Last minute Janusza i Halinki

Odprężenie, o które uprosił Janusz Halinkę, czyli poranne fellatio zafundowane Januszowi przez Halinkę, tak jak w instrukcji mówi porządny film z Teresą Orłowską zepsuła audycja radia maryja.

 

Janusz już palił fajkę z szelmowskim uśmiechem, że wreszcie zdołal zwieść bogobojną Halinkę na coś więcej do ust niż coniedzielny opłatek, gdy wrzask Halinki z łazienki postawił go na nogi.

Musimy przy okazji wspomnieć dwie rzeczy; to był hotel z radiem pod prysznicem, Halinka była naga z rumieńcem na twarzy gdy myła zęby starajac się zapomnieć z jakiego powodu je myje, a Janusz wcale nie był geniuszem. 

Po co nam to wiedzieć? Ano choćby po to, żeby zrozumieć, iż z tego co nadchodzi to Janusz nie wybrnie, a pasta do zębów się Halince kończy, a jest niedziela. Jakie to ma znaczenie? Normalnie żadnego ale w porządnym katolickim kraju olbrzymie; nie da sie kurwa kupić pasty w niedziele chyba, że w aptece.

 

Problem z higieną w tym, że w miejscowości wekendowego wypadu Halinki i Janusza są trzy kapliczki i dwa kościoły jak to przystało na każdą porządną polską wiekszą wioskę ale nikt nie widział apteki.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na dramat mający się rozegrać w kuluarach wypoczynkowego pokoju.

 

- wiedziałam, że twoje perwersje wpędzą nas do piekła - wybiegła Halinka z łazienki okryta szczelnie ręcznikiem. Janusz palił, był panem życia, opłacało się dorabiać na emeryturze aby zabrać Halinkę w bardziej sprzyjające do ekscesów miejsce. Takie małe przekupstwo Halinkowego nastroju - ksiądz wielebny Wencel w błogosławionym przez pana jezusa chrystusa radiu powiedział właśnie, że "każdy intencjonalny wytrysk poza drogami rodnymi kobiety jest ciężkim grzechem. Tak samo jak celowe zaspokajanie się, a taże wzajemne zaspokajanie się małżonków bez penetracji"

 

   Janusz był w stanie głębokiego błogostanu więc nie tyle co nie rozumiał co mówi Halinka lecz zwyczajnie miał to w dupie.

Halinka jednak nie miała i zaczynała żałować bo mogłaby podciągnać to pod penetrację.

- intencjonalny? - przywołuje się Janusz do posłuchu - a co to jest ten intencjonalny, Halinko.

   Janusz nie wie bo w jego szkole zamiast kłaść nacisk na język polski, trzy razy więcej uczono o tym, że jak będziesz nieposłuszny to będziesz smażył się w piekle. A janusz słuchał i każdy słuchał bo kto chciałby smażyć się w piekle.

 

Teraz jednak okazuje się, że mimo, iż jesteś posłuszny czyli bogobojny, chodzisz w każda niedzielę na mszę, a każdego wieczora odmawiasz pacierz to i tak jak się potkniesz, to znaczy spuścisz bez celu, to będziesz smażył się w piekle.

I to za co. Za coś czego Janusz nie rozumie; za intencjonalny.

- intencjonalny czyli zamierzony, stary głąbie.

- ja zawsze wiedziałem Halinka, że ty powinnaś zostać minister edukacji. Prawdziwa matka,polka, katolicka i w dodatku kosa intelektualna. 

- w internetach przeczytałam, bo aż zemdlałabym pod prysznicem tak mi to spokoju nie dawało jak usłyszałam.

- no był zamierzony Halinka, nie da się tego ukryć.

- był wymuszony ty zboczeńcu - Halinka szukała czystego stanika do ubrania - ja tylko przymuszona wykonywałam twoje zamierzenie. Bo, dobra żona. I już w te pędy lecę do księdza proboszcza bo on będzie wiedział najlepiej co uczynić w takiej sprawie aby ten cieżki grzech oczyścić.

- no nie wiem Halinka, pana nie okłamiesz, nikt cię nie zmuszał. Jeśli pan jest uczicwy i patrzył to widział, żeś z własnej woli...

- nawet tego nie wypowiadaj ty blużnierco - warknęła Halinka - pan ma ważniejsze sprawy niż twoje, broń panie boże, wylewanie nasienia. Głód, choroby, zło, wojna z szatanem.

