Podlegli


Zatem jest okazja.

Zawsze jest dobrze wyłożyć prawdę i fakty, a te powinien znać każdy kto uważa, że ma coś do powiedzenia.
Sugeruję jednak przeczytać.

Niepodległość. Dziwne słowo i zupełnie źle używane dnia dzisiejszego. Nie powinniście świętować czegoś co nie istnieje. Uroiliście sobie wolność, która nie istnieje. Jednak przyjrzyjmy się temu, być może coś zrozumiecie, chociaż przeciętny katolik – co wiąże się nad wyraz z przeciętnym i tym właściwym Polakiem czyli narodowcem i patriotą- nie jest w stanie przeczytać połowy strony formatu a4 za jednym podejściem, a rozumienie tekstu kończy się przy piątym zdaniu jeśli w ogóle ma miejsce.

 

Odnotujmy sobie kilka szybkich faktów. Może nie za szybkich ale i tak zbyt mało niż powinienem opowiedzieć.
Co dziś świętujecie? Otóż świętujecie wycofanie z Polski wojsk Rosyjskich stacjonujących na naszym terenie przez ponad pół wieku. W 1992 roku wycofano z Polski ponad 35 tysięcy Rosyjskich żołnierzy. Czy jest to powód do imprezy? Tak, oczywiście, że tak. Trudno się nie zgodzić. Ale czy jest to powód do poczucia się niepodległym? Nie szczególnie.
Fakt, Rosjanie wyjechali. Było ich 35 tysięcy. Istna armia. A czy wiecie, że na terenie naszego kraju przebywa wciąż niemal 40 tysięcy funkcjonariuszy innego Państwa? I żyje tu na koszt Polaków dziesieciu wieków? Jak to się ma to 50 lat?

Wyobraźcie sobie sytuację, że Polska podpisuje układ, dajmy na to z Niemcami, w którym to Polska zobowiązuje się do:
- Polska będzie utrzymywać na swój koszt wszystkie ambasady Niemieckie i uczelnie wyższe, licea i gimnazja na terenie Polski.

- Polska zgodzi się, aby Niemcy posiadali na terytorium Polski siatkę jawnych, umundurowanych funkcjonariuszy, zarówno obcego pochodzenia jak i rekrutowanych miejscowo oraz tajnych agentów i agentów wpływu rekrutowanych i szkolonych od niemowlęctwa. Tych funkcjonariuszy jest niemal 40 tysięcy.

- Funkcjonariusze ci będą mieli gwarantowany wstęp do szkół, szpitali, więzień, jednostek wojskowych, w celu gromadzenia informacji i prowadzenia działań propagandowych i manipulacyjnych na rzecz Niemiec i ich interesów.

- Funkcjonariusze ci wstępując do polskiego wojska zostają od razu co najmniej kapitanami, a nawet generałami i mają nie tylko pensje pochodzące z dochodu narodowego Polski, ale także mają dostęp do największych tajemnic.

- W stosownych przypadkach będą mieli też pensje i przywileje takie same jak pracownicy tych ośrodków, ale pod wieloma względami nie będą podlegać takim samym przepisom np. ci w szkołach nie będą podlegali kuratorium i ministerstwu. Ci w szkołach bez żadnych kwalifikacji i drogi kariery zarabiają tyle ile dyrektorzy tych szkół.

- Funkcjonariusze ci będą mogli na terenie swoich eksterytorialnych placówek codziennie (a minimum raz w roku) przesłuchiwać polskich obywateli bez świadków i przy zachowaniu tajemnicy, na okoliczność posłuszeństwa prawu i interesom Niemiec.

- Niemcy zastrzegają sobie prawo do organizowania, bez uzyskiwania stosownych zezwoleń, manifestacji ulicznych w święta państwowe Niemiec we wszystkich miejscowościach w Polsce oraz okresowych przemarszów drogami publicznymi do wybranych placówek dyplomatycznych.

- Ponadto, Polska przyzna im bezpłatną opiekę medyczną i emerytury. Na rok 2021 zobowiązania te, które opłacane są z podatków obywateli wynoszą 192,8 milionów złotych.

- W przypadku łamania prawa przez tych funkcjonariuszy, w szczególności gwałcenia polskich dzieci, o ile nie zostali złapani na gorącym uczynku, Niemcy zastrzegają sobie prawo do nie informowania polskich władz i podejmowania kroków zgodnie ze swoimi interesami - np. tuszowania sprawy, zastraszania ofiar, przenoszenia winnych na inną placówkę, kłamania, oskarżania innych, etc.

- Niemcy zastrzegają sobie prawo do wykorzystywania swoich funkcjonariuszy do otwartego krytykowania i wpływania na polską politykę wewnętrzną i zewnętrzną, prawa obywatelskie, kierunki badań naukowych i inny dowolny aspekt życia społecznego i politycznego. Jak na przykład dziś dzień brak pozwolenia na aborcję. To funkcjonariusze Niemiec dyktują Polskim kobietom co mają robić traktując je jak inkubator.

-Niemcy zastrzegają też, że są niezależnym państwem i Polska nie ma tam prawa krytyki, a manipulacje są niedopuszczalne i będą ścigane przez polską policję, prokuraturę i sądy na koszt oczywiście Polskiego podatnika mimo, że działają na rzecz funkcjonariuszy obcego Państwa przeciw polskiemu podatnikowi. Zatem Polski obywatel nie jest broniony przez Polski wymiar sprawiedliwości przez funkcjonariuszami Niemiec lecz prześladowany przez niego na ich rzecz.

- Polska ma też oddać Niemcom wszystkie ziemie i nieruchomości jakie kiedykolwiek należały do władz Imperium Niemieckiego.

- Polacy robią codzienną składkę pieniężną na rzecz Niemiec.

- Polski rząd finansuje działalność agentów Niemiec stacjonujących w Polsce oraz przysługują im ulgi w wysokości 99,9% na zakup nieruchomości w Polsce, które już nigdy nie są polskie. Takie bonifikaty nie przysługują obywatelom Polski.

- Kiedy funkcjonariusz Niemiec umrze zostawiając długi pieniężne, obowiązek ich spłaty na rzecz wierzycieli przechodzi na obywateli Polskich. Natomiast kiedy funkcjonariusz Niemiec umrze zostawiając prywatny majątek, przechodzi on na rzecz Państwa Niemieckiego.

- Koszt utrzymania przez Polskich obywateli Niemieckich funkcjonariuszy stacjonujących na terenie Polski wynosi 19,6 miliarda złotych rocznie, to jest 54 miliony złotych dziennie!

- Na rzecz Niemieckich funkcjonariuszy zmieniany jest cały system edukacji aby tworzyć alternatywną historię i wpajać Polskim dzieciom ideologię Niemiecką.

- przedstawiciel Niemieckich funkcjonariuszy, który z zawodu wypędza niejakie demony czy leczy wegankę salcesonem zwący się egzorcystą dostaje niemal 50 milionów od Polskiego Ministerstwa na swą działalność niby pomocową dzieciom i multimedialną. Polskie wyspecjalizowane w tym instytucje są bez szans.

- przedstawiciel Niemieckich funkcjonariuszy, który z zawodu wypędza niejakie demony czyli zwie się egzorcystą prowadzi telefon pomocowy dla polskich dzieci.

- Cała Polska władza świecka zobligowana jest do pojawiania się na imprezach Niemieckich funkcjonariuszy ukazując tym samym Polską podległość Niemcom!

UMOWA GWARANTUJĄCA TE WSZYSTKIE PRZYWILEJE NIE PODLEGA WYPOWIEDZENIU !

 

Podoba się? Nie. To może zamiast Niemiec znowu Rosjanie? Albo Czesi? Też nie?
Dlaczego więc godzimy się na to wobec Watykanu? To jego funkcjonariusze w ilości niemal 40 tysięcy stacjonują w Polsce na koszt Polski i wpływają na Polską władzę świecką. To jego funkcjonariusze na rzecz Watykanu wykupują za bezcen ziemię Polską, która już nie należy do Polski. Na dzień dzisiejszy to ponad 2000 km2. To jego funkcjonariusze krzywdzą i gwałcą Polskie dzieci będąc niemal całkowicie bezkarnymi. To jego funkcjonariusze są w Polskich szkołach doktrynując Polskie dzieci swoją ideologią, działającą na rzecz jedynie Watykanu. To ich symbol czyli symbol obcego Państwa góruje nad godłem kraju jak i również nad koroną zdobiącą Polskie godło.

Potrzebujecie jeszcze jakiś dowodów na to, że to zaborca, a my nie jesteśmy niepodlegli? Dobrze. Liźnijmy więc tylko trochę historii. Jeśli już polacki kmiot zmęczył się czytaniem to i tak nic nie zmienimy. Małpa nawet jak się wyprostuje i stanie na dwóch nogach nie od razu staje się mądra. Z ewolucją nie wygracie.

- oficjalnie w 966 roku Polska staje się lennikiem na rzecz kościoła katolickiego. Morduje się przybocznych Mieszka I, którzy nie zgadzają się na wyznawanie ideologii okupanta. Sam Mieszko I traci miano Ostatniego Pogańskiego Cesarza Europy zmuszony jawnym działaniem Kościoła Rzymsko katolickiego oraz jego skrytym działaniem w ościennych Państwach do uległości. Nic zaskakującego. Ten okupant od zarania dziejów dążył do supremacji władzy religijnej nad świecką. Cel był prosty: podporządkować władzę świecką Kościołowi by objąć niepodzielnie rządy dusz i wyłudzać z powodu swej ideologii pieniądze od pojedynczych obywateli, a także olbrzymie sumy od Państwa, w którym się zagnieździł pasożytując. W przypadku Polski ten pasożytniczy układ trwa bez ustanku już ponad dziesięć wieków.

 

- 968 rok. Utworzono biskupstwo gnieźnieńskie, podległe bezpośrednio papieżowi. Pierwszym biskupem został Jordan. Nikt nie wie skąd dokładnie pochodził ale ponoć z krajów romańskich (Włochy, Lotaryngia, Francja). Zatem namiestnikiem w Polsce został obcokrajowiec. Nawet nie Słowianin. Kolejnym namiestnikiem zostaje Niemiec, Unger.

