Karnizm

artykuł z łamów gazety weekend

artykuł z łamów gazety weekend

(przypis; bardzo istotny artykuł w zasadzie mówiący to co oczywiste. Niczego nie musimy wbrew temu co nam wmawiają abyśmy robili. A to co robimy świadczy zdecydowanie o braku w człowieku duchowości i ucywilizowania. Bo to co robimy z wygody diety dowodzi tylko naszego prymitywizmu. I żadna poezja tego nie zmieni. Pozostajemy wciąż prymitywną małpą. Nie jesteśmy koroną stworzenia za jakich lubi uchodzić. Jako gatunek jesteśmy jedynie twórcami cierpienia.

 

Warto przeczytać. Warto mieć świadomość tego boskiego człowieka. Związany jest z tym też mój artykuł - http://magni.webity.eu/bajarz/okrutne-dzieci-bogow/  oraz   http://magni.webity.eu/bajarz/wychowywaly-mnie-zwierzeta/        )

 

 

KARNIZM

"Paradoks karnizmu


Większość z nas nigdy się nie zastanawiała, dlaczego jedne zwierzęta zjadamy, a innych nie. Możemy przez całe życie nie zadać sobie pytania, dlaczego ciało krowy uważamy za smaczne, a ciała psa byśmy nie tknęli albo dlaczego czujemy więź z kotem, którego mamy w domu, ale nie ze świnią czy z kurą, które trafiły na nasz talerz. Mimo to większość z nas na pewnym poziomie zdaje sobie sprawę, że w gruncie rzeczy nie ma wielkiej różnicy między psem i krową czy kotem i świnią. Co zatem powoduje, że nasze serca otwierają się na jedne zwierzęta, a zamykają przed drugimi?

Przyczyną jest karnizm. Karnizm [an.carnism, system przekonań lub ideologia, przyzwalająca człowiekowi na jedzenie pewnych rodzajów zwierząt - przyp. red.] wytwarza mentalność paradoksalną. Czulibyśmy się winni, jedząc jedne zwierzęta, ale czerpiemy przyjemność ze zjadania innych. Wzdrygamy się, skonfrontowani z obrazami cierpienia zwierząt, ale potrafimy codziennie zjadać ich ciała. Kochamy psy i jemy świnie - i nie wiemy dlaczego.

Ponieważ tę paradoksalną mentalność podzielają prawie wszyscy, uważamy ją za normalną, w związku z czym rzadko się nad nią zatrzymujemy albo w ogóle tego nie robimy. Kiedy jesteśmy dziećmi, nikt nas nie pyta, czy chcemy jeść zwierzęta, jak się czujemy z jedzeniem zwierząt ani czy jesteśmy przekonani do jedzenia zwierząt - choć ta codzienna praktyka ma głęboki wymiar etyczny i poważne implikacje osobiste. Tak po prostu urządzony jest świat - zwierzęta się je. Co najwyżej zniechęca się nas do zastanawiania się nad tą sprawą: gdy dzieci odkrywają, że mięso, które jedzą, pochodzi ze zwierząt, często czują niepokój, ale dorośli skłaniają je, by z powrotem zaakceptowały karnizm i nie zadawały pytań. Kiedy jakaś postawa jest tak rozpowszechniona, to przyjmuje się ją taką, jaka jest, i się jej nie podważa, jakkolwiek irracjonalna by była.

 

Karnizm warunkuje nas do tego, żebyśmy nie zastanawiali się nad jedzeniem zwierząt, właśnie dlatego, że gdybyśmy to zrobili, najprawdopodobniej zakwestionowalibyśmy cały system, na którym zbudowany jest przemysł hodowlany. Większość z nas jest racjonalna - chcemy podejmować wybory w oparciu o to, co ma sens, a nie w oparciu o to, w co po prostu nauczono nas wierzyć. I większość z nas troszczy się o zwierzęta i nie chce, żeby cierpiały, zwłaszcza jeśli miałoby to być cierpienie intensywne i zupełnie niepotrzebne. Karnizm zaś wymaga od racjonalnych, empatycznych ludzi, żeby wspierali nieracjonalne i krzywdzące praktyki, nie zdając sobie sprawy z tego, co robią, i żeby reagowali obronnie za każdym razem, kiedy jednak zostaną poproszeni o zastanowienie się nad swoimi wyborami żywieniowymi.
 

