planeta religijnego drapieżnika

Walka religii przeciw wszelkim odruchom dobra trwa. Okazuje się, że czlowiek nie chcący zjadać zwierząt jest jak hitler i ma niecny plan destrukcji świata. Nowy wróg religii to świadomośc diety i dobro wobec zwierząt.
Zachęcam do artykułu. Z tym kłamliwym okropieństwem musimy walczyć i wyjśc poza nie.
W tym miejscu wyciągane z kontekstu swego tekstu pewien fakt. Otóż hitler nie był wegetarianinem jak to nam kłamie autorka artykulu. Wiecej, hitler nie tylko nie był wegetarianinem ale był chrześcijaninem!
Czy wobec tego mogę posłużyć się obrzydliwą retoryką tej nad wyraz głupiej i obrzydliwej autorki? I napisać w toku jej argumentu, że zbrodniarze wysyłając miliony ludzi na śmierć byli chrzescijanami?
Ja przynajmniej mówię prawdę.

Przeczytajcie obrazek.

Czy już?

Zacznijmy od faktów. Niegdyś jako ateistę nazywano mnie hitlerem. Robiły to osoby, który dały się nabrać publicznym głupotom mającym utożsamiać z ludzkimi potworami tych jacy są niewygodni dla jedynie słusznej wiary w Polsce.

Wyjaśniłem więc wczesniej tymi słowy.

Jeśli nazizm jest reżimem ateistycznym to dlaczego w pierwszym rozdziale "Mein Kampf" hitler pisze, że niszcząc żydów wypełnia boski plan i boską wolę?

Dlaczego przysięga hitlera, którą musiał złożyć każdy oficer armii czyniąc z hitlera półboga, mówi: "w imię wszechmogącego boga, przysięgam, że będę lojalnie służył fuhlerowi"?

Dlaczego na klamrze pasa każdego nazistowskiego żołnierza, było napisane "gott mit uns" czyli bóg jest z nami.

Jak to jest, że pierwsza międzynarodowa umowa, którą zawarli narodowi socjaliści, absolutnie pierwsza, była umową z Watykanem, i polegała na wymianie kontroli politycznej na katolicką kontrolę nad systemem niemieckiej edukacji.

Jak to jest, że kościół katolicki co roku celebrował urodziny hitlera, aż do momentu gdy demokracja zakończyła ten plugawy, pseudoreligijny, zabobonny, barbarzyński i reakcyjny system?

Sugerowanie przez kościół i państwo, że jest coś niewłaściwego we mnie i moich poglądach jest czymś czego nie zamierzam słuchać, a w co inni nie powinni wierzyć.

Więc czy skoro bóg był z nimi, a jego synek z nami to byliśmy ofiarą rodzinnej awantury?

Bóg i kościół był też z nimi po tym jak oni zaoferowali światu miliony mordów, masowe zagłady, sadyzmy, eksperymenty, inne okrucieństwa lecz aby czasem nikt ich nie ukarał po wojnie, watykańscy dostojnicy wielu nazistom załatwiło bilet do raju i spokojnego życia w ameryce południowej.

Błogosławili oprawcom i ich chronili. Oto kościół katolicki.

Tutaj nagle (z tekstu z obrazka) dowiadujemy się, że w ogółe wegetarianie to hitlerowcy.

To oczwisty kolejny kłam chrześcijańskiego lobby. Wszak oni nigdy nie powiedzieli prawdy.

Objaśnienie na końcu.

I teraz mówię ja.

Co jeśli wczesny bóg jahwe stworzył świat, w ktorym człowiek był tym kim być powinien i jest z natury; roślinożercą. Ba, co jeśli bóg jahwe stworzyl cały świat pełen symbiozy, aż tak właściwej moralnemu konstruktorowi, iż żadne stworzenie nawet nie może zjadać innego stworzenia.

Co wówczas chrześcijanie?

Znacie historię stworzenia, która wyznajecie? Oczywiście. Był adam i Ewa i jabłko i wąż. To tyle?

Więc opowiedzmy sobie coś pomiędzy pierwszymi ludżmi i zerwaniem jabłka.

Księga Rodzaju, rozdział 1

27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę.(...) 29 I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem.

30 A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak.

31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.

Czy posunę się za daleko, twierdząc, ze wczesny bóg jahwe stworzył weganina i świat w ogóle wegański?

Ale dajmy spokój z nomenklaturą. Wczesny Bóg stwarza świat taki jaki być powinien.

Doprawię to pewną anegdotą.

Podczas rodzinnego spotkania w rodzinie, w której większość jest wierzącymi jedno z nastoletnich dzieciaków zachowywalo się dziwnie. Było nieobecne, miotało się, ze wzgradą patrzyło na mięsne potrawy, którymi zajadali się gospodarze.

Wiedziałem, że zaraz wybuchnie i tak się stało. Okazało się, że to dziecko wychowywane w duchu chrześcijaństwa, przypadkiem obejrzało reklamę progamu przyrodniczego, w którym pokazali jak jedno zwierzę w okrutny sposób ( właściwy naturze) zjada żyjące drugie zwierzę. Oczywistym jest cieżar takiego obrazu nawet dla dorosłych (mówimy o ludziach normalnych nie ze skłonnościami do sadyzmu i znieczulonych), a co dopiero dla dziecka.

W pewnym momencie ze łzami w oczach wykrzykuje.

- cholera, kto stworzył taki chory świat.

Konsternacja rodziny pochylonej nad mięsem była jedynie chwilowa. Nie należy spodziewać się po wiekach warunkowania i to jeszcze w osobach religijnych żadnej refleksji. Wygoda i korzyść z takiego stanu rzeczy dla ludzi bez moralności jest oczyiwsta.

Wrócili do swojej czynności pałaszowania mięsa pomrukując coś śmieszkowato o słowie "cholera"

Postanowiłem więc dziecka nie ignorować i udzielić odpowiedzi.

- taki świat stworzyl bóg w którego wierzą twoi rodzice.

To była ostatnia impreza na jaką mnie zaproszono ale nie o imprezach teraz.

Jeżeli wyobrazimy sobie wszechmogącego konstruktora, stwórcę, który ma nieograniczone możliwości i stwarza świat, w którym jedno zjada drugie to mamy, to musimy mieć do czynienia z sadystą. Z kimś z zamiłowaniem do obrzydliwości i krwiożerczości.

Żadna istota moralna, mająca siłę sprawczą i wszechmoc nie stworzyłaby świata w którym jedno zjada drugie. To jest po prostu oczywiste. A jeżeli wierzący uważają, że "dlaczego nie" to tym prędzej człowiek powinien osiagnać dojrzałość mentalną i nauczyć się korzystać wlaściwie z rozumu.

Jeżeli więc upieramy się, że ten świat jest tworem boga, to mamy do czynienia z bogiem okropnym i amoralnym ze skłonnościami do sadyzmu bądż będącym sadystą.

W takiej sytuacji musimy zrozumieć, ze uchroni nas jedynie odejście od tak zdegenerowanego boga.

Co jednak z tą naszą księga rodzaju. Co z tym wczesnym bogiem który byl powiewem nad wodą.

Stworzyl świat, w którym czlowiek mial jeść rośliny i w którym zwierzęta miały jeść trawę.

Co się zatem stało. Co się zmieniło? Co się wydarzyło, że człowiek nie tylko zaczął jeść zwierzęta ale nawet zaczął składać je temu bogu na ofiarę, gdyż ten bóg uwielbiał woń spalonych ciał.

Księga Rodzaju, rozdział 8

"Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie.

Czy bóg się zmienił? Nie ulega wątpliwości, że tworzył świat pelen symbiozy. Świat, w którym człowiek jest roślinożercą ! Potwierdza to w rozdziale 3 ksiegi rodzaju "w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli"

Bóg zmienia preferencje przy Ablu. Księga rodzaju, rozdział 4

„Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. 3 Gdy po niejakim czasie Kain składał dla Pana w ofierze płody roli, 4 zaś Abel składał również pierwociny ze swej trzody i z ich tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć. Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą."

Bóg bardzo pochwala to w liście do Hebrajczyków podając jako bohaterski czyn wiary dla chrześcijan. List do Hebrajczyków, rozdział 11

"Przez wiarę Abel złożył Bogu ofiarę cenniejszą od Kaina, za co otrzymał świadectwo, iż jest sprawiedliwy. Bóg bowiem zaświadczył o jego darach, toteż choć umarł, przez nią jeszcze mówi"

Jest oczywistym, że cenniejsza ofiarą dla boga jest ofiara z życia.

Bóg zezlościł się na ludzi za zerwanie owocu z drzewa poznania i wygnał ich z raju. Nie zmienił jednak im jadlospisu. Nawet jeśli czlowiek musial sam go zmienić, gdyż bóg utrudnił mu pozyskiwanie plodów roli. Wszak ten zapis z rozdziału 3 jest ostrzeżeniem w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli"

To nigdzie nie mówi o zmianie jadlospisu zwierzętom. Dlaczego więc zwierzęta zjadają inne zwierzęta zamiast trawę jak zaplanował i uczynił na początku bóg?

Pokrótce tylko wyjaśnie, iż dlatego, że bóg jest wymysłem człowieka. I to w dodatku czlowieka, który jadł mięso, składal na ofiary zwierzęta, znęcał się nad nimi. Biblie pisali ludzie, którzy światopoglądowo byli tymi samymi jacy skladali dzieci jako ofiarę bóstwom mającym chronić ich domostwa. Grzebali je w dziurach na pale podtrzymujące domy czy w murach budynków. To byl dokładnie ten światopogląd.

Jeśli na dziś wciaż zarzynamy zwierzeta na ofiary bogom i wciąż wyznajemy to okropne chrześcijaństwo to chyba nie powinna nas dziwić niedojrzałośc i prymitywizm ludzi piszących święta księgę.

Jeśli uważacie inaczej, że to nie człowiek stworzyl boga to w takim razie co sie stało i zmieniło? Czy bóg który tworzy swoje dzieło i mówi o nim, że jest dobre nagle zmienia wszystko? Czy wtedy aby nie przeczy swojej wszechwiedzy? Wszak gdyby był wszechwiedzący wiedzialby, że polubi zapach spalonego ciala i krew więc czemu nie stworzył tego tak od razu?

Czy istota boska w ogóle może aż tak przeinaczyć swoje pierwotne dzielo?

A może tą część mitu napisal filozof weganin, człowiek moralny i dobry, którą zaadaptowała religia.

Nie można było budować religii na micie w którym zwierzeta nie jedzą zwierząt. To miała być religia objawiona, a nie mit. Więc nie byłoby możliwości obronić tego zamysłu boga gdyż wszędzie dookoła zwierzęta zjadają zwierzęta. Judeo-chrześcijaństwo fałszowało i fałszuje ale z tym by sobie nie poradziło.

Puściło więc tą dygresję wczesnego zamysłu w niebyt. I stworzyło religię, w której czlowiek ma być krwawy.

Dla tego tworu miłą wonią są martwe zwierzęta. Zabijanie dla niego niewinnych zwierząt powoduje w nim łagodność.

Staje się spokojny i ma ochotę na wybaczanie człowiekowi niesubordynacji.

Ofiarą go zawsze udobruchasz.

To wydarzenie to narodzenie się prawdziwego symbolu chrześcijaństwa; ołtarza.

Oraz początek gorliwej krwiożerczości na rzecz jahwe.

Przymierze boga z Noem to już festiwal krwiożerczości czyli ofiar z życia.

