Majaczenie

Miałem sen.

Wyśniłem sobie drzewo. To samo drzewo pod którym często siadałem.

Jak i każde inne drzewo. Wyśniłem, że ono jest marnością nad marnościami. 

 

Dawało mi cień w upalne dni i oparcie dla karku. Mimo to wyśniłem, że niczego mi nie obiecuje.

 

Był tam też pies; jego oczy wzbudzały uśmiech na mej twarzy, a obecność rozpraszała somotność.

Jednak niczego mi nie obiecał. Niczego nie gwarantował. 

I uznałem, że i to jest marnością nad marnościami. 

Biegaliśmy po łące pełni dzikiej radości ale i to "14 Widziałem wszelkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem.
A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem." (Księga Koheleta, rozdział 1)

 

Po tym akcie siadałem więc na powrót pod swym drzewem i chciałem powziąć świadomość. Ale i to wszak jest marnością nic nie gwarantującą.

17 I postanowiłem sobie poznać mądrość i wiedzę, szaleństwo i głupotę. Poznałem, że również i to jest pogonią za wiatrem, (Księga Koheleta, rozdzial 1)

 

Nieopodal płynęła rzeka, która studziła nasze ciała i gasiła pragnienie. Ta rzeka była życiem ale niczego nie gwarantowała.

W dodatku gdzieś, ktoś kiedyś powiedział, że wzbudza jedynie kolejne pragnienie.

«Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. 14 Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu». (Ewangelia wg. świętego Jana, rozdział 4)

Moja woda była tą niewłaściwą wodą.

Chłodziła mnie w upale, poiła mnie i mojego psa. Poiła wszystkie stworzenia z okolicznego lasu ale jakiś syna boga mówił, że to nie jest ta wlaściwa woda. 

 

   Miałem sen. I w tym śnie mu uwierzyłem. Zamknąłem oczy i odrzuciłem poznanie. Wszak 18 bo w wielkiej mądrości - wiele utrapienia, a kto przysparza wiedzy - przysparza i cierpień. (Księga Koheleta, rozdział 1)

 

W swoim śnie nie chciałem się trapić. Chciałem wreszcie poczuć błogi stan nieświadomości. Rozkosz niewiedzy.

I nie szerzyć swojej aby nie przysparzać ludziom cierpień. Sam mój ulubiony pisarz Mario Puzo przecież pisał "błogosławieni głupcy"

Postanowilem być błogoslawiony. 

 

Co z tego, że moje drzewo daje mi cień. Co z tego, że woda trzyma mnie przy życiu. Co z tego, gdy one mi niczego nie obiecują. Mogę dotknać tego drzewa, poczuć smak tej wody, widzieć swoje odbicie w oczach psa.

Czy ono może coś znaczyć w oczach stworzenia bez duszy.

12 Ci zaś, jak nierozumne zwierzęta, przeznaczone z natury na schwytanie i zagładę, wypowiadając bluźnierstwa na to, czego nie znają, podlegną właśnie takiej zagładzie jak one, (2 List św. Piotra, rozdział 2)

Jesteś mój drogi towarzyszu w którego żrenicy widzę samego siebie nierozumny i przeznaczony na zagładę. Stworzony wszak dla pożytku człowieka. I pożytku ołtarza.

zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń (Ksiega Rodzaju, rozdział 8)

Czy ty masz płonąć mój drogi towarzyszu?

Śmieje się oczami, trąca pyskiem w twarz wyrażając radość z rozmowy.

Zaprasza do zabawy owo bezduszne coś, stworzone do cierpienia. I na pokarm.

Tak mówi najważniejsza księga człowieka

2 Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. 3 Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm (Księga Rodzaju, rozdział 9)

 Dlaczego więc widzę, że mnie dostrzegasz, lubisz, lgniesz do mnie. Gdy śpimy często masz głowe przy mojej.

Gdy zasypiasz widzę jak śnisz. Jak przeżywasz. Jak odczuwasz.

