż takim stworzyl to wasz bóg. I nie można tego zmienić bez względu na to, że mijają wieki i nie siedzimy już z włocznią w jaskini.

No nie sidzimy w jaskini ale wciaż siedzimy z włocznią odziani w skórę zwierząt.

Czas dla ludzi religii nic nie znaczy. Jest on względny. On nie uplywa; wszak religia głośno wręcz krzyczy, że bóg ustalił wszystko doskonale i nie można tego zmieniać. Tak więc w 21 wieku przestrzegamy "moralności religijnej" sprzed kilku tysięcy lat i stoi ona ponad dzisiejszym prawem, wiedzą, kulturą.

Tylko ludzie z rozwinietą duszą, tylko ci, których jabłoń wydała owoc widzą, dokladnie widzą jak można wykorzystać czas i wszystko zmienić. Jesteśmy mądrzejszi o tysiące lat ale nie chcemy z tego korzystać. Wciąż chcemy być prymitywni.

Destrukcja życia to myśl przewodnia człowieka religijnego. Pana czlowieka.

 

   Gdy trwoga to do boga, a milosierdzie katolickie to tylko frazes.

W czasie gdy pisze ten artykuł (maj 2020 roku) na  świecie trwa pandemia koronawirusa. 

Kapłani religijni latają w śmiglowcach odprawiając czary, o dziwo latają dzięki nauce i technologii nie dzięki mocy sprawczej boga. 

Pozwolę sobie nie powtarzać tego co już o sytuacji w Polsce w czasie pandemii pisalem. Artykuly z tym związane są tutaj: https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/pandemia

W tym miejscu zacytuję świetnie ujmującego tą kwestię Jerzego Bokłażca.

 

Religijna nierozumność.

Ksieża wzywają parafian do wpłat dla nich i pomoc finansową. Dlaczego jednak ksiądz prosi o pomoc parafian, a nie boga.

Przecież bog jako wszechmogący ma nieograniczone możliwości i zasoby; w przeciwieństwie do ludzi.


Duchowni wciąż zachęcają wiernych by ufali w boską wszechmoc, dobroć i opiekę. Ale sami nie dają przykładu.
Co prawda nie ma dowodów na to by komuś udało się wymodlić plik banknotów ale nie ma również dowodów aby jakakolwiek epidemia zakończyła się dzięki boskiej interwencji, a wiara w taką możliwość jest głęboko zakorzeniona w społecznościach religijnych.


Wierzący próbują zachęcić boga by zrealizował tę możliwość. W tym celu biją w dzwony, zawierzają cały kraj katolickiej sile nadprzyrodzonej, a także modlą się w obecności kamer.
Minęło już kilka miesięcy od tych rytuałów i mijają kolejne dni i niestety nie mamy żadnych oznak ich skuteczności.
Dlaczego bóg nie reaguje?

Dlatego, że śpi, uznal papież Franciszek. I podjał próbę obudzenia boga. Nic z tego.
Wciąż rośnie liczba osób zarażonych i nie słychać o uzdrowieniach, które można byłoby uznać za cudowne.
Co ciekawe, w Chinach, kraju niechrześcijańskim epidemia powoli wygasa. Nie słyszałem by kościół katolicki przypisywał ten fakt boskiej interwencji, a więc najwyraźniej mieszkańcy Chin skuteczniej radza sobie sami.
Natomiast w krajach katolickich niezbędna jest pomoc boga, który wciąż śpi.


Spał jednak podczas wszystkich epidemii i katastrof jakie nawiedziały świat na przestrzenii dziejów. W XIV wieku pozwolił umrzeć na dżumę niemal połowie ludności Europy. Spał podczas trzęsienia ziemi w Lizbonie w XVIII wieku gdy zgineło 90 tysięcy ludzi. I podczas tsunami w Azji w 2004 roku które pochłonęło prawie 300 tysięcy ofiar.
Dzisiaj nie reaguje gdy z powodu koronawirusa każdego dnia umierają tysiące osób na całym świecie.


Z dziecięcej lektury pamiętamy, że im bardziej Kubuś Puchatek zaglądał do srodka tym bardziej prosiaczka tam nie było.
Podobnie jest z bogiem; im gorliwiej i częściej kapłani i wierni proszą go o reakcję tym wyrażniej ujawnia się jego nieobecność.

   Podczas pandemii Arcybiskup dzięga zachęcał wiernych do korzystania z wody święconej i przyjmowania komuni do ust. Publicysta Terlikowski tłumaczy, że msze w kościołach wciąż powinny się odbywać, a wierni powinni w nich uczestniczyć mimo koronawirusa, ponieważ logika wiary jest logiką zaufania do boga i wiarą w moc eucharystii.


Ale w swietle naukowej wiedzy o koronawirusie to zaufanie nie ma żadnych podstaw. Wiara religijna nie jest zbroją, która chroni przed chorobą.
Dzisiaj z całą jaskrawością ujawnia się prawda którą może nie wszyscy dostrzegają gdy życie toczy się normalnie. Wiara religijna jest zaburzeniem poznawczym.


Wielu ludzi wierzących mogloby zaprotestować twierdząc, że nie podpisaliby się pod słowami Terlikowskiego czy innych księży. Ale to znaczy tylko tyle, że nie ufają bogu aż tak głęboko. Że ich wiara religijna jest słabsza. Rozwodniona dzięki nauce, wiedzy, szkolnej edukacji. A wiec jeśli sporo osób wierzących powstrzymuje się dziś od uczestnictwa w obrzędach to nie dzięki wierze religijnej lecz mimo tej wiary.
Szczęsliwie ulegają wpływom rozumu.


A co robią dziś kapłani. Niektórzy by wykazać się aktywnością i zaznaczyć swoją niezbędność wykonują magiczne rytuały.
Wiara w potencjalną skuteczność takich działań to kolejny dowód na to, ze przekonania religijne nie prowadzą ku wiedzy. Przeciwnie; oddalają od niej.
Warto pozbywać się takich zaburzeń. Warto odchodzić od religii. Dobra jest na to każda chwila ale może temu sprzyjać chwila dzisiejsza, która obnaża iluzję przekonań opartych na wierze.

   Kiedy wiele krajów walczy z koronawirusem, religia podaje mu rękę.
Watykan wycofal się z wcześniejszych decyzji o zamknięciu kościołów w Rzymie. Tak jakby uznał ją za zbyt rozumną, a wiec sugerującą słabośc wiary.
W Polsce kościoły pozostają praktycznie jedynymi miejscami gdzie regularnie zbierają się grupy osób.
Wprawdzie osób nie może być więcej niż 50 zgodnie z ograniczeniem wprowadzonym przez rząd ale w kinach, teatrach, restauracjach, muzeach, obiektach sportowych nie ma ich wcale.