Bóg nie cenil zapachu żywicy tak jak nasze zmysły to robią; Bóg po tym wydarzeniu rozmiłował sie w zapachu martwych, palonych ciał.

Dlatego zmienił zdanie. Nawet bóg dojrzewa do sadyzmu. Musi minąć czas aby dać upust swojemu prawdziwemu obliczu.

Przymierze z Noem zapoczątkowane festiwalem ofiar zmieniło traktowanie przez boga zwierząt.

Tak bardzo spodobała mu się woń palonych ciał.

" Po czym Bóg pobłogosławił Noego i jego synów, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię. 2 Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko"

Tak oto ujawnia się prawdziwa natura boga.

Podoba mu się śmierć; śmierć na ołtarzu i śmierć dla pokarmu.

Od tej chwili każde zwierzę jest zgubione w krwiożerczym amoku człowieka.

Amoku gdyż usankcjonowane przez prawo boga, a religia odbiera rozsądek, rozum i dobro.

Bóg jahwe dokonał wlasnej degeneracji moralnej degenerując życia swojego stworzenia.

Na początku mialy spożywać trawę, póżniej jeden z ludzi Abel, zaczał zabijać zwierzęta i składać bogu na ofiarę. Spodobalo mu się to. Póżniej bóg obserwuje grzeszną ludzkość i postanawia wyniszczyć wszystko. Oszczędza jedynie rodzinę Noego i po jednym z każdego gatunku zwierząt.

Ale jak już stają na lądzie bóg zmienia pierwotną decyzję. Zmienia człowieka. Czy bóg czegoś się nauczył, czy coś zrozumiał, czy rozmiłował się w cierpieniu zwierząt? Czy zapraagnał krwi?

Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko"

Nie. Bóg jako idea jest bytem skończonym. Doroslym, ukształtowanym, niezmiennym.

To tylko dowód na to, że boga stworzył zly, amoralny i krwiożerczy człowiek. Ołtarz staje się prawdziwym symbolem boga jahwe.

https://www.poganin.eu/antyteizm/prawdziwy-symbol-chrzec59bcijanstwa

Chrześcijaństwo to taka doktryna; bez etyki i sumienia. Skoro to nie grzech to zadawajmy ból i cierpienie. Pławmy się w czynieniu holocaustu wobec niewinnych.

Jeśli nie odejdziemy od tej degenerującej ducha ludzkiego i humanizm doktryny zła, świat nie będzie lepszy.
Tym bardziej wiernym polecam swój materiał https://www.poganin.eu/antyteizm/wyzsze-chrzescija-stwo

Pogardzamy tym co na nas patrzy i chce się do nas tulić. Albo tylko żyć spokojnie w pobliżu.

Wielbimy to, czego nawet nie możemy zobaczyć, a co z teorii od początku nam zlorzeczy, prześladuje i wmawia winę oczekując poslusznego akceptowania kary. To czyni ludzkość obrzydliwą.

Pogódżmy się najpierw z tym aby chcieć być człowiekiem, a dopiero póżniej twórzmy sobie bogów godnych duszy i światlej myśli ludzkiej.

Zasiadamy w wielkim majestacie do świątecznego stołu pełni nobliwego poczucia swego dobra i miłosierdzia. Tej ludzkiej wspaniałości oraz jedności z niejakim bogiem, gdy dzielicie się oplatkiem aby po chwili wbić widelec w ciało stworzenia, któremu wcześniej bez mrugnięcia okiem odebraliście życie.

Nie głodujecie, to Wasza uczta. To symbol ludzkiej supremacji. Korony stworzenia. Pana człowieka. Bez duszy ale z bogiem.

Polowa z ciala tego zarżniętego dla tradycji i pazerności ciała wyrzucona na śmietnik ale pławimy się w tym poczuciu naszej bliskości z bogiem i możliwości zbawienia.

Jesteśmy przecież na właściwej drodze do wypelniania woli boskiej. Pomijając zupełnie fak, że nie jest to droga humanizmu i godności. Nie jest to droga dobra lecz wszechowładniającego przerażenia i krzyku slabszych stworzeń.

A przecież według Was to bog je stworzył. Są nam braćmi. Jezus mawia, że są naszymi mniejszymi braćmi.

Więc zguba wobec nich i spożywanie ich ciał czyni z nas kanibali.

Taki ten świat właśnie jest; kanibalistyczny. I to my uprawiamy ten kanibalizm i powszechną, wyrachowaną, zbędną zupełnie destrukcję.

Nie wiemy co to duchowość nawet jeśli kapłani religijni bardzo dużo o tym mówią. Oni tym bardziej nie wiedzą wyznając i propagując doktrynę zła.

A o etyce możemy marzyć i chcieć jej dostąpić. Ale etyki nie da się dostąpić przez jakieś wymyślone zbawienie. Trzeba ją ciężko i mozolnie wypracować; każdym krokiem i własnym, odpowiedzialnym postępowaniem. I z pewnością nie da się dostopić etyki w środkowisku religii. Ona jest możliwa tylko poza zabobonem zbudowanym na ofiarach zwierzęcych oraz uczynienia ich według boga na zgubę. Dojrzałość do etyki i symbiozy z otaczającym nas światem osiągniemy tylko poza religią; poza prymitywnych, ustalonym dawno temu porządkiem rzeczy i regułami. Bogowie nie ewoluują, stoją w sprzeczności z nszym rozwojem i zakazują go nam mówiąc o nie sprzeciwianiu się planowi boskiemu. A my chcemy sie trzymać tego żenującego, niegodnego myśli i duszy ludzkiej, krwiożerczego planu. Bo jesteśmy mentalnym gównem nie zasługujacym na nic oprócz klęczenia przed gównianym bogiem.

Inaczej będziemy na wieki tylko tym czym jesteśmy od wieków; zgubą świata, dręczycielem życia. Niepohamowaną, żarłoczną i sadystyczną bestią.

Religie utrzymują ludzi w zdefiniowanej dawno temu przez siebie ciemności. Wiara nie ma tu żadnego znaczenia. Liczy się zgoda na takie degenerowanie nas przez jakiegoś boga, mesjasza czy kapłana. I ich setki regulacji postępowań. Wpychają nas do mroku jako niegodnych i robią wszystko abyśmy nie mogli ujrzeć światła. Ba, po chwili przez ich działania i wmawianie nam winy, nie chcemy nawet światła przyjmując to co o nam mówią orędownicy tej doktryny; że nie jesteśmy godni światła. Z tego poczucia winy, caly czas wymaga sie od nas bogobojności i taką tworzy. To cała nasza rzeczywistość. Bogobojność i pamięć o grzechu. Dowiadujesz się, że boga znieważa intymne siebie dotykanie ale nie znieważa go zło na świecie. Dowiadujesz się, że wrażliwość, empatia, dobro, moralnośc, etyka i przyzwotiość, ba, umiar się nie liczą. Możesz w imię regulacji religii zabijać dla sportu i przyjemności niewinne stworzenia, bo to nie grzech. I tyle wystarczy. Piękne ślepia chcącej żyć sarny czy kota przybijanego do krzyża przez prymitywną ludzką bestię nie robią wrażenia na tych tak bardzo boskich ludziach. A i czemu maja robić skoro nie grzeszą, skoro taki to bóg im przyświeca; żałosny jak i oni sami.

Grzeszyć nie możesz, ale jak zgrzeszysz to możesz odkupić swój grzech aby kiedyś, na samym końcu wyjść z tej studni do obiecanego wielkiego światła. Ale to po tym życiu, w tym życiu masz egzystować w ciemności. Taka to piękna doktryna. W ciemności i krwi, jak nie zwierzęcia to niewiernego.

„Dominujący dziś publicznie nurt ekologii cierpi na coś, co nazwałbym błędem antropologicznym. W tej wizji przyroda jest ważniejsza od człowieka. Tymczasem w naszej cywilizacji, która wyrosła na fundamencie Biblii, to człowiek jest koroną stworzenia" – powiedział wiceminister środowiska Sławomir Mazurek w wywiadzie dla Tygodnika „Sieci".

Mógłbym skwitować to jednym zdaniem: i dlatego świat wygląda tak jak wygląda. Jednak czuję się w powinności powiedzieć więcej.

Ludzie religijny to ludzie dla których zaistniały stan rzeczy i tradycja jest wystarczającą wymówką przeciw rozwojowi i dążeniu do bycia lepszym, przyzwoitszym, oświeconym.

Wygodniej jest tkwić w krwawych zabobonach tłumacząc, że właśnie tacy jesteśmy.
Ale to nie jest prawda.
Nic nie zmusza nas do tego abyśmy tacy byli. Udowadnia to wielu dobrych ludzi, którzy starają się być lepsi, przyzwoici, mieć umiar w pazerności i na biegające wolno zwierzęta reagują uśmiechem, a nie chęcią skrzywdzenia lub zabicia.
Bo panują nad swoimi prymitywnymi odruchami i mają duszę.

W tym przypadku kolejny raz religia zatruwa wszystko. Czlowiek majacy administrować środowiskiem powołuje się na autorytet bibli, czyli absurdalnej księgi, której dogmaty i przepisy powstały tysiące lat temu.

I człowiek na stanowisku Ministrialnym w roku 2019 wybiera autorytety sadystów z namiotów jak Mojżesz, który dwunastoletnie dziewczynki porywał w niewolę seksualną zabijając ich matki i braci, który niszczył w okrutny sposób w imię boga otaczajacy go świat lub jak Abraham jaki na rozkaz boga szedł wypatroszyć swojego syna na ołtarzu.

Ludzi dla których postaciie i zapisy biblijne są autorytatywne nie tylko nie należy dopuszczać do sfery, w której administruje się społęcznością lecz trzeba ich izolowac od społeczności.

Chcą wyznawać takie bezwartości i amoralności; chcą wierzyć to niech wierzą gorliwie na klęczkach w celi z dala od ludzi, jacy chcą kreować i zmieniać świat.

Czyli człowiek od środowiska widzi tylko swoje ego i boga. Nie widzi tego czym ma się zajmować: środowiska.

Religia zawłaszczyła moralność na tysiąclecia. Musimy ja odzyskać i inteligentnie zaprojektować.
Zamiast dyktatu księży i niemoralnych ksiąg testamentowych, inteligentnie zaprojektujmy nasze życie.

Możemy przyglądac się historii, trendom i ekstrapolować je na przyszłość. Możemy przewidywać możliwe scenariusze zagłady naszego gatunku i podejmować kroki by jej zapobiec. Musimy jednak nie zapominać o historii, o dokonaniach faktycznych religii jak niszczyła ona cywilizacje i ile bólu sprawiła światu i wyciagać wnioski. Na koniec umieć odróżnić dobro od zła i odrzucić zło robiąc krok naprzód.

Tkwiac w tym miejscu niczego nie poprawimy. To trwa od tysięcy lat i wystarczy przyjrzeć sie jak prymitywni jesteśmy wciąż, stawiając nasze ego ponad wszystkich zamiast pomiędzy wszystkim.

Jako ateista, jestem człowiekiem który wierzy w to życie, który wierzy w moralność. Jeśli robisz coś dla nagrody albo ze strachu lub po to by kogoś ukarać, to nie masz moralności.

Wierzącym przyświeca wykonanie planu bożego, a on mówi aby niczego nie zmieniać; to jest niemożliwe jeśli chcemy ulepszyć świat. Na tą chwilę należy powiedzieć; uatować świat.
Nadszedł czas, że musimy dorosnąć.