Janusz kiwa z dezaprobatą głową.

- ale skoro słudzy pańscy uznają to za grzech ciężki, to chyba pan jednak lubi lub chce się tym zajmować.

- bo obraża pana naszego każdy intencjonalny wytrysk poza drogami rodnymi kobiety. To morderstwo i dlatego obraża pana.

- wypraszam sobie Halinka. Ja nigdy nikogo nie zamordowałem. To znaczy nie z ludzi bo potopienie kotów się nie liczy ani zaszlachtowanie starego już psa. Nie było z niego pożytku, a to wbrew roli zwierząt z biblii bo pan powiedział nam przecież, że  Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. 3 Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm (Księga Rodzaju, rozdział 9) Więc lękał się ten stary kundel gdy szedłem do niego z łopatą jak sam pan bóg przykazał i zaplanował. Kociaki też się lekały. Ale nikogo nie zabiłem. Jestem na to zbyt dobry. Jestem dobrym chrześcijaninem więc mi Halinko nie rzucaj potwarzy.

- tak znasz pismo przenajświętsze, a nie wiesz, że nie wolno ani do ust ani do rąk ani do dupy - splunęłą Halinka na dywan - a fu, dzięki bogu nie dałam sie namówić na taką sromotę. Toż to piekło byłobyby bez wątpliwości - szamocząc się na powrót w łazience Halinka zdołała założyć stanik i majtki - zwiodłeś mnie, ty diabelskie nasienie.

- Halinka, pójdż Ty do księdza proboszcza i o spowiedż proś. Przecie tak to jest, że mamy prawo grzeszyć bo grzeszni jesteśmy przez rodziców swych Adama i Ewę. Pan poświęcił syna swego aby odkupić grzechy nasze i uczynił kościół, który je odkupuje. Dla takich jak my, zwykłych śmiertleników pan uczynił śmierć syna i kościół przenajświętszy. I swoich posłańców, świętych kapłanów kościoła naszego. Więc Halinka wyspowiadać się trza w te pędy i grzech z nas zmyją.

- ubieraj się ty czorcie jeden i razem idziemy. Jak się wyspowiadam czysta będę więc nie mogę żyć obok grzesznika.

 

 

   Janusz pojął powagę sytuacji i czym prędzej się ubrał. Elegancko jak to przystało aby odwiedzić przenajświętsze miejsce na ziemi czyli kościół.

Ten sam kościół, w którym co chwilę jakiś ksiądz molestuje i gwałci dziecko ale Janusz nie wierzy w pierdoły. Janusz to umysł ścisły i świadomy więc wiara zrozpaczonym dzieciom to jest ostatnia rzecz na jaką zgłupieje.

Któż wierzyłby dzieciom. Co prawda był ostatnio z Halinką na mszy świętej w intencji dzieci widzących kilkaset razy Maryję ale to jest świadectwo wiary, a nie bujdy bachorów.

Janusz jest za mądry aby nabierać się na bujdy.

 

   Odświetnie odjebani w cekiny Janusz i Halinka wpadają przez bramy największego w okolicy kościoła. Z poczuciem świadomości, że tylko wystawne mury światyni są w stanie gościć tak potężnego czarownika chrześcijańskiego, iż tylko on jest w stanie zmyć ich ciężki grzech.

Tak o ich seksualnym wybryku powiedział ksiądz, a ksiądz przecież mylić się nie może.

 

 

   Mija kilka minut gdy wychodzi wolnym krokiem Janusz i Halinka. Wyglądają na zdruzgotanych, Janusz nerwowo szuka paczki fajek aby zapalić jedną. Halinka opada bezsilnie na ławkę.

- weżmiemy kredyt Halinko - mówi bezwiednie Janusz.

- to były pieniądze na nowy telewizor aby móc lepiej widzieć przenajświętszego tadeusza.

- weżmiemy kredyt, z providenta dadzą.

- trza oddać te dwa szczeniaki do pilnowania zagrody. I tak tylko nas kosztują bo łańcuch trza było kupić i duże psy będą więc jedna kość na dzień nie starcza. Darmozjady. Wywieziesz do lasu, jeszcze dziś, tylko tak aby nie wróciły. 

- tak zrobię Halinko. Ogrodzenie mamy więc psów nie potrzebujemy.

- tylko abyś nie rozczulił się i nie chciał byc jak ta twoja siostra bezbożna co do kościoła nie chodzi i w schroniskach pomaga zamiast dać pieniądze na nasz kościól przenajświętszy.