- w 985 roku Mieszko I działający już na rzecz Kościoła występuje przeciw bratnim Słowianom Połabskim wspierając Niemców. Słowianie Ci mieli czelność mówić: „U was, chrześcijan, pełno jest łotrów i złodziei; u was ucina się ludziom ręce i nogi, wyłupuje oczy, torturuje w więzieniach; u nas, pogan, tego wszystkiego nie ma, toteż nie chcemy takiej religii. U was księża dziesięciny biorą, nasi kapłani zaś utrzymują się, jak my wszyscy, pracą własnych rąk"

- 991 rok. Mieszko specjalnym dokumentem oddaje swe Państwo w charakterze perakrii Stolicy Apostolskiej. Ta forma czynności prawnej polegała na tym, że prekarzysta (Polska) przenosił na wybraną instytucję kościelną własność gruntu sam stając się jedynie użytkownikiem tejże własności! W zamian za opiekę prekarzysta winien był właścicielowi pewne świadczenia.
Zrozumieliście? Zapewne nie bo jest to zatrważające. Przeczytajcie raz jeszcze. Oddanie własności Państwa na rzecz kościelną będąc jedynie jego użytkownikiem i w dodatku z tego powodu na rzecz w zasadzie okupanta dokonywać świadczeń finansowych czy zbrojnych lub innych.
Tak, to w zasadzie data wejścia Polski w podległość, o której wspominałem na początku. I której się nie pozbyliśmy

- Bolesław Chrobry rządzący w latach 992 do 1025 zasłynął jednym osiągnięciem. Utworzył w Polsce ośrodki samodzielnej organizacji kościelnej. Bolesław Chrobry otrzymuje od Cesarza kopię lancy z gwoździem z Krzyża Chrystusa, która potwierdzała sakralność panującego.

- Podczas rozbicia dzielnicowego, Kościół katolicki wszelkimi sposobami osłabiał państwo, podjudzając książąt dzielnicowych przeciw sobie. Natomiast za poparcie jednych przeciw drugim wyłudzał kolejne nadania i przywileje. W ten sposób zupełnie zanarchizował Polskę i stała się ona areną nieustannej wojny domowej. Osłabiona, straciła Śląsk, Pomorze, Ziemię Lubuską, płaciła Niemcom daninę lenną. Nie była w stanie uporać się z najazdami Prusów i ściągnęła sobie na kark zakon krzyżacki.
Funkcjonariusze kościelni posługiwali się zdradą, fałszerstwem i klątwą. Klątwa brzmi groteskowo ale była jak akt prawny. Klątwa oznaczała faktyczną utratę władzy, gdyż poddanych władcy zwalniano z posłuszeństwa wobec niego. O zdjęcie klątwy trzeba było zabiegać w Rzymie, a trwało to długo i kosztowało słono. Jak w tych warunkach Polska mogła normalnie funkcjonować?

- w roku 1000 Państwo Polskie oddaje swą niepodległość oficjalnie na rzecz Kościoła katolickiego. Zostaje ustanowiona w Polsce hierarchia kościelna. Biskupi zastępują namiestników.

- W roku 1079 Bolesław Śmiały odbudował potęgę nieco ułomnego Chrobrego. Syna Ostatniego Pogańskiego Cesarza Europy. Przy czym pisząc „potęgę" Chrobrego mamy na myśli jedynie scentralizowane pod okupanckim symbolem krzyża Polskie Państwo Podległe, działające na rzecz Kościoła katolickiego. Zdecydowanie większą potęgą byli Polanie za czasów Mieszka I ale o tym nie przeczytacie gdyż jak może być potęgą pogańska hołota nie uznająca zwierzchnictwa Kościoła katolickiego i mu się nie kłaniająca.
Ibrahim Ibn Jakub relacjonował, że państwo Mieszka było największym Państwem Słowiańskim i było dobrze rozwinięte, sprawnie zarządzane oraz posiadało liczącą się siłę zbrojną.

Co zaskakujące w szkole uczą Was, że Mieszko przyjął jakiś chrzest. Ale wszystkie dowody wskazują na to, że Mieszko nie przyjął chrztu. Po pierwsze nie było takiego ceremoniału w Kościele katolickim, a po drugie nie ma jasnej daty, jest tylko data przyjęta. Również nie wiemy kto dokonał tego ceremoniału jak i gdzie. Przyjmuje się, że najpewniej w Poznaniu przez być może kapłana Jordana lub innego z orszaku Dobrawy. Są same spekulacje jako wynik osadzenia fikcyjnego wydarzenia w rzeczywistości. Znając manipulacje kościoła, gdyby to się wydarzyło trąbiłaby cała Europa o tym. Dlaczego? Bo Mieszko był ostatnim władcą nie kłaniającym się faszystowskiemu Kościołowi katolickiemu, a Państwo Polan było istnym mocarstwem, którego zwierzchnik nazywany był Cesarzem. To nie mogło przejść bez propagandowego echa Kościoła katolickiego, w którym to przecież papieże zastąpili Cesarzy, a biskupi namiestników. Więc gdy wyobrazisz sobie, że nagle Kościół pozyskuje (pokonuje) takiego „dzikusa", to kronikarze prześcigaliby się w pisaniu peonów. Ale tak się nie stało bo rzecz się nie wydarzyła. Nawet największy kronikarz tamtych czasów działający na rzecz Kościoła jak Gall Anonim nie potrafił spreparować choćby teoretycznych faktów. Ponadto epitafium na grobie syna Mieszka czyli Chrobrego jasno mówi: „Tu pochowany jest syn matki chrześcijanki i ojca poganina" Mieszko do śmierci pozostał poganinem. Epitafium zostało oczywiście zniszczone przez gorliwie zamazujący prawdziwą historię Kościół katolicki.

- Bolesław Szczodry jest dlatego Szczodry gdyż ustanowił w Polsce wiele biskupstw. Te zasługi tak bardzo zostały docenione, że aż w kalendarzu kapituły krakowskiej zapisano: „zmarł król Polski Bolesław, który ustanowił w Polsce biskupstwa". Oddanie Polski pod panowanie Kościoła katolickiego wzrasta.

- w 1113 roku, zagrożony klątwą Bolesław Krzywousty odbywa pokutne pielgrzymki okraszone rzecz jasna bogatymi darami dla Kościoła.

- 1123 wsparcie finansowe przez Krzywoustego szerzenia chrześcijaństwa mieczem wśród Pomorzan. Odnowiono sprawy kościelne jak choćby biskupstwo kruszwickie, któremu podporządkowano Kujawy i Pomorze. Utworzono też kolejną diecezję, Lubuską, która objęła ziemię lubuską i zdobycze Krzywoustego za Odrą. To wszystko oznacza oddawanie terenów na rzecz Kościoła katolickiego.

-1124 ciąg dalszy faszyzmu i terroru chrześcijaństwa, który wspiera finansowo polska, a konkretnie Krzywousty, a który prowadzi biskup Otton. W 1128 roku ponownie ten sam biskup realizuje wyprawę misyjną. Oczywiście jest to misja siłowa, ogniem i mieczem tylko dlatego, że mieszkańcy Pomorza odeszli od wiary, którą narzucono im polityką i siłą. Wyprawę tym razem sfinansował król niemiecki Lotar III przy przyzwoleniu Krzywoustego aby Kościół katolicki rękami Niemców zabijał między innymi Polaków i zmuszał ich do wyznawania chrystianizmu.

- W 1133 roku w wyniku nieprzychylnej Polsce działalności arcybiskupa Magdeburskiego, Norberta (późniejszego świętego) papież Innocenty II wydaje bullę uznającą zwierzchnictwo Magdeburga nad diecezją Poznańską. Polską politykę Kościoła katolickiego kreować miało więc wrogie państwo. Wyrok ten nie wszedł w życie w wyniku śmierci Norberta i daniny pieniężnej Krzywoustego na ręce papieża. Zatem Polską politykę Kościoła katolickiego wciąż kreuje stolica Apostolska czyli i tak obce Państwo. Wykup poddaństwa wobec zwierzchnictwa Magdeburskiego kosztował Polskę nie tylko daninę dla papieża lecz i hołd lenny dla Cesarza niemieckiego z Pomorza Zachodniego i trybutu za ostatnie 11 lat. To kolejne włości i pieniądze w wyniku podporządkowania władzy świeckiej wyznaniu katolickiemu.

- około roku 1136 rozwija się kult pielgrzymkowy na skalę narodową. Tak oto królowie podlegli nowym namiestnikom czyli funkcjonariuszom kościelnym nadają tytuły relikwiom, czczą je i finansują. Tym samym władza świecka finansuje kościół i wspiera go nadaniami i pieniędzmi, a zastraszony lud pielgrzymuje. Przykład idzie z góry. To Jagielloni, którzy popierdalali pokornie oglądać święty krzyż do klasztoru benedyktyńskiego na Łysej Górze zapoczątkowali nową polską tradycję.

- w 1147 roku Książęta Polscy biorą udział w krucjacie przeciwko pogańskim Słowianom Nadłabskim. Faszyzm chrześcijański jak wiemy nie toleruje ludzi wolno żyjących i inaczej myślących. Do wyprawy rzecz jasna nakłonił papież czyli głowa Kościoła katolickiego. Zapłatą wobec głupich religijnych wykonawców mordu było zatwierdzenie klątwy arcybiskupa Jakuba rzuconej na Władysława Wygnańca aprobując tym samym zmiany polityczne (czyli w zasadzie kościelne) jakie zaszły w Polsce. To brzmi kuriozalne ale religijni ludzie pojechali mordować innych z powodu uznania klątwy czyli czegoś co jest urojone. Byli głupsi od zwykłych najemników, którzy zabijali dla pieniędzy.

- Na zjazdach w Łęczycy (1180 r.) w Borzykowej (1210 r.) i w Wolborzu (1215 r.) Kościół nasyłając Polskich książąt przeciw sobie, wyłudził przywileje osłabiające cały kraj i całkowicie uniezależniając się od polskiego państwa.

Kiedy Łokietek jednoczył Polskę i potrzebował złota na wojsko i zabiegi dyplomatyczne, papież zmusił go do zwiększenia „świętopietrza". Świętopietrze to nazwa opłaty wnoszonej na rzecz papiestwa z racji jego zwierzchnictwa nad danymi ziemiami. Przez Polskę świętopietrze świadczone było od XI wieku do 1555 r. Wznowione w 1871 przez papieża Piusa IX.
Tak. Od ponad 1000 lat Polska płaci Kościołowi katolickiemu za ZWIERZHNICTWO nad Polską!
Nie mówicie o niepodległości!

-1197 rok. Pobyt w Polsce legata papieskiego Piotra z Kapui. Ogłosił on nowe przepisy kościelne wymagające respektowania zasady celibatu przez duchowieństwo polskie, a także nakazujące świeckim zawieranie małżeństw w obliczu kościoła. Oczywiście za opłatą.

