Mefistofeles

Raczej spotkać niedźwiedzicę, co straciła małe,
niżeli głupiego z jego głupotą.
Stary Testament Księga Przysłów 17:12

   Trafiłem pod wskazany adres na zaproszeniu. Była to jakaś gala z okazji otwarcia nowego biurowca.
Wkroczyłem między ludzi i stanąwszy za plecami księdza, który zapewne poświęcił to miejsce dałem poczęstować się szampanem przez uroczą hostessę; poszła dalej pozostawiając w tym samym miejscu uśmiech w kącikach pełnych, śniadych warg, a ksiądz powiedział do partnera dysputy.
- Tak więc synu, pragnienie mądrości wiedzie do królestwa. „Zatem jeśli wam miłe trony i berło o władcy ludów czcijcie mądrość, abyście królowali na wieki" - wpatrzony w jego plecy skosztowałem szampana; był prawie znakomity - Więc synu - ponowił kapłan- Rządź tym przybytkiem oraz personelem mądrze.
-„ I postanowiłem sobie poznać mądrość i wiedzę, szaleństwo i głupotę. Poznałem, że również i to jest pogonią za wiatrem" - wtrąciłem, a kapłan dotychczas wypinający do mnie swój tył, stanął teraz twarzą w twarz z Eklezjastą - „Bo w wielkiej mądrości- wiele utrapienia, a kto przysparza wiedzy- przysparza i cierpień".


Ksiądz spoglądał na mnie z nieco zabawną konsternacją, a na mej twarzy zagościł wyraz na poły drwiny, na poły życzliwości.
- Kohelet - dodałem - Rozdział pierwszy, wers siedemnasty.
- Pięknie synu - wykrztusił ksiądz prawie ironicznie - Ale czyż ten sam mędrzec nie twierdzi: „Mądrość czyni mądrego silniejszym, niźli dziesięciu mocarzy, którzy są mieście".
- I wnioskuje także: „A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem".
Ponownie upiłem szampana, a rozmówca księdza pożegnał nas skinieniem głowy i odszedł.
- Szukasz odpowiedzi idąc drogą studiowania biblii ale nie znajdujesz nic poza drogą - odparował uprzejmie - Myślę, że jesteś synu zbyt młody, aby znaleźć coś poza drogą.
- „Lepszy młodzieniec ubogi, lecz mądry, od króla starego, ale głupiego" - powieka księdza drgnęła - Kohelet - chrząknąłem cicho.
-„Lepszy jest mniej zdolny, ale bojący się Pana, niż bardzo mądry co przekracza Prawo" - wycedził wolno - Izajasz, 19:2. Obawiam się, iż błyskotliwość twa naznaczona jest piętnem szarlatani - złożył dłonie w geście spowiednika - Walczysz tym co znasz, a Eklezjasta jest tylko jednym z wielu jacy włożyli swą mądrość w potęgę Starego Testamentu - żachnął się natomiast ja poczęstowałem się kolejną lampką szampana, a hostessa, która ją przyniosła posłała mi nieco wyuzdane spojrzenie; ale może na wszystkich tak patrzyła.
- „Biada temu człowiekowi, przez którego przychodzi zgorszenie"- zacytował rozróżniając błysk w mych ślepiach posłany za spódniczką jaskółeczki.
- „Bóg jest miłością, a kto trwa w miłości ten trwa w Bogu, a Bóg w nim"- pociągnąłem nosem w walce z katarem - Pierwszy list świętego Jana.
- A co to ma wspólnego w twym rozpragnionym wejrzeniem w ciało tej kobiety?
- Otóż wszystko - przezornie zainicjowałem nieprzenikniony wyraz twarzy- Czy Bóg nie uczy, abyśmy miłowali bliźnich swych jak siebie samych?- urwałem, aby dać mu czas do namysłu- Miłuję tą dziewczynę. Trwam w miłości, a kto trwa w niej trwa i w Bogu.
-„Bo głupi wygłasza niedorzeczności i jego serce obmyśla nieprawość, żeby się dopuszczać bezbożności i głosić błędy o Panu."- Prychnął, pomagając sobie szóstym wersem, trzydziestym drugim rozdziałem księgi Izajasza.
-„Bogowie są zbyt daleko, by uczynić cokolwiek złego lub dobrego"- Wolno, jakby z gracją uniosłem kryształ w górę i zamoczyłem usta w goryczkowym posmaku bąbelek- Epikur.
Zmrużyłem powieki i teraz ostrzej wejrzałem się w twarz oportunisty

-„Mąż bywa poznany z wejrzenia, z wyglądu twarzy poznaje się rozumnego" -uśmiechnąłem się, kiedy tak lustrowałem rozbiegane oczka tego mężczyzny.
- A więc znasz też Jezusa, syna Syracha - wykrztusił, powstrzymując kaszel - Odbiegasz jednak od kontekstu synu - tu uczynił pauzę- Właśnie odkryłem, iż jesteś nikim innym ponad bluźniercę.
- Proszę spojrzeć na jej nogi - skierowałem wzrok na wyzywająco ubraną kobietę jak szła wzdłuż stołu i zastanawiała się z pewnością nad faktem, czy aby nie skusić się na coś bezprecedensowo słodkiego - „Jak kolumny złote na podstawach srebrnych, tak piękne nogi na kształtnych stopach" - wyrecytowałem - Sam syn Syracha w swej księdze wygłasza peony o tym uroku. „Jak słońce wschodzące na wysokościach Pana, tak piękność dobrej kobiety między ozdobami jej domu. Jak światło błyszczące na świętym świeczniku, tak piękność oblicza na ciele dobrze zbudowanym"


Pokiwał z dezaprobatą głową, nie przejawiając jednak afrontu i otworzył usta.
-„Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawracali" - wydobył z ampułki aspirynę i zażył ją - Została jeszcze dla ciebie nadzieja.
- Doskonale je zamknął na pustyni po tym jak wyprowadził naród Izraelski z Egiptu. Rzekł wówczas do Mojżesza: „Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem."
- Wytępił grzeszników. Zasłużyli na to, ulawszy z metalu posąg cielca.
- Nikt nie zasługuje na śmierć, według nauk Boga. Czy On nie uczy wybaczać? Siódme; nie zabijaj, a sam zabija bez powodu. Biblia uczy, aby nie oddawać, lecz nadstawić drugi policzek, a nawet nigdy nikt Go nie zdzielił w pierwszy. Ktoś taki jak Bóg winien dawać przykład komuś takiemu jak człowiek.
- „Bóg bowiem miłuje tylko tego, kto przebywa z mądrością" - zapowiedział ksiądz - Zgładza jedynie głupców, którzy na to zasłużyli
- Zgładza - zawtórowałem - Ulubione słowo tyranów. Już wiem z jakiej lini genetycznej wziął się Aleksander Wielki, Hitler, czy też Miloszewicz.
- To małpy - machnął ręką - Narzędzia Szatana w odwiecznej walce dobra ze złem, ale Pan ukarze świat za to zło i niegodziwców za ich grzechy. Położy kres pysze zuchwałych i dumę okrutników poniży.
-„Ludzie gnębić będą jeden drugiego i przyjaciel przyjaciela. Wyrostek sponiewiera starca, a prostak dostojnika" - przypomniałem - Tak obiecał właśnie księdza Bóg, co relacjonuje Izajasz w drugiej księdze, rozdziale piątym.
-Księga mądrości mówi także: „Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących." I również w wersie dwudziestym czwartym, tym samym rozdziale: „A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą."
- Czyż to nie absurd? Ksiądz także doświadczy śmierci, a mniemam, iż do diabła nie należy Ale ogólnie to diabeł wszedł na świat przez wspaniałomyślność Boga. Bóg jest stwórcą wszechrzeczy.
- Synu - zniecierpliwił się ksiądz - Wąż zgubił drogę tak samo jak Kobieta i Mężczyzna.
- Mimo wszystko Bóg musiał o tym wiedzieć, stwarzając ich - zawyrokowałem- Jest powiedziane, iż jest On wszechwiedzący.
- Nieumiejsza to faktu, że Bóg jest miłością samą w sobie - odetchnął głęboko - „Ty zaś Boże nasz jesteś łaskawy i wierny, cierpliwy i miłosierny w rządach nad wszystkim. Nawet gdy zgrzeszymy Twoimi jesteśmy skoro uznajemy moc Twoją" Księga Mądrości, rozdział piętnasty, wers pierwszy - wpatrywał się w moje oczy z zaciekłą wściekłością - Bóg jest dobry, nie odrzuca czcicieli, choćby popadli w grzech.
- Co mówi siódme przykazanie?
- Nie zabijaj.
- A jak brzmią słowa Boga instruujące Mojżesza w trzydziestym drugim rozdziale, księgi Wyjścia, wersie dwudziestym siódmym?
- „I rzekł do nich; Tak mówi pan Bóg Izraela- każdy z was przypaszcze miecz do boku. Przejdziecie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie; kto swego..."
- Wystarczy - przerwałem mu - I zabijajcie, powiedział Bóg - oblizałem wargi zwilżone szampanem - A jednocześnie reprymenduje człowieka nakazem; nie zabijaj.
Ksiądz chciał wtrącić jakąś gwałtowną ripostę, lecz uniesiony palec mój w górę, powstrzymał go.
- Przepraszam - poinformowałem cicho - Muszę się z kimś przywitać - powędrował za drogowskazem mojego spojrzenia i ujrzał to co ja; Dejopeję. Niegdysiejszą moją, najurodziwszą z nimf Junony.
- Ponownie synu ponosi cię szał biologicznego zewu?- uśmiechnął się w lekceważącej dezaprobacie.
- Jeżeli chodzi o nią, proszę księdza, to biologia przeszła na rentę inwalidzką - poprawiłem kołnierz białej koszuli, aby nieskazitelnie układał się na klapach czarnej marynarki i zakończyłem flirt z szampanem - Ciąg dalszy nastąpi - posłałem mu uprzejmą kontorsję, a on puścił do mnie oko; być może, że tylko nerwowo mu drgnęła powieka.
-„Omamiła go długą namową, pochlebstwem swych warg go uwiodła: podążył tuż za nią niezwłocznie, jak wół co idzie na rzeż, jak jeleń związany powrozem, aż strzała przeszyje wątrobę; jak wróbel, co wpada w sidło, nieświadom, że idzie o życie" - wymamrotał, a zuchwały uśmiech zagościł na jego twarzy.- Księga Przysłów, 7:21 - mówił do lampki z szampanem.