- nie będę, żebym miał paliwo tracić i wieżć te kundle aż czterdzieści kilometrów. Za wieś sąsiednią wywiozę w las gdzie nikt nie chodzi, zwiążę pyski i zostawię do drzew uwiązane. Zdechną w jeden dzień.

- i abyś trzymał się tego planu bo jeszcze ci przez ten głupi łeb przemknie, że zatelefonować zechcesz po służby od zwierząt. 

- no coś ty Halinko. Taki telefon toż to pieniądz jest, który powinien służyć panu bogu naszemu, a nie podrzędnym stworzeniom niegododnym życia.

- i koniec intencjonalnych wytrysków ty sodomito. Po dwieście złotych od głowy nas zbawienie boskie kosztowało.

 

 

   Histori tej przysłuchiwał się człowiek. Popalał sobie melancholijnie papierosa. Spozierał z niechęcią na naszych świętych bohaterów. 

Wstał naprzeciw nich. Teraz oczom Janusza i Halinki ukazała się jego szara podkoszulka z czarnych nadrukiem "czlowiek przeciwko ludziom"

Zgasił papierosa o poręcz ławki i poszedł w stronę kubla na śmieci zostawiając za sobą pogardliwe spojrzenie na parze małżonków. 

 

 

Janusz i Halinka wrócili do hotelu i spakowali się w pośpiechu. Wsiedli do auta i ruszyli w kierunku domu. Nie mogli wiedzieć, że podąża za nimi inny pojazd.

Dotarli do domu, Janusz przebrał się w robocze ubranie, Halinka klękneła przed świętym obrazem. 

Janusz wyszukał szarą, klejąca taśmę i powrozy. Ruszył w kierunku dwóch uwiązanych na łańcuchu psów. Posiadłość była ogrodzona, duży wybieg, podwórko, sad, ale psy i tak były na łańcuchu.

Taki pragmatyzm Janusza i Halinki. Albo może taki humanizm Janusza i Halinki.

 

Janusz brutalnymi ruchami zakleił taśmą psie pyski, uwiązał łapy i tak wrzucił do bagażnika.

Przyglądał sie temu jednak ktoś z półmorku. Tak jakby chciał upewnić się, że patrzy na właściwego człowieka aby właściwie postapić. Czyli upewnić się, że to co chce zrobić zwyczajnie musi być zrobione.

Janusz zamknał bagażnik, skamlejące psy w środku się kołotały, z mroku wyszła postać. Janusz upadł na ziemię pod ciosem jego własnej siekiery, którą oparł przed chwilą o samochód.

Przybysz sprawdził tętno. Nie było. Ruszył w stronę domu. Halinka się modliła, klęcząc z opuszczona głową dając bogu znać, że bardzo się kaja.

Nagły chwyt za włosy wychylił jej głowę do tyłu, a Halinka otwierając oczy spojrzała ostatni raz na obrazek przenajświętszej matki boskiej i spotkała ją śmierć z przecięcia tchawicy za bycie głupią cipą.

 

Przybysz wyszedł, otworzył bagażnik, odkleił taśmę z pysków psów, które miotały się w przerażeniu.

Nie wiedziały dlaczego ktoś robi im takie straszne rzeczy. Nikt z nich tego nie wie ale spotykają je takie rzeczy bo spotykają człowieka. Jednak czasem mają na tyle szczęścia, ze spotykają człowieka przeciwko ludziom.

Odwiązał je i uspokoił. Nalał do pustych misek wody i nakarmił je, jedzeniem Janusza i Halinki.

Po chwili wszyscy opuścili posiadłość. 

 

 

Został tylko Janusz i Halinka, którzy zostali powitani przez świętego Piotra.

- witaj Januszu. Oto jest królestwo niebieskie jakie otworzył przed tobą jezus chrystus. Wejdż Januszu.

Halinka szła tuż za mężem, Janusz oszołomiony otwierajacymi się wrotami puscił rękę żony i przeszedł do raju.

- Witaj Halinko i odstąp proszę gdyż kobiety nie są godne życia jak orzekł sam pan nasz jezus w ewangelii świętego Tomasza "Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną, aby stała się sama duchem żywym, podobnym do was, mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios".

- ależ - zbulwersowała sie Halinka ale dostojność Piotra ją onieśmielała.