- 1210 rok. Na zjeździe w Bobrzykowej wydano przywilej dla Kościoła polskiego. Wynikiem przywilejów były następujące postanowienia:
• własne sądownictwo dla duchowieństwa (privilegium fori). Duchowni mieli prawo stawać i być pozywani tylko przed sądy kościelne.
• wprowadzenie celibatu wśród polskich duchownych diecezjalnych,
• zniesienie prawa książąt do przejmowania majątku ruchomego zmarłego biskupa.


Na synodzie w Borzykowej wydano również dokumenty uposażające duchowieństwo wedle których Władysław Odonicz nadał zakonowi cystersów ziemię w kasztelanii przemęckiej, celem założenia klasztoru, a rycerz Sławosz wznowił nadanie Sławoszowa klasztorowi w Busku.

- 1212 rok to międzyczas kolejnych krucjat czyli zbrojnych wypraw aby łupić bogaty wschód. Jednak rzecz nie ma się o krucjatach ale warto wspomnieć wątek rzadko wskazywany. Otóż szerzenie chrześcijańskiej idei wśród dzieci, że tylko niewinne dzieci mogą dokonać wyzwolenia grobu Chrystusa początkuje żywiołowe krucjaty dziecięce. Tak oto z miast portowych Italii małoletni „krzyżowcy" przewożeni są przez Chrześcijan wprost na saraceńskie targi niewolników. Kościół katolicki i funkcjonariusze władzy przymykający na to oko dorabiają się majątków na sprzedaży dzieci Europejskich.

-1221 rok Leszek Biały prosi papieża o zwolnienie go z obowiązku krucjaty. Tak, władcy państw, w których narzucono chrześcijaństwo na własny koszt, wysyłając obywateli swego kraju mieli obowiązek mordować i ginąć w interesach stolicy Apostolskiej. Niepodległość?
W zamian za zwolnienie Leszek Biały obiecuje napaść pogańskie Prusy aby rzecz jasna wprowadzić tam siłą chrześcijaństwo. Odbyły się dwie wyprawy krzyżowe Polaków na Prusy. Książęta Polscy dostrzegając wagę działalności arcybiskupa Christiana zadbali o pomoc finansową dla jego faszystowskiej misji. Oddano mu całe Chełmno jako jego biskupią rezydencję. I własność.

- w 1223 roku pojawia się dzieło kolejnego chrześcijańskiego fanatyka, nazywanego nietrafnie kronikarzem. Kadłubek spisuje w klasztorze „Kronikę polską" stawiając rzecz jasna wyżej prawo kościelne niż świeckie. Zmieniał zbyt często fakty aby nazwać go kronikarzem. Należy o nim mówić jako o fantaście. Tak, dwaj najbardziej znani „kronikarze" jak Gall Anonim i Kadłubek fałszują historię Polski i łagodzą działalność chrześcijaństwa i kościoła katolickiego w historii, nie mówiąc o nim prawdy.

-1228 rok. Nadanie przez Konrada Mazowieckiego ziemi dobrzyńskiej dla zakonu rycerskiego Braci Dobrzyńskich (dobroczyńców) Nie dali rady jednak obronić Dobrzynia przed innymi braćmi w wierze chrześcijańskiej, Krzyżakami. Tak oto w roku 1235 połączyli siły, a ziemie dobrzyńskie przeszły we władanie Krzyżaków.

- w roku 1234 Polscy książęta wraz z Krzyżakami najeżdżają Prusy. Po podboju Prus pojawił się problem prawny tego terenu. Krzyżacy zaczęli zabiegać o nadanie im całych Prus. Sfałszowali dokument Konrada Mazowieckiego nadający im ziemię Chełmińską (w Prusach) umieszczając w nim postanowienie o przyznaniu im na własność terenów zdobytych w przyszłości na Prusach. Papież Grzegorz IX nadaje Krzyżakom ziemię Prusów jako lenno pod warunkiem uiszczania rocznego czynszu.

- Uwaga. 1272 rok to uruchomienie we Wrocławiu pierwszego wodociągu na ziemiach polskich. Coś co już antyczny Rzym miał przed narodzeniem Chrystusa w Polsce pojawia się jako wynalazek w XIII wieku. Dlaczego? Pewnie dlatego, że jeżeli oddajesz cały kraj i światopogląd pod prym faszystowskiej religii będącej wrogiem rozwoju i nauki, a za to gorliwie napadającej i ścigającej każdy wolny kraj to nie masz ani właściwego środowiska do wynalazków ani czasu na kreowanie czy budowanie. Ani kapitału na to. Wiecznie wykonujesz tylko wolę dyktatora Apostolskiego z jego chrześcijańskim zamordyzmem. Płacąc za to własnymi pieniędzmi.

- w 1279 roku legat papieski specjalnymi statutami wprowadził w Polsce przymus parafialny czyli obowiązek uczestniczenia w nabożeństwach i przyjmowania sakramentów we własnej parafii. To tak gdybyście zastanawiali się, że tradycja kościoła i chodzenia do niego, chrzczenia dzieci jest wynikiem waszej własnej decyzji. A tak naprawdę decyzji waszych przodków. Otóż nie. Chrześcijaństwo nie pozostawia na żadnym pułapie wyboru. Jest systemem siłowym. Oczywiście chodzenie do kościoła, a tym bardziej przyjmowanie sakramentów wiązało się zawsze z ofiarą.

- 1282 rok pod wymuszeniem legata papieskiego, Polska musiała dać Krzyżakom ziemię Gniewską i kilka wsi na Żuławach.

- 1284 rok. Obłożenie klątwą księcia Wrocławskiego, Henryka IV przez Tomasza, biskupa Wrocławskiego. Powodem były pieniądze zagarnięte z dziesięcin należnych biskupowi i wsi należących do biskupa! Tak. Biskupi w tamtych czasach oficjalnie byli panami i namiestnikami. I właścicielami ziemskimi, a ludność zmuszana do ich szanowania i chodzenia do kościoła oddawała im plony, pieniądze, pracowała dla nich i oddawała im dzieci z powodu biedy. Biskup miał bo miał od Państwa, a ludzie mu musieli oddawać. Zatem dysproporcja była główną siłą napędową korzyści biskupa. I władzy.  Jeśli on ma, a Ty nie to w końcu całkowicie uzależnisz się od jego łaski, a twoje kolejne dziecko, którego nie będziesz w stanie wyżywić i utrzymać pójdzie do niego na posługę. Będzie mu niewolnikiem łącznie z niewolnictwem seksualnym. Tak się tworzy imperium.

- Książe Wrocławski Henryk IV wysyła do Rzymu posła z pieniędzmi aby kupić sobie u papieża zgodę na koronację. Tak to się odbywało. Kościół katolicki od samego początku nie był ośrodkiem pielęgnowania jakiś wierzeń lecz zwyczajnym okupantem. Największą mafią od której zależało kto i gdzie będzie rządził. I jak żył i czy żył.

- początek XIV wieku to istna napaść na kasę czyli początek chrześcijańskiego szału na kontynentalną skalę. Oczywiście w inkwizycji nie chodziło o same czarownice czy heretyków. Imperatywem do sadyzmu i mordów na niewyobrażalną skalę były rzecz jasna pieniądze. Wystarczyło oskarżyć kogokolwiek o herezję aby go zabić czy wsadzić do więzienia wraz z jego rodziną i przejąć jego majątek. Hobby te z władców najbardziej uprawiał król Francji Filip IV Piękny. Zaczął w 1307 roku od uwięzienia wielkiego zakonu Templariuszy. Król zarzucił im rozpustę i bluźnierstwo, a w rzeczywistości chciał zabrać im majątek. Wygnano około 100 000 żydów po skonfiskowaniu im majątków. Wszystko było robione za zgodą stolicy Apostolskiej i z jej udziałem. Rozpoczęła się wielka napaść na ludzkie majątki i włości. Kilka lat wystarczyło poczekać aby nastąpiła wielka klęska głodu w zachodniej Europie. Miała miejsce w latach 1315 – 1317. Przyczynił się do niej Kościół katolicki i prześladowcze, mordercze chrześcijaństwo.

- w 1386 roku chrześcijański faszyzm znów wyciera sobie mordę Polakami i robi interesy Polskimi zasobami i obywatelami. Rusza misja chrystianizacyjna na Litwę pod przewodnictwem Jagiełły.

- Jagiełło ponownie staje się chrześcijańskim egzekutorem w 1413 roku, tym razem na Żmudzi. NA tej Żmudzi, któa pomagała nam w walce z Krzyżakami. Cywilizacja oczywiście faszyzm religijny i mord z racji nietolerowania innowierców nazywa chrystianizowaniem. Takie chrystianizowanie w przypadku kontynentów Ameryk skończyło się wybiciem niemal 70 milionów ludzi. Z krzyżem w ręku i bogobojnymi ideałami na ustach. Ostało się zaledwie 10 milionów ludzi zmuszonych do wyznawania „wartości" chrześcijańskich.

- lata 1453 -1454 to pobyt we Wrocławiu sławnego kaznodziei epoki Jana Kapistrana. O tym chętnie kroniki i encykopedie wspominają ale już nie znajdziecie w nich co zrobił ów kaznodzieja na rynku we Wrocławiu. Ten ów święty był generalnym inkwizytorem wysłanym do Wrocławia. Pisano o nim pięknie "mąż wielkich zasług, pełen łaski Bożej z zakonu obserwantów wysłany przez Boga w nasze strony" Cóż ten ów pełen łaski bożej wysłany przez boga w strony Wrocławia zrobił? Tępił wszelkich niewygodnych ludzi. Znalazł kilkudziesięciu Żydów, którzy według świadków znieważyli Chrystusa, a tak naprawdę ciastko czyli hostię. Aby zabrać ludziom ich majątki i zabić ich w męczarniach wystarczyło wówczas oskarżyć kogokolwiek o herezję. Nie dość tego. Nikt nie mógł go bronić bo stawał się wówczas ofiarą jak oskarżony. Przyznanie się do idiotycznej winy oczywiście musiało nastąpić w trakcie tortur. Zatem sadyzmem wymuszano słuszność swych racji. I tak człowiek mający się za dobrego zabijał w męczarniach innego człowieka z powodu kurwa ciastka. Robiono to chętnie bo po pierwsze każdy heretyk tracił majątek, który albo cały albo w części przepadał na rzecz kościoła. No i prymitywni ludzie mieli swoje igrzyska. A kościół pokazywał jasno, że nie należy z nim zadzierać.
Na placu Solnym we Wrocławiu więc urządzono spektakl dla sadystycznego umysłu. Spektakl owej łaski bożej. Przywiązano ludzi do deski twarzą do góry. Wtedy na rozkaz świętego Kapistrana kaci wyrywali im żelaznymi szpikulcami kawałki ciała i wrzucali do kotłów pełnych rozżarzonego węgla. W ten sposób zdarli z nich całe ciało do ukazania się wszystkich kości. Pod wiwatem chrześcijan. Tych którzy nazywają się wartościowymi i dobrymi. I tak nazywają ta religię w imieniu której robiono to na całym świecie w niezliczonej ilości przypadków.