Dejopeja stojąc tyłem, grzebała coś przy szwedzkim stole, a kiedy znalazłem się za jej żakietem, włożyła zgrabnymi palcami malutką, czerwoną wisienkę do ust.
Właśnie uświadomiłem sobie, iż w kuluarach ścian, z małych głośników radiowęzła rozbrzmiewa „Blue cafe" Chrisa Rea..
- Carmen to boli, gdy Chris gra - ton mego głosu zabrzmiał cieplej, aniżeli tego chciałem, a ona raptownie się odwracając, wypluła mimowolnie wiśnię, która w swych perypetiach upadła na podłogę - Czy wciąż jeszcze tańczysz mój kotku? -Rzuciła mi się w ramiona, zupełnie jakbyśmy kiedyś byli blisko siebie

- Szkoda, że nie zadzwoniłeś wcześniej. Wyszlibyśmy dzisiaj gdzieś tylko we dwoje, a tak...no wiesz..z okazji tego całego ambarasu znajomi wieczorem wpadną do mnie.
- Nie ma sprawy - nie było.
- Oczywiście ty także przyjdziesz - zawyrokowała tonem nie znoszącym sprzeciwu.
- Oczywiście - mruknąłem.
- Och, przestań - wykrztusiła niemal litościwie, albo pretensjonalnie. Niegdyś rozróżniłbym ten ton, lecz teraz nie potrafiłem - Wiem, że nie lubisz towarzystwa, tym bardziej pompatycznego, które pewnie według twej teorii, trzyma się siebie tylko dlatego, iż razem współpracuje, co nie jest samowolne, lecz konieczne - wycedziła prawie jednym tchem - Ale, proszę. Postaraj się przyjść. Wiesz jak bardzo mi na tym zależy.
Pokiwałem aprobująco głową.

- A tak w ogóle to nie moja teoria - skonstatowałem - Starożytny apokryf doskonale ujął moją ostrożność w sprawach bratania się z ludźmi:"...mówię wam; strzeżcie się Milczących Psów, które krew z ziemi waszej wypiją bezgłośnie was prowadząc jako herosy na rzeż i mówię wam; strzeżcie się i mówię jeszcze; strzeżcie się po trzykroć, bo stoją obok i śmieją się z przyjaźnią bezlitosną, a fałszywą."
Patrzyła przez chwilę w milczeniu, jakby godząc się z wystawioną w swej pamięci doktryną, iż charakter mój to apogeum osamotnienia i nieufności.
- Wciąż ten sam - powiedziała ze smutkiem.
- Wciąż leżę w rynsztoku.
- Wciąż zrezygnowany malkontent.
- „Toteż znienawidziłem życie, gdyż przykre mi były wszystkie sprawy jakie się dzieją pod słońcem, bo wszystko to marność i pogoń za wiatrem" - rzekłem - Mędrzec Eklezjasta - poinformowałem, aby czasem nie myślała, iż sam wymyślam takie epitafia literatury - Wciąż zasypiając walczę z depresją.
- Mój stary przyjaciel. Pełen niepohamowanej i niezrównoważonej inteligencji. Dam ci świetną radę; rzuć to swoje artystyczne życie - rzekła, lecz wiedziała, iż było to najgłupsze co mogła zaproponować - Pisarstwo cię wykończy. Zgnijesz w samotności przy maszynie do pisania pośród czterech ścian.
- „Prawdziwi pisarze pracują zawsze samotnie. Literatura bowiem to wielkie osamotnienie, lecz równocześnie jeden z najskuteczniejszych sposobów ucieczki przed nim" - pocałowała mnie w policzek i tłumacząc, że musi coś załatwić. Poszła, a wykorzystał to mój rywal z armii Boga.
-„Nie pozwól się doprowadzić do upadku pięknością kobiety, ani nawet jej nie pożądaj."-na powrót uraczył mnie mądrościami Syracha i zaadresował ku mnie uśmiech zbawiciela- Wiesz. Człowiek jak twierdzą biolodzy jest stworzeniem stadnym. Każdy osobnik, gdy ma ku temu okazję, poszukuje innego, by napełnić z nim ową czarę potrzeb emocjonalnych, to jest sposobność do konwersacji z najodpowiedniejszym do tego rozumem.
- Powiedz mi.- poprosił- Skąd się bierze twoja niewiara w dobroć Boską?
- Awicenna mówił, a ja po nim powtórzę, iż „niewiara taka jak moja to niełatwa rzecz."
- To wiara wymaga wysiłku i wyrzeczeń, a niewiara to płynięcie z nurtem.- zaoponował.
- Moja niewiara, proszę księdza, narodziła się z poszukiwań. I w rzeczywistości jest karkołomną wioślarką pod norwisty prąd górskiego potoku.- ponownie skosztowałem czarnej meksykanki- Wyrwałem się z sideł dookoła panującego konserwatyzmu religijnego i tylko dlatego, iż jako jedyny zadawałem sobie pewne pytania.
Ksiądz uśmiechnął się.
- Mimo to wnioskuję, że narodziłeś się katolikiem.
- Narodziłem się człowiekiem. Katolikiem zrobił mnie pański kolega...niestety, jako dziecko nie potrafiłem myśleć więc myśleli za mnie rodzice i indoktrynacja, która zresztą podczas dorastania nie dała mi żadnych dowodów na istnienie Boga, a i przekonywała, że ów kultowany Bóg jest to Bóg gniewny i okrutny, tak jak i Chrystus, jego domniemany syn.
- „Zatem się nie ukryje kto mówi niegodziwie i nie ominie go karząca sprawiedliwość"- Ponownie posłużył się Księgą Mądrości.
-A Syrach na to.- rzekłem- „Czym jest pożądanie eunucha, by dziewczynę pozbawić dziewictwa, tym jest przeprowadzanie sprawiedliwości przemocą." (Księga Syracha 20:4)
-Więc posądzasz Chrystusa o przemoc?
- Czyż nie powiedział On po co przyszedł na świat?
- Mianowicie?
- Święty Mateusz, rozdział dziesiąty, wers trzydziesty czwarty: „Nie myślcie, żem przyszedł pokój czynić na ziemi. Przyszedłem na ziemię czynić nie pokój, lecz miecz."
- Tak.- zgodził się, bowiem nie miał innego wyjścia- Ale miecz przeciw niewiernym.
- Żadna religia, która szerzy miłość przelewając krew nie zasługuje na cień uwagi.- rzekłem- Poza tym jak mawiał filozof Lao Ca: „Największym zdobywcą jest ten, który potrafi zwyciężać bez bitwy." Bóg tego nie potrafił co jest kolejnym dowodem, iż nie jest wszechmocnym jakim się ogłosił.
Kapłan pochylił głowę, aby przezornie ukryć nienawiść w piwnych ślepiach i westchnął.
- Jeżeli szatan chodzi po ziemi, to jest Tobą synu.
Wciąż nie unosił głowy bojąc się, iż popadnę w gniew lecz ten manewr miałem wyćwiczony; gniew był bezcelowy.
- Jeśli szatan chodzi po ziemi to gra właśnie z Bogiem w strategiczne szachy pod tytułem; Serbia.
Dopiero teraz uniósł głowę.
- Nie możesz winić Boga za wojny, które wszczyna człowiek.
- Nie winię go. Zastanawiam się po prostu co On wówczas robi.
- Źli ludzie, którzy uczynili tą tyranię będą sądzeni przez Boga za swe grzechy.
- Oczywiście.- zmarszczyłem czoło- Tyle, że za ich proces płacą niewinni, najczęściej kobiety i dzieci, które nie mają pojęcia, dlaczego ktoś je rozbiera i zamyka w wielkiej, mrocznej komorze, stłoczonego z lamentującymi mamami i co oznacza ów syk dochodzący ze wszystkich stron.
- To dzieło szatana. Najlepsza jego kampania przeciw Bogu.
-„Ja dałem rozkaz moim poświęconym; z powodu mego gniewu zwołałem moich wojowników."- pochyliłem się w jego stronę, aby mógł odczuć srogość mego wejrzenia.- To słowa Boga, nie Szatana. Przytoczę tylko trzynasty rozdział z Księgi Izajasza, a ksiądz przerwie, gdy uzna, że kłamię.- „Uwaga! Gwar na górach, jakoby tłum mnogiego...To Pan zastępów robi przegląd wojska do bitwy...Pan i narzędzia Jego gniewu, aby spustoszyć całą ziemię. Zawyjcie bo bliski jest dzień Pański, nadchodzi jako klęska z rąk Wszechmocnego. Dlatego wszystkie ręce opadają, topnieją wszystkie serca ludzkie...Każdy odszukany będzie przebity, każdy złapany polegnie od miecza. Dzieci ich będą roztrzaskane w ich oczach, ich domy będą splądrowane, a żony zgwałcone...Wszyscy chłopcy będą roztrzaskani, dziewczynki zmiażdżone. Nad noworodkami się nie ulitują, ich oko nie przepuści także niemowlętą..."
Przez chwilę tylko cisza wypełniała to miejsce. On pełen kontemplacji, a ja drżący w spazmie niewysłowionego gniewu, dla gniewnego Boga. Wiedziałem, że nigdy nie pogodzę się z taką okrutnością, a ona nie pozostawi mnie spokojnym.
- To wyrok na Babilon, synu.- wykrztusił wreszcie, ale bez przekonania.
-To mordowanie, nic poza tym. Nie pamiętam już w której księdze, ale chyba u Izajasza, napotkałem słowa, które stanowią meritum religii opierającej się na kulcie Jahwe..."Tłoczyłem je w moim gniewie i deptałem je w mojej porywczości. Posoka ich obryzgała mi szaty i poplamiłem sobie wszystko odzienie...Albowiem dzień pomsty był w moim sercu i nadszedł rok mego wykupu."
-Tak, to prorok Deutero-Izajasz relacjonuje wieści od Boga.- uprościł- Ale może on był idiotą. No wiesz.- zerkał na mnie bez przekonania- Te wszystkie wieści co do wytycznych Jahwe, jego obietnic i pogróżek. Nie uważasz, że jest sporo tych proroków i mesjaszów co twierdzą, że rozmawiali z najwyższym, bądź przyszli zbawić ludzkość?
- Szkoda, że tak potężna religia opiera się na relacjach idiotów opowiadających o Bogu okrutniku.- chyba wyczuł w mym tonie sarkazm.
-Wciąż mówisz o krwi?