- nie ma ależ - ofukał ją Piotrek - bo albo przyznajesz, że nie znasz nauk swego mesjasza i apostołów albo podważasz nasze mądrości - patrzyl na nią srogo - więc odstąp kobieto i przygotuj się na operację. W takiej formie nie jesteś godna życia i nie wejdziesz do królestwa niebeiskiego. Nawet matka chrystusa musiała zostać zmieniona w męża. Czujesz się ważniejsza niż matka chrystusa? 

   Halinka chwycona przez dwóch mężczyzn została wywleczona sprzed oblicza Piotra. Na osobności jeden z nich ze spojrzeniem wyrażającym brak cierpliwości zapytuje:

- to jak? Operacyjka czy piekiełko?

Halinka jak to Halinka, skoro była do wrzasku i osiągania  w ten sposób celu ale dostojność tycy dwóch mężczyzn kompletnie pozwabiła ją pewności siebie.

- chcę do nieba - wydusiła ze łzami w oczach.

- janku, dzwoń więc po doktora mengele - apeluje jeden z nich.

- dziś nie ma szans. mengele jest na seminarium mojżesza o "wyzszości gwałtu nad torturami i odwrotnie"

- co, zrobić - wzrusza ramionami w stronę Halinki - Edukacja jest ważna.

 

 

   Janusz idzie sobie alejką. Nie był zbyt dobry z historii ale jest całkiem pewien, że niski facet ze specyficznym wąsem to sam Adolf Hitler. Nie mógł uwierzyć, przystanął i zapytuje go.

- Adolf?

- synu, tylko przyjaciele mówią mi na Ty - ofukał go nonszalancki Hitler.

- ale jak to? Ty w niebie?

- jestem chrześcijaninem, zawsze byłem. I to lepszym i gorliwszym niż Ty, bo wypełniałem boski plan i wolę samego boga tępiąc żydów. I to błogosławionym przez kardynałów. Spotkałeś kiedyś kardynała kmiocie?

 

Janusz nigdy nie uczył się historii, to znaczy chodził na nią ale było jej trzy razy mniej niż religii więc w zasadzie Janusz nic nie wiedział o świecie.

 

 

Poszedł dalej. Gdzieś daleko dostrzegł świetego karola wojtyłę. Zbiżył się i ujrzał jak karol rozmawia z kimś do kogo zwracał się marcial maciel degollado. Śmiali się do siebie i jedli winogrona. marcial do chwilę łypał ochoczo wzrokiem na dwóch bawiacych się piłką małych chłopców.

- jak to możliwe - zapytuje Janusz zbyt głośno, gdyż słyszy to pytanie jeden z przechodniów.

- taka przyjażń?- zaciekawia się przechodzień - piękna przyjażń, świętych ludzi.

- ale przecież ten degolado w jednym życiu miał miał żonę i dzieci. W drugim - drugą żonę i kolejne dzieci. W trzecim życiu był pedofilem, który wykorzystał seksualnie nawet własnych synów - wypowiada zdezorientowany Janusz niczego nie pojmując.

- ale w czwartym życiu, które znał cały świat - oznajmia rozmówca patetycznym tonem - ojciec marcial maciel degollado był szanowanym księdzem i przyjacielem Jana Pawła II

Gdzieś dalej Janusz usłyszał skowyt zwierząt, a że wyćwiczony miał słuch w skowycie to natychmiast to rozpoznał. Dotarł tam i ujrzał klatki wypełnione zwierzętami. Napis na klatce głosił "przeznaczone na ofiarę na ołtarzu" 

Przypomniał sobie Janusz Księgę Rodzaju, rozdział 8 Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń,, że bóg lubi zapach spalonych zwłok.

Nieopodal stały klatki z innymi zwierzętami, bez szyldu. Zdziczałe, wystraszone, wyzbyte swego instynktu.

Kto wie, co się odbywa w menażeriach, ten wie, że to piekło poczynione przez człowieka. Zwierzę słabnie, staje się mniej szkodliwe, na skutek depresyjnego poczucia strachu, na skutek bólu, na skutek ran, na skutek głodu przeobraża się w chorowitą bestię. Ale do czego ta wyzbyta instynktu bestia, zastanawiał się Janusz.