Jeśli chodzi o te wszystkie miejsca to w trosce o zdrowie i życie obywateli rząd potrafil podjąć jasne i zdecydowane decyzje.
Jednak ta troska najwyraźniej ma pewne granice. Kończy się tam gdzie zaczyna się interes kościoła katolickiego.
Jedna z promimentnych postaci tego kościoła, arcybiskup dzięga sugeruje, że w kościele nie można się zarazić bo wody świeconej boi się diabeł, a Chrystus nie roznosi zarazków.
Hierarcha apeluje o przyjmowanie komuni swiętej do ust bo Chrystus nie roznosi zarazków.
Nie są to odosobnione poglądy; inny duchowny mówi, że siostra faustyna zmarła na grużlicę w 1938 roku, a doktor wziął jej obrazek religijny i zawiesil nad łóżkiem dziecka. Kiedy mu zwrócono uwagę, że mogą na nim być zarazki, odparł, ze siostra faustyna jest świeta, a święci nie zarażają. Że pan Jezus nie zarażał, pan Jezus uzdrawiał.

 

Radykalni katolicy w bialymstoku terroryzują swoją religijną ideologią miejscowy ośrodek kultury.
Nikt ich nie zmusza by oglądali filmy, które im się nie podobają ale oni chcą zmusić ośrodek by nie pokazywal tych filmów osobom, które chcą je oglądać.
Opróćz telefonów, maili i wręcz gróżb przed siedzibą ośrodka zorganizowali demonstrację, którą nazwali publicznym różańcem wynagradzającym za grzech bluźnierstwa.
Idea bluźnierstwa jest reliktem archaicznej moralności wciąż konserowowanej przez religię. Moralności która reguluje relację człowieka z bóstwem, a nie z drugim człowiekiem.
Ludzie wierzący jeśli ich religijnośc nie została jeszcze stonowana przez oświecenie i humanizm muszą występować przeciwko wszelkiej ekspresji w której widzą blużniesrtwo. Ponieważ ich ewentualna bierność nie spodobałaby się bogu.
Jak słyszymy z protestu bluźniercy są wrogami kościoła i zasługują na upokorzenie.
A co z miłością bliźniego? Owszem, jest ważna ale jako hasło służące kreowaniu pozytywnego wizerunku religii i kościoła. W praktyce religia jest i zawsze była ideologią wrogości wobec wszelkich grup identyfikowanych jako obce takich jak poganie, innowiercy, bluźniercy, niewierzący, osoby homosekausalne. A ponieważ dzisiejsza wspólnota jest prularistyczna wiec religia, która nieustannie mobilizuje wiernych przeciwko komuś lub czemuś staje się siłą antywspólnotową. Niszczącą więzi społeczne, podkopującą wzajemne zaufanie.
Niech to zilustrują słowa znanego dominikanina „ w tym katolickim kraju pierwsze co widzisz to nieprzyjazna morda drugiego człowieka, który by ci widły wbił w plecy jak się odwrócisz"
To nie jedyny ale bardzo istotny powód dla którego warto zachęcać ludzi aby rozstawali się z religią.

Rzekomy bóg pozostaje obojętny, a więc albo nie jest wszecmogący albo nie jest dobry. Albo po prostu nie istnieje.

Zwróćcie uwagę, że kościół w pandemii wycofał się ideologicznie. Zniknely dyżurne problemy kościoła z ostatnic miesięcy jak tęczowa zaraza, ideologia gender czy demony ekologizmu.
Dzisiaj gdy świat zmaga się z reczywistym zagrożeniem, hierarchowie nie mają nic do powiedzenia.
W przeszłości kościół odczytywał zaraze jako karę boską.
Dzisiaj taka interpretacja pojawia się na obrzeżach katolicyzmu ale główny nurt kościelnmy od niej odszedł.
Trudniej ją utrzymać w dzisiejszym świecie gdy wiemy o bakteriach i wirusac jako przyczynach chorób.
Wiemy to dzięki nauce, a nie religii.


I dzisiaj nasza nadzieja kieruje się ku naukowcom. Zdaniem profesora Andrzeja Ledera, „efektem tego co teraz się dzieje powinno być przypomnienie, że bez naukowców, ludzi wykształconym nasza cywilizacja jest kompletnie bezradna"
Naukowcy kierują swoją inwencję na walkę z koronawirusem, natomiast kapłani na omijanie rygorow stanu epidemii.
Skupiają się na podtrzymywaniu obrzędowości, tak jakby obawiali się, że wierni którzy zwykle co niedziele pojawiali się w kościele, po epidemii mogą już do niego nie wrócić.
Wpidemia uświadamia nam, że jesteśmy bezradni bez wiedzy, bez wysiłków naszego rozumu ale bez religii możemy się obejść.

 

   Dodać można również do tego obrzydliwośc z jaką traktuje się pielęgniraki i lekarzy walczących w pierwszej linii z pandemią. Niszczy sie ich samochody, wypisuje aby nie wracali do domów gdyż rozniosą zarazę, nie wpuszcza sie pielęgniarek do sklepów.

A przecież jesteśmy krajem katolickim, w ktorym należy miłować bliżniego jak siebie samego. Można stwierdzić, że zarówno tak jak i w kościele, te wszystkie nadobne słówka, tak i u wiernych, są tylko frazesem. 

Powtarzanie ich nie sprawi, że będziemy lepsi. Jednak gdy będziemy chorzy to będziemy liczyć na pomoc lekarzy i pielęgniarek, których szykanujemy.

Budujecie obraz chrześcijaństwa i kościoła na podstawie tego co kościół mówi.
Ja natomiast pomijam fakt deklaracji i gry politycznej (bo tak owym to jest jak i zwyczajnym marketingiem) i buduję obraz kościoła na podstawie tego co kościoł czyni.
Patrzę na jego działanie oraz zapoznaję się z jego poczynaniami w historii.
Z tego janso wynika, że miją kościoła jest dominacja, ekspansja i pomnażanie majątku oraz wpływów politycznych, które to przyczyniają się do pomnażania majątku i bezkraności. Ogniem i mieczem.
Natomiast ów marketing czyli ladna frazeologia o miłości bliźniego, miłosierdziu i etc.,  ma na celu zrzeszanie niezliczonej ilości wiernych. 
Taka jest misja kościoła. Aby ja skutecznie realizować kościół musi dbac o swój wizerunek; czyli uprawiać marketing. A marketing to nie prawda lecz reklama mająca pokazac nas tylko z dobrej strony nawet jeśli nie jest nic z tego prawdą. Jak mawiał niegdyś goebels i co praktykował aby wzbudzić nienawisć do żydów; kłamstwo powtarzane wiele razy staje się w końcu prawda.
Dlatego kościół nie rozlicza się ze zła; z christianizacji ameryk, inkwzycji, krucjat, zabijania protestantów, prawoslawnych, rwandy, tortur w afryce, egzorcyzmów, pedolifii w kościele. Ukrywa to wszystko. Marginalizuje.