- O krwi, która obryzgała mu szaty. – zamyśliłem się- Ale nie przypadkowa i nie od obcej ręki.- zakończyłem- Zgadzam się, iż większość pism Starego Testamentu została utrwalona na piśmie wiele setek lat po wydarzeniach, do których się one odnoszą, jednak żydowscy skrybowie między VIII a V wiekiem przed naszą erą pisali o wydarzeniach bliższych czasom, w których żyli.
-Pisali i pisali.- zauważył- Wierzy pan we wszystko, co ktoś napisze?
-Umówmy się więc, że Biblia to tylko saga rodzinna. Skoro ksiądz podważa autorytety tych, jacy relacjonowali zbrodniczość Jahwe, to co z resztą? Czy wiara polega na wybiórczości? Wszak Chrześcijaństwo wyrosło w tyglu Starego Testamentu. Jeżeli wierzy ksiądz w słowa Mojżesza, iż otrzymał płyty kamienne z dekalogiem od Boga, to musi ksiądz wierzyć, że otrzymał także instrukcje o zamordowaniu trzech tysięcy ludzi na pustyni. Skoro nie ufa ksiądz Amosowi, jako temu, co wprowadził niemal sadyzm Boga do swej księgi, to dlaczego wierzy ksiądz Hiobowi?
-Wierzymy w to co pasuje do naszego obrazu świata, synu.- powiedział spokojnie i aż uderzyła mnie jego szczerość.- Ty także.- poklepał mnie po ramieniu.-„Pamiętaj, że chodzisz wśród sideł i na krawędzi murów miasta się przechadzasz."
Wpatrzyłem się w niego nieco podejrzliwie, lecz nie zrozumiałem dygresji.
-Nie rozumiem.
-To słowa Jezusa, syna Syracha.- dodał.- nie doszukuj się związku z rozmową, ale poszukaj zrozumienia. Poza tym to komplement.
-"Nie strofuj szydercy, by cię nie znienawidził, strofuj mądrego, a będzie cię kochał." – posłużyłem się księgą przysłów, rodziałem 9, wersem 8.- „Ucz mądrego, a stanie się mędrszy, oświeć mądrego, a zwiększy swą wiedzę."
-A więc uczynię cię mędrszym.- zaśmiał się zuchwale.
-Bóg każe wybaczać,- nie zważałem na jego dygresje- „oszczędzasz wszystko, bo wszystko Twoje, panie miłośniku życia." Księga Mądrości, rozdział dziesiąty- patrzyłem jak ściska krzyż zwisający na piersi- Amos udowadnia, że Bóg wcale nie oszczędza i nie miłuje życia: „Oto Ja, zmiażdżę was, tak jak miażdży walec wozowy napełniony snopami. Szybkobiegacz nie będzie miał gdzie uciec, mocarz nie okaże swej siły, a bohater nie ocali życia; nawet najmężniejszy sercem pomiędzy bohaterami będzie w tym dniu nagi uciekał." Tak Bóg mówi przeciwko Izraelowi, co udowadnia Amos. Proszę przeczytać.- zaproponowałem- Okrutne, niemal sadystyczne wersje śmierci Bóg przepowiada ludziom, po czym wszystko wypełnia.
- „Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! - mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna". –nie omieszkał mnie zreprymendować- Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać. – wpatrzył się pewniej w moje oczy- Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi, albowiem usta Pańskie [to] wyrzekły".- od niechcenia poprawił kołatkę- Taką właśnie przyszłość przepowiedział ci Izajasz.
- „Niegodziwy ustami chce zabić bliźniego, lecz przenikliwość prawych wybawia".- odparowałem księgą przysłów- Grzech pierworodny jest jak tragikomedia Szekspira. Bóg w swej dobroci i wszechmocy lepi człowieka, a będąc wszechwiedzącym wie, iż jego dzieło będzie dobre...i było dopóki nie zechciało być mądrzejsze.
-To ręka kobiety.- przypomniał- I jak widać ona tylko zerwała, a skosztował mężczyzna. Dlatego mądrość jest udziałem jednej płci.-„Początek grzechu przez kobietę i przez nią też wszyscy umieramy".-Księga Mądrości Syracha 25:24.
Widocznie bardzo dobrze się bawił, spoglądając to tu, to tam i szydząc z kobiet, których najpewniej co najmniej nie tolerował, a co dopiero lubił.
-Księga Rodzaju oznajmia: „A Bóg widział, że wszystko co uczynił było bardzo dobre." Niewiele później, zaledwie w rozdziale szóstym ten sam Bóg zaczyna żałować, że dokonał swego dzieła: „Żałował Pan, że uczynił człowieka na ziemi i bolał nad tym w sercu swoim." Nie przewidział, że jego dzieło będzie grzeszne. Skoro tak, to nie można go nazwać wszechwiedzącym. Jednak Bóg nie tylko tego nie wiedział, ale i żałował. Żal jego ma formę niezadowolenia z powodu dokonania czegoś. Matki zwierzęcia ludzkiego nie mające w sobie tak bezgranicznej dobroci jak Boska, rodząc dzieci z pewnością nie żałują tego czynu, zwłaszcza, iż wybór ich był świadomy i zdecydowany. Nie żałują wydania potomstwa, nawet wówczas, gdy ono czymś zawini; a już z pewnością nie karają go wyrzuceniem z domu.
- Konstatujesz więc, że kobiety są lepsze od Boga?
- Niezaprzeczalnie.- odparłem odważnie, co go poruszyło do głębi- Bóg o tym wiedział, dlatego tak bardzo ich nienawidził. To stuprocentowy mizoandryk. Dlatego też nie rozmawiał z kobietą dopóki ta nie popełniła grzechu.
- A o czym miał z nią rozmawiać.- dorzucił sardonicznie kończąc kolejnego drinka.
- Dlaczego Bóg zamiast stworzyć kobietę i mężczyznę, by ci byli równi sobie jak człowiek człowiekowi, stwarza tylko mężczyznę? Dopiero z niego kształtuje kobietę? Jest to jawny paradoks logiczny. Wszakże dla „wszechmogącego" Boga stworzenie kobiety z prochu ziemi nie stanowiłoby żadnego problemu. Lepił z gleby wszelkie stworzenia tak jak i mężczyznę. Dlaczego więc nie powtórzył tego sprawdzonego przecież procesu w sprawie kobiety? Albo nie potrafił, co nie wchodzi w rachubę, albo musiał mieć powód, by stworzyć kobietę właśnie z mężczyzny.- nabrałem głęboko powietrza do płuc i podrapałem się po skroni- Księga Rodzaju wyraźnie informuje nas, iż: „Stworzył Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży stworzył go." Logika nasuwa jedyną, rozsądną odpowiedź; Bóg na swoje podobieństwo stworzył tylko mężczyznę. Sam jest przecież mężczyzną.
-Posłuchaj.- przerwał dosyć głośno, acz wciąż zachowywał się uprzejmie.- Logika ma się nijak do wiary. To anomalia faryzeuszy.
-Czym jest logika?
-Pochodną greckiego logikós ;zgodny z rozumowaniem.
-Zgodny z rozumowaniem. Wszakże jest to dyscyplina filozoficzna, a nawet księdza faworyt Jezus, syn Syracha pisał: „Mądrość biednego podniesie mu głowę i posadzi go między możnymi."
- „daleko znany jest mocny w języku, ale rozumny wie, kiedy on się potknął"- zripostował- Księga Mądrości Syracha, rozdział dwudziesty pierwszy, wers siódmy.
-„Jeśli rozumny człowiek usłyszy słowo mądre, pochwali je i dorzuci doń swoje; gdy głupi posłyszy, nie spodoba mu się i odrzuci je za plecy."-usmiechnąłem się czarująco.- Tam sama księga i rozdział, wers piętnasty."
-Niech pan kontynuuje.- poprosił.- Bo będziemy tak kontrargumentować do rana.
-Bóg stwarza mężczyznę i umieszcza go w Edenie. Rosną tam też dorodne drzewa, między innymi „drzewo poznania dobra i zła" oraz „drzewo życia". W Raju pojawia się człowiek, obok drzew, których owoce jednego dają nieśmiertelność, a drugiego pozwalają zdobyć wiedzę. Księga Mądrości mówi: „...nieszczęsny ten kto mądrością gardzi i karnością." Ale Bóg zabrania mężczyźnie jeść z drzewa poznania; można więc powiedzieć, że świadomie utrzymuje go w niewiedzy, a bez niej jak wiemy nadal wędrowalibyśmy nadzy wśród drzew.
- Sądzę, że wyszłoby nam to na dobre.- wtrącił z zadowoleniem.
- Skoro Bóg nalega, by mężczyzna nie jadł z drzewa poznania dobra i zła, po cóż jednocześnie stwarza owe drzewo? Kształtuje człowieka i chcąc mu dać szczęście umieszcza go w Raju, gdzie równocześnie zasadza fatalne drzewo. Jeśli czuł się w powinności hodować taką roślinkę mógł to zrobić gdzie indziej, a nie pod nosem tego, któremu zabronił z niego kosztować. Wiemy z pewnością, że drzewa tego nie zasadził szatan: „Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia pośrodku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła."
- Nie wpadłeś czasem na pomysł, że Bóg mógł w ten sposób podpuszczać człowieka, aby go wybadać?
- O ile wiadomo bezgraniczna dobroć równa się takiej samej ufności. Osoba Boska to nurt radykalnie pozytywny, więc i całkowicie ufny. Jeśli tak, to nie może być mowy o wątpliwościach w człowieka i zasadzeniu tego drzewa w celach propagandowych.- wyjaśniłem- poza tym jak czytamy w Księdze Mądrości: „ Daje się bowiem znaleźć tym co Go nie wystawiają na próbę. Objawia się takim, którym nie brak wiary w niego."
Słowa tego cytatu zwrócone są w celu pouczenia człowieka, lecz aby to zadziałało ów Bóg- stwórca tego człowieka winien dać mu przykład i żądając wiary i nie wystawiania go na próbę, osobiście powinien tego nie czynić. Raczej nie wchodzi w rachubę fakt, iż ktoś taki jak Bóg poddaje sprawdzianowi swoje dzieło, o którym przecież powiedział, że jest dobre. Wszechwiedzący Bóg z pewnością zdawał sobie sprawę z konsekwencji umieszczenia człowieka tuż obok zakazanego drzewa. Wniosek jest taki, iż Jahwe działał z premedytacją, z odgórnie przewidzianymi rezultatami.
- Bardzo ładnie, ale dlaczego? Musiał mieć ku temu ważne powody.
- Może szukał pretekstu, aby wyrzucić człowieka z raju.
- Pretekstu?