- bóg nasz pan często czyni cuda i zrzuca te zwierzęta z nieba dla swych głodnych wiernych, jak Piotrowi z przypowieści , z dziejów apostolskich "Widzi niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego ku ziemi. 12 Były w nim wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki powietrzne. 13 «Zabijaj, Piotrze i jedz!» - odezwał się do niego głos." Tak dobry i opiekuńczy jest nasz pan bóg - zaspokaja ciekawą minę Janusza przybysz z kijem. Wkłada kij przez kraty i uderza z impetem wyjącego wilka. Ten zaczyna skamleć.

Janusz był mentalnym dnem więc skowyt ów nie wywoływał w nich odrazy i dyzgustu.

Bardziej wciąż frapował go widok biesady człowieka świętego z degolado. Nie umiał przystawić jednego obok drugiego. Nie umiał łączyć faktów i wyciągać wniosków. 

 

 Janusz poszedł dalej; co chwilę mijał mężczyzn spoczywajacych na piersiach innych mężczyzn czy to podczas posiłku, czy podczas siesty.

Jego nieco zgorszoną minę dostrzegł człowiek na ławce. 

- Ewangelia wg. świętego Jana, rozdział 21 "20 Piotr obróciwszy się zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi" - Janusz zatrzymał się i spojrzał na niego - To iddylizm, rajskość, oddanie, boskość w jezusie. To harmonia.

- ale, że tak bez kobiet? Bo moja żona Halinka stała za mną ale wciąż nie widzę jej tutaj.

- kobiety! - fuknał starzec z ławki spluwając na ziemię - "Kobiety są błędem natury... z tym ich nadmiarem wilgoci i ich temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu... są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny... Pełnym urzeczywistnieniem rodzaju ludzkiego jest mężczyzna."

- panie ja nie wiem ale to jakiś szowinizm jest i chamstwo.

- jam jest święty tomasz z akwinu - sprostował - czy śmiesz deprecjonować mój autorytet?

- Tomasz z akwinu? - przysiadł obok i pełen uznania wyciągnął doń dłoń - to zaszczyt panie spotkać mędrca kościoła.

- "Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych" - dodał z uśmiechem - Tomek jestem

- janusz.

- więc januszu, musisz pamietać, iż "Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów."

- oraz - dodał kolejny głos - "Kobiety są przeznaczone głównie do zaspokajania żądzy mężczyzn." - inny mężczyzna usiadł po prawicy janusza - Jan. Jan Chryzostom - przedstawił się.

 - wiedziałem - podniósł triumfalnie głos janusz - wiedziałem namawiajac Halinkę do perwersji. Wiedziałem, że taka jest jej rola, bo taka jest w rzeczy samej rola kobiety.

- bo "Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie." - klepnął janusza w ramię stojący za ławką nowy przechodzień - Augustyn - przedstawił się - święty augustyn aby nie było wątpliwości - posłał odwracajacemu się januszowi szelmowski uśmiech.

- Odo idzie - tomasz wskazał nadchodzącego starca - nie ma w nim jak w nas talentu do fraszek ale za to umie w sposób prosty wyrazić sedno - macha do przybysza - witaj odo.

- tomasz ty stary fiucie - uśmiecha się odo i podchodzi do towarzyszy.

- odo, powiedz januszowi dlaczego nie ma tu kobiet - namawia Jan Chryzostom.

- kurwa - spluwa odo pod buty janusza - "Obejmować kobietę to tak jak obejmować wór gnoju."

Rozmówcy wybuchnęli śmiechem, janusz skondufowany rozglądał się jakby w poszukiwaniu zrozumienia ale zaczynał lubić swoich nowych znajomych.

- "Gdyby ludzie mogli dostrzec to, co kryje się pod skórą. Oglądanie kobiety powodowałoby tylko wymioty. - mówi dalej odo kładąc dłoń na udzie jana - Skoro sami nawet koniuszkami palców nie chcemy dotykać śluzu i łajna, dlaczego tak gorliwie pożądamy objęcia naczynia z nieczystościami" - wydaje się kontent głaszcząc dłonią ciało kolegi.

- odo, a ty nie na seminarium mojżesza? - zaciekawia sie tomasz.

- no co ty, mam słuchać mądrości tego idioty, który zamiast zarżnąć trzydzieści dwa tysiące medianickich małolatek, niewoli je i gwałci? - posyła tomaszowi zirytowane wejrzenie - a zabija wszystkich chłopców? cóz za kurwa marnostrastwo. Wyobrażasz sobie tych małoletnich niewolników - ścisnął mocniej udo jana, po czym nagle wstał - idę od was stare pryki na plac zabaw - rusza puszczając pożegnalne oczko.