Zamiast cofać się do czternastego wieku, powinniśmy uczcić dwudziesty pierwszy, mówiąc; chwila, nie wierzę w zajadłą, kapryśną, okrutną, podstępną, ludobójczą, homofobiczną, mizoginiczną, rasistowską, mściwą i pełną przemocy tyranię.

To, że różne systemy religijne mają monopol na moralność i pariotyzm jest obrzydliwe.
Ateiści są moralnymi i prawymi Polakami. I nie potrzebujemy boga by tak było.

Ponadto w kwestii projektowania światopoglądu są wlaściwymi ludżmi jako administratorzy gdyż nie wyznają prymitywnych przepisów z prymitywnej ksiegi zabobonów i okrucieństw i posugując się wiedzą umieją nie bać się zignorować tradycji jeśli ona jest zła, jeśli jest urągająca uchowi ludzkiemu.

Osoby publiczne nie mogą powoływać się na zabobony i je agitować.
W jaki sposób mogą one pełnić funkcje publiczną skoro są zindoktrynowani i nie posługują się ani wiedzą ani logiką, nie mówiąc już o zdrowym rozsądku.

Szerzenie poglądów religijnych przez osoby pełniące funkcje publiczne natychmiast dyskredytuje te osoby jako zdolne do stanowienia czegokolwiek mającego się przyczynić do rozwoju duchowego i moralnego człowieka.

Nie mówiąc już o polepszaniu standardu naszego życia. A standard tego życia to choćby parki zamiast kościołów i drzewa zamiast krzyży.

I tolerancja zamiast płynącej z ambony nienawiści i podżegania do dyskryminacji i przemocy.

W dodatku jako osoba publiczna mająca stanowić o jakości życia wszystkich obywateli, wtóruje tej nienawiści i dyskryminuje niezgodnych z linią kościoła obywateli państwa.

Standardem naszego życia to nie wiara w zabobony i rytualne uboje, które akceptuje pis, narastający nazizm i wspieranie finansowe z naszych pieniędzy kościoła wraz z rozdawnictwem mu państwowych gruntów.

Osoby mające w głowie tylko i wyłącznie chwalenie zabobonów i wszelkich bogów nie są w stanie polepszyć stanu świadomości społecznej gdyż wyznawanie doktryny religijnej stoi od fundamentu w sprzeczności z rozwojem.

A wyznawanie doktryny chrześcijańskiej urąga zarówno moralności i inteligencji.
Proszę sobie założyć kościółek i tam wielbić kapłanów religijnych ale należy zakazać osobom powołującym się na religię wszelkich funkcji publicznych.

Z takimi ludżmi u władzy to już będzie nie tylko gorzej ale będzie już po prostu beznadziejnie.

Immanuel Kant pytał czym jest oświecenie. To sapere aude - miej odwagę myśleć.
Era rozsądku zaczyna się gdy ludzie oczyszczają się nie z grzechu pierworodnego, a z pierworodnej ignorancji i zależności od pradawnych autorytetów.

Wystarczy spojrzeć wstecz aby wiedzieć co robiły religie; tak między innymi było w średniowieczu gdy dogmaty religijne wyparly światłe myśli Greków. W skali globalnej wszystkie one zostały zapomniane. Tak było w jedynastym wieku w świecie arabskim, gdy centrum kultury i matematyki stało się ekonomiczną i intelektualną pustynią z powodu islamu.

I tak może stać się dziś.

Ale dwudziesty pierwszy wiek stawia nam wyzwania jakich nigdy nie było. Globalne zmiany klimatu. Przeludnienie. Kryzys energetyczny. I potrzeba edukacji oraz zatrzymania zniewolenia kobiet i w wielu miejscach dzieci.

Jeśli nie zmienimy sposobu myślenia, jeśli nie będziemy gotowi na otwartą dyskusję i kreowania naszej kultury bez względu na tradycje, jeśli nie skupimy się na realizowaniu polityki społeczej opartej na rzeczywistości, możemy ten wspaniały pod wieloma względami świat obrócić w nic.
I wszyscy musimy być pewni, że tak się nie stanie. Ta praca nie może być wykonana tylko przez ateistów czy agnostyków. Ten mozół musza podjąć też wierzący bo świat to jest jedyne miejsce, mimo, że wierzą inaczej, co do którego nie mamy wątpliwości, że istnieje. I wspólne.

W naszej coraz bardziej złożonej naukowej i technologicznej cywilizacji wiele problemów politycznych wymaga wiedzy. Po prostu wiedzy i nauki.
Jak zatem społeczeństwo ma sprawować demokratyczną kontrolę nad rządem jeśli nie kieruje się wiedzą i nie rozumie nauki. Jeśli kieruje sie zabobonem.

Musicie pamiętać, że w demokracji to my, jako społeczeństwo sprawujemy kontrolę nad administracją czyli rządem.

Szerzenie naukowych poglądów we współczesnym świecie jest nadrzędne. Co złego może być w wiedzy i oświeceniu. To może być tylko dobre.

Przekonanie że człowiek jest korona stworzenia i mu się wszystko należy zniweczy ten świat, a człowiek nie wyjdzie z jaskini.

Dlatego ten świat stoi na okrucieństswie wobec zwierząt. Okrucienstwie nie wynikającym z konieczności lecz z pazernosci. Bo jak panisko mialoby nie zerzrec golonki. Przecież to panisko ludzkie to mu się należy.

Musimy być ponad tym. Cechami mającymi świadczyć o czlowieczeństwie nie jest pazerność i arogancja lecz przyzwoitość i powściągliwość. Oraz wiedza że dla tego psa to życie jest równie ważne jak dla mnie. Jest równe memu.

Nic nie czyni mego życia nadrzędnym wobec jego za wyjątkiem mego własnego przekonania.

Kondycja świata i stan moralny człowieka dziś jest wypadkową braku rozwoju spowodowanego religią. Samo chrześcijaństwo zabiło myśl Grecką i osiągnięcia w większości bezpowrotnie i cofnęło rozwój o kilka wieków, a zatrzymało o naście.
Więc to już nie jest sprawa indywidualna w co kto wierzy lecz cywilizacyjna. Publiczna.

Religia to największa przeszkoda w rozwoju świadomości ludzkiej i to już jest problem całej ludzkości.

Panie kaczyński, panowie poslowie, ministrowie i inni ze sfery publicznej, a mówiacy takie rzeczy, broniący kościoła, mówiący caly czas o kościele proszę ustąpić ze struktur publicznych i zatrudnić się na parafii na szmacie u proboszcza.
Wszak wam wszystkim chodzi o religię, a nie rządzenie krajem więc droga wolna, tam gdzie miejsce religii.

Wynocha z ław sejmowych i gabinetów ministrialnych. Pamiętajcie ludzie o tym przy wyborach.

Ludzkość jest żenująca; wymyśla sobie raje, ogrody eden, boga, aniołki, cuda, a nie potrafi nawet powstrzymać się od sadyzmu na zwierzętach.

Nie potrafi dać świadectwa o sobie, iż zasługuje na życie na tej planecie. Ludzkość ma boga ale nie ma umiejętności bycia człowiekiem. Nie ma myśli i mimo posiadania sprawnego ku temu narzędzia jakim jest luzki mózg nie potrafi zaprojektować świata jako miejsca dobrego do życia pośród nas dla wszystkich.

Nie projektujemy. Tkwimy w starożytnych krwiożerczych przepisach bógów i proroków. A jedynej boskości jakiej możemy doświadczyć to ta, którą sami osiągniemy poprzez godne traktowanie innych stworzeń we wspólnym z nimi świecie. Nie ma innej boskości. Jest tylko ta, która może być w nas.

W polsce dziennie na utrzymanie kościoła katolickiego czyli zabobonu i to w dodatku okrutnego zabobobonu reprezentowanego przez najbardziej zbrodniczą organizację w historii ludzkości; kościół katolicki wydaje się niemal 20 miliardów rocznie, to jest 54 miliony dziennie.

54 miliony dziennie na zabobon i utrzymanie zbędnych kapłanów. Nawet jeśli wierzycie w boga, to kapłan jest wam zbędny do tego. Stawiamy drogie świątynie, odprowadzamy własne pieniądze mogące poprawiać kondycję naszego społeczeństwa do obcego namiestnika jakim jest watykan.

W każdej sytuacji powinniśmy robić wszystko aby utrzymać życie stworzeń, a w żadnej truchła na krzyżu i zabobonu.

Ludzie, którzy dokonują wyboru finansowania zabobonu, a nie pomagają temu co oddycha, czuje i potrzebuje pokarmu i opieki są zwyczajnie moralnym gównem.

Dwadzieścia miliardów rocznie na zabobon ma taką konsekwencję, że brakuje na pomoc biednym, głodnym, na tworzenie dobrego i zdrowego środowiska. A dobre i zdrowe środowisko to organizacje finansowane przez państwo jak na ten przykład pogotowia dla zwierząt i schroniska dla nich. Dlaczego nie ma na to pieniędzy? Bo jest na zabobon, na niebyt, na nicość. Równie dobrze możemy spalić je w piecu.

W Józefowie jak i w wielu innych miejscach własnie ogłoszono zamknięcie schroniska dla zwierząt. Ponad 600 psów i kilkadziesiat kotów zamorduje się pz powodu braku pieniędzy na ich utrzymanie. Mimo tego, ze wydajemy 54 miliony z publicznych pieniędzy na zabobon. Czyli na trupa na krzyżu zamiast na rzeczywiste tchnienie.

Mówimy ładnie, że je uśpimy, wtedy jako ludzie lepiej sie czujemy. To humanitarne. Tak lubią mówić Ci którzy mają boga jako tego czyniącego ich ową koroną stworzenia. Nie przeszkadza to im jednak zabijać. A zabijają każdym czynem, każdym gestem dajac pięćdziesiat zlotych na tacę zamiast dać na chronienie życia zwierząt, którym się nie poszczęściło i często nie poszczęściło z winy człowieka.

Dajemy 54 miliony dziennie na wystawne życie kapłanów i oddajemy im grunty za symboliczne złotówki. te grunty nie są już Polskie, należą do Watykanu, podczas gdy mogłyby być gruntami na których można sworzyć piękne parki przyrody, w których zwierzęta pognębione przez czlowieka mogłyby żyć spokojnie i dobrze.

Ale to nas nie obchodzi. Życie istot współżyjących z nami na tej planecie ma dla nas mniejsze znaczenie niż wymyślony bóg.

Coś co możemy dotknać i odczuć spojrzenie tego stworzenia na sobie liczy się dla nas mniej niż kościół za kilkadziesiąt milionów.

"Europa staje się coraz bardziej bezbożna i atakują nas tajemnicze siły z zagranicy, które chcą przejąć władzę nad Polską. Ale jest ratunek: Matka Boska, która doprowadzi do zwycięstwa. Kogo? Leśników, którzy niedawno powierzyli się jej opiece: "Wiemy, że Ty Niewiasto obleczona w słońce, masz moc oślepić naszego przeciwnika"

Lasy państwowe zawierzyły się matce boskiej. Czy mamy jeszcze jakieś wątpliwości gdzie my żyjemy?

Jesteśmy mentalnie wciąż w namiocie na skraju cywilizacji wszędzie pchając swojego bożka, który moralnie nie dorasta nawet do pięt przeciętnego sebiksa. Ale żeby aż tak równać w dół?