Jest to działanie niemoralne ale kościol nie kieruje się w swojej działalności moralnością lecz dążeniem do supremacji w przestrzenii. Głoszeniem swojej misji. Tak jak glosil ją w historii zabijając wszystkich, którzy nie chcieli jej ulec.

 

 

 

Mam wrażenie, że dziś ludzie zapominają, iż przed nastaniem judaizmu, chrześcijaństwa i islamu ludzie mieli ustalone obyczaje. Tak, to ogólnie ujmijmy.

Zarówno w starym testamencie jak i nowym oraz koranie znajdujemy ich wpływy. Wpływy europejskiego antyku jak i świata arabskiego.

Oba światy były o wiele lepsze niż te, które zmutowały w wyniku pojawienia się chrześcijaństwa i islamu.

Pewne zwyczajowe, oczywiste kwestie jak gościna dla przykładu jest naturalną cechą w wielu kulturach dlatego przewija się przez koran.

Siłą rzeczy kultury które stały się ofiarami religii, które zasymilowały religie, zostawiły swoje ślady w postaci zwykłych ludzkich, społecznych odruchów.

To jest własnie ta frazeologia czyli niejakie oczywistości dla w miarę pojmującego człowieka.

Ale one nie stanowią ani idei religii ani ich myśli przewodnich. Są spuścizną.

Myśl przewodnią religii stanowią dokladnie regulacje kogo i kiedy oraz za co możesz zabić, kto jest twoim wrogiem, i kto ma jaką rolę społeczną. Kiedy możesz ukarać i prześladować. I nie pozwolisz żyć czarownicy. Dlaczego ponoć doby bóg tak mówi i nakazuje?

Można zatem zadać sobie zwykle pytanie; czy obrzydliwa, a wynikajaca z klarownych zapisów zarówno biblii jak i koranu, rola kobiet i ich los są dobrem religijnym czy zwyczajnym barbarzyństwem.

Odpowiedż u moralnego człowieka może być tylko jedna, a twierdzenie, że to jakaś kulturowa tradycja jest zwyczajnie potwierdzeniem słuszności mojego stanowiska; tradycja uniemożliwia rozwój i zmianę.

Natomiast tradycja metkowana religią uniemożliwia nawet myślenie.

 

Era rozsądku zaczyna się gdy ludzie oczyszczają się nie z grzechu pierworodnego, a z pierworodnej ignorancji i zależności od pradawnych autorytetów.

 

- wierzysz w boga?

- to pytanie brzmi dokladnie w ten sposób?

- tak.

- to nie. Nie wierzę.

- z jakiego powodu?

- a z jakiego powodu miałbym wierzyć?

- hm, biblia mówi nam o bogu.

- skoro książka jest dowodem na istnienie boga, to przygodu kubusia puchatka są dowodem na istnienie kubus puchatka.

- ale biblia to relacje świadków.

- świadków? Świadków na co i czego? W nowym testamencie 1 list jana jasno informuje nas że boga nikty nikt nie ogladał. Ba, nie tylko nie oglądał ale i ni mógł ujrzeć, gdyż wówczas by umarł.

- ale słyszano boga wiele razy.

- jasne, w ognisku czy ośle. Więc może trzeba mi zadać pytanie czy wierzę w urojenia lub echo.

- nie przekonuje Cię to?

- powiedzmy, że nie ufam osobom, które się ukrywają. Rozumiem tych, którzy maja ważne powody, jak unikanie urzędu skarbowego ale nic mi nie wiadomo aby bóg w którego wierzą chrześcijanie miał problemy finansowe. To znaczy potrzebował złota, srebra i brązu ale wierni tyle mu tego nanieśli, że ani nie głodowal ani nie biedował.

- radio też samo nie mówi. Ktoś wydaje ten głos.

- wydaje ten głos ktoś komu za to płacą. I na tym kończy sie podobieństwo. Jeśli staniesz w stduio, z którego nagywają to dotkniesz realną osobę, a pracodawca zapewne ma z nią podpisaną umowe i odprowadza składki. Paliłem ognisko wiele razy i ani razu nie mówiło do mnie. Ba, od tysiecy lat nikt nie słyszał boga w ogniu. Może bóg nie żyje zgodnie z tym co mówi Nietzsche.

- bóg nie może umrzeć.

- szkoda. Świat byłby znacznie lepszy.

- naprawdę tak myślisz?

- rozejrzyj się. Bóg wasz miał nieograniczone możliwości, a stworzył to. Ten świat.

- co jest z nim nie tak?

- historia świata to dzieje prześladowań, gwaltów i mordów. Chciwości i szaleństwa. Sadyzmu i niewyobrażalnej podłości. Udręczania i innych ludzi jak i wszelkich stworzeń. Zgotowania jednym i drugim piekła na ziemi. Przez tak zwany dobry twór boski w imieniu miłosiernego boga.

- wolna wola.

- boga czy czlowieka?

- bóg dał czlowiekowi wolną wolę.

- czyli wywala z ogrodu eden i pozwala nam robić co tylko chcemy komu tylko chcemy i jak tylko chcemy?

- wolna wola.

- więc jaką on ma funkcję? Widza?

- jest bogiem.

- bezużytecznym.

- zgrzeszyliśmy. Chcieliśmy samostanowić o sobie więc nas tym obarczył.

- jeśli wskażesz mi miejsce, w którym stoją cherubi z połyskującymi mieczami to przyznam Ci rację

- że co?

- że strzegą wstępu do raju, z którego to bóg wywalił adama i ewę "Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia (rodzaju, rozdział 3) Żaden człowiek ich nie widzial, a zeimia jest przemierzona wzdłóż i wszerz. Według chrześcijan grzech pierworodny został popełniony przez Adama i Ewę. Według mnie grzech pierworodny popełnił chrześcijański bóg. Kiedy stworzył Ewę z żebra Adama, powiedział im: "W ogrodzie Eden nie wolno wam jeść owoców z dwóch drzew". Jedno z nich było drzewem wiedzy, drugie drzewem życia wiecznego. Który to ojciec zabrania swoim własnym dzieciom być mądrymi i inteligentnymi, przeszkadzając im w osiągnięciu wieczności i wyrwaniu się z kręgu narodzin i śmierci? Cóż za Bóg tak czyni? Chrześcijański Bóg nie jest cywilizowany. Nie zasługuje na to, by nazywać go ojcem.