Czy stworzenie bez duszy może snić. 

 

Jednak ja miałem sen, a w nim odrzuciłem mądrość. To nie drzwo daje mi cień, nie deszcz studzi powieki, nie woda daje życie. W nim wszystkim jest wyobrażenie o bogu i jego synu przez którego mogę wejsć do królestwa niebieskiego.

Bo nie liczy się to drzewo, deszcz i woda z której dobra czerpiemy wszyscy żyjący. Liczy się zasługa dla najwyższego bytu aby po wydaniu ostatniego tchnienia dostać się do niezwyklego miejsca.

 

Gdybym nie odrzucił mądrości to zapytałbym siebie, a co jest nie tak z tym miejsem tu i teraz?

Czy to właśnie to miejsce nie powinno być tym niezwykłym?

 

Okazuje się, że to tylko pole bitwy wielkiego boga jahwe oraz miejsce przejściowe do królestwa wiecznego obiecanego przez jego syna. Nic ponad to.

Na nic skowyt lisów, trzepot skrzydeł pustułki i oddech kota wtulonego w twoją rękę. Liczy się tylko to miejsce poza tym po którym stąpasz.

Miejsce bez zwierząt bo one są jego niegodne. O dziwo również bez kobiet. Też są jego niegodne. 

114 Rzekł im Szymon Piotr: "Niech Mariham odejdzie od nas. Kobiety nie są godne życia". Rzekł Jezus: "Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną, aby stała się sama duchem żywym, podobnym do was, mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios". (Ewangelia wg. Świętego Tomasza) 

Nie wiem czemu miałbym chcieć żyć wiecznie w miejscu bez zwierząt i bez kobiet. Nie wiem czemu miałoby w ogóle istnieć takie miejsce. I czemu służyć. 

 

Odrzuciłem jednak wartość poznania i mądrość więc nie zapytuję jaki ma sens takie miejsce. Czemu ono właściwie służy.

Bo po cichu tylko w tym śnie mówię, że to miejsce brzmi jak najgorszy koszmar.

Gonią mnie w nim moje własne słowa z jednej z moich opowieści. Idealnie odzwierciedlają moją myśl. 

- zmień to. Jest lato pachnące żywicą. Wyjdź któregoś takiego dnia na miasto. Poprzechadzaj się alejkami.
- nie lubię miasta. W mieście jest zawsze syf i małpy.
- w mieście są też piękni ludzie.
- tak jak mówiłem - ponawiam monotonnie - syf i małpy

Wystarczy w tym wobrażeniu zmienić słowo "miasto" na "raj". I wszystko staje się jasne.

To musi być strasznie ponure i smutne miejsce ale miałem sen.

W tym śnie widzę samych meżczyzn. Tylko oni mogą według największego dzieła literackiego tchnionego przez samego boga wejść do królestwa niebieskiego. Nawet matka syna boga nie mogła tam wejść jako ona. Musiała zostać zmieniona w meżczyznę. 

I być może przez ten szkic raju w moim śnie pojawił się mężczyzna. Poczułem się dziwie i nieprzyzwoicie. 

Ewangelia wg. świętego Jana, rozdział 21 "20 Piotr obróciwszy się zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi i powiedział:"

Czy ten sielski obrazek posiłku gdy jeden mężczyzna miłowany przez jezusa spoczywa na jego piersi podczas tego posiłku nie nosi znamion erotyki. Poczułem się nieprzyzwoicie nie z powodu erotyki lecz z powodu homoseksualnej erotyki.

Nie jestem radykalny w religii, ba, dopiero w moim śnie wyrzekłem się duszy i mądrości więc jestem nowy w religii.

Muszę jednak strzec się przed taką erotyczną imaginacją. Spotka mnie za to kara gdyż jest to obrzydliwością. Tak mówi święta księga

13 Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli. (Księga Kapłańska, rozdział 20)

 

Wciąż nie mogę zabić w sobie tej uciążliwej, podłej logiki oraz dedukcji. Wnioski w moim rozumnym przez to wszetecznym umyśle biegną same.

