Genesis

 

"Władze Australii zabiją tysiące wielbłądów, bo piją za dużo wody i emitują gazy cieplarniane.Rozległe pożary w Australii pokazały przede wszystkim to, że kraj jest źle przygotowany do radzenia sobie z tak niebezpiecznymi zjawiskami. Ogień wciąż rozprzestrzenia się i zagraża nie tylko ludziom, ale też zwierzętom, które dosłownie walczą o przetrwanie. Tymczasem samorząd terytorialny Anangu Pitjantjatjara Yankunytjatjara w stanie Australia Południowa zadecydował o zabiciu tysięcy wielbłądów, które napadają na lokalne społeczności w poszukiwaniu wody.

Operacja zabijania wielbłądów rozpocznie się w środę i potrwa pięć dni. Myśliwi będą strzelać do zwierząt z helikopterów. Media wskazują, że decyzję podjęto nie tylko ze względu na niedobór wody. Wielbłądy emitują około jedną tonę dwutlenku węgla rocznie, a ich populacja podwaja się co dziewięć lat."

 

To moim zdaniem najbardziej przełomowa decyzja naszej cywilizacji.

Człowiek 21 wieku początkuje wyrachowane genesis aby zaoszczedzic 1 tonę CO2 i zabija zwierzęta. Wprost aż krzyczy "nie macie prawa oddychac" podczas gdy przemysł hodowlany wraz z eksploatowanym pod to obszarem to straty około 4 miliardów co2.

Więc skoro nie rozumiemy, że lepiej dla dobra zmienić ludzką diete niż poczatkowac genesis to jestesmy nikim. O umiarze już nie wspomnę.

Decyzja samorządu australii jest moim zdaniem najbardziej fundamentalną decyzja naszej cywilizacji. Jesli pójdziemy w tym kierunku to jest koniec marzeń o człowieku przyzwoitym. Ludzkość jest inwalidą mentalnym.

Nie dorosliśmy nawet do filozofii sprzed tysięcy lat. Jesteśmy zabobonnym idiotą dla którego wszelkie nowe, inne ustroje będą utopią, a to dlatego, że nie jesteśmy w stanie wyjść ponad to co już znamy.

Ludzkość ma sie za odkrywców ale to gówno prawda. Ludzkość odkrywała tylko dlatego, że chciała podbić nowe i zdobyć nowe skarby. Nie dla samej idei do dążenia o lepiej. Nie dla samego poznania i poszanowania tego co poznało. Lecz dla supremacji.

Taki odkrywca dla idei to zaledwie jeden w tysięcznym motłochu. A to nic.

 

Człowiek to najnędzniejszy gatunek; aby ratować siebie odbiera życie innym stworzeniom.
Pora sobie powiedzieć, że nie jesteśmy godni żyć.

Jest w artykule takie zdanie "Wielbłądy emitują około jedną tonę dwutlenku węgla rocznie"
Czyli wolne zwierzęta zagrażają nam gdyż już tak zdegenerowaliśmy ta planetę, że nie możemy zaakceptowac ich oddychania. Począwszy od kłopotu, że chcą one pić, a my tej wody potrzebujemy (którą to wodę pitną australia traktowała komercyjnie) Kłopot w tym, ze tej wody potrzebują też zwierzęta.

Co więc na fakt, że owa tona dwutlenku rocznie to w zasadzie nic z dwutlenku węgla emitowanego ludzką chciwością i pazernością z powodu hodowli dla naszej żarłoczności?
Plus metan.

"Emisje dwutlenku węgla
Do bilansu węglowego hodowli zalicza się natomiast emisje związane ze zmianami użytkowania terenu, w szczególności zastępowanie lasów pastwiskami i polami uprawnymi na produkcję paszy (czyli wylesianie). Oznacza to likwidację potężnych rezerwuarów węgla, jakimi są lasy i zastąpienie ich dużo mniej pojemnymi pod tym względem terenami rolniczymi. FAO szacuje, że w efekcie wylesiania do atmosfery emitowane jest nawet 2,4 mld ton CO2 rocznie. Jest to największa pozycja w bilansie nie tylko emisji samego CO2 z hodowli zwierząt, ale też całości emisji gazów cieplarnianych z hodowli.