Byle wrażliwe dziecko ma dobro w sobie w przeciwieństwie do boga chrześcijańskiego, jezusa chrystusa, jego matki czy wszystkich tak zwanych świętych tej religii.
Nie wyobrażam sobie aby wrażliwe dziecko prowadziło swoje zwierzątko aby zarznąć je na ołtarzu z powodu swego istnienia. Czy z powodu odkupienia czegokolwiek.
Nie wyobrażam sobie jak można uznać za właściwym wciskanie dzieciom, że śmierć innego stworzenia odkupuje grzechy. A grzechy to nie czynności, z aktóre normalny człowiek powinien się wstydzić lecz masa wydarzeń obarczonych przez boga i kapłana koniecznością odkupienia.
Żadne zdrowe psychicznie dziecko nie uzna za dobry pomysł gwałcenie w imię praw boskich i żądzy jego zemsty, takich dzieci jak ono.
I żadne nie stwierdzi, że super cool jest ojciec chcący wypatroszyć swego syna, a tym bardziej, że cool jest bóg który tego chce.

Jednak takie zwykle, zdrowe psychicznie dziecko rośnie w atmosferze wszech owładniającej je religii, a poprzez wdrukowanie jej i indoktrynację gdy zaczyna kształtować osobowość okazuje się, ze nie ma mocy aby uwolnić się z tego koszmaru.
Nie bez powodu tak to kapłani tej religii zaplanowali; oddać cię gdy nie możesz decydować, a już tak wdrukują w ciebie tą okrutną doktrynę, ze mało kto się będzie w stanie od niej uwolnić. Warunkowanie, nie edukowanie się liczy w religii.

I przestaje być dzieckiem wrażliwym, staje się siłą rzeczy w pełni chrześcijaninem i przychodzi moment, że kiwa z aprobatą głową na składanie ofiar ze zwierząt, że rozumie zwyrodnialca ojca jaki chce wypatroszyć syna, że bije brawo, gdy jego bóg zabija wszystkich pierworodnych w Egipcie, w kraju który ocalił niejaki naród wybrany boga.
Uznaje to za wspaniały czyn, wspaniałego boga.
Kończy się tu bajka o etyce.

I dziecko przestaje żyć wyobraźnią i imaginacją baśni, będąc gdzieś co jakiś czas uczestnikiem mszy.
Przestaje być dzieckiem i zaczyna dźwigać ciężar tej amoralnej, prymitywnej i obrzydliwej doktryny religijnej.

Bóg nie ewoluuje, ustalił wszystko dokładnie, przepisy za których nie przestrzeganie jego ludzie mają pozbawić cię życia. Nie tylko mogą ale muszą.
Wystarczy, że dziecko będzie krnąbrne i możecie je ukamienować. Oczywiście, że własni rodzice. Cała ta doktryna ma na celu zdeprecjonowanie najbliższych. Sam jezus chrystus też tego chciał, mówiąc, że "Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien"
Nie, żałosny, słodki chłoptasiu wymuszający swoimi naukami uległość wobec napastników. Kto mówi takie rzeczy jak ty, nie jest nas godzien. Tak powinny mówić nasze dzieci.

Ten bóg ustalił to dawno temu i nie pozwala niczego zmieniać. My rośniemy, wiemy więcej, możemy wyciągać wnioski, pędzimy w ewolucji świadomościowej. To znaczy nieliczni oczywiście, ci którzy są wolni od zabobonów i regulacji starodawnych ale to bez znaczenia. Światem rządzą ci, którzy prześladują i zabijają tych właśnie za ich chęć rozwoju i zmiany.
A bóg powiedział, że nie wolno nam niczego zmieniać.
To najpodlejsze oświadczenie sprzeciwu wobec poprawy naszego losu, wobec wzrostu, wobec polepszenia świata.

Mamy tkwić w niszczycielskiej świadomości i sankcjonowaniu gwałtów na dzieciach, okrucieństw, zabijania niczemu winnych zwierząt na ofiarę, prześladowań, udręczania się i oczekiwania na jakąś nagrodę po tym życiu.

Ale ja chcę tego życia w pełnej jego krasie. A wy, skoro tak bardzo uważacie to życie za formę przejściową do niejakiego królestwa niebieskiego, idźcie już tam szybciej. Nie ociągajcie się, wszak to wielka wasza nagroda, wielkie wasze oczekiwanie.

Przecz, abyście już nie zawierzali niczego mamusiom boskim i jezuskom. Niechaj zostaną ludzie, którzy nie zawierzę niczego bogom, tylko będą o wszystko się własnoręcznie troszczyć.
Troska, tak, to tego słowa na próżno szukacie. Na próżno bo bóg chrześcijański jej nie zna, tak samo jak nie zna jej żaden mesjasz. Bez względu na ilość frazesów w tej kwestii wam wmawianych przez cynicznego kapłana.

Zostawcie ludziom chcącym się rozwijać ten dom abyśmy mogli się o niego zatroszczyć.
Wy natomiast, skoro jesteście tak bogobojny padnijcie na kolana w pokoju i módlcie się.
Ale nie przeszkadzajcie ludziom chcącym kreować nasz dom i się o niego troszczyć bez obostrzeń przepisów religijnych. Bez tego prymitywnego, zabobonnego światopoglądu.

Wy, truchlejcie w bojaźni bożej na kolanach, a my uniesiemy ciężar sprzeniewierzenia się prawom boskim i uratujemy to co nas otacza. Bo liczy się to, a nie obiecane wakacje poza tym.

I przywrócimy moralność, skupimy się na etyce, a nie kamienowaniu bluźnierców czy zabijaniu dzieci w afryce w myśl przepisu boga "nie pozwolisz żyć czarownicy"

Schowajcie się więc chrześcijanie w swojej świadomości sprzed trzech tysięcy lat i zostańcie w namiocie.
My zajmiemy się wszystkim, przecież to i tak nie ma dla was znaczenia, liczy się królestwo niebieskie.

Odbierzemy wszystko co zawierzone bożkom i zaopiekujemy się tym.
Tak, to kolejne słowo; zaopiekujemy którego nie rozumie ani wasz bóg, ani wasz kapłan.

Ten mentalny chrześcijański boski szrot nie nadąża w ewolucji nawet za aparatem fotograficznym. Wszak naukami płynącymi z nowego testamentu jest oświadczenie o płaskiej ziemi, a zdjęcie zrobione aparatem fotograficznym choćby ze stacji orbitalnej udowadnia co innego.

Czy wasz bóg w ogóle kiedykolwiek widział ziemie z góry? Czy jest może po prostu prymitywnym, nic nie wiedzącym psychopatą z pustyni, tak sfrustrowanym swoim życiem, a mającym tak megalomańskie zapędy, że zaczął wciskać ludziom, iż w płonącym krzewie widział boga, który kazał mu powiedzieć imigrantom w Egipcie aby okradli swoich pracodawców i uciekli z nim na pustynie w drodze do obiecanej ziemi?
A po drodze aby zabijali i okradali wszystkich, niewoląc w celach seksualnych dziewczynki przed dwunastym rokiem życia, uprzednio na ich oczach zabijając ich matki i braci?

To jest własnie wasz bóg.

Chcemy być moralni i zdrowi na sumieniu. Chcemy kreować.

Wy bądźcie sobie wykonawcami woli bożej. Wciąż i wciąż mimo wykonywania jej tysiące lat.

Pora na zmianę by już zaprzestać wreszcie degenerowania etyki oraz degradowania planety pod panowaniem idei woli bożej. Kondycja ludzka to równia pochyła, technologia się rozwija, a my wciąż mentalnie w namiocie z dzidą.

Stan świata to stan świata, który ledwo dycha bo człowiek wciąż wykonuje wolę bożą od tysięcy lat.

Nawet mimo, iż niejaki bóg poświęcił za nas niejakiego syna aby odkupić jakiś wyimaginowany grzech. Okazuje się, że to niczego nie poprawiło. Ba, od czasu tego wydarzenia, od czasu nastania chrześcijaństwa świat nie widzial nigdy wczesniej tyle zła poczynionego przez czlowieka w imię jakiejś doktryny.

Chrześcijanie wykonując ową wolę bożą zabili i zadręczyli największą liczbę ludzi niż jakakolwiek inna idea.

Więc skoro odkupienie grzechów aby zjednać łaskę boga nie przyniosło żadnego pozytywnego skutku to pora wyciągnąć wnioski i zamknać ten druzgocący dla mentalności ludzkiej i świata etap.

Więc módlcie się dalej oczekując na wejście do królestwa niebieskiego drżąc przed bogiem, a my skupimy się na tym aby uczynić czlowieka etycznym i godnym życia na tej planecie.

Dotychczas mając sie za koronę stworzenia, chciał tylko zawładnać wszelkim życiem bez umiaru, czy to ludzkim czy to zwierzęcym.

Tylko radykalna zmiana światopoglądu może uratować ludzkość i tą planetę.

Tylko skupienie się na etyce pozwoli nam wyjść z tego trwającego tysiące lat horroru, mimo posiadania wszelkich bogów, wciąż horroru udręczania siebie i innych.

Wiecznego poczucia winy i wykonywania woli prymitywnego boga.

Tylko odrzucenie zabobonu sprawi, że będziemy w stanie mentalnie ewoluować.

Wszyscy wiemy jak amoralny aspekt ma deprawacja przez człowieka fauny i flory. Zanieczyszczenie, w stworzeniach morskich rtęć, a lądowych antybiotyki (tych które spożywamy) Oraz eksploatacja życia zwierząt czyniąc im holocaust w imię hodowli aby zaspokoić nasza pazerność; i aby nas truć.

Pomińmy ten aspekt. Wszak ludzkość między innymi z powodu braku edukacji światopoglądowej i systemów czy to religijnych czy politycznych nam znanych lepsza nie będzie. Nie ma na to szansy. W tych systemach nie ewoluujemy.
Lepsze będą tylko jednostki nie społeczeństwa, nie ogół, którym się steruje.

Jednak może warto gdy nie jesteśmy gotowi na etyczny aspekt odrzucenia pokarmu z zabijania zwierząt, skupić się na zwyczajnie zdrowotnym.

Swego czasu zamieściłem trailer filmu "the game changers". Fajny, klarowny obraz o tym co jest dla nas niewłaściwym paliwem i dlaczego.

Dziś pora zamieścić starszy nieco film ale ukazujący nam również parę aspektów z tym związanych. A może i więcej.

Nie rzecz w tym abyście zaraz rzucili się z komentarzami o tym, że potrzebujemy mięsa, bo to, bo tamto i kto w ogóle stoi za tymi produkcjami filmowymi promującymi weganizm.
Mogę tym samym zapytać; kto stoi za produkcjami filmowymi promującymi zjadanie mięsa?

Można chcieć zdobyć wiedzę i samemu się zastanowić co jest logiczne, choćby pod kątem...pieniędzy.
No właśnie, pieniędzy. Wszak zdrowego ciała się nie leczy, wszak życie zwierząt jest tanie aby móc na nim zarabiać.
Czyż nie zaskakującym jest fakt, że wszelkie diety, bądź ośrodki leczenia cukrzyc, czy raków, etc są sponsorowane głównie przez producentów nabiału, mięsa, itd?
Przecież to tak jakby organizację przeciwdziałaniu alkoholizmowi sponsorował producent wódki.

Jesteśmy eksploatowani w nieco inny sposób niż zwierzęta przez olbrzymie korporacje hodowlane.
Ponadto po tym jesteśmy eksploatowani przez farmację; lek na wszystko tylko nikt nie bada przyczyny i żadna farmacja nie mówi aby zająć się przyczyną. Aby farmacja miała racje bytu musi istnieć przyczyna i choroba. Musi. Więc trzeba dac człowiekowi przyczynę; zatruć go możliwie najmocniej.