- czy to wszystko znaczy, że nie zobaczę już halinki - zapytuje smutniejący janusz

- pojebało cię? tu nie ma nawet Lindy Evangelisty, a ty z jakaś haliną wyskakujesz - parsknął śmiechem janek.

- nie martw janusza, januszu - mówi pojednawczo tomasz - jeżeli halinka zgodzi sie stać mężczyzną to będzie tu i będziesz mógł spoczywać na jej piersi.

- mężczyzną? Halinka, mężczyzną?

- nie inaczej. kobiety nie są godne chrześcijańskiego raju. Piotrek z pewnością jej nie wpuści. Nie wpuścił nawet matki jezusa. Piotr to lichwiarz i gangster. Zabijał ludzi za nie oddanie kościołowi pieniędzy więc upora sie z twoją haliną. Poza tym januszu nie możesz być tak obruszony. Wszak sam, pan nasz jezus chrystus nauczał 28 A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. 29 11 Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. (Ewangelia wg. świętego Mateusza, rozdział 5)

- ale ja nie patrzę na halinkę pożądliwie - objaśnia w pośpiechu janusz po czym wspomina ostatni oral w wykonaniu halinki i czerwieni się - no trudno. Można chcieć marzyć o siedemdziesieciu dwóch dziewicach ale nie jesteśmy muzułmanami - dodaje jako żart sytuacyjny, na co tomasz z jankiem gromią go spojrzeniem. 

Po chwili jednak patrzą po sobie porozumiewawczo i jeden szepce.

- ah gdyby zamiast tych błędów natury smierdzących gnojem byli bahas bazi czyli śniadzi chłopcy do przyjemności to powiem ci w sekrecie januszu, że byłbym najgorliwszym muzułaminem - ślini się tomasz z zachwytu.

 

 

   Janusza był to pierwszy dzień w raju. Nieco umęczony podróżą, przytłoczony nowymi faktami pogrążył się w myślach. A myśli pobiegły do żony Halinki.

- to gdzie jest teraz Halinka? - zapytuje nicości

- w piekle drogi januszu.

- ale ona taka bogobojna - w oczach janusza pojawiają się łzy.

- nie martw się. Nawet jezus był w piekle. Pisma utajone czyli apokryfy jak Ody Salomona opowiadają o epizodzie ledwie zasugerowanym w nowym testamencie czyli zstąpienie chrystusa do piekieł.  Pisma apokryficzne od drugiego do czwartego wieku wypełniają luki ewangelii i listów apostolskich o tym skupiając się na epizodach z życia chrystusa, które pomija nowy testament. Według nich chrystus bezpośrednio zetknał się z diabłem. Apogeum tego stanowi końcowa ich walka stoczona w czeluściach piekieł, gdzie diabeł rzuca chrystusowi wyzwanie, a ten okazując swoją potęgę czarownika, wyzwala stamtąd wszystkich zmarłych patriarchów sterego przymierza.

- ale...- wyjękuje janusz mało rozumiejąc - ale, halinka nie jest patriarchą sterego przymierza.

- według listu apostołów i jego przekładu koptyjskiego wiemy, że chrystus zstąpił do otchłani aby ochrzcić tam sprawiedliwych i proroków, co było niezbędnym warunkiem ich zbawiania "i włożyłem na nich prawicę moją, wodę życia, przebaczenia i wzywiolenia ode zła wszelkiego jak uczyniłem i wam i wszystkim tym, którzy we mnie wierzą"

- Halinka wierzy w chrystusa - zauważa janusz

- Ewangelia Nikodema i Bartłomieja...

- kogo? - przerywa tomaszowi z akwinu, janusz - z całym szacunkiem ale znam ewangelie i nie ma takich w nowym testamencie. Nie wspominał nigdy o tym nasz proboszcz.

- wasz proboszcz to cieć dla głupków. Gdyby wam powiedział o apokryfach nie wiedzielibyście co to w ogóle jest. Dlatego mózgów parafian nie obciąża się naukami tajemnymi lecz frazesami - fuknał tomasz- jestem doktorem kościoła więc zamknij się januszu i słuchaj to zrozumiesz co stanie się z twoją żoną. Boś ty i ona głupi.

- ucz panie - przeprosił janusz.