Mechanizmy obronne


Ponieważ karnizm jest sprzeczny z podstawowymi wyznawanymi przez nas wartościami, takimi jak współczucie i sprawiedliwość, musi stosować mechanizmy obronne - zniekształcenia poznawcze, które psychicznie i emocjonalnie odłączają nas od naszego prawdziwego doświadczenia związanego ze zjadaniem zwierząt. To one sprawiają, że postrzegamy kotlet jako jedzenie, a nie jako martwą krowę czy świnię, i w związku z tym czujemy raczej apetyt niż odrazę. Gdyby chodziło o kotlet z ciała psa, mielibyśmy zupełnie inne wrażenia i uczucia, ponieważ nie zostaliśmy uwarunkowani do odłączania się od swoich autentycznych myśli i emocji w przypadku jedzenia "niejadalnych" zwierząt takich jak psy. Karnistyczne mechanizmy obronne sprawiają, że wspieramy niepotrzebną przemoc bez etycznego dyskomfortu. Innymi słowy, ponieważ z natury czujemy wobec zwierząt empatię i nie chcemy, żeby cierpiały, karnizm musi dostarczać nam narzędzi do obchodzenia naszego sumienia i wyłączania naturalnych oporów, byśmy wspierali system, który w przeciwnym razie przypuszczalnie uznalibyśmy za niezwykle odrażający.

 

Zaprzeczenie - nie patrz na zło, nie słuchaj zła, nie mów zła

 

Głównym mechanizmem obronnym karnizmu jest zaprzeczenie - jeśli sądzimy, że problem nie istnieje, nie musimy z nim nic robić. Zaprzeczenie realizuje się w tym przypadku przede wszystkim jako niewidzialność. Karnizm jest niewidzialny między innymi dzięki temu, że nie został nazwany. Ponieważ go nie nazywamy, zjadanie zwierząt jawi nam się jako zastane, etycznie neutralne zachowanie, niemające podstawy w żadnym systemie przekonań. Gdy nie widzimy systemu, nie możemy go zakwestionować ani rzucić mu wyzwania i nie zdajemy sobie sprawy, że mamy wybór co do tego, czy jeść zwierzęta czy tego nie robić.

Karnizm pozostaje niewidzialny także dlatego, że trzyma swoje ofiary poza zasięgiem wzroku, a zatem poza świadomością społeczną. Liczba zwierząt zabijanych w ciągu zaledwie jednego tygodnia przewyższa liczbę ludzkich ofiar wszystkich wojen w historii, dosłownie na każdym kroku natrafiamy na części ich ciał - ale w zasadzie nigdy nie widujemy ich żywych. Cierpią prawie niewyobrażalnie. Są zapładniane na siłę i kastrowane, obcina im się dzioby, rogi i ogony - wszystko bez znieczulenia. Ogromna większość z nich spędza całe życie w budynkach bez okien, niekiedy w klatkach tak małych, że ledwie mogą się w nich poruszać, a na koniec często są zarzynane lub gotowane żywcem.

 

 

Oprócz tego, że traktujemy je jak towar, zwierzęta przerabiane na jedzenie właściwie nie różnią się od tych, które uważamy za przyjaciół i członków rodziny. Badania wykazały, że świnie są inteligentniejsze od psów (niektórzy twierdzą, że dorównują trzyletnim ludziom) i odczuwają empatię w stosunku do siebie nawzajem. Kury, często trzymane jako zwierzęta domowe, uczą się reagować na swoje imiona i potrafią stworzyć bliską więź z człowiekiem, a niedawne badania sugerują, że pod względem poznawczym i społecznym są bardziej skomplikowane, niż wcześniej sądzono. Naukowcy odkryli, że zachowują się altruistycznie - narażają życie, by obronić inne. Krowy z kolei nawiązują przyjaźnie i stresują się, gdy zostaną rozdzielone. Ostatnie badania wykazały także, iż część ryb i skorupiaków jest inteligentna i posiada receptory bólu, więc w niektórych miejscach na świecie krzywdzenie ich jest nielegalne. Karnizm utrzymuje się dzięki temu, że wypieramy straszliwe cierpienie zwierząt.

 

 

Gdybyśmy tego nie robili, prawdopodobnie bardzo trudno byłoby nam dalej te zwierzęta zjadać.
 