Mężczyżni spoczywający na piersiach innych mężczyzn po posiłku tutaj na ziemi, nawet gdy obok są kobiety ale oni się nimi nie otaczają do innej relacji niż służenie.

Ze zwierząt biorą ofiary. A tam, w owym niezwykłym królestwie już będą bez zwierząt i bez kobiet. Będą oni sami.

Sami meżczyżni. Po co? Co tam będą robić? Dlaczego bez kobiet? Nawet nie pytam dlaczego bez zwierząt gdyż wiem jak dla nich życie zwierząt nie ma znaczenia.

Dla mnie życie bez zwierząt jest niepełne, a życie bez kobiet traci sens swej natury. 

Owo królestwo niebieskie to musi być bardzo smutne i ponure miejsce. Brzmi jak szatnia drużyny piłkarskiej, która po posilku spoczywa wzajemnie na swej piersi. I to przez wieczność!

 

Raj bez sensu i smaku. Raj odbierajacy ów sens życiu. Raj, który z natury siebie samego winien być czymś nadzywczajnym nad życiem.

Więc w mych oczach powinien być pełen bezkresnych łąk po których bez wzajemnej drapieżności biegają lisy i zające.

I przygląda się nim leżący obok mnie pies gdy ja opieram się o drzewo. Gdzieś daleko widzę matkę, która zbiera maliny. Biegają nasze siostry takie jakie były, a nie takie jakie musiały się stać by być godne wejścia do tego miejsca.

Może oni nienawidzą nie tylko zwierząt ale i kobiet

28 A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. 29 11 Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. (Ewangelia wg. świętego Mateusza, rozdział 5) 

O dziwo nie ma takiego zapisu odnośnie patrzenia na meżczyznę.

  

Ale, ale.

Stop już tych bezecennych fantazji. Miałem sen, a w nim moja pogańska dusza umarła. Mój poznawczy umysł się poddał. Chciałem sensu i nagrody. Chciałem życia wiecznego w królestwie niebieskim.

To miało wypelnić sens życia tutaj.

Patrzę na leżącego obok na łożku psa. Jego już tam nie będzie. Mój kot, który zmarł mi niedawno na rękach też będzie niobecny. To chyba jednak dobrze. Znając ludzi wiernych tej świętej księdze, prawdopodobnie chcieliby dręczyć te zwierzęta oraz złożyć je w ofierze.

Dzieje Apostolskie, rozdział 10
11 Widzi niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego ku ziemi. 12 Były w nim wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki powietrzne. 13 «Zabijaj, Piotrze i jedz!» - odezwał się do niego głos.

Więc może są tam zwierzęta, skoro strącane są tamtąd jako pokarm. Wygląda jakby były. Zamknięte w klatce aby w odpowiednim momencie je wyciągnąć i zarznąć na ołtarzu lub zjeść.

To więc raj czy menażeria?

 

Cóż za okrutny świat, przepraszam, cóż za okrutny raj.

Męski klub wypełniony wyjącymi ze strachu stworzeniami. Pozbawionymi wolności tylko dla hołdu i pazerności człowieka boga.

 

Nie zapominajmy jednak, że miałem sen.

Moja dusza w nim przegrała. Moje dobro w nim uległo. Moja moc umysłu w nim umarła. Stałem się w nim człowiekiem wierzącym.

Nie przekonały mnie żadne argumenty. Nawet ten nienawistny wobec wszystkiego paranoik jan apostoł, który też miał sny. Tylko jego sny były jak projekcje chorego z nienawiści umysłu. Tylko w takim umyśle może powstać coś tak nienawistnego wobec świata jak Apokalipsa.

Historia jego apostolstwa zaczyna się jednak romantycznie aby nie użyć ponownie słowa erotycznie.