W swoich obliczeniach FAO uwzględnia także emisje dwutlenku węgla związane ze spustoszeniem, jakie masowy wypas bydła czyni w ekosystemach. Przyśpieszane przez zwierzęta pustynnienie obszarów trawiastych oznacza, że przestają one pełnić rolę magazynu, w którym rośliny odkładają zapasy węgla (odpowiada to emisjom rzędu 100 mln. ton CO2 rocznie). Dodatkowo pod uwagę bierze się emisje rzędu 28 mln. ton CO2 rocznie, wynikające z degradacji gleb przez uprawy.

Kolejną pozycją na liście emisji CO2 jest wymagająca użycia nawozów sztucznych produkcja paszy. FAO szacuje, że związane z tym emisje CO2 są rzędu 40 mln ton CO2 (wytwarzanie nawozów jest niezwykle energochłonnym procesem).

Nie należy zapominać także, że w nowoczesnym gospodarstwie oprócz nawozów sztucznych używa się środków ochrony roślin, maszyn rolniczych, instalacji służących nawadnianiu, ogrzewanych hal itd. Wyprodukowanie i użycie tego wszystkiego wiąże się z emisją kolejnych 90 mln ton CO2 rocznie. Kilkadziesiąt milionów ton jest ponadto emitowane wskutek przetwarzania, pakowania, przechowywania i dystrybucji produktów mięsnych i mleczarskich.
Emisje metanu
Hodowla zwierząt odpowiada za znaczącą – bo aż 35-40% – część całkowitych antropogenicznych emisji metanu."

Wydać może się to błahe wielu ludziom ale to bardzo niebezpieczny sygnał gdyż kłopoty świata z wodą dopiero się zaczynają.
Tym postępowaniem widzimy już, w którym kierunku pójdzie człowiek aby ratować swoją parszywą skórę i los destruktora.
Nie zrobi nic dzisiejszy człowiek z tym problemem. Za to jak zaczną się kłopoty jak w australi i zwierzęta będą chciały pić (środowisko należy również do nich. Woda nie jest nasza tylko) to zaczniemy je tępić.
Zacznie się gensis. Pierwsze zabijemy zwierzęta. Wszystkie. Wszak piją i oddychają.

Może byśmy dziś pozbyli się destruktorów, polityków, ignorantów, religijnych oprawców w ilości milionów jeśli nie miliardów. Ileż dwutlenku węgla nie wytworzonego i ileż nijakości jeśli nawet nie zła wyeliminowanej z planety ziemia.

Wobec powyższego ludzkość natychmiast musi przejść na wegetarianizm aby zapobiec katastrofie.
Skoro 1 tona c02 sprawia, że czynimy holocaust wobec zwierząt, to nasz wegetarianizm zastopuje problem tej planety.
Kaloryczność paszy poświęconej na wykarmienie zwierzęcia przekracza kaloryczność pokarmu z niego dla człowieka. Produkcja od początku, czyli od posiania zboża do wytworzenia burgera to 2600 litrów wody.
każdego dnia wycina się puszczę amazońską pod uprawy o wielkości londynu.
Wszystko to tylko i wyłącznie w celu zaspokojenia naszej żarłoczności, nie głodu. Wszak głodni nie jedzą burgerów i wołowiny gdyż ich na to nie stać.

Zacznijmy zmiany od samych siebie, a nie nic nie chcąc zmieniać, wybijamy zwierzęta.
Jesteśmy sadystycznym pasożytem tej ziemi, a nie koroną stworzenia.
Osiągniemy w ten sposób dwie rzeczy; ochronę srodowiska oraz wreszcie przyzwoitość gdy przestaniemy być oprawcami zwierząt.