- Początek XVI wieku to okres epoki nowożytnej i demokracji szlacheckiej. W 1510 roku sejm zabronił przekazywania w testamentach nieruchomości na rzecz Kościoła. U źródeł tej konstytucji leżało dążenie do ograniczenia nadmiernego bogacenia się Kościoła. Podatki były uważane za zło konieczne, szlachta więc dążyła do przerzucenia ich też na inne stany w tym duchowieństwo.

- W roku 1515 w czasie zjazdu wiedeńskiego zawarto układ, na mocy którego Polscy władcy, Zygmunt Stary i Kazimierz Jagiellończyk, oddali Habsburgom Czechy i Węgry. Za darmo! W Polskiej dyplomacji prym wówczas wiedli biskupi Drzewiecki i Tomicki, papiescy niemieccy agenci. Kościół popierał wtedy Niemców, bo Polska słusznie nie kwapiła się do planowanej przez papieża wojny z Turcją.

-1519 rok. Początki luteranizmu we Wrocławiu. W tym samym roku rozpoczęto druk pism Marcina Lutra. Zaledwie rok później ukazały się pierwsze edykty królewskie dotyczące zakazu przewozu książek luterańskich. Edykt z 1523 roku zaś mówił, iż za propagowanie nauk Marcina Lutra (niezgodnych z ideą kościoła katolickiego) groziła kara śmierci na stosie i konfiskata dóbr. To kolejny dowód na to, że chrześcijaństwo nie pozostawia nic wolnej woli i wyborowi. Jest terroryzmem światopoglądowym i w zasadzie rzeczywistym.

- w 1535 roku posłowie Polscy dostrzegając rozpasanie duchowieństwa i ich roszczeniowe życie w Polsce, wysunęli wobec niego szereg postulatów; chcieli skłonić kościół do partycypowania w wydatkach państwowych. Ograniczyć interwencję sądów kościelnych wobec prawa świeckiego, zażądali zakazu nabywania sołectw przez duchowieństwo. Protestowali też przeciwko rozrośnięciu się jurysdykcji kościelnej, wkraczającej w sprawy nie dotyczące Kościoła.

- W 1536 na sejmie w Krakowie najszersze spektrum spraw również dotyczyło Kościoła. Żądano między innymi ograniczenia jurysdykcji duchownej, obrócenia opłat składanych do Rzymu na obronę państwa, a także zrównania duchowieństwa ze szlachtą w ponoszeniu ciężarów wojennych oraz poddania dóbr duchownych przepisom prawa świeckiego.
Kwestii tych nie uchwalono ze względu na rozejście się skłóconego sejmu ale to nad wyraz pokazuje jaką uprzywilejowaną pozycję miał (i wciąż ma) Kościół katolicki na terytorium państwa Polskiego. Kościół nie ponoszący żadnych kosztów finansowych, a czerpiący z dobrodziejstwa państwa i broniony przez nie zbrojnie, mimo nie ponoszenia żadnych z tego tytułu opłat. Ówczesna władza (dwór królewski) podobnie jak dzisiejsza sprzyjała Kościołowi katolickiemu bezgranicznie.

- w 1539 roku, dnia 19 kwietnia spalono na stosie, na rynku w Krakowie Katarzynę Zalaszowską- Weiglową, pod zarzutem apostazji po tym, jak prawdopodobnie przeszła na judaizm i nie chciała uznać, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. Zrobiono to z powodu ideałów „miłosiernej" religii.

- W 1582 roku, kiedy pobita przez Batorego Moskwa prosiła o pokój, Car Iwan Groźny w obliczu całkowitej klęski w toczonej od czterech lat wojnie zaczął mamić papieża obietnicami zawarcia unii prawosławia z Rzymem i swego udziału w wojnie z Turcją. Papież wysłał do Moskwy swego legata, który pośredniczył w rokowaniach pokojowych. Ten działał ze szkodą dla Polski i zmarnował Batoremu owoce wielkiego zwycięstwa. Można było uzyskać znaczne lepsze warunki pokoju. Po zawarciu rozejmu w Jamie Zapolskim car jednak zaczął grać na zwłokę. Gdy Kościół katolicki zrozumiał że został oszukany przez Moskwę, zaczął namawiać Batorego do kolejnej wojny obiecując 25 tys. dukatów subsydiów miesięcznie.

- Kolejny raz Kościół katolicki „zasłużył" się dla Polski w 1596 roku, zawiązując nielegalnie unię brzeską. Był to wielki przekręt Kościoła katolickiego. W wyniku działań Kościoła katolickiego Polska z imperium o powierzchni miliona kilometrów kwadratowych, przestała istnieć. Ale warto omówić to wnikliwiej.

Po unii Polski z Litwą Rzeczpospolita Obojga Narodów stawała się niejako z definicji państwem wielowyznaniowym, a ponad 30% mieszkańców kraju nie było wyznania katolickiego. Tradycję królewskiej tolerancji zapoczątkował Kazimierz Wielki, po przyłączeniu grodów czerwieńskich z ludnością ruską. Za tego typu politykę tolerancji spotkała go rzecz jasna klątwa papieska.
W dobie reformacji podpisano w Polsce tzw. konfederację warszawską, a także zgodę sandomierską, które to akty stanowiły o wolności wyznania i wzajemnej tolerancji między konfesją katolicką, a protestancką. Konfederacja warszawska to akt bezprzykładnej tolerancji w ówczesnej Europie i został przez UNESCO wciągnięty na listę Pamięć Świata. Tomasz Jefferson przyznawał, że pisząc konstytucję amerykańską, wzorował się na konfederacji warszawskiej. Smaczku temu dodaje fakt, że jest to akt przez Kościół nadal wyklęty, co realnie ukazuje obraz „tolerancyjnego i miłosiernego" Kościoła. Kościół nie tolerował nigdy tolerancji więc zaczął wdrażać plan wielkiej wojny domowej. Tym była Unia Brzeska. Unia ostatecznie zburzyła w Rzeczypospolitej pokój, który był podstawą jej potęgi. W tamtym okresie była jednym z trzech największych mocarstw. Ten sojusz ludzi różnych wyznań był nie do przyjęcia przez faszystowski przecież Kościół katolicki. Okazało się, że zbory protestanckie rozwijały się o wiele prężniej niż katolickie parafie. Toteż biskupi na synodzie w Piotrkowie w 1577 r. rzucili na akt konfederacji klątwę. Papież potwierdził tę klątwę bullą z 1578 r.

Dzięki uznaniu unii przez Zygmunta III Wazę — „króla jezuitów" — i faktycznej delegalizacji prawosławia, unici czyli katolicy podpisujący porozumienie sami ze sobą jako niby z prawosławnymi, korzystając ze wsparcia władzy państwowej, siłą odbierali prawosławnym cerkwie, klasztory i majątki. Zatem Zygmunt Waza uznał katolicyzm jako jedyne prawnie dopuszczone wyznanie w Polsce. To oczywiście było wodą na młyn dla zawsze prześladowczej idei chrześcijańskiej, a tym bardziej najbardziej nienawistnej jej formy; katolicyzmu. Dochodziło do najazdów, morderstw, regularnych bitew. Zaczęto prześladować prawosławnych Polaków. Torturowano ich i zabijano. Robili to chętnie katolicy, a najchętniej księża i prosty przecież lud nawołany z ambony. Przodował degenerat i morderca Jozafat Kuncewicz, który to został uznany przez kościół katolicki za męczennika. Faszystowski biskup, mordujący ludzi, którzy nie byli katolikami jest w chrześcijaństwie oczywiście świętym.

- 1591 rok. Na mocy tumultów religijnych zwykła hołota katolicka mogła atakować i niszczyć wszelkie zbory innowierców. Podobnie jak dziś w Polsce gdy maszerujący patrioci, kibole i wszelcy żołnierze Chrystusa czy inne religijne zjeby pod sztandarem kościoła prześladują i bija bezkarnie ludzi na ulicach. Właśnie tych, których wskazuje im kościół. Nie zrobiliśmy mentalnego kroku od XVI wieku do dziś. Żadnego. Jesteśmy wciąż w faszystowsko-katolickim XVI wieku.

- Kolejną okazję podporządkowania prawosławia Kościół dostrzegł po pojawieniu się Dymitra Samozwańca. To nuncjusz papieski Rangoni w 1604 r. osobiście wprowadził Samozwańca do „króla jezuitów" i zapewnił jego poparcie dla moskiewskiej awantury. Włączyli się biskupi i jezuici, tym bardziej że oszust potajemnie przyjął katolicyzm i obiecał go krzewić w Rosji. Wyprawę w 1609 roku papież Paweł V ogłosił krucjatą, nawet pobłogosławił dla Zygmunta III miecz i kapelusz — atrybuty „rycerza Kościoła".
Skończyło się katastrofą. Polacy zostali z Moskwy przegnani. Jest to wydarzenie do dziś jest dla Rosji pretekstem do poczynań nieprzyjaznych wobec Polski, a rocznica wygnania polskich interwentów jest świętem narodowym Rosji. Wojsko po powrocie zażądało zapłaty żołdu w wysokości 20 milionów złotych! Zawiązało konfederację i zanim sejm uchwalił podatki, zaczęło łupić kraj. Kler katolicki dał na krucjatę „aż" 300 tys. zł! Straszliwy to rachunek za chodzenie na pasku Kościoła.

- Na sejmie w 1605 r. Zygmunt III chciał wzmocnić władzę królewską, wprowadzić stałe podatki, powiększyć armię. Wszystko upadło, ponieważ król, będąc pod przemożnym wpływem jezuitów, nuncjusza i biskupów, odmówił podpisania uchwał sejmu, w tym potwierdzenia konfederacji warszawskiej. Oburzona szlachta, jasno widząc dążenie do rządów absolutnych, pełnej katolicyzacji kraju i ograniczenia uprawnień sejmu, podjęła program obrony tolerancji religijnej, niezbędnej w państwie wielowyznaniowym.
Na sejmie w 1606 roku stanął projekt „konstytucji przeciw tumultom". Chodziło o ukrócenie inicjowanych przez jezuitów pogromów religijnych poprzez karanie ich sprawców. Dotychczas zbrodniarze, osłaniani przez kler, byli bezkarni. Uzgodniony już projekt król dał do oceny, uwaga - jezuitom — Skardze i Bartschowi. Ci uznali, że jest szkodliwy dla wiary katolickiej. Po ich nocnej akcji biskupi, z urzędu senatorowie, mimo uprzedniej zgody, zablokowali ustawę w senacie. Przepadły także uchwały o podatkach na wojsko. Osobistym, specjalnym listem za pobożność i obronę wiary katolickiej dziękował „królowi jezuitów" papież.
Program reform i wzmocnienia władzy królewskiej jednak upadł. Zwyciężyła idea „złotej wolności" której piewcami stali się jezuici, wychowawcy młodzieży. Kościołowi słabe państwo i anarchia zawsze najbardziej odpowiadały.