Gdy Jan Chrzciciel stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego jezusa, rzekł: Oto baranek boży. Nie widzieć czemu dla nich bycie baranem było komplementem. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak to mówił, i poszli za jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni odpowiedzieli do Niego: nauczycielu, gdzie mieszkasz? Odpowiedział im Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i od tego dnia pozostali u niego. 

W moim umyśle brzmi to jak szybki podryw na ulicy. Gdzie mieszkasz, baranku? Chodżcie, a zobaczycie. I śle im powłóczyste spojrzenie mówiące wszystko. Poszli więc, któż nie skusiłby się na takie spojrzenie. Zwłaszcza, że dotychczasowy ich mężczyzna jan chrzciciel był już posunięty wiekowo. No i nie był nowy. A tutaj stoi nowy, trzydziestoletni. I od tego dnia jak poszli to pozostali u niego.

Ktoś powinien nakręcić o tym film dla dorosłych.

 

 Jan apostoł więc mieszkał u niego. Oprócz tego stał się twórcą dwóch ksiąg w nowym testamencie. Mały człowiek o wielkiej nienawiści do świata i wolności uczył innych ludzi jak być ludżmi.

Dziś w śnie uczył i mnie. I sprzedawał złudzenia. To jest własnie to czego potrzebuje nie wolna już dusza i przyćmiony umysł.

25 Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. 26 Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» (Ewangelia wg świętego Jana, rozdział 11)

I to jest sedno które każe mi gardzić moim drzewem, moją rzeką i tętniącym wokół mnie życiem. Nie ważne jest moje drzewo i zwierzęta, które mnie wychowywały.

Ważna jest wiara, jak będę wierzył to choćbym umarł żyć będę. I nie umrę na wieki. Któż nie chciałby żyć wiecznie.

 

 

   Miałem sen, w którym zerwałem się spocony słysząc własny krzyk, że w takim miejscu to żyć wiecznie nie chcę. Nie chcę żyć w tym miejscu bez zwierząt i to wiecznie. Nie chcę bez kobiet na wieki. Nie chcę nosić w sobie myśli, że moja matka aby tam być musiała stać się mężczyzną.

Zostawcie moją matkę w spokoju. Zostawcie ją taką jaką jest. Zostawcie ją kobietą wy wyprane z atrakcji życia szowinistyczne świnie - krzyczę we śnie ale nikt mnie nie słyszy. 

Uspokaja mnie głos; jest aksamitny ale mnie umizgi nie zwodzą. Jeszcze walczę; walczy moja wolna, pogańska dusza. Ale mesjasz chrześcijaństwa ściga mnie swą zawiścią.

3 «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. (św. Mateusz, rozdział 5)

Dlaczego mi to robisz baranie, przepraszam, baranku. Dlaczego chcesz mnie tak upodlić. Z człowieka świadomego, wolnego, karmiacego swą duszę wiedzą i dobrem chcesz powiedzieć mi, że tylko uboga dusza może być blogosławiona.

Dlaczego preferujesz głupców i prymitywów. Czy aby być dobrym w twej wierze naprawdę trzeba być aż tak małym duchowo. Nikim i niczym?

Dlaczego chcesz takiej podłości dla mnie.

Poza snem jestem czlowiekiem ceniącym dobro natury i życia oraz kierujacym się rozumem. Dlaczego doradzasz mi okaleczenie siebie trwale za patrzenie na kobietę. Za jej dotykanie chcesz pozbawić mnie ręki. Czy ty nienawidzisz kobiet jako takich czy też podstępnie chcesz odciagnać uwagę mężczyzn od nich aby należeli do ciebie. Aby byli chętni byś pokazał im gdzie mieszkasz. Ale ja nie chcę wiedzieć gdzie ty mieszkasz.

 

 28 A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. 29 Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. 30 I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła. (Ewangelia wg świętego Mateusza, rozdział 5)

Skąd w tobie i twoich apostołach tyle pogardy wobec natury. I nienawiści wobec człowieka odmiennej płci. Powiesz, nie, nie masz racji, wszak otaczałeś się kobietami. Wiem o tym. Wiem o tym, że otaczałeś się aby ci usługiwały. 