- opowiadaja o tym dwaj bezpośredni świadkowie, synowie Szymona, jacy znależli się wśród wskrzeszonych przez chrystusa. Chrystus umiera, szatan spodziewa się go i daje on rady Hadesowi, z którym razem rządzą w piekle. Według tych ewangelii Szatan panuje nad owym obszarem ale Hades jest zarządcą. Hades wcale nie życzy sobie wpuścić jezusa do piekła, bo obawia się, że skoro on ożywia zmarłych to ożywi zmarłych tutaj. Jako dowód podaje przypowieść o Łazarzu, którego uwięził, a chrystus zbudzil z umarłych i z nim w dodatku biesiadował. Wiec na wieść o przybyciu jezusa, Hades każe zaryglować wrota z brązu, zakłada żelazne sztaby i zasuwy, co mocno przypomina więzienną warownię Wergiliusza. Wszystko to jednak idzie na marne. Jezus wkracza przez ustępujące wrota i wnika w głąb piekieł.

- piękny superbohater- popada janusz w zachwyt.

- " a wtedy król nad królami chwyta za czub władcę piekieł, Szatana i wydaje go aniołom, wołając; załóżcie łańcuchy na jego ręce i nogi, na szyję, na usta. Potem powierza go Hadesowi ze słowami: weż go i strzeż surowo aż do mego powrotu"

- woow - cieszy się janusz - zupełnie jak ja z moimi psami - mówi z satysfakcją superbohatera.

- Hades przejmuje skutego Szatana i przemawia doń "belzebubie, dziedzicu ognia i kary, wrogu świętych, cóż cię to pchnęło do tego byś dał ukrzyżować króla nad królami? Zstąpił oto do nas i złupił nas doszczętnie. Chciałeś zgubić króla nad królami,a zgubiłes samego siebie. Oddano cię w me ręce i powinnością moją będzie odtąd pilny nadzór nad tobą. Na własnej skórze doświadczysz jakie męki potrafię zadawać. O, ty wodzu diabelski, władco śmierci, korzeniu grzechu, bezmiarze zła! Jakąż skazę znalazłeś w jezusie, by pragnać jego zguby? jakże ośmielileś się nastawać na niego? Czemuż się siliłeś by strącić w otchłań tego, który zabrał ciw szystkich, co od początku świata padli pastwą śmierci"

- ale jak to doktorze wiary, tomaszu święty - ośmiela się zapytać janusz - przecież co niedzielę proboszcz mówi, że bóg poświecił syna za nasze grzechy. A Ty własnie mi mówisz, że to udany czyn szatana. Czy bóg przegrał z szatanem o syna? Czy zgodzil się na zabicie go? Czy bóg i szatan współpracują?

- a myślisz januszu, że gadajacyn wąż to tak sam z siebie, z czytania książek mową władał? - patrzy na niego tomasz z pobłażaniem - wszak to bóg jest stwórca wszechrzeczy więc i stwarza węża co ten wór smrodu obornika zwiódł. Ale słuchaj dalej. Jak widzisz właśnie odmiennie niż w wersji klasycznej czyli dla motlochu, tutaj to Hades obejmuje funkcję oprawcy, a szatan pozostaje bierny. Nie tylko nikogo nie nęka lecz sam zostaje ofiarą. A jezus, pięknym, symbolicznym gestem wyciąga dłoń ku Adamowi i wskrzesza go. Jest to potwórny akt stworzenia.

Pierwszy człowiek, za którego sprawą zło pojawiło się na świecie wychodzi z piekieł wiedziony przez zbawce ludzkości. Za nimi ciągną patriarchowie, prorocy, męczennicy i dziadowie nasi. Cały ten orszak składa się wyłącznie z mężczyzn. Nigdzie nie ma nawet najmniejszej wzmianki o Ewie i innych niewiastach starego przymierza. Jak już wiesz ewangelia świętego Tomasza głosi, że kobietom wolno będzie wejść do nieba dopiero wówczas gdy zostaną przemienione w mężcyzn. "Niech Mariham(Maria)  odejdzie od nas. Kobiety nie są godne życia". Rzekł Jezus: "Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną, aby stała się sama duchem żywym, podobnym do was, mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios". Więc januszu do czego zmierzam. Jezus, pan nasz nawet swojej własnej matki nie wyciągnał z piekła. I dał jej ultimatum, że wydobędzie ją z piekła do nieba tylko wówczas gdy zamieni ją w mężczyznę. Rozumiesz zatem, że twoja halina nie jest godniejsza od matki jezusa. 