To Kościołowi Polska zawdzięcza wszystkie swoje klęski w XVII wieku, które były przyczyną późniejszej utraty niepodległości. Wszystkie wojny w XVII wieku Polska toczyła z państwami innych wyznań. Z powodu działań Kościoła katolickiego wspieranego przez Polską władzę doszło do Potopu Szwedzkiego, potopu Rosyjskiego i powstania Chmielnickiego.
I w zasadzie Państwo Polskie przestało istnieć. Zostało rozebrane.

W październiku w 1596 roku na synodzie w Brześciu Litewskim (dziś teren Białorusi) uroczyście ogłoszono unię. Unia miała oczywiście swoje konsekwencje praktyczne. Cała hierarchia prawosławna naraz przestała istnieć. Stała też za tym koncepcja utożsamienia wyznania z państwowością, którego rzecznikiem był m.in. słynny Piotr Skarga. Fanatyk religijny. Jezuita.
Jednak nawet i katoliccy możnowładcy zdawali sobie sprawę, że taka polityka wobec prawosławia jest już choćby z taktycznego punktu widzenia niebezpieczna. Spór o unię wciąż ciążył na polityce polskiej, szczególnie w kontekście zagrożeń wojennych, które nie szczędziły Rzeczypospolitej. Np. w czasie mobilizacji wobec tureckiej nawały w 1620 roku nawoływano, by zaniechać dotychczasowej polityki wobec prawosławia, gdyż połowa wojska miała składać się z Rusinów. Mimo to niewiele wskórano, choć Kozacy poparli wtedy Rzeczypospolitą. Jeszcze na długo przed powstaniem Chmielnickiego na sejm przybywali Kozacy obiecując wierność państwu, a prosząc o zaprzestanie prześladowań religijnych
Jak pisał Paweł Jasienica, współczesny Chmielnickiemu autor: „Jeden był początek i jedna przyczyna wojny Chmielnickiego, a mianowicie prześladowania prawosławia przez Lachów i wyzyskiwanie Kozaków". A unicki duchowny dodaje: „prawosławni chrześcijanie i Kozacy Zaporoscy gotowi są przejść pod władzę Moskwy z powodu ucisku, jaki cierpią prawosławni od Polaków".
W czasie powstania Chmielnickiego powtarzano wciąż postulat kierowany do strony polskiej, a dotyczący zgody na wolność religijną i na zasiadanie patriarchy prawosławnego w senacie, tak jak zasiadali w nim dostojnicy Kościoła katolickiego. Może rzeczywiście, gdyby sprawy między Rzeczpospolitą a Kozaczyzną miały wyłącznie tło polityczno-społeczne i ekonomiczne rozwiązano by je mniej krwawo, gdy jednak dołączył się do tego czynnik religijny, sytuacja stała się dramatyczna. Wszystkie próby zgody czy szukania rozwiązania problemu torpedowali biskupi katoliccy, którzy też absolutnie nie zgadzali się na zniesienie unii. Bilans kontrreformacji na ziemiach polskich, w tym konsekwencje unii brzeskiej nie były najlepsze; odtąd utrwalało się hasło Polak — katolik, zaś niekatolik stawał się innym, obcym, a w konsekwencji wrogiem. To działa po dziś dzień. Prawda?

- Kolejny raz Kościół katolicki „zasłużył" się dla Polski w roku 1619, sprowadzając na kraj najazd turecki i szwedzki. Węgrzy powstali przeciw katolickiemu terrorowi Habsburgów, wsparł ich książę Siedmiogrodu, lennik turecki Bethlen i obległ Wiedeń. Czesi zdetronizowali Habsburgów i przysłali mu posiłki. „Król jezuitów" Zygmunt III wysłał „braciom katolikom" Niemcom na pomoc korpus 10 tysięcy lisowczyków. Bardzo brutalnych żołnierzy. Bez zgody sejmu, wbrew protestom kanclerza i hetmana Stanisława Żółkiewskiego! Za darmo! Naciskał na króla Kościół. Lisowczycy rozbili Węgrów pod Humiennem. Pobity Bethlen zdał relację sułtanowi Osmanowi II. Jak ostrzegał hetman, na Polskę spadł najazd turecki. Ale właśnie o wplątanie Polski w wojnę z Turcją chodziło Kościołowi. Cel osiągnęli.

Szczupłe siły polskie przegrały pod Cecorą w 1620 r. Tatarzy spustoszyli Podole aż po Lwów. Nie było komu bronić.
Miesiąc po Cecorze wojska Habsburgów pobiły Czechów pod Białą Górą. Czechy na 300 lat straciły niepodległość. Główną rolę w bitwie odegrali lisowczycy — ci, których zabrakło w Polsce, a którzy na rozkaz Kościoła katolickiego okrutnie mordowali Czechów napędzani fanatyzmem religijnym. Jeżeli ktoś się wciąż zastanawia, dlaczego Czesi nie lubią Polaków to między innymi dlatego. Była to jedna z trzech napaści Polaków na Czeschów i tak zwane wpierdolenie się kompletnie w nie sprawę Polską lecz w sprawę Kościoła katolickiego.

W następnym roku, przewidując ponowny najazd, sejm uchwalił podatki aż osiem razy większe! Połowę wojska mieli stanowić prawosławni Kozacy prześladowani przez unię brzeską. Ani trochę nie otrzeźwiło to katolickich fanatyków. Obrona Chocimia zatrzymała najazd, ale Polska straciła Mołdawię. Czyli wojna przegrana. Najgorsze, że został zerwany pokój z Turcją trwający od ponad 100 lat. Polska stała się celem ataku tureckiego.
Okazji nie przepuścili Szwedzi i uderzyli na osłabioną Polskę. Nie miał jej kto bronić, bo wojska poszły na Turków.
„Bracia katolicy" Niemcy na pomoc nie przyszli. Na domiar złego ludność miała już dość katolickiego terroru jezuitów i otworzyła Szwedom bramy Rygi. Wojna była niepotrzebna, bo Szwedzi gotowi byli zawrzeć pokój, byle król zrezygnował z pretensji do ich tronu. Ale była w interesie Kościoła i katolickich Habsburgów, którzy chcieli, aby Szwedzi bili się w Polsce, z dala od teatru wojny 30-letniej.

W czasie powstania Chmielnickiego w 1648 roku po klęsce pod Korsuniem do niewoli dostali się hetmani. Mimo krytycznej sytuacji prymas Łubieński i podkanclerzy biskup Andrzej Leszczyński, sterowani przez nuncjusza papieskiego de Torresa, nie dopuścili do oddania dowództwa wojsk wybitnym wodzom, Radziwiłłowi i Firlejowi, bo byli oni ewangelikami. Bali się wzrostu znaczenia ewangelików po zwycięstwie ewangelickiego wodza. Złamali zasadę, że pod nieobecność hetmanów koronnych dowodzą litewscy. Kościół jest zatem pośrednim sprawcą haniebnej klęski pod Piławcami i rozpalenia powstania na całej Ukrainie.

Potem Kościół rękoma nuncjusza, biskupów (z urzędu senatorów) i jezuitów nie dopuszczał do wejścia w życie zawartych z Kozakami ugód Zborowskiej i Białocerkiewskiej. W efekcie po każdej wybuchała kolejna wojna. Nienawiść tak narastała, że w kolejną ugodę hadziacką nikt już nie wierzył.

Kościół szkodził Polsce, by nie dopuścić do uszczuplenia swoich przywilejów — do wejścia hierarchów prawosławnych do senatu i przywrócenia praw prawosławiu. Z osłabiania Polski przez Kościół skorzystała Rosja.

W roku 1660 na sejmie stanęła sprawa reformy państwa, w tym wyplenienia liberum veto. Po tragedii potopu była powszechna zgoda posłów na reformę. Zniesienie liberum veto było krokiem najważniejszym. Sprzeciwili się tej uchwale biskup krakowski Trzebicki i prymas Wacław Leszczyński wraz z bratem Janem, agenci habsburscy.
Dla Kościoła i obcych mocarstw liberum veto było instrumentem bardzo wygodnym — łapówki brali pojedynczy posłowie, zamiast całych stronnictw. Jezuici, wychowawcy szlacheckiej młodzieży, wpajali jej, iż jest to fundament szlacheckiej wolności. Wkrótce liberum veto zupełnie zanarchizowało Polskę, pozostało symbolem polskiej głupoty i warcholstwa. Między innymi dzięki niemu szczuci przez Kościół katoliccy fanatycy w roku 1658 odstępstwo od katolicyzmu zaczęli karać banicją z kraju (wygnanie Braci Polskich), a w 1733 r. odebrali ewangelikom i prawosławnym prawa publiczne. Ta nietolerancja dała pretekst ościennym, innowierczym mocarstwom do ingerencji w sprawy Polski.

- kolejny raz Kościół katolicki zabłysnął na sejmie niemym w 1717 roku. Zdetronizowanemu Augustowi II w roku 1709 pomogły powrócić na tron Rosja i Kościół. Dążąc do zaprowadzenia rządów absolutnych, Niemiec August w roku 1713 wprowadził do Polski wojska saskie, które poczynały sobie jak w kraju okupowanym. Gdy Sasi zamordowali kilku szlachciców, wybuchła wojna domowa — szlachta zawiązała konfederację tarnogrodzką przeciw królowi. Konfederaci nie zgodzili się na mediację nuncjusza papieskiego, pamiętając, kto Niemca posadził na tronie i popierał nawet po detronizacji. Wobec tego biskup Szaniawski i hetman Pociej wystąpili z propozycją mediacji do cara Piotra I. Poszło łatwo, bo kanclerzem był wówczas Jan Szembek, płatny agent Rosji. Senatowi przewodniczył jego brat prymas Krzysztof.
Rosja, oczywiście, wprowadziła swoje wojska do Polski, a generał Dołgoruki narzucił porozumienie. Pod rosyjskimi bagnetami odbył się sejm, na którym nikogo nie dopuszczono do głosu, stąd nazwa: sejm niemy. Głosowano wcześniej uzgodnione ustawy.
Kościół w porozumieniu z Rosją uzyskał, co tylko chciał. Przede wszystkim innowiercom zakazano publicznego odprawiania nabożeństw ewangelickich i prawosławnych. Wymusiło to zamykanie kościołów ewangelickich, a cerkwie przejmowali katolicy.