 

 

   Mam sen. W tym śnie jakiś syn boga, główna postać chrześcijaństwa chce odwartościować moją naturę. Jak się ugnę to mogę już usiąść i się poddać. I oddać sie na pastwę zła. Siebie i bliskich.

A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! (Ewangelia wg świętego Mateusza, rozdział 5)

Toż to jakieś straszne bezeceństwo.

Ja nie stoję bezczynnie wobec zła. Nikt dobry nie może stać bezczynnie wobec zła. Dla jego triumfu wystarczy aby dobrzy ludzie stali bezczynnie.

Jak można głosić takie urągające duchowi ludzkiemu nauki. Gdy to przyjmiemy to nie wygramy, nie uratujemy siebie i nie uratujemy bliskich. Nie uratujemy niczego od zła. Oddajemy się na jego pastwę.

 

Nie.Nie. Nie stoję bezczynnie wobec zła. 

Przecz ty marny człowieku z tymi żenującymi naukami.

Podejrzewam cię o celowe działanie abyśmy wszyscy stali się ofiarami. Nie bez powodu twoi apostołowie są bardzo niskimi duchowo i moralnie ludżmi. Jesteście tego samego charakteru. Nienawidzicie tego co wysokie, tego co wielkie, tego co jasne, tego co żyje.

Chcecie wszystko zabić i oddać w śmierć tylko po to aby zamienić na swą modłe pod warunkiem wpuszczenia do królestwa niebieskiego.

Jesteście marni moralnie ale za wszelką cenę chcecie panować nad duszami ludzkimi. Takie kundle z was co to chcą być psem pasterskim. I za wszelką cenę zwodzicie ludzi grożąc im śmiercią i udrękami w piekle.

 

 A czy w tym piekle są kobiety? Są wolno biegające zwierzęta? A dozorcą jest owy szatan, który zabił dziesieć osób. Podczas gdy twój ojciec, owy bóg jahwe zabił 2,476,633 (dwa miliony, czterysta siedemdziesiąt sześć tysięcy, sześćset trzydzieści trzy)? Czy w tym piekle nie będzie tego słodko-erotycznego widoku mężczyzny spoczywającego na piersi drugiego mężczyzny?

Czy w nim na mojej piersi będzie mogła spoczywać kobieta nie zamieniona w mężczyznę? I mój pies nie więziony na ofiarę?

Prowadż baranie, prowadż więc do bram tego szeolu. Odpuszczam wasz raj.

Prowadż do piekła.

 

 

Nie, nie przekonasz mnie do siebie nawet jeśli toczę całą noc ten koszmar. Nie po twoich naukach. Po twoich naukach zło może już jedynie triumfować. A ja na to pozwolić nie mogę.

44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Ewangelia wg świętego Mateusza, rozdział 5)


Pozwól paranoiku, że tym którzy mnie prześladują będę życzył jak najgorzej. Nie wiem czmu miałbym chcieć dobra dla swoich prześladowców. Nie wiem też czemu tak bardzo chcesz ubezwłasnowolnić mnie mówiąc takie bezeceństwa.

Z dzisiejszej perspektywy rozumiem to. Rozumiem, że kościół chrześcijański, kapłan chrześcijański potrzebuje jedynie tych, którzy postawią się w roli ofiary. Ewangelia niskich czyni niskimi.

Potrzebujecie jedynie potulnych, godzących się na rzeż dla was samych owieczek.

Wszak mały człowiek może przewodzić jedynie jeszcze mniejszemu.

 5 Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! 6 Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela4. 7 Idźcie i głoście: "Bliskie już jest królestwo niebieskie". 8 Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! (ewangelia wg świętego Mateusza, rozdział 10)

Nie mogli iść do pogan bo poganie w znacznej większości mieli bogate dusze, a on potrzebował biednych dusz o czym już wiemy.