Lobby hodowców jest w każdym rządzie dlatego też narodowe ministerstwa zdrowia nie mówią o rezygnacji z nabiału czy mięsa. I wszyscy się na to nabierają.

Zaskakująca jest też agresja ludzi, którym mówisz, stary zmień dietę dla własnego zdrowia. Nie chcesz mu sprzedać tony marchewki ani nawet kilograma jabłek ale jesteś wrogiem. Nie tylko nie zbadają sprawy lecz zasypia cię wyssanymi z palca, tworzonymi na potrzeby gruntowania mitu o niezbędności mięsa w ludzkiej diecie argumentami. Argumentami które są fałszywe, niezgodne z prawdą i są jedynie marketingiem.

W wystarczy tylko zatroszczyć się o właściwe paliwo dla ludzkiego ciała. Zrobić eksperyment.

Warunkowanie kulturowe jest tak silne, że człowiek trzyma się rękami i nogami swoich nawyków. A przecież wystarczy rozejrzeć się dookoła aby zobaczyć jak ludzkie ciała są zdegenerowane i ile jest chorób i dolegliwości. To jest podobne religii; nikt nigdy nie widział boga ale wciąż klękamy. Nie potrzebujemy dowodów, chcemy żyć w tym przekonaniu. Tak jak w przekonaniu konieczności spożywania mięsa. Skoro robimy to od wieków, to przecież nie możemy się mylić. żyjemy.
A co gdybyśmy od wieków jedli rośliny? Może żylibyśmy lepiej, dłużej, silniej, mocniej. Bez tylu chorób. Bez psucia własnego organizmu.

Jesteśmy eksploatowani jak zwierzęta; mamy spożywać truciznę bo to ogromny rynek, a człowiek jest podatny na zapach KFC i batonika mlecznego. Łatwy cel; słabości ludzkie.

A później jesteśmy utrzymywani w stanie agonii jak najdłużej aby jak najdłużej wykupować wszelkie lekarstwa. Zdrowy przecież nie potrzebuje pigułek i lekarzy. Tak samo jak zdrowy duch nie potrzebuje religii.
To wszystko to są produkty za które mamy płacić. Liczy się tylko pieniądz, czy naprawdę uważacie, że ktoś kto coś produkuje bądź oferuje robi to altruistycznie? Jego zadaniem jest sprzedać nam produkt za wszelką cenę. Za cenę prawdy o nim. Prawda sie nie liczy. Liczy sie zysk. To truizm przecież ale i tak w jakiś dziwny sposób wierzycie w czyste intencje producentów.

Nikt jednak nam nie mówi, sięgnij do przyczyny; zmień paliwo bo daleko nie zajedziesz skoro jadąc na nim i tak jesteś w takim stanie.

To nie przepychanka na argumenty; przecież nikt nie musi was przekonywać do bycia zdrowszym abyście musieli zakrzyczeć każdego. I to nawet nie z powodu takiego, że produkujecie mięso i żyjecie z jego sprzedaży lecz takiego, że jesteście niewolnikiem przyzwyczajeń i nie jesteście w stanie ewoluować. Jesteście na to zbyt leniwi.

Wystarczy jedynie zebrać alternatywne od wciskanych nam przez marketing mięsny, nabiałowy, farmaceutyczny czy też lekarski, sponsorowany przez producentów żywności, materiały aby być może zadać sobie pytanie; co jest właściwe dla mojego ciała i dlaczego.

Więc nie oburzajcie się i nie komentujcie bo nie mam czasu na przepychanki się z zaciekłymi, którzy twierdzą, że człowiek jest drapieżnikiem (gówno prawda), że musi jeść mięso bo ona daje siłę (gówno prawda), że pewna grupa krwi musi jeść mięso (gówno prawda) i tak dalej.

Nie sprzedaję wam mleka owsianego aby zależało mi na tym. Notabene człowiek który wynalazł zdrowy substytut jajka miał groźby śmierci od ludzi związanych z przemysłem jajecznym.
Tak to działa. Jesteśmy tylko konsumentem który ma kupować produkt. Cała reszta to marketing który sprawi, że go kupimy.

Polecam więc też oprócz "the game changers" film "what the health"
Materiałów na ten temat jest dużo więcej, filmowych i książkowych.
Znając jednak jak działamy, polecam po prostu filmy proste i klarowne w przekazie. Nie liczę na to, że zrozumiemy opracowania naukowe jako amatorzy i zagłębimy się w tony lektur.

Ktoś kto ma otwarty umysł chętnie zdobędzie wiedzę nawet jak jest tradycjonalistą; inni odrzucą bo jest im dobrze jak jest i wiedzą, że nie potrafią ewoluować.
Patrząc na ostatni czas ludzkości, czyli na holocaust zwierząt hodowlanych, które to hodowle ocieplają planetę dużo bardziej niż przemysł transportowy i rujnują człowieka w środowisku całkowicie zdegenerowanej moralności, to na szczęście gatunkowi ludzkiemu nie zostało i tak dużo czasu.
Ludzie, jak to powiedział jeden ze znajomych, zasługują na wszystko złe co im się przytrafi. Zgadzam sie z tym.
Jesteśmy niszczycielem tej planety i życia, a część z nas jest niszczycielem własnego gatunku i robi to w sposób wyrachowany i bezkompromisowy. Reszta to wyznawcy. Jak w religii.

Musimy zrozumieć, że bez względu na Waszą wiarę, to nie Wasi bogowie wydają świadectwo o nas lecz nasze czyny. To jak postępujemy wobec współmieszkańców tej planety; wobec innych istot żyjących. Tylko to ma znaczenie, nie ilość modłów i składanie ofiar, zarzynając w strachu i bólu zwierzę.
I nie nasza wybujała wyższość nad zwierzętami. Nie jesteśmy koroną stworzenia, jesteśmy rakiem tej planety.

Z dietą jest jak z religią i polityką; potrzebuje ona wyznawców, a nie wyborców. Nie masz wyboru, masz podaną jedną konkretną prawdę, a odstępstwo od niej jest niewłaściwe. Resztę załatwia propaganda. A wszystko to ma na celu sprzedaż produktu.

Reasumując. Człowiek nie jest mięsożercą, ba, człowiek nie jest nawet wszystkożercą. To, że wrzucamy w siebie wszystko jak do kubła na śmieci nie sprawi, ze nasze ciało będzie zadowolone. I ten fakt, nie świadczy o tym, że to jest właściwe skoro i tak wrzucając w siebie wszystko, jednak jakoś żyjemy. Nasze ciało musi walczyć z tym co niewłaściwego w siebie wrzucimy. I walczy bardzo mocno, bardzo mocno degradowane niewłaściwym paliwem.
Anatomicznie jesteśmy roślinożercami i nasze chęci i sympatia do golonki tego nie zmienią.

Abstrahując od nauki. Skoro powszechnie twierdzi się, że człowiek jako gatunek jest mięsożercą i do tego przez naturę jest predestynowany do tego, to dlaczego nie jemy surowego mięsa?
Dlaczego je musimy przetwarzać aby nam smakowało? Gotować, suszyć, smażyć. I jeszcze przyprawić.
Dlaczego nie zanurzamy twarzy jak każde mięsożerne zwierze w otwartej świni i nie zjadamy wszystkiego jak leci. Wszak tak właśnie postępuje mięsożerca.
Dlaczego większość z nas wybrzydza gdy czuje w kiełbasie chrząstkę. A nawet się wzdryga. Dlaczego pytacie w rzeżni czy ta szynka jest chuda?
Wszak zaprojektowany mięsożerca nie zwraca na to uwagi, ba wcina wszystko, oblizując się.
Człowiek jako gatunek tego nie robi, bez względu czy niektórzy z ludzi są takimi "hardcorami" i zjadają oczy czy też kiszki nie wypatroszone jak przystoi mięsożercy.
Mówimy o zaprojektowanym gatunku. Mówimy o wszystkich bez wyjątku.

Ponadto dlaczego oblizujemy się gdy wrzucamy do blendera owoce lub warzywa. Zapach pobudza nasze zmysły, rozkoszujemy się pysznym płynem.
Czy reagują nasze zmysły tak samo jak wrzucicie do blendera ryby całe, myszy, żaby? Czy czasem nasza twarz nie wykrzywia się w kontorsji obrzydzenia? I musielibyśmy być zmuszeni aby to wypić, a po wypiciu zareagowalibyśmy wymiotami.
Dlaczego skoro natura niby ukształtowała nas jako mięsożerców. Dlaczego więc nasze ciało, najpierw nasz wzrok i mózg reagują obrzydzeniem, a póżniej organizm wyrzuca z siebie to wszystko. Przecież mięsożerny gatunek nie ma z tym problemu.
Jeśli dalej uważacie, że jesteśmy mięsożercami, róbcie gościom swoim koktail z żab, ryb zmielonych albo podawajcie na stół otwarte zwierze niech się posilają.
Zobaczymy ilu wróci do was w gości i ilu zanieczyści kibel.
Marny z nas mięsożerca. Powiedzialbym, że jakiś taki delikatny, wybredny.

Taki ...udawany.

Gdyby ktoś chciał stwierdzić, że o ile natura nie przystosowala nad do bycia drapieżnikiem anatomicznie(szybkośc, siła, paznokcie zamiast pazurów, brak zębów do rozszarpania) ale dala nam mózg, który czyni z nas doskonałego drapieżnika, to napomknę tylko, ze ten móg jest ostatecznym dowodem na to, że jesteśmy roślinożerni. Dlaczego? Czym żywi się ludzki mózg? Czego potrzebuje? Nasz mózg wprost pragnie glukozy. To bardzo wybredny organ. Energię pobiera tylko z glukozy (Glukoza to cukier prosty, który jest podstawowym źródłem energii w organizmie człowieka.) W mięsie jej nie ma.
Więc skoro natura niby robi z nas mięsożerców to dlaczego tak ważny organ potrzebuje jedynie owoców?

 

W ideologii religii między innymi chrześcijańskiej człowiek jest oprawcą i cała ideologia nam mówi, że tak ma pozostać, a każdy kto nie chce byc oprawcą jest wrogiem o skrytych intencjach. W ideologii religii chrześcijańskiej jak i każdych kultów, pan człowiek jest usankcjonowanym wolą bożą sadystą i to jest fajne. I zgodne z planem bożym.

Humaniz, etyka, umiar, przyzwoitość, powściagliwość, dobro i cheć nie krzywdzenia zwierząt jest nie tylko niedopuszczalna lecz i wroga.

Okropny światopogląd, okropnych ludzi. Kolejny dowód na chrześcijańską obrzydliwość. Obrzydliwość którą cieżko sobie wyobrazić. Kolejny dowód na to jak religia degeneruje wciąż umysły i sumienia ludzkie.

Z takim światopoglądem my nigdy nie będziemy lepsi.

W świecie zdegenerowanym przez religie nie chcemy być nawet trochę lepsi. Nie chcemy eweoluować i dążyć do etyki.

W tym świecie nie poświęca się sił na działalność polepszenia siebie jako gatunku; wyjścia z mitów, zabobonów, ograniczeń i prymitywnych, a wręcz barbarzyńskich stwierdzeń.