Rosja i Niemcy godziły się na szykany względem własnych braci w wierze, gdyż był to zawsze konieczny wymóg Kościoła w zamian za zdradę i osłabienie Polski — utrzymanie silnego katolicyzmu było priorytetem, skutkiem zaś — zawsze słabe państwo.

Na tym przekręcie Kościoła, Polska nie zyskała nic, poza ruiną kraju i utratą suwerenności.

Na sejmie biskup Łubieński spowodował ograniczenie liczebności wojska polskiego maksymalnie do 18 tysięcy w Koronie i 6 tysięcy na Litwie. Uchwalono jednak tak niskie porcje żołnierskie, że starczało zaledwie dla 12 tysięcy wojska. Jak to się miało do ponad stutysięcznych armii sąsiadów, przyszłych zaborców? W ten sposób ukrócono żądania szlachty, by Kościół płacił podatki na obronę Polski. Kraj był zniszczony licznymi wojnami i zarazami. Kwitły jedynie ogromne majątki biskupie i zakonne. Zdrajcy w sutannach rozwiązali problem wraz z polskim wojskiem. Polska zastała przez nich rozbrojona i rzucona na łup zaborcom. Gwarantem ustaw sejmowych uchwalonych na życzenie biskupów została Rosja i w ten sposób z Polski zrobiono rosyjski protektorat. Tak Kościół przyczynił się do utraty przez Polskę suwerenności i rzucenia jej w szpony Rosji.

- Kolejny raz nieocenioną rolę w naszej historii Kościół katolicki odegrał w roku 1767, pomagając Rosji zmontować konfederację radomską, aby obalić reformy Stanisława Augusta. Dążąc do powstrzymania reformatorskich poczynań króla, ambasador Repnin postanowił wykorzystać tępotę katolickich fanatyków, kołtunów szlacheckich wychowanych przez jezuitów. Wywołał sprawę równouprawnienia innowierczej szlachty.
Trafił w dziesiątkę. Za rosyjskie pieniądze zawiązano dwie konfederacje innowierców. Ten sam Repnin podpuścił zdrajców nuncjusza i biskupów. Ci użyli księży oraz jezuitów do poszczucia z ambon katolickich fanatyków, którzy „w odpowiedzi" na te konfederacje, zawiązali katolicką konfederację radomską. Znowu krążyło rosyjskie złoto. Skaczące sobie do oczu konfederacje, katolicka i innowiercze, kotłowały się na oczach mistrzów marionetek. Ogłupienie zapierające dech w piersiach.
Oszalałych z nienawiści katolickich fanatyków Kościół podszczuwał poparciem samego papieża poprzez nuncjusza Duriniego oraz propagandą z ambon. Przywódcami fanatyków byli biskupi: niebywały warchoł Sołtyk (na sejmie komenderował tłumem rozwścieczonej szlachty), Załuski i Krasiński. Repnin obiecywał im detronizację króla i niedopuszczenie do równouprawnienia innowierców. W tej iście makiawelicznej intrydze pomagał Repninowi ksiądz Podoski.

- Na „sejmie Repninowskim" w 1768 roku podpisano traktat z Rosją. Szlachcie prawosławnej i ewangelickiej przyznano pełnię praw politycznych, Rosja ponownie stała się gwarantem „praw kardynalnych", w tym liberum veto i wolnej elekcji. Przywrócono rosyjski protektorat nad Polską. Podoskiemu za zdradę zapłacono nie tylko złotem, ale i godnością prymasa Polski — na prośbę Rosji obdarzył go nią papież, wbrew protestom króla Polski.
Tak to kolejny raz Kościół uniemożliwił reformy w Polsce, pomagając przy tym Rosji.

- Kolejny raz Kościół katolicki "zasłużył" się Polsce, doprowadzając do wybuchu konfederacji barskiej w 1768 roku. Po równouprawnieniu innowierców kler przystąpił do kontrataku, chcąc je cofnąć. Papież Klemens XIV polecił nuncjuszowi Duriniemu napomnieć biskupów, „że są w pierwszym rzędzie katolikami, a dopiero potem Polakami". Nuncjusz użył jezuitów i ambon do zaciekłej akcji propagandowej, skierowanej przeciwko Rosji, która równouprawnienie przeforsowała. Ta niepojęty wręcz trans katolickich fanatyków w ciągu pięciu lat zrujnował i wykrwawił kraj. Stał się bezpośrednią przyczyną pierwszego rozbioru i pozbawił Polskę możliwości oporu.
Chaos był taki, że przez pięć lat nie mógł zebrać się sejm!

- W czasie sejmu rozbiorowego w 1773 roku po stłumieniu konfederacji barskiej, idiotycznej ultrakatolickiej ruchawki, zaborcy przystąpili do rozbioru Polski. Zrujnowana i wykrwawiona nie miała szans się przeciwstawić. Król Stanisław August Poniatowski błagał o pomoc Kościół, który miał świetne układy ze wszystkimi sąsiadami Rzeczypospolitej. Nuncjusz Garampi odpowiedział mu: „Gdybym zaprotestował, rozgniewałbym i obraził dwór wiedeński". Gdy cesarzowa Maria Teresa zwróciła się do papieża Klemensa XIV z wątpliwościami moralnymi co do rozbioru Polski, „Ojciec Święty, któremu Polacy zawsze ślepo wierzyli, pospieszył jej odpowiedzieć, w imieniu nieba i ziemi, że inwazja i rozbiór były nie tylko właściwe politycznie, ale i w interesie religii; że w Polsce Moskale mnożą się niebywale; że wprowadzają tam po kryjomu religię schizmatycką; i że dla duchowego dobra Kościoła było konieczne, ażeby dwór wiedeński rozciągnął swe panowanie możliwie daleko" (wg Lelewela).

Jeśli Kościół, potężna siła w Europie, moralny autorytet przynajmniej dla państw katolickich, nie zaprotestował, to kto miał zaprotestować? Poza Turkami — nikt w Europie.
Nic więc dziwnego, że głównymi sprawcami ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm byli biskupi: Młodziejowski — jako kanclerz — był organizatorem sejmu, Ostrowski przewodniczył senatowi i delegacji podpisującej traktaty rozbiorowe, Massalski płomiennymi mowami za rozbiorem zyskał dla Kościoła miano „czwartej potencji rozbiorowej". Za „zasługi dla Polski" biskupowi Ostrowskiemu papież na prośbę Rosji i Austrii zapłacił złotodajną godnością prymasa Polski i Litwy.

Gdyby nie prawne ramy kontrreformacji — nietolerancji i prześladowań narzuconych Polakom przez kler — Polska pozostałaby potęgą, a z pewnością nie byłoby rozbiorów. Kościół nawet po pierwszym rozbiorze kopał pod Polską dołek, kolaborując z zaborcami w zabranych prowincjach. Zaraz po rozbiorze biskupi złożyli przysięgę nowym władcom, podjęli z zaborcami aktywną współpracę i wezwali lud do posłuszeństwa: „Przysięgamy Jego Mości królowi Prus i jego prawnym następcom w rządach, jako nam najłaskawszemu królowi i władcy kraju być poddanym i wiernym, posłusznym i oddanym. Dbać o uczucia wierności dla króla, o miłość ojczyzny, posłuszeństwo wobec praw". To fragment roty przysięgi biskupów polskich królowi Prus po I rozbiorze Polski.

Wymienić tu trzeba szczególne „zasłużonych": arcybiskupa Sierakowskiego, biskupów Sołtyka (pochowany w katedrze wawelskiej!), Massalskiego, Ostrowskiego, a nawet Krasickiego. Toteż oporu nie było żadnego. Kler nie ustawał w ukłonach dla nowych władców i w przekonywaniu Polaków, że muszą teraz służyć nowym panom. Upewniło to zaborców, że dalsze rozbiory też zakończą się sukcesem. Byle głaskać purpurowe i czarne suknie. ta mentalność Polaków trwa do dziś dnia.
Zupełną katastrofą było, że większość z tych zdrajców biskupów nadal zasiadało w polskim senacie, będąc jednocześnie poddanymi zaborców i im się wysługując.

Kiedy Katarzyna II zaczęła tworzyć nową strukturę Kościoła katolickiego na terenach I rozbioru, i to bez zgody papieża, nie natrafiła na opór, a wręcz przeciwnie. Kler kolaborował masowo z urzędasami carskimi, a zdrajcy Siestrzeńcewicz, Benisławski, Sierakowski i inni mianowani przez carycę „biskupami" ochoczo przyjęli sakry biskupie i pensje. Wkrótce wsparł ich i papież Pius VI — przysłał nuncjusza Archettiego, zatwierdził nową rosyjską strukturę Kościoła katolickiego, całkowicie niezależną od polskiej, i sam wyświęcił „biskupów" Katarzyny.

- Karty szczególnej zdrady i hańby zapisali jezuici. Mimo kasaty zakonu przez papieża w 1773 r., Prusacy i Rosjanie pozwolili im działać i nadal wychować młodzież. Warunek był prosty: wychowywać polską młodzież w duchu posłuszeństwa zaborcom. Jezuici gorliwie to wypełniali. To powinno nam uświadomić, jakie „zasługi" Kościół i jezuici wyrządzili Polsce.

- Następnym przyczynkiem dla „wzmacniania" naszej niepodległości przez Kościół katolicki było obalenie Kodeksu Zamojskiego w 1780 roku. Kolejny raz Kościół uniemożliwił naprawę państwa. Po wstrząsie wywołanym przez I rozbiór panowała zgoda co do konieczności reform i ratowania pomniejszonego kraju. Zadanie opracowania zbioru praw sejm pod wpływem króla Stanisława Augusta powierzył w 1776 roku, byłemu kanclerzowi koronnemu Andrzejowi Zamojskiemu. Wśród twórców Kodeksu był Józef Wybicki. Nuncjusz papieski Archetti nasłał swego agenta biskupa Krzysztofa Szembeka, by go o wszystkim informował. Po dwóch latach pracy, w roku 1778 Kodeks był gotowy do przedstawienia sejmowi.