Żaden ojciec nie będzie deprawował swoich dzieci. Każdy, nawet najbiedniejszy ojciec, stara się, żeby jego dzieci uczyły się, były bardziej inteligentne, mądrzejsze. I każdy ojciec próbuje modlić się o dłuższe życie dla swoich dzieci.

Tak, więc Bóg jest idiotą, nie zna nawet małej cząstki psychologii. Jest męskim szowinistą. Zabił swoją własną córkę Lilith gdyż domagała się równości, jest, więc mordercą. Póżniej aby nie popelnić tego samego blędu (jest omylny) stawrza kobiete z zebra mężczyzny mówiąc "uczynię mu zatem odpowiednią pomoc". Kobieta nie moialabyć równa mężczyżnie lecz miała być pomoca dla niego. 

Bóg ulepił z ziemii wszystkie zwierzęta ale jedno znowu jak z Lilith zakrawa o fuszerkę. Wszechwiedzący i wszechmocny nie bardzo wie czym stanie się Lilith i wąż? 

1 A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty:5 Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».

Ewa zerwała i zjadła i podała Adamowi. I to wystarczyło aby skazać swoje dzieci na śmierć, choroby, ból, udręki. 

Ludzie za sprawą magicznego owocu osiagnęli umiejetność oceny tego co dobre i złe. Osiągnęli moralność. Za to stali się przeklętymi banitami.

Jaki ojciec tak traktuje swoje dzieci? Jaki ojciec nie chce aby były one mądre i zyly wiecznie będąc madrymi?

Czy nieszczęście człowieka może być jego szczęściem?

Bogu nie podoba się spożycie z drzewa poznania i zakazuje spożywania z drzewa życia wiecznego.

Dlaczego? Czy nie lepiej dla swojej kreacji' świata i człowieka jest aby był mądry i żył wiecznie w mądrości?

I dlaczego za to przewinienie bóg zmienia wszystko i skazuje zwierzęta na cierpienie. Zwierzeta, które nie mialy nic współnego z owym grzechem, za wyjątkiem węża, któremu osobiście obiecał pełzanie na brzuchu. 

W kwestii węża bóg daje dowód swej nieuczciwości i okrucieństwa. gdy poznamy to zdarzenie okazuje się, ze wąż niczego złego nie uczynił. Wąż tylko poinformowal niewiastę (władal więc mową, a skoor bóg byl twórcą wszechrzeczy to władał mową dzięki bogu) «Na pewno nie umrzecie! 5 Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło». I za to bóg go ukarał. Ale to człowiek dokonal wyboru. Wąż go nie namawiał. Nie kusił tak jak caly czas nam dziś mówi chrześcijaństwo. Nie zwodzil. Bóg jest podły, a chrześcijaństwo kłamie od samego początku.

   Do czasu aż Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł. 7 A wtedy otworzyły się im obojgu oczy ludzie nie znali rozumu. Jedynie co, to odczuwali. dowód temu dalo zmartwienie boga o tym, że nie dobrze jest aby mężczyzna był sam. 

Od momentu poznania dobra i zła ludzie nie tylko znają uczucia ale i intelekt. Bóg nie mógł tego zaakceptować.

22 Po czym Pan Bóg rzekł: «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło;

Taki jak kto? Był tam bóg, gdyż to mówil ale kto byl tym drugim bądż następnym skoro bóg mówi "my"? 

 

    Co jeśli wczesny bóg stworzył świat pełen symbiozy, aż tak właściwej moralnemu konstruktorowi, iż żadne stworzenie nawet nie może zjadać innego stworzenia.  27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę.(...) 29 I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. 30 A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak.
31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.

Czy posunę się za daleko, twierdząc, że wczesny bóg stworzył weganina i świat w ogóle wegański?
Ale dajmy spokój z nomenklaturą. Wczesny Bóg stwarza świat taki jaki być powinien gdyby miał być wynikiem kreacji.

Jeżeli wyobrazimy sobie wszechmogącego konstruktora, stwórcę, który ma nieograniczone możliwości i stwarza świat, w którym jedno zjada drugie to mamy, to musimy mieć do czynienia z sadystą. Z kimś z zamiłowaniem do obrzydliwości i krwiożerczości.
Żadna istota moralna, mająca siłę sprawczą i wszechmoc nie stworzyłaby świata w którym jedno zjada drugie. To jest po prostu oczywiste. A jeżeli wierzący uważają, że "dlaczego nie" to tym prędzej człowiek powinien osiagnać dojrzałość mentalną i nauczyć się korzystać wlaściwie z rozumu.


Jeżeli więc upieramy się, że ten świat jest tworem boga, to mamy do czynienia z bogiem okropnym i amoralnym ze skłonnościami do sadyzmu bądż będącym sadystą.
W takiej sytuacji musimy zrozumieć, że uchroni nas jedynie odejście od tak zdegenerowanego boga.
Co jednak z tą naszą księga rodzaju. Co z tym wczesnym bogiem który byl powiewem nad wodą. Co z tym który byl powiewem i tym, który przechadzał się podczas powiewu przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru (rodzaju, rozdział 3)
Stworzyl świat, w którym czlowiek mial jeść rośliny i w którym zwierzęta miały jeść trawę.
Co się zatem stało. Co się zmieniło? Co się wydarzyło, że człowiek nie tylko zaczął jeść zwierzęta ale nawet zaczął składać je temu bogu na ofiarę, gdyż ten bóg uwielbiał woń spalonych ciał.
Księga Rodzaju, rozdział 8 "Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie.


Czy bóg się zmienił? Nie ulega wątpliwości, że tworzył świat pelen symbiozy. Świat, w którym człowiek jest roślinożercą ! Potwierdza to w rozdziale 3 ksiegi rodzaju "w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli"
Bóg zmienia preferencje przy Ablu. Księga rodzaju, rozdział 4
„Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. 3 Gdy po niejakim czasie Kain składał dla Pana w ofierze płody roli, 4 zaś Abel składał również pierwociny ze swej trzody i z ich tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć. Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą."
Bóg bardzo pochwala to w liście do Hebrajczyków podając jako bohaterski czyn wiary dla chrześcijan. List do Hebrajczyków, rozdział 11 "Przez wiarę Abel złożył Bogu ofiarę cenniejszą od Kaina, za co otrzymał świadectwo, iż jest sprawiedliwy. Bóg bowiem zaświadczył o jego darach, toteż choć umarł, przez nią jeszcze mówi"
Jest oczywistym, że cenniejsza ofiarą dla boga jest ofiara z życia.