- Najpierw zagwarantował mężczyźnie suwerenność i nieśmiertelność, aby następnie stworzyć kobietę, która odważyła się zerwać fatalny owoc poznania. Nie ulega wątpliwości, że Bóg wiedział co robi stwarzając niewiastę. Doskonale zdawał sobie sprawę, że ona bez skrupułów sięgnie po wiedzę. Tak tez się stało.
- Niestety.- oznajmił tonem pokutnika.
- „Szczęśliwy, kto mądrość osiągnął, mąż, który nabył rozwagi: bo lepiej ją posiąść niż srebro, ją raczej nabyć niż złoto, zdobycie jej lepsze od pereł, nie równe jej żadne klejnoty".- skontrowałem- Księga Przysłów określa mądrość jako bezcenny skarb. I zgadzam się z tym oraz w tej batalii jestem po stronie kobiety.
-Biologia przysłania ci oczy.- próbował przez chwilę uciekać przed mym spojrzeniem.-„Wino i kobiety wykoleją mądrych, a kto przylgnie do nierządnic, będzie bardziej bezwstydny; padnie łupem zgnilizny i robaków i zatraci się dusza zuchwała." Księga Mądrości Syracha 19:2
-Logika otworzyła je szeroko.- skwitowałem- A biologia to zjawisko, które dla księdza jak i reszty kleryków stało się reliktem, lub wypaczonym zewem natury, bowiem znane są skandale pedofilii, czy homoseksualizmu wśród najbliższych Panu. Sodoma i Gomora jest w wielu budowlach, które winny być sanktuariami wiernych, a stały się enklawami grzeszników. Księga Przysłów ładnie mówi: „ Ścieżka prawych - to światło poranne, wschodzi - wzrasta aż do południa; droga grzeszników jak gęsty mrok, nie wiedzą, o co się potkną."
-„ Nie szukaj tego, co jest zbyt ciężkie, ani nie badaj tego, co jest zbyt trudne dla ciebie."- warknął jakby przestrzegając. Złościło mnie jego mentorstwo, ale był niegrożny.
-Proszę nie mówić mi o biologii. U księdza biologia to coś porośniętego chaszczami i pajęczyną.
- Cieszę się z tego, gdyż zwierzęce popędy nie zdołały nademną zapanować.
-Czemu akurat zwierzęce? To ludzka rzecz. Pociąg seksualny, hormony, pot...wszystko co ludzkie nie jest mi obce.
-„Nie idź za twymi namiętnościami: powstrzymaj się od pożądań! Jeżeli pozwolisz duszy swej na upodobanie w namiętnościach, uczynisz z siebie pośmiewisko dla twych nieprzyjaciół." Jezus, syn Syracha, rozdział 18.
-...zajrzyjmy na chwilę w kuluary mitologii. Nie pozostaje żadnych wątpliwości co do tego, że podarowanie przez Zeusa ludziom Pandory- pierwszej kobiety, było karą; Zeus po kradzieży płomienia dokonanej przez Prometeusza „natychmiast za cenę ognia sprawił ludziom zło" Mity mówią o stworzeniu kobiety na zgubę dla człowieka; „Jest złem zesłanym przez Bogów na ludzi."
- To tylko mitologia, synu.- przybrał nonszalancką pozę- Tylko mitologia. Bajki dla szkoły podstawowej.
- W takim razie Stary Testament to również bajka, bowiem ma wiele wspólnego z mitologią; jest i potop, występują giganci jak i sławny Jazon, czy też Menelaos. Tyle, że Biblia niesprawiedliwie osądza herosów mitologii. A różnica? Różnica tkwi w tym, że w mitologii gniew Boski ukazany jest jawnie; Zeus, a Jahwe różnią się tym, że pierwszy przedstawiony jest w świetle ciągłej i okrutnej rywalizacji o władzę, podczas gdy drugi, jako „wszechdobra" osobliwość.- odetchnąłem- Cóż. Jak dotąd udowodniliśmy, że ta osobliwość nie była taka wszech- dobra.
Jahwe identycznie jak Zeus wymierza ludziom karę; robi to w imieniu grzechu pierworodnego. Odczuwa gniew i chęć zemsty, więc nie możemy nazwać go dobrym Bogiem. Skoro nie jest dobry, to może wszechwiedzący? Raczej przewidywalny, ale bardziej podstępny . Podstęp jego uwidacznia się w stworzeniu człowieka i narzędzia jego klęski. To zupełnie jakbyśmy zabraniali dziecku jedzenia słodyczy, a jednocześnie wkładali mu do kieszeni tabliczkę czekolady. Bóg mówi; nie sięgaj po owoce tego drzewa, a równocześnie drugą ręką przybliża go do pnia. Jak wiemy Bóg na swoje podobieństwo stworzył tylko mężczyznę, a ponieważ tak to uczynił, nie mógł mężczyzna stać się istotą, która pierwsza dopuściła się grzechu. Tak też Bóg w swej przebiegłości stworzył kobietę na podobieństwo już nie swoje, lecz właśnie mężczyzny; kobieta nie jest więc na modłę Boga, dlatego odpowiedzialność za grzech, który ona uczyni nie dotknie Jahwe, ani bezpośrednio, ani pośrednio.
- I tak oto uczyniłeś z Boga malwersanta.- zganił mnie mój oponent.
- Nazwałem rzecz po imieniu.- sprostowałem- Makiawelizm Boski jest godzien grozy i tutaj, podobnie jak dzieje się to w mitologii, Bóg ma pretekst, aby wypełnić swój gniew na człowieku; wyrzuca go z raju, odbierając nieśmiertelność.
- A więc twierdzisz, że stworzył Bóg niewiastę, aby ta dopełniła aktem jego chytre działania?
- Jak najbardziej.- trafnie to ujął- I w ten sposób kobieta sięgając po wiedzę otworzyła oczy sobie i mężczyźnie na wszelkie poznanie. Pochwala to rozdział szósty, Księgi Mądrości: „Tak więc pragnienie mądrości wiedzie do królestwa." Gdzie tu jest grzech? Czyż wszechdobry Bóg może odczuwać gniew z jakiegokolwiek powodu, a tym bardziej, iż jego twory posiadają chęć zdobycia wiedzy? Księga Mądrości wyraźnie instruuje kogo miłuje Bóg: „Bóg bowiem miłuje tylko tego, kto przebywa z mądrością." A więc człowiek nie popełnił wówczas zbrodni. Uczynił to co później pochwala Księga Mądrości.
I dlaczego Bóg karze za owy grzech, nie tylko Adama i Ewę, ale także- niby rzeszę wspólników- całe ich niewinne potomstwo? Przecież wnukowie ich nie mieli w grzechu pierworodnym swego udziału, ani nawet o nim nie wiedzieli. Idąc drogą uczciwości, skoro Bóg widział winę kobiety i mężczyzny mógł posunąć się do wygnania ich z Raju, ale już ich pokolenia winien przyjąć na powrót do Edenu. Sam ksiądz cytował, że Bóg jest
„ sprawiedliwy i rządzi wszystkim sprawiedliwie; skazać kogoś kto nie zasłużył na karę, uważasz za niegodne Twojej potęgi." Ale Bóg skazał niesprawiedliwie i nie zdarzyło mu się to ten jeden raz.
A co z wężem? Dlaczego gad ten potrafił mówić i dlaczego był tak biegły w perswazji, iż przekonał kobietę do fatalnego uczynku? Jedynie Bóg jako stwórca wszechrzeczy mógł dać mu takie talenty. I dlaczego w ogóle ją przekonywał? Wiemy, że wąż jest dzieckiem Bożym. Bóg jest stwórcą wszechrzeczy. Interesującym jest brak kontaktu niewiasty z Bogiem. Bóg tylko mężczyźnie udzielił przestrogi; niewiasta najprawdopodobniej o wszystkim dowiedziała się z ust swego partnera. Zauważmy, że Bóg szukając ludzi, po tym jak popełnili grzech wołał tylko na mężczyznę: „Gdzie jesteś?" -On odpowiedział: „usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi i ukryłem się."
- Nie rozumiem.- poinformował kapłan, rozkładając dłonie w bezradności.
- Bóg nie zapytuje- gdzie jesteście? Nie uwzględnia w swym pytaniu liczby mnogiej. Nie zapytuje o kobietę, a później docieka o występek, robiąc to także tylko w stosunku do mężczyzny.
- To ciekawe.- wtrącił popijając martini małymi łyczkami.
- „Rzekł Bóg; któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?"- ponownie przytoczyłem słowa Księgi Rodzaju- Bóg wyraźnie mówi, że to jemu właśnie zakazał jeść. „Ci", nie zwraca się do dwojga. Nie formułuje pytania; Czy może zjedliście z drzewa, z którego Wam zakazałem jeść? Zakaz został udzielony tylko i wyłącznie mężczyźnie, który z kolei napomknął o tym kobiecie.- patrzyłem przez moment jak Katarzyna w czarnym żakiecie i równie ciemnej spódnicy przemierza marmurowy zagajnik w kierunku windy, a następnie znika za olbrzymim filarem- Tak więc, czy można obarczać niewiastę winą za popełnienie grzechu?
- Ale niewiasta wspomina podczas rozmowy z wężem.- tu ksiądz urwał- Mówi o tym Księga Rodzaju, w rozdziale trzecim: „Niewiasta odpowiedziała wężowi:- owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział- Nie wolno wam jeść z niego, ani go dotykać, abyście nie pomarli."
- Użyła słowa „Wam" ale jak dokładnie wiemy, Bóg nie zwracał się bezpośrednio do kobiety. Nie rozmawiał z nią. To mężczyzna zapewne oznajmił jej, iż Bóg zabronił jeść owych owoców. Tak właśnie relacjonuje się wiadomość przekazując ją kolejnej osobie. Do kobiety bezpośrednio Bóg odezwał się dopiero wtedy, kiedy ta zerwała owoc. Najpierw z zapytaniem: „Dlaczego to uczyniłaś?" a później karząc ją: „Obarczę Cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą."
- Więc jednak rozmawiał z nią.- kącik jego grubych warg wykrzywiła ironia.
- To monolog.- poprawiłem- Rozmowa tak nie wygląda. Wcale z nią nie rozmawiał, jedynie do niej przemówił i to dopiero wówczas, gdy ta stała się grzeszna. Nie uwzględniał jej wcześniej i zwracał się do człowieka z jawnym pominięciem jej osoby. Czyżby nie traktował jej na równi ze swym bezpośrednim tworem- mężczyzną?
- Winisz Boga.- wciąż głupio się uśmiechał- A czy Ty poważnie traktujesz kobiety?- spoglądał na mnie, chcąc abym odczuł ciężar tego wzroku, lecz nie robił na mnie żadnego wrażenia.
