Prostytutka czyli religia

- ty kurwo, koryncka córo. Oby diabli cię wzięli, bo Pan nie będzie miał litości jak nad Sodomą.


Słyszę syk miłosierdzia i splunięcie. Przystaję i odwracam się. Ubrana w przyzwoitą czerń kobieta ciągnie za rękę chłopca. Wygląda na rodzicielkę, a chłopiec na zakochanego w oplutej dziewczynie.
Kobieta zauważa mój wzrok. Jest pełna furii. Gdyby twarz umiała zabijać, padłbym martwy, a tak nie odczuję nawet emocji. Za to słowa umieją ranić. Zraniła tą zarumienioną dziewczynę.

- na co się gapisz z tymi szatańskimi znakami na mordzie? - pytanie kieruje w moją stronę ale nie chce znać odpowiedzi.
- na trupa - mówię, na co ona się wzdryga. Nie wie jeszcze czy to groźba i czy zagrożenie jest realne - jak to jest łazić cały czas z truchłem uwieszonym do szyi? - wskazuję wzrokiem na krzyż z jezusem- gdyby zabito go prądem to łazilibyście z krzesłem elektrycznym. Twoja symbolika to śmierć. Moja to duma, odwaga, uczciwość, podróż, cierpliwość, symbioza, mądrość...ale jakie to ma znaczenie, prawda? Skoro i tak uważa się, że trup na krzyżu jest lepszy.
Jest cała rozdygotana emocjonalnie więc nie podejmuje wątku tylko wraca do sycenia nienawiści aby to wszechowładniające uczucie nie wygasło.


- to kurwa jest - wskazuje palcem na dziewczynę - zwykła prostytutka.
Gdyby wzrok umiał zabijać, dziewczyna konałaby bolesną śmiercią. Patrzę jak zapala papierosa drzącymi dłońmi. Nie jest wyrachowana i nie odważyła się na ripostę. Podchodzę ku niej, wyciągam papierosa z jej dłoni gdy już się zaciągnęła i wkładam w kąciki warg. Znów czuję się jak postać literacka. Ta krótka konwencja poza prozą mego życia czyniła ze mnie bohatera mrocznej powieści.
Spojrzałem na babsztyla z krzyżem. Miała aparycję katechetki to znaczy takiej co nie zrobi loda mężowi ale bez słowa obciągnie księdzu i nie uzna tego za seks lecz kobiecą powinność wobec pana.
To była zwykła ludzka sucz, a oczy ją zdradzały. Postanowiłem ją skrzywdzić. Mocno skrzywdzić tak jak jeszcze nikogo nie skrzywdziłem.


Wypuszczam powoli dym z ust i wcielam się w rolę.
- Religia jest gorsza od prostytucji. W prostytucji układ jest prosty. Wykonujesz usługę w zamian za nagrodę. Tą nagrodą są pieniądze.
W religii natomiast wykonujesz usługę przez całe swoje życie. Również klęczysz i bierzesz do ust. W zamian za nagrodę. Tą nagrodą jest życie wieczne w raju. To prosty układ. Robisz co Ci każe kapłan w zamian za nagrodę - dzielę się z zawstydzoną dziewczyną fajką. To znaczy oddaję na chwile jej własną fajkę. To nasz niemy układ- Różnic jest wiele ale kilka jest zasadniczych wskazujących na lepszość prostytucji nad religią. Żadna prostytutka nie obwieszcza słuszności zabijania pogan, bluźnierców, homoseksualistów, czarownic i w zasadzie każdego kto nie jest prostytutką. I nie obnosi się z tym, że niby jest lepsza bo jej zawód ją wartościuje. Robi swoje nikogo nie zmuszając ani nie paląc na stosie tych którzy nie chcą z jej usług korzystać.