Kodeks Zamojskiego miał umocnić państwo, przede wszystkim więc ograniczał przywileje Kościoła. Wprowadzał też pewne zmiany polityczne i ujednolicał prawo. Biskupi nie chcieli jednak zgodzić się na jakiekolwiek ograniczenie swoich przywilejów. Nuncjusz Archetti na polecenie papieża przystąpił do kontrakcji. Szukał sojusznika nawet w rosyjskim ambasadorze Stackelbergu. Kardynał Pallavicini w imieniu papieża zalecał szczególną ostrożność: „ Porozumienie i współpraca nasza z państwem heretyckim nie powinna tam wyjść na jaw, gdyż to przyniosłoby nam szkodę, jakkolwiek Opatrzność posługuje się nieraz takimi środkami celem pokrzyżowania ludzkiej polityki dla dobra Kościoła i jego głowy". 

Zawsze liczyło się tylko dobro Kościoła czyli pieniądze i korzyści.

Król usiłował przekonać Kościół do konieczności reform — pytał o powody sprzeciwu, skoro proponowane rozwiązania były od dawna stosowane w innych krajach katolickich: „Dlaczego Polska ma być niżej ceniona? Czyż nie zasługuje ona na te same łaski i względy?". Przypominał też, że nasz kraj był przez wieki przedmurzem chrześcijaństwa. Król nie zaniedbał nawet wysłania do Rzymu do papieża swego posła, zaufanego księdza, Włocha Ghigiottiego. Bezskutecznie. Widząc, że nuncjusz zamierza użyć liberum veto i zerwać sejm, aby obalić Kodeks, król — chcąc ratować reformy — wycofał projekt spod obrad i przeniósł na sejm 1780 r.
Archetti działał zza kulis „przy pomocy wrzawy, intryg, gróźb i złota". Na sejmiki ruszyli zakonnicy, sączyć jad do uszu pijanej szlachty, swoje robili kapelani i spowiednicy magnatów. Urzędnikom tłumaczyli, że Kodeks wprowadzi ich odpowiedzialność karną; magnatom, że pozbawi ich tytułów książąt i hrabiów; szlachcie, że ograniczy jej władzę nad chłopami; hołocie szlacheckiej, że straci prawa polityczne. Na sejmiku w Środzie przygotowano zamach na życie Wybickiego. W ogóle nie podnoszono najważniejszej sprawy — ograniczenia przywilejów Kościoła — z obawy, że szlachta mogłaby to poprzeć. Ponieważ nikt nie czytał Kodeksu, ta intryga Kościoła trafiła na podatny grunt.
W tej sytuacji król postanowił powołać komisję sejmową do zbadania Kodeksu i wprowadzenia jakichś zmian. Nie zgodził się na to Kościół katolicki.

Na sejmie przekupieni przez nuncjusza posłowie wśród wrzawy zaczęli demonstracyjnie Kodeks drzeć i rzucać na ziemię. Wspaniałą okazję naprawy państwa 13 lat przed Konstytucją 3 maja zmarnował Polsce Kościół. Takie to są „zasługi Kościoła dla Polski".

- jednak największym udziałem Kościoła katolickiego w zachowaniu naszej „niepodległości" i „przetrwaniu" jako narodu dokonał popierając targowicę i wskazując drogę do drugiego rozbioru. Kler aktywnie popierał targowickich zdrajców, bo nie mógł się pogodzić z „bezbożnym, dziełem Konstytucji 3 maja", postępowymi hasłami oraz utratą majątków, które Sejm Wielki przeznaczył na odbudowę wojska. To papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, uśmiechając się w 1972 roku dziękczynne do Katarzyny II, którą nazwał heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił I rozbiór Polski. Wszak było tuż po uchwaleniu Konstytucji 3 maja. Papież dążył też do wciągnięcia Rosji do wojny z rewolucją francuską. Nikt nie idzie na wojnę bez nadziei zdobyczy, najlepiej terytorialnych. Papież dał carycy jasny sygnał, że zapłaty należy szukać w Polsce. Toteż za trzy miesiące Rosja, pewna swego, uderzyła na Polskę.

To wróg Polski papież Pius VI pobłogosławił targowicę. Nic dziwnego, że wielu biskupów aktywnie działało wśród targowickich zdrajców. Ich kapelanem był biskup Sierakowski; przywódcą na Litwie — Kossakowski; Skarszewski zwolnił Polaków z przysięgi na wierność Konstytucji 3 maja; biskup Okęcki listem pasterskim zarządził modły o powodzenie targowicy i został cenzorem wydawnictw; działali bp. Massalski i Adam Naruszewicz.
Wdzięczna targowica przywróciła Kościołowi majątki, cenzurę wydawnictw i zwróciła oświatę. Tenże nuncjusz Saluzzo czynił starania o wysłanie polskiej kawalerii narodowej na wojnę z rewolucyjną Francją, która miała dość okupacji Kościoła katolickiego.

- Kolejny raz "pomocną" dłoń Kościół katolicki podał Polsce na „sejmie hańby" w Grodnie w 1793 roku, pomagając Rosji i Prusom zalegalizować II rozbiór. Po klęsce Polski w wojnie w 1792 r. i zaprowadzeniu rządów targowicy Rosja przysłała do Warszawy ambasadora Sieversa z zadaniem doprowadzenia do II rozbioru i ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm. Kościół był wdzięczny targowicy i Rosji za obalenie Konstytucji 3 maja, przywrócenie mu indoktrynacji młodzieży i majątków zabranych przez Sejm Wielki na odbudowę wojska polskiego. Toteż wśród głównych aktorów „sejmu hańby" byli biskupi: targowicki podkanclerzy Skarszewski ten sejm organizował. Kossakowski rosyjskim złotem przekupywał i dobierał posłów (67 dukatów od głowy) Massalski wygłaszał prorosyjskie mowy „o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej."
Kiedy już po II rozbiorze uproszony przez króla Stanisława Augusta kardynał protektor Polski Antici błagał papieża Piusa VI o interwencję na rzecz Polski, papież odpowiedział, że uważa ją za nieodpowiednią w obecnych okolicznościach, i radził kapitulację przed zaborcami.

Ważniejsze dla Kościoła było utopienie we krwi rewolucji francuskiej.

Do każdego rozbioru Polski walnie przyczynił się Kościół katolicki. Po drodze przyczyniając się do wielu innych dramatów i mordów. Fałszerze historii w sutannach czynią wszystko, by wymazać z pamięci narodu rolę Kościoła w rozbiorach. Wymazać, że katolicki kler sterował polską polityką i podporządkowywał ją interesom obcego państwa — Państwa Kościelnego.


Niegdyś wychowawcami dzieci władców (także magnatów) byli prawie zawsze duchowni. Do tego Kościół dzierżył oświatę i jedyne wówczas masowe medium — ambonę. To Kościół był piewcą tak zwanej "złotej wolności", obrońcą wolnej elekcji i liberum veto. Potrzebował ich, aby utrzymać Polskę w stanie anarchii, by móc ją grabić bez przeszkód. To Kościół katolicki wychowywał polską młodzież, zaszczepiał jej fanatyzm katolicki, kołtuństwo i anarchię.
To Kościół katolicki zamordował Polskę.

Najwięksi zdrajcy w naszej historii to między innymi kardynał Radziejowski, biskupi: św. Stanisław, Kossakowski, Massalski, Młodziejowski, Ostrowski, Trzebicki. Cywilni zdrajcy byli wychowankami szkół katolickich, w ogromnej większości jezuickich. To Kościół siał nietolerancję, pogardę i nienawiść. Efekt tego katolickiego ogłupiania i faszyzmu był taki, że Polska od połowy XVII wieku nie wniosła do kultury europejskiej NIC! Zupełnie nic.
Nie mówiąc o nauce, całkowicie zlikwidowanej. 

Wydarto Kościołowi edukację właściwie przypadkiem: papież w 1773 roku skasował zakon jezuitów. Z dnia na dzień w polskiej oświacie powstała pustka. Wykorzystał to król Stanisław August i doprowadził do powołania przez sejm Komisji Edukacji Narodowej. Dzieło KEN cofnęła targowica, która zwróciła edukację Kościołowi. Trochę tego ziarna jednak wykiełkowało, mimo wysiłków kleru, by wszelką wolną myśl wytępić. Odrębna kwestia to oświata ludu. Nawet KEN nie zrobiła tu wiele, bo nie zajmowali się nią jezuici, ale proboszczowie, a w praktyce organiści, często niepiśmienni. Katolicki program nauczania dla ludu to wkuwanie na pamięć katechizmu i śpiew kościelny. Jedynym awansem społecznym dla przywiązanego do ziemi pańszczyźnianego chłopa była ministrantura, potem stanowisko kościelnego lub organisty. Polski robotnik potrafił wykonać tylko prace proste, a na stanowiska techniczne sprowadzano Niemców, Czechów, nawet Holendrów, niemal zawsze ewangelików. Zaś o edukacji dziewcząt nie było w ogóle mowy! Trudno się dziwić, że polscy emigranci do USA w XIX wieku, ogłupieni przez Kościół analfabeci, zapracowali na słynne „Polish jokes".

Dlatego budzi przerażenie, że mimo tych doświadczeń ponownie wpuszczono Kościół do szkół. Na dziś dzień, to jest 10 listopada 2021 roku edukacja w Polsce nie istnieje. Odbywa się tam indoktrynacja oraz gruntowanie cnót niewieścich. To w tym roku zakazano dziewczynkom chodzić do szkół w krótkich rękawkach czy ćwiczyć na zajęciach z wychowania fizycznego w spodenkach. Ministrem edukacji jest fanatyk religijny.

Kościół praktycznie nie płacił podatków, nawet na obronę Polski. Wysilał się tylko czasem na tak zwany podatek dobrowolny. Zawsze były to ochłapy. W roku 1775 (już po I rozbiorze) Kościół zaczął płacić 600 tys. zł rocznie. Zmusił ich do tego rosyjski ambasador. Tu jednak ukazała się bezmyślność Kościoła, a raczej jego pazerność, która uśpiła czujność. Skarby jakie sobie nagromadził zagrabili mu w czasie potopu Szwedzi. Owo doświadczenie niczego go nie nauczyło. Nachapał się ponownie, ale nadal nie chciał płacić podatków na obronę Polski i znów Kościół został obrabowany podczas III wojny północnej przez Szwedów, Rosjan i Sasów. Kler ponownie zabrał się do wyłudzania pieniędzy od ogłupionych Polaków, nachapał się i — dwie lekcje powinny wystarczyć — pewnie płacił wreszcie podatki? Nie żartujmy. Więc i trzeci raz go oskubali — tym razem zaborcy. Potem jeszcze bolszewicy i hitlerowcy.