- Poważniej niż Boga.- odparłem lakonicznie, a uśmiech znikł z jego twarzy- A na księży to już zupełnie patrzę okiem zoologa.
- To przykre, iż kapłaństwo traktujesz na równi ze zezwierzęceniem.
- Jak wytresowane makaki w całym tym kosmicznym zoo, którym rządzi kosmiczny głupek.
- Naśladujesz Wattsa, który mówił, że światem rządzi kosmiczny kretyn? Czy to twój autorytet, synu?
-Nie znam faceta.- odparłem- Ale skoro sławni ludzie tak mówią, musi w tym coś być, nie uważa ksiądz?
- No dobrze.- westchnął- Wiemy już, że Bóg tylko mężczyźnie powiedział: „...ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść."- przypomniał- I o co tyle hałasu¬¬
- Tak jak w mitologii stworzono kobietę na zgubę dla człowieka, tak i tutaj mamy do czynienia z wizerunkiem niewiasty jako zesłanej w z góry zaplanowanym, konkretnym celu; Bóg stworzył kobietę z przeznaczeniem do grzechu.
- Nie mów tego głośno.- chrząknął- Kobiety cię rozszarpią jak się dowiedzą.
- Albo księdza za to, iż kultywuje mizoginiczną religię.
- Ale to wszystko nie wyjaśnia kwestii spornej, dlaczego Bóg nie ukształtował kobiety w ten sam sposób jak to zrobił w przypadku mężczyzny?
- Wyjaśnia. To jego alibi.- odparłem- Nie chce by widziano go winnym swych malwersacji, dlatego też kształtuje kobietę nie bezpośrednio na swoje podobieństwo, lecz z mężczyzny.
- Tak więc kobieta stała się Boskim narzędziem zbrodni?
- Przykre, prawda?- patrzyłem na niego, lecz on nie wyrażał żalu żadnym gestem swej korpulentnej twarzy- Bóg nie zwracał się do kobiety prawdopodobnie z tego względu, iż nie była godna jego uwagi; wiedział przecież po co ją uczynił. Ma być pierwszą, która popełni grzech.
-„Biada tym, którzy się uważają za mądrych i są sprytnymi we własnym mniemaniu!"- ponownie mnie reprymendował, ale tym razem Izajaszem. Rozdział 5, wers 21.-Dlaczego więc mężczyzna został pociągnięty do odpowiedzialności?
- Odpowiedź jest kolejnym dowodem na to, że tylko jemu Bóg zabronił jeść z tego drzewa; on złamał zakaz więc kara za to musiała i jego dotknąć. Jest powiedziane, iż ziemia będzie przeklęta z jego powodu.- poprosiłem hostessę o lampkę wina, a dla księdza coś mocniejszego, a ona zobowiązałą się załatwić to szybko.-Spółka Bóg & Wąż, wraz z przedwygnianiową doskonałością męską, stworzyła intrygę, w której piękna niewiasta nie miała żadnych szans. Bóg stwarza mężczyznę i umieszcza go w raju. W tym samym miejscu zasadza także drzewo poznania. Pokusa? Raczej przedmiot zbrodni. Mężczyzna stworzony jest na podobieństwo Boże, więc nie wypada aby On właśnie stał się narzędziem zbrodni. Tak więc Bóg kształtuje kobietę. Nie robi tego jednak tak jak wcześniej, kiedy tworzył wszelkie stworzenia. Ją buduje z ciała mężczyzny, by nie była tworem na podobieństwo Boże, lecz na podobieństwo mężczyzny. Jest to jedyna istota stworzona z ciała innej istoty. To jest bardzo ważne. Mężczyzna jako twór bezpośrednio Boski ma w sobie pierwiastek Boski i ludzki. Kobieta natomiast ma już w sobie pierwiastek tylko ludzki; jest więc doskonałym narzędziem zbrodni. Aby jednak wykroczenie pewniej się dopełniło, Bóg nie udziela jej jakiegokolwiek zakazu, a Wąż zwraca się z prośbą. Niby skąd gad ów miał wiedzieć, aby rozmawiać właśnie z nią?
-„Bo miód wycieka z warg obcej podniebienie jej gładkie jak olej, lecz w końcu będzie gorzka niby piołun i ostra jak miecz obosieczny." – Księga Przysłów -W rzeczy samej swój swojego pozna.- wtrącił z uśmiechem w kącikach ust.- A jeśli przyjmiemy, że Bóg nie planował z góry zbrodni i nie wiedział, że Kobieta będzie grzeszna?- zaciekawił się.
- Mężczyzna jest stworzony na podobieństwo Boże. Musimy traktować Mężczyznę nie jako człowieka, lecz jako kopię boga, i tak go tymczasem nazwijmy. Stanie się On człowiekiem po dopełnieniu grzechu. Kopia Boga jest zbyt doskonała, aby popełnić jakikolwiek grzech. Mężczyzna ma cechy tylko i wyłącznie Boskie; Wąż o tym wiedział i dlatego nawet się do niego nie odzywał. Nie kusił jego doskonałości, gdyż nie było szans na powodzenie. Nie było możliwości, by kopia Boga zrobiła cokolwiek wbrew Boskiej woli. Bóg postanawia stworzyć mężczyźnie pomoc. Tak więc ulepił z ziemi różnego rodzaju zwierzęta; Mężczyzna jednak nie odnalazł wśród nich godnej sobie pomocy. Żadna z tych istot nie chodziła tak jak On na dwóch nogach. Bóg więc postanowił stworzyć istotę o odpowiednich gabarytach dla mężczyzny. Przypomnijmy co Bóg przy tym powiedział...
- „...uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc."- wyręczył mnie ksiądz w cytowaniu Księgi Rodzaju.
- Właśnie.- potwierdziłem- Nie szukał partnera dla mężczyzny, lecz pomoc co trzeba dokładnie rozróżnić.
- Więc co dalej?
- Co by się stało, gdyby Bóg ulepił Kobietę z Ziemi?
Zastanawiał się przez chwilę, a następnie wzruszył tylko ramionami.
-Nie powstałyby kawały o blondynkach.- chciał być zabawny.
-Raczej byłaby kolejną fuszerką.- odebrałem lampkę z winem i uśmiech przemiłej nastolatki - Po pierwsze byłaby na jego podobieństwo. Kolejna kopia Boża. Po drugie, byłaby równa mężczyźnie
- Konsekwencje?
- Mężczyzna i kobieta byliby na równi w hierarchii, więc Kobieta nie mogłaby być do pomocy dla Mężczyzny.
Na chwilę przerwaliśmy dysputę, aby zaglądnąć w głąb źrenic wysokiej na metr osiemdziesiąt cztery hostessy, stojącej nad nami z paterą owoców południowych i czekającej z uśmiechem odbitym na blacie stołu, abyśmy poczęstowali się bynajmniej kilkoma ząbkami mandarynki; nalegała.
- Myślisz, że Bóg świadomie umieścił urok wraz z grzesznością w jednym ciele?- spojrzał na mnie podczas przełykania ananasa.
- Myślę, że gdybym żył nad Eufratem, byłbym wężem.
-„Przemiła to łania i wdzięczna kozica jej piersią upajaj się zawsze, w miłości jej stale czuj rozkosz!" – Księga Przysłów 1:19
- No dobrze.- westchnąłem- Spójrzmy na takie zjawisko okiem współczesnej technologii. Wyobraźmy sobie genetyka i przeanalizujmy co się dzieje, kiedy genetyk stwarza istotę ze swego nasienia, a co się dzieje, kiedy robi to z obcego nasienia.
Podczas, kiedy genetyk zapładnia jajeczko własnym plemnikiem jest zarówno konstruktorem jak i ojcem zarodka. Natomiast, gdy genetyk zapładnia jajeczko obcym plemnikiem jest tylko konstruktorem.
- Chodzi o to, że w pierwszym przypadku kod genetyczny będzie miał właściwości konstruktora, a w drugim, kod genetyczny jest obcy konstruktorowi?- zerknął na mnie spod byka- Konstruktor więc nie może odpowiadać za charakter potomka?
- Bóg wybrał drugą metodę stworzenia Kobiety; dlatego ona nie będąc Jego kopią zdolna jest do wykonywania czynności negatywnych, sprzecznych z ideologią Boskości. Nie ma Ona w sobie cech Boskich.- przegryzłem na pół ząbek mandarynki- I Wąż o tym wiedział.
- O czym Wąż wiedział?- dało się słyszeć tuż przy moim lewym uchu, a kiedy uniosłem głowę, uśmiechnęła się do mnie Carmen- Proszę wybaczyć, ale muszę porwać tego tu dyskusanta.- wciąż się uśmiechała
- Ależ proszę- ksiądz wstał i wyprostował członki.
- Gdyby mógł, rozmawiałby całymi dniami, a w rzeczywistości jest samotnikiem.- rzekła kładąc dłoń na moim ramieniu- Człowiek pełen sprzeczności
-„Koroną męża jest dzielna żona, a próchnicą jego kości - bezwstydna."- posłużył się dwunastym rozdziałem Księgi Przysłów, aby uraczyć Katarzynę komplementem, a ona nic sobie z tego nie robiąc pociągnęła mnie za sobą, posyłając księdzu szybkie; do poniedziałku- i zniknęliśmy z parkietu.

- „Będą się bali w mieście człowieka, co umie władać językiem, a porywczy w mowie ściągnie na siebie nienawiść."- nie omieszkał mieć ostatniego słowa i na odchodne ponownie zatrudnił Jezusa, syna Syracha, Eklezjastę, jednak odebrałem to jako komplement tym razem pod moim adresem

„Cierpliwy jest lepszy niż mocny,
opanowany - od zdobywcy grodu."
Księga Przysłów 16:32
Pomyślałem, że tak można żyć. Mahoniowe biurko, delikatnie zaokrąglone, aby moje ciało mogło swobodnie dostosować się do jego linii. Aparat telefoniczny z słuchawką bezprzewodową, z czego byłem rad, gdyż lubiłem podczas rozmów wędrować po pomieszczeniu. Po jednym obrazie na każdą ze ścian i tak oto, tynki na prawo zdobiła „Mona Lisa" Leonarda, co powiało we mnie delikatnym dyzgustem. Za cholerę nie podobała mi się ta kobieta. Lewa flanka była bardziej estetyczna za sprawą „Zdjęcia z krzyża" Rubensa. Natomiast za plecami okno na całej powierzchni ściennej. Najbardziej jednak urzekł mnie posąg- jakiż estetyzm drzemie w skamieniałej pozie Konia Trojańskiego zaklętego w marmur; czy powinienem doszukiwać się jakiegoś znaczenia w tym podarku, zwłaszcza, iż wystrój był efektem wybryku tej, którą opuściłem?.