Natomiast ochoczo robi to religia nie będąc niczym więcej niż układem biznesowym - teraz wpatruję się w oczy katechetki o aparycji kobiety. Nie, nie pomyliłem się - Przychodź do mnie, rozmawiaj ze mną, przyznawaj się do swych słabości, klękaj i przyjmuj ciało swego martwego boga do ust. Gdy zrobisz to z wystarczającą pokorą i zostawiając odpowiednią kwotę, ja rozgrzeszę Cię abyś mogła wejść do raju. Ofiara i datki to podstawa łaski prostytutki. Wszak bóg wyraźnie powiedział „nie wolno się ukazać przede Mną z pustymi rękami" (Księga Wyjścia, rozdział 34) Bóg robił Ci dobrze gdy paliłaś na ołtarzu ciała zwierząt. Wówczas czuł miłą woń i przebaczał ludziom niesubordynację. Wtenczas zawierał dopiero z człowiekiem przymierze, kiedy ten zabijał dla niego zwierzęta. Coś w zamian za satysfakcję i i chwilę relaksu. Relacja boga z człowiekiem to układ biznesowy. Ty zrobisz co Ci każę, po drodze zabijesz dla mnie miliardy niewinnych zwierząt, a ja Cię ochronię, wprowadzę do obiecanego kraju i zabiję Twoich wrogów, a innych oddam w niewolę - synek zawstydzony zerka na dzielącą się ze mną papierosem jego kochankę. Przedchwilowe zażenowanie ustępuje miejsca zazdrości - Bóg biblijny jest głupszy od Zeusa, który schodził na ziemię i kochał fizycznie kobiety dając światu herosów. Pracowitych mężczyzn w przeciwieństwie do zniewieściałego lenia chrystusa. Powinna nosić Pani medalion z Heraklesem, a nie jezusem. Bóg biblijny nie lubi seksu i kobiet. O tym przecież mówi cała biblia. On lubi woń spalonych ciał zwierząt i festiwal mordów, których dokonuje. Jednak bóg biblijny jest psychopatą i ma świetne remedium na ludzkie dolegliwości; śmierć człowieka ale jako jego syna bo tylko wtedy ułomny człowiek będzie miał swoją łzawą telenowelę. Tylko skąd wziąć syna jak kobiety są „fe", a ja jestem impotentem- po reakcji katechetki wnoszę, że zna to słowo. Stoi jak zaczarowana, a ja kontynuuje flirt papierosowy z blond dziewczyną o niebieskich oczach. Przypomniała mi barmankę od kawy z Kopenhagi. To jest wyśmienite wspomnienie - Wiem. Pożyczę go sobie. Pożyczę sobie od pewnej dziewczyny na 33 lata i w zasadzie go zabiję dla reszty ludzi. Na jaką dolegliwość działa ofiara z człowieka tego nikt nie wie ale masy ludzkich ułomów będą z tego powodu zachwycone przez kolejne XX wieków- posyłam gorliwej mamie nieszczęśliwego chłopca pytające spojrzenie - Prawda?- nie musi nic mówić. Równie dobrze może ciec jej bezwiednie ślina z ust. Wzrok mówi wszystko - Ta dziewczyna z racji tego incydentu będzie musiała uciekać z rodzinnej miejscowości gdyż według prawa jakie ustanowiłem z Mojżeszem będą musieli ją ukamienować ale liczy się moje chciejstwo, a nie jej życie. Synka oddam po tym jak już dokona agonii na krzyżu. Powiem jej, że on zmartwychwstanie aby nie darła mordy- spalający się papieros wyrywa mnie z roli książkowej postaci i wpycha na powrót w gówniany świat. Barmanka z Kopenhagi to widzi i niczym z pośpiechem mającym zaważyć na mym życiu sięga po drugiego i odpala. Ale wie, że nie może po prostu mnie częstować. Wie, że cała ta gra toczy się w myśl układu między nami. To jest to co mamy zamiast boga. Niektórzy maję boga, myślę sobie- Jego synek gdy dorósł również zawiera z wami nic więcej ponad układ biznesowy. „Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie" (Mateusz, rozdział 5). Darmozjad namawiający innych aby zostawili swe dzieci, żony i starych ojców na pastwę głodu i poszli z nim wartościuje relację między nim, a wami tylko jednym; nagrodą. Był pijakiem wpraszającym się na bogate imprezy i do różnych domów, gdzie kobiety usługiwały mu ze swego mienia.