Kościół przywilejami podatkowymi cieszy się nadal. Mało tego — Kościół jest jedynym podmiotem na który można przekazać darowiznę w nielimitowanej kwocie! My płacimy za ubezpieczenie zdrowotne funkcjonariuszy kościelnych. My płacimy za ich długi. My płacimy za ich życie i dobra. A oni? Jest ich niemal 40 tysięcy ale żaden z nich nie ma żadnej odpowiedzialności i obowiązków. Handlują za to przenośnymi ołtarzami dla Polskiego Wojska. Bo to jest coś czego armia potrzebuje najbardziej. A może bardziej potrzebowałaby realnych pieniędzy nie wydatkowanych na kościół w kwocie niemal 20 miliardów rocznie. Czy choćby zamiast owych ołtarzy mobilnych powołania tych niemal 40 tysięcy mężczyzn do wojska lub chociaż mobilizacji podczas wojny. Ale te darmozjady nie potrafią przecież nic. Sprzedają produkt, który nie istnieje zatem i którego nie wytwarzają. Niczego nie produkują. Paplają tylko za pieniądze. Jedyna praca ich rąk i nóg jest wtedy gdy gwałcą dzieci. A w razie konfliktu trzeba się za nich bić i ich bronić.

- gdzieś po drodze, gdzieś w katolickiej Polsce w 1689 roku niemal jak podczas imprezy na rynku w Warszawie Kościół katolicki spala na stosie pierwszego, polskiego wybitnego filozofa, Kazimierza Łyszczyńskiego. Za co? Za ateizm. Oczywiście z ideałami chrześcijańskiego pierdolenia na ustach.

- 1939 rok Papież Pius XII w liście do hierarchii kościelnej USA dopatruje się przyczyny "dzisiejszych nieszczęść" nie w faszyzmie, lecz między innymi w krótkich spódnicach pań. Papież popiera Hitlera!


- 20 października 1939 roku Pius XII wyraża poparcie dla hitlerowskiej napaści na Polskę. Papież uznał ją za "walkę interesów o sprawiedliwy podział bogactw, którymi Bóg obdarzył ludzkość."

 

Zatem 11 listopada. Cóż. Zastanówcie się zanim wywiesicie flagę. I zastanówcie się dlaczego faszystowski, kibolski i patriotyczny motłoch najbardziej imprezuje w to święto. Motłoch zwoływany pod sztandarem kościoła katolickiego. Po pierwsze jak się nic nie wie to się wierzy w to co powie ksiądz, a po drugie abyście mieli poczucie, że jesteście wolni. Jeśli uwierzycie w to urojenie i tak się będziecie czuć nie będziecie mieć potrzeby niczego zmieniać. A niczego nie zmieniać to zarówno idea chrześcijaństwa i planu bożego jak i faszystowskiego systemu odwiecznej podległości wobec Kościoła katolickiego. Nie macie być wolni ale macie czuć się wolni.

Gdy będziecie wolni kościół katolicki nie będzie mógł was eksploatować.

No i w związku z dniem 11 listopada, a tym bardziej tym, że w tym roku marsz faszystów nazywa się marszem państwowym czuję się w powinności wspomnieć jeszcze o motłochu patriotycznym, wszelkich bydlakach jak Międlar, Bąkiewicz, Bossak, Braun czyli tych wszystkich katolicko-narodowo agresywnych ćwierćinteligentach. Każdy z nich jest rzecz jasna golriwym chrześcijaninem. 


Oczywiście jak przyjrzymy się motłochowi narodowemu na ulicach (zróbcie to w dniu 11 listopada) to zrozumiemy, że oni nie ważą faktów; ba, oni ich nie potrzebują. Oni potrzebują wroga. Chodzi o agresję najniższych stanów człowieka, który doznał już epoki oświecenia lecz jest motłochem z jaskini. Takimi kościół manipuluje najlepiej. Musi być głupi i prymitywny, taki który szuka sobie miejsca w przestrzeni więc daje mu się chory patriotyzm. Przynależność narodową, nacjonalistyczną, wywyższaną przez kościół katolicki jaki zawsze był wrogiem tego kraju i przyczynił się do każdego rozbioru Polski ale przecież te bydlaki tego nie zrozumieją. Nie bez powodu wybiera się najniższe stany mentalne i doktrynowo zakazuje się myśleć i poznawać; podważać. Metkując ich patriotyzmem jako czymś co ma ich wartościować. Tyle, że patriotyzm to slogan aby tworzyć fanatyków dla ideałów. Dla ideałów czynionych przez władców i duchownych. Aby bezmyślnie szli bić się za nich. Równy religii. Nie trzeba żadnych haseł aby chcieć chronić dom. Wystarczy poczucie chronienia tego właśnie domu i bliskich.
Chronienia, a nie atakowania nie zagrażających nam sąsiadów.

 

Jesteśmy podlegli Watykanowi. Nie dość tego. Katofaszyzm w Polsce robi to co Hitler w latach 30 w Niemczech. Wszelcy hodowani narodowcy to faszyści. Ci ludzie jak SS mają wyjść na ulice i prześladować wszelkich wolnomyślicieli jak robiono to w faszystowskich Niemczech i robi to cały czas Kościół katolicki. Przecież nawet dziś dzień kapłan chrześcijański orzeka głośno w mediach publicznych: "rozwój osobisty człowieka jest zagrożeniem dla naszej świętej wiary" Najbardziej groteskowe jest to, że on ma zupełna rację ale i tak nikt nie rozumie tego stwierdzenia uważając godniejszą wiarę niż wyjście ponad nią i dążenie do oświecenia. Rozwój, ewolucję świadomościową.

Te wszystkie gnoje w patriotycznych koszulkach, te mendy głośno wrzeszczące to wytresowane pitbule katofaszystowskiej władzy. To bezrozumne narzędzia.
Nie wierzycie? Nie wierzycie w to, że własny kraj chce i może prześladować swoich? Nauczcie się o faszyzmie, nauczcie się co faszyści robili swoim obywatelom w Niemczech w latach 30. Zrozumiecie jak powstaje faszyzm i do czego zmierza. Poznajcie też historię Polski.

Faszyzm to zastraszanie i kontrolowanie poprzez siłę i strach własnego narodu. Dopiero zniewalając własny naród można nakazać mu wszystko; wysłać na wojnę, wydrenować ostatnią kroplę potu i krwi. Eksploatować

Zobaczcie na twarze dzisiejszych bydlaków z ONR i innych kato-terrorystycznych organizacji bijących strajkujące kobiety, a będących chronionymi przez policję. Wspomnijcie o bandytach wyklętych, o historii Polski. Prześladowania i zabijanie jednych Polaków z rąk Polaków było częste i zawsze na wezwanie kościoła katolickiego.


Musicie zrozumieć, że patrioci i narodowcy to skrupulatnie wyhodowana siła aby pacyfikować wszelkich ludzi chcących poczuć się wolnymi. Wszelkie grupy bandziorów na ulicach to siła działająca pod patronatem państwa i kościoła przy czym państwo to tylko dealer tego kościoła, który jest kartelem.

 

Pozbądźcie się złudzeń Polacy. Nie jesteście wolni. Rok rocznie oddajemy namiestnikowi olbrzymie lenno. Niemal 20 miliardów złotych, to jest 54 miliony dziennie wyrzucamy w niebyt. Ponad 2000 km kwadratowych Polskiej ziemi nie należy już do Polski tylko do Watykanu. Dysproporcja sił się zwiększa. A jego funkcjonariusze bezkarnie krzywdzą Polskie dzieci.
Watykan jest najbogatszym krajem świata. O cztery razy bogatszym od drugiego w rankingu Kataru. Nie ma co nawet porównywać z Polską. Ale to wciąż Polska oddaje jemu pieniądze. To nad wyraz klarowny dodów na podległość.


11 listopada żądajcie głośnio niepodległości; od kościoła czyli struktury obcego państwa na naszej ziemi. Wszelkim politykom nawołującym do nacjonalizmu powiedźcie, że nie palicie książek i pokażcie wielkiego fucka. Nie machajcie flagą krzycząc o niepodległości. Żądajcie niepodległości.

Opowiadajcie sobie wzajemnie przy golonce i kieliszku wódki jakim wyjątkowym narodem jest Polska ale mnie nie wciągajcie w ten rynsztok. Nie piję wódki, nie zjadam zwłok i uważam, że Polska jest żenująca. Tym bardziej ta, o którą chcecie wrzeszczeć i tworzyć. Podniecajcie się tym jakim spryciarzem, cinkciarzem i cwaniakiem jest Polak ale

Tym jest dla mnie i patriotyzm. Taki samym szrotem. Ideologią mająca mnie wartościować pod jakimś szyldem. Tyle, że ja nie muszę szukać sobie wartości poza mną. Dlatego was nie potrzebuję. Ani religii, ani patriotyzmu ani rycerzy Chrystusków, klanów w białych kapturach czy wyznawania grupy politycznej.


Nie lubię tłumów, nie lubię band, nie lubię motłochu. Jestem jak dzikie zwierzę; lubię siedzieć samotnie na wyżynie i obserwować. Po czym wchodzić jeszcze wyżej, tam gdzie nie jest w stanie doczłapać rozpasały, brandzlujący się swoją wyjątkowością motłoch. Pan człowiek.
To dzięki pożałowania godnemu schlebianiu, osobistej próżności człowieka zawdzięcza zarówno patriotyzm jak i chrześcijaństwo swój triumf przyciągając do siebie wszystkich nieudatnych, sfrustrowanych, pokrzywdzonych, wszystkie wyrzutki i odpadki ludzkości.


Najwłaściwszą w tym miejscu będzie puenta zaczerpnięta od Umberto Eco: „Patriotyzm to ostatnie schronienie łajdaków, ludzie bez zasad moralnych owijają się zwykle sztandarem, a bękarty powołują się zawsze na czystość swej rasy. Narodowa tożsamość to jedyne bogactwo biedaków, a poczucie tożsamości oparte jest na nienawiści – nienawiści wobec tych, którzy są inni".


I to się dzieje w Polsce dziś. To czyni prawica i Kościół katolicki, czyli narodowcy i faszyści.

Niepłodne, ateiści, chcące aborcji, weganie, ekolodzy, innowiercy to wszyscy inni – wrogowie idei katolickiej. Wrogowie chrześcijaństwa.

I to trwa od wieków co wam wyłożyłem. A wy żyjecie w poddaństwie oszukując się, że jesteście wolni.

Privacy preferences
__cookiemgr_infotext__

Privacy declaration

Show details
Our webpage stores data on your device (cookies and browser's storages) to identify your session and achieve basic platform functionality, browsing experience and security.
__cookietype_func__

Zaloguj się