Byłem estetą. Zapalonym estetą, co często przejawiało się słabością, a co za tym szło podatnością na wszelki mistyczny rys uroku. Piękno jest wartością definitywnie nie poznaną. Wpadłem na to przed chwilą. To znaczy wpadłem na to dużo wcześniej, ale przed chwilą wyzbyłem się wszelkich złudzeń.
Afrodyta pozostaje tak bezsprzecznie piękna tylko dlatego, że jej nie znamy. No i dobrze- mówię sobie.
Na tą chwilę posiadam swym stęsknionym, acz nie łapczywym, melancholijnym ale nie znudzonym wzrokiem nagą panią, co stoi nad szklanym barkiem jedynie z przepaską na biodrach. Wyciąga dłoń i dlatego jest tak blisko, stojąc w pozie lekkiej, niemal ulotnej, pełnej gracji i wdzięku, nie koniecznie ładna. Zdaje się jakby chciała czmychnąć, uciec i gdybym znał osobiście Dafne, posądziłbym ją o podobieństwo tuż przed zamienieniem w drzewo wawrzynu.
Dręczy mnie ta swoboda, ten idyllizm w jej postaci, co skłania do absolutnie nie wiązania jej z jakąkolwiek tragedią. To raczej Ewa sięgająca po owoc, lecz ta przepaska biodrowa będąca oznaką wstydliwości jest bezwzględnym dowodem na fakt, iż grzech pierworodny już się dokonał. Więc Ewa tyle, że po uzyskaniu pełnej świadomości. Skromna, a jednocześnie wyuzdana w tej skromności. I wolna, niepodległa- sielska.
Tak więc posiadam ją okiem zapalonego estety. Wenus z Milo- piękność bez ręki. Kolejny podarek Katarzyny. Anomalię fizjonomiczną i nigdy nie dowiem się czy to wyraz ludzkiej tragedii, czy też ułomność natury, a zarazem pozostaje tak bardzo piękna i wesoła. Stateczna twarz powleczona kontorsją nostalgii, otoczona po bokach krótkim kosmykiem włosów zaczesanych kapryśnie do tyłu i tam spiętych w kok i opadających w żlebie grzbietu.
Zastygam właśnie w bezruchu, ułożony wygodnie na sofie (pomysł rzecz jasna architektki mej jaskini) obserwując ze zniewalającą dla niej bezwstydnością jej postać. I jeśli nawet z początku odczuwam niewysłowioną rozkosz to zaraz wyrasta na niej tęsknota, po czym ból, iż za żadną cholerę nie można zatrzymać piękna, nic z niego nie wycisnąć, nie wchłonąć, nie wessać.
Spoczywam tak i nigdzie się nie spieszę. Bo i po co? Myślę o człowieczeństwie; patrzę na Talibów i staram się dojść do tego co jest sensem życia. Czy zabijanie w imię gniewnego Boga? Czy dhimmis –„Ludy Księgi" to tylko maszynki w ręku Jahwe do przelewania krwi? Czy nie mamy własnego sumienia? Czym różnimi się od zwierząt? Zaiste jesteśmy gorsi, gdyż zagryzamy się w imię ideałów, a one tego nie robią. Po co nam świętości skoro mamy Dżihad-świętą wojnę. Po co nam rozum, jeżeli używamy tylko rąk? Na co przydaje się inteligencja, skoro jedziemy na bestii i miast zwyciężać bez bitwy, skaczemy do gardeł jak wilki. I nie po to, żeby przeżyć lecz po to, aby wysławić imię Boga. Jakiegokolwiek.
„ Dlatego się rozpalił gniew Pana
przeciw swojemu ludowi,
wyciągnął na niego rękę, by wymierzyć cios,
aż góry zadrżały.
Ich trupy jak gnój zaległy środek ulic.
Mimo wszystko gniew Jego się nie uśmierzył,
i ręka Jego jest dalej wyciągnięta"
Księga Izajasza 5:25

Tak więc wiedzie nas na posłuszeństwo, a oporny nie zazna spokoju. Palestyna i Izrael to dwa plemiona udowadniające fakt, iż człowiek jednak nie zasługuje na powrót do raju. Przelewają krew za jakąś pieprzoną dolinę. Zagryzają się i teraz już tak naprawdę nie pamiętają w imieniu czego, jakich korzyści; wiedzą tylko na rzecz czyich nakazów:
„Gdy miecz błyszczący wyostrzę
i sąd podejmie ma ręka.
Na swoich wrogach się pomszczę,
Odpłacę tym co mnie nienawidzą!
Upoję krwią moje strzały, mój
Miecz napasie się mięsem, krwią
Poległych i uprowadzonych, głowami
Dowódców nieprzyjacielskich."
Księga Powtórzonego Prawa 32:41-42

Wciąż leżę, ale nie już taki spokojny. Ronię łzę, kiedy słyszę, że ludzie z organizacji humanitarnych działających w afryce wykorzystują seksualnie małe dziewczynki za torebkę cukru. Ronię łzę, bo człowieczeństwo to tylko ideologia herosów, a dychająca jedynie w legendach. Nie ma człowieczeństwa i jeżeli mówi się o apokalipsie to wierzę, że w pełni zasługujemy na przybycie czterech jeżdżców.
Bóg Izraela był i jest Bogiem wojny. W objawieniu świętego Jana boskie wojska, nieugięte i gniewne maszerują do walki. Islamscy fundamentaliści zgubili prawie że czternaście wieków i wciąż pojmują świętą wojnę, tak jak Mahomet w tamtych realiach, niedowidzący i odporni na wiedzę, iż struktura świata jest diametralnie inna. Rozpętują więc nowe wojny i konflikty na rzecz politycznych rozstrzygnięć, a wyrażając idee starożytnego języka świętych ksiąg. Tak oto korona stworzenia niczego nie uczy się przez naście setek lat.
„Bóg jest martwy"
Nietzsche
- „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu jaki zadaje sobie pod słońcem? Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy."- usłyszałem znajomy głos i odparłem nie podnosząc nawet głowy.
- Wydawało mi się, że nie uznaje ksiądz, Koheleta jako wiarygodnego współautora Starego Testamentu.
- „Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu."
- A uważałem, że w filozofii chrześcijańskiej, zawiść jest grzechem.- wstałem i przywitałem się z gościem.
- Moja zawiść, proszę pana, ma formę czysto profilaktyczną. Chroni od pychy.
- Jestem ateistą, proszę księdza.- wskazałem na fotel, aby usiadł- Pycha moja jakkolwiek ją ksiądz dostrzega jest uważana ewentualnie za wadę. W mojej świadomości pojęcie grzechu nie istnieje. To paragrafy bogobojnych. Noty jakie wystawiają kapłani wierzącym, aby ci za bardzo się nie rozpanoszyli. -Wiele skrywasz synu.- orzekł- Częsta posępność, smutek, powaga. Czy ludzie dostrzegają twój introwertyzm? Czy jesteś w stanie zrozumieć jaką szkodę może ta izolacja wyrządzić w twej duszy?
„Każda istota żyjąca lubi podobną do siebie, a każdy człowiek tego, kto jest mu równy. Każda istota żyjąca łączy się według swego gatunku, a człowiek przystaje do podobnego sobie. Czy współżyć będzie wilk z jagnięciem? Podobnie grzesznik ze sprawiedliwym?"- posłał mi koleżeński uśmiech-Księga Mądrości Syracha 13:15
- Tak, tak. Już ksiądz mówił. Człowiek jest stworzeniem stadnym.- nalałem wina do dwóch lampek i poczęstowałem kapłana- Introwertyzm ten zmusza mnie do bardzo skomplikowanych rozważań, co jest oznaką intelektualnego podejścia do najbanalniejszych nawet zjawisk. Czy to źle, według księdza?
- Smutek powoduje niezadowolenie, a to z kolei może prowadzić do frustracji.
- „Lepszy jest smutek, niż śmiech, bo przy smutnym obliczu, serce jest dobre."- patrzyłem jak gasi pragnienie półwytrawnym winem- Kohelet.
- A więc nie ma radości w twym sercu?
- Radość moja jest powściągliwa. Przemyślana.
-Spontaniczność nie jest złem.- upomniał- Żal mi młodych, co zgubili istotę swego wieku.
-Wciąż uważam, że „Lepszy jest suchy kęs chleba w spokoju, niż dom pełen biesiad kłótliwych."(Księga Przysłów R.17 w.1)- powiedziałem sucho- Kohelet, który mówi; „Lepiej jest iść do domu żałoby, niż iść do domu wesela, bo w tamtym jest koniec każdego człowieka i człowiek żyjący bierze to sobie do serca...serce mędrców jest w domu żałoby, a serce głupców w domu wesela" trafia w sedno mej myśli.
Milczał poważnie skonsternowany, po czym opróżnił lampkę z jej zawartości.
- Nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie sądziłem, iż spotkam ateistę gorliwie cytującego biblię.
- Jestem analitykiem.- odparłem- Aby skutecznie i wiarygodnie oponować przeciw bogu, trzeba najpierw poznać jego bibliografię.
- Maniakalny dyskutant- wtrącił ironicznie.
- Z każdym rozmawia się inną metodą. Właściwe podejście to połowa sukcesu. Jakkolwiek księdzu nie wystarczy powiedzieć, że Boga nie ma, gdyż jest to sprzeczne z naukową prawdą i że religia to tylko forma polityki. Tutaj trzeba rozpracować to zjawisko od drugiej strony. Przyjąć istnienie Boga i uświadomić jaki on jest według przekazów świętych ksiąg. Pan jest księdzem, a ja udowodnię, że Stary Testament mówi o Bogu jako o szalonym, znerwicowanym mściwcu.
- Bardzo odważne słowa. Nie obawiasz się, że spotka cię za to kara?
- Kara? Jaka kara? Nie dostanę się do nieba na życie wieczne?
- Właśnie
- Nie chcę iść do chrześcijańskiego nieba. To miejsce pozbawione atrakcyjności.
- To raj.- zaśmiał się.