Bóg zezlościł się na ludzi za zerwanie owocu z drzewa poznania i wygnał ich z raju. Nie zmienił jednak im jadlospisu. Nawet jeśli czlowiek musial sam go zmienić, gdyż bóg utrudnił mu pozyskiwanie plodów roli. Wszak ten zapis z rozdziału 3 jest ostrzeżeniem w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli"
To nigdzie nie mówi o zmianie jadlospisu zwierzętom. Dlaczego więc zwierzęta zjadają inne zwierzęta zamiast trawę jak zaplanował i uczynił na początku bóg?
Pokrótce tylko wyjaśnie, iż dlatego, że bóg jest wymysłem człowieka. I to w dodatku czlowieka, który jadł mięso, składal na ofiary zwierzęta, znęcał się nad nimi. Biblie pisali ludzie, którzy światopoglądowo byli tymi samymi jacy skladali dzieci jako ofiarę bóstwom mającym chronić ich domostwa. Grzebali je w dziurach na pale podtrzymujące domy czy w murach budynków. To byl dokładnie ten światopogląd.


Jeśli uważacie inaczej, że to nie człowiek stworzyl boga to w takim razie co sie stało i zmieniło? Czy bóg który tworzy swoje dzieło i mówi o nim, że jest dobre nagle zmienia wszystko? Czy wtedy aby nie przeczy swojej wszechwiedzy? Wszak gdyby był wszechwiedzący wiedzialby, że polubi zapach spalonego ciala i krew więc czemu nie stworzył tego tak od razu?
Czy istota boska w ogóle może aż tak przeinaczyć swoje pierwotne dzielo?

Dla tego tworu miłą wonią są martwe zwierzęta. Zabijanie dla niego niewinnych zwierząt powoduje w nim łagodność.
Staje się spokojny i ma ochotę na wybaczanie człowiekowi niesubordynacji. Ofiarą go zawsze udobruchasz.
To wydarzenie to narodzenie się prawdziwego symbolu chrześcijaństwa; ołtarza.
Oraz początek gorliwej krwiożerczości na rzecz jahwe.
Przymierze boga z Noem to już festiwal krwiożerczości czyli ofiar z życia.
Bóg nie cenil zapachu żywicy tak jak nasze zmysły to robią; Bóg po tym wydarzeniu rozmiłował sie w zapachu martwych, palonych ciał.

Tak oto ujawnia się prawdziwa natura boga. Podoba mu się śmierć; śmierć na ołtarzu i śmierć dla pokarmu.
Od tej chwili każde zwierzę jest zgubione w krwiożerczym amoku człowieka.
Amoku gdyż usankcjonowane przez prawo boga, a religia odbiera rozsądek, rozum i dobro.
Bóg jahwe dokonał wlasnej degeneracji moralnej degenerując życia swojego stworzenia.
Nie tylko jak widzicie człowiek ma spożywać zwierzęta ale one mają obietnicę iż będą sie człowieka bać i lękać, aż takim ma być dla nich oprawcą. 

 Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko


Czy bóg majacy pierwotny plan świata wegańskiego, uznajacy, że to jest bardzo dobre poczuł przyjemność podczas wielkiej powodzi w której utopił ludzkość i zwierzęta?
Czy sposobał mu sie obraz uciekajacych przed podnoszącą sie wodą w rozpaczy zwierząt i ludzi. Wody potopu podnosiły się powoli, obraz musiał wyglądac dramatycznie. Przemieszczajace sie stworzenia na wyżyny gdy woda sięga do gardeł, póżniej do nozdrzy. Strach śmierci. Stworzenia tonące z wyczerpania sił. Czy bogu spodobał się aż tak obraz tego unoszącego się nad całą planetą strachu i rozpaczy, iż po potopie ogłosił to co może oglosić tylko jednostka z zamilowaniem do sadyzmu?
Na początku mialy spożywać trawę, póżniej jeden z ludzi Abel, zaczał zabijać zwierzęta i składać bogu na ofiarę. Spodobalo mu się to. Póżniej bóg obserwuje grzeszną ludzkość i postanawia wyniszczyć wszystko. Oszczędza jedynie rodzinę Noego i po jednym z każdego gatunku zwierząt.
Ale jak już stają na lądzie bóg zmienia pierwotną decyzję. Zmienia człowieka. Czy bóg czegoś się nauczył, czy coś zrozumiał, czy rozmiłował się w cierpieniu zwierząt? Czy zapragnał krwi?
Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko"

Nie. Bóg jako idea jest bytem skończonym. Doroslym, ukształtowanym, niezmiennym.
To tylko dowód na to, że boga stworzył zly, amoralny i krwiożerczy człowiek. Ołtarz staje się prawdziwym symbolem boga jahwe.

 

Co jeśli przyjmiemy to jako metaforę. Co jeśli bóg to mędrzec. Bóg już na początku stworzenia zakazuje intektualnego rozwoju człowieka. Sam stawia się więc w roli niejako oprawcy i jest zagrożeniem w rozwoju. Czy bóg jest mędrcem z początku ponad człowiekiem, który mial mu służyć i doglądać ogrodu? Ale po co mędrcowi ogród pełen złota.

15 Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.(rodzaju, rozdział 2)

Czy człowiek miał być ogrodnikiem? A może górnikiem? 11 Nazwa pierwszej - Piszon; jest to ta, która okrąża cały kraj Chawila, gdzie się znajduje złoto. 12 A złoto owej krainy jest znakomite; tam jest także wonna żywica i kamień czerwony

Czy bóg był wyższa istotą szukajacą minerałów? Stworzyl sobie robotnika ale robotnik czuł sie samotny. Robotnik zatem mial uczucie, doznawał już troski więc musiał mieć uczucia.

«Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc». Nasz boski poszukiwacz dostrzegl samotność meżczyzny. Przezornie wiec uczynił mu zwierzęta mówiąc, że czyni dla niego pomoc. Męzczyzny jednak one nie ucieszyły. Nie chodziło więc tylko o odciażenie od pracy siła zwierząt lecz o rozwianie osamotnienia. A być może coś czego nie mówi nam biblia z przyzwoitości. O spokój ducha męzczyzny za pomocą spelnienia seksualnego.

Wszak dlaczego  owy bóg nie stwarza drugiego ogrodnika czyli mężczyzny. Rozproszylby jego samotność i odciążył w pracy.

Bóg czyni kobietę. Po co? Mówi, że na pomoc dla niego i zadowolony jest z tego. Nawet zachwycony 23 mężczyzna powiedział:
«Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta»

Czy teraz mężczyzna będzie lepiej pracował? Po spelnieniu seksualnym? Wszak wiemy doskonale, nie musząc być bogiem, iż spelnienie seksualne uspokaja mężczyzn, tonuje adrenalinę, rozładowuje napięcie.