Stan mentalny człowieka religijnego (jak widzimy w artykule mowa o ruchach antychrześcijańskich więc jasno wskazany jest nam aspekt religijny) jest tak obrzydliwy i ograniczony, że nie tylko nie stara się on być lepszym i dojrzalszym. Być wreszcie moralnym.

On poświęca masę pracy aby nikt czasem nie chciał być etyczny i lepszy.

Cały ten artykuł na zdjeciu pokazuje nam, że jesteśmy okrutni i musimy to zakceptować. I nie dosć tego, każdy kto chciałby być lepszy, dobry i mieć umiar jest zły, jest naszym wrogiem bo przyświeca mu ideologia wrogości wobec ludzi. Podczas gdy weganie po prostu nie chcą zabijać zwierząt. Gdzie tu jest zło?

Wobec tego powiem tak; jeśli słyszymy publicznie wciąż, że chęć bycia bardziej humanitarnym i etycznym jest antychrześcijańska (przykładów z przestrzenii publicznej jest mnóstwo) to musimy otwarcie stwierdzić, że czas pozbyć sie już tych wszystkich prymitywnych religii.

Tego kultu prymitywnego i sadystycznego boga, który powstał na rytuałach składania niezliczonej ilość i ofiar ze zwierząt dla tego boga, utrzymując czlowieka w krwiożerczym sadyżmie.

Nie wspominając już o tym, iż cała doktryna chrześcijańska polega na słuszności ofiary z czlowieka za wymyślone przewinienia innych ludzi.

Wobec tego jeżeli chrześcijaństwo po raz kolejny otwarcie staje w opozycji z eweolucją mentalną, rozwojem i chęcią bycia etycznym to trzeba traktować chrześcijaństwo jak najgrożniejszą ideę mającą nas utrzymywać w agresji i krwiożerczości.

Idęę stającą we wrogości do humanizmu.

Ale przecież to doktryna, u której podstawi jest słuszność i konieczność składania swemu bogu ofiary ze zwierząt, a nawet i ludzi.

Ba, to doktryna, która cala polega na ofiarze z człowieka aby odkupić grzechy innych.

Bycie zdegenerowanym sadystą jest takie iśćie chrześcijańskie

https://www.poganin.eu/antyteizm/ludzkie-dna

https://www.poganin.eu/antyteizm/zalamka

https://www.poganin.eu/antyteizm/obrzydliwosc

Poniżej dowód na kolejny kłam lobby religijnego na temat hitlera.

"Ralph Meyer w swojej książce pt. The „Hitler Diet" for Disease and War, pisze, że Goebbelsowska propaganda przedstawiająca Hitlera jako łagodnego wegetarianina, ogłupiła nawet wielu czołowych przywódców i biografów: „Te brednie są wciąż powtarzane, by zdyskredytować wegetarianizm i obrońców praw zwierząt. Jak wielu ludzi zostało zniechęconych przez samo tylko napomknięcie o tym, ponieważ oni brzydzą się czymkolwiek, co mogłoby mieć związek z Hitlerem".

Adolf Hitler, podobnie jak wielu jego przyjaciół, używał epitetów zwierzęcych do krytykowania i oczerniania ludzi. Często nazywał swych przeciwników „świniami" i „parszywymi psami". Bolszewicy byli „zwierzętami", a Rosjanie „bestiami". Hitler gardził także własnymi ludźmi, mówiąc, że jest to „wielkie, głupie stado baranów", a gdy wraz z końcem wojny zbliżała się klęska, oskarżał ich, że nie byli w stanie sprostać wyzwaniu. Swoje własne siostry Hitler nazywał „głupimi gęsiami".
Jakiekolwiek braki mogli posiadać członkowie niemieckiego narodu, Hitler wierzył, że aryjsko-nordycka rasa była nieskończenie wyższa w otaczającym ją morzu pod-ludzi „monstrów i małpoludów", jak to ujął w przemówieniu w Monachium w 1927 r.:
Widzimy przed nami aryjską rasę, która jest zwiastunem wszelkiej kultury, prawdziwym reprezentantem całej ludzkości. Nasz przemysł i nauka jest bez wyjątku dziełem nordyków. Wszyscy wielcy kompozytorzy od Beethovena do Richarda Wagnera są aryjczykami. Wszystko co ma jakieś znaczenie zawdzięczamy walce i jednej rasie, która pomyślnie się rozwija. Wyrzućcie stąd nordyckich Niemców, a nie zostanie nic, tylko taniec małp.

Hitler lubił psy, zwłaszcza owczarki niemieckie. Hitler często nosił ze sobą pejcz i czasem używał go do bicia swego psa w okrutny sposób, podobnie jak robił to jego ojciec wobec własnego psa.( Podczas II wojny światowej, przebywając w kwaterach głównych Führera, Hitler zaprzyjaźnił się z Blondi, suką rasy owczarek niemiecki.(83) „Lecz zarówno ze swymi psami, jak i z każdym człowiekiem, z którym wszedł w kontakt" – pisze Ian Kershaw – „wszelka relacja była oparta na dominacji i podporządkowaniu".
Chociaż Hitler konsumował produkty zwierzęce, jak ser, masło i mleko, próbował unikać mięsa, by uspokoić swój „nerwowy żołądek". Cierpiał na niestrawność i pojawiające się co jakiś czas bóle żołądka, które zaczęły go nawiedzać począwszy od wieku młodzieńczego(, jak również na nadmierne wzdęcia i nie dającą się opanować potliwość. Pierwsza wzmianka o jego próbie wyleczenia swych problemów żołądkowych odpowiednią dietą, pojawia się w liście, jaki napisał w 1911 r., gdy mieszkał w Wiedniu: „Cieszę się, że mogę Cię powiadomić, że już czuję się na ogół dobrze... to nic takiego nie było, tylko mały rozstrój żołądka i próbuję leczyć się dietą złożoną z owoców i warzyw".(87)
Odkrył on, że kiedy zmniejszył spożycie mięsa, wówczas nie pocił się tak bardzo i miał czystszą bieliznę. Hitler był także przekonany, że jedzenie warzyw zmniejsza wzdęcia – coś, co okropnie go krępowało i powodowało duże zakłopotanie.(88) Obawiał się bardzo zachorowania na raka, który zabił jego matkę i wierzył, że raka powodowało jedzenie mięsa i zanieczyszczenia.
Mimo to, Hitler nigdy całkowicie nie zrezygnował ze swoich ulubionych dań mięsnych, zwłaszcza: kiełbasek bawarskich, klusek z wątróbką oraz pieczonej i faszerowanej dziczyzny.(90) Dione Lucas, która przed wojną pracowała jako szefowa kuchni w hamburskim hotelu, pamięta, jak była często wzywana do przygotowywania Hitlerowi jego ulubionych dań. „Nie zamierzam zepsuć waszego apetytu do nadziewanych gołąbków (świeżo opierzonych około 4-tygodniowych)" – napisała w swojej książce kucharskiej – „lecz jeśli chcecie wiedzieć, była to ulubiona potrawa Hitlera, który często stołował się w tym hotelu. Niech to, mimo wszystko, nie zniechęci nas do tego znakomitego przepisu".Jeden z jego biografów twierdzi, że w swej konsumpcji mięsa, Hitler ograniczał się w większości do kiełbasek.
Jakiekolwiek były jego preferencje dietetyczne, Hitler nie okazywał sympatii dla sprawy wegetariańskiej w Niemczech. Gdy doszedł do władzy w 1933 r., zdelegalizował wszystkie towarzystwa wegetariańskie w Niemczech, aresztował ich przywódców i wstrzymał publikowanie głównego czasopisma wegetariańskiego wydawanego we Frankfurcie. Nazistowskie prześladowania zmusiły niemieckich wegetarian – maleńkiej mniejszości w mięsożernym oceanie – albo do ucieczki z kraju, albo do zejścia do podziemia. Niemiecki pacyfista i wegetarianin, Edgar Kupfer-Koberwitz, uciekł do Paryża, a później do Włoch, gdzie został aresztowany przez Gestapo i wysłany do obozu koncentracyjnego w Dachau (zob. rozdział 8.). W czasie wojny nazistowskie Niemcy zdelegalizowały wszystkie organizacje wegetariańskie na okupowanych terytoriach, mimo iż dieta wegetariańska pomagała łagodzić braki żywnościowe w czasie wojny.(

Według historyka Roberta Payne, mit ścisłego wegetarianizmu Hitlera był głównie dziełem ministra propagandy nazistowskich Niemiec, Josepha Goebbelsa:
Ascetyzm Hitlera odgrywał ważną rolę w jego wizerunku jaki kreował w Niemczech. Według szeroko rozpowszechnionej legendy, nigdy nie palił, nie upijał się, nie jadł mięsa, ani nie miał nic wspólnego z kobietami. Tylko to pierwsze było prawdą. Często pił piwo i rozwodnione wino, darzył szczególnym zamiłowaniem bawarskie kiełbaski i utrzymywał kochankę, Ewę Braun, która żyła z nim po cichu w Berghof. Miał także inne dyskretne związki z kobietami. Jego ascetyzm był fikcją wymyśloną przez Goebbelsa, by podkreślić jego całkowite oddanie, opanowanie i dystans, jaki dzielił go od zwykłych ludzi. Poprzez takie zewnętrzne pozorowanie ascetyzmu, mógł twierdzić, że był oddany służbie dla swojego narodu.
W rzeczywistości, Hitler „nadzwyczaj sobie folgował i nie posiadał żadnych skłonności ascetycznych" – pisze Payne.
Jeśli chodzi o współczucie i łagodność, były to uczucia znienawidzone przez Hitlera, który wierzył, że tylko siła stanowi prawo i że tylko silny zasługuje na dziedziczenie ziemi.

Całkowicie gardził wegetariańską filozofią niestosowania przemocy i szydził z Gandhiego.
Hitler uważał, że naturą rządzi prawo walki.Chciał, by młodzi Niemcy byli brutalni, władczy, nieustraszeni i okrutni („Młodzież jaka wyrośnie w moich fortecach zastraszy świat"). Nie wolno im było okazywać słabości i łagodności. „Spojrzenie wolnego, drapieżnego zwierza musi znów promieniować z ich oczu. Chcę, by moja młodzież była silna i piękna."(101) Pewnego razu Hitler podsumował swój pogląd na świat w jednym krótkim zdaniu: „Ten, kto nie posiada siły, traci prawo do życia".
Rzekome zamiłowanie Hitlera i innych przywódców nazistowskich do zwierząt, zwłaszcza psów(1, celnie wyjaśnili Max Horkheimer i Theodor Adorno. Dla pewnych osobowości autorytarnych – piszą – „miłość do zwierząt" jest częścią ich metody zastraszania ludzi. Gdy magnaci przemysłowi i przywódcy faszystowscy chcieli otaczać się zwierzętami domowymi, to wybór padał na drapieżne, niebezpieczne zwierzęta.

Człowiek jest gorszy niż rak . Trzeba sobie to jasno powiedzieć, że nie jesteśmy żadną koroną stworzenia.
My, jako gatunek nawet nie jesteśmy przyzwoici. Ktoś powie, że to nieprawda bo mamy mózgi i dusze. Jednak posiadanie mózgu nic nie zmienia bo z niego nie korzystamy, a on nie wynosi nas poza naszą barbarzyńską krwiożerczość więc jest zwyczajnie zbędny.

Mentalnie tkwimy wciąż w epoce jaskiniowej tyle, że ze smartfonami.
Dusza? I owszem, wiele stworzeń ja ma ale u ludzi z nią ciężko.