- Raj Wikingów; Walhalla, gwarantuje pośmiertny odpoczynek w rozkosznych uściskach Walkirii. Buddyjski Eden przepełniony jest ponętnymi nałożnicami oczekującymi na śmiertelników, a po raju Allacha przechadzają się hurysy, spieszące, by obdarowywać wiernych podarkami. A raj chrześcijański? Co za miernota; gwarantuje abstynencję seksualną, wśród kobiet odzianych szczelnie na biało i z rękami na wysokości szyi, gotowymi jedynie do wznoszenia modłów. A przecież seks to piękne dzieło natury. Dlaczego Bóg Chrześcijański traktuje seks jako najgorszą zbrodnię, której nie wolno popełniać? Co dzieje się z waszym Bogiem, że tak nienawidzi kobiet. W dodatku swój mizoginizm narzuca swym wiernym.- przyglądałem się swemu autsajderowi, ale on tylko wpatrywał się w okno- Tylko eden chrześcijański pozbawia człowieka rozkoszy obcowania z partnerem. To ostatnie miejsce w jakim chciałbym wylądować po śmierci
-Nic zaskakującego. Każdy Mefisto wybierze rozpustę i „Zapamiętaj to sobie, uważaj pilnie, bo się przechadzasz w towarzystwie swej zguby"(Księga Mądrości Syracha R.13 w.13)
- Dlaczego od razu rozpustę...jeden samiec, jedna kobieta. Uczucie, związek. Nie ma miejsca tutaj na rozpustę.
- A Kohelet, król w Jeruzalem, rzekł: „I przekonałem się, że bardziej gorzka niż śmierć jest kobieta, bo ona jest siecią, serce jej sidłem, a ręce jej więzami. Kto Bogu jest miły ten się od niej ustrzeże, lecz grzesznika ona usidli."
- I stąd ta mizoginia?
- Między innymi.
- Więc tylko kapłani są bezgrzeszni? Czy o to chodzi? Każdy inny, kto jest związany z kobietą jest grzesznikiem?
- Tak mówi cytat.
- A Hiob?
- A po co mieszać w to najbogobojnieszego spośród ludzi.
- Prawda?- dodałem z zadowoleniem- Jaki poczciwy, a miał aż siedmiu synów i trzy córki. Nie mógł ich spłodzić bez ukochanej kobiety.
- Jego żona też była bogobojna- wycedził, jednak bez przekonania.
- A biblia mówi, że jest ona bardziej gorzka niż śmierć. Jest siecią, serce jej sidłem, a ręce więzami. Każdy, którego usidli jest grzesznikiem. To reguła bez wyjątku.
- Judyta jest wyjątkiem- rzekł z triumfem- Arcykapłan Joakim i Rada Starszych Izraela mówili o niej: „Tyś wywyższeniem Jeruzalem, tyś chlubą wielką Izraela, tyś wielką dumą naszego narodu. Tyś wszystko to ręką swoją uczyniła, dobrze zasłużyłaś się Izraelowi i spodobało się to Bogu."
- Oto kolejny dowód na zbrodniczość Jahwe.
- „ Nie oskarżaj, zanim dokładnie nie zbadasz, najpierw zastanów się, a dopiero potem udzielaj nagany." (Księga Mądrości Syracha R.11, w.7) Błądzisz dokoła ścieżkami pseudologiki.
- A po co uciekać się do logiki?- wpatrywałem się w jego pyzatą twarz- Wystarczy odczytać co takiego spodobało się Bogu w wyczynach Judyty.
- Zabiła Holofernesa.- popisał się kunsztowną znajomością historii biblijnej.
- Tak. Dziwny to Bóg, który chwali morderstwa, nieprawdaż?
- Ów Asyryjczyk zasłużył na śmierć, wypowiedziawszy wojnę całej ziemi.
- Zasłużył? Tysiące ludzi każdego dnia robi coś, przez co zasługuje na śmierć. Wasz Bóg uczy wybaczać. Przecież na każdej mszy trąbicie, aby nadstawiać drugi policzek. Jahwe krzyczy; nie zabijaj, a z drugiej strony kiedy morduje, usprawiedliwia się karami i zadośćuczynieniem. Gdzie tu logika? Gdzie prawidłowość? Gdzie ciągłość?- urwałem dopijając resztki kawy- Albo jest zabójcą, albo miłosierdziem. Nie można głosić swej prawości, a w chwilach wyjątków dopuszczać się sadystycznych zbrodni. I tak oto te wyjątki stały się w końcu regułą.
- Czego poszukujesz? Powiedz.- jego spojrzenie nabrało cech surowej wrogości- Za wszelką cenę chcesz posadzić Boga na ławie oskarżenia?- powiedział, oczekując na dygresję, lecz ta nie nadchodziła- I co dalej?
- Dwadzieścia pięć lat w zakładzie o zaostrzonym rygorze.- orzekłem stanowczo- Dopiero wówczas poprzestanę.
- Adwokat diabła?- fuknął z pogardą.
- Diabła wsadzę na dwadzieścia za współpracę, bez możliwości resocjalizacji.

- Dowody?- mruknął- Posiadasz synu dowody?
- W każdej księdze Starego Testamentu jest dowód.- wstałem i przyrządziłem dwa drinki- Jeśli jesteśmy już przy Judycie, to udowodnię, że Bóg jest również sutenerem.
Kapłan prawie, zakrztusił się własnym oddechem i niedowierzająco spozierał na moje opanowane oblicze.
- Sutener to ktoś, kto czerpie korzyści z nierządu kobiet.- poinformował.
- Dokładnie.- zgodziłem się- Księga Judyty, rozdział dziesiąty, wers piąty: "Lecz Pan Wszechmogący pokrzyżował im szyki ręką kobiety. Albowiem mocarz nie zginął z ręki młodzieńców, ani nie uderzyli na niego synowie tytanów, ani nie napadli na niego olbrzymi giganci, ale Judyta, córka Meraviego, obezwładniła go pięknością swojego oblicza. Zdjęła bowiem swoje szaty wdowie, aby wywyższyć uciśnionych w Izraelu, namaściła twarz swoją olejkami. Włosy swoje związała pod zawojem i ubrała szaty swoje, aby go oszukać. Sandały jej przykuły jego oko, jej piękność usidliła duszę..."
- I to ma być dowodem twej hipotezy o jego sutenerstwie?
- Jak najbardziej. Przebrał Judytę za sziksę, której nie można się oprzeć i wykorzystał to dla swojej korzyści. Pokazują takie motywy w wielu filmach sensacyjnych. W ambitniejszych pornografiach także spotyka się ową fabułę.
- Naciągane przypuszczenia.
- Oboje wiemy, że Bóg nienawidzi kobiet. Ich role są ustalone. Przeznaczeniem niewiast jest niewolnictwo w stosunku do mężczyzn. Bóg zwraca się do kobiet tylko wówczas, gdy planuje morderstwo. Relacje między mężczyzną, a kobietą są podobne do relacji między człowiekiem, a psem. Wspomina o tym księga Rut, kiedy teściowa jej tak rzecze; „Umyj się i namaść...a kiedy się położy to zauważysz miejsce jego spoczynku, wyjdziesz, odnajdziesz miejsce przy jego nogach i położysz się, a on sam wskaże ci co masz czynić."
- To zależność kulturowa.- zauważył sofizmatycznie.
- Oczywiście, ale każda kultura ma swój zalążek w świętych księgach.
- cały czas o to ci chodzi?- spróbował trunku mojego własnego pomysłu i wydał się ukontentowany- Pracujesz dla feministek?
- Feministki to idiotki, a wierzące feministki to podwójnie głupie idiotki. Te wojownicze kobietki nie zdają sobie sprawy, że chrześcijaństwo to nurt szowinistyczny. Kiedy mówią o emancypacji, zwracając jednocześnie modły do Boga, to tak jakby uznawały wieczną i absolutną władzę penisa nad sobą.
- Wreszcie mówisz z sensem, chłopcze.- uradował się.
- Bóg i każdy facet to banda debili. Mężczyźni to nieskończeni durnie, niezależnie od tego jaką ilością szarych komórek dysponują. Każde zwierzę, jakie wybija swój rodzaj nawzajem jest apogeum głupoty. Faceci to wciąż osobnicy biegający z pałkami i przelewający krew, niezależnie czy pałkę ładuje się siedmiomilimetrowymi pociskami, czy napędza siłą mięśni. Ośrodek agresji w mózgach samców to meritum wszechświata. Przelewamy krew. Własną krew, aż w końcu populacja zmniejszy się do kilku procent, a modliszkiada zapanuje na tej uroczej planecie i rozpocznie się era malowania paznokci.
- Dlaczego malowania paznokci?
- A czy ksiądz myśli, iż gdy kobiety opanują świat to wyniosą nas wyżej, aniżeli podróż balonem, który i tak wymyślili faceci? Bez nas pozostaną na nowych kolorach lakierów, a jeśli nie pozostawimy po sobie instrukcji obsługi skomplikowanych systemów elektronicznych, w końcu zgaśnie ostatnia żarówka.
- Tak wygląda apokalipsa w twoim wydaniu?
- Jedna z najbardziej prawdopodobnych wersji.- obrałem mandarynkę i wolno z rozkoszą ją zjadałem- tylko głupsze od mężczyzn kobiety bawią się w feminizm. Mądre wiewiórki wiedzą, że stoją ponad tym wszystkim. Najmądrzejsze są jednak te, którym religijne opium nie zaćmiło oczu i jakie widzą, że Bóg chrześcijański to mężczyzna z kosmicznym kutasem, poniżający kobiety do roli maskotki. One wiedzą, że Chrześcijaństwo to szowinistyczny szał. I wieki krucjat, które były wojenną grą dorastających chłopczyków. Ale tu nie o to chodzi. Trzeba sklasyfikować podstawowe różnice i to wystarczy. Kobiety nie są puste tak jak i mężczyźni, co nie umniejsza faktu, że obie płcie są głupie. Mężczyzna jest stworzeniem seksualnym i agresywnym. Obok tego posiada twórczy intelekt. Potrafi myśleć logicznie. Kobieta jest wrażliwą rodzicielką i często musi się uciekać do podstępów, aby oszukać samca. Można to zauważyć na każdym kroku, zarówno w świecie zwierząt jak i w starożytnych przekazach. Świetnie ukazuje to mitologia, gdzie bogowie rodzaju męskiego od narodzenia toczą boje o władzę, a ojcowie bez skrupułów zabijają własne dzieci, w obawie przed zdymisjonowaniem. Tylko przebiegłość kobiet ratowała potomstwo od zguby. Najpierw Gaja wymyśliła zdradziecki podstęp przeciw własnemu mężowi, dzięki czemu Kronos odciął części rodne Uranosa. Później sytuacja się powtarza i tym razem oburzona okrucieństwem męża, który kolejno połykał własne dzieci, Reja, przechytrza Kronosa i za pomocą rodziców ukrywa ostatnie dziecię w górskiej pieczarze. Zeus chroniony przez kobiety jako dojrzały samiec także zacznie przelewać krew. Morza krwi. Samice są mądrzejsze i dlatego później nie muszą lizać ran.