Jeśli bóg altruistycznie stwarzałby mężczyznę i kobietę aby zaludnić nimi świat to dlaczego nie stwarza kobiety od razu tylko po zwierzętach i w celu pomocy mężczyżnie? Dlaczego raj jest w miejscu pełnym złota i jest to wspomniane więc ważne. 

Dlaczego ten nic nie wiedzący z założenia (przed zjedzeniem owocu poznania dobra i zła) mężczyzna ma doglądać ogrodu. Czy nasz bóg też wyznaje pewien truzim "im mniej wiesz, lepiej śpisz"?

I dlaczego nasz bóg, którego nazywamy ojcem wyrzuca nas z tego miejsca pelnego zlota i czerwonego kamienia za to, że zjadamy coś co pozwala nam odróżnić dobro od zła. Robi to z obawy przed zdemaskowaniem? Co zatem działo się w tym miejscu aż tak ważnym, iż postawil tam uzbrojonych strażników?

I kim byli Ci "my"? 22 Po czym Pan Bóg rzekł: «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; (rodzaju, rozdzial 3)

Czy tych konstruktorów było więcej? Czy byli to jacyś podróżnicy? Czy znależli się tutaj przypadkiem czy też celowo dla złota? I dysponoali technologią umiejącą klonować stworzenia z embiornów ktore posiadali? 

Dzisiejsza nauka to umie, a wciąż nie jesteśmy w stanie podróżować między planetami. Co jeśli jacyś przybysze umiający podróżować między planetami mieli taką technologię rozwiniętą bardziej o setki, jeśli nie tysiące lat?

 Co jeśli owym owocem poznania dobra i zła było urządzenie (brakujące ogniwo do calości tworu na podobieństwo boże) dajace fizycznej istocie stworzonej przez "boga" świadomość.

Wszak byli na podobieństwo boże i stali się jak oni.

Co jeśli wężem był jeden z przybyszów, który popelnil błąd bądż uznał, iż należy uzupelnić nowy twór o brakujące ogniwo czyli świadomość.

 

   Te najwczesniejsze apokryfy nie mówią nam prawdy. Te najwcześniejsze apokryfy podając nam informacje o poszukiwaczu lub wydobywcy kroczącego wraz z podmuchem wiatru (czy to tożsame z opisami niezrozumialych machin u Ezechiela?) skłaniają nas póżniej do uczynienia z niego boga? A może mówią nam prawdę a my ją negujemy gdyż nie pasuje do naszego obrazu świata. https://www.poganin.eu/antyteizm/swiat-na-opak

   Nie o dziwo ta wersja interpretacji bazując na wiedzy o potędze kosmosu ( musiałbym być ignorantem aby uznawać iż w tak wielkim wszechświecie jesteśmy jedynymi inteligentnymi istotami) jest bardziej prawdopodobna niż przyjęcie istnienia boga bezosobowego. I jest przynajmniej racjonalna.

 

 

 Wracajmy jednak na ziemię czyli do naszej smutnej, religijnej rzeczywistości.

 

 Jakiś bóg mówi, że tam gdzieś jest ich obiecana ziemia. I mają maszerować w jej kierunku.

Co gorsza ten sam ktoś im mówi, że uczyni wszystkie narody poddane. To rzeżnia. Tym stał marsz wybranego narodu boga do ziemi obiecanej. A dziś kreacjonista co chwilę wtyka tego boga w jakąś dziurę; to istny bóg zapchajdziura.

Jak czegoś nie wiemy w kontekście teorii eweolucji to kreacjonista macha triumfalnie ręką i mówi "to bóg".

Tak zwani wielcy religii jak na ten przykład święty augustyn mówi: jest jedna jeszcze droga kuszenia. To choroba ciekawości. To ona pcha nas byśmy starali się poznać tajemnice natury o których wiedza na nic nam sie zda i o których czlowiek nie powinien nic wiedzieć"

Cała zresztą religia czy to ustami boga, mesjaszy, apostołów i innych jej orędowinków mówi nam, że nie możemy nic wiedzieć na żaden temat.

Człowiek który chce wiedzieć musi ale to musi już niemal natychmiast odkrywać fałsz i absurd religijnych twierdzeń.

Religia boi sie zdemaskowania więc nie możesz niczego chcieć poznać.

W kwestii kreacjonizmu zawsze śmieszyły mnie jeszcze dwie kwestie. Po pierwsze skoro ktoś musiał nas stworzyć jak i caly wszechświat, to kto stworzył boga.

Wszak kracjonizm to stworzenie przez wielkiego projektanta. Więc skąd się wział ów projektant? Od innego? Kto stworzył tamtego wcześniejszego? I tak dalej.

Druga kwestia ujawnia nam już calkowity absurd; bóg w swoim doskonalym zamyśle tworzy świetnych drapiezników, którzy mają zaprojektowane ciało i zmysły do skutecznego chwytania ofiary. Zaprojektowane zresztą przez niego osobiście. Celem jest stworzyć skutecznego drapieżnika.

Jednocześnie obok niego projektuje inne zwierzęta aby umiejętnie unikały schwytania przez tego drapieżnika bądż się broniły. On to kreauje w swoim doskonałym zamyśle.

Mogę więc zapyać; komu właściwie kibibuje bóg, a komu robi na złość.

 

Historia powtarza sie bez ustanku od wieków. Krążymy wokół tego samego płomienia i robimy sobie co jakiś czas dokładnie to samo. To wina systemów religijnych, które nie pazwalają nam wyjść ponad to i wykreować czegoś nowego.

Wyjść ponad człowieka ku nadczlowiekowi. Głowna idea religii to "nie będziesz ewoluował"

Dziś po uplywie czasu winniśmy być mądrzejsi, bardziej doswiadczeni, wyższi, więksi mentalnie. Silą rzeczy bardziej moralni i etyczni.

Jednak religie nam na to nie pozwalają. Religie są największą kotwicą rozkwitu tego co dobre w czlowieku i to przez nie doszło do tego, iż człowiek i tylko człowiek - potrafi spaść niżej od zwierzęcia.

 

   Zasada reinkarnacji, to jest ewolucji poprzez kolejne narodziny i śmierci, a zatem zasada wielokrotnych wcieleń była w ciągu pięciu wieków oficjalnym poglądem kościoła.

Trwało to aż do 504 roku kiedy to na soborze w Nikozji zgromadzeni ojcowie soborowi uznali, iż będzie dogodniej dla Kościoła jeżeli się przyjmie - absurdalną zasadę krótkiego jednorazowego ziemskiego żywota, którego zakończeniem miała być "nagroda" w postaci wieczystego pobytu w bliżej nieokreślonym "niebie" względnie "kara", którą miał być wieczysty pobyt w równie nie określonym "piekle".