Ten darmozjad groził wszystkim, którzy nie chcieli ugościć jego bądź jego kumpli- apostołów- śmiercią. To znaczy śmiercią groził całemu miastu, w którym go ktoś nie ugościł. Tą śmierć oczywiście zadać miał morderczy tatuś, który mieszka w niebie. Człowiek ten ogłaszał, że kto nie kocha go bardziej niż matki czy dziecka nie jest jego godzien, a gdy drzewo nie dało mu owocu w swej małostkowości sprawił, iż uschło. To zwykły cham i degenerat- mówiąc to wskazuję kiwnięciem głowy na postać wiszącym na jej krzyżyku aby utwierdzić ją, że mówię właśnie o nim gdyż wyglądała jakby się gubiła - Kredem jego i jego ekipy staje się niejakie braterstwo polegające na tym aby ludzie sprzedawali swe nieruchomości i przynosili pieniądze uzyskane z ich sprzedaży i oddawali apostołom aby ci nie cierpieli biedy. Oczywiście ta opłata była za coś; nie, nie za coś namacalnego. Nie bądźmy naiwni. Za życie wieczne w raju. Trudno aby darmozjady nic nie mające i nigdzie nie pracujące cokolwiek posiadały na wymianę. Oni nie oferowali nawet pomocy swych rąk w polu tylko bujdę. Nie chcieli pracować tylko mieć.
I to ten chłystek wraz z całą bandą mu podobnych, zwanych apostołami jest dla was wzorcem moralnym. Dla kogo może być idolem tak obrzydliwy człowiek? Chyba tylko dla jeszcze bardziej obrzydliwych ludzi - teraz delikatny uśmiech rozświetla moje zmęczone oczy. Partnerka rytuału palenia to widzi i też się uśmiecha. Oboje raczymy naszym szczęściem zgorzkniałą katechetkę o aparycji kobiety- Podoba mi się gdy wrzeszczycie, że go kochacie. To nagminne i w dzisiejszej cywilizacji i uznaje się to za najwartościowsze. Nie mam pojęcia jak możecie kochać kogoś kogo nigdy nie spotkaliście, a kogo znacie zaledwie z opowieści o jego 40 dniach życia. Nie macie pojęcia co to miłość, a wasze dzieci czy rodzice, którym mówicie to samo powinni czym prędzej od was uciekać - mój wzrok przenosi się na chłopaka, którego przedramię więzione jest w panicznym uścisku matki - Ponadto kochacie go, bo takiego słowa używacie, tylko za to, że coś wam obiecał gdy będziecie posłusznymi jego apostolstwu czyli księżom niewolnikami.
Rzymianie powiesili tego chłystka na krzyżu jak całą rzesze innych rzezimieszków. Nie wiemy za co dokładnie go powiesili ale wiemy z biblii, że miał on poważny problem z dziećmi więc być może i za pedofilię. (Ewangelia Marka, rozdział 10) "Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. (...)I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je."
Coś musiało być na rzeczy skoro nawet najwierniejsi nie chcieli aby te dzieci siadały ich szefowi na kolana - chciała jędza coś wykrztusić ale wydała z siebie tylko sapanie - Zawisł więc wątpliwy moralnie narcyz sam siebie mieniący synem boga na krzyżu. Miał wyrobioną publiczną opinię o sobie "Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników" (Mateusza, rozdział 11, wers 19) Wpraszał się na krzywy ryj na biesiady, do bogatych domów na obiad klnąc i grożąc wszystkich, którzy go nie wpuścili, a facetom obiecywał nową żonę i liczniejsze potomstwo. Bajerował te proste wieśniareczki tak, że one mu myły nogi i cholera wie co jeszcze i usługiwały mu z własnego mienia.