Usprawiedliwienie - jedzenie zwierząt jest normalne, naturalne i niezbędne

 

Innym mechanizmem obronnym karnizmu jest usprawiedliwienie. Karnizm uczy nas usprawiedliwiać jedzenie zwierząt, wpajając nam, że mity o mięsie, jajkach i nabiale są faktami. Istnieje wiele takich mitów, ale wszystkie podpadają pod "trzy N": jedzenie zwierząt jest normalne, naturalne i niezbędne. Analogicznymi twierdzeniami broniono innych przemocowych praktyk w historii ludzkości - od niewolnictwa po męską dominację.

Jedzenie zwierząt jest normalne

Jedzenie zwierząt to norma społeczna - zachowanie powszechnie akceptowane i uważane za uprawnione. Normy społeczne wymuszają podporządkowanie: gdy postępujemy zgodnie z nimi, nasze życie jest łatwiejsze i uważa się nas za "normalnych". Jeżeli jemy zwierzęta, nie miewamy problemu ze znalezieniem jedzenia i postrzega się nas tak samo jak pozostałych członków większości. Ale to, co nazywamy normalnym, to tylko przekonania i zachowania dominującej kultury. Normy zmieniają się w miarę ewolucji społeczeństw. Dawniej normalne i akceptowane było chociażby posiadanie niewolników i kamienowanie kobiet podejrzewanych o niewierność.

Ponieważ karnizm stanowi normę społeczną, nie widzimy jego nieracjonalności. Kiedy coś robią wszyscy, trudno dostrzec, jak mało ma to sensu. Na przykład wiele osób w dobrej wierze popiera koncepcję "humanitarnego" mięsa (czasem nazywanego też "organicznym" bądź "bio"). Ludzie ci płacą więcej, żeby nie wspierać okrucieństwa - głosują portfelami w nadziei, że wprowadzą pozytywną zmianę w systemie. Ale gdy wyjdziemy poza karnizm, koncepcja humanitarnych produktów pochodzenia zwierzęcego okazuje się irracjonalna. Większość z nas uznałaby za okrucieństwo zarzynanie zdrowego i szczęśliwego golden retrievera tylko dlatego, że ktoś lubi smak jego nóg - dlaczego kiedy to samo robi się zwierzętom innych gatunków, mielibyśmy uważać to za wielkoduszne? Ponieważ karnizm jest normą, nie zdajemy sobie sprawy, że pojęcie humanitarnego mięsa jest wewnętrznie sprzeczne. Ta idea to w gruncie rzeczy strategia PR-owa stworzona przez karnistyczny przemysł dla podtrzymywania zysków. Ogromna większość zwierząt z rzekomo humanitarnych hodowli potwornie cierpi, nie tylko w chwili śmierci, ale również za życia.

Karnizm stanowi normę na całym świecie. We wszystkich mięsożernych kulturach ludzie czują się komfortowo, tylko jedząc te zwierzęta, które nauczyli się klasyfikować jako jadalne. Pozostałe postrzegają jako niejadalne, a ich spożywanie uważają za obrzydliwe (świnie na Bliskim Wschodzie) albo wręcz nieetyczne (psy i koty w Stanach i Europie, krowy w Indiach). Przedstawiciele każdej kultury uważają swój podział zwierząt na jadalne i niejadalne za racjonalny, a podziały obowiązujące w innych kulturach za odrażające lub niemoralne. I choć gatunki uznawane za jadalne są w różnych kulturach różne, doświadczenie zjadania zwierząt jest wszędzie podobne.

Jedzenie zwierząt jest niezbędne

To, co nauczyliśmy się uważać za niezbędne, często jest konieczne jedynie dla podtrzymania dominującej kultury. Jedzenie zwierząt jest niezbędne, by podtrzymać karnizm. Ale tym z nas, którym względy ekonomiczne i geograficzne nie uniemożliwiają swobodnego wyboru diety, wcale nie jest potrzebne do życia i zdrowia. Dysponujemy mnóstwem dowodów na to, że dieta roślinna może być bardzo korzystna. W wielu przypadkach wręcz zdrowsza niż diety karnistyczne. Dawniej dietetycy sądzili, że białko zwierzęce jest niezbędne dla siły mięśni, dziś wiemy jednak, że białko roślinne jest od niego pod wieloma względami lepsze. Coraz więcej profesjonalnych sportowców decyduje się na dietę wegetariańską lub wegańską, by poprawić swoje wyniki i zdrowie. (Pomyślcie też o tym, że niektóre z najsilniejszych zwierząt na świecie, chociażby słonie i nosorożce, są roślinożercami).
 