Ponieważ Kościół zgodnie z własnym mniemaniem dzierżyć miał klucze od "Królestwa niebieskiego", a więc i owego bliżej nie określonego nieba, przeto jego wpływ na wiernych, gruntownie uzależnionych od kościoła jako "dzierżyciela" owych kluczy, dzięki temu wydatnie wzrastał; a o to przecież chodziło.

Przemyślny natomiast człowiek pragnąc uwolnić się od odpowiedzialności za własne swe czyny - starał się przerzucić tę odpowiedzialność na kogokolwiek innego, choćby nawet na Boga. Uczyniwszy sobie tedy Boga "na obraz i podobieństwo swoje" i wyposażywszy go w czysto ludzkie przywary twierdził, iż to Bóg w zależności od Swej "fantazji" lub "humoru" - przydziela "nagrody" lub "kary".

Konsekwencją tego naiwnego poglądu było, że zlokalizowano niejako miejsca przydziału owych "nagród" i "kar", nazywając je odpowiednio - "Niebem"i "Piekłem", nie zadając sobie trudu określenia, gdzie właściwie mogą się one znajdować.
Wierzono więc tylko, iż znajdują się one gdzieś poza Ziemią i stanowią miejsce pobytu człowieka względnie jego duszy - po śmierci.
Tym samym tu i teraz przestaje mieć znaczenie gdy wybierasz właściwą religię. Ona oferuje Ci zbawienie i pokutę.

W dodatku mamy czuć się winni, a jak czujemy się winni to staramy się być lepsi w wierze i wmawia się nam"ofiarę", którą Bóg złożył sam Sobie - na "odkupienie" ludzi.

Jest to najwyższa obrzydliwość aby czcić boga, który jest wszechmocny więc moze wszystko, od którego zależy zbawienie ale aby to uczynić powoluje swego syna i pozwala go zabić. Nie dla nas, bo my nie dzierżymy mocy zbawienia. Dla siebie samego. Zabija swego syna dla samego siebie aby dac sobie powód obdarzyć nas zbawieniem.

Toż to najorszy potwór jakiego możemy sobie stworzyć.

Tymczasem w etyce jest oczywiste, iż nikt nikogo nie może ani "zbawić", ani "odkupić", każdy bowiem człowiek musi to uczynić na własny rachunek i we własnym zakresie.

 

   Chrześcijaństwo jest najbardziej przestarzałą religią. Wszystkie jego założenia są absurdalne. Człowiek musi się pozbyć wszystkich religii, w tym chrześcijaństwa, w przeciwnym bowiem wypadku nigdy nie będzie zdrowy, nie stanie się jednością, nigdy nie pozna radości i błogosławieństw życia. Nigdy nie pozna prawdy. Jeśli religie nadal będą istnieć, całą ludzkość wpędzą w szaleństwo. Nadszedł czas, aby pozbyć się chrześcijaństwa i wszystkich tak zwanych religii, będących różnymi odmianami tej samej głupoty.

To działo się na przestrzeni wieków i dzieje się teraz na naszych oczach. Orgia bezmyślnego szaleństwa.

Wiara nie jest cnotą, nie stanowi wielkiego wkładu do ewolucji człowieka. Wiara jest największą przeszkodą, stojącą na drodze człowieka poszukującego prawdy. Zanim wyruszysz na jej poszukiwanie, już wręcza ci się brudną wiarę z drugiej ręki i mówi ci się, że to wystarczy.
Religie uczą wiary, ponieważ nie są w stanie pomóc ci w znalezieniu prawdy. Same nie wiedzą, czym jest prawda.

Wiara to największa przeszkoda dla poszukujących prawdy.

Innym niebezpieczeństwem religii jest nadzieja. Kto potrzebuje nadziei? Bogaty człowiek się nie martwi; to biedni, chorzy, umierający, głodni, żebracy, to oni potrzebują nadziei na przyszłe życie, gdzie zostaną natychmiast nagrodzeni. Nie będą już biedni, nie będą żebrakami. Nie będą produkować dziesiątków dzieci i tworzyć większego ubóstwa w świecie, zostaną nagrodzeni w niebie.

Z nauk biblii i faktów historycznych można ujrzeć, że Bóg pragnie, aby ten świat zamienił się w slumsy; wtedy będzie bardziej szczęśliwy. Każdy będzie miał wiarę, wszyscy będą posłuszni, wszyscy będą chodzić do kościoła i Bóg będzie bezgranicznie szczęśliwy.

Ale jeśli ludzie zaufają sobie, kto będzie się przejmował bogiem? jeśli przyjrzymy sie temu co nas otacza kto będzie potrzebował boga? Będziecie się coraz bardziej zbliżać do swojej własnej boskości. Swoją własną świątynię odnajdziesz wewnątrz siebie. Zewnętrzny Bóg stanie się fikcją.

 

Nie da się ukryć, że Chrześcijaństwo jest buntem wszystkiego, co pełza po ziemi, przeciw wszystkiemu; co wysokie: ewangelia „niskich" czyni niskim.
Myślicie, że właściwie, zrozumiano sławną historię, która rozpoczyna Biblię. Historię o piekielnym lęku boga przed nauką? Nie zrozumiano. Ta kapłańska księga zaczyna się, jakże by inaczej, od wielkiej trudności wewnętrznej kapłana: ma on tylko jedno wielkie niebezpieczeństwo, zatem „Bóg" ma tylko jedno wielkie niebezpieczeństwo. Stary Bóg, który cały jest „duchem", cały doskonałością, przechadza się po swym ogrodzie: tyle tylko, że się nudzi. Nawet u Bogów walka z nudą jest daremna. Cóż robi? Wymyśla człowieka. Człowiek jest zajmujący. Lecz oto patrzcie, także człowiek się nudzi. Litość Boga nad tą jedyną niedogodnością, jaka cechuje wszelki raj, nie zna granic: zaraz stworzył on jeszcze inne zwierzęta. Pierwszy błąd Boga: człowiek nie uznał zwierząt za zajmujące. Zapanował nad nimi, nie chciał być „zwierzęciem". Przeto stworzył Bóg niewiastę. I faktycznie, nastąpił koniec nudy; ale i czegoś innego jeszcze. Niewiasta była drugim błędem Boga. „Niewiasta jest wedle swej istoty wężem" wie to każdy kapłan; „od niewiasty pochodzi wszelkie nieszczęście na świecie", również to wie każdy kapłan. „Zatem od niej pochodzi także nauka". Dopiero dzięki niewieście nauczył się człowiek kosztować z drzewa poznania. Co się stało? Starego Boga przejął piekielny lęk. Sam człowiek stał się jego największym błędem, Bóg stworzył sobie rywala, nauka czyni człowieka równym Bogu ; na kapłanów i bogów przychodzi kres, gdy człowiek staje się istotą naukową. Morał: nauka jest czymś, co samo w sobie zakazane ; tylko ona jest zakazana. Nauka jest pierwszym grzechem, zalążkiem wszystkich grzechów, grzechem pierworodnym. Tylko taki jest morał. -„Masz nie poznawać" -z tego cała reszta. Piekielny lęk Boga nie przeszkodził mu być roztropnym. Jak bronić się przed nauką? Pytanie to na długi czas stało się jego głównym problemem. Odpowiedź: wypędzić człowieka z raju. Szczęście, bezczynność nasuwają myśli, wszystkie myśli są złymi myślami. Człowiek nie powinien myśleć. I „kapłan sam w sobie" wynajduje niedolę, śmierć, ciążę jako zagrożenie dla życia, wszelkiego rodzaju nędzę, starość, mordęgę, a przede wszystkim chorobę ;wszystko jako środki w walce z nauką. Niedola nie pozwala człowiekowi na myślenie. A mimo to, okropność. Dzieło poznania piętrzy się, szturmując niebo, przynosząc zmierzch bogów. Co czynić? Stary Bóg wymyśla wojnę, dzieli ludy, sprawia, że ludzie się wzajemnie unicestwiają (kapłani zawsze potrzebowali wojny) Wojna; wielki
wichrzyciel nauki, między innymi. Niewiarygodne; poznanie, emancypacja od kapłanów, rośnie nawet mimo wojen.
Staremu Bogu przychodzi ostatnia decyzja: „człowiek stał się istotą naukową; nic nie pomoże, trzeba go utopić.