Owych owieczek, zagubionych, nieudatnych, zwyczajnie potrzebujących takich szarlatanów etycznych jak jezus i jego uczniowie.

 

 Nawet gdy śnię nie pozwolę ci na niechęć wobec mojej matki i brata. Tak jak nienawidzisz wolności i wielkości ducha tak i nienawidzisz oddania rodzinie. Wiernosć rodzinie zagraża wierności bogu. Mówił o tym już twój ojciec. (Księga powtórzonego prawa rozdzial 13- bóg mówi)

 

" Jeśli cię będzie pobudzał skrycie twój brat, syn twojej matki, twój syn lub córka albo żona, co na łonie twym spoczywa albo przyjaciel tak ci miły, jak ty sam, mówiąc: «Chodźmy, służmy bogom obcym», bogom, których nie znałeś ani ty, ani przodkowie twoi - 8 jakiemuś spośród bóstw okolicznych narodów, czy też dalekich od jednego krańca ziemi do drugiego - 9 nie usłuchasz go, nie ulegniesz mu, nie spojrzysz na niego z litością, nie będziesz miał miłosierdzia, nie będziesz taił jego przestępstwa. 10 Winieneś go zabić, pierwszy podniesiesz rękę, aby go zgładzić, a potem cały lud. 11 Ukamienujesz go na śmierć, "

Mówisz tak też i ty nawet jeśli chcesz uchodzić za tego bardziej moralnego od tatusia.

 55 Rzekł Jezus: "Kto nie znienawidził swego ojca i swej matki, nie będzie moim uczniem; i kto nie znienawidził swych braci i swych sióstr, nie dźwiga swego krzyża tak, jak ja, nie będzie mnie godnym".  101 Ten, kto nie żywi nienawiści wobec swego ojca i swej matki, jak ja, nie będzie moim uczniem.(ewangelia wg świętego Tomasza) 

Nienawidzisz rodziny i w dodatku bardzo chcesz aby każdy jej nienawidził.

Ludzie bez rodziny nie mają oparcia. I muszą znależć je gdzie indziej.

I tu pojawiasz się ty, obłudniku.

47 Ktoś rzekł do Niego: «Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą». 48 Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?» 49 I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. 50 Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką» (ewangelia wg świętego Mateusza, rozdział 12)

 

 

 Miałem sen. Przekonywano mnie w nim, że życie wieczne bez kobiet i zwierząt na piersiach mężczyzn to jest to co może mnie spotkać najlepszego. Sugerowano mi abym nie przeciwstawiał się złu. Abym wyrzekł się brata i matki.

Ten sen to jakiś obrzydliwy koszmar. Wielu ludzi zwie go religią.

 

Okropna postać w tym śnie o imieniu jezus chrystus wmawia mi, że jak uwierzę to przeniosę góry: 21 Jezus im odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: jeśli będziecie mieć wiarę, a nie zwątpicie, to nie tylko z figowym drzewem to uczynicie, ale nawet jeśli powiecie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze!", stanie się. 22 I otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie». (Ewangelia wg świętego Mateusza, rozdział 21)

Poszedlem więc pod swoje drzewo, które dało mi i zwierzęciu jakie było ze mną schronienie przed letnim słońcem. Chciałem je przenieść mocno w to wierząc ale drzewo stało. Siadałem pod nim wiele dni i wciąz próbowałem ale ono jak stało tak i stoi. Zorientowałem się, że mogę tak wierząc spędzić całe życie oddalony od tego co doczesne i od tego na co mam wpływ.

Więc porzuciłem to złudzenie i poszedłem z psem nad rzekę aby się o niego zatroszycz i aby pił jej wodę. To jej woda poi życie, nie twoja, mimo, że nienawistny jan apostoł ogłasza w swej apokalipsie (Apokalipsa św Jana, rozdział 22)

I kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie, kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie.