Człowiek jest najgorszą zarazą i tak powinniśmy siebie traktować. Jako zagrożenie tego co nas otacza, czyli całego świata. Jako zagrożenie dla stanu naszego domu, istot wokół żyjących i samych siebie.
Jesteśmy straszenie gówniana chorobą, wirusem zła, który zalewa i niszczy wszystko tylko dlatego, że jest wirusem.
Dla sportu strzelamy do bezbronnych stworzeń. I robimy to w imię prawa na całym świecie, a jest to tylko orgia dla sadystycznych potworów. Człowiek wrażliwy i dobry nie może nawet się temu w sposób odpowiedni przeciwstawić gdyż sadyzm chroni źle pojęta cywilizacja. Dla mody zabijamy naście istnień aby ubrać się w jedno futerko.
Dla żarłoczności niewolimy stworzenia i je zjadamy.
Dla bycia trendy wymyślamy im okrutne rodzaje śmierci na talerz; gotowanie żywcem czy zjadanie żywcem. To świadczy tylko o nas i na pewno nie świadczy to o mocy kreowania lecz o byciu nadzwyczaj prymitywnym. Sadystyczny wirus.
Jachty i limuzyny tego nie zmienia. Jesteśmy gatunkiem dla którego dobrze stojący kutas jest ważniejszy niż życie zwierząt zabijanych aby mieć afrodyzjak. Nic ponad to.

Dla upamiętnienia dzikosci naszych przodków czynimy z zabijania zwierząt sport i mimo rozwoju z tego nie rezygnujemy. Dlaczego? Bo chcemy być krwiożerczy gdyż tacy lubimy być i tacy jesteśmy.
Dla karmienia swych nadzwyczaj sadystycznych skłonności organizujemy festiwale na których w okrutny sposób gnębi się i zadręcza zwierzęta aby je zjeść. I nie z głodu lecz krwiożerczej pazerność. Jesteśmy okropną zarazą.
Niezgodna życia bakteria. Nie dostosowująca się do środowiska lecz niszcząca środowisko. Jedynie co nas ogranicza to garstka ludzi będących ponad egoizmem, sadyzmem, pazernością i umysłowym lenistwem usprawiedliwiającym sobie ten stan rzeczy tak zwana tradycja. Czyli nie zmieniany nic bo tak było. Rozwój? Nie. Wolimy lubowanie się w poczuciu, że człowiek to pan.
Ale człowiek to straszne gówno, nic ponad to.
Niektórzy z nas starają się jedynie walczyć o przyzwoitość i i brak zła i sadyzmu na tym świecie.
Reszta to leniwe mentalnie i umysłowo gówna gorsze od raka.
Trzeba sobie to wprost powiedzieć. Humanizmu nie czynią dwie nogi i ręce składane do modłów oraz składnie zwierząt na ofiarę dla bogów.

Humanizm czyni bycie człowiekiem, a nie prymitywna ludzka małpa.
Trzeba skończyć ze źle pojmowaną ludzką praworządnością stawiająca człowieka sadystę ponad życiem innych stworzeń, a krwiożerczą cywilizacje ludzką ponad dobrem.
Czas najwyższy zrozumieć sobie że trzeba być człowiekiem przeciw ludzkości. Inaczej świat będzie wciąż miejscem nie do zniesienia, pełnym bólu, śmieci, degeneracji planety, a człowiek mimo mózgu umiejącego wynieść go w kosmos będzie z uśmiechem wrzucał żywe zwierzę do mikrofali bo sławny kucharz stwierdzi że tak smakuje lepiej.
Natomiast dobrzy i wrażliwi ludzie będą każdego dnia czuć smutek bo świat to jeden wielki festiwal ludzkiego sadyzmu. usankcjonowany tak zwanym prawem czyli regulaminem traktującym ludzkość jako świętość.
Ważne że stoi kutas dzięki proszkowi z rogu okaleczonego lub martwego zwierzęcia.
Mógłbym żywić myśli o świat, w którym cudownym afrodyzjakiem będzie wątroba z człowieka o sadystycznych skłonnościach. Oczywiście na nic to nie pomoże ale liczy się zabobon stworzony do zarabiania pieniędzy.
I nie chodzi o pieniądze lecz o to czy jest się sadysta czy człowiekiem.

Świat musi dojrzeć do tego aby zdać sobie sprawę, że jedynym wyjściem dla symbiozy i spokoju ducha ludzkiego jest radykalna walka z sadyzmem. Sadyści nic nie wnoszą do społeczeństwa, zubożają je, niszczą jego kondycje, jego spokój ducha, powodują marazm u dobrych ludzi i depresje u tych, którzy chcą chronić świat. Przynoszą mrok światu, który kwitnie w świetle ale człowiek mu to światło zabiera.
A świat to nie tylko pan człowiek.

PS
Obrazek jest randomowy, jako kontekst ma takie samo znaczenie jak miliony innych. Sadyzmów każdego dnia jest bez liku, również tych sprawianych w imię rządów; myśiwstwo, mordy rytualne (w polsce najczęstsze w całej europie) czy przemysłowe zabijanie zwierząt na futra mimo, że mamy tekstylia. A sadyzm kuchenny reklamowany jest w telewizji jako nieograniczone umysłowe zdolności wyśmienitych kucharzy.
Nie daje tu nadzwyczaj krwawego obrazu dlatego, że nie lubię na to patrzeć. I nie chcę aby pzykłady okrucieństwa ludzkiego pojawiały się w komentarzach. Każdy z nas wie jakie ono jest i nie musimy siebie tym raczyć.
Post ma na celu abyśmy mogli zrozumieć, że ludzkośc nie jest niczym fajnym dla planety ziemia. I piszę to jako czlowiek.

„Dominujący dziś publicznie nurt ekologii cierpi na coś, co nazwałbym błędem antropologicznym. W tej wizji przyroda jest ważniejsza od człowieka. Tymczasem w naszej cywilizacji, która wyrosła na fundamencie Biblii, to człowiek jest koroną stworzenia" – powiedział wiceminister środowiska Sławomir Mazurek w wywiadzie dla Tygodnika „Sieci".

Mógłbym skwitować to jednym zdaniem: i dlatego świat wygląda tak jak wygląda. Jednak czuję się w powinności powiedzieć więcej.

Ludzie religijny to ludzie dla których zaistniały stan rzeczy i tradycja jest wystarczającą wymówką przeciw rozwojowi i dążeniu do bycia lepszym, przyzwoitszym, oświeconym.

Wygodniej jest tkwić w krwawych zabobonach tłumacząc, że właśnie tacy jesteśmy.
Ale to nie jest prawda.
Nic nie zmusza nas do tego abyśmy tacy byli. Udowadnia to wielu dobrych ludzi, którzy starają się być lepsi, przyzwoici, mieć umiar w pazerności i na biegające wolno zwierzęta reagują uśmiechem, a nie chęcią skrzywdzenia lub zabicia.
Bo panują nad swoimi prymitywnymi odruchami i mają duszę.

W tym przypadku kolejny raz religia zatruwa wszystko. Czlowiek majacy administrować środowiskiem powołuje się na autorytet bibli, czyli absurdalnej księgi, której dogmaty i przepisy powstały tysiące lat temu.

I człowiek na stanowisku Ministrialnym w roku 2019 wybiera autorytety sadystów z namiotów jak Mojżesz, który dwunastoletnie dziewczynki porywał w niewolę seksualną zabijając ich matki i braci, który niszczył w okrutny sposób w imię boga otaczajacy go świat lub jak Abraham jaki na rozkaz boga szedł wypatroszyć swojego syna na ołtarzu.

Ludzi dla których postaciie i zapisy biblijne są autorytatywne nie tylko nie należy dopuszczać do sfery, w której administruje się społęcznością lecz trzeba ich izolowac od społeczności.

Chcą wyznawać takie bezwartości i amoralności; chcą wierzyć to niech wierzą gorliwie na klęczkach w celi z dala od ludzi, jacy chcą kreować i zmieniać świat.

Czyli człowiek od środowiska widzi tylko swoje ego i boga. Nie widzi tego czym ma się zajmować: środowiska.

Religia zawłaszczyła moralność na tysiąclecia. Musimy ja odzyskać i inteligentnie zaprojektować.
Zamiast dyktatu księży i niemoralnych ksiąg testamentowych, inteligentnie zaprojektujmy nasze życie.

Możemy przyglądac się historii, trendom i ekstrapolować je na przyszłość. Możemy przewidywać możliwe scenariusze zagłady naszego gatunku i podejmować kroki by jej zapobiec. Musimy jednak nie zapominać o historii, o dokonaniach faktycznych religii jak niszczyła ona cywilizacje i ile bólu sprawiła światu i wyciagać wnioski. Na koniec umieć odróżnić dobro od zła i odrzucić zło robiąc krok naprzód.

Tkwiac w tym miejscu niczego nie poprawimy. To trwa od tysięcy lat i wystarczy przyjrzeć sie jak prymitywni jesteśmy wciąż, stawiając nasze ego ponad wszystkich zamiast pomiędzy wszystkim.

Jako ateista, jestem człowiekiem który wierzy w to życie, który wierzy w moralność. Jeśli robisz coś dla nagrody albo ze strachu lub po to by kogoś ukarać, to nie masz moralności.

Wierzącym przyświeca wykonanie planu bożego, a on mówi aby niczego nie zmieniać; to jest niemożliwe jeśli chcemy ulepszyć świat. Na tą chwilę należy powiedzieć; uatować świat.
Nadszedł czas, że musimy dorosnąć.

Zamiast cofać się do czternastego wieku, powinniśmy uczcić dwudziesty pierwszy, mówiąc; chwila, nie wierzę w zajadłą, kapryśną, okrutną, podstępną, ludobójczą, homofobiczną, mizoginiczną, rasistowską, mściwą i pełną przemocy tyranię.

To, że różne systemy religijne mają monopol na moralność i pariotyzm jest obrzydliwe.
Ateiści są moralnymi i prawymi Polakami. I nie potrzebujemy boga by tak było.

Ponadto w kwestii projektowania światopoglądu są wlaściwymi ludżmi jako administratorzy gdyż nie wyznają prymitywnych przepisów z prymitywnej ksiegi zabobonów i okrucieństw i posugując się wiedzą umieją nie bać się zignorować tradycji jeśli ona jest zła, jeśli jest urągająca uchowi ludzkiemu.

Osoby publiczne nie mogą powoływać się na zabobony i je agitować.
W jaki sposób mogą one pełnić funkcje publiczną skoro są zindoktrynowani i nie posługują się ani wiedzą ani logiką, nie mówiąc już o zdrowym rozsądku.

Szerzenie poglądów religijnych przez osoby pełniące funkcje publiczne natychmiast dyskredytuje te osoby jako zdolne do stanowienia czegokolwiek mającego się przyczynić do rozwoju duchowego i moralnego człowieka.

Nie mówiąc już o polepszaniu standardu naszego życia. A standard tego życia to choćby parki zamiast kościołów i drzewa zamiast krzyży.

I tolerancja zamiast płynącej z ambony nienawiści i podżegania do dyskryminacji i przemocy.

W dodatku jako osoba publiczna mająca stanowić o jakości życia wszystkich obywateli, wtóruje tej nienawiści i dyskryminuje niezgodnych z linią kościoła obywateli państwa.

Standardem naszego życia to nie wiara w zabobony i rytualne uboje, które akceptuje pis, narastający nazizm i wspieranie finansowe z naszych pieniędzy kościoła wraz z rozdawnictwem mu państwowych gruntów.