Zrozumieliście? Początek Biblii zawiera cała psychologię kapłana. Kapłan zna tylko jedno wielkie niebezpieczeństwo: naukę. Zdrowe pojęcie przyczyny i skutku. Nauka zaś, generalnie biorąc, rozkwita tylko w szczęśliwych warunkach. Trzeba mieć nadmiar czasu, trzeba mieć nadmiar ducha, by móc „poznawać" „ Zatem trzeba człowieka unieszczęśliwić"; taka była zawsze logika kapłana. Łatwo już zgadnąć, co, dzięki tej logice dopiero, przyszło na świat: - „grzech". Pojęcie winy i kary, cały „etyczny porządek świata" został wynaleziony przeciwko nauce. Przeciwko uwolnieniu się człowieka od kapłana. Człowiek nie powinien patrzyć poza siebie, powinien patrzyć w siebie; nie powinien, jako uczący się, roztropnie i przezornie wglądać w rzeczy, w ogóle nie powinien wglądać: powinien cierpieć. Powinien tak cierpieć, by cały czas potrzebował kapłana.

Precz z lekarzami! Człowiek potrzebuje zbawiciela. Pojęcie winy i kary, włącznie z doktryną „łaski", „odkupienia", „przebaczenia"
Powiedzmy jeszcze raz; grzech, tę formę samopohańbienia człowieka wynaleziono, by uniemożliwić naukę, kulturę, wszelkie wywyższenie człowieka i dostojność człowieka; kapłan panuje dzięki wynalazkowi grzechu.
„Wierzyć", znaczy nie chcieć wiedzieć, co jest prawdą. Nabożniś, kapłan obojga płci, jest fałszywy, ponieważ jest chory. Jego instynkt pragnie, by prawda nie doszła w żadnym punkcie do głosu. Dobre jest to, co wywołuje chorobę; złe jest to, co pochodzi z pewności siebie, z mocy.

Chrześcijaństwo nie było religią narodową, nie było uwarunkowane rasowo, zwróciło się ono ku wszelkiego rodzaju wydziedziczonym, wszędzie miało swych sprzymierzeńców. Chrześcijaństwo zwróciło urazę, instynkt ludzi z gruntu chorych, przeciwko zdrowym, przeciwko zdrowiu. Wszystko, co udatne, dumne, butne, zwłaszcza piękno, kłuło je w oczy i uszy.
Dziś na każdym kroku dudni echem ta manipulacja, ta indoktrynacja. To straszliwa idea symboliki krzyża. Wszystko, co cierpi, wszystko, co wisi na krzyżu, jest boskie. Chrześcijaństwo było zwycięstwem, przyniosło zagładę bardziej dostojnemu usposobieniu; chrześcijaństwo było do tej pory największym nieszczęściem ludzkości.

 

 Księga Hioba

Pierwsza rozmowa boga z szatanem

1
12 Rzekł Pan do szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki». I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego.
"Szatan", tutaj - nazwa ogólna, oznaczająca przeciwnika - w tym wypadku - ludzi, nie Boga.

PRZYPIS – sens sceny; bóg dopuszcza zło na świecie.

 


Ewangelia św. Mateusza, rozdział 7

21 Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.

 

 

 

Pieprzyć gościa w niebie.
Powstrzymajmy sukinsyna zanim wszystkich nas zabije.

 

Częścią historii kościoła i chrześcijańtwa są liczne zbrodnie w imieniu boga. Oprawcy z biblią w jednej ręce i mieczem w drugiej. Krucjaty, inkwizycja, tortury, masakry, gwalty, rabunki, pogromy.

Dobro religii istnieje na poziomie haseł i tego poziomu nie opuszcza.

Kościół nie wychowuje wiernych ku dobru lecz ku lojalności i posłuszeństwu. Dobro może być wręcz niepożądane ponieważ ludzi moralnie wrażliwych nie da się wrogo nastawić przeciwko jakiejś grupie bliżnich, a z tej socjotechniki kościół od wieków korzystał dla swoich celów.

Religia sprawia, że różnice między ludżmi zamiast nawzajem nas inspirować i wzbogacać stają się przyczyną wrogości. I nie jest to jakieś nabyte schorzenie religii, z którego można ją wyleczyć lecz fundament jej społecznego funkcjonowania.

Ma ona bowiem oblicze plemienne. Czerpie swe żywotne soki z podziału na tych, którzy ją wyznają i na pozostalych. Ci pierwsi w optyce religijnej zawsze będą lepsi, a drudzy gorsi. Bo gdyby dla bogów stworzonych przez religie nie miało moralnego znaczenia czy ludzie w nich wierzą czy nie, wynikałoby z tego, ze religie oraz instytucje takie jak kościół są zbędne. Dlatego religia zawsze będzie dzielila ludzi i nastawiała ich przeciwko sobie tak jak to czyniła przez wieki.

Przez calą swą historię kościół szerzył nietolerancję i brak szacunku dla odmienności. Trudno przypuszczać, że nagle zmieni kurs i pożegluje w kierunku przeciwnym. Jeśli wiec mamy szukać dobra to poza religią i poza kościołem.

 

Zaloguj się