Karnizm społeczny


Karnizm jest zinstytucjonalizowany: wszystkie najważniejsze instytucje społeczne - włącznie z medycyną, prawem, edukacją i gospodarką - wspierają go i promują. Innymi słowy - karnizm jest wbudowany w strukturę naszych społeczeństw, kształtuje obowiązujące w nich normy, prawa i tradycje i określa nasz sposób życia. Gdy jakiś system jest zinstytucjonalizowany, należące do niego przekonania i praktyki są traktowane jako fakty, a nie jako opinie, i przyjmowane bez dyskusji. Dawniej lekarze i psychiatrzy klasyfikowali homoseksualizm jako chorobę umysłową, pary jednopłciowe nie mogły brać ślubów, a heteroseksualizm był uważany za normalny, naturalny i niezbędny dla wszystkich. Zjadanie zwierząt jest w podobny sposób wspierane przez instytucje społeczne: lekarze i dietetycy promują je mimo danych pokazujących, że produkty pochodzenia zwierzęcego są z punktu widzenia zdrowia zbędne, często wręcz szkodliwe, zwierzęta hodowlane klasyfikuje się prawnie jako własność, co uniemożliwia domaganie się ochrony ich praw, a ich zjadanie jest uważane za normalne, naturalne i niezbędne.

Kiedy rodzimy się w zinstytucjonalizowanym systemie takim jak karnizm, po prostu nie widzimy jego skrzywienia. Na przykład nie zdajemy sobie sprawy, że dietetycy są w istocie dietetykami karnistycznymi. Internalizujemy logikę systemu, przyjmujemy ją jako własną. Uczymy się patrzeć na świat przez karnistyczne soczewki.

Karnizm psychiczny
Mechanizmy obronne karnizmu zniekształcają nasze postrzeganie, by oddalić nas psychicznie i emocjonalnie od zwierząt, które mamy traktować jak pożywienie. Karnizm uczy nas postrzegać je jako przedmioty; uczy nas myśleć o indyku na świątecznym stole jako o czymś, a nie o kimś. Uczy nas odbierać je jako byty abstrakcyjne, pozbawione indywidualności i osobowości; uczy nas wierzyć, że wszystkie świnie są takie same. Uczy nas dzielić zwierzęta na różne kategorie, tak żebyśmy mogli żywić dla różnych gatunków różne uczucia i w różny sposób je traktować: psy i koty jak członków rodziny, kury i krowy jak pożywienie.

Od absurdów do potworności

Kiedy patrzymy przez soczewki karnizmu, nie dostrzegamy jego absurdów. Widzimy, dajmy na to, reklamę ze świnią, która z nożem rzeźnickim w ręku radośnie tańczy nad ogniem, nad którym ma zostać upieczona, i nas to nie rusza. A kiedy producenci mięsa zapewniają, że zabijane przez nich zwierzęta nie cierpią, przyjmujemy to na wiarę, mimo że ich zakłady są ukryte i często nikt oprócz pracowników nie może do nich wchodzić ani nawet fotografować ich z daleka.

Jak mądrze powiedział Voltaire: "Jeśli wierzymy w absurdy, będziemy popełniać potworności". Karnizm to tylko jedna z wielu potworności, jedna z wielu przemocowych ideologii, które legły u podstaw różnych godnych pożałowania epizodów naszej historii. I choć doświadczenie każdej grupy ofiar jest na swój sposób wyjątkowe, wszystkie te ideologie są do siebie podobne, ponieważ mentalność, która umożliwia tę przemoc, jest ta sama. Nie stworzyliśmy tej mentalności; odziedziczyliśmy ją. Gdy zobaczymy karnistyczną mentalność taką, jaka jest, zrozumiemy, że jedzenie zwierząt to nie tylko kwestia osobistej moralności - to nieunikniony ostateczny skutek opresyjnego systemu."

 

http://weekend.gazeta.pl
 

Zaloguj się