- czyli matka boska tu jest?

- jest

- jako mężczyzna?

- tak - kiwa z aprobatą tomasz- na imię ma marian i jest co wiesz, królową twojego kraju.

- to królem?

- marian jest królową bo na ziemi jest wciąż maryją.

- wiesz tomaszu dlaczego tak bardzo lubię ziemię?- janusz nabiera pewności siebie gdy już zna przyszłe losy żony.

- nie januszu, powiedz mi.

- bo to jedyna planeta, która ma polskę.

 

Janusz przybiera minę spaniela i wygląda na bardzo zadowolonego ze swego pochodzenia. Bije od niego patriotyzm ale czy ma to znaczenie tutaj w niebie. Zastanawia się nad tym czy polacy jak na ziemi są ważniejsi dla boga niż inni. Czy prezes gdyby tu był, ten wspaniały prezes broniący kościoła jako tradycji polskiej i pielęgnujacy patriotyzm, czy ten prezes miałby tu taki sam posłuch jak w swoim kraju.

Janusz sie rozmarzył.

 

- a wiesz dlaczego niecierpię tego miejsca? - rozegł się obcy głos, przerywający fantazje janusza. Mężczyzna do którego należał siedział po drugiej stronie alejki na trawie - Bo pełne jest januszów i halinek z kutasami, nazistów, biskupów zarzynajacych gwałcone dzieci, biskupów gwałcących te dzieci, biskupów ukrywajacych gwałty dzieci, sadystów torturujących innych, zwyrodnialców, którzy w imię nauki pastwią się nad życiem, papieży czyli przywódców największej mafi i zła, mariana, który wcale nie jest dziewicą bo jak wyciskasz coś takiego jak dziecko to nie może marian już być dziewicą, nie mówiąc już o tym, że aby było dziecko to trzeba intencyjnie włożyć kutasa w pochwę i bez przebicia błonki się nie da, nawet jeśli masz małego jak ten oto tutaj homoś, tomaszek i jego homoś janek i kmiot augustyn.

Jesteście bandą popaprańców, którzy zapach damskiego ciała uważają za gnój, a smród niemytego katabasa za ambrozję.

To najgorsze miejsce we wszechświecie. Wieczność z tępymi szowinistami, bezdusznymi januszami i transami.

Rzygam jak widzę wzrok świetych kościoła gdy patrzą na dzieci, jak widzę matkę teresę, która jest starym transem, a która patrząc na dziecko albo chce je sprzedać albo skatować. 

Wydłubałbym oczy degolado, hitlerowi i większości tutaj, którzy w myśl bycia chrześcijaninem dokonywali gwałtów, sadyzmów oraz mordów. Jakbym miał dostęp do materiałów wybuchowych to rozpierdoliłbym to całe mojżeszowe seminarium tego pieprzonego terrorysty, które zebrało w aulii tylu dewiantów i sadystów ile tylko mogło pomieścić. W jednym kurwa miejscu.

Biednym zwierzętom które dręczycie bo jesteście bezduszni i zbyt głupi aby zrozumieć, musiałbym zafudnować śmierć aby nie cierpiały chrześcijańskiego dotyku. A wiecie jak okropnym jest wyjściem czynienie śmierci z łaski? 

Jezuskowi przywaliłbym w policzek, a jak nadstawi drugi to złamałbym mu szczękę za to, że jest ludzką miernotą majacą czelność kogokolwiek nauczać tej gównianej moralności. Nauczać nienawiści do własnej rodziny i wstrętu do natury.

Boga waszego uduszę gołymi rękami jak spotkam pomiędzy tymi gejowskimi obrazami spoczywania jednego na piersi drugiego- zapalił cygaro dając rozmówcom chwilę przerwy - królestwo niebieskie, jebane wakacje w białymstoku z januszami i halinami w wersji z kutasem.

Zapadło milczenie.

Trzej rozmówcy janusza znali tego mężczyznę więc przezornie udawali, że go nie słyszą. Tylko nowy w raju Janusz odważył się przerwać tą cieżką pauzę.

- a ten to kto? - zapytał cicho tomasza, gdyż był nieco wystraszony agresywną postawą obcego.

- a to kurwa poganin- wycedził tomasz - nikt nie wie jak tu trafił.

- z walhalli mnie wyjebali tłuki - odparł mężczyzna palący fajkę - do piekła.

 

 

 

 

 

 

Zaloguj się