Ludzkość. Co za żenada

PS
Dziś już nawet co inteligentniejsi komicy mimo, iż występują przed ludżmi nie lubią ich.
"wierzę, że ziemia ma 6000 lat. Ja natomiast wierzę, że jesteś skończonym idiotą. Wiek ziemi to nie kwestia opinii. Opinie mogą być różne ale nie fakty. To śmieszne mówić; spytajmy co na ten temat myślą zwykli ludzie. A może przestańmy zwykłych ludzi. Zdajecie sobie sprawę jak głupi są zwykli ludzie? Dalej sprzedajemy wybielacz z dużym ostrzeżeniem, że nie jest do picia. Przestańmy je zamieszczać...na dwa lata. I wtedy zróbmy referendum"
Rick Gervais

 

Musimy przestać mówić o człowieku jako jakimś czymś wyjątkowo uprawnionym do życia i musimy wziać odpowiedzialność za nasze czyny.

Ludzkimi wielkimi dramatami są kłopoty z rzuceniem papierosów, lamentujemy, narzekamy podczas gdy to nie tajemna siła z kosmosu zmusza nas do palenia, picia, natotyzowania się. To my sami palimy, pijemy, narkotyzujemy się powołując do życia świetną wymówkę; nałóg.

I krzyczymy w różnych programach, artykułach o współczucie dla tych pod nałogiem, podczas gdy jedną decyzją skazujemy na śmierć tysiące istniej twierdząc z pelnym przekonaniem, iż nie mają prawa do picia i oddychania.

Powiem więc na koniec; w dupę sobie wsadżcie swoje dramaciki ludzie. Przestańcie zachowywać się jak sfochowany bahor i zaczynijcie być wreszcie przyzwoici i odpowiedzialni.

 

I należy przestać juz pielęgnować tego czlowieka inwalidę i skończyć z nim. Aby tak było przedewszystkim trzeba porzucić religię, której głównym zadaniem jest nadawanie nam wyjątkowego znaczenia i utrzymywanie w agresji.

Musimy zrozumieć, ze my nie mamy żadnego boskiego, wyjątkowego znaczenia. Wystarczy rozejrzeć się na to co jest i na to co było.

 

Gdy żadne stworzenie na zagląda Ci w twarz gdy śpisz to nic nie wiesz o świecie.
Gdy zgodnie ze swoją religią twierdzisz, że zwierzęta nie mają duszy to nic nie wiesz o niczym.
I z pewnością nie masz duszy.
Spójrz, dotknij, zobacz i poczuj, a zrozumiesz, że są takie same. Nie zrozumiesz tego natomiast czytając caly stary i nowy testament.

Czułość to coś co powinniśmy mieć, a nie brudna "wiedza" z brudnej księgi i z usta brudnego kapłana.

Nie ma w treści najbardziej rozpanoszonej religii na świecie słowa czułość. Nie ma na nie miejsca, a i nie ma miejsca na czułość w czynach tej religii w okresie jej istnienia. Mimo, że mówi o sobie jako niosącej pokój, miłość i dobro.
Mówi to jednocześnie podpalając stos z drugim człowiekiem albo rozpruwając mu wnętrzności gdyż odmówił zostania chrześcijaninem.

Ta miłosierna według siebie samej doktryna niosąca pokój i dobro nie może zaakceptować odmowy i inności. Nie umie sobie z tym poradzić. Nie wie co to czulość. Nie wie co to ożywcza moc wzięcia obcego, innego na kolana i utulenia. Nie wie co to zaglądanie w twarz stworzeniu i wzięcie go pod swoją opiekę.

Do tego trzeba czułości. Na próżno szukać jej u ludzi wyznajacych doktrynę w której słusznym jest składanie na ofiary ze zwierząt i idea "uczynisz sobie ziemie poddaną"

 

 

Zaloguj się