Jednak to kolejna bzdura, kolejne kłamstwo, kolejny dowód sprzeciwu wobec cenienia tego co nas otacza.

Cała wasza religia tworzy wiarę w złudzenia w ludziach.

Daje im jedynie ułudę i zaburza realizm. Macie życ marzeniami.

Uwierz, a góry przeniesiesz. I takimi próbami możecie spędzić cale życie, a na końcu umrzeć nie zmieniając swego życia tylko wierzyć w siłę wypływającą z wiary.

Nie z możliwości, nie z samokształtowania, nie ze swiaodmości. Jedynie z wiary.

Tak zabija się ludzkie pragnienia i dążenie do polepszania rzeczywistości.

 

 

Więc jestem nad rzeką, pies mój pływa w jej nurcie, a mi ona studzi stopy.

Cenię ta rzekę i nie degraduję jej. Jestem jakby mnie tu nie było. Nigdy nie zostawiam po sobie śladu. Ja i rzeka żyjemy obok siebie. Tak samo ja i pies który tu biega. Pustułka która nad nami lata i lisy przebiegające przez szlak. Żyjemy obok siebie. Nie mogę ich posiadać gdyż w świadomości prawdzwie ludzkiej nie należy mi się to. Żyję pośród nich i w symbiozie z nimi. Jestem cząstką na tej samej ziemi.

Oczywiście ludzie bogów i ludzie bez świadomości wyższej niż egoistyczna uznają, że to życie należy się im. Widząc pustułkę chcą ja zestrzelić. Widząc lisa chcą go zabić.

Powiedzą, że taki ten świat stworzyl bóg. Cieżko zaprzeczyć. Ten ich bóg taki właśnie ten świat stworzył.

Mam tylko jedną wątpliwość; cóż to za okropny bóg ktory stwarza świat w jakim jeden zjada w bólu drugiego. Cóż to za okropny bóg, który swój ulubiony twór nagradza nawolywaniem do mordowania dla rytuału i sankcjonuje jego pazerność.

Cóż to za bóg który zwie się wszechmogącym, a stwarza właśnie taki sadyzm. 

 

Gdybym miał wszechmoc boską mój umysł stworzylby świat pełen symbiozy i koegzystencji. Bezkrwawy. Zwierzęta jadłyby rośliny, a człowiek zdawałby sobie sprawę, że jest im równy.

Ale ja w przeciwieństwie do boga jestem dobry i inteligentny.

Dojrzały w swej świadomości i twórczy. Tak wyglądałby mój boski świat. Jego wygląda dokładnie tak jak wygląda.

Spływa bólem i krwią. Nie bez powodu. To efekt sadystycznej skłonności boga stwórcy w tej religii oraz człowieka, który nie robi nic innego jak wypełnia tą religijność nie ewoluując, nie kształcąc się, nie przekształcajac się z dzikiej bestii we wzór cnót. 

 

Nie będzie tego robił, nie bedzie wynosił się ponad siebie gdyż całą swą uwagę poświęca dostaniu się do krolestwa niebeiskiego czy to w tej czy w innej religii. Wizja ma dla niego większą wartość niż dobro i życie zwierząt. 

 

Byliśmy prymitywni i jesteśmy prymitywni zupelnie jakbyśmy stali w miejscu od dziesiątek tysięcy lat.

Tylko niektórzy siadają pod drzewem i go nie niszczą. Patrzą z tęsknotą na szybujące ptaki i nie chcą ich zabić. Chcą otaczać się życiem, a nie je udręczać i odbierać.

Tylko nieliczni wyszli ponad człowieka i uczą się nadczłowieka. 

Tego jednak nie sprawia wizja obiecanego celu i fałszywych wartości. To sprawi jedynie pozyskanie świadomości.

I nie tolerowanie zła. Sprzeciwianie się mu i niszczenie go. 