- Twierdzisz, iż mężczyźni są niewolnikami biologii, a kobiety to dopracowane w najdrobniejszych szczegółach arcydzieło tej samej biologii?
- Dokładnie. Każdy zdrowy samiec po dłuższej abstynencji seksualnej, uczyni z siebie największego głupka i odda ostatni grosz, aby skorzystać z usług seksualnych samicy, a ona za te pieniądze kupi sobie lakier do paznokci. To jest generalna różnica.
- Nie może być to jeszcze reguła.- dodał cedząc wolno każde słowo.- W przyrodzie jak wiemy to samice są krwiożercze. Spójrzmy na pająki, czy modliszki. Komary.
- Tylko dlatego nie działa to wśród ludzi, ponieważ jesteśmy roślinożercami. Nasze zęby nie są przystosowane do rozszarpywania mięsa, chrząstek, czy kości. Nie trawimy tak jak owady. Nasza ślina nie zawiera odpowiednich enzymów. Nie jest możliwością, aby samica ludzka postępowała tak jak modliszka z wyżej wymienionych przyczyn, a także dlatego, iż nie ma powodów ku temu.
Mlasnął językiem, delektując się słodkawym posmakiem wina, po czym już bardziej przystępnym tonem szepnął.
- „Jakże coś trwać mogło gdybyś Ty tego nie chciał? Jakby się zachowało, czego byś nie wezwał. Oszczędzasz wszystko, bo wszystko Twoje, Panie miłośniku życia."(Księga Mądrości, rozdział 11, wers 25)
- „Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie..." (Księga Wyjścia, rozdział 32, wers 27)
- „Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza sprawia Twa, że wszystko oszczędzasz." (Księga Mądrości, rozdział 12, wers 16)
- „Oto Ja zmiażdżę was tak jak miażdży wozowy walec napełniony snopami. Szybkobiegacz nie będzie miał gdzie uciec, mocarz nie okaże swej siły, a bohater nie ocali życia; nawet najmężniejszy sercem pomiędzy bohaterami będzie w tym dniu nagi uciekał." (Księga Amosa, rozdział 2, wers 13)
- „Z jakże wielką czułością sądziłeś swych synów, którym przedtem przodkom dawałeś przysięgi i przymierza, pełne wzniosłych obietnic." (Księga Mądrości, rozdział 12, wers 21)
- „Zesłałem na was zarazę jak i na Egipt; wybiłem mieczem waszych młodzieńców, a konie wasze uprowadzono, w ogniu spłonęły wasze obozy, kiedy gniewałem się na was." (Księga Amosa, rozdział 4, wers 10)
- „Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie." (Księga Mądrości, rozdział 12, wers 18)
- „...Oto opuszczę pion ołowiany pośrodku ludu mego, Izraela. Już mu więcej nie przepuszczę." (Księga Amosa, rozdział 7, wers 8)
- „Ty zaś Boże nasz jesteś łaskawy i wierny, cierpliwy i miłosierny..." (Księga Mądrości, rozdział 15, wers 1)
- „I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi- czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy na pustyni pomarli? Nie ma chleba, ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny- Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi tak, że wielka liczba Izraelitów pomarła." (Księga Liczb, rozdział 20, wers 5)
- „Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w twej mocy i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawracali." (Księga Mądrości, rozdział 11, wers 23)
- „To ja sprowadziłem na was klęskę głodu we wszystkich waszych miastach i brak chleba we wszystkich wioskach...to Ja wstrzymałem dla was deszcz na trzy miesiące przed żniwami" (Księga Amosa, rozdział 4, wers 6)
Kapłan milczał, osnuty powłoką kontemplacji, jakiej jeszcze nigdy u niego nie miałem zaszczytu ujrzeć, a ja kontynuowałem, już bez jego kontrargumentów
- „Dojrzał do kary lud mój Izraelski. Nie będę już dłużej go oszczędzał." (Księga Amosa, rozdział 8, wers 2)
Konstrukcja się zachwiała. Ruchy tektoniczne w jego świadomości targnęły skorupą przekonań i wierzeń. Jakkolwiek starał się opanowywać owy przebłysk zwątpienia, wytrawny obserwator mógł go dostrzec.
- „Tego dnia pieśni dworskie zamienią się w lamenty- wyrocznia Pana- mnóstwo trupów, na każdym miejscu rozrzucone, cisza." (Księga Amosa, rozdział 8, wers 3)
Starał się zaoponować, wykrzyczeć, lecz bezsensowność jakiejkolwiek dygresji, pozbawiała go animuszu.
- „W dzień ten pomdleją z pragnienia piękne dziewice i młodzieńcy...upadną i już nigdy nie powstaną." (Księga Amosa, rozdział 8, wers 13)
Wolno i leniwie przełknął resztki Jezusowej krwi, ubierając się w szaty pokutnika, zmuszonego przez wyższą siłę do zaakceptowania zła.
- „Widziałem Pana stojącego nad ołtarzem i On rzekł; Uderz w głowicę i niech zadrżą wiązania dachu i niech spadną na głowy wszystkich! Pozabijam mieczem pozostałych, nie umknie z nich żaden, co ucieka, ani nie ocaleje z nich żaden co się ratuje. Gdyby udali się do Szeolu stamtąd ręka moja ich weźmie; gdyby wstąpili do nieba stamtąd ich ściągnę; gdyby schowali się na górze Karmelu i tam ich znajdę i chwycę. Gdyby się skryli przed mymi oczyma w głębokościach morza i tam nakażę wężowi, aby ich ukąsił. Gdyby poszli w niewolę przed swymi wrogami i tam nakażę mieczowi, by ich pozabijał. Skieruję oczy moje na nich, ale dla niedoli, a nie ich dobra." (Księga Amosa, rozdział 9, wers 1-5)
Wstał i bez słowa podszedł do barku, otworzył go jednym zgrabnym ruchem, następnie jeszcze płynniejszym gestem odkręcił zatyczkę żubrówki i pomagając sobie drugą dłonią uzupełnił kieliszek po brzegi.
- „Niesłuszny gniew nie może być usprawiedliwiony, przebranie miary w gniewie jest jego upadkiem."(Księga Mądrości Syracha R.1,w 22)- chyba straciłem umiar, a pragnienie pognębienie przeciwnika wzięło górę nad opanowaniem, jednak w porę przygryzłem sobie język- Bóg okazuje się nonsensowny w swej „uczciwości." Za zjedzenie owocu, karze mężczyznę i kobietę wygnaniem z raju i pozbawieniem nieśmiertelności. Za morderstwo popełnione przez Kaina na bracie, karze Bóg także wygnaniem. W dodatku daje Kainowi znamię, które miało chronić go przed ewentualną śmiercią: „Ale Pan powiedział- O nie! Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotną pomstę poniesie! Dał też Pan znamię kainowi, aby nie zabił go ktokolwiek go spotka."
Kiedy Bóg naprawdę pożałował, że stworzył człowieka? W czasach Gigantów i herosów, kiedy ludzie rozmnażali się bez przeszkód na ziemi: „Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi, i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi i zasmucił się." Bóg jednak nie pozostaje przy żalu. Postanowił zgładzić ludzi. Księga Rodzaju w rozdziale szóstym opisuje: „ Wreszcie Pan rzekł; zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi; ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem. Tylko Noego darzył pan życzliwością."
- A więc wiemy na pewno, że bóg nie jest dobry?- przemówił wreszcie, jednak głosem wysoce sardonicznym, wskazującym wciąż na jego zarozumiałość i małostkową pychę.
- „Potem Bóg tak rzekł do Noego; Ja, Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie...zawieram z wami przymierze, tak, iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię. Po czym Bóg dodał; a to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą jaka jest z wami, na wieczne czasy." Tak mówi Pierwsza Księga Mojżeszowa, na co Druga Księga Mojżeszowa odpowiada: „ I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza; Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem."
Bóg już jawnie mówi o gniewie w sobie. Chce go nawet spotęgować. Radykalnie dobra istota nie może odczuwać gniewu, tym bardziej chcieć go czuć. Bóg także łamie dane słowo; lud, z którym mamy do czynienia w obecności Mojżesza jest ludem także od Noego. Jak wiemy to Noe zaludnił ziemię po potopie. Bóg więc chce wyniszczyć lud, któremu obiecał przymierze oraz który wyprowadził z Egiptu. Nic go nie usprawiedliwia, nawet fakt, że człowiek wciąż był grzeszny. Bóg jest istotą najwyższą, a więc nie godną przelewania krwi, gniewu jak i wiarołomstwa.
„Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie; Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego co żyje, jak to uczyniłem." To kolejna jego obietnica o jakiej dowiadujemy się z księgi Rodzaju. Mimo, iż Bóg przyrzekł sobie jak i człowiekowi przymierze oraz wie o niedoskonałości ludzkiej, pragnie w swym gniewie ponownie niszczyć go. Mojżesz starał się zapobiec tragedii: „Dlaczego Panie płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi Egipskiej wielką mocą i silną ręką. Czemu mają mówić Egipcjanie;- w złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i wygładzić z powierzchni ziemi? Odwróć zapalczywość twego gniewu i zaniechaj zła, jakie chcesz zesłać na Twój lud." Jednak Jahwe jest zdecydowanym dokonania rzezi;" I rzekł do nich; tak mówi Pan Bóg Izraela; każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdziecie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie; kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego. Synowie Lewiego uczynili według Mojżesza i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów."
Mlasnął podobnie jak przedtem, a z jego ust wydobyło się suche echo.
- Tragiczne.
- Najcięższą zbrodnią jakiej może dopuścić się człowiek jest morderstwo. Kain popełnia najgorszą odmianę morderstwa jaką jest bratobójstwo. Za ten czyn zostaje zesłany na wygnanie. W dodatku dostaje od Boga atut, by nikt go nie mógł zabić. Bratobójca podziela taki sam rodzaj kary, jakiej doświadczyli jego rodzice za zerwanie owocu z drzewa. Ludzkość natomiast za zepsucie moralne zostaje skazana przez tego samego Boga na śmierć, zwaną zagładą. Jest to zresztą globalna zagłada, a księga Mądrości mówi mądrze: „Umiłujcie sprawiedliwość sędziowie ziemscy."

Zaloguj się