Nie uzdrawiał i nie wskrzeszał zmarłych co dowodzi zachowanie ludzi. Gdyby mieli wybrać między ocaleniem uzdrowiciela chorych, a złodziejszkiem Barabaszem wybraliby uzdrowiciela. Ale tak się nie stało. W ewangelii Mateusza, w rozdziale 13, mamy zdanie, które demaskuje cały ten szwindel z propagandą cudownych uzdrowień. Nie bazują one na faktach, na tym, co ujrzałeś, lecz na tym, w co kto uwierzył. Mówi Jezus: „I niewiele zdziałał tam cudów, z powodu ich niedowiarstwa". Tak więc niewiele można zdziałać czarów, jeśli nie uwierzysz, że właśnie ten czar zadziałał. W to, co widzisz, nie musisz wierzyć. Postać Jezusa przegrała w wyborze o ocalenie nawet z pospolitym rzezimieszkiem, złodziejaszkiem. Tak wielkim nikim był Jezus Chrystus - drugi papieros się dopala. Unoszę dłoń, w którym był i wskazuję na truchło będące dla niej symbolem poświęcenia, a dla mnie zwykłej śmierci z powodu kaprysu patologicznego boga, który przywłaszczył sobie syna kobiety i pozwolił mu umrzeć mówiąc, że to za nasze grzechy. Jakby kurwa nie mógł zapodać ludziom jakiejś tabletki na migrenę. Wszak to on jest bogiem i on dzierży moc przebaczenia więc sam siebie przekupuje ofiarą z człowieka. - Zwyczajny naciągacz z przerośniętym ego, który za pierdolenie głupot o obietnicy poza życiem i na straszeniu piekłem namawiał ludzi do oddawania mu pieniędzy czerpiąc po drodze ile się dało; darmowe żarcie i picie, noclegi, masaże, mycie i zapewne jeszcze parę innych rzeczy- niebieskie oczy dziewczyny z Kopenhagi rozumieją o czym mówię bo całe się uśmiechają. Awanturniczego babsztyla puściła w zapomnienie - Prostytutka różni się od obu degeneratów jakim był bóg i Jezus. Jest uczciwa. Kiedy jej zapłacisz poczujesz to za co jej zapłaciłeś. Nie mówi Ci, że przeżyjesz rozkosz po tym jak już umrzesz. Płacisz jej za rozkosz? Dostajesz rozkosz. W religii natomiast płacisz tutaj i teraz, za towar, który dopiero dostaniesz po tym jak już umrzesz. Zatem prostytutka nie szuka frajera jak religia - zerkam na przemian raz na syna, raz na matkę -W zasadzie religia żądając i nie dając, a jedynie obiecując naciąga frajera bardziej niż najdroższa prostytutka. Tym jesteście; frajerami. Dajecie się naciągać. A wykonując wolę kapłana jako wolę jakiegoś boga w zamian za nagrodę jesteście w dodatku żenujący.
Jeśli człowiek robi coś z powodu strachu przed karą lub dla nagrody to jest żenujący. Tato zleje ci pasem dupę albo da cukierka. Rób tylko co tatuś mówi. Tu nie chodzi o wychowanie lecz posłuszeństwo. Ot, cała religia - rozdzwonił się mój telefon przerywając rolę mej postaci. Dobywam go i z nutą uśmiechu winnego człowieka posyłam ciepłe spojrzenie na blond dziewczę po czym ostatni raz patrzę w twarz wyznawczyni kultu śmierci zaserwowanej jako zmartwychwstanie - To w religii w zasadzie częściej klęczysz niż prostytutka. I płacisz za to aby robiła Ci dobrze- odwracam się i odchodzę.

Zaloguj się