 

 W kulturze w jakiej nam przyszło żyć, a jaka od swego powstania spowodowała największą ilość mordów ludzkich czyli w chrześcijaństwie nie liczy się dobro, przyzwoitość, umiar, wiedza, szacunek. 

Liczy się tylko i wyłącznie rzecz jedna. Jest powtarzana bardzo często i bardzo srogo. Nie mówi bóg tej religii, że będziesz dobry. Mówi w swych wybranych prawach wiele razy, że nie będziesz miał innych bogów przed nim. Że on jest najważniejszy. I oddanie mu jest najważniejsze. Jeśli zblużnisz czyli nie uszanujesz go to mają Cię ukamienować.

Przez to też wybijał wiele narodów, przez to dokonał zemsty na Medianitach, którzy wczesniej dali schronienie jego wybrankowi Mojżeszowi. Ale widocznie wdzięcznośc u boga to aż nadto aby umieć ją czuć. O dobru nawet nie wspomnę.

Jego synek to potwierdza

: 36 «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» 37 On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem9. 38 To jest największe i pierwsze przykazanie. (Ewangelia wg świętego Mateusza, rozdział 22) 

 

I to jest sedno tego czym jest wiara i religia. Wierność prawom okrutnego boga, jego marnego syna i ułomnych psychicznie apostołów. 

 

 

Mam sen. Dwadzieścia wieków póżniej po tych orędownikach wielkiej nowiny śnię koszmar.

Okazuje się, że ludzie którzy nie wiedzieli nawet o istnieniu niedżwiedzia polarnego, nie wiedzieli o istnieniu innych galaktyk, nie wiedzieli o tym, że ziemia jest okrągła mają być moimi przewodnikami intelektualnymi. Mają mnie uczyć.


1 Potem ujrzałem czterech aniołów stojących na czterech narożnikach ziemi, (Apokalipsa św Jana, rozdział 7)

 

Czy ktoś w tym śnie ze mnie kpi? Czy ktoś w tym śnie ma mnie za kompletnego idiotę. Za inwalidę umysłowego. Za ścierwo ludzkie bez duszy.

Mam sen ale chcę sie z niego wybudzić.

Wybudzić zanim ten twór resentymentu czyli syn człowieczy swego boga, kolejnego tworu resentymentu mnie opieczętuje i będę na wieki skazany na miejsce bez zwierząt i kobiet.

Na miejsce samych takich marnych mężczyzn jak apostolowie i wlaściwi chrześcijanie.

Chcę wybudzić się z koszmaru zanim mnie opieczętują.

4 I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela: 5 z pokolenia Judy z pokolenia Rubena z pokolenia Gada 6 z pokolenia Asera z pokolenia Neftalego z pokolenia Manassesa 7 z pokolenia Symeona z pokolenia Lewiego z pokolenia Issachara 8 z pokolenia Zabulona z pokolenia Józefa,
z pokolenia Beniamina (Apokalipsa św Jana, rozdział 7)

 

Zostawcie mnie w spokoju stręczyciele.

Nie oddam swej duszy prześladowcom i orędownikom żenującej ideologii. Orędownikom wiary i nauk jakie są ujmą dla każdej wolnej duszy i każdego umysłu.

 

Wybudze się z koszmaru i nie będę jednym z owych stu czerdziestu czterech tysięcy.

Ponadto nawet jak się nie wybudze to nie będę żadnym z nich gdyż w żadnym wypadku nie jestem przecież pokoleniem jakie wymieniacie. Zaskakujące i smutne to musi być dla wszelkich nie potomnych ludu Izraela, którzy bardzo chcą do tego raju. I liczba miejsc jest ograniczona. A przez to musicie się ścigać w tym jak być najbardziej posluszną owcą.

 

 

Mam sen.

Jednak już spokojny nawet jeśli to koszmar.

Nie spieszę się wybudzić gdyż do waszego królestwa wejdą tylko owe ubogie dusze.

Mi to nie grozi zatem. Moja dusza jest bogata. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zaloguj się