Osoby mające w głowie tylko i wyłącznie chwalenie zabobonów i wszelkich bogów nie są w stanie polepszyć stanu świadomości społecznej gdyż wyznawanie doktryny religijnej stoi od fundamentu w sprzeczności z rozwojem.

A wyznawanie doktryny chrześcijańskiej urąga zarówno moralności i inteligencji.
Proszę sobie założyć kościółek i tam wielbić kapłanów religijnych ale należy zakazać osobom powołującym się na religię wszelkich funkcji publicznych.

Z takimi ludżmi u władzy to już będzie nie tylko gorzej ale będzie już po prostu beznadziejnie.

Immanuel Kant pytał czym jest oświecenie. To sapere aude - miej odwagę myśleć.
Era rozsądku zaczyna się gdy ludzie oczyszczają się nie z grzechu pierworodnego, a z pierworodnej ignorancji i zależności od pradawnych autorytetów.

Wystarczy spojrzeć wstecz aby wiedzieć co robiły religie; tak między innymi było w średniowieczu gdy dogmaty religijne wyparly światłe myśli Greków. W skali globalnej wszystkie one zostały zapomniane. Tak było w jedynastym wieku w świecie arabskim, gdy centrum kultury i matematyki stało się ekonomiczną i intelektualną pustynią z powodu islamu.

I tak może stać się dziś.

Ale dwudziesty pierwszy wiek stawia nam wyzwania jakich nigdy nie było. Globalne zmiany klimatu. Przeludnienie. Kryzys energetyczny. I potrzeba edukacji oraz zatrzymania zniewolenia kobiet i w wielu miejscach dzieci.

Jeśli nie zmienimy sposobu myślenia, jeśli nie będziemy gotowi na otwartą dyskusję i kreowania naszej kultury bez względu na tradycje, jeśli nie skupimy się na realizowaniu polityki społeczej opartej na rzeczywistości, możemy ten wspaniały pod wieloma względami świat obrócić w nic.
I wszyscy musimy być pewni, że tak się nie stanie. Ta praca nie może być wykonana tylko przez ateistów czy agnostyków. Ten mozół musza podjąć też wierzący bo świat to jest jedyne miejsce, mimo, że wierzą inaczej, co do którego nie mamy wątpliwości, że istnieje. I wspólne.

W naszej coraz bardziej złożonej naukowej i technologicznej cywilizacji wiele problemów politycznych wymaga wiedzy. Po prostu wiedzy i nauki.
Jak zatem społeczeństwo ma sprawować demokratyczną kontrolę nad rządem jeśli nie kieruje się wiedzą i nie rozumie nauki. Jeśli kieruje sie zabobonem.

Musicie pamiętać, że w demokracji to my, jako społeczeństwo sprawujemy kontrolę nad administracją czyli rządem.

Szerzenie naukowych poglądów we współczesnym świecie jest nadrzędne. Co złego może być w wiedzy i oświeceniu. To może być tylko dobre.

Przekonanie że człowiek jest korona stworzenia i mu się wszystko należy zniweczy ten świat, a człowiek nie wyjdzie z jaskini.

Dlatego ten świat stoi na okrucieństswie wobec zwierząt. Okrucienstwie nie wynikającym z konieczności lecz z pazernosci. Bo jak panisko mialoby nie zerzrec golonki. Przecież to panisko ludzkie to mu się należy.

Musimy być ponad tym. Cechami mającymi świadczyć o czlowieczeństwie nie jest pazerność i arogancja lecz przyzwoitość i powściągliwość. Oraz wiedza że dla tego psa to życie jest równie ważne jak dla mnie. Jest równe memu.

Nic nie czyni mego życia nadrzędnym wobec jego za wyjątkiem mego własnego przekonania.

Kondycja świata i stan moralny człowieka dziś jest wypadkową braku rozwoju spowodowanego religią. Samo chrześcijaństwo zabiło myśl Grecką i osiągnięcia w większości bezpowrotnie i cofnęło rozwój o kilka wieków, a zatrzymało o naście.
Więc to już nie jest sprawa indywidualna w co kto wierzy lecz cywilizacyjna. Publiczna.

Religia to największa przeszkoda w rozwoju świadomości ludzkiej i to już jest problem całej ludzkości.

Panie kaczyński, panowie poslowie, ministrowie i inni ze sfery publicznej, a mówiacy takie rzeczy, broniący kościoła, mówiący caly czas o kościele proszę ustąpić ze struktur publicznych i zatrudnić się na parafii na szmacie u proboszcza.
Wszak wam wszystkim chodzi o religię, a nie rządzenie krajem więc droga wolna, tam gdzie miejsce religii.

Wynocha z ław sejmowych i gabinetów ministrialnych. Pamiętajcie ludzie o tym przy wyborach.

Ludzkość jest żenująca; wymyśla sobie raje, ogrody eden, boga, aniołki, cuda, a nie potrafi nawet powstrzymać się od sadyzmu na zwierzętach.

Nie potrafi dać świadectwa o sobie, iż zasługuje na życie na tej planecie. Ludzkość ma boga ale nie ma umiejętności bycia człowiekiem. Nie ma myśli i mimo posiadania sprawnego ku temu narzędzia jakim jest luzki mózg nie potrafi zaprojektować świata jako miejsca dobrego do życia pośród nas dla wszystkich.

Nie projektujemy. Tkwimy w starożytnych krwiożerczych przepisach bógów i proroków. A jedynej boskości jakiej możemy doświadczyć to ta, którą sami osiągniemy poprzez godne traktowanie innych stworzeń we wspólnym z nimi świecie. Nie ma innej boskości. Jest tylko ta, która może być w nas.

W polsce dziennie na utrzymanie kościoła katolickiego czyli zabobonu i to w dodatku okrutnego zabobobonu reprezentowanego przez najbardziej zbrodniczą organizację w historii ludzkości; kościół katolicki wydaje się niemal 20 miliardów rocznie, to jest 54 miliony dziennie.

54 miliony dziennie na zabobon i utrzymanie zbędnych kapłanów. Nawet jeśli wierzycie w boga, to kapłan jest wam zbędny do tego. Stawiamy drogie świątynie, odprowadzamy własne pieniądze mogące poprawiać kondycję naszego społeczeństwa do obcego namiestnika jakim jest watykan.

W każdej sytuacji powinniśmy robić wszystko aby utrzymać życie stworzeń, a w żadnej truchła na krzyżu i zabobonu.

Ludzie, którzy dokonują wyboru finansowania zabobonu, a nie pomagają temu co oddycha, czuje i potrzebuje pokarmu i opieki są zwyczajnie moralnym gównem.

Dwadzieścia miliardów rocznie na zabobon ma taką konsekwencję, że brakuje na pomoc biednym, głodnym, na tworzenie dobrego i zdrowego środowiska. A dobre i zdrowe środowisko to organizacje finansowane przez państwo jak na ten przykład pogotowia dla zwierząt i schroniska dla nich. Dlaczego nie ma na to pieniędzy? Bo jest na zabobon, na niebyt, na nicość. Równie dobrze możemy spalić je w piecu.

W Józefowie jak i w wielu innych miejscach własnie ogłoszono zamknięcie schroniska dla zwierząt. Ponad 600 psów i kilkadziesiat kotów zamorduje się pz powodu braku pieniędzy na ich utrzymanie. Mimo tego, ze wydajemy 54 miliony z publicznych pieniędzy na zabobon. Czyli na trupa na krzyżu zamiast na rzeczywiste tchnienie.

Mówimy ładnie, że je uśpimy, wtedy jako ludzie lepiej sie czujemy. To humanitarne. Tak lubią mówić Ci którzy mają boga jako tego czyniącego ich ową koroną stworzenia. Nie przeszkadza to im jednak zabijać. A zabijają każdym czynem, każdym gestem dajac pięćdziesiat zlotych na tacę zamiast dać na chronienie życia zwierząt, którym się nie poszczęściło i często nie poszczęściło z winy człowieka.

Dajemy 54 miliony dziennie na wystawne życie kapłanów i oddajemy im grunty za symboliczne złotówki. te grunty nie są już Polskie, należą do Watykanu, podczas gdy mogłyby być gruntami na których można sworzyć piękne parki przyrody, w których zwierzęta pognębione przez czlowieka mogłyby żyć spokojnie i dobrze.

Ale to nas nie obchodzi. Życie istot współżyjących z nami na tej planecie ma dla nas mniejsze znaczenie niż wymyślony bóg.

Coś co możemy dotknać i odczuć spojrzenie tego stworzenia na sobie liczy się dla nas mniej niż kościół za kilkadziesiąt milionów.

POST SCRIPTUM

Pamiętacie te chwile ze swojego dzieciństwa przypomniane zapachem?

Gdy idziesz przez łąkę i czujesz zapach siana. Całe dzieciństwo tańczy tymi szczęśliwymi chwilami. Lub gdy jesteś w lesie i czujesz ten nieopisany zapach żywicy.

Mógłbym wdychać bez opamiętania. Feria zapachu i zmysłów.

Zawsze sobie myślę wówczas, że gdybym był bogiem to chcialbym aby ludzie dla czcenia mnie składali mi przed domem kilka bali drewna pachnącego wonną żywicą.

Takie małe poświęcenie dla rozmyślającego starca.

Cóż za cudowny zapach.

Absolutnie nie palcie mi przed nosem piór, skóry zwierząt, ich sierści i nie bryzgajcie krwią.

Niech nie wyją ze strachu i bólu.

Wszak tchnąłem weń życie dla ich życia nie dla poświęcania ich w ogniu.

Nie lubię smrodu śmierci.

Niestety ja nie jestem bogiem. Bogiem za to jest gość, który

Księga Rodzaju, rozdział 8

"Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń,

Dla tego tworu miłą wonią są martwe zwierzęta. Dla tworu, którego wy uznajecie za boga, którego czcicie, któego uznajecie przewagę nad żyjącymi stworzeniami.

Zabijanie dla niego niewinnych zwierząt powoduje w nim łagodność. Staje się spokojny i ma ochotę na wybaczanie człowiekowi niesubordynacji.

Ofiarą go zawsze udobruchasz. To wydarzenie to narodzenie się prawdziwego symbolu chrześcijaństwa; ołtarza.

Oraz początek gorliwej krwiożerczości na rzecz jahwe. Przymierze boga z Noem to już festiwal krwiożerczości czyli ofiar z życia.

Wasz bóg nie cenil zapachu żywicy tak jak nasze zmysły to robią; Bóg po tym wydarzeniu rozmiłował sie w zapachu martwych, palonych ciał.

Przymierze z Noem zapoczątkowane festiwalem ofiar zmieniło traktowanie przez boga zwierząt.

Tak bardzo spodobała mu się woń palonych ciał.

" Po czym Bóg pobłogosławił Noego i jego synów, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię. 2 Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko"

Tak oto ujawnia się prawdziwa natura boga. Podoba mu się śmierć; śmierć na ołtarzu i śmierć dla pokarmu. Od tej chwili każde zwierzę jest zgubione w krwiożerczym amoku człowieka.

Amoku gdyż usankcjonowane przez prawo boga, a religia odbiera rozsądek, rozum i dobro.

Okazuje się również, że boskie przymierze oznacza po prostu śmierć.

I taką oto doktrynę wyznaje i przedkłąda nad faunę i florę minister z nieniejszego artykułu oraz cala rzeszcza administratorów rządu PiS.

Precz z takimi ludżmi od adminstrowania Państwem. Na plebanię, na szmatę.

 

Zaloguj się